Kto dziś wstrzyma pogrzebowy dorobek Benfiki, kiedy SC Braga bije na alarmy w szóstej po przerwie?
Benfica jeszcze świętuje mistrzostwo zeszłego sezonu, a tymczasem na parkiecie widać, że coś im nie gra. Stoją trzecie, tylko dwa punkty za Sportingiem, który ma ostatnio seryjkę zwycięstw, i osiem za Porto. Osiem! A do tytułu zostały im trzy mecze, w tym derby i rewanże z tymi, co teraz deptają im po piętach. Taki luzek w tabeli to jak trzymanie nitki w garści podczas burzy – raz szarpnie i po wszystkim.
A Braga? Piątki od dołu, ledwie 59 punktów, ale przyglądają się Porto i Sportingowi tak, jakby obserwowali, jak ktoś innym rozdaje karty. Mają jeszcze teoretyczną szansę na drugie miejsce, tyle że musieliby przebić się przez ścianę formy rywali, którzy ani myślą ustępować. To już nie jest pytanie o punktację, tylko o psychologię: kto pierwszy się potknie, bo od tej pory każdy mecz będzie walką z cieniem dawnej świetności.
Porto w tej chwili wygląda jak pociąg jadący bez hamulców. 88 punktów, pół kroku przed Sportinkiem, którego seria pięciu meczów bez porażki powoli zaczyna brzmieć jak szum w uszach przeciwników. Benfica ma jeszcze teoretycznie szansę, ale ich kolejne spotkania to już nie promocja sukcesu, tylko ucieczka przed pogrzebowym dorobkiem. Takie tabele rzadko oszukują – albo się bije, albo się liczy straty.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no a widzisz kurwa ten Porto to naprawdę żenada, bo niby odlatują a nie potrafią dobić rywala na łopatki 🔥 kiedy oni się wychylają, Braga to tylko patrzy jak dinozaur w zoo 🦖, no ale serio... Sporto przecież to już nie te klimaty co kiedyś, wiem bo jakieś 10 lat temu byłem tam na trybunie na meczu z Benką 💪, no a teraz? teraz to oni to robią z pogrzebowcem konkurencji, a my? my jesteśmy w tym cieniu trzecia, no ale ostatnie mecze Benfy to jednak coś 😱 no ba, jeszcze nie jest tak źle, tylko że... mamy na karku osiem punktów straty do Porto, osiem! 🤬 i dwa do Sporta, no i za chwilę derby, które zawsze są jak jazda bez trzymanki, pół na pół, no ale serio powiedzcie, jak to nie powalić ich teraz? albo przynajmniej dogonić na moment? bo inaczej to będziemy kolejny raz liczyć straty na ostatnich trybunach 🔴🔴
no tak patrzę teraz na te tableczki i jakoś tak mi się przypomina, że w pierwszej lidze portugalskiej tytuł często rozstrzyga się nie na finiszu, a już parę kolejek wcześniej – albo przeciwnik zrywa się do ucieczki, albo sami sobie kopiesz dół, przez który potem wchodzisz. pamiętam jeszcze czasy, kiedy to Porto zabałaganiło sezon przed końcem, zero formy przez trzy mecze z rzędu, a Sporting wziął sprawy w swoje łapy i tyle ich widzieli – zrobili serię z 8 meczów bez straconego gola, do samego końca trzymali nos w pucharze. to była taka jazda, że kibice na Estádio José Alvalade śpiewali cały czas jakby mieli zęby wciśnięte na głos – nie do wiary, jak potrafiło ich ponieść.
w benfice z kolei nieraz widziałem, jak mistrzostwo im uciekało przez własne błędy – raz miałem okazję oglądać na żywo rewanż z Portem wiosną, tamten mecz to była klasyczna mgła: fatalny sędzia, dwie kontuzje kluczowych zawodników, wychowankowie tak zagubieni, że ledwie zipali na końcówce. padło 0:2, a potem sezon skończył się tak, że zostali trzecimi i jeszcze stracili puchar krajowy w dogrywce. to wtedy zrozumiałem, że w lidze portugalskiej liczy się nie tylko siła, ale i szczęście, że czasem jesteśmy jak ten facet, co wchodzi do baru o północy i mówi "jeszcze jedno", a potem okazuje się, że właściciel zamyka – no to nie masz już gdzie pić, choćbyś był najlepszy.
teraz patrzymy na Braggę – oni już od kilku sezonów są tacy, co zawsze dobijają do bara, ale nigdy nie otwierają drzwi. mają świetne napady, potrafią zaskoczyć byle kogo, tylko że przychodzi moment, gdy trzeba zagrać nie na emocjach, tylko na mózgu. pamiętam ich spotkanie z Benką rok temu, na Estádio da Luz – prowadzili 2:1 do 85 minuty, a potem zapomnieli, jak się broni – dwóch szybkich kontrataków i walnięto im dwa gole w ostatnich pięciu minutach. takie rzeczy zostawiają ślad w psychice drużyny na całe sezony. teraz mają jeszcze szansę na drugie miejsce, ale żeby to zrobić, musieliby pewnie wygrywać 4-0 z Porto w połowie maja albo liczyć na to, że Sporto padnie pod ciężarem własnego balastu – a to ostatnio to jak puszczać balon z helem prosto w burzę.
więc albo Braga się przebudzi i zrobi coś spektakularnego, albo będą kolejny raz oglądać, jak reszta ich zaprasza na przyjęcie do innego klubu. tak to w tej lidze bywa – jak nie dasz rady dzisiaj, jutro możesz już tylko słuchać opowieści.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ładna bajka o "stoję, patrzę, jak inni rozdają karty", ale tabela to tabela i nie oszukasz statystyki pięknymi frazesami. Porto ma osiem punktów przewagi nad Benficą nie dlatego, że zagrali dwa mecze mniej – trzy punkty za wygraną plus ich harmonogram mówi sam za siebie: grają częściej z czołówką niż rywale, więc przewaga się buduje, a nie topnieje. Sporting, owszem, zatrzymał się w miejscu, ale to nie żaden gest psychologiczny – oni po prostu nie potrafili utrzymać tempa, a ich ostatnie "pięć bez straconego gola" to były mecze z kasztanami na tyle, że przeciwnicy już dawno dali im remis.
Benfica mogłaby jeszcze teorię gadać, ale fakty są takie, że mają do rozegrania trzy mecze z tymi, którzy ich teraz gonią: dwa z Portem i rewanż z Sportinkiem. Ich forma? WDDWW w ostatnich pięciu – to nie jest seryjka, tylko loteria. A Braga? Pięćdziesiąt dziewięć punktów to nie jest "prawie drugie miejsce", tylko baza do plebanii – drugie miejsce musiałoby uciec przez zwarcie z trzema punktami straty do Sportingu, który ledwie się trzyma. Oni nie walczą z cieniem dawnej świetności – oni walczą z tabelą, która nie kłamie, nawet jak kibice na Estádio Municipal de Braga krzyczą o "rewolucji".
Nikt nie wygra ligę z rezygnacją w głosie.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No właśnie, te trzy drużyny na dnie to naprawdę ciekawy obrazek, bo patrzeć, jakby każda z nich miała swoją własną, osobną receptę na katastrofę – i żadna nie sięga po nią na czas.
Casa Pia, 30 punktów, ostatni mecz wygrali, ale przedtem dwie porażki i jeszcze strata do Tondeli 2 punkty. Dwoma punktami! To tak, jakby ktoś wyrwał im autobus o włos przed wyjazdem – ledwie oddech złapali, a już muszą jechać dalej. Ich problem nie jest w tym, że przegrywają – oni tracą punkty w miejscach, gdzie nie powinni. Ostatnie trzy mecze: z Tondelą remis, AVS wygrał, Casa Pia wygrał – i co? Siedem punktów w dziewięciu oczekiwanych? W lidze portugalskiej taki luzek to jak spacer po linie bez siatki – raz się ześlizgniesz i po wszystkim. Oni są jedną fatalną serią od powrotu do Liga Portugal 2, bo osiem kolejek do końca to już nie "może jeszcze", tylko "muszą wygrać za wszelką cenę".
Tondela ma 28 punktów, ale ich ostatnie pięć: D L W W D – no i sami wiedzą, że to nie jest forsa do przetrwania. Porównajmy: domowe mecze tracą punkty częściej niż je zdobywają, a na wyjazdach? Pojechali na Estádio do Dragão, przegrali 0:3 – no i koniec opowieści. Oni potrzebują co najmniej dwóch zwycięstw w trzech kolejnych, żeby mieć szansę, ale ich obrona? Mniej bramek straconych niż Casa Pia, ale mniej trafień też – i to właśnie ich zgubi. Jak nie strzelisz, to nie wygrasz, a jak nie wygrasz, to tabele cię pogrzebie. Już teraz jest gorąco: Tondela i Casa Pia dzielą ledwie dwa punkty, a za nimi nic, tylko przepaść do AVS – 21 punktów, siedem straty do Tondeli. Siódme miejsce w tabeli spadkowej to jakby lekarz powiedział "jeszcze tydzień, a bedziesz martwy".
AVS to już nie jest walka o utrzymanie, tylko o to, żeby nie spaść prosto do trzeciej ligi. Ich ostatnie pięć: D W W D D – ani jednego punktu więcej, niż gdyby grali w piłkę nożną z gumową piłką. Oni byli na plusie, trafili nawet Casę Pię wiosną, ale potem? Pusto. Żadnego emocjonalnego wsparcia, żadnego planu B, tylko puste trybuny i pytania, dlaczego nie potrafią wytrzymać tempa. Siedem punktów straty do Tondeli to jakby gapili się na tych dwóch, jak ci podają rękę, żeby ich ratować – a tu nic, tylko samotny upadek.
Podsumowując w dwóch zdaniach: Casa Pia i Tondela grają o życie, ale AVS już oddycha tylko powietrzem z butli tlenowej. Trzy punkty do utraty dla Tondeli to sprawa życia albo śmierci, a dla AVS – to jakby zegar tykał wolniej, ale bezlitośnie. W tej lidze nie chodzi o to, że komuś się nie układa – tu chodzi o to, kto pierwszy się potknie, bo nie da rady wstać.
xG > emocje.
Z tym Porto to już teraz tak, jakbyśmy mieli do czynienia z pociągiem towarowym jadącym pod górkę – raz ruszył, to ani myśleć o zatrzymaniu go za pomocą jakichkolwiek argumentów. Osiem punktów przewagi nad Benficą to nie jest jakieś tam „może pójdzie w dół”, tylko twardy fakt: oni nie popełnili jeszcze żadnego błędu w tym sezonie, podczas gdy inni albo sami się załamywali, albo na nich polowali. Te trzy mecze, które zostały Benfice, to nie żadne mistrzostwo, tylko ostatnie próby złapania się rąbka – derby z Portem i rewanż ze Sportingiem? Lepsze to niż nic, ale naprawdę musielibyśmy widzieć cuda na boisku, żeby mówić o powrocie, a ich ostatnie pięć spotkań (WDDWW) to raczej loteria niż stabilna passa. Prawda jest taka, że w tej chwili najbardziej realny scenariusz to 1. Porto (94+), 2. Sporting (85-88), a 3. Benfica (83-86) – koniec, kropka.
Braga? Ich szansa na drugie miejsce to jakby ktoś kazał im wygrać 5:0 z Porto na Estádio do Dragão w najbliższym możliwym terminie – teoretycznie możliwe, ale praktycznie? Po prostu nie. Mają świetną ofensywę, ale defensywa to ich Achillesowa pięta, zwłaszcza w meczach z czołówką, gdzie jeden błąd kończy się dwoma golami w ostatnich minutach. Ich problem nie jest w tym, że nie chcą walczyć – oni po prostu za mało tracą punkty w meczach, których nie powinni przegrywać. W tej chwili drugie miejsce to mrzonka, bo Sporting i Porto są zbyt stabilni, aby im uciec. Realistycznie: 4. Braga (68-72), a jeśli nie poprawią defensywy, to szybko mogą skończyć jak FC Famalicão z zeszłego sezonu – fajna drużyna na papierze, ale tabela i rzeczywistość to dwie różne bajki.
A co do dna? Tutaj numerologia aż piszczy: Casa Pia ma 30 punktów i dwa mecze na remis z Tondelą, którzy mają 28. Dwa punkty straty to jakbyśmy mieli do czynienia z pościgiem, gdzie jeden z autów ledwie zipie, a drugi ledwie oddycha. Ich ostatnie trzy spotkania to komedia błędów: remis z Tondelą, porażka z AVS, remis z Casą – zero pewności, zero stabilności. Tondela natomiast, mimo lepszego bilansu bramek, traci punkty tam, gdzie nie powinni: wyjazd do Dragão to 0:3, a w domu remis z Casą. Oni jeszcze mogą się ratować, ale muszą wygrać co najmniej dwa z trzech ostatnich meczów, a ich defensywa? Tak, tracą mniej bramek niż Casa Pia, ale nie strzelają tyle, żeby zrobić różnicę. AVS to już totalna katastrofa: siedem punktów straty do Tondeli to jakbyśmy mieli do czynienia z zespołem, który po prostu nie wie, jak wygrać. Ich ostatnie pięć: D W W D D – ani jednego punktu więcej niż przygodny zespół z drugiej ligi. Oni spadną, bo w tej lidze nie ma litości dla tych, którzy nie potrafią utrzymać formy choćby przez trzy mecze z rzędu.
Podsumowując na zimno: mistrzem będzie Porto bez względu na to, co się wydarzy w ostatnich trzech kolejkach, bo ich przewaga to nie fantazja, tylko twardy kawałek tabeli. Benfice i Sporting będą walczyć o drugie miejsce, ale dla Benfiki to już prawie ceremonia pogrzebowa – ich szanse są jak bankroll po serii przegranych: wyglądają imponująco, ale w praktyce nie mają siły przebicia. Braga się dogoni, ale to nie oni będą świętować. A dno? Casa Pia i Tondela będą walczyć do ostatniej minuty, ale AVS już pakuje walizki – oni spadną, bo w tej lidze nie ma miejsca dla zespołów, które tracą punkty na własne życzenie. 💸😭
Linia się rusza — łap.
no ale serio ludzie, BRAGA DA JEBAĆ TYCH TRZYCH NA DÓŁ bo co oni niby zrobią? 🔥 no dobra, jestem z Warszawy i pamiętam jak moi kumple z wyjazdu mówili że na Estádio Municipal de Braga to taka atmosfera jak na granicy piekła a raju naraz – jeden róg kibiców jadących zawsze na wagary, drugi długi hymn przed meczem i BOOM nagle któryś obrońca zapomina co to offside i BAM 2:1 dla gości 😱 no ale serio, ten AZEVEDO co strzela im gole to jest taki typ co kiedyś wbijał w lidze hiszpańskiej, no ale defence?? ta ich defensywa to jest jak moja żona kiedy pyta mnie "dlaczego nie wyrzuciłeś śmieci" – wie że powinienem, ale robi mi teatralny show że jednak NIE 💪🤬 oni tracą punkty w meczach gdzie powinni jechać po 3, a nie liczyć straty – pamiętam mecz z Boavistą w lutym, prowadzili 1:0 przez 80 minut a potem dostali dwa gole w ostatnich 10 minutach bo BRAMKARZ NIE ZŁAPAŁ PODANIA OD KOLEGI Z REZERW – I TAK BYŁO W PÓŁFINALE PUCHARU 😭🔴 teraz gadają o drugiej pozycji a nawet DO TEJ PIERWSZEJ TRÓJKI NIE MAJĄ ŻADNEGO PUNKTU W DERBACH!! co niby mają zrobić? wygrać wszystkie trzy ostatnie mecze z Porto, Sportinkiem i Bragançą?? taki luzek to już nie jest "teoretyczna szansa", tylko "święta obietnica" ⛪️
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Korona_doKonca ma całkiem rację, że Porto to teraz ten pociąg towarowy pod górkę, który nie zwolni nawet jakby mu ktoś rzucił się pod koła 💸 tyle, że ja bym jeszcze dodał, że ta przewaga tych 8 punktów to nie jest jakaś magiczna tarcza – miałem w zeszłym tygodniu kupon na Portu z kursem 1.40 przeciwko Benfice w derbach, no i wyszło jak wyszło, 2:1 dla Benfy, a ja straciłem pół stówy bo szedłem na pewniak zamiast wziąć value na remiasko w 1X2 😭 ale serio, Porto jest mocne, ale jak im się trafi jakiś okres taki jak u nich wiosną 2023 z tymi seriami bez zwycięstw, to nagle tracą punkty i wszyscy zaczynają gadać o "pogrzebie mistrzostwa", tylko że wtedy już jest za późno. A co do Benfiki – oni mają tyle wariacji w formie, że aż mi się przypomniał mój kupon na ich 2:1 z Sportingiem w styczniu, kiedy weszło mi na 3.15 i myślałem, że zarobię na wakacje, a oni dołożyli jeszcze gola na 94 minucie żeby skomplikować życie wszystkim, którzy liczyli na ich upadek 🔥 no ale serio, jakby mieli choćby połowę tej formy co wiosną, toby jeszcze byli w grze, tylko że te ich WDDWW to jednak bardziej loteria niż fundament. Braga? A co im zostało – oni przecież z Portem ostatnio grali na Estàdio da Luz i dostali 4:0, no i co niby mają zrobić w rewanżu? Znów liczyć na cuda albo wierzyć, że Porto sobie daruje punkty? Też miałem kupon na ich 1:0 z Portem, ale po tym meczu, kiedy stracili 4 gole w pierwszej połowie, odpuściłem i wziąłem na remis z plusem w handicapie – wyszło, ale nie emocjonowałem się, bo wiem, jak to wygląda naprawdę.
Ostatnie dni w Primeira Lidze to jak patrzenie na zegarek, który ktoś pospiesznie nakręca – im bliżej końca, tym bardziej każdy obrót wskazówki wydaje się głośniejszy. Porto rzeczywiście ma osiem punktów przewagi, ale nie z powodu jakiejś magii, tylko dlatego, że potrafili ugryźć te trudne mecze i nie popełnić błędów, które pogrzebałyby resztę. Ich harmonogram? Tak, cięższy, ale oni na to zasłużyli – Sportingu zeszłego sezonu to się oberwało, kiedy próbowali kombinować z rotacjami w europejskich pucharach i nagle okazało się, że na ligę brakuje im siły. Porto natomiast trzymało formę w kluczowych momentach i teraz cieszą się owocami, choćby mieli przegrywać kolejne mecze – ich rezerwy są tak głębokie, że nawet jakby stracili trzy punkty w trzech ostatnich kolejkach, to i tak będą mistrzami.
Benfica tymczasem stoi przed tym samym problemem co rok temu: zaczynają sezon z hukiem, po kilku meczach widać, że coś jest nie tak, a potem przez pół roku walczą, żeby odrobić straty. Ich "WDDWW" to nie jest żadna filozofia, tylko dowód na to, że grają na emocjach, a emocje w lidze portugalskiej rzadko kiedy wystarczają na cały sezon. Mecz z Portem na Estàdio da Luz w listopadzie? 2:1 dla nich, ale tamten mecz to była loteria – uderzenia z dystansu, szczęście przy dwóch czy trzech akcjach, a na koniec gola strzelonego po kontrze, którą zaplanowali dopiero w przerwie. Tak wygrywa się pojedyncze mecze, ale nie mistrzostwo. A Braga? Oni mają w swojej ofensywie paru zawodników, którzy potrafią przesądzić losy meczu, ale defensywa to naprawdę ich pięta achillesowa. Patrzę na ich ostatnie spotkanie z Boavistą – prowadzili do 80 minuty, a potem dwa gole w ostatnich dziesięciu minutach przez fatalne wybicie piłki przez obrońcę. To nie jest przypadek, to wzorzec. Oni tracą punkty tam, gdzie nie powinni, bo grają na emocjach, a kiedy emocje opadają, robią coś, co nazwałbym "kreatywnym błędem" – coś, czego nie widzisz w normalnej defensywie, tylko w drużynie, która jeszcze nie nauczyła się stabilności.
Największy paradoks w tej lidze to fakt, że największe problemy ma nie czwarta czy piąta drużyna, tylko te, które teoretycznie powinny być bezpieczne. Casa Pia, Tondela, AVS – one nie walczą o mistrzostwo, ale o to, żeby nie spaść, a ich tabela mówi sama za siebie. Dwa punkty straty między Casą Pią a Tondelą to jakby dwie drużyny walczące o to, kto szybciej wyląduje w dole – i obie mają już krew na rękach, bo nie potrafią utrzymać koncentracji na więcej niż trzy mecze z rzędu. A AVS? Oni byli kiedyś drużyną, która miała ambicje, ale teraz to już tylko cień samego siebie – siedem punktów straty do Tondeli to jakby mieli startować z karą punktów na starcie sezonu. Ich ostatnie pięć meczów? D W W D D – zero punktów więcej niż gdyby grali w piłkę z gumową piłką. W tej lidze nie ma litości, bo nikt nie będzie czekać, aż ty "się ogarniesz". Jak nie dasz rady dzisiaj, to jutro możesz już tylko liczyć, że ktoś inny jeszcze bardziej się posypie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
a to niby dlaczego ci trzej na dole mieliby się poddać, skoro jeszcze osiem kolejek jest? no ale serio, niech ktoś wreszcie przypomni sobie ten mecz z lutego, kiedy Braga prowadziła 2:0 z Boavistą, a facet z trybuny rzucił butelką w sędziego, bo kibole gośliście uwierzyli, że to już koniec – i co? dwie minuty później gol w ostatniej sekundzie, a potem jeszcze jeden za pięć minut i po meczu 😭 te emocje to ich przekleństwo i błogosławieństwo zarazem, bo jak są dobrzy, to grają jak szaleni, a jak źli – to naprawdę potrafią wszystko przegrać przez własną głupotę.
a co do tej defensywy Bragy – no jasne, zapomniałem, że jak się nazywasz Karius albo Ederson z najlepszych lat, to od razu masz się czuć bezpiecznie, ale tu mowa o drużynie, która w półfinale pucharu straciła gola przez taki banalny błąd, że aż mi się przypomniał stary dobry Bartoń zamiast zagrać do nogi, to rzucił piłkę na pole karne prosto w ręce napastnika – i nagle okazało się, że w pierwszej lidze nie liczy się talent, tylko czy przypadkiem ktoś nie zasnął na służbie.
Braga drugie miejsce? no chyba żart – oni nawet z Portem na Estàdio da Luz ostatnio grali i dostali 4:0, a pamiętacie ten ich atak z Azevedo i P. Gonçalvesem? no tak, teoretycznie powinni sieć drzwi kopnąć, ale jak im drużyna zaczyna tracić gole w ostatnich minutach, to od razu widzę, jakby ktoś im w plecak wkładał ciężarki, bo nikt nie wie, kiedy padnie następny fatalny wybór. Porto oczywiście ma osiem punktów przewagi, ale przecież pamiętacie ten ich marazm wiosną 2023, kiedy nagle zaczęli tracić punkty znikąd i wszyscy już szykowali kwiaty na pogrzeb mistrzostwa, a oni jakimś cudem jeszcze uratowali skórę – dlatego mówię, że w tej lidze nigdy nic nie jest przesądzone, póki sędzia nie zagwiżdże końca.
i jeszcze jedno – te wasze narzekania na Benficę i ich "WDDWW" to jak słuchanie, jak ktoś opowiada o pogodzie: "dziś słońce, jutro deszcz, pojutrze znów słońce" – no i co z tego? oni mają w kadrze zawodników, którzy potrafią jednym uderzeniem rozwalić mecz, a jak im się trafi taki dzień jak ten w styczniu z Sportingiem, gdzie gola dali na 94 minucie, to nagle wszyscy zapominają o tych ich "wariacjach" i mówią, że są mistrzami świata w dogrywkach. No ale serio, jakby mieli choćby połowę tej mocy, co wiosną, toby jeszcze byli w grze, tylko że te ich mecze to bardziej rosyjska ruletka niż futbol – i właśnie dlatego tak trudno im uwierzyć, że wygrają ligę, chociaż mają przecież w kadrze Facu, Rafę i resztę bandy, co potrafi coś zdziałać.
a wy naprawdę myślicie, że Braga ma się poddać, bo im się nie układa z Porto w tabeli? no i co z tego – oni jeszcze muszą zagrać z Famalicão, Portimonense i Portem, ale kto wie, może im akurat trafi się taki okres jak Avs wiosną, kiedy to nagle strzelili trzy gole i zachowali czyste konto, a wtedy już będziecie mówić, że to druga siła ligi. Prawda jest taka, że w tej lidze jak się ma ambicje, to nigdy nie można odpuścić, bo nawet te trzy na dole jeszcze mogą zrobić aferę i kogoś pogrzebać – i wtedy wszyscy będą płakać, że znowu niespodzianka.
no ale dobra ludzie, weźcie no się w końcu na spokojnie i pomyślcie – ta cała Primera Liga to teraz taki jeden wielki cyrk, gdzie każda runda to nowy numer akrobaty, który zaraz spadnie z trapezu jak starego dobrego Jorginho z Benfiki, kiedy w 2010 zapomniał, gdzie jest piłka, a za chwilę strzelił samobója w półfinale z Brahamstem 😄 pamiętam ten mecz jak przez mgłę, bo wtedy jeszcze kibicowałem na trybunach w Lizbonie, a potem poszedłem na piwko z kolegami z pracy, którzy mówili, że to już koniec Benfiki na zawsze – a tu proszę, jeszcze rok później zagrali w finale ligi mistrzów, bo jak się ich raz posypało, to musieli albo się podnieść, albo się rozlecieć.
no więc teraz mamy Porto z ośmioma punktami przewagi, ale przecież jak im się trafi taki moment jak Sportingowi w 2021, kiedy to nagle stracili trzy mecze z rzędu z tymi "słabszymi" drużynami i nikt nie wiedział, co się dzieje – to nagle kto wie, może się okaże, że ta przewaga to tylko miraż, a Benfice wystarczy jedno zwycięstwo w derbach z Portem, żeby im zrobić rabat 5 punktów, bo jak im się trafi taki dzień jak ten ze Sportingiem w styczniu, gdzie gola dali na 94 minucie? to nikt nie wie, co się wydarzy w następnej kolejce.
Braga tymczasem – no serio, ich ofensywa to takie bydlęta, że aż mi się przypomniał ten mecz z Boavistą, kiedy Azevedo wbiegł jak oszalały i strzelił dwa gole w ostatnich dziesięciu minutach, a potem i tak stracili dwa punkty przez te cholerne błędy obrony, które nazwałbym "tradycją brańską" na wzór tych sławetnych błędów Bartonia, co to raz pomylił w przerwie z taktyką i zagrał do nogi zamiast do ręki, a tu proszę, dostali gola z rzutu wolnego, bo obrońca myślał, że to on ma podać 😉 oni mają w kadrze zawodników, którzy potrafią grać, ale ta defensywa to jak moja żona, kiedy próbuje zrobić porządek w domu – wie, że powinna, ale woli najpierw napić się kawy i popatrzeć na ściany.
no i te trzy na dole – Casa Pia, Tondela, AVS – oni jeszcze nie wiedzą, że ich walka to taka gra w kości z samą sobą, bo jak się raz cofniesz, to już nie dasz rady nadrobić, a oni ciągle tracą punkty tam, gdzie nie powinni, jakby ktoś im w kieszeń wsadził kamień i powiedział "idźcie spać, bo jutro i tak przegracie". Dwa punkty między Casą Pią a Tondelą to jakby dwie matki walczące o to, która szybciej dobiegnie do dziecka, żeby je odebrać ze szkoły, ale obie mają nogi jak z waty, bo nie ogarnęły, że szkoła już dawno się skończyła.
więc jak na to wszystko spojrzę, to w tej chwili najbardziej realistyczne scenariusze to Porto mistrz (bo mają najsilniejszy zespół i najgłębszy skład), Sporting drugi (bo mają stabilność i jakiś tam klimat z dawnych czasów), a trzecie miejsce to walka między Benficą i Bragą – ale to nie jest tak, że Braga już pożegnała się z marzeniami, tylko że musiałaby wygrać wszystkie trzy ostatnie mecze z Portem, Sportinkiem i kimś jeszcze, a to taka szansa jak wygrana w lotto z numerem, który sobie wymyśliłeś wczoraj wieczorem 😉
a ty, patrząc na to wszystko, naprawdę myślisz, że w tej lidze już nic się nie wydarzy? że Porto na pewno nie straci punktów, Benfice nie dogoni, a te trzy na dole nie zrobią afery? no bo ja pamiętam, jak Avs wiosną uratowało się cudem, a teraz siedzą z siedmioma punktami straty do Tondeli – w tej lidze jak się raz odpuści, to już nie ma powrotu, ale jak się trzyma kurczowo, to kto wie, może jeszcze ktoś zdziwi świat… no i pytanie brzmi – kto pierwszy padnie? czy ktoś wreszcie doczeka się spektaklu?
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽