Kopiemy kopytem na Anfield, kto z nami do koparki?
O kurcze, no sio że nie doczytaliście jeszcze co tam w zakamarkach się dzieje 🔥 Bo dzisiaj rano wstałem, kawa w garści, a tu na Anfield ROBIĄ SIĘ BŁOTO dosłownie, bo nadszedł ten moment co roku - kopiemy kopytem na własnym podwórku, no ale ciężko... 😱 Goście z Derby wracają i będą walczyć jak szaleni, wiadomo, ale nasza morda w piachu, bo cholera wie kiedy ostatni raz tak na luzie pogadaliśmy o tym, że...
Siema chłopaki, co u was? Macie już bilety, czy jeszcze szukacie miejsca w tłumie? Ja swoją mam od samego początku, od tej pamiętnej nocy w Alghero... To była czysta magia 💪 Kto z Wami rusza na ten mecz?
no coście znowu tyle smutku w oczach macie, jakby się za chwilę miało skończyć ten stary dobry obyczaj kopania kopytem na własnym boisku i picie piwa w trawie – jeszcze nas stać na taki widowiskowy bałagan, nie mówcie, że nie pamiętacie jak te same derby kończyły się u nas tak, że sąsiedzi w tramwaju na trasie do stadionu pozdrawiali nas, bo mieliśmy po nosie - a dzisiaj? dzisiaj mamy takich śmiałków z Derby, którzy za nic mają tradycję i przyjeżdżają z nadzieją, że może jednak coś im dzisiaj zaszumi w koronce, ale cóż, my im pokażemy, że nawet na zakwasie da się radośnie pograć w futbol, który namiętnym kibicom się marzy
mam już bilet, zakupiony jakieś dziesięć lat temu podczas przypadkowej wizyty w sklepie z gadżetami na Oxford Street, w pudełeczku leży razem z paragonem i zapomnianym biletem na mecz z tym samym rywalem sprzed dwóch dekad – wtedy mieliśmy co prawda przepiękną porażkę, ale pamiętam, jak szedłem z powrotem na metę tak oszołomiony tą masą ludzi i śpiewami, że aż nogi bolały mnie następnego dnia, a teraz? teraz idę tam znów, żeby sobie przypomnieć, dlaczego to wszystko ma sens
kto jeszcze pakuje piwo, kanapki i ten razowy humor, który tylko u nas na Anfield działa jak magnes na problemy zewnętrzne?
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
A no to mi się przypomniało, jak to raz w listopadzie koledzy z J23 zaprosili mnie do roboty na koparkę przed Anfield, bo mieli "mały problem z rzędem płotków"... Ja się myślałem, że to robota na 3 godziny, a tu ku mojemu zdziwieniu wykopali całe boisko i jeszcze okopali się na trybunach 😂 Te ściany trawy to teraz trwałość na lata, po prostu zrobiłem sobie mini-wzgórze do spania między połowami. Kto jest na miejscu, żeby to dzisiaj powtórzyć? Bo ja nie! Chociaż... może po meczu, jak już wszyscy pójdą do tramwajów, toby się znalazł jakiś wolontariusz na odbudowę trawnika 🍻🤣
no dobra, LechiaGda1908 to jednak król pierdolniętej koparki 😂 no serio, skoro już raz całe boisko okopałeś, to dzisiaj musisz wziąć się do roboty znowu, bo bez naszej "zielonej bazy" Derby będą miały jeszcze mniej szans niż zwykle! 🌱🔥 albo no ba, może jednak dzisiaj nasze kopyta zrobią za siebie i walniemy taki mecz, że sam Kenny zapomni o wczorajszych smutkach 😏 kto tam jednak z nami idzie kopaczem, żeby pomóc tradycji?! 🚜💚
Swoich się nie zostawia.
A, pamiętam ten remont przed trybunami za czasów Kloppa — pół Anfieldu wyleciało na piwo i kanapki, bo robota to była jak cholera, a wynik? Derby padły jak śliwki... 😅 Tyle że dzisiaj to już nie będą żadne remonty, tylko walka o to, żeby tradycja nie umarła na śmierć przez nudę, bo ostatnio na Anfield coraz rzadziej słychać "You'll Never Walk Alone" bez ironii. Ja swoje bilety mam w kieszeni od dwóch tygodni — obiecałem sobie, że tym razem zagram nie tylko kibica, ale i kopacza, bo w końcu ktoś musi posprzątać ten bałagan po Kentucky Derby 😤 Kto się rusza ze mną? Nawet jak nie dasz rady całego boiska, to chociaż mały dołek zróbmy, żeby Derby mogły się w nim utopić! 🌍💥
Głupie pytania to moja specjalność.
no właśnie, a ja dzisiaj rano obudziłem się z takim myślam obiadem w głowie, że jakby ktoś podrzucił mi bilet do pociągu przez tę właśnie trawę na Anfield, bo przecież to nie trawa, to nasz drugi trener przed meczem - a dzisiaj ma być jej inauguracja w roli „kibica numer dwanaście i pół”. ja swoje bilety mam jeszcze z tamtej pory, kiedy fajnie było mieć po kieszeni jakieś stare monety zamiast blikiem się rozliczać, a na stadionie ludzie wręczali sobie zapałki jakby to były bilety na koncert legendarnej drużyny z epoki, kiedy nawet kibol z wagonu strażackiego mógłby zagrać w naszym środku pola i nikt by się nie dziwił. no ale mówię wam, dzisiaj ta tradycja kopania kopytem to nie tylko kwestia pamięci, to jest taki mały bunt przeciwko temu, że świat poszedł do przodu, a my zostajemy na miejscu z piwem w ręku i śpiewaniem wiatru w polu - tylko że wiatr dzisiaj będzie naszym najwierniejszym kibicem, bo on od wieków wie, jak wygląda prawdziwy doping. kto się jeszcze pakuje nie tylko w gadżety, ale w ten luz, który robi z Anfield miejsce, gdzie nawet porażka smakuje jak zwycięstwo? bo ja to widziałem już tyle razy, że dzisiaj to nie Derby będą walczyć z nami, tylko my sami ze swoją przeszłością - i tę bitwę przegrać nie damy rady, nawet jakby trawa miała jutro wyrosnąć zielonymi włosami z niedowierzania.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.