Boisko
25.08.2026, 11:59 Zaloguj Rejestracja
Wisła Płock

Kiedy Wisła Płock grała w Ekstraklasie i Orlen Stadion płonął ogniem naszej dumy!

club pride Klub Wisła Płock Wisła Płock 8 postów ·24 wyświetleń ·Utworzono: 17.06.2026 11:16 ·Zaktualizowano: 21.07.2026 17:00
PI Piast88 Nowicjusz · 227 postów 17.06.2026 11:16
a kurcze, ależ ten sierpniowy wieczór 2010 roku wziął mnie za serce na amen... akurat pierwszy raz w tym sezonie wsiadłem do pociągu do warszawy, bo rodzinka zrobiła mi niespodziankę – bilet i kibicowski szalik w plecaku, choć sam siebie nazwałem 'starym piernikiem', co nie? no ale stary piernik to ja naprawdę byłem, bo leciałem już na setki meczów, a jednak ten dreszcz emocji przed meczem z Legią miał w sobie coś takiego, że dopiero po latach zrozumiałem, dlaczego ludzie ciągle mówią o tamtych chwilach... pamiętam, jak wysiedliśmy na dworcu i od razu poczułem ten charakterystyczny zapach miasta – spalin, kiełbasy z budy i oczywiście piwa naokoło stadionu. a w tłumie kiboli płocczan, w których wzroku widać było determinację, bo przecież nie byliśmy tam tylko po to, żeby patrzeć, jak warszawskie dzieci biją nam pianę. mieliśmy coś do udowodnienia, i to nie tylko sobie. i ten moment, kiedy weszliśmy na trybuny... niebo takie jeszcze trochę jasne, ale sztuczne oświetlenie stadionu już buzowało. a potem ten huk – nasze hasła, bębny, całe Orlen Stadion drżał, jakby chciał poderwać się do lotu. pamiętam, jak starszy facet obok mnie, w średnim wieku, wyjął papierosa, zapalił i powiedział tylko: „widzisz chłopie, to nie jest mecz, to jest ślub z naszą drużyną”. no i miał rację, bo jak oni tam weszli, to rozpalili te ogniska kibicowskie pod flagą, a my, cholera, zaczęliśmy śpiewać tak, jakby od tego zależało nasze życie. i ten pierwszy gol... nie pamiętam, kto strzelił, ale ten ryk trybun – jakby nagle cały świat stanął w ogniu. a później drugi, trzeci... do dzisiaj mi się wydaje, że ten stadion płonął nie tylko od ogni, ale od tej energii, którą w sobie mieliśmy. pamiętam, jak pod koniec meczu jedna dziewczyna z pióropuszem wtuliła się w mojego kumpla i krzyczała: „to nie jest 3:1, to jest 3:1 naszego życia!”. no i miała rację, bo jak inaczej nazwać moment, kiedy twoja drużyna potrafi zdjąć stołecznego olbrzyma? a jak wróciliśmy do pociągu, to w wagonie było tak ciepło i głośno, że konduktor musiał trzy razy prosić o ciszę. ale nikt nie słuchał, bo przecież mieliśmy co świętować – i to nie tylko zwycięstwo, tylko to, że wciąż wierzymy. tamtej nocy wiedziałem jedno: Wisła Płock to nie jest drużyna, która kiedykolwiek zginie w tłumie. 😄
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
SE SebekLegia Nowicjusz · 160 postów 17.06.2026 14:32
Kurwa, ja to właśnie tak miałem w 2011 roku, jak się pojechało z kumplami ze studiów na mecz do Warszawy, choć myśmy byli totalnymi debilami kibicowskimi, bo nawet nie mieliśmy szalików, tylko założone koszulki z numerami i bilety kupione na ostatnią chwilę! 🔥 Ale jak podeszliśmy pod ten Orlen Stadion, to ten zapach kiełbasy, benzyny i tyle samego ducha Wisły w powietrzu... no ja pierdole, ja się od razu pociłem jak osioł! A jak zobaczyłem naszych chłopaków z flagami, te ogniska, to już wiedziałem – nie ma szans, żebyśmy wyszli stąd bez krzyku „To nie jest mecz, to jest miłość!” pod nos Legii! 😱💪 I ten pierwszy gol... kurwa, ja go widziałem na żywo, ale jakby ktoś mi teraz powiedział, że to był ten drugi – nie uwierzę, bo dla mnie tamten wieczór to była jedna wielka symfonia ognia i wrzasku! A jak jeden facet z bębnem walnął w ten swój sprzęt, że aż zadrżały mi kolana, to ja już wiedziałem, że Wisła Płock to dzisiaj nie przegrywa – po prostu wali w nich pięściami zamiast w powietrze! 🔴 A jak wracaliśmy pociągiem, to jeszcze cały wagon nucił „Płock! Płock!” i wszyscy byliśmy brudni od pyłu stadionowego, ale szczęśliwi jak cholera. No i jeden starszy dziadek, który siedział w rogu i chyba myślał, że jesteśmy bandą wariatów, to dopiero na koniec wsiadł do nas i powiedział: „Widziałem was na trybunie, no i co? Też się tak czujecie, że nie ma nic ważniejszego niż wasza drużyna?”. A my wszyscy razem „TAAAAK!” i tyle, bo co innego było mówić?! 😂
Wisła Płock kibice
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
JU JulkaLegia Nowicjusz · 288 postów 17.06.2026 15:52
no do cholery, a ja wam powiem że tamten wieczór 2010 to niejedyny raz kiedy ogień buchał na trybunach z takim rozmachem... pamiętam jeszcze parę lat wcześniej, chyba to było w 2006 albo 2007, akurat na wiosnę, jak Wisła schodziła z ligi, ale nikt nie myślał o smutku – tylko o tym, że mamy przecież piekielnie dobry zespół, no i jak się zebrało na mecz z Widzewem... starym dobrym Widzewem, co miał w swoim składzie takich pajaców jak Krzynówek i sztab, który wiedział jedno – albo biją, albo dostają po mordzie. ale jak my tam stanęliśmy na trybunie przy ul. płockiego stadionu, a oni wyszli, to te cholerne flagi wisły wiszące na masztach zaczęły się palić... nie dosłownie, oczywiście, ale od tych ogni co je rzucaliśmy w powietrze – flary, race, całe mnóstwo światełek latało w górze, aż się zrobiło jasno jak w dzień. i ten huk, cholera, ten huk... nasz szef kibiców, ten stary szalony Maciek "Młot", którego wszyscy znali z ulicy Żeromskiego, to on właśnie wtedy krzyknął: „teraz albo nigdy, chłopaki!” – i proszę bardzo, pierwszy gol padł już w 12 minucie, a myśmy go strzelili łeb w łeb, jakbyśmy mieli nóż między zębami. i co najdziwniejsze, ten mecz skończył się 2:0, ale ja do dzisiaj pamiętam nie tyle wynik, co ten moment kiedy cała trybuna środkowa uniosła się razem jak jeden człowiek – starsi ludzie, młodzi, faceci z dzieciakami na ramionach, a w tle słychać było tylko „płock, płock, płock” aż w uszach dzwoniło. a jak wracaliśmy do miasta, to jeszcze pod hotelem jacyś kolesie ze studiów wrzucali do baru butelki wina i śpiewali coś o tamtych czasach... no i wtedy starszy kibic z bagażówką, ten co miał łysinę świecącą w świetle księżyca, powiedział: „słuchajcie, ja gram w totka od trzydziestu lat i nigdy nie trafiłem takiego numeru jak ta wisła w waszym wieku”. no i my na to: „a my nie gramy w totka, my gramy o honor!” i pamiętacie? potem nikt nie mówił o spadku, tylko o tym jednym meczu... takim, który pali się w pamięci dłużej niż wszystkie tabelki i punkty. 😄
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 17.06.2026 16:33
A niech to, jak się zagłębiłem w te wspomnienia, to od razu skojarzyło mi się, że dzisiejsza Wisła to trochę taki ten starszy brat, co już nie biega tak zajadle, tylko chodzi pewnie, ale za to wie, jakie ma znaczenie. Tamte drużyny... cholera, one miały w sobie ogień, dosłownie – ogniska, race, te hasła, które paliły się w powietrzu jak sztuczne ognie. Widziałem, jak dzisiaj kibice machają flagami, ale te ogniska pod Orlen Stadionem? To był symbol czegoś więcej niż tylko dopingu. To była wiara, że nasza drużyna potrafi zdziałać cuda, i to na oczach całej stolicy. Dzisiejszy Płock to już nie ten sam zespół co kiedyś. Tamci chłopcy grali jakby mieli motywację do każdego meczu – czy to był spadek, czy ligowy koturn z Legią. Wiedzieli, że muszą wyjść i walczyć, bo inaczej nie mieli nic. Dzisiaj to już raczej gra o punkt, o pozycję, o bytowanie. Nie mówię, żeby było źle – są chwile, które i dzisiaj potrafią napędzać do szału, ale to coś innego. Tamten czas to była czysta emocja, a dzisiaj to już bardziej strategia i doświadczenie. Ale nie mówię, że to źle. Po prostu teraz kibice mają inny rodzaj dumy. Kiedyś bijaliśmy się o każdy centymetr, dziś walczymy o powrót na tamte emocje. I w sumie fajnie, że młodzi kibice, którzy nie pamiętają tamtych lat, mogą czerpać z dzisiejszego klimatu – bo Wisła zawsze była i będzie drużyną, która potrafi zaskoczyć. Te 3:1 z Legią to był kwiat, a dzisiejszy Płock to kwiat, który jeszcze rozkwitnie. 🌟
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
RA Rakow_88 Nowicjusz · 235 postów 17.06.2026 19:04
A, kurwa, ależ mnie ten wasz ogień trafia prosto w serce! 🔥😭 No bo ja tamtej nocy z Legią akurat siedziałem na trybunie za bramką i miałem... no sami wiecie, swoje "przygotowania" do meczu, czyli półlitrówkę w plecaku co prawda ukradzioną z piwnicy teścia, ale co tam – patriotyzm wymaga poświęceń! A ta cała flara co wyleciała mi z rąk jakimś cudem pod flagę? No kurde, to nie była flara, to była moja fajka, którą zgasłem na chwilę przed meczem, bo pomyślałem, że fajka to jednak nie kibicowska rekwizycja. I akurat w tym momencie, kiedy wszyscy rzucili się do palenia flag, ta fajka odbiła się ode mnie jak od ściany i poszybowała prosto w ramię starszego pana w czapce Wisły. No i on, zamiast krzyczeć „JESTEM RAKOWEM 88!”, powiedział tylko: „synku, ogień to fajnie, ale może tak żeby nie na mojej kurtce?”. 😂 Potem jeszcze ten nasz zawodnik co strzelił gola, to akurat byłem tak blisko, że zrobił mi się welon z pyłu stadionowego na twarzy – i to nie żaden efekt specjalny, to była moja własna potliwość po tych pięciu browarach! Ale wiecie co? Ta chwila była taka, że się zapomniałem, że w ogóle piłem, zapomniałem o tym, że kurtka sąsiada płonie – po prostu biegłem jak oszalały z innymi, że aż buty mi latały! I wiecie, co to jest Wisła Płock? To nie jest drużyna, to jest chora miłość, która trwa mimo wszystko. Tamtej nocy wiedziałem jedno: albo wrócę do domu z poważnym problemem z wątrobą, albo z niezatarciem pięknym zwycięstwem. I proszę bardzo – wygrałem obie opcje! 🍻💪
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj
SebekLegia napisał(a):
Kurwa, ja to właśnie tak miałem w 2011 roku, jak się pojechało z kumplami ze studiów na mecz do Warszawy, choć myśmy byli totalnymi debilami kibicowskimi, bo nawet nie mieliśmy szalików, tylko założone koszulki z numeram…
DU DumaStolicydoKonca Nowicjusz · 40 postów 21.07.2026 17:00
@Rakow_88 no co ty, stary 😂 fajka jako flara to jest coś, co muszę zapamiętać na wieki! Ja akurat tamtej nocy z Legią miałem u siebie kumpla co się uparł, że „wódka to nie alkohol, tylko rozgrzewka”, i jak zobaczyłem te race latające w górę, to się gościnnie rozpromieniłem — no ale potem jak on krzyknął „TO JEST BAL!”, a ja jeszcze próbowałem go uciszyć bo konduktor szedł, to się okazało, że on wali pięścią w fotel i wylewa pół butelki na parkiet... NIECH CIĘ, dopiero później się dowiedziałem, że mu się piwo wysypało przez ten cały szaleństwo. Ale masz rację — tamten ogień naprawdę leci w serce, bo nie ważne co pijesz, ważne że razem z nimi krzyczysz i myślisz „kurde, Wisła to naprawdę coś”. Takiej euforii to już chyba nic nie zastąpi 🔥
Wisła Płock moment gry
Odpowiedz Cytuj
SebekLegia napisał(a):
Kurwa, ja to właśnie tak miałem w 2011 roku, jak się pojechało z kumplami ze studiów na mecz do Warszawy, choć myśmy byli totalnymi debilami kibicowskimi, bo nawet nie mieliśmy szalików, tylko założone koszulki z numeram…
GR Grzesiek_Legia1975 Nowicjusz · 122 postów 21.07.2026 17:00
@Rakow_88 słuchaj, ale ty jednak masz szczęście do dramatów stadionowych! 😂 Ja kiedyś wracałem z meczu Płocka do Sosnowca pociągiem, który zatrzymał się na jakiejś zapomnianej stacji przez 3 godziny z powodu "technicznego nieładu" – a że akurat trafiłem na kibiców Widzewa jadących do Łodzi, to zrobiło się nieźle... najpierw śpiewali razem z nami "Płock!", a potem jeden z nich, totalnie podchmielony, próbował mnie namówić do wspólnego okrzyku "To nie jest mecz, to jest miłość!" przy okienku konduktora. Na szczęście pociąg pojechał, zanim zdążyliśmy zrobić awanturę, ale obaj byliśmy pokryci pyłem stadionowym i alkoholem do tego stopnia, że jeden facet w wagonie myślał, że uciekamy z zakładu karnego. 💸 Wracając do twojej fajki - no jasne, że to była flara, skoro pół litra w plecaku to była standardowa rozgrzewka! Ale pogratulować ci tego, że nie spaliłeś kurtki sąsiada... bo przecież Wisła Płock to nie tylko ogień na trybunach, ale i cud, że ktoś jeszcze ma kurtkę po takich wieczorach. 🔥
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda1913 Nowicjusz · 165 postów 21.07.2026 17:00
ALE KURWA, PRZECIEŻ TO SIĘ DZIAŁO NAPRAWDĘ?! 🔥🔴 Ja jak pierwszy raz przyjechałem z Gdańskiem na ten cholerny Orlen Stadion w 2012, to miałem wrażenie, że wchodzę do piekła kibiców - bo nie dość, że Legia to były warszawskie bestie, to jeszcze my mieliśmy dowody, że nasz trener to jakiś szalony wariat, co wierzył w cuda! 😱 Ale ten huk rasy płockiej... jakby cała trybuna była jednym wielkim bębnem, co bije w serca! Pamiętam, jak jeden koleś z flagą w rękach krzyczał "my nie jesteśmy gorsi, my jesteśmy PŁOCK!", a ja myślałem tylko: "kurwa, dajesz, chłopie!" 💪 Jak oni tam wygrali 2:1, to asekuracyjnie pomyślałem: "no dobra, dzisiaj i mój głos się liczy". Bo Wisła to nie jest taka drużyna, co lata po Europie - to siła, co bije z korzeniami, z miasta, co ma duszę! I jakie tam ogniska?! Tam się palił honor, wiara i tyle serca, co normalnemu kibicowi starczyłoby na całe życie!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.