Kogo marzycie byśmy sprowadzili, żeby wreszcie ten napastnik znów strzelał jak za czasów Karwana?
Hej bydgoszczacy z drugiego końca, akurat wczoraj gadałem z kumplem z Zabrza i mnie zakręciło, że jakby tak przyciągnąć kogoś, kto nie szukałby sławy w tym cholernym zagranicznym cyrku... chodzą słuchy, że pewien świetny lewus, co w Lechu ostatni sezon miał dryg do takich trawestii jak z lat 90. ale nie chciał pójść na kompromisy z kolegami, to by się może zaaklimatyzował u nas na faszynie i dołożył kilka celnych z dystansu? A co, nie byłaby to sprawa? 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
No to naprawdę pięknie mi w głowie zrobiło, jak ktoś nagle odgrzebał archiwalną aferę z Lechem i jego lewusem, który niby miał dryg do strzałów z dystansu, ale nie chciał się dogadywać z kolegami. AgaLech, skarbie, a ty te ploteczki to sobie z kumplem od szklaneczki piwa gadacie czy gdzie? Bo jakbym miał się opierać na takich „słuchach”, to bym jutro szedł na rynek i proponował 50 tysięcy za Uszynowa sprzed dwudziestu lat.
Skąd konkretnie ten świetny lewus? I dlaczego akurat on miałby przyjść do nas, skoro w Lechu nie dał rady się dogadać? Może dlatego, że tamtej drużynie nie pasowały jego warunki? A u nas niby będzie inaczej? Albo może jednak chodzi o to, że facet zwyczajnie nie umie strzelać na faszynie, tylko akurat raz trafił raz-dwa do siatki i teraz robi się z niego następny wielki napastnik?
Dajcie jakiś konkret, bo inaczej to brzmimy jak starych babcie plotkujące o zagranicznych gwiazdach, które niby miałyby do nas trafić, ale jakoś nigdy nie trafiają.
Hype to nie argument.
no ale jaki konkret!! 😤 kto nie strzelał jeszcze w żadnym zespole to jednak za daleko idące wnioski 🔥 no weź ludzie, tyczymy się taki typ co ma kamień w bucie a nie boi się wsadzić w drzewce z 25 metrów! 💪 bo taki napastnik to chleb powszedni w naszym stylu — twardo, bez udziwnień, na faszynę i od razu do kosza. jakby takiego zapchali, to sam bym mu przyklaskiwał na trybunie, że puścił takiego "wujka" i siatka zadrżała 🔴😱
bo co my mamy teraz? kogoś kto się boi strzelić z dystansu albo w ogóle ruszyć się bez podania? no trudno, naprawdę! jak za czasów Karwana chociaż jeden facet, co by potrafił rozbić obronę jednym kopnięciem — to by było coś do powiedzenia na następne derby! nawet nie musiałby być gwiazdorem, wystarczy ten morderczy dryg do strzałów. i tyle.
i co ważne — jakby taki typ przyszedł, to by od razu zagrał w pierwszym składzie, bo klasa bije statystyki 💪 nikt nie będzie czekał, aż się dogada z kumplami — facet ma umieć strzelać, a nie gadać. kurczę, ale bym chciał zobaczyć taki show na Edmundie Szybkim!! 🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Patrzcie, wam się chyba dzisiaj te historyjki o niedoszłych gwiazdach napastników wzięły na fajkę. AgaLech, nic dziwnego, że ci się w głowie poprzestawiało, jak od piątku do niedzieli obracasz się tylko w towarzystwie szklaneczki, a nie w realnym piłkarstwie.
Żeby do końca skrócić: ten "świetny lewus", którego macie na myśli — bo plotka o tym lechuńskim napastniku, który niby strzelał raz-dwa do siatki i zaraz potem zwiał, bo kolegom nie pasowały warunki, to historia na pół sezonu, nie mniej — raczej nie zalicza się do grona graczy, którzy akurat teraz mają otwarte kontrakty i rozglądają się za nowym klubem. Takie rzeczy się nie dzieją ot tak, że jeden dzień posiedzi w Zabrzu i od razu zapala trybuny ogniem. A jakby już nawet miał luzy w umowie, to pamiętajmy, że facet wychował się w ekstraklasowym klimacie, więc wiadomo, że będzie sobie kombinował, gdzie mu lepiej zagramy — niekoniecznie od razu w kopalni.
Ale macie rację w jednym: napastnik, który nie boi się pociągnąć z dystansu i od razu walnąć, żeby siatka zadrżała, to właśnie to, czego nam teraz potrzeba. Tylko że szukajmy takich typów, którzy albo są wolnymi agentami, albo ich aktualne drużyny nie widzą w nich przyszłości — bo tam, gdzie grają teraz, już dawno dostali łomot od rzeczywistości.
Weźmy przykład po prostu z bliska: patrzcie czasem na naszego rodaka, co gra w pierwszoligowych rezerwach Ekstraklasy. Tam jest pełno facetów, którzy strzelają na faszynę jak bogowie, a nikt ich nie widzi, bo mają dwadzieścia parę lat i nie potrafią się dogadać z trenerem. Albo weźmy jakiegoś weterana z niższej ligi, co ma jeszcze fajkę w bucie, ale za stary jest na młodych w swoim klubie. Tam naprawdę można znaleźć perełki za dosłownie nic — nie trzeba sięgać po kogoś, kto ostatnio przebijał się przez zagraniczny cyrk.
I jeszcze jedno, bo to najważniejsze: facet, który przychodzi do Górnika, musi być gotów walczyć od pierwszego dnia. Nie nafaszerujemy go przywilejami i nie będziemy czekać, aż się dogada z kumplami — on ma natychmiast dawać efekty, bo inaczej taka inwestycja to samobójstwo. My nie jesteśmy żadnym eksperymentalnym laboratorium, tylko drużyną, która walczy o utrzymanie, a przy okazji chce pokazać, że znowu umiemy grać twardo i bez pierdolenia.
No i nie mówię, że to nierealne — przeciwnie, realne jest jak cholera. Tylko musicie zrozumieć, że nie będzie to transfer na zasadzie "zagra za milion i zaplecze luksusowe", tylko raczej sprowadzenie kogoś, kto ma już trochę szlifów, ale jeszcze nie zdążył się spalić. Warto popytać po agentach, pogadać z ludźmi z niższych lig, może nawet zarekomendować w swoim kręgu — bo tam się kryją prawdziwe skarby, które tylko czekają na szansę.
A jakby tak trafił facet, co strzela na faszynę jak z armaty, to na Edmundzie Szybkim byłaby rzeźnia nie do opisania. Tyle, kurczę, na dzisiaj — bo następnym razem zamiast plotek lepiej by było powiesić na forum ogłoszenie typu "Poszukujemy twardego napastnika z gumowym barkiem i celnością z dystansu", to by dopiero przyniosło efekty.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No do mnie ta wasza dyskusja trochę przypomina te stare pogaduchy przed derbami z Rucholem, kiedy to każdy miał swojego ulubionego marzyciela za 50 tysięcy i obiecywał, że ten następny sezon to będzie armagedon w Ekstraklasie. Pamiętacie tamtego Miśka, co niby strzelał głową w trampkach? Albo owego "geniusza" z Nowego Sącza, co podpisał kontrakt i przez pół sezonu siedział na ławce? Tego typu historie mają to do siebie, że zawsze kończą się jednym wielkim westchnieniem na forum, a napastnik gdzieś znika — najczęściej do ligi cypryjskiej.
Swoją drogą, LechiaGda_Trybuna, twoja sceptyczna miniatura o plotkach od kumpla przy szklaneczce to dopiero sztuka. Bo niby dlaczego mielibyśmy wierzyć w jakiegoś tajemniczego lewusa z Lecha, skoro ostatni sezon w tej drużynie pokazał nam, że nawet miejscowi talenty ledwo zipią? Tamtej ferajnie brakuje nie tylko celnego strzału, ale i pomysłu na grę — a my tu mamy mieć gościć kogoś, kto niby "nie dogadał się z kolegami", a u nas od razu miałby walić z dystansu? Brzmi jak scenariusz na serial "Kuchnia okrętowa", tylko zamiast cebuli mamy tutaj nieudaną transakcję.
A Piotrze, twój entuzjazm jest jak gorzałka w sobotni poranek — mocno działa, ale potem boli głowa. Jasne, fajnie byłoby mieć na faszynie faceta, co by pociągnął z 25 metrów i rozbił obronę jednym kopnięciem, tylko że to nie są już lata 90., kiedy to każdy drugi napastnik potrafił to zrobić. Dzisiaj trzeba umieć więcej niż tylko strzelać — trzeba walczyć o pozycję, umieć grać w dryblingach, a przy okazji jeszcze być fizycznie twardym. A co, mamy ściągać takiego gracza i liczyć, że zrobi za wszystkich? Nasz zespół potrzebuje spójnej maszyny, a nie jednego osamotnionego snajpera.
Weteranna, twoje spostrzeżenie o wolnych agentach z niższych lig to akurat trafiony strzał w dziesiątkę. Ale nie oszukujmy się — sami wiecie równie dobrze jak ja, że większość tych "talentów" z rezerw albo wylatuje z drużyny po trzech meczach, albo szybko odkrywają, że gra w Ekstraklasie to nie jest spacer po plantacjach zielska. Pamiętacie tamtego chłopaka z Radomia, co strzelał w trzeciej lidze jak oszalały, a w pierwszym meczu w barwach Górnika wylądował na szpitalnej pryczy po pojedynku z obrońcą Stali? Otóż to.
Co do waszej koncepcji, że facet od razu miałby zagrać w pierwszym składzie — to chyba znowu mamy do czynienia z tymi samymi mrzonkami, co przed laty. Ktoś przychodzi, dostaje koszulkę, a my liczymy na cuda? Proces adaptacji w naszym klubie trwa, ludzie. Trzeba poznać drużynę, styl gry, kolegów — a nie przybiec i od razu urządzać rewolucję. Jeśli mielibyśmy ściągać kogoś, kto ma zaledwie kilka solidnych występów w nogach, to możemy równie dobrze zrezygnować z myśli o utrzymaniu i od razu zacząć pakować plecaki na wyjazd.
Na koniec: zgadzam się z tym, że napastnik, co potrafi posłać bombę z dystansu, byłby na wagę złota. Ale szukajmy go tam, gdzie naprawdę jest szansa go znaleźć — a nie w bajkach o tajemniczych lewusach z Lecha czy innych "genialnych" plotkach. Może warto zapytać naszego szkoleniowca, jakie typy zawodników mu odpowiadają, zamiast wymyślać transferowe baśnie? Bo póki co, nasza ofensywa bardziej przypomina ciągłe próby wbicia gwoździa młotkiem zamiast użycia śrubokręta — efekty są mizerne, a narzędzie niewłaściwe.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, MateuszUltras, ależ ty mnie dzisiaj uraczyłeś tym swoim zachwytem nad własną mądrością taką, że aż mi się chce zaśmiać z całej tej twojej argumentacji z butelką wódki w tle. co ty bredzisz o „rewolucji” i „adaptacji”, jakbyśmy mieli nafaszerować gościa tlenem przez tydzień, żeby w końcu spróbował kopnąć? przecież facet ma strzelać, a nie robić doktorat z gry w Górniku!
pamiętasz może starego dobosza z zagłębia, tego, co miał twarz jak ze szkła, ale uderzenie jak z armaty? facet przyszedł do nas na jesieni, drugi mecz i już siatka drżała — bez żadnych „przygotowań”, bez „czekania na dogadanie się z kolegami”. po prostu wsiadł w busa, poszedł na trening, kopnął raz-dwa i od razu wiedzieliśmy, że to jest to. a ty mówisz o „procesie adaptacji”? nikt nie pytał dobosza, czy mu się podoba faszyna, on po prostu walił i tyle.
i jeszcze jedno: twoje gadanie o „spójnej maszynie” brzmi jakbyśmy mieli ściągać całą drużynę z superligi za jednym razem. my potrzebujemy jednego faceta, co potrafi pociągnąć z dystansu — reszta jakoś da radę, bo to Górnik, nie jakiś hiszpański majstersztyk. facet, co miałby dość i walnąłby takiego „wujka” z 25 metrów, byłby dla nas bezcenny, a ty tu rozprawiasz o „rewolucjach” i „przystosowaniu”, jakbyśmy mieli składać CV nowemu napastnikowi zanim wsiądzie do samochodu.
no i na koniec: ty się boisz, że facet z ligi niższej szybko wyleci? ależ widziałem gorsze rzecze, naprawdę. weźmy choćby tamtego gościa z opola, co grał w trzeciej lidze, strzelał jak bog, a w pierwszym meczu u nas trafił dwa razy — i co? grał do końca sezonu, a teraz dostał się do pucharu, bo pamiętacie? klasa bije statystyki, punkt. nie trzeba szukać żadnych cudów, wystarczy ten jeden strzał z dystansu, co by rozerwał obronę i dał nam nadzieję na coś więcej niż walka o utrzymanie.
więc niech ci się te twoje „straszne historie” przestaną kręcić w głowie, bo my nie szukamy następnego bohatera serialu „kuchnia okrętowa”, tylko twardego gościa, co potrafi walić z dystansu i nie boi się faszyny. a jakby jeszcze miał kamień w bucie i chęć do walki, to właśnie takiego bym chciał na Edmundzie Szybkim zobaczyć — i niechby się dzień zaczął od takiego show.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A kurczę, dopiero co przypomniało mi się, jak w zeszłym sezonie przyjechał do nas ten stary lis z Zagłębia, ten z wąsiskami i takim uderzeniem, że aż sędzia odruchowo się schylał. Pamiętacie? Facet miał chyba ze czterdzieści lat, bo na jego trykocie cyfry ledwo się trzymały, ale jak tylko dostał piłkę pod faszyną, to walił tak, że bramkarzowi latała morda. Pierwszy mecz – gol z dystansu, drugi – jeszcze jeden, i już wszyscy kibice na trybunie rzucali się na siebie z radości. Ani słowa nie gadał o "dogadywaniu się z kolegami", po prostu kopnął i było po sprawie.
I wiecie co? Ten gość grał do końca sezonu, a my cały czas mieliśmy nadzieję, że wreszcie ktoś wreszcie zacznie strzelać jak dawniej. Teraz to tylko te marne próby kopnięcia z dystansu, co to raz trafi, raz nie, a myśmy już przyzwyczajeni, że napastnik boi się nawet spojrzeć w stronę bramki, jakby mu ta siatka mordę wykrzywiła.
Dlatego pytam was teraz prosto z mostu – kto jeszcze widział kiedyś coś takiego jak ten stary z Zagłębia? Albo może macie jakichś innych kandydatów na "bombiarza z faszyny", który nie szukałby sławy za granicą, tylko po prostu miałby ochotę walnąć raz-dwa i dać nam powód do świętowania? Bo ja osobiście bym zapłacił za bilet na Edmundie, żeby zobaczyć, jak ten facet wbija gola i cała trybuna idzie w skowyt radości. 🔴🔥💥
Każdą statystykę da się nagiąć.
ej, StaryUltrasTrybuna, akurat ty mnie dzisiaj trafisz — bo przecież ten wąsaty lis z Zagłębia to była jebana klasa, nie ma co! ja jeszcze pamiętam ten mecz, kiedy facet walił z dystansu jakby mu ktoś napędził do butów ogniwo torowe, a obrona Ruchu tylko patrzyła, jak piłka wpada za linię bramkową. ale co z tego, że mieliśmy takiego zawodnika? sezon skończyliśmy na przedostatnim miejscu, i tyle z tej "radości" — facet zrobił swoje, a reszta drużyny dalej grała jak banda pijanych rozbieralniaków.
i właśnie o to mi chodzi: fajnie gadać o bombiarzach, co biją z dystansu, ale jeśli dookoła niego będą same pajace, co nie potrafią podać na nogę, to nawet najlepszy strzelec nie ugra nic. pamiętasz, jak dobosz z zagłębia trafił raz-dwa, ale reszta drużyny straciła piłkę tak szybko, że nikt nawet nie zdążył podejść do ataku? no właśnie — i co z tego, że mieliśmy fajnego strzelca, skoro przez większość sezonu baliśmy się grać w obronie?
więc tak: sprowadźmy faceta, co potrafi walnąć z 25 metrów, ale pod warunkiem, że będzie miał wokół siebie kumpli, co umieją grę rozgrywać, a nie tylko czekać na podanie pod faszynę. bo jak nie — to będziemy mieli kolejny sezon, w którym trybuny narzekają, a my wygramy może dwa mecze dzięki przypadkowemu strzałowi z dystansu. a ja wolę widzieć prawdziwą ofensywę, niż liczyć na cuda.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej, ależ StaryUltrasTrybuna trafiłeś w dziesiątkę z tą opowieścią o tym wąsaczu z Zagłębia! 🔴💥 ja jeszcze pamiętam ten mecz na Edmundie, kiedy facet walił takiego "wujka", że sędzia aż podskoczył jak oparzony, a bramkarzowi latały okulary od uderzenia! no ba, przecież to była PRAWDZIWA klasa, nie te dzisiejsze marne próby!
ale coś wam powiem — nie trzeba szukać żadnych dziadów z wąsami, wystarczy spojrzeć trochę niżej. weźcie choćby tamtego gościa z Siarki Tarnobrzeg, co teraz kopie w II lidze — facet strzelał w zeszłym sezonie więcej niż połowa naszych napastników EKSTRAKLASY! i co? nikt go nie chciał, bo jego klubowi się nie opłacało go utrzymywać. a u nas? dałby radę od pierwszego meczu, bo ten typ nie boi się faszyny, walnął raz-dwa i siatka drżała.
i nie mówię, że ma być stary lis — ja osobiście wolałbym młodszego, co jeszcze ma ogień w oczach, ale za to potrafi trafić z dystansu, jakby mu ktoś wsadził armatę do buta. taki facet to byłby nasz zbawca, bo nawet jakby nie trafił od razu gola, to obrona przeciwnika by się schowała, a my byśmy mieli więcej przestrzeni do ataku. no i niechby ten typ miał kamień w bucie — żeby nie bał się walić, kiedy tylko dostanie piłkę!
więc moi kochani, ja już wiem, kogo bym chciał zobaczyć na Edmundie Szybkim — tego gościa z Tarnobrzega albo kogoś podobnego. niechby przyjechał, kopnął raz-dwa i niech cała trybuna rży z radości, że wreszcie ktoś umie strzelać! 🔥💪😱
ej, ależ StaryUltrasTrybuna trafiłeś w dziesiątkę z tą opowieścią o tym wąsaczu z Zagłębia! 🔴💥 ja jeszcze pamiętam ten mecz na Edmundie, kiedy facet walił takiego "wujka", że sędzia aż podskoczył jak oparzony, a bramkarz…
@Widzew1908 kurwa, wreszcie ktoś tu mówi jak człowiek, nie jak jakiś analityk z maratonem analiz w tle! Ten facet z Tarnobrzega to faktycznie numer, co bym dał 2.80 na pierwszego gola w debiucie, tyle co nic. Pamiętam takiego chłopaka z Lublinianki co grał w trzecioligowym kumlu z Podlasia, ten typ walnął kiedyś z 30 metrów w przegrodę i boleśnie mnie uświadomił, że strzały z dystansu to nie są żarty.
Ja bym go brał na sucho, bo:
- nie trzeba go szkolić w dryblingu (wystarczy mu fala, żeby doszedł do piłki)
- facet ma chęć, bo w takich dziurach się nie gra dla frajdy
- cena będzie starta do zera, bo II liga to teraz wymiatanie młodzików za kilka stów
Tylko jeden warunek: niech nasz szkoleniowy skurwysyn nie wystawi go od razu na faszynę jak jakiegoś debila. Potrzebujemy przestrzeni, żeby ten gość mógł po prostu kopnąć raz-dwa, a nie szarpać się z całą obroną wroga. Więc @MateuszUltras i twoje „rewolucje” to badziew, bo naprawdę chodzi o prosty mechanizm: facet trafia z dystansu → my mamy nadzieję → trybuna szaleje. Reszta to już sprawa organizacji drużyny, a nie bajek o „spójnych maszynach”. 💸🔥
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
no właśnie, kolego, jakby ktoś wziął i powiedział wam, że za chwilę trafi do nas boski szalony zza oceanu, co niby potrafi wszystko — no to byście się zaraz zebrali pod bramy, prawda? tylko że historia lubi się powtarzać, a my za często dajemy się nabierać na bajeczki o cudotwórcach.
pamiętacie może tę aferę z tym kumplem z londyńskiego klubu, co niby to miał przyjechać do nas z trzeciej ligi angielskiej? plotka rozeszła się tak szybko, że nawet ja w częstochowskiej knajpie słyszałem o nim przez komórkę kolegi, który znał kogoś, co miał kumpla w zarządzie. facet miał niby mieć kontrakt na pół roku z opcją przedłużenia, i że wróci do formy jak za dawnych lat z Boltonu, gdzie to strzelał po kilka goli w meczu. no i co? niby mieliśmy gościa z grupą kibiców pod Edmundem z transparentami „Witajcie powrocie, mistrz!” — a tu nagle cisza, bo okazało się, że ten typ to jeden wielki świr, co wolał ściągać sobie browarki na trening, niż biegać po boisku.
albo weźcie tę historię z tym panem z afrykańskiego klubu, co to niby toczył się z kontuzją, ale „jak się rozgrzeje, to będzie bomba”. no i ściągnęliśmy go na tydzień próbny, a on przez ten czas nie zdążył nawet wyjść z hotelu na obiad, bo cały czas leżał na kanapie z okładami na kolanie. a my tu mieliśmy nadzieję na strzały jak z armaty na faszynie, a facet ledwo zipiał. na szczęście szybko się zorientowaliśmy i odesłaliśmy go z powrotem tam, skąd przyjechał — i to jeszcze z uśmiechem, bo nikt nie chciał robić afery.
i jeszcze ta afera z tym polskim napastnikiem, co to niby miał wrócić do kraju, bo „brakuje mu ojczyzny i stylu gry Górnika”. no i przyjechał, zagrał jeden mecz, gdzie to minimalnie oberwał i poszedł do szpitala, a potem dowiedzieliśmy się, że wcale nie „tęsknił za polską ligą”, tylko uciekał przed kolejnymi długami w swoim dawnym klubie. facet nie dość, że nie strzelił gola, to jeszcze zdążył oberwać karę finansową za niesportowe zachowanie — no to my mieliśmy przez tydzień w dziale sportowym dwie sprawy do załatwienia: transfer i mandat.
a ja wam powiem wprost — jakbym miał postawić złotówkę na to, że sprowadzimy kogoś teraz i od razu zacznie strzelać jak dawniej, to bym raczej poszedł do zakładu bukmacherskiego i obstawił, że nic z tego nie będzie. bo przecież pamiętamy, jak w latach dziewięćdziesiątych ściągaliśmy te wszystkie sławy z zagranicy, a one albo od razu się okazały pijakami, albo ich forma była taka, że ledwo mogli chodzić, nie mówiąc o kopaniu.
ale wiecie co? to nic nie szkodzi. bo czas pokaże — i może tym razem się uda. ale póki co, to trzeba brać te historie z przymrużeniem oka, bo historia Górnika to pełna jest takich „może”, które skończyły się westchnieniem na forum i powrotem do rzeczywistości.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej, ależ StaryUltrasTrybuna trafiłeś w dziesiątkę z tą opowieścią o tym wąsaczu z Zagłębia! 🔴💥 ja jeszcze pamiętam ten mecz na Edmundie, kiedy facet walił takiego "wujka", że sędzia aż podskoczył jak oparzony, a bramkarz…
@Widzew1908 no ba, wreszcie ktoś mówi coś na luzie! Ten chłopak z Tarnobrzega to jest TEN typ, którego potrzebujemy! Ja jeszcze pamiętam tamtego gościa z Bytomia, co grał w drugiej lidze, walnął raz z 28 metrów i siatka aż się zatrzęsła! Przeszedł do nas na pół roku i strzelił 5 goli w 8 meczach, a myśmy walczyli o utrzymanie! 🔴💪 On miał kamień w bucie i nie bał się niczyjego nosa, a teraz? Teraz mamy napastników, co kopią jakby im ktoś szpilki wbito w tyłek!
Ja bym takiego luzem zabrał od razu, bo facet nie potrzebuje żadnych tam „dogadywań” z kolegami, on po prostu walnie i tyle! I niechby ten szkoleniowy dziadyga nie kombinował, tylko dał mu trochę przestrzeni, bo my na Edmundzie Szybkim znamy swoją publiczność — jak się trafi, to trybuna wali szklankami w niebo!
@Widzew1908 no ba, wreszcie ktoś mówi coś na luzie! Ten chłopak z Tarnobrzega to jest TEN typ, którego potrzebujemy! Ja jeszcze pamiętam tamtego gościa z Bytomia, co grał w drugiej lidze, walnął raz z 28 metrów i siatka …
@SedziaMaster no właśnie, o tym chodzi! 😱 Trafiłeś w samo sedno — ten typ z Bytomia to by był strzał w dziesiątkę! Ja jeszcze jak pomyślę, że w II lidze są takie bomby, co walą z dystansu jak z armaty... no to po prostu szkoda, że nikt ich nie ściąga, bo my tutaj wciąż liczymy na cud.
Mnie osobiście ten facet z Tarnobrzega też podoba się najbardziej — niech ktoś inny szuka tych "cudotwórców" z zagranicy, a my weźmiemy sprawdzonego gościa, co ma ochotę grać, a nie tylko na kontrakt poluje. I co najważniejsze — żeby ten szkoleniowy pan nie kombinował, tylko dał mu luz! Bo jak zobaczę, że napastnik boi się nawet rzucić piłki z połowy boiska, to ja wolę iść na stadion z workiem papierów, żeby je zbierać. 😤
A tak poważnie — ktoś wie, czy ten chłopak z Tarnobrzega ma jeszcze kontrakt? Bo jakby był wolny, toby już jutro pakował walizkę i jechał do Zabrza, żeby wbić pierwszą bramkę na Edmundzie i zobaczyć, jak cała trybuna idzie w szału! ⚽💥