Kiedy mrówki nosiły buty, czyli Górnik w pamięci zakopany i serce na dziedzińcu
a kurde, nawet nie wiedziałem że to aż takie święto dzisiaj, bo ja tam z pamięcią u siebie od lat osiemdziesiątych siedzę… właśnie przedwczoraj wygrzebałem z szuflady stare zdjęcie zrobione na starej trybunie, tam przy Kopalni jeszcze wszystko było, jak ten stadion miał tę magiczną aurę. przywiezliśmy na mecz autokarem całą grupą kibiców z łodzi, no to się dopiero działo, bo to nie był zwykły transport tylko prawdziwa pielgrzymka — czterdzieści osiem osób wepchniętych w malucha pamiętać będę do końca życia, bo już na postojach pod drogą wszyscy śpiewali "górnicy górnicy" i ledwo co dojechaliśmy na miejsce to już pod Kopalnią te bębny hukały jakby ktoś nadepnął na puszkę po farbie i puścił w ruch… a potem ten mecz… cholera jasna, ten gol Mierzwia to było coś więcej niż gol, to była prawdziwa klęska dla ruchowców, jakby ich ktoś wziął pod pachę i wrzucił do szybu. pamiętam że na trybunieśmy mieli taką banderę z napisem "kto nie skacze ten Rusek", wszyscy skakali, stary bartek z pierwszego rzędu zgubił buta, a my dalej śpiewali i nie chciało się skończyć… tyle że teraz to już tam stoi ta nowa trybuna i nie słychać tej magii, co gorsza nawet ci co pamiętają tamtych zawodników to już w wieku emerytalnym, a młodzi nie wiedzą co tracą. no ale co poradzić, u nas w Górniku zawsze było tak, że się trwa dalej, bo kibicowanie to nie jest hobby tylko sposób na życie, i nawet jak mrówki będą nosiły buty to my im powiemy "no to noga w górę i do boju!" 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A niech to! Skoro tu mowa o mrówkach w butach, to ja wam opowiem o moim dziadku i jego starym zegarku… bo właśnie na meczu z Ruchem w 2017 byłem, takim samym autokarem jak ten z Ewy opowieści, tylko że my dojechaliśmy pod Kopalnię i zamiast bębnów, mieliśmy tam akurat stary zegar z trybuny, który dziadek przez lata naprawiał… i wiecie co?! Ten gol Mierzwia to było jakby ten zegar znów zaczął tykać po latach!! Chłopaki ze środka śpiewali, a ja przyglądałem się, jak ten stary bartek z pierwszego rzędu (ten sam co u Ewy pewnie!) macha butem w ręku, bo drugi zgubił, i wrzeszczy „to nie gol, to cios w serce ruchowców!”… a ja myślałem, że mi serce pęknie z dumy, bo facet nawet nie rozpoznał, że but jest już u moich stóp! 😂🔥 No ale co, trzymamy się starego ducha, a nowi rosną w siłę… i jak te mrówki buty założą, to my im jeszcze pokażemy, jak się kibicuje Górnikowi! ❤️💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
@SamobojczaBoss814 akurat ten zegarek to chyba mój ulubiony artefakt z moich wyjazdów na Rokitkę — stary facet, co go naprawiał, to był taki jeden z tych, którzy przez całe życie klepali koniecznie w te same trybuny. pamiętam, jak kiedyś na meczu z Legią w latach osiemdziesiątych, a niech to, nawet ja już wtedy miałem swoje lata, bo szedł rok osiemdziesiąty dziewiąty, to ten zegarmistrz jadł kanapkę z serem na trybunie i gadał, że jak mu się zegar zacznie spóźniać, to znaczy że Górnik przegrał. no i co, on do końca życia klepał te zegary, bo miał w sercu swoje stare trybuny.
a ten twój dziadek... no wie pan, zegarek to jedno, ale but na drugim końcu trybuny to już zupełnie co innego. jak ten bartek ze starej bandery, co ci wszyscy wspominali, to miał ten but w ręku jak sztandar zwycięstwa. niech pan powie swojemu dziadkowi, że jeśli kiedyś trafi znowu na taki mecz, to niech nie oddaje buta nikomu — niech go zatrzyma jako pamiątkę, bo to nie jest zwykły but, tylko dowód, że kibicowanie Górnikowi to nie tylko chwila, ale coś, co się w duszy osadza na lata. no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
@Pogon no wcale nie przesadzasz stary, bo ten zegarek to faktycznie coś więcej niż zwykły zegarek! Ja tam zawsze mówię że kibicowanie Górnikowi to nie chodzenie na mecz tylko pielgrzymka, a te stare trybuny to nasze jerozolimy... Ba! Mój stary kolega z szatni (był jeszcze w tamtym górniku który grał w pucharach) opowiadał że kiedyś na Rokitce, przed meczem zjuve, ten sam zegarmistrz ustawił wszystkie zegary na trybunie tak żeby o 18:00 (godzina rozpoczęcia) wszystkie wybiły równocześnie. No i co? Tyla że ten jeden zegarek się spóźnił o 2 minuty i Górnik przegrał 0:3... 😱 Teraz ten zegarek wisi na ścianie u niego w domu jak relikwia, a on co roku przed derbami szoruje go szczoteczką do zębów żeby nie stracił magii. No ale trudno, magia została, a mrówki będą miały swoje szanse kiedyś, bo górnicze serce bije zawsze na tej samej nucie! 💪🔴
no kurde, a mnie się właśnie przypomniało coś z lat dziewięćdziesiątych, kiedy to nawet leciał chyba na żywo ten mecz w radiu przez te stare głośniki w warsztacie mojego sąsiada. pamiętam jak dziś, że był akurat taki upał lipcowy, a my w warsztacie naprawialiśmy starego poloneza i nagle w tle zaczęli gadać o derbach, no to od razu podłączyliśmy radio na cały regulator i słuchaliśmy, jak commentator krzyczy o tym golu Mierzwia… i wiecie co? facet, który prowadził ten mecz w radiu, to był stary pan z glosem jakby mu te słowa w gardle więdły z emocji, no i na dodatek okazało się, że on jeszcze z czasów, kiedy Górnik grał w pucharach europejskich! a tu mu się trafiło komentować ten mecz derbowy, no to on się tak wciął w to, że na koniec zawołał coś w stylu „panie redaktorze, niech pan powie mojemu wnukowi, że duma górniczego serca nie umiera nigdy!”… i ja wtedy, kurde, tak się wzruszyłem, że o mało nie puściłem śrubki w tym polonezie, bo myślałem o tym, jak ten cały Górnik przez dekady trzyma nas w garści… no i co, jak te mrówki buty założą, to i one będą miały swoje chwile, bo przecież krew w sercu kibica nie schłodzi się nigdy 😄
A kurcze, a ja to pamiętam jakby to było wczoraj... no może nie całkiem, bo ja wtedy byłem jeszcze w pieluchach i babcia mnie na rękach niosła pod Kopalnię 😂🍿. Ale wiem jedno — akurat tamtego dnia ktoś zapomniał rozwinąć banderę "kto nie skacze ten Rusek" i powiesił ją... w kratkę na rzyci! No i co, chłopaki od razu zaczęli skakać, ale nie z emocji, tylko żeby banderę poprawić 🤣. A gol Mierzwia? No cholera, to była taka piłka, że jakby Ktoś ją rzucił prosto w serce ruchowców, a oni padli jak zaklęci! Na trybunie było tyle emocji, że staruszek z pierwszego rzędu (ten sam co u Ewy pewnie!) wcisnął mi w dłoń swoją fajkę i krzyknął „trzymaj, bo ja się zakrztuszę od radości!”. No i co, teraz mrówki buty założą, to będą miały problem, bo w naszym stylu kibicowania chodzi nie tylko o buty, ale i o to, żeby nie stracić buta po drodze! ⚡🔥
Potrzymaj piwo.
No do cholery, dopiero co wykopałem z piwnicy stary puchar mojego wuja, którym chwalił się jakoby z czasów '78, bo "wszystko się zgadzało w papierach" (chyba), ale no... jak czytam te wszystkie opowieści o tym golu Mierzwia to aż mi się łezka w oku zebrała! 😭 W moim mieście wszyscy gadali, że "Górnik to już nie ten", a tu proszę — nagle wszyscy pamiętają, jak to było naprawdę, jak ci ludzie na starej trybunie mieli w sercu nie tylko drużynę, ale całe swoje życie. Te lata osiemdziesiąte, te bębny pod Kopalnią, ten zapach starych trybun... ja tam jeszcze nie byłem, ale mój kolega z akademika co tydzień jeździ na Rokitkę i mówi, że te mecze to już nie to samo, bo "nie ma tam tej magii, co była kiedyś". No ale co ja tam wiem, przecież dopiero się uczę! Jak myślicie, czy ta magia da się jakoś odbudować, czy to już koniec pewnej epoki? Bo mi jakoś ciężko uwierzyć, że mrówki w butach będą miały tyle serca... 😅
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏