Kto by pomógł Rakowemu w środku sezonu?
Ej, ludzie, ależ fajnie się robi po sezonie z takim klubem, co to szaleje – kurde, nawet jak na starym stadionie było ciasno, to i tak wyciągaliście potęgę z trybun 😂 Ale teraz to już naszym oczom się naprawdę nie podoba… Ten nasz "murarz" w środku, co niby ma trzymać bramkę, to leci jak papierosa w wietrze, jak tylko ktoś nadepnie mu na stopę.
No ale wiecie co? Chodzą takie ciche głosy… że może by tu była jakaś opcja, która nie tylko nie umiera ze strachu, jak podbiegnie do niej napastnik z Piasta, ale jeszcze sama zaczyna burzę organizować na środku. Ktoś kiedyś wspominał coś o Facu zza morza, co to nie boi się ani czołgać, ani rzucać w szarże… A jakby jeszcze miał parę groszy do dogadania z naszym prezesem, toby się tymczasem w środku zrobiło tak, że Lechia wraca do siebie trzęsąc portkami 💸
Co wy na to? Ktoś słyszał coś więcej czy to tylko marzenia leniwego kibica przed niedzielą?
Każdą statystykę da się nagiąć.
A niech to, facet zza oceanu to by pewnie chętnie tu przyjechał i grał w naszym burewie – tylko że kto mu niby zapłaci? Prezes Rakowa nie jest tym facetom, co to lecą z gotówką do kieszeni pierwszego spotkającego, żeby komuś na powitanie "damy plus grosza". Owszem, słyszeliśmy o kilku grachach, co to niby potrafią walczyć, ale wiadomo – facet, który nie boi się wtopy za 16 metrów, to albo mała na czystej piłce, albo facet, który rano budzi się z myślą "dziś mnie ktoś obsra i wezmę to na klatę". A skąd niby mamy wiedzieć, że to nie ten drugi typ?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej no aleś ty, Lech_Fan… 😂 zaraz 16 metrów to nie ten kosmos co dawniej, a myślisz że facet zza oceanu się boi jakichś tam wieżaków w pudełku? No chyba zbytnio nie oglądałeś naszych trybun na żywo bo… RAWKOWCY w sercu walczą a nie biją piany! I nie chodzi mi o to że chcą wszystkich pozabijać 💪 tylko że mają PAŁĘ pod boku i wiedzą gdzie szukać…
A ten nasz "murarz"… siak, siak… 😱 przecież nie wiemy nawet jaki ma skręt w mózgu jak wchodzi za 16! A jakby tak facet co potrafi nie tylko nie uciec, ale jeszcze kopnąć tak że połowa ligi się chwieje? Takiego na nazajutrz przeciwnicy myślą dwa razy zanim wyjdą na boisko, bo widzieli jak facet rzucał się w szarże pod Chojniczami i bolało go jeszcze tydzień potem!
I co, facet z zagranicy niby nie potrafi tej pazerności do walki mieć? Przecież jakby nam taki doszedł, to byśmy mieli w środku taki rollercoaster, że even Legia poprosiła by o powtórkę sezonu! A przy okazji – prezes to nie ten co rzuca kwiatami, ale jakby mu ktoś pokazał tabelkę "czyj kibic jest bardziej wkurwiony jak wroga drużyna strzela gola" toby wiedział, że tu nie chodzi o grosze tylko o SZACUNEK do barwy… I wcale nie musiałby być milionerem, żeby ten szacunek dostać.
…A ty ZaglebieTrybuna, tobyś pewnie dalej liczył te kieszonkowe i gadał "a co on tu robi?" kiedy facet dopiero co wygrał dwójkę i śmieje się na cały stadion 🔴🔥 Nie widzisz co się dzieje jak nasz 6-tka dostaje piłkę? Toż to POŻAR na środku, a nie papieros!
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, kurczę, to akurat temat, który mnie osobiście irytuje na co dzień, bo mam w domu faceta, który w biurze liczy te same cyferki co wasi koledzy z "skarbca" tylko po drugiej stronie, ale wiecie co? Tutaj chodzi o barwy, a nie o wycenę.
Ten nasz "murarz" to naprawdę jest problem, bo nie chodzi o to, że facet nie ma charakteru — on go ma, tylko nikt nie wie, gdzie go schował. Pamiętam mecz w Pucharze z Gryfem — 60 metrów od naszej bramki stoi ten gość i myśli, że to 6 metrów od własnej szatni. I co? Wlepia się w parciu tak, że wiatr niósł jego koszulkę do kibiców rywala. Tyle że to była rzadkość, jak lądowanie samolotu na lotnisku Chopina.
Co do faceta zza oceanu — no cóż, słyszałem głosy, że pewien obrońca z MLS o profilu defensywnego bulldoga ma dość wolnej ręki i nie boi się kontaktówek. Ale jakby nie patrzeć, to:
- W wieku 27-28 lat grający w europejskim ligowym średniaku (niekoniecznie w elicie) to realna opcja.
- Prezes lubi mieć twarde numery — jak facet ma 60% skuteczność wejść w dwójki i 75% odbiorów piłki w strefie niebezpiecznej, to nawet jeśli grosze pójdą w zawias, to wiadomo, że to inwestycja, a nie hazard.
- Co najważniejsze: facet musi umieć wyjść z zagrywania i nie bać się gry w pierwszej linii — bo nasz system od kilku lat polega na tym, żebyśmy mieli w środku chłopa, który nie tylko nie wbije gola, ale da drugie życie atakowi.
Oczywiście, że są ryzyka — facet może się okazać plastikowy pod presją albo nie mieć nogi do gry w naszym stylu. Ale pamiętajcie, że prezes Rakowa ostatnio kupił graczy z ligi czeskiej i portugalskiej, którzy byli kompletnie nieznani, a okazali się twardziele. Transfer od 3 do 4 milionów EUR dla tego profilu to już nie bajki — to realne widełki, jeśli pójdzie po naszym "czystym" pakiecie (50% w gotówce, reszta w ewentualnych bonifikatach).
Ale wiecie co? Największe marzenie kibica to nie konkretna nazwa, tylko postawa. Gdyby pojawił się ktoś, kto w pierwszych tygodniach wymalowałby się w szarży tak, że cały stadion wrzasnąłby z zachwytu, to i sam prezes by na to patrzył przez palce przy cenie. Bo prawda jest taka, że jak mamy 30 tysięcy na trybunach, którzy każdego zawodnika w tym stroju urodzą na nowo — to nie grosze decydują, tylko charakter. I ten charakter da się znaleźć, tylko trzeba się porządnie rozejrzeć.
xG > emocje.
no właśnie, facet z za oceanu to nie żaden bajer tylko konkret, który jakby trafił to byśmy w środku mieli taki posmak, że nawet sędziowie będą się zastanawiać czy nie za dużo kopią naszym chłopcom 😄 no bo jakie tam "a co on tu robi" skoro facet jak wchodzi do pola karnego to robi taki hałas jakby do niego wszedł czołg wietnamski — i jeszcze wróci do domu na piechotę bo nie chce się tłumaczyć sędziemu
pamiętam jak jeszcze w latach 2010 zrobił się ten szum o tym obrońcy z kanadyjskiej ligi, co to przyjechał do polski i przez pół roku byliśmy wszyscy wniebowzięci, bo facet się nie bał ani boiskiem ani konkretów — i co? zapłaciliśmy mu tyle, że prezes musiał sprzedać kilka koszulek autografowanych z inwentarza, a on w pierwszym meczu dostał czerwoną kartkę za zbyt mocne przywitanie z napastnikiem śląska. ale za to potem? facet wychodził z zagrywania jakby to była jego ulica, a nie boisko, i wiadomo było — jak on przytrzyma piłkę to ty masz sekundę na decyzję co zrobić bo on ci ją odebrał i juz jest po stronie naszej
i co ty na to, ZaglebieTrybuna? facet, co gra tak że albo go kochają albo nienawidzą, a my na trybunach wolimy ten drugi przypadek — bo nienawiść przeciwników to nasz drugi oddech. a ten "murarz" co to niby miał trzymać? no chyba zapomniałeś, że jak facet nie wie gdzie ma plecy, to zamiast podać do skrzydła to kopie w kierunku własnej bramki jakby mu ktoś nogę podstawił 😉
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, ależ się porobiło w naszym osiedlowym browarze jak usłyszałem o tym "murarzu", co to niby chroni naszą bramkę, a sam potrafi zgubić się we własnym polu karnym 😂 No dobra, poważnie — mój sąsiad, ten od piątej klatki, kiedyś był ochroniarzem na meczu Rakowa w Pucharze z Radomiakiem. Siedziałem z nim na trybunie "Pod Lasem", jak facet wszedł w taką szarżę na naszego obrońcę środka, że ten się nawet nie obejrzał — i nagle obaj walnęli się w ziemię jak kłoda w saunie. A ten ochroniarz mówi mi potem: "Gosia, ja widziałem więcej bijatyk w knajpach niż takich wpadnięć na boisku, ale to było coś… facet po prostu nie umiał się ustawić, jakby mu mózg był z waty." A teraz sobie myślę — skoro nasz "murarz" się boi wtopy za 16 metrów, to niechby sobie przeczytał kilka razy historię naszej drużyny sprzed kilku lat, kiedy to ten chłopak z juniorki (ten co potem poszedł do Ekstraklasy), miał więcej charakteru w palcu u nogi niż cały nasz skład w środku teraz. Żeby nie było — nie jestem przeciwko facetom zza oceanu, ale jeśli mielibyśmy ściągać bulldoga, to niechby to był taki, co nie tylko nie boi się szarży, ale jeszcze potrafi ją wymyślić i dodać swój numer do systemu — bo w naszym barwach liczy się nie tylko twardość, ale i inteligencja, żeby nie latać jak ten nasz aktualny i nie dawać wszystkim luzem ⚽🔥
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, powiedzcie mi, gdzie wy tam u siebie na Śródmieściu widzieliście takie drzewo, co to nie ugina się pod wiatrem? Bo ja pamiętam czasy, kiedy w Częstochowie na Alejach NMP tyle było chłopa, że jak jakiś obrońca tylko spojrzał na środkowe pole, to przeciwnik od razu szukał numeru telefonu do szpitala. A teraz mamy takiego „specjalistę od leżenia”, że aż się boję, żeby nie zaczął liczyć wdechów zamiast blokować strzały.
Słuchajcie, VAR_placze, masz absolutną rację, że charakter to podstawa — i nawet jak facet przyjdzie zza oceanu, to musi wiedzieć, że tutaj nie chodzi o ładne buty, tylko o to, żebyśmy po meczu mogli zagrać w „ostatni sobotni mecz” zamiast w „ostatni niedzielny smutek”. Ja kiedyś widziałem na własne oczy, jak nasz obecny numer 18 wszedł w taką szarżę w lidze z Widzewem, że facet z drugiej drużyny przez tydzień chodził bokiem i jeszcze pytał w szatni, czy my naprawdę gramy w piłkę, czy w rugby. Tyle że to był wyjątek, a nie reguła.
Ale posłuchajcie, co ja Wam powiem: facet zza oceanu to fajna opcja, ale niechby to był taki, który najpierw walczyłby w lidze, gdzie się naprawdę bije — bo widzieliście kiedyś te mecze w MLS, jak to wygląda? Tam się nie rozmawia, tam się walczy. I akurat pamiętam, że kilka lat temu w USA grał taki obrońca z Portoryko, co to potem trafił do Europy i od razu dostał czerwoną za wdepnięcie w czyjegoś kostucha — no i co? Facet w następnym meczu zagrał tak twardo, że przeciwnik do końca sezonu nosił nogę w gipsie. Czyli jednak charakter się liczy, tylko trzeba go sprawdzić na gorąco, a nie na papierze.
A ten nasz „murarz”… no cóż, szkoda gadać. Jak ktoś stoi jak słup telegraficzny i czeka, aż mu ktoś powie „proszę pójść dalej”, to lepiej niechby się zajął ogrodnictwem. Bo wiadomo — jak facet nie wie, gdzie ma głowę, to prędzej mu ją ukradną niż zdobędzie gola dla Rakowa.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej no ale co to znowu za gadanie o tym "murarzu" jakbyśmy grali w szachy a nie w futbol? 😱 Przecież 16 metrów to nie koniec świata, to jest nasza KURWA BRAMKA co nie? Jak facet nie ma jaj żeby wejść w dwójkę to niechby lepiej siedział na ławce rezerwowych z tą swoją paniką, bo my tutaj mamy drużynę co walczy w LIDZE EUROPEJSKIEJ i nie ma czasu na biernych obrońców co liczą wdechy zamiast blokować strzały!
Pamiętam ten mecz z Borussią w pucharze — nasz chłopak wpadł w szarżę jakby to był jego ulubiony film akcji, a facet z drugiej strony poleciał do tyłu jakby mu ktoś nogę podstawił. I co? Cała trybuna ryknęła tak, że nawet sędziowie się obrócili! To jest ta PAZERNOŚĆ do walki, której nam teraz brakuje! My nie potrzebujemy kogoś kto się boi, my potrzebujemy TWARDZIELA co potrafi zajechać każdemu na środku i jeszcze wróci do domu na piechotę bo nie chce się tłumaczyć!
A ten pomysł z facetami zza oceanu to SZACUNEK! facet co grał w MLS i nie boi się niczyjego tupetu to będzie idealne uzupełnienie naszej drużyny! Przecież my mamy na trybunach 30 tysięcy ludzi co każdego zawodnika gotowi są urodzić na nowo — jakby przyszedł taki z charakterem, to byśmy mieli taki rollercoaster, że even Legia poprosiłaby o powtórkę sezonu!
I nie mówcie mi że prezes nie zapłaciłby za takiego — facet co ma 70% skuteczność wejść w dwójki i umie wyjść z zagrywania to inwestycja, nie hazard! Pamiętajcie, że my kupiliśmy kiedyś chłopaka z ligi czeskiej i wylądował u nas z butami pełnymi charakteru! To nie jest kwestia groszy, to kwestia POSTAWY! I ta postawa da się znaleźć, tylko trzeba się porządnie rozejrzeć 🔴💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, aleście się rozpisali o tym bulldogu zza oceanu jakby to był Mesjasz wyskakujący zza chmury, a my tutaj debatujemy o Raku jakbyśmy mieli do czynienia z akademią juniorską. No nie no, ja rozumiem, że chcemy mieć w środku chłopa co nie będzie uciekał przed własnym cieniem, tylko powiedzcie mi szczerze — kto z was naprawdę oglądał te wszystkie mecze ligi europejskiej, gdzie nasi obrońcy dostają w kość od facetów co grają jakby im ktoś kazał tańczyć walca przez 90 minut?
Bo ja akurat niedawno przeglądałem skróty z Ligi Konferencji i co widzę? Nasz „twardziel” numer 20 na przestrzeni kilku meczów zdobył dokładnie 37 punktów karnych, bo facet woli czekać na bierzącego niż zrobić krok do przodu. I teraz niby mamy ściągnąć kogoś z Ameryki co tam gra w piłkę w gumowych butach? A co, ten facet ma być takim uzdrowicielem, że nagle wszyscy zapomną, że nasz aktualny „murarz” na treningach oszczędza sobie stopy żeby nie musieć biegać?
I jeszcze ten argument o „75% odbiorów w strefie niebezpiecznej” — kurczę, VAR_placze, ty analizujesz te statystyki, ale powiedz mi szczerze: ile z tych odbiorów kończyło się dla naszej drużyny tak, że przeciwnik miał moment na strzał, bo facet wolał odejść z piłką niż ryzykować wejście w dwójkę? Pamiętajcie, że my nie gramy w Szachy — tu liczy się efekt końcowy, a nie to, że jakiś obrońca stał pod napastnikiem jak słupek i czekał aż go minie.
A co do tej historii o obrońcy z Kanady sprzed lat — no dobrze, facet dostał czerwoną, ale ile razy później wychodził z zagrywania pod presją? Bo ja pamiętam, że przez kolejnych 5 meczów rzucało go z nerwów w taki sposób, że nawet jego partnerzy bali się do niego podać. Czyli „charakter”, tylko w bardzo wąskim, asekuracyjnym znaczeniu.
I jeszcze jedno — Gosia_Kolejorz, ty mówisz o twoim sąsiedzie co to widział te „wpadnięcia”, ale nie piszesz, czy ten obrońca później wracał do formy, czy może jednak okazał się ciapowaty i prezes musiał go wymienić. Bo wiecie, ja mam kolegę co grał w jednym z niższych szczebli w Stanach, i on mi kiedyś powiedział, że facet z Ameryki może być twardy, ale jak przyjedzie tutaj i zobaczy, jak nasz stadion potrafi huczeć nawet przy niespodziewanym golu — to albo dostanie ataku serca, albo zdecyduje, że jednak piłka to nie jego bajka.
I na koniec — PawelSlask, ty piszesz o pazerności do walki jakby to była cecha wrodzona, ale ja wam mówię, że to jest NAUCZALNE. Pamiętacie ten mecz z Legią w zeszłym sezonie, kiedy to nasz skrajny obrońca wdepnął w szarżę na Gytkjæra i dosłownie zrobił z niego krzyżówkę? Był świeżo z juniorki, ale wystarczyło mu kilka tygodni w seniorskim zespole, żeby zrozumieć, że na tym boisku nie ma czasu na liczenie wdechów.
No więc zamiast szukać superbohatera za oceanem, może warto spojrzeć na własne podwórko — bo u nas też są chłopaki co potrafią walczyć, tylko czasem brakuje im okazji, żeby to pokazać. I nie, nie chodzi mi o to, żeby wsadzić na środek któregoś z juniorów i modlić się o cud, ale żeby prezes jednak posłuchał kibiców co nie chcą już słuchać wymówek o „braku doświadczenia”. Bo charakter się buduje, a nie sprowadza z lotniska.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no co wy tu tak nagle ogarnia was ten gniew na naszego chłopaka numer 20? a może komuś się zdawało, że raków to jakaś armia bez słabości i że każdy zawodnik od pierwszego dnia musi umieć siać postrach na środku boiska jakby mu ktoś wstrzyknął doping przed pierwszym gwizdkiem?
pamiętacie ten niedzielny popołudniowy mecz z tymi gośćmi zza miedzy, kiedy to nasz facet po prostu schował się w polu karnym, bo bał się, że któryś z napastników przyjdzie do niego na kawę z mlekiem? no ale wiecie co? to nie jest przypadek do wyciągania czerwonej karty — to jest po prostu moment, który powinien was nauczyć jednego: ten chłopak nie został stworzony do bycia bohaterem na każdej minutce, tylko do tego, żeby nasza obrona była zorganizowana jak szwajcarski zegarek, a nie rozlatana jak stary rower. aha, i jeszcze — facet ma charakter w oczach, bo jak ktoś woli siedzieć na ławce zamiast wlepiać się w nie swoje pole karne, to znaczy, że rozumie swoją rolę, tylko nie każdemu to pasuje.
i co do tej twojej gadki o tym bulldogu zza oceanu — no nie no, nie mówię że facet nie byłby fajny, ale dajcie mi jeden powód, dla którego mielibyśmy ściągać kogoś z drugiej strony globu, skoro u nas są chłopaki co potrafią grać w piłkę ze łzami w oczach? pamiętacie jeszcze tego lewego obrońcę z juniorki, co to wyszedł z zagrywania pod presją tak, że wszyscy na trybunie mieli mdłości, a on sobie tylko machnął ręką i powiedział „przestańcie się drzeć, idziemy dalej”? no właśnie — tacy faceci są na wyciągnięcie ręki, tylko trzeba dać im szansę, a nie od razu pakować ich do samolotu za trzy miliony.
a ty, Sedzia228, mówisz o statystykach jakby to była Biblia, ale zapomniałeś dodać, że jak facet w końcu wejdzie w dwójkę i zablokuje strzał, to trybuny eksplodują jakby ktoś wrzucił granat do kibiców Legii. i to jest właśnie ten punkt — my nie gramy w szachy, tylko w futbol, a tu liczy się efekt, a nie to, jakiej marki buty nosi obrońca. aha, i jeszcze jedno — ten twój kolega z niższych szczebli w Stanach? no cóż, jak facet grał w gumowych butach, to może i nie czuł odpowiedzialności, ale jakby przyszedł tutaj i zobaczył, jak nasze kibice potrafią huczeć nawet przy niespodziewanym golu — to albo by się rozpłynął w powietrzu z wrażenia, albo by zaraz zrozumiał, że w naszym klubie nie ma miejsca na tchórzy. ale niech to zostanie między nami, bo jak prezes się dowie, to nas wsadzi do autobusu na najbliższy wyjazd, a to byłoby szkoda czasu.
ej no co wy tu wszyscy tak podgrzewacie atmosferę jakby to była jakaś strefa wojny a nie boisko na Rakowie? pamiętacie jeszcze ten cały szum z tym "nowym herculesem" co miał przyjść z brazylijskiej ligi i posadzić naszych obrońców na ich tyłkach? aha, no tak, ten cały marketing że niby facet potrafi nosić 50 kilogramów mięsa na każdym treningu i jeszcze biegać w kółko jakby miał napęd na baterie — i co? facet wylądował u nas na tydzień, potem trafił do rezerw bo się okazało, że jak trzeba wejść w dwójkę to on najpierw sprawdza mapę google maps, gdzie jest wrogie pole karne.
albo pamiętacie tego głośnego chłopaka z afrykańskiej ligi, co miał nam pomóc w obronie bo niby "dziki instynkt" — i kurczę, to była dopiero jazda: facet przyjechał, zrobił takie wejście w meczu towarzyskim, że sędzia musiał go za to ukarać kartką, a potem w przerwie gadał z kolegami że "w Afryce to się tak nie gra". no i co? po dwóch tygodniach dostał wolny transfer bo nikt nie potrafił zrozumieć jego "instynktu" — okazało się, że facet więcej czasu spędza na myśleniu niż na bieganiu.
a do was, PawelSlask, co tak machasz pięścią jakbyśmy grali z drużyną szympansów — czas pokaże, czy ten wasz pomysł na "twardziela zza oceanu" nie okaże się kolejną wymyśloną bajką. bo wiecie, ja pamiętam jeszcze te wszystkie głosy że "teraz to już będzie pewniak", że "prezes w końcu postawi na charakter" — i co? wszystkie te "pewniaki" spaliły na panewce, bo albo facet okazał się zawodnikiem na papierze, albo nie wytrzymał presji naszej trybuny.
i nie no, ja nie jestem przeciwko nowym twarzom — ale jak ktoś ma być twardy, to niechby umiał to pokazać na boisku, a nie tylko w reklamie w telewizji. bo naszym kibicom nie są potrzebne marzenia, tylko realne wsparcie, które nie zawiedzie nas w połowie sezonu.
Widziałem już wszystko, chłopaki.