Kiedy niebo nad Manchesterem było szare, a my wiedzieliśmy: gdziekolwiek grasz, w sercu nosisz błękitny kolor!
pamiętam ten emocjonalny numer po meczu w 2011, żeby było, bo już wszyscy mieliśmy wtedy na twarzy te same łzy co dzisiaj – a przecież ledwo co wygraliśmy z qpr na ostatnie sekundy, a robi się dzisiaj z tego taki pogrzeb miejski na etacie. siedziałem wtedy w loży rodzinnej i obok mnie starszy facet w szaliku na karku, wcale nie młody, gadał coś o tym, że jego dziadek też to widział na żywo i opowiadał mu jakby to była najnormalniejsza rzecz świata. tamten mecz był taki sam – szare niebo nad old trafford, a my wiemy, że kolor tam nie ma znaczenia, liczy się to, co w środku. i właśnie wtedy pomyślałem, że to nie jest tylko futbol, to taka cała bajka, którą się nosi się od pokoleń. trochę się teraz uśmiecham, bo widzę, że młodzi tego nie rozumieją, no ale cóż – oni mają swoje tańce na trybunach, my mieliśmy własne, bardziej... nie wiem, brudne po ulicy chyba 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Mój Boże, nie chcę brzmieć jak ckliwy dziennikarz, ale akurat 2011… siedziałem w tej cholernej szafce w rogu trybuny północnej, gdzie zawsze jako dzieciak kombinowałem, żeby się przecisnąć przez tłum i złapać oczko na murawę. Tamten mecz był taki szary, dosłownie, niebo jakby ktoś wlał na nie betonową polewę, a my – banda wariatów z błękitnymi chustami – darliśmy się na całe gardła, że niby QPR to nic, ale wiadomo, ile to trwało… ostatnie sekundy, gola pewnie pamiętacie… a ja akurat miałem wtedy na szyi szalik mojego dziadka, ten sam, który wisiał na szafie od lat, z tymi paskami, które ledwo co były rozpoznawalne z tarcia o parkę. I nagle ten starszy facet obok mnie – zupełnie przypadkowy, nie z naszej paczki – klepnął mnie w ramię i mówi: „Widzisz, chłopcze, to nie jest tylko gol, to ciągłość”. A ja? No normalnie zapłakałem jak bóbr, bo tamten szalik to była jedyna rzecz po nim, którą po sobie zostawił… i teraz, jak słyszę ten ptak wyjąc 'You’ll Never Walk Alone', to wiem, że ciarki to nie hiperbola, to po prostu… no wiadomo o co chodzi, nasi to klasa! 🔥💙🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
a co dopiero mówić o tym meczu w barcelonie, tej biedzie w 2018? pamiętam jak dziś – niebo nad parkiem też było szare, ale tym razem nie od pogody, tylko od smutku, bo przegrywaliśmy już 0:3 i wszyscy mieliśmy mdłości z samego patrzenia na te naprzemienne ataki ich facetów a naszych rozpaczliwych kontrataków. siedziałem wtedy z moim szwagrem w środku trybuny za bramką, ten stary byk co od zawsze chodził na mecze na la sagrera i nawet nie chciał słuchać rady, żeby zmienić miejsce na mniej gorącą stronę. w połowie drugiej połowy, gdy już myśleliśmy że to koniec bajki, nagle schodzi na murawę ten cały zakapior, nasz koleś z krzywizną, strzela z dystansu, gol – 1:3! ludzie oszaleli, ale to co się potem działo… ten ryk, te łzy, nawet ten suchy staruszek obok nas w okularach zaczął wyć jakby mu ktoś cofnął czas o trzydzieści lat. a ja? ja akurat miałem przy sobie stary bilet z meczy w 2012, tamtego finału ligowego, cały pognieciony, bo nosiłem go w kieszeni od tamtej pory niczym talizman. i teraz patrzę na niego, a bilet ma jeszcze zapach starych papierosów i piwa ze starej szklanki – i wiem, że ciągłość to nie tylko frazes, tylko coś co się trzyma w ręku albo na szyi, nawet kiedy nogi same niosą cię do wyjścia bo się cieszysz. no i po latach, jak słyszę tego ptaka, to znowu ciarki – bo to nie jest żadne widowisko, to nasza własna bajka, którą wszyscy nosimy w sercu, niezależnie od wyniku na tablicy 💙🔥
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej no, ale pamiętacie tego faceta co za każdym razem, jak tylko City coś wygrywało, to walił się na trybuny z gazetą "Manchester Evening News" z 2011? Taki jeden stary byk, z brodą jakby ktoś mu w niej posadził ziarenka fasoli. No to ostatnio spotkałem go w pubie, akurat jak leciał nasz ptak z You'll Never Walk Alone, a on sobie robi z niego zdjęcie telefonem jakimś nokią sprzed ery smartfonów. Pyta mnie: "Kuba, no i co myślisz, czy to już wystarczająco błękitne niebo nad nami, żeby tym ptakiem nie smarkać na szalik?" A ja mu: "Stary, niebo było szare od cholernych lat, ale myśmy i tak biegali w błękitach jakby to była kurtyna na finał Champions League!" On na to: "No dobra, ale jakbyś teraz zobaczył ten mecz w 2011... to byś też płakał, prawda?" Ja: "A skąd! Ja bym płakał, że jeszcze nie wymyślili smartfonów do robienia takich zdjęć i że stary facet chodzi z gazetą zamiast z memem na telefonie!" 😂💙🔥 Teraz wszyscy na forum wrzucają swoje stare numerki z gazet, żeby udowodnić, że są prawdziwymi weteranami... kurwa, toż to już w ogóle nie futbol, to jakiś szpital psychiatryczny na dziko! 🤣
Memy to też analiza.