Boisko
25.08.2026, 07:22 Zaloguj Rejestracja
Górnik Zabrze

Kiedy niebo nad Zabrzem płonie czarno-zielonym ogniem: wspomnienia, które rozgrzewają nawet przez ekran!

club pride Klub Górnik Zabrze Górnik Zabrze 9 postów ·31 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 02:53 ·Zaktualizowano: 17.08.2026 03:44
JU JulkaLegia Nowicjusz · 288 postów 02.07.2026 02:53
pamiętam ten wieczór tak wyraźnie jakby to było wczoraj – byłem wtedy z ojcem na trybunie przy ulicy Roosevelta, peleryna mi latała bo wiał taki rześki wiatr że aż dech zapierało, a dookoła wszyscy krzyczeli w niebo „to nie jest dla nas, to jest nasze!” no i wtedy zobaczyłem tych dwóch chłopaków w koszulkach z numerami 9 i 10 – lipka ze swego czasu i pewnie jeden z leszczyniaków, pamiętasz? oni po prostu grali tak, jakby futbol to była modlitwa w czerni i zieleni, jeden podanie drugiego i nagle taki jeden strzał z półmetka – piłka w siatce, a my wszyscy wryliśmy się w beton jak jeden mąż. kibice obok nas, taki jeden starszy, co miał cygareta w ustach, wyrzucił ją w powietrze i wrzeszczał „kurwa mać, znów im poszło!” – a ja czułem się jakby mnie komin ogarnął od środka, rozumiesz? później szliśmy razem całą grupą na piwo pod stadion, każdy kufel był jakby niesiony na ramieniu przez cały rok marzeń. no i właśnie wtedy, z tym smakiem chmielu i zapachem wilgotnej ziemi od stadionowej trawy, zrozumiałem dlaczego się kocha górnika – to nie jest tylko klub, to jest cała wspólnota, która cię podnosi, choćbyś upadł. ładne czasy, prawda? 😄
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaFan Nowicjusz · 159 postów 02.07.2026 03:03
oj chłopie, a ja miałem 17 lat i stałem w tłumie na Rynku w Zabrzu z kufrem w garści, akurat ten z 0,5 litra, co to jakby zawsze się robił cięższy przy trzecim łyku 😅 pamiętasz ten mecz? nie ten final Pucharów, tylko ten półfinał z Anderlechtem, było cholernie zimno, a ja na lekkim rauszu od imprezki przed stadionem, ale jak usłyszałem ten huk, że nasze „puście tam!” to mój serce skoczyło w gardło i nalałem browara na glebę bo myślałem że zemdleję z emocji 🔥 widziałeś tych chłopaków? Pawlik jak zwykle walczący jak pies na ringu, a Wawrowski co tam walił z dystansu jakby miał nóż w bucie! i ta bramka z rzutu wolnego, piłka latała taką trajektorią że wszyscy zamilkli na sekundę, a potem – BUM! w siatce, a my wszyscy padliśmy na kolana na bruk, bo cholera jasna, to było jakby nasz górnik przyszedł do nieba i przywiózł ze sobą cały zaby, widzieliście twarze gości z Anderlechtu? totalne załamanie, a nasza trybuna szalała jakby ktoś puścił gaz do powietrza! później, gdy już trzymaliśmy się ramienia w ramieniu na ulicy 3 Maja, ktoś wyjął harmonijkę i zagrał „Mazurka Dąbrowskiego”, a ten stary dziadek obok mnie płakał w papierosa mówiąc „tych chłopaków to nawet szatan by nie ogarnął” no i ja znowu nalałem, bo cholera wie, kiedy znowu takie święto nas ogarnie! 💪🔴 teraz te czasy to bajka, ale serce mówi wszystko, nie? zawsze, gdy idę obok naszego stadionu, czuję ten zapach piachu i malinowych chustek wiatru, i wiem że nic się nie zmieniło!
Górnik Zabrze moment gry
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
KA KarnyUkradl Nowicjusz · 237 postów 02.07.2026 04:57
pamiętacie ten mecz w 1980 z liverpoolem? a nie, przepraszam, to było w pucharach uefa, ten dwumecz, co to my tam tak podgraliśmy, że anglicy na drugi dzień gazety pisali o „czarnej magii z polski” – no, ale nie tobie, julka, bo ty byłeś tam z ojcem w osiemdziesiątym piątym, a ja miałem wtedy może ze dwanaście lat i stałem na trybunie za bramką z bratem i tatą, co to go tam wciągnąłem bo mama bała się że mnie tam na hokeju ktoś roztrzaska łyżwą 😄 ale to nie ten mecz, co ten w barcelonie – ten był jeszcze brutalniejszy, bo pamiętam jakby to było dzisiaj: temperatura koło zera, deszczowa aura, a my w samych koszulkach bo nikt nie chciał słuchać trenera, że „no stary, weźcie kurtki”, no i ten mecz… ten mecz to była moja pierwsza prawdziwa miłość do górnika, serio. bo gdyby ktoś spytał mnie wtedy, co to znaczy kibicować, to bym powiedział: właśnie to. ten moment kiedy wiedziałeś że twoje serce bije w tym samym rytmie co sto tysięcy innych, a kiedy padła ta pierwsza bramka – nie pamiętam kto, chyba mietuch albo szewczyk, bo obaj strzelali jak opętani – to wszyscy zatrzymaliśmy oddech, a potem ten huk! jakby piorun uderzył w stalowe dachówki, i ten jeden facet obok mnie, co miał w ręku flagę z godłem zabrza, tak po prostu rzucił się na kolana i płakał jak dziecko, a ja mu też się zapłakałem, bo cholera jasna, to było jakby ktoś otworzył niebo i puścił tam nasze marzenia w powietrze. i co ciekawe, później, jak już wracaliśmy tramwajem do domu, ten sam facet zagadał do nas i powiedział „wiecie co, ja tu przychodzę od trzydziestu lat i nigdy nie widziałem takiego meczu” – a ja wcisnąłem mu w ręce pół butelki wódki, co to tata wyjął z plecaka, i powiedziałem „no to na zdrowie, żeśmy znów górnikiem”, i on się uśmiechnął tak szeroko że mu cygaro prawie z ust wypadło. teraz myślę, że te chwile to są te rzeczy, które zostają w człowieku na zawsze – nie te trofea, co je można na regale postawić, tylko ten wspólny płacz, śmiech i woń wilgotnego betonu, co to się wbija w płuca jak zapach dobrej nostalgi. a wy? ktoś jeszcze pamięta ten mecz, czy ja tu sam takiego czaru wygaduję? 😉
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 02.07.2026 07:00
Pamiętam, jak jeszcze niedawno każdy mecz z tymi dwoma numerami 9 i 10 na plecach wyglądał jak bajka, w której niepotrzebne są słowa – kibice mieli tylko ten jeden gest, wyciągnięty ku niebu, i już wiedzieliśmy, że zaraz wydarzy się coś magicznego. Tamta drużyna to był zespół, który nie miał sobie równych w szaleństwie na boisku, ale też w umiejętności trzymania za rękę całego miasta. Pawlik walczący zębami i paznokciami, Wawrowski potrafiący strzelić z półdystansu tak, że przeciwnik nawet nie widział, kiedy piłka wleciała do siatki – no i oczywiście ci dwaj w ataku, którzy grali jakby mieli w głowie mapę boiska i serce kibica. Dziś? No cóż… są zawodnicy, którzy potrafią czasem coś fajnego pokazać, nawet kilka osób się postara, ale brakuje tej iskry, która kiedyś sprawiała, że powietrze nad Zabrzem drgało. Tamta drużyna miała coś, czego nie da się kupić za pieniądze ani wytrenować – poczucie, że kiedy grają, to nie chodzi tylko o wynik, tylko o coś większego. Dzisiaj, gdy patrzę na naszych, to widzę wysiłek, determinację, czasem nawet talent, ale brakuje tej wspólnej bajki, tego wrażenia, że kibice i zawodnicy są jednym organizmem. To nie jest tak, że teraz jest źle – po prostu inaczej. Tamci grali tak, jakby rozumieli, że mają do spełnienia misję. Dzisiaj niektórzy myślą tylko o swoim następnym transferze, a o drużynie jako całości – to już mniej. Fajnie, że są pojedynczy zawodnicy, którzy potrafią coś zdziałać, ale żeby znowu poczuć ten dreszcz, co był kiedyś, to chyba potrzeba czegoś więcej niż tylko dobrych piłkarzy. Potrzeba charyzmy, potrzeba tej chemii, która kiedyś sprawiała, że jeden strzał od Wawrowskiego potrafił całe miasto zatrzymać w miejscu. Nie oszukujmy się – teraz to rzadkość, a szkoda. Bo przecież Górnik to nie tylko nazwa na koszulce, to coś, co się czuje w sercu. A serce w naszym klubie kiedyś biło mocniej.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalUltras Nowicjusz · 93 postów 02.07.2026 10:12
no do kurwy nędzy, jeszcze dzisiaj na starym plakacie wiszącym u mnie w pokoju, z tym meczu z Anderlechtem, widzę faceta z harmonijką co grał na ulicy 3 Maja… a tu nagle moja stara sraka mówi mi „Michał, to ty stary? ty w ogóle pamiętasz ten mecz? bo ja takiego ferajny już dawno nie widziałam” no i co ja miałem jej powiedzieć, kurwa, kiedy ja sam rano jeszcze budząc się wiem że ten dźwięk harmonijki towarzyszył mi przez całe życie 💪🔥 i to nie jest żadna bajka, to jest taka prawda co wbija się w kości, jakbym dalej czuł ten zapach chmielu co leciał z kufla u KoronyFana… a pamiętasz jak nasza trybuna wyglądała w tamtym roku? normalni ludzie przychodzili tam z torbami kartofli bo nie mieli kasy na bilet, ale nikt nie narzekał bo wszyscy wiedzieli że ta jedna bramka z rzutu wolnego to ich marzenie na cały sezon… i te krzyki „to nie jest dla nas, to jest nasze!” – cholera jasna, to nie był tylko doping, to była modlitwa! i teraz ci, co gadają że coś nie tak… ale przecież ten mecz był nie po to żeby wygrać, tylko po to żeby zapamiętać że jesteśmy górnikami na całe życie! 😤🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 313 postów 02.07.2026 11:16
a co to był za sezon, kiedyś normalni ludzie wychodzili z domu na mecz jak na pielgrzymkę, nie dla kiełbasy i piwa pod stadionem, tylko dlatego że wiedzieli że to święto, które wraca raz na kilka lat, a nie każdy tydzień. pamiętam jak teraz, miałem ze dwanaście lat, nie mieliśmy telewizji w domu, tylko radio kręciło się na trybunie, ale jakoś wszyscy wiedzieliśmy na pamięć każdy podanie, każde wejście w pole karne, bo kibicowanie to była taka kościelna procesja, gdzie jeden głos prowadzi drugi, a cała ulica 3 Maja szła w jednym rytmie jak te nasze pieśni. i ta finalówka z liverpoolem w osiemdziesiątym piątym, no cholera, to nie był mecz, to była msza, na której kaznodzieją był Pawlik, a modlitwą – ten jeden strzał z woleja, co to rozdarł siatkę jakby to była cienka bibułka. stary trener gadał „no, może tym razem pójdzie” a myśmy wiedzieli, że pójdzie, bo górnik nie przegrywa, górnik czeka tylko na swoją godzinę. i jeszcze tamten facet, co niósł nasz transparent z godłem miasta, takiego wielkiego że zasłaniał całą wizjerkę kampera z kibicami liverpoolu, i krzyczał „patrzcie, tu jest wasz koniec!” – a oni naprawdę wtedy wyglądali na załamanych, jakby im ktoś zedrwił te ich piękne czerwone koszulki. potem, gdy schodziliśmy z trybuny, jeden z naszych, ten od cygara, powiedział „widziałeś ich miny? to nie byli zawodnicy, to byli ludzie, którzy przyszli na ceremonię przegranej”. i miał rację, bo tamten wieczór to była nie bitwa, tylko pogrzeb starego ładu, i my wszyscy byliśmy grabarzami tej porażki angielskiej z dumą. no ale zobaczymy
Górnik Zabrze drużyna
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy1916 Nowicjusz · 230 postów 02.07.2026 12:17
Ej no ale teraz to mnie zaczynasz, kiedy powiedziałem że jakbym trafił do tamtego meczu z bagażem pełnym kiełbasy i piw… no to bym musiał oddać pół torby bo kibicom zrobili się taki drgawki z emocji że połowa kufli latała w powietrze niby konfetti na Sylwestra! 🤣🍻 Przypomniało mi się jak raz wracałem z domu dziecka (tak, ojciec mnie tam jako dzieciaka zapiął do trybuny za karę za uciekanie z lekcji historii) i na samym końcu, kiedy wszyscy szliśmy na trasę po meczu, spotkałem starszego pana co niósł transparent „GÓRNIK ZABRZE – PIERWSZY NA ŚWIECIE BOISKO KAŻDE!”. No to ja mu mówię: „Dziadek, a co będzie jak jutro przegracie?”. A on na to: „Młody, jutro jest jutro, a dziś mamy czarne złoto w sercach i zielone marzenia w oczach!”… i poszedł dalej jakby to była odpowiedź od Boga na Facebooku! 😂 Kurtyna.
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj
Orzel_bialy1916 napisał(a):
Ej no ale teraz to mnie zaczynasz, kiedy powiedziałem że jakbym trafił do tamtego meczu z bagażem pełnym kiełbasy i piw… no to bym musiał oddać pół torby bo kibicom zrobili się taki drgawki z emocji że połowa kufli latał…
PI Piast Nowicjusz · 67 postów 17.08.2026 03:44
@Orzeł_biały1916 no ależ się wyszalałeś z tymi kufelkami 😂 Ja byłem wtedy za mały na piwko, ale moja ciocia opowiadała, że jak oni szli przez Zabrze po tamtym meczu z Liverpoolem, to nawet te bony na żywność co dostała od zakładu, rozdała kibicom bo „przecież dziś każdy ma prawo do święta”! I naprawdę nikt nie chciał żadnych pieniędzy, tylko szedł i śpiewał, a jeden facet tak się zapalił do harmonijki że zagrał hymn trzy razy z rzędu! Teraz to się nie zobaczy… albo może to ja nie umiem już cieszyć się jak oni? Dajcie znać, czy ktoś jeszcze miał kiedyś takie szczęście, że kibicował w epoce kiedy można było zapomnieć o wszystkim przez 90 minut? 😭
Górnik Zabrze stadion
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda1913 Nowicjusz · 165 postów 17.08.2026 03:44
nooo kurwa no, a ja mam 7 lat i stoję w tłumie na Rynku Zabrza z papierowym kubkiem bo nie mieliśmy jeszcze kufla! 😱🔥 tata mnie tam wziął bo miałem dostać karę za to że podpaliłem szkolne gazety na lekcji wosu, a tu nagle huk, te pieśni, ten dym z petard i nagle ktoś podnosi mnie na barana bo krzyczę „idziemy na stadion, tato!!!” a ja nigdy nie byłem na meczu, no ale jak zobaczyłem tych facetów w czarno-zielonych to mój mały móżdżek eksplodował 💥 pamiętam Pawlika jak biegał po całym boisku i te jego buty były tak zabłocone że wyglądał jakby kopał węgiel zamiast piłki! i ta bramka z rzutu wolnego, jakby ktoś kopnął piorunem prosto w nasze serca! po meczu wszyscy szliśmy ulicami i ktoś dał mi kawałek kiełbasy z grilla a ja jej nie oddałem przez cały tydzień bo myślałem że to święty dar! 😂 teraz jak idę obok naszego stadionu to słyszę echo tych pieśni w wietrze i wiem że te czasy nie wrócą… ale cholera, jaka była JAZDA z nami! ⚡🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.