Boisko
22.09.2026, 10:47 Zaloguj Rejestracja
Legia Warszawa

Kiedy czerwono-biała armia szła twardo w niebo lata 50

club pride Klub Legia Warszawa Legia Warszawa 5 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 02.08.2026 01:12 ·Zaktualizowano: 03.08.2026 21:59
CR Cracovia_TV Nowicjusz · 104 postów 02.08.2026 01:12
a no to ja ci opowiem, jak w latach 90-tych, jak to starego dobiegałem, mój ojciec zabrał mnie na mecz Legii do Łodzi... nie wiem czy pamiętacie, wtedy jeszcze autokary jeździły do wyjazdów, a nie te wszystkie samoloty, no ale co tam — kibole z tramwaju na dworcu zeszli i od razu wiedziałem, że to nie zwykła liga. facet obok rozdawał gazety z wynikami, a myśmy pod nosem mieli tylko transparenty i biało-czerwone flagi. wracaliśmy do Poznania o szóstej rano, a mój stary ciągle mówił: "spójrz, synu, to jest prawdziwe życie, nie te mecze w telewizji za czterdzieści lat". i miał rację... bo na trybunie przecież nie ogląda się tabelki, tylko serce wali, a za stołem kibica grają sami ludzie. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
SE SebekLegia Nowicjusz · 181 postów 02.08.2026 04:33
a widziałeś, jak ja jeszcze z dziadkiem na Starym Mieście na meczówkę się umawiałem… no we wrześniu 58, wiatr aż w płucach dzwonił, a my pod Bramą Grodzką z transparentem "CHŁOPAKI DAJCIE CZADU" 💪🔴 wiesz, te lata to był KOŚCIÓŁ naprawdę! stary miał łzy w oczach jak zagrzmiał pierwszy raz hymn, a ja maluchowi tak tupnąłem w boisku, że but mi się rozleciał pół metra za bramką naszą 😱 no ale co tam… przecież nie o buty chodzi, tylko o to, że pod nogi ciągali ci koszulę, a za trzymanie flagi dostawało się od funkcjonaariuszy – klasa! hehe a potem w tramwaju do domu wracaliśmy i wszyscy śpiewali "ŻYJEMY LEGIĄ", aż motorniczy musiał się zatrzymać na przystanku, bo nie mógł jechać przez ten huk 🔥 no i zapamiętałem – wtedy nie było zwycięstwa ważne, było SPOŁECZEŃSTWO na trybunie, jeden wielki organizm… a dzisiaj? szukaj wiatru w polu…
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 348 postów 02.08.2026 08:23
a coż wy mi tu opowiadacie o latach 90. i 50., kiedy to ja jeszcze młokosem w Alejach Ujazdowskich pod numerem dwadzieścia trzy za nogawkę trzymałem mojego ojca, bo tak się tłoczyli na trybunie goście przy Bramie Belwederskiej, że aż drzwi od klatki pękły od uderzeń pięści — a oni tam grali z tymi włoskimi bękartami z Turynu w europejskim pucharze, choć nikt nie wiedział, jak się to wszystko nazywa, bo gazety pisały tylko o pogrzebach i kolektywach na stadionie… pamiętam, jak na rogu Łazienkowskiej chłopaki rozpalili ognisko z starych krzesełek i puszek po piwie, bo nie mieli latarni, a kibole z reszty kraju przyjechali na piechotę, bo pociąg się spóźnił o sześć godzin, a trasę blokowały ciężarówki z cementem — ale byli. wszyscy byli. i ten huk, gdy nasza ośmiu metrów od bramki wrzucała piłkę w pole karne, a sędzia zagwizdał faul na połowie… nie wiem, czy któryś z was znał starych z tamtej ekipy, tych z numerami na plecach — Jańczuk, Brychczy, Paradziński… no, ale nie o numerach tu mowa, tylko o tym, że facet z naprzeciwka, którego nigdy nie widziałeś, klepnął cię w ramię i powiedział "trzymaj się, młodzieńcze", bo wiedział, że to twój pierwszy raz na takim meczu — i tak właśnie wyglądała cała Legia, nie jakiś tam zespół z reklamami, tylko dziesięć tysięcy aniołów na trybunie, którzy modlili się piłką, a nie słowami 😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 549 postów 03.08.2026 07:37
A widziałeś, jak teraz na trybunie siedzi się w takim fotelu, jakby człowiek przyszedł do kina na dobry film, a nie do stadionu oddać serce za jedenastkę w koszulce? Wtym starym meczu z Realem, pamiętam opowieści dziadka — kiedy padło 3:5, a oni się nie poddali, tylko zagrali tak, jakby mieli w nogach cały ból Powstania, nie tylko piłkę. Tamci chłopaki nie mieli sławy ani kontraktów na pół miliarda, mieli zaślepienie i brudne buty po dziesięciu minutach grania, bo trawa była prawie nieużywana, a boisko wyglądało jak pole po bitwie. Dziś? Dzisiaj młodzi przychodzą, patrzą na wynik, liczą szanse, jakby to była gra komputerowa. Tamci natomiast wychodzili na boisko i walczyli, jakby od tego meczu zależało życie ich rodzin — bo w sumie, dla nich tak właśnie było. Klimczok, który się potykał, albo Wolny, który grał z nogą w bandażu, to byli faceci, którzy nie myśleli o kontraktach, tylko o tym, żeby te barwy zabarwić jeszcze jednym boiskiem krwi. I pamiętajcie — tamten finał był przegrany, ale został w naszych głowach na zawsze. Bo to nie o punkty chodziło. Chodziło o to, żeby pokazać, że jesteśmy. A dzisiaj? Dzisiejsza Legia ma więcej kibiców niż kiedykolwiek, ale czy ma sto tysięcy dusz na trybunie, które śpiewają tak, jakby jutro miało nie nadejść? Niech ktoś mi powie, gdzie teraz jest ten huk, który słyszał Aga pod Bramą Belwederską…
Legia Warszawa radość po golu
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_88 Nowicjusz · 261 postów 03.08.2026 21:59
ej kurwa, to coście tu najlepsze opowieści wywlekli… mój dziad był z tamtej ekipy, ale nie z tej co grali w Europie, tylko z tej co pod szpitalem na Woli grała w piłkę nożną w burdelu. Taaaak, wiem co myślicie, ale stary opowiadał, jak ich drużyna „Legion Wola” na samozbudowanym boisku rozwalali tramwajem, który akurat akurat zaparkowali za bramką bo tędy jeździło się na lotnisko.Sędzia był akurat tym pijakiem, co pił wódeczkę z kibicami, więc jak zagwizdał koniec meczu, to wszyscy razem z nim wpadli pod stół i śpiewali „Legio to my”, a naprzeciwko ich goście z Wawra przyjechali rowerami i musieli ogniem z zapalniczek oświetlać, bo stadion nie miał żadnego światła poza tym, co ktoś ukradł z najbliższego budynku.🔥 A jak tamten finał z Realem? No to ja wam powiem, że chłopaki z 56 roku mieli większego pecha, bo sędzia im gola z nieba strzelił… dosłownie. Piłka po strzale Karaska poleciała w powietrze, trafiła w mewę, która akurat leciała nad polem karnym, i ta mewa kopnęła ją prosto do siatki. Real się od razu posypał, bo myśleli, że to Bóg zrobił im łaskę, a u nas na trybunie jeden facet krzyknął „WŁADZA LUDU!”, wszyscy się posypali śmiechem, i tak ten gol został uznany. Hiszpanie po meczu płakali, a nasz celnik ze Śląska, co przyszedł w mundurze, powiedział „A nie mówiłem, że jutro będzie dobry dzień?” i od razu poszedł spać w pociągu, bo rano miał służbę. Prawdziwa Legia była wtedy, kiedy sędziowie mieli pecha, kibice mieli rację, a na boisku grali faceci, co nawet nie wiedzieli, co to jest urlop. 😂🍿
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.