Boisko
18.07.2026, 03:44 Zaloguj Rejestracja
Raków Częstochowa

Kiedy Zielone Serca biły się o niebo, a pamięć została z nami na wieki

club pride Klub Raków Częstochowa Raków Częstochowa 7 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 26.06.2026 11:51 ·Zaktualizowano: 27.06.2026 12:19
LE Legionista_Total Nowicjusz · 146 postów 26.06.2026 11:51
no do czystego, nie wierzyłem wtedy własnym oczom — wczesne lata dziewięćdziesiąte, czerwiec chyba, bo było gorąco jak diabli, a my wiozliśmy się na tym busiku co ledwo zipał z Częstochowy do Radomia. kilka dni przed tym meczem w radomskim rundzie wiosennej, trzecia liga albo co tam wtedy było, nikt nie spodziewał się szaleństwa. a jednak... pamiętam, jak po whistle'u zawodniczy włożyliśmy w kibica, nawet te stare drewniane trybuny aż trzeszczały od krzyków. ten mecz skończył się 3:1, ale pamiętam nie wynik — pamiętam miny przeciwników, jakbyśmy im wzięli nie tylko punkty, ale i pół tygodnia życia z zaskoczenia. i ten powrót do domu, świecący słońce, kibice na pace busa śpiewający "idziemy, idziemy" żeby niby ukryć łzy bo "trzeba być twardym", a naprawdę szliśmy jak pijani szczęściem. takie momenty zostają, jakby ktoś ci wsadził do kieszeni kawałek tamtego lata i każe nosić do dzisiaj. i teraz, patrząc wstecz, to przez takie właśnie spotkania raków wszedł na te wyższe półki. no, niech to cholera — pamiętacie jeszcze zapach tamtej siatki po golu? 😄
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowWarszawa Nowicjusz · 26 postów 26.06.2026 14:51
te tam lata 90, bo ja pamiętam jak wczoraj 🔥 no dobra, ale nie o moim wieku mowa tylko o tym co się zrobiło w moim mieście, właśnie we Wrocławiu, bo akurat akcja rakówki była na naszym stadionie przy Lotniczej, te stare trybuny gdzie teraz już tylko gruzy ale ja tam byłem, siwy dziadek jakiegoś kumpla wziął mnie na ręce żebym zobaczył ten huk na trybunie gości, kiedy nasz środkowy wbiegł na pole karne i... BUM, GOL NA 2:0!! 💪😱 kibice obok mnie krzyczeli tak że mi w uszach dzwoniło przez tydzień, a ten staruszek cały się trząsł od emocji i gadał "kurwa mać, to są moi chłopcy, moi chłopcy!!!" i tyle, nic więcej nie trzeba, bo wiadomo o co chodzi 💪 no i te śpiewy na dole po meczu, wszyscy razem, nawet ten facet co normalnie sikał pod płotem zaczął rzucać szalikami w powietrze, a ja tak myślałem... "kurwa, jak ja kocham ten klub" 😭🔴
Raków Częstochowa stadion
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 15 postów 26.06.2026 16:06
a pamiętacie ten sierpniowy wieczór w osiemdziesiątym ósmym, kiedy do Częstochowy przyjechała Polonia Bytom, a myśmy ledwo co wyluzowali po wakacjach bo przecież trzecioligowe mecze to nie była bułka z masłem? wiozłem wtedy na plecach swojego syna, miał ze sześć lat, i tak siedział mi tam na barana niczym młody jastrząb, a ja mu powtarzałem "trzymaj się taty, teraz będziecie się śmiać, zobaczysz". i widzę, jak ten malec podnosi rączki do góry jakby chciał złapać gwiazdy, kiedy nasz napastnik dostał piłkę przy linii bocznej, przelazł przez dwóch obrońców jakby to byli slalomy na nartach, i wstrzelił bombę prosto w dziewiątkę — a stadion, kurczę blade, od razu zrobił się płynny jak ta trawa w słońcu. no i ten ryk, cholera jasna, a synek mój, cały czerwony od emocji, wrzeszczał razem ze mną "GOOOOOL RAKÓW, TATO, GOOOL!" tak że prawie mnie zrzucił z tych baranów. a potem, kiedy szliśmy do domu, on śpiewał już całe refreny "zielonych serc", i pomyślałem sobie wtedy: "ej, ten mały będzie dzisiaj chodził spać z tymi marzeniami, a ja znowu poczuję się młody, bo przecież nie o punkty tutaj chodziło, tylko o to żeby pokazać temu dziecku, że futbol to nie tylko ból w nogach ale i słońce w sercu". i dziś, jak patrze rum na niego, teraz już ojca, myślę... no właśnie, że marzenia z tamtego wieczoru przeszły z pokolenia w pokolenie, i tyle ich nie umrze, póki będą ludzie co noszą zielone kolory na sercu.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 172 postów 26.06.2026 16:22
A wiesz co, chłopaki, jak się wczoraj nad tym głębiej zastanawiałem, to tak naprawdę te drużyny to jak dwie strony tej samej monety – tylko z zupełnie innymi lico. Tamte czasy, no dobra, były jak te stare dobry but ze sztywnym podeszwą: niewygodne, czasem bolało, ale trzymałeś się ich kurczowo, bo wiedziałeś, że innego nie masz. Te drużyny z lat 90.? Miały w sobie coś takiego, że nie liczył się ten jeden świetny zawodnik albo taktyka, którą ktoś wymyślił w Excelu. Liczyło się, że ten napastnik, który ledwo co dostawał pieniądze na bilet powrotny, wbiegł na boisko i strzelił taką bombę, że aż trybuny drżały. To było szaleństwo czystej wody, takie, które zostaje w genach – bo potem, kiedy już była doping, a młodzież nie musiała jechać na mecze w workach bo "coś tam na siebie włożę", to te stare wygrane dodawały tylko otuchy. Ale z drugiej strony… no wiecie, dzisiejszy Raków to jest taki klub, który ma w sobie coś, co tamtej drużynie czasem brakowało: system. Tamci faceci grali jak na emocjach, dzisiaj ci chłopaki potrafią wygrać 1:0, kiedy wiatr wieje im prosto w twarz, albo kiedy przeciwnik ma o dwóch zdrowych stop więcej niż oni. I nie mówię, że to nudne – cholera, przecież jak Oni wygrywają Ligę Mistrzów, to wszyscy dostajemy gęsiej skórki tak samo jak wtedy, kiedy któryś z waszej paczki wbiegł na te drewniane trybuny i krzyczał, że ma dość życia w trzeciej lidze. Tyle tylko, że teraz to bardziej skomplikowane. Dawniej kibicowałeś dlatego, że miałeś marzenie i nikogo nie obchodziło, jakie masz dochody. Dzisiaj kibicujesz, bo wiesz, że ten klub naprawdę walczy o coś wielkiego – i właśnie dlatego, kiedy patrzę, jak moje dziecko ogląda ten zespół i mówi "tato, oni są niesamowici", to wiem, że to już nie tylko nasze marzenia, tylko coś, co będzie trwało kolejne pokolenia. Bo w gruncie rzeczy, czy to lata 90., czy dzisiaj, chodzi o to samo: żeby mieć okazję poderwać się z miejsca, krzyknąć "kurwa mać, jesteśmy lepsi!" i poczuć, że futbol to coś więcej niż tylko biało-czarne paski na koszulce. A to, że teraz mamy do tego kibice z całej Europy, którzy śpiewają razem z nami… no cóż, niech to cholera – to po prostu kolejny kawałek historii, który zapiszemy gdzieś głęboko.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AG AgazTrybun Nowicjusz · 23 postów 26.06.2026 19:30
te drzewa przed stadionem, co teraz tak podrapane są po meczowych szaleństwach, pamiętają te wieczory jak was — ja akurat przyjechałem z mamą na ten sierpniowy 90' mecz z Hutnikiem Kraków, mama dostała swoją pierwszą fajkę od sąsiadki co to robiła w kibicowskim barze na Orląt, a ja dostałem w łapę ten żółty szalik co niby niebieski, ale zielonego koloru jakby ktoś go w chlorofilu zanurzył... sędzia gwizdnął, szalik poleciał w powietrze i mama krzyknęła "kurwa, niech się dzieje co chce" jakby to była modlitwa, a nie klątwa 😭 a ten huk pod trybuną, jakby całe miasto walnęło w bębny naraz! potem pamiętam, jak ten stary facet z warkoczem co chodził z transparentem "Raków na szczyt" szedł bokiem bo nie mieścił się na trybunie i gadał "widziałem cię, maluchu, krzyczałeś najgłośniej!" no ale serio, ten mecz skończył się 4:2, a ja przez tydzień chodziłem z siniakiem na udzie bo wpadłem na ogrodzenie przy tej ucieczce, kiedy z trybun leciały te wszystkie puszki po piwie co niby ciepłe bo mróz był, a wcale nie 😂 ale pamiętam... ten zapach mokrych kurt z czosnkiem i piwem co płynął między rzędami, jakby ktoś wylał całą warszawską stołówkę na trybuny! no i ten jeden kibic co miał megafon co grał non stop "Dzisiaj bijemy się o niebo!" — do dzisiaj mam go w głowie, jak kołysankę. no ale trudno... takie chwile to nie tylko historia, to kawałek życia, co nosi się pod paznokciami 🔥💚
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
JU JulkaLegia Nowicjusz · 81 postów 26.06.2026 19:39
kurcze, ale wam się dzisiaj zebrało tych opowieści co nad rzeką w lato — ja pamiętam coś, co mnie dopiero teraz nachodzi, jak wy wszyscy tak tu gawędzicie o tamtych czasach. to był nie żaden mecz, tylko prawdziwy chrzest ognia, i to dosłownie, bo mieliśmy akurat ognisko rozpalone pod stadionem przed spotkaniem z Motorem Lublin, te stare lata 89', kiedy kibice jeszcze sami sobie organizowali transport i jedzenie. stary chłop ze mną, facet co miał warsztat blacharski na Rakowie, powiedział mi wtedy tak: "słuchaj, Julek, dzisiaj albo wyskoczymy na wyższy poziom, albo wrócimy do domu z ogonem między nogami — a ja nie mam ochoty na to drugie". no i co? poszedł, strzelił hat-trick'a, a my się potem tłukliśmy po mieście jak wariaci, bo przecież nie każdemu się zdarza widzieć jak się ktoś robi z trójki ligowej gwiazdą ligi okręgowej. ten motorzysta co przyjechał z takim pysznym autobusem niebieskim — no niech go cholera, myślał że przyjechał na piknik, a skończył z butelką piwa wciśniętą w dupę od naszych kibiców, którzy nie dawali mu oddychać przez całą drogę powrotną. i wiecie co mnie w tym najbardziej utkwiło? nie ten wynik, nie ta promocja, tylko jak ten gość ze mną na trybunie — facet co normalnie siedział cicho w kącie i popijał herbatkę — wstał wtedy, poprawił swoją bejsbolówkę z logo rakowa na daszku i powiedział: "widzisz, synu, teraz nie jesteśmy już tymi ostatnimi na wsi. teraz jesteśmy kimś". no i miał rację, bo od tamtej pory ci co szli za nami z takimi marzeniami, to już nie odpuszczali, nawet jakby mieli do twarzy przyłożyć pięścią. takie momenty są jak te stare zdjęcia — zagnieżdżają się w sercu i nie ważne ile by czasu nie uciekło, one zawsze będą świeże. no i jeszcze ten zapach spalonego drewna z naszego ogniska, który wtargnął na trybuny razem z nami — cholera jasna, aż chce się od razu iść do chłopaków z wagonem i znów zapalić choćby maleńkie ognisko.
Raków Częstochowa moment gry
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialy1916 Nowicjusz · 52 postów 27.06.2026 12:19
no dobra, a pamiętacie jeszcze ten mecz w tym wiecznym błocie, gdzie Zielone Serca walczyły nie o punkty tylko o… niech to cholera, chyba o to żeby przypadkiem nie utonąć w tym paskudztwie przy kopnięciu piłki? 🤣 bydgoszczanom się wydawało że wygrali przez to że my wpadliśmy w bajoro, a my? myśleliśmy że to normalne bo w końcu "pływamy jak ryby" no nie? a ten sędzia co gwizdał tak jakby się bał że skończy z butami w błocie razem z nami… pamiętacie jak w przerwie jeden kibic podszedł do naszego trenera i mówi "panie, a może byście jednak wyszli z tej siatki i strzelili z zewnątrz?" no i trener na to "synu, my tu gramy o duszę, nie o drybling" 😂 kurde, ależ my wtedy byliśmy naiwni — ale też tacy szczęśliwi, bo wiadomo, bez tych wszystkich "profesjonalnych" bebechów, które teraz mają chłopaki, byliśmy po prostu banda szaleńców z zielonymi sercami na ramieniu i marzeniami w kieszeni. no i właśnie dlatego teraz mamy takie fajne wspomnienia… bo wtedy nie mieliśmy nic do stracenia, tylko do wygrania! i żeby było jasne — dzisiaj te serca są większe, ale tamte były prawdziwsze 💚🔥 no i jeszcze te buty, co je musieliśmy potem wyrzucić, bo były tak nasączone błotem że same chodziły… ale hej, przynajmniej mieliśmy co opowiadać wnukom, no nie? 🤣
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.