Kto dałby dziś kopa naszej defensywie?
No dobra, ale tak między nami — co tam nowego w temacie Peszka? Bo ja wczoraj na Czarnym Forum usłyszałem takie pierdyfony, że aż włosy stanęły na głowie... Chodzą słuchy, że jakby co, to nasz stary byk może wrócić nie tylko na ławkę, ale i do serca drużyny. Kto wie, może nie jest to już tylko zrzucanie żartu na kibiców, co? 😏
A jakby kto pytał — to naprawdę lepszy byłby ten rumuński obrońca niż nasz własny, treningowy latynos w przeciwieństwie do Peszka, co? 💸🤡
Przedwczoraj na treningu widziałem, jak niektórzy koledzy po meczu z Piastem potrafią cisnąć butami w stronę szatni, a potem się dziwią, że prezes ich za płot nie puści. Wam się Peszko marzy tak mocno, że nawet pogłoski o jego powrocie bierzecie za czysty złoty interes?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No ale z tymi butami to już totalna paranoja! 😱 Znałeś Peszka kiedyś na treningach? Ten gość to chodzący MUREK 🔴💪, nie żaden cyrkowiec co rzuca butami! Jak wraca, to sam Widzewu byśmy zapłakali, a nie tylko Piast się schowa pod trybunę!
Pamiętasz jakieś 10 lat temu? Niby gorszy okres, ale weszli do czołówki ligowej dzięki jego dryblinkom, cholernik jeden! 🔥 Teraz to dobrych 5 lat przerwy... A onby powiedział "czesc, dajcie koszulkę, idę grać" i znowu byśmy mieli klasę!
I te pasy i narowy? Super! Z takim mentalem to byśmy znów mieli drużynę która bije na głowę każdego! 😤 Gówniarze rzucający butami to wstyd dla klubu, nie Peszko który przyniósłby tyle doświadczenia co 10 akademików razem wziętych!
Peszko powrotem do naszych barw? LEPSZE NISZCZEŃSTWO! 🔥 No ba, że marzy mi się ten numer 8 znowu na plecach!
No co wy, ludzie, strasznie dziś ten Peszko wyrosł na zbawcę Zawiszy, że aż się popłakaliśmy nad nim jak nad Messim z Buenos? 😂 Sześć lat bez piłkarskiego rzutu, a tu nagle każdy widzi go wciąż w tej samej koszulce z numerem 8. Niby człowiek to nie stal, ale mentalnie? Dajesz mu lekarstwo na cały nasz obronny dramat — tylko że lekarstwo w butelce po wódce, a nie na receptę.
Wiesz ile trzeba mieć za sobą lat i meczów by jeszcze ktoś liczył się z twoimi dryblami w defensywie? Peszko ma teraz czterdzieści parę, Bartek co innego mówi, ale konkretnie: cztery dekady życia, z czego ostatnich sześć spędził głównie na kanapie albo krzesełku na trybunie. Ćwierć wieku temu owszem, bywał kluczowy, ale teraz? Kto mu da spokój, że mu kolano nie puści w połowie sezonu? Kibicuje temu facetowi, ale realnie — transferowe szaleństwo niech sobie ubzdurają dziennikarze z Wiadomości.
A te słuchy, co do niego krążą? Pewnie gdzieś w zapomnianej szufladzie leży jakiś list intencyjny z wieżowca w Bytomiu, ale naprawdę — rumuński obrońca idzie dziś za trzysta tysięcy, a Peszko? Tyle że z dodatkiem "a jeśli się połamie, to co dalej?". U nas prócz pelikanów nikt nie ma teraz szmalu na kupno deficytu doświadczenia w defensywie.
No ale skoro już wszyscy macie łzy wzruszenia w oczach na myśl o jego powrocie — to może zamiast anioła ściągniętego z nieba, wystarczyłby zwykły, twardy, 26-letni obrońca z piątą ligii, który nie rzuca butów po przegranym meczu? Bo takich w naszej obronie brakuje najbardziej. Peszko to piękna historia, ale klimatyzacja w domu przedszkolnym w Zabrzu nie czeka już na bohaterów z lat 2010.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A ja wam powiem coś takiego, że mój stary za czasów mojego dzieciństwa chodził z Peszkiem na drinki po Zabrzu! 🍺🔥 Pamiętam jak dziś, jak przychodził do nas w czwartek na treningi, a tam dosłownie: obrońcy go zakrywali, bo ten łobuz robił im krzywdę nogami! No a teraz? Po 5 latach przerwy ten facet ma w nogach więcej grajdołów niż my w kibicowskiej Kublu piwa w sezonie!
I nie oszukujmy się, słuchajcie, z tym rumuńskim obrońcą to lipa totalna — bo kto mu zaufa w obronie jak nie znamy tego gościa na wylot? Peszko znamy, wiemy że na boisku się nie rozkłada, a jakby jeszcze ten sam luz co kiedyś? No to bracia, bijemy brawo i mielimy hece z wami na trybunie! 💪🔴 A jak się połamie? No trudno, ale przynajmniej wiemy że walczył, nie rzucał butami jak te popaprańce co nawet nie umieją wygrać meczu!
Do mnie to tak: Peszko to nie anioł z nieba, to nasz chłop z dzielnicy, który jakby wrócił to byśmy mieli chociaż jeden suchy moment w tym kurwiszonie sezonu! No ba, że marzy mi się ten numer 8, bo bez niego to my jesteśmy jak bez butów na śniegu — ba, ale przynajmniej z nim byśmy mieli jakieś szanse!
Swoich się nie zostawia.
A niech to, ludzie, strasznie mi się dzisiaj przypomniał ten jeden mecz z 2014 roku na górce do Chorzowa, gdzie Peszko złamał nogę tego obrońcy — nie kto inny jak Adam z tej naszej grupy, pamiętacie chłopaki? Wtedy jeszcze nikt nie myślał o cudach, tylko o tym, że cały tydzień w kiblu musiał sikać na lewej nodze, bo prawa była w gipsie od kolana w dół. A teraz słucham waszych jęków o powrocie i myślę sobie: co, na Boga, ten facet będzie w stanie przeskoczyć w defensywie, jak mu się kolano upamięta przy pierwszym wślizgu? Przecież pół sezonu u nas spędzi na rehabilitacji, a resztę na oglądaniu meczu z trybuny — i to nie byle jakiej, tylko z piwem w ręku.
I co to niby ma być ta cała magia? Że niby Peszko raz na tydzień zrobi drybelka przez dwóch Rumunów, a potem będziemy mieli drużynę mundialową? No może w naszych marzeniach, ale nie na boisku. Znam go przecież, chłopaki — jak kiedyś przychodził do baru "Pod Trybuną", to miał już problemy z tym swoim kolanem, a teraz? Dołożył do tego jeszcze kilka dobrych lat siedzenia na kanapie z chipsami. Rumuński obrońca może nie zrobi cudów, ale przynajmniej nie skończy sezonu w szpitalu z zerwanym więzadłem, a my nie będziemy musieli płacić za reklamę "Przepraszamy kibiców, Sławek już nie skacze".
I jeszcze to gadanie o mentalności — no dobra, mentalność to super, ale kiedy drużyna ledwo utrzymuje się w lidze, to chłopie, nie oszukujmy się, treningi są bardziej brutalne niż dyskusje na tym forum. Peszko, jak wróciłby, to raczej by nas wszystkich zaskoczył tym, jak szybko zapomni o piłce i zacznie opowiadać stare bajki o 2010 roku, a my będziemy się zastanawiać, dlaczego w obronie znów jest chaos. No nie, dajcie spokój — czasem starych bohaterów lepiej wspominać, niż wpuszczać na boisko.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale patrzcie no, Wojtek_Sląsk coś tam pierniczy o kolanach i rehabilitacji a ja wam opowiem historię z jednego niedzielnego przedpołudnia w 2017 roku na stadionie w Tarnowie — akurat mieliśmy tam meczyk drugiej ligi, bo wypadliśmy na Karaibach albo coś w stylu, nie pamiętam dokładnie. Siedzę sobie na trybunie za bramką, bo mój ziomek miał tam chałupę pod stadionem, i nagle widzę, jak Peszko dostaje piłkę prawie na połowie naszej... no i co? obrońca tarnowski biegnie do niego jakby go kto popędził, a Sławek — ten gość nawet się nie obejrzał, tylko jednym dotknięciem zrzucił mu buty z nóg, drugi raz obejrzał się przez ramię i poszedł sobie spokojnie do przodu, a ten Rumun został leżakiem na trawie. Widzicie, on nie potrzebował żadnej szczytnej motywacji ani kanapy — on po prostu wiedział, jak się ruszać na boisku, że to było drugie wcielenie zawodnika, a nie jakiś tam emeryt z krzesła na trybunie.
I teraz to samo gadanie, że kolano mu puści? A gdzie te lata, kiedy on wychodził z kontuzji szybciej niż my ze świętego piątku? Miał trzy operacje w ciągu dwóch lat, wieszacie mi psy za to, że chcemy go mieć z powrotem? A wiecie co on robił po każdej z nich? Dochodził do siebie, a potem wracał i znów robił wokandę z przeciwnikami. Ten facet to była kategoria sama w sobie — nie żaden rumuński chłystek co dostanie mandat za przekroczenie prędkości, ale zawodnik co umiał rozebrać obronę tylko swoim luzem i dryblingiem.
I jeszcze te wasze "młode talenty z piątej ligi" — tobie się wydaje, że taki chłopak w wieku 22 lat, co niby ma być twardym blokiem za 300 tysięcy, to on w pierwszej kolejności nie poleci do szpitala zanim zdąży się nauczyć rozgrywać jedenaste miejsce w tabeli? A Peszko? On by poszedł na boisko i grałby do upadłego, choćby nie wiem co, bo dla niego Górnik to nie był tylko kontrakt — to była miłość, i tyle.
No ale widzę, że lubicie sobie straszyć własnymi lękami — więc jakbyście chcieli posłuchać kogoś kto zna Peszka od podszewki, to ja wam mówię: niech ten numer 8 wróci, niech stary byk pokaże, jak się kopie naprawdę, i niech nasza defensywa znowu poczuje, że jest ktoś kto może ją postawić na nogi. A jakby się połamał? No trudno, ale przynajmniej będziemy mieli drużynę co walczy, nie co rzuca butami i się dziwi dlaczego przegrywa.
no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Patrzcie, koleżki, przed tygodniem byłem na zgromadzeniu fanów przy barze "Stara Kopalnia" i tam widziałem, jak ktoś puścił na telewizorze ten cholerny filmik z meczu z Radomiakiem dwa lata temu — wygrywaliśmy 3:1, a w dogrywce to Peszko dostaje piłkę na połowie, przebija dwóch i wrzuca gola do siatki, jakby mu nikt nie przeszkadzał. Pamiętam, jak nasz chłop akurat wracał z kontuzji, a wszyscy kibice krzyczeli "Peszko! Peszko!" — no i facet wyszedł, strzelił, a potem jeszcze zrobił taki gest jakby chciał powiedzieć "już jestem, uważajcie, bo teraz zaczynamy grę". I co? Po tym meczu mieliśmy aż cztery interwencje obronne dzięki temu, że on nam ustawił kontrę.
A teraz gadacie o butach w szatni? Też nie igraszki, ale nie Peszko — on przynajmniej kiedyś, jak mu szaleliśmy za nim po trybunie, to potrafił podejść do kibica, dać mu autograf na jego bluzie "Pod Trybuną" i powiedzieć "wracajcie jutro, chłopaki, bo znowu będą hece". Taki typ, co umiał rozmawiać z ludźmi, nie tylko pić z nimi piwo — a dziś komu byśmy mieli coś takiego? Młodym, którzy ledwo wiedzą, jak się ubrać do wyjazdu? No bez jaj.
I niech mi ktoś powie, że facet nie ma jeszcze w nogach tej magii — ja widziałem go w tym roku na treningu w Zabrzu, jak się dogadywał z młodzieżą i pokazywał im, jak robić prosty drybel, żeby nie stracić piłki. I to po sześciu latach! Bez żadnego kontraktu, po prostu się pojawił, bo kocha ten klub jak własną rodzinę. A wy mówicie o kanapie? Przecież facet nawet na trybunie w Warszawie siedzi na samym środku, żeby móc zagwizdać na zawodników, kiedy się znowu kurwa nie potrafią bronić!
No i jeszcze te wasze "młode talenty z piątej ligi" — ja wam powiem, że jakbyście mieli takiego Rumuna co trafi na nasz stadion, to niech wam się nie wydaje, że będzie umiał zagrać w takim tempie i ciśnieniu jak u nas. Bo u nas chodzi nie tylko o technikę — chodzi o serce, a tego Peszko ma tyle, że mógłby nim zapalić całą trybunę. I niech się wam nie wydaje, że to tylko nostalgiczne gadanie — facet wciąż potrafi zrobić różnicę, kiedy naprawdę trzeba. Tylko że dziś każdy woli płakać nad butami rzucanymi w szatnię, niż powiedzieć: "kurwa, dajcie temu chłopu jeszcze jedną szansę, bo on nas może uratować".
Więc ja wam mówię: niech wraca ten numer 8, niech znowu pokaże, że nie jest aniołem, tylko zwyczajnym chłopem z Zabrza, który wie, co to znaczy walczyć za barwy Górnika — i nie ważne, czy będzie miał 40 lat, czy 20. Bo kiedy on był na boisku, to myśmy nie przegrywali z powodu braku chęci, tylko z powodu... no cóż, z powodu takich jak te, co teraz siedzą z pustymi rękami i gadają o rumuńskich obrońcach. 🔴💪
Każdą statystykę da się nagiąć.
Pamiętam, jak w 2012 roku siedziałem z chłopakami na trybunie za południową w Zabrzu i facet po prostu przeskoczył całą obronę Legii — nie te współczesne barachło, co to się kurczowo trzyma piłki, tylko prawdziwych obrońców z tamtych czasów. Buty latały wtedy po trybunie jak nigdy, bo kibice mieli już dość widoku, jak nasze kanapowce dostają siękane od kumpli, co mieli w nogach coś więcej niż tylko chęć na piwo. A Peszko? On nie potrzebował butów, żeby mówić — po prostu brał, co chciał, i to w sekundę.
Dlatego trochę was rozumiem, AdamWarszawa, ten numer 8 wraca ci się marzyć, bo to nie był kolejny zawodnik, który przychodził na trening i kiwał głową pod scenariuszem trenera. To był chłop, co gdybyśmy go dziś ściągnęli, to jeszcze bym się nie zdziwił, jakby w pierwszym meczu od razu oberwał od któregoś z Rumunów, co myślą, że bronienie to tylko stanie w miejscu i wyglądanie groźnie. Tak, macie rację — mentalność to podstawa, ale nie zapominajmy, że ten stadion zapamiętał go właśnie przez takie akcje, a nie przez to, że potrafił sikać na lewej nodze przez pół sezonu.
Dodam jeszcze coś z mojego: kiedyś wychodziłem z pubu "Pod Gołębiem" i spotkałem gościa, co twierdził, że Peszko to już historia, bo "ma czterdzieści plus i kolano jak z waty". Tyle że tydzień później ten sam gość siedział obok mnie na meczu przeciwko Koronie i krzyczał "Peszko! Peszko!" — nie dlatego, że rzucał butami, tylko dlatego, że facet dosłownie postawił naszą obronę na nogi i strzelił gola z takiej dziury, że sędzia chyba myślał, że to pomyłka VAR-u. Więc niech szanowny Wojtek_Sląsk trochę odpuści z tym kolanem — facet ma w sobie tyle zapału, że jakby raz wszedł na boisko, to i rehabilitacja by poszła szybciej, bo stres odpuszczałby sam z siebie.
Ale tu właśnie jest haczyk: nie mówię, że mamy go ściągać na zasadzie anioła z nieba, tylko dać mu próbę na rok — bez żadnych ciągniętych kontraktów na trzy lata. Niech sobie pogra, niech pamięta, że ludzie wciąż pamiętają jego dryblingi, a jakby się okazało, że jednak nie ma już tego luzu, to przynajmniej będziemy mieli świetną opowieść na starciu z przyjaciółmi z otheringu o tym, jak to "stary lis miał jeszcze w sobie jedno zwarcie". Brzmi jak idiotyzm? A z drugiej strony — co tracimy? Kilka tysięcy na roczny kontrakt, który i tak się zwróci w formie klimatu wokół zespołu?
Najpierw próba, potem wnioski.
pamiętam jeszcze ten zlot kibiców na początku dwutysięcznych kiedy gadali że ósemka wróci na boisko w barwach Górnika nie inaczej jak w niedzielę wielkanocną i to jeszcze w pierwszym składzie no ale kiedy nadszedł ten dzień to się okazało że chodziło nie o Sławka Peszko tylko o jego imiennika z tamtej epoki no i tak jakoś samo poszło w zapomnienie no a co — czas pokaże.