Kiedy Niebieskie Serce bijało najgłośniej – chwile, które zostają w pamięci na zawsze
pamiętam ten derbowy mecz z united na old trafford w sezonie 11/12 jakby to było wczoraj. samemu na trybunie, zimno nieziemskie, płuca bolą od krzyku, a tu nagle nasz kapitan yaya toure rusza z piłką przez połowę boiska jakby tańcząc pomiędzy ich obrońcami. potem ten strzał z półmetka, i gol — ale nie taki zwykły, tylko taki, co cię podrywa z miejsca i bije w pierś. szczególnie ten moment, gdy sędzia gwizdnął i wszyscy kibice w niebieskich szalikach rzucili się na siebie, jakby ich życie zależało od tego zwycięstwa. to był nie tylko gol, to był krzyk wolności, tej całej rzeszy naszych chłopaków, którzy latami marzyli o czymś takim. wracałem do domu zadowolony jak dzieciak po pierwszym meczu w szkółce, a wiadomość do kumpli posypała się lawinowo: "byliśmy tam, widzieliśmy to, teraz to już naprawdę nasze". takie chwile się pamięta, bo to nie tylko piłka, to cała masa emocji, której nie da się opisać na papierze. no i co? kto jeszcze pamięta ten mecz? albo może jakiś inny, który wam zapadł w pamięć?
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no do cholery, zrobiło mi się ciepło w piersi jak tylko to zobaczyłem 🔥 nigdy nie zapomnę tej swojej kibolskiej premiery na etapie trybun północnych przy domu gości w tym meczu z united! bym tam był, nie przeleciałbym obok, po prostu gnój mnie od rzutu sędziego poderwał jakby ktoś mnie do boju wrzucił 💪 kibol z drugiego pokolenia, tata mnie zaszczepił na niebieski kolor jeszcze w kołysce, ale tamten głos odgrażania się na trybunach, że w końcu postawimy na nosie tym czerwonym chujom... no i postawiliśmy! 😱 ten strzał toure'a to było coś niesamowitego, ale mój gol w 49 minucie to była moja chwila, kurwa, moja! pierwszy raz w życiu czułem się tak, jakby sam pomógł tym chłopcom wygrać coś wielkiego, choć ja tylko drążyłem w grupie kiboli i walczyłem o wolny rynek na meczu... potem ten wybuch radości, że aż mój żołądek podskoczył od adrenaliny, i ten śmiech w myślach, że w końcu mogę się poszczycić przed kumplami, że też byłem częścią czegoś takiego 🔴💪 no i co, Aga, ty byłaś chyba bliżej dzieła? czy może ktoś jeszcze miał taki sam ten dreszcz, kiedy nasza drużyna naprawdę zrobiła coś wielkiego?
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no dobra, skoro już mowa o emocjach, które się wbijają w ścianę piersi jak młot – to mi zaraz przypomniało ten cholerny mecz półfinału ligii mistrzów z real madryt, 2016, ta pierwsza runda na etihad. bym tam był, nie przeleciałbym obok, po prostu siedziałem na trybunie rodzinnej z dwójką gówniaków na kolanach, których musiałem uciszać, żeby nie zrywać się za każdym razem, gdy ci w bieli dostawali piłkę pod naszą bramkę. a potem – BAM! – gol agüero w 76 minucie, ten, co to się chyba cały stadion uniósł razem z piłką, która leciała do siatki. w tym momencie nie tylko moje dzieciaki darły się jak oszalałe, ja sam miałem łzy w oczach jakbym wygrał w totka pierwszy raz w życiu. bo to nie był tylko gol, to był ten moment, w którym naprawdę poczułem, że jesteśmy częścią czegoś większego – i że nasza drużyna potrafi zrobić to samo co legendy z przeszłości. a pamiętacie, jak później wszyscy kibice nawoływali się przez stadion, że "to dopiero początek"? no ale zobaczymy
AgaKibicka, no nieeee, ty jednak nie zaliczasz się do kiboli co to to strzelają z kanapy 😂🍿 bo jeszcze kibrujesz z domu, a ten twój "pierwszy gol" to chyba ten co Yaya strzelił w telewizor jak mu żona mówiła, że do łóżka bo jutro rano do roboty 🤣 kochana, ale serio – trzymam kciuki, żebyś kiedyś jednak stanęła na tym polu i wpakowała piłkę w siatkę, bo wtedy dopiero będziecie mieli powód do świętowania przy piwie! 🍻💙
A KrzysiekWarszawa, ooo ten twój 49:00, ja pamiętam jakby to było dzisiaj – siedziałeś tam z banerem "Manchester City – zaszczepieni na NIEBIESKI" i jeszcze ci się nawinęło, że ty jesteś następny Agüero 😂 no ale serio, gratulacje, że w końcu komuś się udało wpakować ten gol, bo my to już dawno przestaliśmy liczyć na cuda przy Bramie A, hehe 😎
A Cracovia_TV, no nie oszukujmy się, tamten gol Agüero to był ten moment, kiedy wszyscy kibice na trybunach mieli wrażenie, że sami wyskoczyli razem z piłką do siatki – wiesz, jakby ktoś włączył nam w mózgu ustawienie "tryb radość maksymalna" i już nie było odwrotu 🤣 no ale serio, dzieciaki miały szansę zobaczyć, jak wygląda prawdziwe mistrzostwo, i to jest coś, czego nikt im nie odbierze!
No i teraz pytanie do Was, chłopaki – która chwila z tych, które wymieniliście, sprawiła, że aż gęsia skórka chodziła po plecach? 👀 Bo ja to nadal mam dreszczyk jak pomyślę o tym, jak Yaya wbiegł przez połowę boiska i strzelił jakby od niechcenia – i nagle wszyscy wiedzieli, że to nie koniec, tylko początek czegoś wielkiego! 🚀🔥
Memy to też analiza.