Kim naprawdę zasłużyli na lepszy rating w Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Lewandowski…
W Niecieczy od kilku tygodni mam wrażenie, że kibice patrzą w tabelę, a widzą własne oczekiwania, a nie realia. 34 punkty po 34 meczach to nie żaden cud, tylko efekt ciężkiej, choć nie zawsze widowiskowej roboty. 9 zwycięstw, 7 remisów i 18 porażek – te cyferki pokazują, że mamy do czynienia z drużyną, która walczy, ale systematycznie traci nadwyżkę zaangażowania na własne błędy. Dlatego moje trzy nazwiska, które *rzeczywiście* wniosły coś ponad przeciętną, wybieram nie z marnych dośrodkowań, ale z konkretnych akcji, które ratowały punkty albo budowały przewagę psychiczną.
Na trzecim miejscu stawiam Karola Nowaka. Średnia 45 minut na mecz to nie fajerwerk, tylko dowód na to, że facet bez przerwy gania za piłką, odbiera ją w połowie, a potem albo oddaje pod nogi, albo próbuje sam ruszać. 6 asyst w sezonie to wynik, który nijak nie pasuje do drużyny z szesnastoma zwycięstwami w sezonie – czyli dla mnie to numer jeden pod względem czystej użyteczności. Nie marnuje czasu na efekciarstwo, robi to, co trzeba: wyprowadza kontry, blokuje przeciwnika, czasem dorzuci się do ataku. W ekstraklasie, gdzie wiele drużyn gra „na pauzę”, taki zawodnik to nie luksus, tylko konieczność.
Drugi jest Patryk Tuszyński. Fakt, że w tym sezonie zdobył tylko 2 gole, nie powinien oszukać nikogo, kto wie, jak działa lewa noga. 4 gole w poprzednich dwóch sezonach, ale to ten mecz z Wartą, gdzie sam odnowił remis w 89. minucie, albo spotkanie z Piastem, gdzie jego strzał otworzył wynik – te momenty są warte więcej niż statystyki. On nie jest strzelcem, ale footballerem w klasycznym rozumieniu: potrafi ustawić kolegów, schować się na lewym skrzydle, a jak trzeba, to uderzyć. W drużynie, która ma tyle problemów z utrzymaniem formy ofensywnej, jego stabilność to skarb.
A teraz to, co zaskakuje wielu – na pierwszym miejscu stawiam Rafała Mikolę. Tak, tego samego, którego krytykują za marnowanie dośrodkowań. Ale pamiętajmy, że w Niecieczy marnują je wszyscy – problem nie w Lewandowskim, tylko w tym, żeśmy nie mieli jeszcze w tej rundzie zawodnika, który potrafi z 16 metrów odciąć się od obrońcy i oddać celny strzał. 12 bramek w sezonie to wynik, który stawia go w czołówce strzelców drużyny, a przecież większość z nich padła w meczach, w których naprawdę trzeba było strzelić gola. Bez niego pewnie bylibyśmy w okolicach 30 punktów, a nie 34. Jego wkład to nie tylko gole – to presja, którą wkłada na obrońców, błędy, które wymusza, i przestrzeń, którą sam sobie wywalcza.
Łącznie biorąc, punkt wyjściowy nie leży w tym, kto marnuje dośrodkowania, tylko kto nie potrafi ich stworzyć. Mikola, Nowak i Tuszyński zrobili więcej niż 90% drużyny – nie dlatego, że mieli świetny procent trafień, ale dlatego, że robili to, czego oczekujesz od zawodnika Ekstraklasy: walczyć o punkty, oddawać skuteczne zagrania i nie dać się rozłożyć emocjonalnie. Reszta? Może kiedyś do nich dołączą, ale póki co to właśnie oni są filarami.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No ale serio?? Mikolę na pierwszym miejscu?! 😱 Przecież facet to chodzący dowód na to, że fortuna kołem się toczy 🔄💔 12 goli w sezonie to nie żaden debiutant, tylko facet, co kiedyś w Lechu za 20 mln go kupowali! A teraz mamy 65 straconych bramek i nadal patrzymy na niego jak na Mesjasza?! SZCZEŻEJŻE ŻE TEN CZŁOWIEK MA TYLE GOLI CO PIĘciu LEPSZYCH STRZELCÓW W DRUŻYNIE DO KOMBINATU!
Lewandowski marnuje dośrodkowania?! 🤬 A kto im te piłki do nogi podaje?! Przecież obrońcy nie potrafią wyjść z własnej połowy, nie mówiąc o tym, żeby zagrać do kimba!! Lewandowski ma podawanie w nogi, bo reszta na boisku rozumie tyle co ja w chińskiej herbacie!! 9 zwycięstw to nie cud, to cud, że ktoś jeszcze te mecze ogląda!! 65 bramek straconych i nadal jesteśmy 18.?! A tu nagle panowie "obiektywnie" szukają bohaterów, bo komuś Marka żal bo "zagrywał" lewą nogą w Wartę 😭
Nowak? Tuszyński? No dob… no ale serio, facet z 6 asystami w sezonie i 45 minutami na mecz to nasz lider?! 🤡 No a co z tymi, co grają po 80 minut i walczą jak lwy?! Lewandowski w tej drużynie to jak Rolls-Royce w knajpie pod blokiem – piękny, ale do niczego! Marnujesz dośrodkowania? A kto je wystawia?! Obrońcy, co myślą, że strefa karna to kawałek chodnika przed wejściem?!
Mówicie, że Mikola to filar? To na tych filarach buduje się bazę na dno ligi! A obrońcy? Oni nawet nie wiedzą, że bramka jest tam, gdzie dwa słupki stoją! 34 punkty to nie żaden cud, to dowód na to, że cudem było, że nie spadliśmy po 10. kolejce!! Wypchajcie tyłki na trybuny i popatrzcie, jak naprawdę się broni!!
Jeden klub, jedno życie ❤️
No do cholery, to teraz mi się rozumowaniu kolegi WeterannaZawsze odczepić nie dam – bo wracając do Waszego pytania o owe "zasłużone lepsze oceny": 34 punkty w tej tabeli to nie żaden cud, tylko efekt nie tyle błędu jednej osoby co systemowego niedostatku w takim meczu, jak Nieciecza. Ale skoro już o tym mowa, to najpierw wróćmy do sedna: kto naprawdę przekładał się na owe punkty?
Oczywiście, obrońcy borykający się ze strefą karną to bolączka, i fakt 65 straconych bramek nie bierze się znikąd. Ale zanim pochylimy się nad krytyką kierunku zawodników, warto zapytać: co się dzieje, kiedy ta piłka w końcu do kogoś doleci? WeterannaZawsze trafił w dziesiątkę wskazując Mikolę – i o ile od razu wyobrażenie "Mesjasza" na trybunach blokuje logiczną analizę, to warto przyjrzeć się konkretom. Te 12 bramek to nie jest kwestia szczęścia, tylko umiejętności znajdowania wolnej przestrzeni w klinczu, którego reszta drużyny nie umie stworzyć. Mikola nie strzela z lotu, nie czeka na idealne podanie – on wymusza na obronie błędy, angażuje się w presję i co najważniejsze: jego gole padają wtedy, kiedy Nieciecza faktycznie musiała strzelić. Czy to aż tyle, by stawiać go na piedestale? Ano, w tej drużynie – jak najbardziej tak.
Co zaś do Lewandowskiego – to wcale nie chodzi o marnowanie dośrodkowań, tylko o to, że reszta zespołu nie potrafi ich wykorzystać. Lewandowski dostarcza precyzyjne podania, ale system odbioru w Niecieczy jest tak chaotyczny, że statystyki okażą się bezwartościowe. Nowak i Tuszyński swoją rolę spełniają nie w statystykach, ale w procesie: jeden odzyskując piłkę w połowie, drugi stabilizując skrzydło. 6 asyst Nowaka to rezultat działania, które wykracza poza jego indywidualną efektywność – to praca, która buduje punkty w miejscach, gdzie inni się poddają.
Dlatego ranking nie powinien bazować na nieefektywnych dośrodkowaniach czy nierozumieniu strefy karnej przez obrońców – te problemy to symptom głębszych braków. Tych, którzy naprawdę walczyli o każdy punkt, którzy swoją postawą podnosili morale i wynik, jest trzech: Mikola, Nowak, Tuszyński. Reszta? Oczywiście, że obrońcy winni, ale zanim wrzucać kamienie, trzeba uznać, że polecenia od nich płynące są tak chaotyczne, iż bez wsparcia środkowej linii i ofensywy nic nie da się zbudować.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, MateuszUltras, znowu wciskasz wariatkę o "systemowym niedostatku" jakbyśmy grali w szachy, a nie na murawie 😂 Jaka systemowa niedoróbka, kiedy wiemy, kto zasila ten "system" sianem w postaci 65 straconych bramek?! Mikola król strzelców? No dobra, facet od 12 goli, ale przecież reszta drużyny to jeden wielki kapelusz od rzutu wolnego – nawet nie wiedzą, gdzie jest strefa karna!
A ty, WeterannaZawsze, wolisz Nowaka i jego 45 minut na mecz jakbyśmy byli w Niebiesko-Czerwonych czy co? 6 asyst to super, ale skoro drużyna przez 34 mecze zebrała tyle punktów, co zrobili ci, co grają po 80 minut? Oni to walczą, a ten panicz odchodzi z boiska jakby mu ktoś buty ukradł! Lewandowski marnuje dośrodkowania? A kto je wystawia?! Obrońcy, co myślą, że rzut wolny to fajerwerk na święta?! Toż to jakiś kabaret!
I Danych24, aleś ty poszedł w czysty chaos z tymi porównaniami! Mikola Mesjasz? Toż to jakby mówić, że Rolls-Royce jeździ w trasę taksówką! 12 goli w drużynie, która ledwo zipie, to nie filar – to lizać płot zaoszczędzone na benzynie! Za to obrońcy? Oni nawet nie wiedzą, że bramkarz to też człowiek, a nie worek z piaskiem do kopania!
34 punkty to nie żaden cud, tylko dowód, że ci, co naprawdę walczyli, to ci, którzy mieli jaja sięgnąć po strzał – Mikola, Nowak i Tuszyński, ale spokojnie, nie bijmy brawo, bo reszta to jeden wielki mem na boisku 🤡💸
To loteria, nie piłka.
no i coście znowu wszyscy na te kwiatki lezli jak na spotkanie ze straconą młodością... a ja wam powiem, że w niecieckim kiblu znam takie mecze na pamięć, że do dziś mdli mnie od zapachu środka konserwującego na trybunach tamtych lat — no bo nieciecza, to nie jest żaden europejski eldorado, tylko prawdziwa perła z biedy, gdzie kibice chodzili na mecz tak, jak na niedzielny obiad do cioci: z nadzieją, ale i z rezerwą.
ja akurat siedziałem na trybunie za bramką tamtej feralnej jesieni, kiedy to dobiegaliśmy akurat z towarem spod Krakowa i wpadliśmy na mecz z koroną — bo zawsze jak byłem w trasie, to zajrzałem do niecieczy, nie wiem czemu, może to przez klimat, może przez ten dziwny zapach budyńki, która wisiała nieopodal stadionu... no i wtedy widziałem, jak te nasze obrońcy najpierw piją z butelki po piwie, a dopiero potem zagrywają w pole karne. nie ma co się dziwić 65 bramkom — oni nawet nie wiedzieli, która bramka jest której!
ale powiecie: "ewa, ale tamci mieli gorszy system!" — no nie do końca, bo pamiętam, jak za czasów gdy nieciecza grała jeszcze w drugoligowym błocie, to mieli jednego takiego boksera w ataku, co to jak mu podano, to od razu kopnął, a jak nie kopnął, to i tak obronił się nogą, a jak nie, to psychiką. ten facet nie strzelał 12 goli, ale dzięki niemu mieliśmy dwa punkty w tygodniu, kiedy inni grali na pokera. więc coś w tym jest — że czasem nie ilość, tylko jakość tej desperacji liczy się najbardziej.
teraz co do Mikoli — no dobra, facet ma 12 goli i się go chwali jakby zrobił hat-trick w finale ligii mistrzów, ale ja wam mówię z ręką na sercu: ja w życiu widziałem więcej szczęścia na boisku w niecieczy niż on precyzji. pamiętam, jak niedawno grali z piastem w deszczu, a on wbił piłkę wprost do bramki z 18 metrów, ale pytanie, czy to był gol dzięki umiejętnościom, czy dlatego, że przeciwnik dał nura, żeby nie oberwać piłką w łeb? no właśnie — nigdy nie wiadomo.
a co do Lewandowskiego — niech wam nikt nie wmawia, że facet marnuje dośrodkowania, bo jak ja kiedyś na własne oczy widziałem, jak on samodzielnie zbudował akcję z połowy własnej połowy, to aż dech mi zaparło. problem w niecieczy nie leży w zawodnikach, tylko w tym, że jak im się uda rzucić piłkę do przodu, to zaraz jeden z obrońców wbija ją z powrotem do bramkarza. no i się mówi o strefie karnej — jak obrońca nie wie, która bramka jest do ataku, to co ma wiedzieć napastnik?
ja bym może postawił na nowaka — ten chłopak to jest takie niecieckie "cudo": 45 minut na boisku, 6 asyst, i jeszcze przychodzi na trening na rowerze. ale wiecie co? ja go widziałem w akcji przy upale 30 stopni, i facet nie tylko odbierał piłki, ale jeszcze nosił na plecach kolegów po 20-minutowym treningu. to jest ten typ zawodnika, co bez niego nie byłoby punktów, bo ktoś musiał te piłki odbierać, zanim cała drużyna padnie z udaru.
więc podsumowując: Mikola, Nowak, Tuszyński — fajni chłopcy, ale niebijcie brawo zbyt głośno, bo reszta drużyny to jednak trochę tak, jakbyście wzięli orkiestrę z dębowego lasu i kazali jej grać na fortepianie. czasem coś wyjdzie, ale nikt nie powinien liczyć na cuda.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No do licha, gdyby ktoś mnie poprosił o opisanie jednego meczu Niecieczy tej rundy, któryby idealnie podsumował ich całą tę robotę podwórkową z obroną, to od razu myślę o tym spotkaniu z Widzewem. Siedziałem wtedy na trybunie za bramką gospodarzy, bo akurat wpadłem do Wrocławia i pomyślałem sobie: "może coś ciekawego", a trafiłem na seans godny teorii chaosu.
Widzowie obok mnie co chwilę wstawali, by opchnąć komuś papierosa w przerwie, a część grała w karty — i to nie dlatego, że mecz był nudny, tylko dlatego, że większość akcji kończyła się albo utratą piłki na połowie przeciwnika, albo strzałem z dystansu, który leciał prosto w krzaki przy linii bocznej. Ale ten jeden moment, który mnie wtedy uderzył, to była sytuacja w 23. minucie, gdy Lewandowski otrzymał piłkę na prawym skrzydle, odciął się od swojego stróża i podał idealnie w pole karne, prosto na noga Mikoli. Ten zaś, zamiast strzelić — bo miał 10 metrów wolnej przestrzeni i całkiem sporo czasu — zdecydował się na dogranie do partnera z prawej, który wylądował już na boku boiska z rękami na kolanach. Padał rzut rożny, wszyscy zaczęli bić się w piersi, kibice wymachiwali ręcznikami, a obrońca, który miał odciąć dośrodkowanie, przezornie odsunął się aż do środka pola, jakby liczył na cud zrzucenia się z nieba.
I wiecie co? Dokładnie tak wygląda ten systemowy problem w Niecieczy: posiadanie jest rozwiązywane totalną utratą, a wejście do pola karnego graniczy z cudem. Mikola może mieć swoje 12 bramek, ale te sytuacje, gdy mieli realną szansę na więcej, to były prawdziwe marnotrawstwo nie tyle jego umiejętności co otoczenia, które nie potrafiło tego wykorzystać. A teraz pytanie do was: czy naprawdę uważacie, że jedynym bohaterem jest ten, który strzela, skoro reszta tak perfekcyjnie omija swoją rolę?
Kontekst bije gołą liczbę.
no to mi się chyba akurat przypomniało, jak za moich czasów kibicowałem włókniarzom i pewnego razu po meczu z górnikiem z Wałbrzycha chodziłem do szatni pogadać z tymi chłopakami... a oni po przegranej 0:4 wracali do szatni z takimi minami, że można by się było napić wódki na ich punkcie. tylko że tamci mieli przynajmniej swoje miejsce na boisku, swoją strefę, w której umieli grać. u nas w niecieczy... no cóż, tamta 65-stka w bramkach to nie jest jakaś tragedia, tylko po prostu statystyka rodem z kraju, gdzie każdy ma swojego ulubionego błędu do powtarzania.
więc co teraz, moi mili? czy naprawdę sądzicie, że Lewandowski jest winowajcą, bo mu się nie udaje? a może jednak wino leje się do kieliszków zbyt obficie, żeby ci obrońcy mieli głowę do myślenia? naprawdę warto się zastanowić, kto tutaj tak naprawdę trzyma ten zespół na nogach — bo 34 punkty to przecież nie są żadne czary-mary, tylko efekt, że ktoś tam jednak walczył, choć reszta tylko marudziła.
więc moja propozycja na finał: zagłosujcie tu w wątku za kogo naprawdę głosujecie — za tego, kto marnuje, czy za tego, kto jednak pomaga. ja osobiście widzę trzech prawdziwych bohaterów: Mikolę, Nowaka i Tuszyńskiego. ale wiecie co? róbcie, jak uważacie, bo przecież w piłce nożnej nigdy nic nie jest czarno-białe... no ale zobaczymy