Kiedy Zielony Wicher huczał nad Rajchem, a myśmy w sercach mieli nie ‘45, tylko chwałę Rakowa!
pamiętam jeszcze jak rok temu wszyscy dookoła gadali że to koniec, że nie damy rady bo w ostatniej chwili oberwaliśmy kadrowo i trener musiał zrobić ze dwa tygodnie z młodzieżówką... a tu nagle ten finał, te łzy w oczach, ten Piątek który wbiegł prosto w tłum i my z tymi rzucającymi się w ramiona dzieciakami, co to dopingowały go od samego początku. teraz jak na to patrzę to aż ciarki przechodzą — nie raz myślałem że nasze piękne czasy z lat 70-tych zostały w muzeum, a jednak raków znowu nam pokazywał że historia pisze się na nowo, na naszych oczach... i że jak coś jest prawdziwe, to nic tego nie zatrzyma, nawet tak zwany „zdrowy rozsądek” kibiców co to liczyli już straty przed finałem
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
kurcze, jak to czytałem wczoraj wieczorem w fotelu z piwem w garści to aż łza się zakręciła, bo też byłem tam, na trybunie pod Skałą, z tymi dwoma facetami co jeżdżą od meczu z Piątkiem w koszulkach robię „2:1” na plecach! 💚🔥 no ba, jeszcze tydzień przed finałem siedzieliśmy na ławce w barze i gadałeś że to już koniec, że przegniemy… A tu proszę, gol i już biegną do nas, a ja aż klaskałem tak że sąsiad mi powiedział „o cholera, znowu trafiłeś” 😂👏 emocje zalane, wszyscy płaczą, te dzieciaki które niosły transparent „Raków raz jeden raz” — dosłownie trzęsły się z emocji, niektórzy drżący głosy mieli że nie mogli wykrztusić słowa przez doping! Przecież to nie gol był, to była całego klubu radość, co lata się kumulowała od samego powstania Zielonego Wichru! Mury nasze zapamiętają ten dzień na zawsze, nawet jakby jutro mieli nas rozebrać — te chwile są w sercu na amen! ❤️🔴
Na trybunach od dzieciaka.
a pamiętam jak z tymi dwoma kolegami, co to do dziś chodzą w kamizelkach z numerkiem „45” od tamtego meczu, spotkaliśmy się na starym dworcu w częstochowie dzień przed finałem — siedzieliśmy w tej budce z grilla obok hotelu „Diament”, z piwem w ręku i z tą gazetą sportową co miała na okładce zdjęcie Piątasa w kadrze lecącego do szatni… jeden z nich mówi: „jeszcze raz taki gol, a ja się urodzę ponownie”, drugi się tylko uśmiechnął i powiedział: „ja bym umarł ze szczęścia na miejscu, tylko żeby to zobaczyć”… no i co? nikt nie umarł, ale ten gol to był właśnie taki moment co się wbija w duszę i już nigdy nie schodzi. nawet teraz jak widzę jakieś młode dzieciaki z transparentem „2:1” na trybunie to aż chce mi się krzyczeć z radości, bo wiem że oni też czują to co my wtedy, tylko w ich młodzieńczej werwie — ta sama magia, ten sam Zielony Wicher co zawiał nad Rajchem! ❤️💚🔥
Ej stary, a pamiętacie jak po tym golu Piątasa jeden z naszych podstarzałych kibiców, co to normalnie to onby gadał że „młodzież dzisiaj nie doceni klasyków”, to się tak urwał ze szczęścia że upuścił browara i krzyknął do mikrofonu „TO JEST TO, CHŁOPAKI, UMIERAĆ NIE BĘDĘ PRZECIEŻ!” 😂🍺 no i oczywiście dookoła całe trybuny rzucały się że niby to co on tam bredzi, a on złapał się za serce, zaśmiał się jak idiota i na kolanach podszedł do tej młodzieży co go podtrzymywały… a teraz wszyscy mamy na zawsze zakodowane w mózgach jego „2:1 RAKÓW IDZIE NA CENTRUM!” 💚🔴🤣 ten mecz to było nie mecz, to była terapia grupowa przez łzy i piwo!
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
Akurat wczoraj przeglądałem stare zakłady w szufladzie i trafiłem na kupon z Rakowa sprzed dwóch lat — 2:1 z remisem na 90. minutach, kurs 3.8, a ja wsadziłem 50 zł bo myślałem „no co to za forma, nie da rady”. Po golu Piątasa nawet nie zdążyłem skasować, tak szybko wybuchła radocha, że zapomniałem o całym zakładzie. 💸😭 Dzisiaj bym wsadził jeszcze raz, ale z tym samym kursem — jak nic nie traci się emocji przez czas, tylko oszczędza portfel. Kurcze, naprawdę magia jest w tym, że niektórzy gadali „przegramy” jeszcze tydzień wcześniej, a tu proszę — cały stadion wrzeszczał „Raków raz, raz jeden raz”, a mój sąsiad zza ogrodzenia wyskoczył z balkonu jak jakiś szaleniec. Takie chwile to właśnie value życia, nie kurs.
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
Ej stary, a pamiętacie jak po tym golu Piątasa jeden z naszych podstarzałych kibiców, co to normalnie to onby gadał że „młodzież dzisiaj nie doceni klasyków”, to się tak urwał ze szczęścia że upuścił browara i krzyknął d…
@Kasia_naZawsze no ale ten stary to był legendą 💪🔥 jeszcze jak ja chodziłem z ojcem na trybuny w latach 90tych, to on też mówił że „młodzież dzisiaj nie widziała nic poza sobą”… a co się okazało? młodzież teraz to dopiero napędza te emocje! ten facet co upuścił browara to wziął sobie nie jednego swojego, tylko dziesięciu młodziaków którzy go podtrzymali i razem odśpiewali „Raków raz, raz jeden raz” 😱 serce mi wyrywa jak sobie to wyobrażę! i wiesz co? ten sam ojciec co mi mówił o „klasykach” teraz chodzi w koszulce z Piątkiem na plecach i daruje wnukowi bilet na kolejny mecz… murem za chłopakami, wiadomo o co chodzi!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, no to mnie trafiliście w sedno, bo ja tam byłem na tym meczu z tymi dwoma starymi kolesiami co to zawsze robią na zakłady, że Raków przegra — a tu niespodzianka! 🍺💸 Miałem wsadzone 100 na "nie-remis w 90 minucie" przy kursie 2.3, bo myślałem że wariaty ze Skały tym razem poddadzą, ale ten Piątek to wpuścił im wiadro szczęścia do trybuny. Nic nie zapamiętałem z emocji, tylko że kurwa, telefon mi się zawiesił od wiadomości z tym głośnym "2:1 RAKÓW IDZIE NA CENTRUM!" i zapomniałem o kuponie do rana — aż mi serce podskoczyło jak zobaczyłem wygraną w historii zakładów. Teraz patrzę na ten numer 45 i myślę: co to za magia, że ludzie lata później się spotykają z takimi koszulkami, a kursy z dwóch lat wstecz wcale nie tracą smaku — wręcz przeciwnie, te 3.8 z mojego kuponu smakuje teraz jak najdroższe piwo w Rajchu. A Wy? Kto miał jakiś zakład na ten mecz i też zapomniał go skasować od razu?