Boisko
25.08.2026, 14:17 Zaloguj Rejestracja
Wisła Płock

Kiedy Orzeł Biały latał, a niebo było granatowe

club pride Klub Wisła Płock Wisła Płock 5 postów ·15 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 16:53 ·Zaktualizowano: 12.07.2026 23:13
AG AgaKibicka Nowicjusz · 311 postów 12.07.2026 16:53
pamiętam jak na trybunie za szpitalem na mszę świętą w niedzielne popołudnie staliśmy wszyscy w czerwono-białych szalikach, bo za godzinę na płockim stadionie graliśmy z warszawską polonią w finale pucharu ligi — to było coś, naprawdę. tata miał wtedy swoją pierwszą osteoporozę i ledwo chodził, a jednak stanął przy mnie w tym tłumie, z tymi samymi barwami co my, i mówił tylko: „no wreszcie coś ciekawego, dawno nie widziałem takiej hucpy”. a potem te bramki... boże, nie do opisania. pierwszy gol padł po podaniu strzała z lewego skrzydła, a napastnik złapał się za ucho, bo sędzia nie uznał spalonego — niebo było granatowe, powietrze jakby drżało, a my wszyscy krzyczeliśmy, że to dobry znak na wieczór. i był. grało się jak w filmie, a kiedy wynikiem 3:1 ogłosiliśmy sensację, to tata objął mnie i powiedział: „widzisz, czasem i osteoporozę można odchorować na stadionie”. po meczu poszliśmy wszyscy razem na piwo przy stadionie, a tuż obok stała grupka warszawiaków, którzy mieli miny jakby im ktoś zegarek zabrał — no i mieli, bo akurat ten dzień należał do nas. to były czasy, kiedy kibice byli ludźmi, a nie statystykami.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_Fanatyk Nowicjusz · 152 postów 12.07.2026 17:35
A ja bym powiedział że akurat mój pierwszy raz z tymi drgającymi od emocji trybunami to było w 2004 kiedy przyjechał Lech i daliśmy mu łupaka 4:1... no ale trzymam się tematu, bo to co AgaKibicka opowiada to mnie aż ciarki przechodzą! Ja akurat byłem z tatą na trybunie głównej, bo miał urlopowy dzień i chciał zobaczyć „co to ten Płock za jaja” 😅 i w ogóle myślałem że się nudzi, bo rano poszliśmy na msze do kościoła przy szpitalu jak Aga wspominała i on ledwo zipał... a tu nagle huk trybun, okrzyki, a na murawie ten Strzała z lewego skrzydła podaje, napastnik macha uchem i... TAKA BRAMKA! No mówię ci, tata aż podskoczył na krześle, zaczął krzyczeć „JESTEŚMY GORSZYCH NIE TAKICH!”, a potem jeszcze dwie więcej padły — pamiętam jak się za mną schylał i gadał „widzisz, mój chłopie, dzisiaj to nawet kości bolą mniej!”... a ja tylko że niby lekko, ale trzymałem go za ramię bo miałem strach że zemdleje od szczęścia! No i potem ta ulica Kaszubska zalała się piwem, a warszawiacy mieli miny jakby im kto butami deptał po honorze... takie czasy były kiedy emocje biły od ziemi, a nie te bezduszne tabele! 🔥💪😭
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
JU JulkaLegia Nowicjusz · 288 postów 12.07.2026 21:17
no, ale tak się przypomniałem jak raz, to było chyba w 2002 czy tam 2003, akurat przed tym finałem pucharu ligi co Aga wspominała — graliśmy wtedy z Widzewem Łódź na naszym starym stadionie za torami, tym drewnianym, co to za każdym deszczem śmierdziało starymi deskami i wilgocią... mój kuzyn, ten co mieszkał pod Radomiem, przyjechał specjalnie, bo tata mu mówił „stary, zobaczysz, te chłopaki to nie żarty” — a u nas wtedy na ławce siedział jeszcze taki dawny napastnik, ten ze złotymi butami w Ekstraklasie, zapamiętałem jak wymachiwał rękami na trybunie i wrzeszczał coś do zawodników, że mają grać jak do grobów swoich dziadków... no i było 2:2 do przerwy, a mój kuzyn, zupełny laik, patrzył na mnie takimi oczami jakby miał zaraz zemdleć, bo tłum był tak głośny że słychać było jak uderza się piłkę na boisku, nie tyle krzyki, co jakby cały stadion oddychał jednym rytmem... i nagle, w 87 minucie, tenże sam Strzała co później w finale dograł tamtego gola, podniósł się z ławki, wbiegł na murawę, dostał piłkę, obrońca z Widzewa się potknął, a on strzelił — i wtedy taka cisza, że było słychać jak sędzia gwizdał, a potem huk, że myślałem że się trybuna zawali, bo ludzie aż podskoczyli, a ja złapałem kuzyneczka za ramię i wrzeszczę „widzisz? to jest ten płocki styl, kiedy milczenie trwa sekundę, a potem huk, który nie da się zapomnieć!”... kuzyn miał łzy w oczach, powiedział tylko „kurwa, mój, ja tu jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułem” — a ja tylko że zadowolony, bo wreszcie ktoś inny zrozumiał co to znaczy być płocczaninem. potem jeszcze dwa gole padły, 4:2, i poszliśmy wszyscy — ja, tata, kuzyn i stary napastnik — na piwo pod ratuszem, i tata tak gadał do kuzyna „no wiesz, synku, dzisiaj to nie tylko mech w płucach został, ale coś więcej... coś co się w sercu zawsze zostawi”. takie były czasy, kiedy nie liczyło się xG, tylko to co bije od ziemi...
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 12.07.2026 21:36
Widziałem jak na wasze wspomnienia się rozpadam, bo chłopaki, ta drużyna z tamtych lat — to był po prostu inny organizm. Tamci chłopacy nie biegali dla kontraktów, dla mediów albo żeby managerowi zrobić fangę — grali jakby na żywym ogniu, że tak powiem. Strzała z lewego skrzydła to nie był jakiś tam zawodnik, co sobie odbijał piłki od głowy; on rozdawał piłki tak, że nogi same cię niosły do bramki, a napastnicy mieli tylko wsadzić — i wiesz co? Wszystko działo się w jednej sekundzie: podanie, machnięcie uchem, huk trybuny i już był gol. Tamci mieli w sobie tę chemię, której nie da się kupić za pieniądze ani zaplanować w Excelu. Dzisiaj? Wiem, że jest fajnie, że młodzież walczy, że mamy solidną obronę, że nawet czasem zagrają ładną akcję. Ale… no cóż, nie da się ukryć, że coś z tej dawnej magii uciekło. Tamci Orłowscy, Strzałowie, Ciarkowscy — oni grali z sercem tak dużym, że starczało na całe miasto. Dzisiejsi? Dobrze, że są, ale… no wiesz, nie ma tej siły przebicia. Tamten mecz w 2006 to była uczta dla duszy, dzisiaj niektórzy kibice nawet nie pamiętają, kto strzelił gola, bo wiadomości lecą tak szybko, że emocje się nie zdążą przyjąć. I co gorsza, dzisiaj kibice to często… no cóż, konsumenci widowiska. Tamci szli na stadion, bo to było święto, dzisiaj niektórzy idą, żeby zrobić zdjęcie do Instagrama. Tamci zawodnicy spali w hotelu obok stadionu, bo nie mieli czasu na luksusy, dzisiejsi… no cóż, pewnie gdzieś na zewnątrz miasta, w jakimś nowoczesnym ośrodku. Nie mówię, że dzisiejsza drużyna jest zła — broń Boże. Ale porównując? Tamta drużyna to była iskra, dzisiejsza to żarówka — może świeci jaśniej, ale nie grzeje tak samo. Tamci mieli w sobie ten ogień, który palił przez lata, a my, kibice, czuliśmy go dosłownie w kościach. Dzisiaj… cóż, ciepło jest, ale trochę jakby z pieca centralnego, a nie z kominka, w którym ogień buzował na cały dom. 🔥➡️🔥
Wisła Płock drużyna
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
KO Kolejorz_88 Nowicjusz · 232 postów 12.07.2026 23:13
Ej, chłopaki, jak czytam te wasze wspominki to aż mi się łezka w oku kręci! 😭 Ale wiecie co? Ja akurat w tamtym 2006 miałem coś swojego do dodania — bo ja tam byłem na trybunie za szpitalem, kiedy Orange2 dostawali w d... no pardon, w barki! 😂 Mój stary, ten zresztą też miał problemy z osteoporozą, bo co prawda nie na taką skalę jak Agi, ale jednak — poszedłem z nim na mecz, bo obiecałem mu „ojciec, będziecie dobry, a jak nie, to przynajmniej weźmiemy piwo i posiedzisz”. No i trafił się finał pucharu ligi, a ja myślałem „super, będzie nudno, bo tata ma robotę rano”, a tu nagle huk, krzyki, a Strzała podaje tak, że napastnik złapał się za ucho jakby mu ktoś powiedział, że jest na mdordzie! 😂 I gol! Stary podskoczył jak młody chłopak, wrzeszczał „JESTEŚMY GORSZYCH NIE TAKICH!” i jeszcze zaczął tańczyć na trybunie — a tuż obok jakaś baba zapytała: „panie, a to co, nowa forma terapii na osteoporozę?”. No to stary na to: „Pani, dzisiaj każda terapia jest dobra, nawet taka, co kości wytrząsa!” 🤣 A potem poszliśmy na piwo przy stadionie, a tam warszawiacy siedzieli z minami jakby im ktoś zabrał ulubioną kanapkę. Jeden z nich nawet próbował nam powiedzieć, że „to nie było fair”, a ja na to: „A co tu jest fair? Że wy do nas przyjechaliście? No to teraz macie sprawiedliwość w postaci trzech bramek!” 😂 No i stary jeszcze zażartował: „Widzisz synu, dzisiaj nawet moje tabletki na osteoporozę działają szybciej, bo adrenalina rusza metabolizm!”. A tak poważnie — to były czasy, kiedy kibicowałeś nie dla instagrama, nie dla mema, tylko dlatego, że czułeś ten huk w sercu. Dzisiaj? Każdy kibic ma lepsze zdjęcie na fejsie niż emocje w duszy — no ale cóż, przynajmniej Orzeł Biały latał, a niebo było granatowe! 🦅💙🔴
Potrzymaj piwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.