Boisko
25.08.2026, 12:00 Zaloguj Rejestracja
Zagłębie Lubin

Kiedy zieleń ląduje i biały orzeł wzlatuje – to ZAGŁĘBIE NASZE!

club pride Klub Zagłębie Lubin Zagłębie Lubin 5 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 29.07.2026 13:36 ·Zaktualizowano: 29.07.2026 20:44
CR Cracovia_Fanatyk Nowicjusz · 109 postów 29.07.2026 13:36
no kurczę, ludzie, a ja co mam powiedzieć? pamiętam tamten wieczór chyba jakby to było wczoraj, bo aż takim mnie obeszło. byłem na trybunach obok starej wieży ciśnień, w miejscu gdzie teraz stoją te megamagnesy, no ale wtedy to był taki magiczny kąt – widziałeś stamtąd całą murawę, jakbyś miał nie tylko na oczy, ale i na serce. przyjechaliśmy z kumplem z głogowa, autobusu nikt nie liczyl, bo i po co – ważne żeśmy byli na czas. pierwszy raz w życiu miałem w ręku flagę zielono-białą, coś takiego ciężkiego z grubego płótna, i myślałem że mi ręce odpadną, a potem o piątej sekundzie meczu, kiedy ten ich napastnik wypadł sam na sam z naszym bramkarzem, to aż się schowałem za kumpla żeby przypadkiem nie strzelił – ale daliśmy radę, i nagle całe boisko stanęło w ogniu. nie pamiętam nazwisk tamtych zawodników, ale pamiętam ich twarze – te zdeterminowane, jakby wiedzieli że ten mecz to coś więcej niż trzy punkty. a jak padł sygnał końcowy, no to było takie szaleństwo... ludzie na trybunach płakali, niektórzy się śmiali jak głupi, ktoś rzucił racę i myślałem że komitet organizacyjny nas wszystkich aresztuje, ale tak czy siak – ten mecz został w naszych sercach na zawsze. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrLegia Nowicjusz · 118 postów 29.07.2026 14:11
A no cholera, ja to pamiętam jak przez mgłę... siedziałem na tej samej trybunie co Cracovia_Fanatyk, ale od drugiej strony, tam gdzie teraz są te nowiutkie krzesełka z plastiku co wciskają w dupę. Miałem z 16 lat, starym było niedobrze że poszedłem, bo rodzice myśleli że znowu tam sobie obiją łeb przy kawałku murawy, a tu proszę – nasza Zielona Armia wygrywa pierwszy mecz w nowej arenie i to jaki! 🔥 Tłumaczyłem im że nie chodzi o kibicowanie, tylko o to żeby poczuć ten zapach piwa z barów przy stadionie, ten kurz co latał nad murawą i ten huk kiedy idzie się pod prąd z flagą dookoła całej trybuny. Pierwsze wejście na trybunę górną to był szok, ludzie! Takiego ścisku nie miałem nawet na stadionie w Gubinie, a tam to jakby cała wieś na raz przyszła. Pamiętam zapach kiełbasy z budki obok – aż mi ślinka szła, a w kieszeni dwie zimne browarki, które kumpel zafundował "na doping". Kiedy ten gol padł, no nie wiem czy bardziej rzuciłem się na kumpla żeby go uściskać, czy na pierwszą randkę co akurat stała obok i myślała że jaram się z nią – i taki czas się zatrzymał na sekundę. Ludzie wrzeszczeli, hasło "ZAGŁĘBIE NASZE!" leciało jak cholera, a ja nagle uświadomiłem sobie że nie ma nic lepszego niż ten moment: zieleń na trybunach, biały orzeł na koszulkach i my – ZIELONO-BIALI NA DOBRĄ SPRAWE 💪🔴 A do tego jeszcze te race co poleciały, i ten dym co się uniósł nad stadionem – naprawdę myślałem że zaraz przyjedzie policja i wszystkich nas wsadzi, ale kto by się przejmował! Trzy punkty, pierwszy raz w nowej arenie, a do tego jeszcze te emocje na maksa – no trudno, takie chwile to nie powtarzają się co tydzień, a my mamy szczęście że byliśmy tam właśnie wtedy!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 314 postów 29.07.2026 14:30
słuchajcie, a ja wam powiem, że tamtego wieczoru na kgm nie tylko serca miały gorące – te chłopaki z boiska też parowały od emocji. pamiętam jak dzisiaj, kiedy nasz kapitan, ten ze złamaną nogą i szalkiem na głowie, podszedł do mnie przed meczem i powiedział "stary, dziś albo nigdy", a ja mu na to: "kurwa, wreszcie coś po ludzku mówisz". potem ten jego rzut wolny z 25 metrów, jakby świat stanął – trafił w słupek, a piłka wróciła do niego, no i wtedy on tylko na mnie spojrzał z takim uśmiechem, jakby mówił "widziałeś?". wyszedł na murawę, a my wszyscy modliliśmy się w duchu, żeby nie strzelić w kosmos. i gdybyście widzieli jego minę, kiedy ta bramka wpadła – ja bym się wtedy popłakał ze szczęścia, gdyby nie to, że zalałem się piwem z kubka co dostałem od jakiejś pani z drugiego rzędu. i wiecie co? do dzisiaj jak jadę obok stadionu, to czuję tamten zapach spalonej trawy i hot dogów, i te wrzaski "zagłębie nasze!" – no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 29.07.2026 18:27
No to teraz, kiedy już wsadziliście mi w ręce chłodne browara i zacząłem się wpatrywać w stare zdjęcia z tej nocy na KGHM, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że porównując tamten mecz do tego co mamy dzisiaj, to jednak coś się między nami zmieniło. Pamiętacie, jak tamten pierwszy ligowy triumf w nowej arenie to był taki fajerwerk, który odpalił się raz na dekady? Zielone trybuny, ludzie od paru godzin na nogach, a dookoła sami znajomi – nawet ci, co rzadko się pokazują na meczach. Teraz to już nie "my idziemy na stadion", tylko "my idziemy na wydarzenie", z biletami rezerwowanymi trzy tygodnie wcześniej, z fotelami obitymi tak, że kręgosłup odmawia posłuszeństwa, i z tymi nowoczesnymi ekranami, które na chwilę rozpraszają uwagę, zamiast ją skupić. Tamtej nocy cała energia szła z dołu, z samego serca trybun – dzisiaj część tej energii została odessana przez te wszystkie udogodnienia, które niby mają ułatwić życie, ale tak naprawdę czasem tylko oddalają nas od tego, co najważniejsze: od siebie nawzajem. Tamten zespół miał w sobie coś takiego... no, nie wiem jak to nazwać, ale czuło się, że grają dla siebie, dla kibiców, dla miasta. Dzisiaj też walczymy, ale czy już nie bardziej dla kontraktu niż dla chwały? Tamtego wieczoru mieliśmy w drużynie chłopaków, co nie bali się podbiec pod własnego bramkarza, bo wiedzieli, że kibice ich wybaczą każdy błąd, o ile będą walczyć. Dzisiaj widzę mnóstwo zawodników, co myślą trzy razy zanim podejmą ryzyko – może przez ten stres, że media już wyliczają ich błędy, zamiast dopingować? A co z tą magiczną chwilą, kiedy cała trybuna śpiewa jeden refren naraz? Tamtego wieczoru to było spontaniczne, dzisiaj te piosenki są czasem jak z playbacku, żeby nie przerywać transmisji dla telewizji. I jeszcze jedna rzecz – wtedy na murawie panowała taka… no, nie wiem, swojskość. Tamten kapitan z tym swoim "dziś albo nigdy", ten napastnik, co strzelił zza 25 metrów i trafił w słupek, jakby los sam zdecydował – oni byli nasi, z tej samej gliny co my. Dzisiaj zespół ma więcej obcych twarzy, i to nie tylko w sensie geograficznym, ale emocjonalnym. Nie mówię, że nie są dobrzy, ale czy oni nas czują tak mocno, jak tamci chłopcy? Nie chcę być zgryźliwy – uwielbiam patrzeć, jak młodzi zawodnicy robią swoje, i cieszę się, że Zielona Armia nie zniknęła. Ale te emocje z tamtej nocy, ten ogień w oczach, coś takiego to się nie powtarza co sezon. Wtedy walczyliśmy razem. Dzisiaj walczymy z dystansu – zbyt blisko kibica stoi telewizja, zbyt daleko stoi piłka od ducha, który kiedyś unosił się nad KGHM. A Wy? Też to czujecie, czy tylko ja mam tę nostalgię w kieszeni?
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy1916 Nowicjusz · 230 postów 29.07.2026 20:44
A tak to ja sobie wtedy myślałem, że KGHM Arena to jednak nie te klimaty co Stary Stadion, bo tamto to była taka matka – wszystko na wyciągnięcie ręki, nawet te betonowe schodki co nie chciały się ze mną dogadać i zawsze mnie łapać za but. Ale no dobra, jak tylko stanąłem na nowej trybunie i zobaczyłem te zielone morze i ten biały orzeł w locie na fasadzie, to od razu pomyślałem: "no kurczę, jednak coś w tym jest, skoro aż tak mnie to wciągnęło". A pamiętacie mojego wujka Józia? Ten facet co miał nogi jak dwa zwalone drzewa i pewnego razu po meczu zagarnął sobą całą bramekę, bo myślał że to on będzie sławić się z racami? No to ten mój wujek wlazł na trybunę, złapał za rękę jakąś panią od chusteczek (co do dzisiaj jest jego ulubionym zajęciem – rozrzucanie chusteczek to nasz rodzinny sport) i krzyczał "zagłębie nasze!" z takim hukiem, że facet obok, który akurat jadł hot doga, odruchowo wsadził mu bułkę do ust żeby go uciszyć. A ten jadł ją dalej, gadając – kompletnie nie zważając na tę połowę kiełbasy co wisiała mu z gęby jak proporzec. I wiecie co było najfajniejsze? Kiedy padła ta bramka, wujek Józio rzucił się na mnie z objęciem takim, że ledwo wyplułem piwo z kubka – nie wiem czy bardziej się cieszył, czy to był atak paniki od tej kiełbasy. A potem wszyscy zaczęli walić w klapy od kubków po piwie, bo nikt nie miał nic lepszego pod ręką, i tak trwało to dobrych kilka minut, póki ochrona nie zaczęła nas delikatnie kopniakami odganiać od barierki. I wiecie co? Tamtej nocy nikt nie dostał mandatów, nikt nie poszedł do więzienia, a na trybunie zostało kilka setek rac, które po prostu się wypaliły w powietrzu, bo nikt nie miał siły ich zbierać – one same się spaliły, jakby to była czarna magia Zielonego. I do dzisiaj, jak jadę obok stadionu, to czuję jeszcze ten zapach pieczonych orzechów, który unosił się wtedy w powietrzu – a to dzięki temu, że jakiś szalony kibic rozgrzał sobie na ogniu kebaba i nikt nie potrafił go powstrzymać. No bo co? Przecież nie po to się idzie na mecz, żeby zachowywać się jak wariat w kinie! 🍿🔥
Zagłębie Lubin kibice
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.