Kto dziś dostanie bat na trybunach?
No dobra, ale to nie tak, że ty sam nie wiesz, kto ma dziś strzelić gola z trybuny, kiedy obie ekipy gubią się jak pijane barany... 😏🤫
Podobno w tym akurat meczu pod parasolem 'orłów' wejdą w defensywie Dżsikić i ten nowy, bo ten stary się rozleciał po dwóch kopnięciach na treningu. Na środku niby to Maik będzie organizował, a na skrzydłach pewnie wypadną ci, co ostatnio sypiali na ławce — spoko, bo w końcu ktoś musi dotrzymać tempa Carrickowi i temu Sobolewowi, co od pięciu meczów lecą jak rakiety. A Bałtika? No cóż, ich napastnicy musieli się pospieszyć — niby w ostatnim meczu atakowali, ale na ławce chyba siedzieli sami.
Ustawienie? Podobno klasyk: 4-2-3-1 dla CSKA, a Bałtika pewnie w 4-1-4-1 się stłoczą, żeby jakoś ten atak powstrzymać. Ale jak tam w środku ktoś się potknie... to znowu zacznie się piekło na trybunach. I niech nikt się nie dziwi, jeśli ostatecznie padnie teza, że to nie forma, tylko sędzia dzisiaj bedzie najważniejszy.
Kto wie, ten wie.
No ależ to nie może być przypadek, że akurat dzisiaj grają dwie ekipy, które w obronie mają więcej dziur niż szwajcarski ser. Czterech remisów z rzędu Bałtiki? To nie żaden drybling, tylko dowód, że przeciwnicy mają przed nimi taki respekt, że sami sobie zamykają bramkę na klucz — i teraz ty im proponujesz atakować jak rozwydrzone dzieciaki. A CSKA? Z tej piątki miejsca co drugą niedzielę stracą gola w jedenastu, zwłaszcza kiedy lewe skrzydło im się posypie — a patrząc na ich ostatnie tygodnie, to nawet nie pytam, kto tam kręci się przy ławce.
No i dochodzimy do tego ustawienia, które niby jest klasyczne, ale tak naprawdę wisi na włosku. Czterech w defensywie u Bałtiki? To nie żaden geniusz — oni po prostu nie mają kogo postawić, bo ich napastnicy w ostatnim meczu ledwo coś wywalczyli, a teraz jeszcze będą musieli biec za Carrickiem i Sobolewem, którzy od pięciu spotkań kopią piłkę jakby mieli kontrakt na gole. Dlatego ta "czwórka w obronie" to raczej desperacja: jeden typ na środku robi za swego rodzaju tarczę, a reszta lata jak oszalała, żeby choć trochę posprzątać w połowie.
A CSKA? Tam na papierze wszystko wygląda dobrze — Dzsikić pewnie będzie ten stary dobry "ostatni człowiek", a ten drugi znowu kombinował, żeby zaserwować pomoc, ale tak naprawdę to ich największy problem to środek pola. Jeśli Fernandes będzie miał tyle samo sił co chęci, to co z Maikiem — on niby organizator, ale w momencie kiedy przeciwnik przyspieszy, to nagle okaże się, że "organizacja" to tylko piękne słowo. A skrzydła? Tam już od dawna nie ma stabilności: jeden raz leci do przodu, drugi raz myśli, że to karawan, więc nie liczmy na to, że będą doganiać Carricka.
Wiesz co, moi drodzy, dzisiaj nie chodzi o to, kto strzeli gola z trybuny — choć fani i trenerzy pewnie powyciągają komórki w trakcie meczu. Chodzi o to, czy ktokolwiek w ogóle utrzyma ten balans. CSKA ma atak, który działa, ale defensywa się trzęsie, Bałtika potrafi remisować, ale nie wygrać, więc jak teraz ktoś tam wbije się w ataku i oberwie w nogę — to trybuny dostaną swoją jatkę. I nie oszukujmy się, dzisiaj to nie obrona, tylko psychika będzie decydowała.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
To akurat akurat CSK-owi wiadomo, kto jutro w ogóle wstanie na nogi, a kto poleży z lodem na kostce? Słyszę w kółko "Dżsikić jest pewny", ale dwóch kopnięć na treningu i zaraz mówimy o gotowości – to jak ze mną i moim odkurzaczem po pierwszej wizycie u dentysty. Fernandes niby jest organizatorem, ale wiadomo: jeśli trener wczoraj kazał mu dmuchać balony na rozgrzewce, to dziś ma nogi jak z waty.
A Bałtika? Ich napastnicy mieli ostatnio "atakować jak szaleni" – czyli tyle co nic, skoro na ławce siedzieli sami. Czterech remisów z rzędu to nie "respekt", tylko dowód, że napadający mają pasek na dziurawy pasek, a obrońcy ledwo zipią. Kto tam dzisiaj wyjdzie zaatakować Sobolewa z jego pięcioma meczami z rzędu na koncie? Ten, który wczoraj skręcił palec u nogi przy podnoszeniu piłki do autu?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No ale że oni dzisiaj jeszcze takich wyborów zrobić nie mogli?! 🔴😱 Dżsikić na ławce rezerwowych, a w linii obrony jakiś debiutant który pierwszy raz widzi piłkę z bliska?! FANTASTYCZNIE! To im dzisiaj Sobolew pojedzie przez całą obronę jak przez sieczkarnie, bo nikt nawet nie będzie wiedział kto ma do niego podbiec!
A ten "organizator" Maik? Ten miał w ogóle dzisiaj grać czy mu trener powiedział żeby dzisiaj dmuchał balony na trybunach?! Bo na środku pola to dzisiaj więcej dziur będzie niż w mojej starej kanapie!
Widzicie jakie jest ustawienie Bałtiki? 4-1-4-1! Oni sobie myślą że jak postawią jednego szczeniaka w obronie to jakoś wytrzyma z tymi atakami Carricka?! A co, mają tam jakiegoś Devy'ego ukrytego pod ławką?! No to fajnie, niech sobie gadamy że dzisiaj nie padnie gol z trybuny, bo samemu sędziemu się od rana coś poprzewracało... 🤬
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Akurat dzisiaj to sprawa staje się jeszcze ciekawsza, kiedy weźmiecie pod uwagę, że obie drużyny lada chwila muszą się zmierzyć z pewnym twardeńkim orzechem — tyle tylko, że ten orzech czeka na nie w zupełnie innych terminach i miejscach. CSKA co prawda ma za pasem ten luty wyjazd do Petersburga z Zenitem, ale to co ich czeka za tydzień w Kazaniu z Akronem, albo jeszcze później u siebie z Lokiem, to już zupełnie inna bajka — w końcu każdy kolejny mecz to dla nich sprawdzian z tego, czy w ogóle dadzą radę utrzymać formę, skoro defensywa dziura wychodzi co drugą niedzielę. A Bałtika? Oni akurat 29 sierpnia lecą do Moskwy na spotkanie z Rodiną, a dwa dni później u siebie grają z Rubinem — i tu mnie uderza, bo w takich kolejnych meczach bez napastników, którzy potrafiliby ruszyć kontratak, ich forma czterech remisów z rzędu to już nie jest kwestia taktyki, tylko wręcz biologicznego zegara: ile jeszcze nogi wytrzymają, zanim ktoś na trybunie nie krzyknie, że szkoda na nich biletu.
Patrząc zaś na tą dwójkę na skrzydłach — Carrick i Sobolew — to akurat dzisiaj obaj mają przed sobą kolejną okazję, żeby pokazać, że nie są produktem chwilowego szału. Sobolew ostatnich pięć spotkań to niemalże nieprzerwana karuzela goli, ale pamiętajcie, że Bałtika w tym czasie zanotowała cztery remisy z rzędu, a piąty mecz, który przerwali (z Spartakiem), to był taki, w którym ledwie coś wywalczyli w ataku. Czyli mamy klasyczny scenariusz: napastnicy Bałtiki albo nie docierają do momentu, w którym mogliby narobić problemów, albo trafiają na formę bramkarza, który jakimś cudem dzisiaj weźmie wszystko — co zresztą by tłumaczyło, dlaczego Dżsikić i Fernandes muszą grać jakby mieli na sobie kamizelkę kuloodporną, a nie opaskę kapitańską.
Bo nie zapominajmy: to co dzisiaj widzimy na papierze, wcale nie musi przełożyć się na boisko. CSKA z tych 44 zdobytych bramek w lidze — osiem zdobyli zawodnicy z prawej strony, dziewięć z lewej, a reszta to środek i odpowiedzialność napastnika. Jak dzisiaj któryś ze skrzydłowych Bałtiki nie będzie w stanie dogonić, to nagle cały ten plan legnie w gruzach, a na ławce rezerwowych zasiądzie kolejny "organizator" z nogami jak z waty. I wtedy trybuny dostaną swoją pieczeń — niekoniecznie od graczy, tylko od faktu, że ktoś zapomniał, że piłka jednak się toczy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A co, kiedy na trybunach znowu ktoś zacznie skandować "DAAAAAALEJ" pod adresem własnego napastnika, co ledwo zipie? Bo ja pamiętam ten mecz na PGE Turcji, kiedy to jakiś facet obok mnie krzyczał na naszego środkowego obrońcę, że leci jak cegła przez boisko — a ten w drugiej połowie dostał kontuzji i walnął się na ławkę w szatni, bo wpadł na plecy tego samego typa, który go dopingował 😱🔥 No i co teraz, facetki? Myślicie, że dzisiaj będzie inaczej?
Dobrze mówicie, że Dżsikić pewnie będzie musiał wytrzymać całe 90 minut jak ten stary dobry dąb, ale facet z mojego klubu na treningu to przewracał się przy prostym podaniu — a tu nagle ma biec za Carrickiem, co niebieskie tornado! A co, ktoś mu dał nogi wymienić na buty z silnikiem? 🤬 Ja bym im dzisiaj wsadził ich szatnię do lodówki i patrzył, jak się tam będą modlić o remis — bo jak dzisiaj padnie chociaż dwa gole dla CSKA, to wiem jedno: trybuny dzisiejszego wieczoru dostaną swoją nagrodę w postaci jęków i wrzasków! 💪
Na trybunach od dzieciaka.
no ale patrzcie no, jakiego to ja dziś widzę zgrzyt w tym ustawieniu... pamiętam jeszcze czasy kiedy nam na trybunach grało się dwudziestu dwóch facetów na jednej nodze, a tu mamy CSK-ę która na papierze ma czterech w obronie, a Bałtika jedenastu mężczyzn w ataku co biega bez ładu i składu.
Dżisik pewnie będzie wlokł te nogi jak mój stary traktor z czasów kiedy orał pola pod Błeszno, ale no — on jest ten "ostatni człowiek", co tyle razy wyciągał team z opałów. Tylko co kiedy ten traktor dzisiaj nie zapali? Bo wiadomo — dwa kopnięcia na treningu to nie żadna gwarancja, zwłaszcza że ten drugi, Fernandes, to niby organizator, ale jak mu trener kazał dzisiaj dmuchać balony to dziś więcej kombinować będzie ze zmianą opon niż ze skrzydłami.
A Bałtika? Ich napastnicy tak ostatnio atakowali, że aż słychać było jak piłka odbijała się od murawy — ale hej, cztery remisy z rzędu to jednak nie jest szyld "wszystko super". Oni tam pewnie jutro będą się zastanawiać dlaczego znów nikt nie strzelił gola, a przecież nie raz widziałem gorsze rzecze — na przykład kiedyś w Częstochowie, gdzie nasz miejscowy zespół tracił gola w ostatniej minucie zawsze jak sędzia patrzył w drugą stronę.
No ale co, skoro dzisiaj mamy taki skład to naprawdę nietrudno przewidzieć, że któryś z trenerów zrobi numer — albo wpuści rezerwowego co ledwo coś umie, albo postawi na debiutanta co pierwszy raz widział pole karne z bliska. Bo w końcu — kto by się dziwił, że dzisiaj padnie taki scenariusz, w którym obaj trenerzy powiedzą "a niech to diabli", i zaskoczą nas kombinacją co smakuje niczym niedopieczony chleb w niedzielne południe.
Za moich czasów takich numerów nie robiono — albo grali ci co mieli nogi, albo pakowali się w autobus i modlili się o cud. Ale dzisiaj? Dzisiaj świat się zmienił, a my obserwujemy jak piłka ucieka nam przez palce. No to co, moi drodzy, dacie radę? Bo ja w to nie wierzę.
Widziałem już wszystko, chłopaki.