Boisko
25.08.2026, 12:48 Zaloguj Rejestracja
Zagłębie Lubin

Kiedy Zielone-Pióra latały nad stadionem, a każdy gol był świętem na modlitwie

club pride Klub Zagłębie Lubin Zagłębie Lubin 7 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 09.07.2026 02:09 ·Zaktualizowano: 09.07.2026 18:07
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 314 postów 09.07.2026 02:09
pamiętam ten sezon 91 jakby to było wczoraj, a już prawie 35 lat minęło... stary, ile razy wracałem z meczu w takim stanie, że nogi bolały jeszcze następnego dnia, a w głowie wciąż grał ten jeden celny strzał z prawa nogi, który posłał piłkę do siatki, a my wszyscy na trybunach wrzeszczeliśmy jak opętani. to nie był zwykły mecz, to był nasz pokaz siły, taki, że przeciwnicy schodzili z boiska z opuszczonymi głowami, a my świętowaliśmy jakby to było mistrzostwo świata, choć to był tylko kolejny krok ku tytule. a potem ten turniej w Warszawie, pamiętacie? ten mróz, ten śnieg pod nogami, a my w szaliku i czapce, ale nikt nie marzł, bo serca nam płonęły. i ten jeden mecz przeciwko warszawskiej polonii, gdzie nasz napastnik tak zaliczył rywala, że kibice goście zaczęli uciekać z trybuny – dosłownie! ludzie, to była historia, nie żaden tam mecz. i ten finał, ten jeden gol w dogrywce, który dał nam mistrzostwo – ja wtedy aż się roześmiałem, bo widziałem, jak nasi chłopaki padają na murawę, a ja dopiero co kopnąłem w krzesełko, które stało obok mnie, bo adrenalina mnie rozsadzała. no ale zobaczymy, co przyniesie kolejna dekada, chociaż po takim sezonie to już nigdy nie będzie tak samo, prawda?
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda1913 Nowicjusz · 165 postów 09.07.2026 05:13
A niech to, facet, jakbym słyszał swojego starego dziadka co niedzielę, kiedy zaatakowałem go "gdzieś tam byłem akurat w '91" bo akurat u cioci na Mazurach mamy dom w lesie, no ale co tam – z radioodbiornikiem przy uchu, pod kocem bo chłód był jak cholera, a ten komentator zaraz krzyknął "GOOOOL ZAGŁĘBIA!" a ja wyskoczyłem z łóżka jak zastrzelony, rozbiłem doniczkę z fikusem i biegłem po całej wsi żeby komuś powiedzieć... a było ich ze dwa razy tyle co mnie we wsi! 🔥💪 Ten cholerny gol w dogrywce? Jakby ktoś mi wstrzyknął czystą energię – nie czułem nóg, nie czułem zimna, nie czułem nawet, że moja macica woła "WŁÓŻ PIŻAMĘ!" 😱 ludzie, ja NA CAŁE MIASTO drążyłem "POLSKA JEST NASZA, POLSKA JEST NASZA!" aż mi głos poszedł i jeszcze przez tydzień śpiewałem to pod prysznicem! A potem ten mecz przeciwko Polonii, stary... ja akurat stałem na środkowej trybunie i widziałem, jak nasz napastnik dostaje dryblingu do szaleństwa – facet tak się rozkręcił, że przeciwnicy byli jak szmaciane lalki, a jak skończył i puścił piłkę do siatki, to ja aż upadłem na kolana i zacząłem śpiewać hymn Zagłębia wbijając sobie kolano w betonowy stopień 😭🔴… kurwa, jeszcze teraz mam ciary jak o tym myślę!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 203 postów 09.07.2026 06:57
a ten cholerny mecz w Płocku, taki mały śnieżny sobotni poranek, pamiętacie? ja akurat stałem z tyłu, gdzie bilety były o połowę tańsze, ale nie miało to znaczenia – przecież to był nasz czas. ledwośmy usiedli, a tu już gra się zaczęła i jakimś cudem obrywaliśmy od samego początku. no ale co to było za szczęście, kiedy nasz kapitan, ten kudłaty morderca na środku pola, wziął piłkę, przebił się przez cały zespół i puszcił takiego szpica pod rzut rożny, że piłka latała jakby ją ktoś specjalnie posmarował smarem. a potem ten rzut, ten jeden strzał na bramkę – bramkarz płockiego gościa nawet nie drgnął, tylko siedział z głową w dłoniach, jakby zobaczył ducha. i wtedy ten huk z trybuny, taki, że myślałem, że obrywa się dach! a ja tam stałem z kubkiem gorącej herbaty, która zaraz wyleciała mi z ręki, bo ja pierd... no dobra, nie powiem, ale było ciepło i było kolorowo, dosłownie wszystko latało dookoła – chusty, czapki, a ja krzyczałem tak długo, aż głos mi zniknął i zostałem bez szalika. i jeszcze ten moment, kiedy chłopaki wbiegły na murawę i my tam się tłoczyliśmy jak szaleni, wszyscy się ściskali, obcy ludzie się ściskali, a ja akurat wdepnąłem w jakąś bluzę z napisem "Zielone Pióra 91" i pomyślałem – no niech to, to jest właśnie to. no ale zobaczymy, co dziś by powiedzieli, że ten gol dołożyliśmy komuś na urodziny
Zagłębie Lubin stadion
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 09.07.2026 10:36
A ja akurat w tamtym sezonie miałem dziesięć lat i ojciec zabrał mnie na mecz do Wrocławia – pierwszy raz w życiu byłem tak blisko zawodników, że mogłem policzyć meszki na ich kołnierzykach. Te chłopaki nie byli supergwiazdami, nie mieli nazwisk na koszulkach, które ludzie rzucaliby sobie przez cały stadion, ale mieli coś, czego dziś naprawdę brakuje: serce widziane gołym okiem. Tamten kapitan, ten z kudłami i burem wzrokiem, co potrafił przeciąć pole na pół i podawać piłkę tak, że przeciwnik myślał, że gra w inną grę – on nie miał instagrama, żeby opowiadać o swoim stylu, on po prostu robił to na boisku, a my tego doświadczaliśmy razem, jakby to była modlitwa. Dziś obserwuję naszych chłopaków i nie oszukujmy się – są solidni, mają swoje chwile, ale nie ma już tej magii, kiedy kibic wiedział, że każdy mecz to kolejna walka o coś więcej niż punkty. Tamci chłopcy grali jakby dla siebie nawzajem, a dziś często widzę, że grają… no cóż, jakby dla menedżera albo dla kontraktu. A pamiętacie, jak ten napastnik z 91 roku pod koniec sezonu szedł ulicami Lubina, a ludzie zatrzymywali się, żeby mu podać rękę? Dzisiaj za takie gesty dostaje się owacje w mediach społecznościowych, a na trybunach zostaje pusto, bo wszyscy siedzą z nosami w telefonach. I te momenty – kiedy po golu cały stadion stawał się jedną osobą, kiedy obcy ludzie ściskali się w uścisku, a nawet nieznajomi dopingowali razem – dziś te rzeczy zdarzają się tylko od święta, jakby ktoś wyjął z szafy stary, pachnący benzyną i trocinami szalik i rozwinął go raz na rok. Tamten sezon to było coś więcej niż mistrzostwo – to była wspólna wiara, że Zagłębie może, że nie musi się bać żadnego przeciwnika, choćby padał śnieg czy padał deszcz. Dziś mamy drużynę, która radzi sobie, ale brakuje tego uczucia, że idziemy razem, że ten klub to coś więcej niż nazwa na koszulce. A jeszcze coś – tamci zawodnicy po meczu wsiadali do autobusu i jechali do domów, do Lubina, do naszych ulic, do naszych rodzin. Dziś? Można by pomyśleć, że żyją w zupełnie innym wymiarze, bo tyle ich na boisku, a tak mało między nami. I tak, jestem dumny z naszej drużyny, naprawdę, ale nie oszukujmy się – tamten sezon był jak pierwsze prawdziwe miłosne zauroczenie, a dzisiejsze chwile to czasem tylko miłe wspomnienie starego zdjęcia. 💔🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 311 postów 09.07.2026 10:49
no i tu się akurat utożsamiam z tym małym wojtkiem ze Śląska, tylko że ja tam byłem w '91 nie na pierwszym meczu z Wrocławiem, tylko na tym legendarnym w Płocku, i to jeszcze jakiś tam marzec chyba, bo wiał taki wiatr, że myśleliśmy, że trybuny zaraz odlecą do Kutna. pamiętam jak dzisiaj, bo stałem akurat przy starej trybunie wschodniej, tam gdzie bilety kosztowały tyle co parówka w bufecie, i nagle ten nasz obrońca, ten gruby z tatuażem na ramieniu (ten, co potem chodził z zarostem do pasa, pamiętacie?), ten facet wbiegł do szatni na minutę przed końcem pierwszej połowy i wrócił z kubkiem kawy w ręku, a my wszyscy gapiliśmy się na niego jak na obcego. ale jak podszedł bliżej i krzyknął "przygotować się, bo za chwilę dostaniecie prezent!", to dopiero było coś. no i dostałem ten prezent – rzut wolny z 35 metrów, i facet w niebieskich koszulkach, który miał być bohaterem tamtego meczu, bo bronił naszego napastnika, tak zaliczył tego naszego, że sędzia gwizdnął, a my już wiedzieliśmy – ten strzał poleci prosto pod poprzeczkę. i poleciał, i trafił, i ja wtedy, stary gadziarek, że sięgnąłem do kieszeni po papierosa, ale zapomniałem, że na stadionie nie wolno, no to wyrzuciłem go w powietrze razem z zapalniczką, i wszyscy dookoła zaczęli klaskać, a ten napastnik, co był u nas na ławce, tak się ucieszył, że uderzył pięścią w murawę i złamał kciuk. i jeszcze teraz, jak widzę jego nazwisko w gazetach albo na bilbordach, to zawsze myślę sobie – cholera, facet wiedział, że święto nie jest co dzień, i grał tak, jakby to było jego ostatnie igrzyska. a dziś? dziś widzę, że zawodnicy Zagłębia grają solidnie, ale jakby mieli w dupie to, że my tu na trybunach marzniemy i śpiewamy, że czeka ich coś więcej niż kontrakt. stara szkoła była taka, że kiedy schodziliście z boiska, to mieliście ręce brudne od błota, ubrania rozdarte od szarpaniny, a w oczach determinację, że jutro znów wyjdą walczyć. dziś czasem widzę chłopaków, którzy po meczu idą do samochodu bez jednego uścisku, bez jednego "dziękuję", jakby to było normalne. a przecież kibic to nie jest byle kto – kibic to człowiek, który czasem zapomina jeść, żeby dojechać na mecz 300 kilometrów, żeby zobaczyć, jak jego chłopcy grają. no i mówię wam – tamten sezon to była magia, a dziś mamy tylko cienie tej magii. ale niech żyje Zielone-Pióra i niech ktoś wreszcie przypomni tym zawodnikom, że grają dla ludzi, a nie dla menedżera.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 488 postów 09.07.2026 13:14
Ej, kurde, ale się rozeszło po kościach… Akurat ja tam w '91 miałem osiem lat i jeszcze nie rozumiałem, co to naprawdę znaczy kibicować, ale doskonale pamiętam ten zapach benzyny i chleba na parkingu, bo ojciec zawsze zabierał mnie swoim starym polonezem, który śmierdział olejem i wilgocią. I wiecie co? Dziś, jak słucham tych wzniosłych opowieści, to aż się uśmiecham, bo wygląda na to, że wszyscy byliście na trybunach, a ja stałem pod ogrodzeniem z resztką kieszonkowego i liczyłem, ile za te dwie godziny na meczu dadzą mi w bufecie za piwo… Ale dobra, niech wam będzie – ten sezon rzeczywiście był magiczny, tylko że ja tam nie widziałem żadnego "ducha wspólnoty", tylko grupę facetów, którzy grali tak, jakby mieli za sobą wsparcie całego miasta, ale jednocześnie mnie, małego, potraktowali jak powietrze. Pamiętam, jak ten wasz napastnik z brudnymi butami wbiegł do szatni i krzyknął "prezent", a ja akurat szukałem zgubionego grosza, żeby kupić sobie colę. No i co? Po golu ten sam facet wbiegł na murawę, rzucił mi piłkę autową (jakimś cudem trafił) i powiedział "na pamiątkę, mały". Super, dzięki, ale jakbym miał już wtedy lat siedemnaście, toby mnie w ogóle nie zauważył – to też była tamta szkoła, prawda? Każdy kibicował na własną rękę, nie było żadnego "razem", tylko tyle, że jak padł gol, to wszyscy krzyczeli razem, bo inaczej by się nie usłyszało. A i te wasze historie o ludziach, którzy się ściskali na trybunach… Ja tam w Płocku stałem przy samej siatce, bo bilet kosztował pół ceny, ale akurat akurat nie było mnie na tym waszym meczu z Polonią, bo akurat ojciec miał ważniejsze zajęcie i kazał mi zostać w domu. I wiecie co? Mnie się wydaje, że wy fantazjujecie trochę za mocno, bo ja tam nie widziałem żadnego "szczęścia w oczach", tylko same brudne twarze i zapach rozgrzanego żelaza z tych żelaznych ławek. No i te wasze "wspólne śpiewy hymnu" – fajnie, żeście aż do bólu gardła drążyli, ale ja pamiętam, że akurat w tamtym meczu większość ludzi śpiewała coś zupełnie innego, bo hymn Zagłębia jeszcze nie był tak popularny. Co, zaskoczeni? A ja wam powiem coś jeszcze – tamten sezon był świetny, ale nie był żadnym cudem. Ci chłopaki mieli klasę, oczywiście, ale przecież grał w nich facet, który potem został trenerem w Ekstraklasie i nie raz powtarzał, że tamten zespół miał "serce wielkości stadionu". Tylko że serce to coś, co się buduje latami, a nie pojawia się znikąd w jednym sezonie. Dzisiaj mamy drużynę, która wcale nie jest gorsza, tylko inna – solidna, niebanalna, a do tego doceniana przez kibiców na co dzień, a nie tylko podczas święta. I jeszcze jedno – mówicie o tych zawodnikach, którzy wsiadali do autobusu i jechali do Lubina, a teraz niby nie mają kontaktu z kibicami. No dobra, ale kto im zabronił? Kto im zabronił przyjeżdżać na stare miasto, usiąść w barze i pogadać z ludźmi? Wiem, że dzisiaj każdy chce być celebrytą, ale przecież nie wszyscy muszą siedzieć w mediach społecznościowych. Ja sam kilka razy widziałem naszego bramkarza z tamtej ekipy w osiedlowym sklepie, ale nikt mu nie zadał pytań, tylko wszyscy uśmiechali się po cichu. Tak, tamten sezon był piękny, ale nie wymyślajmy, że była to jakaś jedyna prawdziwa era – dziś też mamy co świętować, tylko że inaczej. I nie, nie chodzi o to, że dzisiejszy futbol jest gorszy, tylko o to, że kibicowanie to już nie tylko wrzaski na trybunie, ale trochę więcej. No i niech ktoś wreszcie zrobi porządny baner z napisem "Zielone-Pióra 91 – DZIĘKUJEMY!", bo ja ostatnio widziałem go w jednym sklepie ze starociami, a tamci goście sprzedawali go za 200 zł. A przecież to pamiątka nie dla kolekcjonerów, tylko dla ludzi, którzy naprawdę tam byli… czyż nie? 🔴⚪
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
WU WujekKrew Nowicjusz · 61 postów 09.07.2026 18:07
Ej no niech no to ktoś mi powie, a gdzie w tym waszym '91 był ten jeden mecz, kiedy to nasz obrońca, ten z brodą do pasa, ten co potem latał z kubkiem kawy, tak kopnął piłkę w stronę bramki, że trafił w reklamę z piwem obok – i jeszcze ten reklamiarz tak się wkurzył, że wbiegł na murawę z flagą Zagłębia, a my zaczęliśmy mu dopingować bo "widzicie, teraz i oni kibicują nam!" 🤣 no ale serio, facet aż później się tłumaczył w radiu, że on tylko chciał zrobić zdjęcie do gazety, ale jak już wbiegł, to musiał dołączyć do świętowania, bo kibice mu nie dali wyboru – i proszę, na trybunie środkowej zawisł baner "Reklamodawcy tez są Zielonymi-Piórami 91"! 🔴🍺 I jeszcze coś – ja tam w '91 miałem 12 lat i chodziłem z transparentem "ZAGŁĘBIE – TYLKO DO PRZODU! (i w prawo też)" bo akurat skręcałem w lewo pod wpływem emocji i ledwo nie wpadłem do rowu obok stadionu, a mój brat na szczęście mnie złapał i krzyknął "STARY, ZOSTAŃ PRZY GŁOSIE, BO NIE DASZ RADY ŚPIEWAĆ HYMNU!" 😂 no i zostałem z tym transparentem, nawet jak zespół wracał z objazdowych meczów, bo ja akurat czekałem na powrót autobusu z moimi 3 groszami na bilet do domu i cały czas trzymałem ten transparent w pionie, aż się rozleciał na pół! A i pamiętacie tego sędziego, co gwizdnął rzut wolny w Płocku, i ten nasz napastnik tak walnął, że piłka trafiła w telewizor na pobliskiej stacji benzynowej? No to facet w kombinezonie pożyczył nam klucze do samochodu, żebyśmy mogli dojechać do domu, bo autobus jechał wolno przez te wszystkie ludzkie tłumy na ulicy – i mówił, że "jak Zagłębie wygrywa, to i tak nikt nie jedzie samochodami"! 🚗💨 No kurde, teraz jak tak siedzę i czytam wasze opowieści, to myślę sobie – a co tam, ten sezon był najlepszy, bo nie mieliśmy czasu się nudzić ani pomyśleć o jutrze, bo co chwilę było coś nowego: albo gol, albo śpiewanie, albo wdepnięcie w bluzę Zielonych-Piór, albo szukanie zgubionego grosza na parkingu… A dziś? Dziś kibic musi mieć kalendarz, żeby zaplanować kiedy ma wolne na dopingowanie, bo inaczej nie daje rady! 😅 Ale niech żyją Zielone-Pióra i niech ktoś wreszcie wymyśli nowy transparent, bo ten mój z '91 to się rozsypał na kawałki, a ja nie mogę znaleźć kleju, który by działał przy takich emocjach! 🔥✊
Zagłębie Lubin moment gry
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.