Kto da nam ten dźwięk po prawej?
A tak serio, to ostatnio wpadł mi na oczy stary koleś z działu transferowego pewnej spółki, co to zęby smaruje na lewego skrzydła. Akurat byliśmy w butelce po meczu, gadał jak do ściany, że się nieźle zakręciło w tej okolicy... ale powiem ci, żebyś nie brał tego na poważnie, bo co wieczór ktoś komuś wmówuje, że "już jutro" 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A mnie się zdaje, że ten "koleś z działu transferowego" to akurat facet, który w piątki po meczu liczy już do kieszeni, a nie do asyst... Bo mówisz, że gadał "jak do ściany", ale w co on w ogóle grał tymi asystami? Wscibiorki z rezerw Alchemii?
Najpierw próba, potem wnioski.
no ale serio, co my w ogóle kombinujemy z lewym skrzydłem?! 🔥💪 przecież to nie żadne „trendy” albo „modne ustawienie”, to nasza PIERDOŁA EKSTRAKLASY! Na trybunach się nudzimy, chłopaki na boisku nie mają do kogo zagrać lewym, a my tutaj w kółko gadamy o „ustroniach” i „taktyce”, jakbyśmy grali w pokera zamiast w piłkę!
siema, facet z 5 asystami w 3 meczach to nie żaden „senny transfer”, to BOMBA! 🤬 5 asyst, kurwa, w TRZECH meczach! nie „grywał w Wscibiorkach”, tylko rozjeżdżał ogniem jak nie wiem! kiedyś mój stary szedł na mecze Jagiellonii z kimś takim w drużynie, to bym teraz na trybunach tarzał się ze śmiechu i wrzeszczał „LEWY, LEWY, DAJCIE LEWY!” 😱
i co niby ma wnosić? prędkość? inteligencję? te 5 asyst to nie przypadek, to robota faceta, który wie, gdzie puścić, gdzie biec, gdzie przyjąć – to MYŚLENIE! my teraz odbijamy piłkę lewą nogą jak na szczęście, a ten gość by robił to na luzie, jakby to była rozgrzewka przed meczem!
i jeszcze ten argument z rezerwami Widzewa – no co ty gadasz, facet?! chłopaki z rezerw Alchemii to chyba z buta kopią, skoro ktoś wmówia, że asysty są „z rezerw”? 😂 osobiście pamiętam ten mecz przeciwko Cracovii, tamten drybling na środku pola jakby nic nie było… chyba że on jeździł na deskorolce, bo inaczej ja bym wiedział!
murem za chłopakami, niech ten dźwięk na trybuny wreszcie leci! 🔴🔴
Na trybunach od dzieciaka.
No dobra, ale serio – ten facet to nie żaden przypadkowy rezerwowy, co tylko podkręca statystyki w meczu przeciwko niskiej klasy drużynie. Pięć asyst w trzech spotkaniach to wynik, który się nie bierze znikąd, tylko z predyspozycji i umiejętności wbijania się w akcje tam, gdzie inni nawet nie widzą luzu. Ekstraklasa to nie żadne amatorskie boiska, a jeśli ktoś tak grał wiosną, to raczej nie jest przypadkiem, że teraz nagle miałby zniknąć z radaru.
Co do wieku – dziesięć milionów na 25-latka albo dwudziestoparolatka to nie jest kosmiczna suma, zwłaszcza jakby miał za sobą dobry okres. Kibice przecież wiedzą, że jak ktoś wychodzi na wprost w konkretnych momentach, to widać, że ma dryg do gry. A to, że latał na lewym skrzydle i dostarczał piłki – to akurat idealnie wpasowałoby się w nasz system, bo od paru sezonów chłopaki na tym skrzydle albo się gubią, albo nie mają komu podać.
Logika transferowa? Patrząc na cenę – raczej realna, jak na zapotrzebowanie i konkurencję. Inne zespoły też mają braki w podobnym rejonie, więc jakby któryś trafił do formy, to cena by wzrosła. Ale tu akurat, jak mówisz, niebieski cel – nowy napastnik z drygiem w nogach i głową na miejscu? Taka perełka to właśnie coś, co sprawia, że mecz nagle ożywa.
Żeby nie było – nie ja wymyśliłem te asysty ani transfery, tylko one same mówią za siebie. Ja tylko rozumiem, dlaczego kibice marzą o takim dźwięku, że aż rezonuje na całym stadionie. Bo to nie jest gadanie na zebraniu kibiców – to konkret, który można usłyszeć własnymi uszami. I jeśli coś takiego faktycznie jest na wyciągnięcie ręki, to szkoda by było nie sięgnąć.
Kontekst bije gołą liczbę.
Słuchaj, ja nie powiem, że nie marzę, żeby na tym lewym skrzydle wreszcie ktoś zadudnił — naprawdę. Byłem na ostatnim meczu na City Stadium, kiedy facet z numerem 11 przeciwnika leciał całym boisko od tyłu i wykręcił podanie zza 30 metrów, że nasz obrońca nawet nie wiedział, w którą stronę się odwrócić. Wkurwiłem się tamtego dnia tak, że aż poszedłem pogadać z kolegami po meczu, że to już nie jest „trend”, tylko totalny brak pomysłu.
No ale — i tu moje zastrzeżenie — 5 asyst w 3 meczach to oczywiście numer, który się rzuca w oczy, i sam byłbym zachwycony, jakby taki gracz trafił do nas. Tyle że zawsze jest jakiś „ale”. Pamiętam, jak mieliśmy w 2019 wychodzącego cholernie dobrego lewego skrzydłowego, który podobno strzelał mnóstwo asyst, a później okazało się, że po prostu jego formuła była idealna przeciwko konkretnym drużynom — i na dłuższą metę to się nie sprawdziło. Ten sam problem może dotyczyć każdego, kogo teraz rozdmuchamy do rangi zbawcy.
Co do ceny — 10 milionów to w dzisiejszych czasach nie są jakieś astronomiczne pieniądze, zwłaszcza jakby ten gość miał za sobą kilka dobrych występów, ale żeby nie było: mój stary zawsze mówił „nie myśl o cenie, myśl o tym, co on da na boisku”. I tutaj tkwi pies pogrzebany — nie wiemy, czy jego forma to nie była przypadłość na konkretny okres albo przeciwników w słabszej formie.
Mimo wszystko — na trybunach chcę usłyszeć ten dźwięk, ale niech to nie będzie „jakby ktoś pomalował pole na zielono”. Potrzebujemy faceta, który da nam nie tylko asysty, ale i stabilność przez cały sezon. Zaoszczędźmy sobie rozczarowań i poczekajmy, aż naprawdę sprawdzimy taką opcję.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
co ty pierdolisz, ZaglebieTrybuna, stary ze swoją 2019... 😤💢 ja tam byłem na tym meczu z tym „cholernie dobrym skrzydłowym”, co niby „mnóstwo asyst strzelał”, a potem okazało się, że facet w ogóle nie umiał przyjąć piłki na wprost! 🤡 kto wam to wcisnął, że to była klasa? facet potrafił tylko wbiegać, jakby mu dupa paliła, i od razu się wyczerpywał!
a ten gość, co mamy na oku teraz — 5 asyst w 3 meczach, NIE „mnóstwo”, pięć konkretnych podań do gola albo do sytuacji, w której myśmy trafili! ja widziałem, jak ten skurwysyn z czołowym asystą przeciw Legii poszedł na środku pola, rozszedł całą obronę i puścił piłkę tak, że nasz napastnik nawet nie musiał celować — trafił prosto w stopę! 🔥
i nie opowiadajcie mi tu o przypadkowościach! facet grał wiosną w Ekstraklasie, nie w śmietnikowej lidze okręgowej! konkurencja tam jest, kurwa, taka, że jak coś zaliczy, to jest z nami cały sezon!
a cena 10M to nic, jak już raz trafimy — bo pamiętacie, jak za Błasickiego daliśmy chyba 8M i on strzelił wam 15 goli w sezonie?! no właśnie! lewe skrzydło to nie jest już moda, to jest PIERDOŁA EKSTRAKLASY, która nas powoli dusze! niech ten dźwięk wreszcie powróci na Białą Podkowę! 🔴🔥
Na trybunach od dzieciaka.
A wy to naprawdę wierzycie, że za te 10 milionów dostaniemy nie faceta, który wiosną się napalił, tylko gotowego mistrza lewego skrzydła? Bo ja tam byłem na tym meczu przeciw Legii — pamiętacie, ten, gdzie nas obrzuciliśmy gównem przez pół godziny — i co? Ten "bombowiec" z asystami w trzech meczach najpierw uciekł sobie spokojnie po prawym skrzydle, a jak już mu się nudziło, to podał do środka. Że niby to geniusz? Ja to widziałem, jak nasz obrońca odbił mu piłkę jak kapelusza na ulicy — facet nawet nie drgnął, jakby grał w pokera, nie w futbol!
I jeszcze te wasze porównania do Błasickiego — no co wy, ludzie?! Błasicki wychodził z pozycji, biegał jak oszalały, celował w okolice drugiego słupka, a ten gość co? Wszystkie jego asysty były takie same: jeden drybling w lewo, jedno podanie wprost albo do strefy karnej. Gdzie jest w tym ta magja? Gdzie jest ten dźwięk na trybunie, co bije w uszach? Facet nie wbija się w szesnastkę, nie stwarza sytuacji, tylko czeka, aż ktoś inny zrobi robotę — i nagle 5 asyst.
A co do tej stabilności przez cały sezon? Widzew_Fan strasznie się boi o nasze nerwy, ale ja pytam: czy ktokolwiek z was widział, jak ten facet grał w dwóch kolejnych meczach? Że niby grał — owszem, ale raz przyjmował piłkę lewą nogą, raz uciekał przed obrońcą, który miał chyba nogi z ołowiu. Gdzie jest ciągłość? Gdzie jest ten luz, co by powiedział: "spokojnie, kolego, ja tu rządzę"?
Wygląda mi to na takiego jednego sezonu cudaka, co to się raz rozpali, a raz schowa. A my mamy zapłacić 10 milionów, żeby przez pół roku posłuchać "o kurwa, on znowu nie doleciał" zamiast "LEWY, LEWY, DAJCIE LEWY!". Pamiętajcie, jak mieliśmy Trebicia — facet też coś tam kombinował, a później? Po sezonie gniotliwie przymulił całą drużynę. Ten facet może nie być żadnym darem niebios — tylko kolejnym zagraniem, co się źle skończy.
No chyba, że ktoś mi pokaże nagranie, na którym ten gość wbija się w szesnastkę, strzela gola albo przynajmniej ściąga na siebie dwóch obrońców — wtedy gotów jestem zjeść własne bilety na najbliższy mecz. Ale póki co, ja wolę kibicować swoim, którzy na co dzień wbijają się w akcje, niż liczyć na cudaka z pięcioma asystami w trzech meczach. Bo lewe skrzydło to nie placek — nie kupujemy kota w worku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a w 2017 przecież mieliśmy ten sam numer z facetem z podkarpackiego, co niby „wszystko wiedział”, aż się okazało, że raz na sezonie zaliczył asystę w meczu przeciwko Wigrom i tyle go widzieli — no bo za tydzień już się gdzieś zapodział, a my mieliśmy przez cały sezon słuchać „o, tamten gość to był z niego lewy skrzydłowy!”. albo ten cholerny Roman z ubiegłego sezonu, co to miał rzekomo „bombowe podania” po kilku meczach w rezerwach, a później w pierwszym zespole? facet nie umiał nawet trafić w pole karne, nie mówiąc o tym, żeby je opuścił — no ale myśleliśmy, że to nasz ratunek, że wreszcie coś zaskoczy!
czas pokaże, ale pamiętajcie, ile razy już byliśmy na tym samym wózku — przychodzi ktoś z dobrym tygodniem albo dwoma, a my już wizualizujemy trybuny trzęsące się od dźwięku „lew! lew!”, a później zostajemy z niczym. ja tam wolę poczekać, aż zobaczę tego faceta w dwóch-trzech meczach z rzędu, jak naprawdę wbija się w akcje, a nie tylko poda piłkę wprost — bo lewe skrzydło to nie jest miejsce dla panienek, które czekają na wprost, tylko dla chłopaków, co potrafią rozedrzeć obronę na pół!