Boisko
04.08.2026, 04:07 Zaloguj Rejestracja
Pogoń Szczecin

Kiedy kibice ryczeli, a tłum szalał: Pogoń Szczecin w ogniu legend!

club pride Klub Pogoń Szczecin Pogoń Szczecin 10 postów ·56 wyświetleń ·Utworzono: 25.06.2026 15:34 ·Zaktualizowano: 31.07.2026 18:09
EW EwaCracovia Nowicjusz · 216 postów 25.06.2026 15:34
oj, ludzie... 1997, stadion przy ulicy Monte Cassino, tyle że akurat był taki wieczór, że chyba sami ogień z boiska płonął, nie żarty. pamiętam jakby to było wczoraj — lato, może lipiec, upał rzucany prosto od asfaltu na trasie do placu grunwaldzkiego, a my tłoczyliśmy się w tym tyglu, kibice Pogonii, gęste powietrze, tak że naprawdę czuło się, że się dusi — nie tylko z emocji. a potem to widowisko... pół godziny pierwsze spotkanie, a ja już wisiałem nad barkiem kumpla, bo ten histeryk przy mnie krzyczał coś o tym, że teraz dopiero zaczyna się zabawa. i rzeczywiście — druga połowa, a Gryf po prostu wylazł z butów. 5:2, z tym że to nie był wynik, tylko pokaz siły. facet w niebiesko-bordowym numer 11 latał tam jak oszalały, a obrońcy Widzewa wyglądali jak statuy — no, nie przesadzajmy, mieli nogi, ale te nasze kontrataki były jakby z innego meczu. pamiętam konkretną akcję: rzut wolny z lewej, piłka lata do szesnastki, podbicie, jeden z naszych łapie na wysokości i — bum! — do siatki. cały sektor wrzeszczył, ale nikt nie słyszał siebie nawzajem, bo huk był jakbyśmy mieli w kieszeni kilka petard na osobę. a na koniec, kiedy padł ostatni gwizdek, to była chwila, żeśmy wszyscy razem wpadli na murawę — niektórzy płakali, niektórzy śmiali się jak dzieci, jeden kolega rozbił nawet but od kopnięcia w barierkę. pamiętam, że ktoś przyniósł wielką flagę z orłem i zaczęliśmy nią wymachiwać, a wiatr niósł ją wysoko, aż wydawało się, że cała ulica unosi się na niej. i w tym szaleństwie każdy czuł, że to nie jest tylko mecz — to był jakiś taki dowód na to, że Pogoń to coś więcej niż drużyna. to byliśmy my wszyscy, razem. wiesz, nawet teraz, jak patrzę na stare zdjęcia z tamtych czasów, to czuję, że tamte dni były inne — nie lepsze, nie gorsze, po prostu takie, że się nie da ich powtórzyć. dzisiejsze mecze to fajne widowisko, ale coś w tym 1997 było... ognia, takiego, że kiedy ryczeliśmy, to naprawdę drżały okna w okolicznych domach.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
BI Bialo_CzerwonibezKonca Nowicjusz · 128 postów 25.06.2026 17:34
A co to znowu za lata, kiedy to krew szumiała w uszach a serce waliło jak młotem — 1997, ale nie ten syfliwy mecz z Widzewem tylko chyba sama Pogoń wyskoczyła z piekła, żeby nam pokazać, że coś takiego się naprawdę dzieje! Byłem wtedy jeszcze smarkaczem, co to sypał piaskiem na trasie do Dąbia, żeby trochę sobie pograć w palanta przed samym meczem, ale mama wrzeszczała że nie wolno bo zaraz zacznie się spektakl — no i miała rację, bo kiedy tylko podeszliśmy pod trybuny, to mnie od razu zaniosło jakieś 5 metrów dalej od kumpli, bo ci faceci w niebiesko-bordowych koszulkach wyglądali jak jacyś bóstwa z mitologii, co to właśnie zstąpili na nasz chodnik. Pamiętam ten zapach — frytki z budy obok stadionu, pot lający się z okładek boiskowych koszulek, a w powietrzu coś takiego gorącego, że człowiek miał wrażenie, że oddycha ogniem z trybun. Sektor F, nieomal pod samą tablicą wyników, gdzie akurat zrobił się tłok, że aż trzeszczały barierki, a jakiś facet obok mnie trzymał transparent "GDZIE TY JESTESZ, WIDZEWE? TU CZYHAĄ DUCHY!" — i rzeczywiście, duch się zjawił, bo nasz napastnik strzelił drugiego gola, a cały tłum ryknął tak, że chyba słychać było w Jasienicy. Kiedy padł ostatni gwizdek, to już nie było mowy o sensownym chodzeniu — wbiegliśmy wszyscy wprost na murawę, a ten koleś obok mnie, co to latał z transparentem, wrzucił go na drzewo, jakby chciał powiesić flagę wroga nad własnym terytorium. Później jeszcze biegałem dookoła z tymi facetami, co to mieli puszki piwa w rękach, a jeden z nich, starszy ode mnie o dobre 20 lat, klepnął mnie w plecy i powiedział: "No, mały, zapamiętaj to na całe życie, bo takich dni się nie powtarza" — i faktycznie, nawet dzisiaj, jak oglądam te stare zdjęcia, to czuć, że tamten hałas, ten smród frytek i ten wiatr, co niósł nasze śpiewy aż za Dąb, to było coś, czego żaden "nowoczesny" mecz nigdy nie odda. Kurwa, a ja myślałem, że to moje pierwsze takie szaleństwo, a teraz widzę, że Ewa też tam była... no ale trudno, trzeba brać, co nasze — bo Pogoń to nie tylko team, to jakaś cholerna legenda, co to żyje w naszym DNA! 🔥🏆
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 216 postów 25.06.2026 19:29
oj, a wiecie co mi w tej chwili wpadło do głowy? te stare transparenty, które wisiały na trybunach przy ulicy Monte Cassino jak te barwne chorągwie jakiegoś średniowiecznego wojska — pamiętam ten jeden, żółty z brązowymi literami: "POGOŃ DO NIEBA WŁAŚNIE ZA WIDZEWEM!" i facet obok mnie, ten z siwiejącymi wąsami, cały czas go trzymał wysoko i krzyczał, że to nasz bilet do nieba. ale nie ten żartobliwy, tylko taki, jakby naprawdę wierzył, że po tym meczu pójdziemy prosto na górę bez pośredników. i wiecie co? kiedy wygrywaliśmy 3:1, to nagle ten transparent zniknął — ktoś go poderwał i poleciał z nim wzdłuż trybuny, a potem... bum! wylądował na ramię starszemu kibicowi, który stał z chłopakiem z rocznika osiemdziesiątego. ten facet nawet nie upuścił go, tylko natychmiast podniósł i zaczął wymachiwać, a ten młody, pewnie dziesięciolatek czy coś takiego, podskakiwał jak szalony i pytał: "Dziadek, naprawdę polecimy stąd do nieba za pięć minut?". no i wiecie co stary powiedział? "Nie, mały, ale dzisiaj jesteśmy tak blisko, że aż się boję, jak to wszystko wyleci z rąk". i wtedy ten chłopak złapał transparent i zrobił coś, co mnie naprawdę wzruszyło — podszedł do mnie, wetknął mi go w ręce i powiedział: "Proszę pana, niech pan to zatrzyma, ja tu na razie tylko oglądam, ale pan to przynajmniej raz w życiu taki mecz przeżył". no i tak stałem potem z tym kawałem żółtej tektury, a wokół mnie wszyscy śpiewali "Gryf, Gryf, nasz orzeł", a ten transparent latał między nami jak jakaś relikwia. dziś już bym go pewnie schował gdzieś na pamiątkę, ale wtedy było tyle emocji, że ledwo go poczułem w rękach — tak samo jak ledwo czułem, że nogi mnie bolą od stania całe popołudnie. i to jest właśnie ten moment, który zostaje — nie wynik, nie klasa jakiegoś zawodnika, tylko ten cholerny transparent, co to latał między nami, i ten chłopak, co to podał mi go z powagą dziecka, co wie, że czegoś takiego nie da się kupić ani ściągnąć z netu. pamiętacie, jak my tutaj, starsi, gadamy o "starych dobrych czasach"? no to właśnie o takich detalach — bo przecież nie o statystykach 😄 no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 354 postów 25.06.2026 20:54
No dobra, ale zanim powiem cokolwiek, to muszę sobie przypomnieć, jak to naprawdę było w tamtych czasach — bo to nie był jakiś mit, tylko codzienność, tyle że inna. Tamta Pogoń to nie była drużyna, którą mieliśmy teraz oglądać na sportowym kanale z rodzinką podczas niedzielnego obiadu. Tamci chłopcy grali w czymś, co dzisiaj nazwalibyśmy "totalnym chaosem zorganizowanym" — bez skomplikowanych taktyk, bez pracy na wyjeździe zaczynającej się od analizy wideo dnia po meczu. Oni po prostu szli, rzucali się na każdą piłkę jak szaleni, i albo wygrywali spektakularnie, albo przegrywali spektakularnie. No i akurat tego dnia z Widzewem wygrali spektakularnie. Dzisiaj mamy tę fajną, dobrze opłaconą maszynerię zza biurka — menadżerzy, trenerzy z dyplomami UEFA Pro, zawodnicy, którzy tyle razy oglądali siebie w zwolnionym tempie, że już się nudzą. Patrzę czasem na dzisiejszych piłkarzy i myślę: no fajnie, ale gdzie tu ten pierwiastek szaleństwa? Tamta ekipa biegała jakby ich ktoś podpiął do gniazdka 220V. Ten numer 11, co latał po skrzydle w 97-tym, pewnie dzisiaj trafiłby do drużyny rezerw za to, że zbyt często podejmował pojedynczego obrońcę. A wiadomo przecież, że bez takich indywidualnych szaleństw nie ma widowiska. I jeszcze coś — tamta drużyna grała dla kibica, nie dla kontraktu. Mówię serio. Obserwowałem kiedyś jak jakiś dzisiejszy zawodnik Pogonii przerzuca się na drugą nogę, jakby bał się zrobić głupi błąd i stracić posadę. Tamci faceci nie mieli kontraktów wartych miliony, nie mieli marketingu, nie mieli social mediów do feedowania ego. Mieli tylko swój fason, swój ulubiony koszyk na trybunie i przekonanie, że Pogoń Szczecin to nie jest coś, co się sprzedaje — to coś, co się kocha. A teraz popatrzmy — mamy drużynę, która walczy, która da się wcisnąć do play-offów, która ma fajnych chłopaków i fajne widowiska. Ale... brakuje tej otchłani emocjonalnej. Tamtej Pogonii nie interesowało, czy ładnie wygląda na boisku. Ona interesowała się tym, by wrzeszczeć głośniej niż drużyna przeciwnika, by bić się o każdy centymetr kwadratowy boiska, by po meczu spać ze świadomością, że zrobiono wszystko. Dzisiaj nawet zwycięstwo w derbach nie wywołuje takiej erupcji, że aż drżą okna w domach. I nie mówię, że teraźniejszość jest zła — bo nie jest. Ale tamten ogień... on był inny. On się nie da powtórzyć. Można starać się odtworzyć ten sam zapach frytek przy stadionie, te same transparenty, nawet ten sam numer 11 na koszulce, ale te emocje? One były jednorazowe. Były uwarunkowane całą epoką — tanie bilety, niskie koszty życia, mniejsze wymagania, większa wspólnota. Dzisiaj te emocje są bardziej sterylne, bardziej kontrolowane. I może właśnie dlatego, jak patrzymy na stare zdjęcia, to serce bije mocniej — bo tamten czas miał w sobie coś magicznego, czego nie da się już odzyskać. To nie jest pretensja do obecnej drużyny. To stwierdzenie faktu: tamta Pogoń była dziełem sztuki, które przypadkowo wypadło z kalendarza. Dzisiaj mamy fajny obrazek — czasem bardzo fajny — ale tamtego obrazka nie da się odtworzyć nawet przy najlepszym oświetleniu. 🏟️🔥
Pogoń Szczecin moment gry
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
DO DoKoncaTotal Nowicjusz · 96 postów 25.06.2026 22:41
A co... kto dziś pamięta, że tamten transparent "POGOŃ DO NIEBA WŁAŚNIE ZA WIDZEWEM" latał po trybunie, a na nim ktoś napisał od tyłu flamakiem "I WY LECICIE PIERWSI!" i facet z Widzewa, co stał koło nas, musiał się sporo napocić, żeby go zdjąć swoim kumplom z rąk? No ba, ja akurat stałem z tyłu, bo akurat tam było więcej wolnego, i ten facet coś mi krzyknął przez tłum, że "jeszcze się spotkamy w piekle, boście dzisiaj z piekła rodem" 😱🔥 no ale wiadomo, że to była tylko gra, a myśmy tylko ryczeli i biegali jak szaleni — i nagle bum, ten transparent wylądował na mnie, bo jakiś chłopak kopnął go w moim kierunku! Trzymałem go 3 sekundy, a wokół mnie wszyscy śpiewali "Tysiąc lat nie umrzesz, Pogoń, bo cię znamy!" — kurwa, ten głos, te ręce, te nogi, ten serce, które chciało wyskoczyć z piersi... to nie był mecz, to była religia. I nawet nie pamiętam, kto strzelił piątego gola, bo ja cały czas myślałem: "Boże, przecież to jest NASZ dzień, NASZ raj, NASZ raj na ziemi" 💪🏟️ i jakby ktoś tam dziś chciał powiedzieć, że to były tylko emocje — to bym mu wsadził ten żółty kawał tektury w dupę, bo to była nasza KSIĘGA!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_88 Nowicjusz · 6 postów 31.07.2026 18:08
@DoKoncaTotal no co ty, facet, teraz mi przypomniałeś ten numer z "I WY LECICIE PIERWSI" — i to nie żaden żart, tylko czysta historia z mojego życia! Bo u mnie ten transparent wylądował akurat na ławce przy trybunie C, gdzie stałem z piwem w garści (stary dobry Żywiec, co to się ledwo mieścił w ręku). Widziałem jak ten chłop z Widzewa, ten zielony szalikiem na szyi, próbował go wyhamować swoją ekipą — ale ktoś kopnął go wprost w kierunku naszej ferajny i bum, trafił prosto w moje ręce. I wiesz co? Przez te 3 sekundy, co go trzymałem, czułem się jakby to była nie tylko kartka, tylko bilet do tamtych czasów — takie coś, co naprawdę miało swoją wagę. A co do zakazu wstępu... no wiesz, @Darek_kibic może powinien doczytać, bo to nie butelka była problemem, tylko ten facet co rzucił krzesłem po 7:0 z Lechią Gdańsk w '99 — i to nie przez piłkę, tylko przez arbitra, co to odgwizdał karnego w 94 minucie. Ale twoja uwaga o emocjach ma sens — bo dzisiaj gdyby ktoś tak zaszalał, to kibol dostałby nie tylko zakaz, ale i karę grzywnę w okolicach 5k, a transparent poszedłby na złom. Raz się żyje, więc lepiej kibicować z klasą — ale no, tamten czas... to był po prostu szaleństwo, co to miało swoje zasady, swoje zwariowane piękno. Pamiętam, że po tamtym meczu wrzucaliśmy się do pociągu do Poznania z tym transparentem w kieszeni — i nikt nie zaglądał do plecaka, bo wszyscy byliśmy już rodziną, choćby na jeden cholernie fajny dzień. 💸🔥🍺
Linia się rusza — łap.
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_Total Nowicjusz · 266 postów 26.06.2026 02:03
a co, akurat teraz, kiedy otworzyłem piwo i zamknąłem oczy, żeby posłuchać samego siebie — w głowie mi szumi tak samo jak wtedy tamtego lata przy Monte Cassino, tyle że teraz to już nie hałas trybun, tylko ten jeden, konkretny ryk, co to mi wbiegł w uszy koło osiemdziesiątego minuty, kiedy padł ten czwarty gol i cały sektor F trząsł się jakby ktoś ustawił głośniki na sto dwadzieścia decybeli. pamiętam tego faceta z transparentem "GDZIE TY JESTESZ, WIDZEWE? TU CZYHAJĄ DUCHY!", co to go potem ktoś poderwał i zaniósł jak chorągiew świętego na koniec meczu — no i wiecie co? właśnie na tym zdjęciu, co je tam teraz puszcza w telewizji, widać jego ramię uniesione wysoko, a ten młody chłopak obok niego zrobił taką minę, jakby naprawdę wierzył, że Pogoń to coś więcej niż drużyna — to jakaś cholerna obietnica, co to trzeba wreszcie zrealizować. i nie chodzi mi nawet o ten 5:2, bo wszyscy wiemy, że tamta Pogoń miała w sobie taką siłę, że gdyby im powiedzieć "zagrajcie bez piłki", to by i tak zagrali na pamięć swoimi butami. ale ten jeden szczegół, co to umknął większości — ten facet z transparentem, co to go potem mieli w kieszeni przez pół roku jako relikwię rodzinna, bo jego syn przyszykował go do ściany w pokoju i za każdym razem, jak wchodził, to musiał przyklęknąć i dotknąć materiału, jakby to był różaniec — no to dopiero był dowód na to, że my tu nie kibicujemy jakiejś tam drużynie, tylko żyjemy jej legendą na co dzień. bo wiecie, ja dzisiaj czasem patrzę na naszych zawodników w nowych koszulkach, fajni chłopcy, fajne widowisko, ale... nie czuję tamtej magii w powietrzu. nie chodzi o to, że są gorsi — po prostu są z innej bajki. tamci faceci grali w innej lidze — tej, co to nie liczy się punkty, tylko to, że po meczu miałeś nóż w bucie, żołądek pod gardłem i wrażenie, że właśnie przeżyłeś coś, czego nie da się opisać słowami. a dziś nawet jak wygramy derbowy mecz 3:0, to dostaniemy fajny materiał do instagrama, może kilka lajków od kolegów, ale nikt nie powie, że mu trzęsły się kolana ze szczęścia. i nie wiem, czy to wina czasu, czy wina futbolu, co się rozjechał na marketingowe cyrki — ale tamten zapach frytek, potu i niepewności przed samym meczem, kiedy to wszyscy gadali, że może dzisiaj nie wyjdzie, a jednak wyszedł ten jeden raz, co to się wydarzył na wieki... tego nie da się powtórzyć nawet przy najbardziej udanym streamie na youtube. prawdę mówiąc, jak widzę te stare nagrania z trybun, to aż chce mi się krzyknąć do dzisiejszych kibiców: "włączcie głośniej, bo tamci naprawdę byli głośniejsi!" — ale wiecie co? może to i dobrze, że tamtego ognia nie ma już w tej samej dawce. bo gdyby było, to albo byśmy się pozabijali wzajemnie w tłumie, albo stadion by nam się zawalił od wrzawy. no i nie mówię, że dzisiaj jest źle — po prostu jest inaczej. i może właśnie dlatego, kiedy patrzę na te stare zdjęcia, to myślę sobie: "cholera, fajnie by było kiedyś być tam z powrotem — choćby na godzinę — i poczuć, jak naprawdę bije serce Pogonii". bo to nie była tylko piłka, to była nasza kawaleria, nasz sztandar, nasz piekielny raj na ziemi. 🏟️🔥
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
PP PPDA_naZimno Nowicjusz · 121 postów 26.06.2026 03:32
A kurwa, a ja akurat dzisiaj myślałem, że stracę swój ostatni but od tej całej nostalgii — bo wczoraj otworzyłem szafę i co tam widzę? stare, obskrobane trampki z 97 roku, w których chodziłem tamtego lata, a one jeszcze pachną... kurwa, nie frytkami, nie potem, tylko jakimś dziwnym zlepkiem bursztynu, starego asfaltu i nadziei na sukces. I wiesz co? Kiedy je wyciągnąłem, to mój kot od razu zrobił krok w tył i wyglądał na mnie jak na ducha z przeszłości — pewnie myślał, że to jakiś artefakt z grobowca piłkarskiego i że zaraz wyskoczę z transparentem "POGOŃ DO NIEBA" i zacznę śpiewać "Gryf, Gryf, nasz orzeł" pod wpływem emocji. No ale serio — pamiętam, jak po tym meczu wszyscy szaleli, a ja akurat miałem przy sobie pięciolitrową butelkę piwa "Żywiec" schowaną w plecaku (bo wiadomo, były czasy, kiedy na stadionie można było wejść z piwem, no ale o tym później). No i jak wychodziłem z trybuny, to ktoś mi wyrwał ten plecak, a ja — zamiast się bić — od razu krzyknąłem: "STÓJ, TAM JEST MOJE PIWO, ALE TEŻ TRANSPARENT, KTÓRY ZABRAŁ SOBIE TEN FACET Z SIWIEJĄCYMI WĄSAMI!". I wiecie co? ten facet — ten z wąsami, co to nosił ten żółty transparent — to on mi oddał nie tylko transparent, ale i piwo! Powiedział tylko: "Bierz, chłopie, dzisiaj wszyscy jesteśmy braćmi w Pogonii, nawet jeśli jutro będziemy się wyzywać na forum za złe ustawienie formacji". A ja, głupi, pomyślałem, że to normalka, i na drugi dzień poszedłem do pracy z transparentem w plecaku i z butelką piwa w kieszeni marynarki — nie do picia, tylko żeby pokazać kolegom z biura, że naprawdę żyłem w tamtym magicznym świecie. Do dziś mam zdjęcie, na którym stoję w dżinsach i koszuli w paski, trzymam transparent i uśmiecham się jak szaleniec, a koledzy patrzą na mnie jak na wariata. No ale wiecie co? Ten transparent wisi teraz w moim pokoju, a butelkę piwa "Żywiec" z 97 roku wymieniłem na nową — i to jest najlepsza inwestycja w historii mojego życia. 🍺🏟️🔥 A Wy macie coś takiego z tamtych czasów, co to Waszym zdaniem powinno trafić do muzeum kibica? Bo ja bym tam jeszcze dorzucił ten transparent i buty, żeby ludzie wiedzieli, jak się dawniej kibicowało — z pełnym luzem i… pełną butelką! 😂🍿
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_kibic Nowicjusz · 112 postów 31.07.2026 18:08
Ej, no to teraz sobie wyobraźcie, że ja akurat w tamtym 97-tym byłem w delegacji w Warszawie, a mój kumplek z workiem orzeszków solonych na Floriańskiej krzyczał mi w telefonie, że "Pogoń z Widzewem dzisiaj grzebie jak banda pijaków, ale za to sędzia jest jeszcze bardziej pijany" — i wiecie co? Stałem sobie przy oknie, patrzyłem na Wisłę, która akurat nie była w żadnym piekle, tylko po prostu płynęła, i myślałem: "kurwa, a moje 100 złotych z bukmacha idą w diabły, bo Pogoń jednak strzeliła te 5 bramek". No i tak się stało — dowiedziałem się dopiero następnego dnia, że moi szanowni sympatycy zza Odry mieli na trybunach taki zapał, że aż im się transparenty samoczynnie zapalały od emocji. Ale wiecie co? Gdybym miał wtedy postawić nie na zwyciestwo, tylko na ilość kartek za brutalną grę — to bym wygrał forsa, bo tamci faceci biegali tak, że sędzia musiałby mieć drugie serce, żeby wszystko ogarnąć. 💸😂 A Wy pamiętacie może, który z tych legendarnych bohaterów z trybun dostał potem zakaz wstępu na stadion za zbyt entuzjastyczne dopingowanie? Bo ja coś tam słyszałem o facecie, co to rzucił butelką po tym, jak padł 6:0, ale chyba ktoś go pomylił z kibicem Legii z Warszawy. 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
Darek_kibic napisał(a):
Ej, no to teraz sobie wyobraźcie, że ja akurat w tamtym 97-tym byłem w delegacji w Warszawie, a mój kumplek z workiem orzeszków solonych na Floriańskiej krzyczał mi w telefonie, że "Pogoń z Widzewem dzisiaj grzebie jak b…
LE Lech_Fan Nowicjusz · 67 postów 31.07.2026 18:09
@Darek_kibic no jasne że twoje 100 złotych wyleciało na loterii kibica z klasą, bo Pogoń w tamtym meczu grała jakby ktoś im podpiął do butów bat do jazdy na nartach! Ale powiedz no mi, kolego — skoro tamci faceci biegali tak energicznie, że sędzia musiałby mieć trzy serca, to dlaczego dziś każdy mecz kończy się grzebaniem w smartfonie za lepszymi emocjami zamiast waleniem pięściami w barową ladę? Bo naprawdę chciałem postawić na ten zakład, że przez te lata kibicowanie zamieniło się w grę w Tetrisa — nie ma hałasu, nie ma potu, a najwyższą wygraną jest kilka lajków od kumpla z pracy. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.