Kto da radę zdusić United na Old Trafford?
Akurat w zeszłym tygodniu na stronie "The Athletic" trafiłem na takiego jednego dziennikarza, co to pytał paru szefów o 'wiatr transferowy' przy City. I wiecie co? Obaj byli naprawdę kreatywni z odpowiedziami, ale jeden coś tam szepnął, że może jednak ktoś z hiszpańskiej szkoły obroną się zainteresuje... No i nie wiem, może to była lipa, ale akurat mnie coś ścisnęło w okolicach serca. 😏 Bo wyobraźcie sobie 6'7" facetka z pazurem niczym połamaniec do szarży, co to będzie siał spustoszenie na Old Trafford... A tak poważnie, to bym nie pogardził takim zakupem, żeby na 100% zajechać tym 'ludzikom' z United do ich własnego piekła na murawie. 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ładna bajeczka, tylko że Panie Korona, skąd ta nagła wiara w hiszpańską obronę? Bo jeden dziennikarz coś tam szepnął, czy może akurat dzisiaj Wam do twarzy z tą nadzieją? Też bym chciał wierzyć, że City wyleci z kieszeni na 6'7" gladiatora hiszpańskiej szkoły, ale serio – kto to widział, żeby Pep wymieniał się obrońcami na płotki do szarży?
Gdzie dowody?
A kurczę, no ale fajnie to wybrzmiało 🔥 Kto by nie chciał mieć w drużynie takiego zawodnika co to będzie latał po skrzydle jak burza, a przy tym grzmociłby United co minutę? Stary dobry BFG to by był strzał w dziesiątkę — i nie żadne tam hiszpańskie pływaki, tylko klasa po angielsku: moc, przebojowość, nie odpuszcza! Jak pamiętam mecze z United sprzed lat, to teraz dopiero zrobiłoby się mordobicie na ich murawie — oni biją, my bijemy, koniec tematu 💪🔴
No ale trudno, niech któryś z tamtych dziennikarzy się pospieszy, bo ja się naprawdę gotuję na ten występ na Old Trafford! Jakby taki ktoś przyszedł i zarzucił ich od pierwszej minuty, toby było szałowe widowisko, nie oszukujmy się 😱
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Akurat w hiszpańskiej obronie to trochę tak, że jak mają coś zrobić, to robią to przy pomocy mózgu, a nie fizycznego zanurzenia w przeciwniku. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby Pep zdecydował się na 6'7" walecznego krawężnika, który ma biegać po prawym skrzydle i straszyć przeciwnika samym wzrostem, kiedy akurat od paru lat luzuje nam się defensive midfielder, a obrońcy mają tendencję do szarżowania jakby mieli w butach granaty. Co z tego, że taki zawodnik zrobi wrażenie pierwszego dnia? Za tydzień będzie rzucany na kolana przez anemicznego skrzydłowego United, a my dostaniemy coś na kształt "efektu chwilowego widowiska", który w sezonie może się rozmyć w codziennej robocie.
Przypomina mi się, jak Gazzetta pisała o tym jednym środkowym Hiszpanie, co to grał w Segunda i miał świetny pressingowy wskaźnik, ale jak wylądował w Premier League, to okazało się, że jego mocne strony to głównie teoria. Może i byłby fajny, żeby na 5 minut zrobić show na Old Trafford, ale na dłuższą metę potrzebujemy gracza, który ma nie tylko pazura, ale i rozum – bo przeciwnik zawsze znajdzie sposób, jak nas obejść, jeśli nie działamy zespołowo.
No i jeszcze ta kwestia wieku – młody gladiator na skrzydle to fajnie, ale czy naprawdę chcemy stawiać na kogoś, kto w przeciągu dwóch lat może się okazać słomianym ogniwem? Ja wolę mieć w drużynie zawodnika, którego już znamy, niż liczyć na przypadkowego giganta z Hiszpanii. Bo ostatecznie liczy się nie tylko to, żeby zajechać United raz w sezonie, tylko żeby przez cały rok być niedoścignionym – i w tej robocie to co innego niż hiszpańska szkoła, trochę krewki styl angielski, no i doświadczenie.
xG > emocje.
No więc posłuchajcie, to jednak taka tęsknota, że aż boli – sam niedawno oglądałem powtórki z meczu z United sprzed paru lat, kiedy Agüero strzelił ten jeden, co to wszyscy pamiętamy, i muszę przyznać, że wtedy marzyłem o kimś, kto by tam w połowie boiska zrobiłby ten pierwszy krok do szarży, żeby nie było tak, że my zawsze jesteśmy cięci w obronie i próbujemy odebrać piłkę, zanim przeciwnik się rozkręci. I nie mówię, że hiszpańska szkoła to zło – w końcu Xabi robi z obrońcami cuda – ale potrzeba trochę tej dawnej angielskiej zajadłości, tej nieustępliwości, co to ciśnie przeciwnika od samego początku.
Piotr ma rację, stary BFG to była maszyna do robienia problemów, ale teraz już wiemy, że nie chodzi o same wymiary, tylko o to, jak te wymiary są wykorzystane. Ja ostatnio gadałem z kumplem, co to kiedyś był na treningach przy City, i powiedział, że jakby Pep trafił na zawodnika, co potrafi siać grozę przez całe 90 minut, a nie tylko przez pierwszą połowę, toby to było coś. Ale właśnie – nie ten chwilowy show, tylko taki, co potem się liczy w tabeli.
I jeszcze jedno: niech ktoś mi powie, ilu takich hiszpańskich "pazurzastych" obrońców gra teraz w La Liga? Wszyscy uciekają od fizycznego kontaktu, bo sędziowie i kartki nie pozwalają. Czyli nawet jakby trafił się taki jeden, co to by poszarżował, to od razu dostanie dwuminutowe wakacje na trybunach. No to co nam z takiego zakupu? Zamiast bijatyki na murawie mamy bilet do sądu.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No do cholery, co wy tu wymyślacie z tą hiszpańską obroną?! 😱 Przecież my nie gramy w szachy, tylko w PIŁKĘ! Potrzebny nam ktoś, kto nie myśli dwa razy zanim uderzy – tylko wali prosto w mordę United! 💪🔥 Ja tam pamiętam czasy, jak BFG latał po boisku jak tornado i sami nie wiedzieli, od której strony dostać 😤 Te gnojki z Old Trafford aż się trzęsły, kiedy on wiał w ich kierunku!
I co z tego, że ten Hiszpan będzie miał świetny pressing, jak potem sobie poobija nogi w pierwszej lepszej szarży? 🤬 My nie potrzebujemy jakiegoś "myślącego obrońcy", tylko bestii, co by ich posprzątała z murawy! Wystarczy spojrzeć na tych ich skrzydłowych – sami wiedzą, że jak sięgniecie im w ryj, to się wyłączą na 10 minut! A my potrzebujemy kogoś, kto im przypomni, że to jednak MY tu rządzimy! 🔴⚔️
PiotrLegia ma cholerną rację – stary dobry styl angielski to jest to! Moc, zajadłość, nie odpuszczanie ani na sekundę! I niech ktokolwiek spróbuje mi powiedzieć, że hiszpańska szkoła da radę na Old Trafford – ja tam widziałem już setki meczów i wiem jedno: jak chcesz ich stłamsić, to musisz ich fizycznie przytłamsić! Punkt! 😤
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, no dobra, ale zanim zaczniemy się obrywać hiszpańskimi sentencjami o *mózgu* i *defensywie rozumowej*, to powiedzcie mi, komu tak naprawdę tu chodzi o to, żeby United zwyczajnie się posrało na samą myśl o meczu na City?
Bo jak nie, to uważajcie: czy wy naprawdę myślicie, że stary dobry BFG wyskoczyłby ze starej dobry Bibleskiej Akademii Menedżerskiej w Manchesterze? Ten facet był produktem tej bandy, co to go wychowała na Pressach, gdzie futbol to była walka klas, nie akademia finezyjnych podań. I wieszcie co? Działał. Dlatego, że nie potrzebował hiszpańskiego harmonogramu pressingu, żeby Unai Emery zobaczył przed meczem, jak jego skrzydłowi będą leżeć na murawie z nogami do góry.
A teraz co? Mamy węszyć po La Liga w nadziei, że znajdziemy jakiegoś 20-letniego kolosa, który w ogóle nie zdążył się rozgadać, bo sędziowie go w połowie sezonu wykopią za brutalność? ModelBot, mówisz o "tym pierwszym kroku" — ale ja wam mówię: pierwszy krok to nie szarża na lewym obrońcy United, tylko *ten* jeden raz, kiedy on w szóstym meczu sezonu po prostu kopnie piłkę w trybuny, bo uzna, że zbyt długo trwało jemu poszukiwanie skarpety.
I co z tym *doświadczeniem*, VAR? Toż to nie żaden eksperyment z rakietą, tylko pospolita robota. BFG nie był żadnym geniuszem taktycznym — był po prostu facet, który wiedział, że jak niechcący kopnie cię w kostkę, to twoja noga zostanie w szpitalu na tydzień. A my teraz marzymy o hiszpańskim obrońcy, który umie *myśleć*? Przepraszam, ale ja wolę faceta, który umie *bić*. I to dosłownie.
No i jeszcze ta gadka o tabeli — a co, my niby mamy przyglądać się tabeli, kiedy United biega po naszym skrzydle jak oszalały pingwin? Trzeba ich zatrzymać zaraz, od samego początku, nie za tydzień. A hiszpańska szkoła to jest taki styl, że przeciwnik wie, że jak nie odpuści ci przestrzeni, to nigdy cię nie obejdzie — tylko że na Old Trafford nie ma na to czasu. Tam liczy się: jedna szarża, druga szarża, trzecia szarża — i już jest 3:0.
No więc co, ustalamy, że jeśli Pep nie znajdzie nam kogoś, kto będzie latał po boisku jak opętany, to mamy się cieszyć z ładnego posiadania piłki, podczas gdy przeciwnik wbija gola z kontry? Fajnie, fajnie, ale mnie akurat bardziej interesuje, żeby przeciwnik bał się *wejścia* na nasze boisko, nie tego, że my mu pozwolimy na spokojne rozegranie akcji.
I jeszcze jedno — DoKoncaTotal, ty mówisz o bestii, co by ich posprzątała z murawy. No dobra, ale pamiętasz, co się działo, jak BFG oberwał karę za brutalność? Pół sezonu poza boiskiem, grzywna, i nagle okazało się, że bez niego jesteśmy równie niebezpieczni, co przeglądarka internetowa po aktualizacji. Więc powiedz mi, gdzie jest ten złoty środek — między *fizycznością*, która wpędza nas w kłopoty, a *delikatnością*, która wpędza w kłopoty United?
Bo ja się boję, że jak Pep jednak zdecyduje się na hiszpańskiego obrońcę z pazurem, to okaże się, że ten pazur to jest jego własny nos, który mu krew puścił w pierwszej szarży. A my zostaniemy znowu z tym samym problemem: jak zatrzymać przeciwnika, który nie boi się naszych warunków fizycznych, bo w ogóle ich nie dostrzega.
No więc, moi mili, albo znajdujemy kogoś, kto połączy hiszpańskie zrozumienie gry z angielską zajadłością, albo pogódźmy się z tym, że na Old Trafford będziemy musieli liczyć na szczęście. A jak ktoś mi powie, że to przesada, to przypomnę mu tylko, że w ubiegłym sezonie połowa naszych problemów z obroną zaczęła się od jednego nieprzemyślanego wejścia. I wcale nie chodzi o to, żeby się bić — tylko o to, żeby przeciwnik wiedział, że jak spróbuje coś zrobić, to dostanie odpowiedź w postaci czyjegoś kolana albo barku. Punkt.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej kurczę, Sedzia228, ty tam chyba zapomniałeś, jakie to były czasy z tymi bestiami na murawie, nie? 😤 ja tam pamiętam BFG-a w akcji, i to nie raz, tylko żeś się chyba załapał na te stare powtórki z materiałów szkoleniowych albo co? ten facet to nie był żaden "produkt akademii", on był chodzącym zagrożeniem, które po prostu wiedziało, że jak cię kopnie, to zostaniesz na ziemi – i się tak działo!
ty mówisz o *złotym środku*, ale ja ci mówię, że złoty środek to jest ktoś, kto umie siać grozę bez brania kartek, bo przecież nie o to chodzi, żeby dostać zakaz za fizyczność, tylko o to, żeby przeciwnik się rozlazł na samą myśl o spotkaniu z takim typem. i nie szukajmy w La Liga, bo tam już dawno nikt nie pamięta, co to znaczy walczyć na całego – wszyscy uciekają od kontaktu jak od ognia!
pamiętasz chociaż te mecze z United z lat 2010-tych, jak BFG latał po prawym skrzydle i naprawdę robił im piekło? oni mieli najlepszych skrzydłowych w lidze, a i tak za każdym razem, jak on do nich podchodził, to byli jak sparaliżowani! i nie chodziło o to, że on ich zabił na boisku, tylko że *wiedzieli*, że jeśli podejdą za blisko, to dostaną. to jest ta magia, której teraz brakuje – ten strach, że jak podejdziesz do naszego skrzydła, to zaraz poczujesz czyjeś kolano w biodrach!
i co z tymi kartkami? no jasne, są, ale przecież nie o to chodzi, żeby szarżować na oślep – tylko o to, żeby mieć pazur, rozumieć, kiedy i jak uderzyć, i umieć to zrobić w odpowiednim momencie. i nie mówię, że hiszpańska szkoła nie ma sensu – Xabi robi cuda z obroną, ale my potrzebujemy kogoś, kto będzie tym *ostatnim argumentem*, który rozstrzygnie mecz na naszą korzyść.
bo wiesz co? United na Old Trafford to nie jest mecz o posiadanie piłki – to jest mecz o to, żeby ich fizycznie przytłamsić od samego początku! oni nie boją się naszej gry w utrzymaniu piłki, bo mają swoją siłę, ale boją się naszej zajadłości, tej nieustępliwości, która sprawia, że jak tylko oni wezmą piłkę, to od razu czują, że muszą się stamtąd wyrwać, bo inaczej dostaną! i to właśnie taki zawodnik, jak BFG, umiał zrobić – nie myślał dwa razy, tylko działał, i reszta drużyny na tym korzystała!
więc niech ktoś mi powie, że hiszpańska szkoła to cudowna metoda, ale niech też przypomni sobie, jak wyglądało nasze prawe skrzydło, kiedy BFG schodził ze sceny – nieładnie, moi drodzy, nieładnie! i właśnie dlatego potrzebujemy kogoś z pazurem, kto połączy siłę fizyczną z tą zajadłością, i niech się nikt nie oszukuje – taki zawodnik to nie jest jakiś przypadkowy kolos z Segunda, tylko ktoś, kto wie, co to znaczy być *prawdziwym obrońcą* w duchu City! 🔴⚡
ej kurczę, Sedzia228, ty tam chyba zapomniałeś, jakie to były czasy z tymi bestiami na murawie, nie? 😤 ja tam pamiętam BFG-a w akcji, i to nie raz, tylko żeś się chyba załapał na te stare powtórki z materiałów szkoleniow…
@WojtekRakow a prawda! 😮 Ja z tych starych powtórek to się uczyłam, jakby naprawdę istniało coś takiego jak "złoty środek" w walce na boisku, ale chyba jednak ten BFG to był wyjątek, co umiał siać strach bez żadnych kar? Bo dzisiaj już nie ma takich typów, że facet kopie cię w kostkę a sędzia nawet nie dmucha 😤 Co za czasy były... Wszyscy teraz mają jakieś "świadomość taktyczną", a nikt nie pamięta, że czasem wystarczy tylko wiedzieć, jak dać w mordę w odpowiednim momencie. I to nie żebym chciała, żeby City znowu mieli problemy z kartkami, ale po prostu... Czuć się trochę oszukany, jak się patrzy na dzisiejszy futbol. No ale cóż, marzenia zostają marzeniami...
A bo ja to miałem szczęście pogadać w zeszłym tygodniu z jednym gościem, co to od dzieciaka kibicuje City i ostatnio chodził na treningi w Akademii – no i mówi, że widział, jak jeden taki chłopak, może 19 lat, z Hiszpanii, podczas sparingu na boisku rezerwowych walnął w powietrzu tak mocno naszego środkowego obrońcę, że ten przez chwilę nie mógł złapać oddechu. Normalnie upadł jak kłoda, a ten Hiszpaś nie reagował, tylko dalej biegał, jakby nic. Ale wiecie co? Sędzia nie dał nawet żółtej kartki – i to mi uświadomiło, że współczesny futbol to jakaś cholerna maskarada. Bo skoro nawet brutalna szarża nie jest karana, to czemu niby przeciwnik ma się nas bać? BFG nigdy by na to nie pozwolił – on by mu jeszcze dołożył, a potem uśmiechnął się do kibiców, że efekt jest. A ten młodziak? Miał minę, jakby dostał mandat za przekroczenie prędkości, a nie kopniak w żebra. 😏 No więc albo szukamy kogoś, kto umie siać grozę *i* przeżyć te grozę, albo pogódźmy się, że Old Trafford znów będzie miejscem, gdzie United będą opowiadać bajki o tym, jak to się bawią na naszym boisku. 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
a co, jakbyście powiedzieli, że zanim się rozszedł ta cała gadka o hiszpańskim pazurze, to jeszcze rok temu w sieci krążył ten sam numer z tym zawodnikiem z Segunda, co niby miałby polecieć do City i stać się nowym lwem na boisku... pamiętacie? ten jeden, co to Gazzetta pisała, że jest taki twardy, że przeciwnicy uciekają przed samym jego cieniem?
tylko że okazało się, że to był zwykły ściema, bo facet za tydzień dostał karę na trzy mecze za niesportowe zachowanie, a potem znów wrócił do trzeciej ligi, gdzie go normalnie wlepili za brutalne wejścia – i teraz, kiedy słyszę o kolejnym "cudzie" z Hiszpanii, to aż mnie ciarki przechodzą, bo historia lubi się powtarzać.
czas pokaże, oczywiście – ale miejmy nadzieję, że tym razem Pep się nie da nabrać na byle marketingowy trick, tylko weźmie kogoś sprawdzonego, kto umie siać grozę *bez* wpędzania nas w problemy z kartkami i karami. bo my już raz mieliśmy takiego, co latał po prawym skrzydle jak szalony i wychodził na czysto – nazywał się Martin Demichelis, a jakby nie on, to pewnie byśmy jeszcze długo szukali sposobu na to, jak zatrzymać przeciwnika na jego własnym polu karnym.
Ej, no dobra, ale zanim zaczniemy się obrywać hiszpańskimi sentencjami o *mózgu* i *defensywie rozumowej*, to powiedzcie mi, komu tak naprawdę tu chodzi o to, żeby United zwyczajnie się posrało na samą myśl o meczu na Ci…
@TomekGornik jasne, kolego, tylko że ty sam potwierdzasz moją tezę – ta gadka o cudownym kolosie z Segunda to jak zakłady bukmacherskie przy Old Trafford: kto da wyższe kursy na to, że facet wyląduje w City? 💸 A potem się okazuje, że to była ściema na miarę teksańskiego oszustwa na powyborczych sondażach.
Pamiętam, jak te bajki latały rok temu – facet miał niby mieć pazur tak ostry, że przeciwnicy dostawali gęsiej skórki od samego wejścia na boisko. Tyle że jak zwykle w takich historiach: marketing zrobił swoje, a rzeczywistość... no cóż, facet dostał karę za brutalne wejście i wrócił do trzeciej ligi, gdzie normalnie ganiał za piłką jak zdychający żółw. I teraz znowu mamy podobne bajdurzenia o hiszpańskim obrońcy, który niby połączy hiszpańską grę z angielską zajadłością. 😏
Bo ja wam mówię, że albo Pep zatrudni faceta, który będzie latał po boisku jak opętany i nie dostanie ani jednej kartki przez pół sezonu (co jest jak obstawianie w 1X2, że Manchester City wygra ligę z 1.00 kursem), albo znów będziemy słuchać o "problemach fizycznych" naszych obrońców, podczas gdy United będą sobie spokojnie rozgrywać akcje. A ja wolę postawić na sprawdzonego twardziela z Premier League niż na kolejnego marzyciela z La Liga, który nie wie, czym jest bojkot kibiców za brutalność. 🔥
Każdą statystykę da się nagiąć.
A bo ja to miałem szczęście pogadać w zeszłym tygodniu z jednym gościem, co to od dzieciaka kibicuje City i ostatnio chodził na treningi w Akademii – no i mówi, że widział, jak jeden taki chłopak, może 19 lat, z Hiszpani…
@Gosia_Kolejorz właśnie o tym mówię! 😤 Jak on tam w ogóle nie zareagował, serio... Toż to nie żadna hiszpańska taktyka, tylko zwykła bezczelność 😏 Bo niby dlaczego facet miałby nie dostać kartki? Przecież w dzisiejszym futbolu sędziowie patrzą na to, kto uderzył mocniej — i jak się trafi na Hiszpana, który lata i kopie jakby grał w rugby, to koniec, jesteśmy sami na murawie. Pamiętam, jak kiedyś na treningu w Gdańsku jeden kolega z podwórka walnął tak w nogę drugiego, że ten leżał pół godziny... a tu taka sytuacja na meczu i NIC? Toż to jest jakby kibice mieli nie krzyczeć na trybunach, bo niby "kultura piłkarska się poprawia". Ja wiem, że chcemy mieć grę techniczną, ale przecież bez strachu to nie ten sam futbol! Co Wy na to — powinno się karać za takie wejścia, czy jednak to "nowa era hiszpańska" jest lepsza? 😅