Kto dzisiaj wymyślił na naszą modłę ‘ostatni krzyk’?
Siema, chłopaki!!! 🔴⚪ ILE TO SIĘ CZŁOWIEK NIE OGLĄDAŁ, A W GŁOWIE MIAŁ JAK PRZED TYM STARYM POCZĄTKIEM ZAWODY… PRZECIEŻ PIERWSZY RZUT OKIENKA OD JUTRA, A KASY SIĘ ZA CHWILĘ ZAMYKAĆ BĘDĄ?! 😱 POSZŁO SIĘ POSZUKAĆ KOLORY TUŻ TAM POD ŚCIANĄ STADIONU… I W SUMIE… SEZON SIĘ ROBI NA PRAWdę!!! Może komuś się upali, może ktoś wpadnie znowu na ten sam numer co ostatnio… bo przecież nie od dziś wiemy, że jak Zagłębie idzie na luzie, to jara nieziemsko! 💪🔥 DOBRZE BYŁO ZOBACZYĆ TAKĄ ORKIESTRĘ PRZY WEJŚCIU… SKĄD TA WIOSNA SIĘ U NAS BIERZE?! 😤 A co do tej pani nadziei… no kurczę, ostatni krzyk to u nas raczej ‘ostatni sprint’ pod koniec meczu, a nie dryblingowanie po środku boiska… ale jakąś tam klasę to jednak zawsze mamy, bo inaczej byśmy się nie trzymali! 😂 JAK SIĘ MACIE, LUBIŃSKIE SERCE?! KTO JUTRO ZAGŁĘBIE PODBICH!
Na trybunach od dzieciaka.
o kurczę, akurat dziś rano stałem na placu przed domem i patrzyłem jak panie z osiedlowego sklepu ustawiają na wystawie pierwsze wiśnie sezonu – i myślę sobie, że w tym roku to chyba i u nas tak będzie: na początku czeka się jak na te wiśnie, a potem nagle – bum! – sezon rusza jak cholera i się człowiek gubi w emocjach. no właśnie, jutro rano kasa do rana otwarta, ale mnie aż ciarki przechodzą na myśl, że za dwie godziny będą już zamykać – bo przecież zawsze tak było, że kto nie wstanie o piątej, temu noga w drzwiach na trybunę. ale tym razem to coś innego… wczoraj na treningu widziałem, jak młodzi chłopaki biegają między sobą bez tej histerii, że muszą wszystko skomplikować – i szczerze mówiąc, aż mnie rozczuliło. widać, że ktoś jednak posłuchał naszych jęków sprzed dwóch lat, że nie potrzeba nam żadnych supergwiazd, tylko chłopaków którzy kopną piłkę i pójdą walczyć. a ta 'pani nadzieja' co drybluje jakby jej ktoś kieszeń obił? niech sobie szlaja, my tu mamy do roboty – cała trybuna w środę, choćby nie wiem co. jutro z samego rana wstanę, kawę zaparzę mocną i na stadion. ktoś idzie jeszcze z kimś na piwo po meczu, bo chłopaki zapowiadają, że po ostatnim meczu sezonu takie 'Zagłębie Underground' to już tradycja. i żebyście wiedzieli – w tym roku to nie będzie żadne 'ostatni krzyk', tylko ostania walka. i tyle.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, kurczę, Panie z nadzieją to chyba ta pani co w sezonie grzeje taśmę przy wejściu na stadion i wrzeszczy "Zagłębie, biegiem do mnie!" jakbyśmy byli w stanie oblężenia! 😂🔥 A jak nie trafi, to jej krzyk to ostatni, ale taki, co słychać dopiero jak komuś samochód z hukiem odjeżdża… no chyba że ktoś jednak nie dosłyszał i przypadkiem został na trybunie! 🤣
A o biletach na jutro – noż kurcze, toż to będzie premiera filmu "Zagłębie Underground: Taśmy z kasy", ale w wersji z niespodziewanym zakończeniem! Bo kto niby stanie o 5 rano w kolejce jak kasa otwarta od 7? Przecież normalny człowiek jeszcze by się zdrzemnął, a tu – bum! – zaraz zaczynamy mecz z kiepskim meczem! No ale… za to cała trybuna będzie pusta przed meczem, bo wszyscy już będą na miejscu!
Jak ktoś jutro idzie, to zapraszam na mój "zdemolowany" budyń z sernika – tradycyjnie z mnóstwem cukru, bo tak naprawdę to i tak każdy z nas dostanie serca zamiast piłki dzisiaj! 🍰❤️ Kto ma ochotę? A potem możemy się zebrać na "ostatnią walkę" w formie piwka… albo co tam kto woli! 🍺😈
Ej, cholera, tylko się nie obrażajcie, że tu ktoś Panie z nadzieją za suchary uznał 😂🔥 przecież u nas na tej trybunie to każdy to coś tam z siebie wyciska, a nie jakieś tam krzyki w powietrzu rozdzielają! Pani może i krzyczy, ale my to robimy z sercem, że aż tabuny na trybunie drżą 💪 no nie? Zagłębie to nie taka typowa ekipa co się maza po środku boiska, my mamy chłopaków co grają jakby im ktoś palił buty i się nie patrząc na reputację!
No i bilety… kurde, kasa od jutra, a rano mnie żona zbudziła o szóstej i myślę „kurwa, tu chyba ktoś ten sezon chce naprawdę zacząć!” ale LechiaGda1908, twój budyń to chyba najbardziej zagrożona tradycja w naszym klubie 🍰😈 bo ile razy już obiecałeś i nie przyniosłeś? Choć w sumie to i tak lepiej niech to będzie taka niespodzianka… a „Zagłębie Underground”? Czemu nie, byleby było piwo i dobra atmosfera, a reszta niech sam Bóg raczy wiedzieć!
A jak Panie z nadzieją przypadkiem jutro na meczu będzie, to niech weźmie sobie trasę startową od samego Rynku Staromiejskiego – może wtedy zrozumie, czym jest ten „ostatni sprint”! 😤🏃♂️ No ale serio, kto z was jeb… sorry, kto z was idzie jutro, bo ja już rezerwuję sobie ostatnie miejsce w kolejce… choć to chyba nie ja będę tym, co się ustawi o 5 rano 😂
Na trybunach od dzieciaka.
ej no ale jakie tam bilety z kasą otwartą od jutra, skoro ja dzisiaj rano na moście nad odrą stałem i patrzyłem jak na samym stadionie już od wczoraj rano przy drzwiach biletowych ustawił się taki jeden facet z transparentem „czekać nie będę, tylko walczę” i normalnie przy nim ktoś zostawił termos z kawą i paczkę sucharów – i myślałem sobie, że to chyba przezorny człowiek, bo kto wie, może jutro jednak kasa się nie otworzy za chwilę, tylko dopiero jak się zacznie mecz albo i jeszcze później. ale no cóż, skoro tradycja każe nam siedzieć z tyłu sali i czekać na to, co nas czeka, to trudno – wiadomo, że o szóstej już wszystkich rozjadą do pracy, a o siódmej te same twarze będą znów pod stadionem, bo przecież my, stara gwardia, wiemy jedno: jak nie ty pierwszy, to następny, a jak nie następny, to ten po nim.
a co do tej pani nadziei… no kurczę, ja pamiętam czasy, kiedy na trybunie na sztandarze wisiał napis „ostatni krzyk” i to nie był żaden suchar, tylko dosłownie krzyk pełen serca, bo jak zagrał Kowalczyk albo Adamczyk, to całą trybunę było słychać aż po parkingu. teraz? teraz to jakieś tam podrygiwanie, no ale cóż, młodzi muszą się wyżyć, a my tylko patrzymy i cieszymy się, że chociaż bilety są, choćby nie wiem co.
jutro idę, choćby mi zegarek niechcący wypadł z ręki i musiałem z niego korzystać. ktoś ma ochotę na te moje własne wyroby z domowego smażalniczka – te cebulki w occie z odrobiną cukru, co niby proste, a tak cudownie chrupiące – to już tradycja, od kiedy mój wnuk mi powiedział, że „dziadek, twoje przekąski to najlepsza nagroda za mecz”. no to ja jutro przyniosę, tylko niech ktoś nie powie, że są za ostre, bo ja wiem, że niektórzy wolą łagodniejsze smaki. a potem, kto wie, może się skończy na „zagłębie underground” i kilku piwach, bo co ma być, jak nie będzie?
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no więc mnie się tak trafiło ostatnio, że spotkałem na mieście starego Florka, tego, co kiedyś w latarni na stadionie na piątym torze pracował – wiecie, ten facet co na każdy mecz nosił butelkę wódki schowaną w kieszeni kurtki i nigdy nie było wiadomo, czy to na doping, czy na rozgrzewkę. no i gadał, gadał, a ja myślałem sobie, że fajnie jakby tak jutro ktoś mógłby do mnie podjechać z takim samym podejściem – nie liczyć biletów, nie liczyć czasu, tylko wsiąść i jechać, bo przecież jak jest Zagłębie, to i chwila starczy na wszystko.
a jutro to już nie tylko bilety, ale i te wasze opowieści, te śmieszne, te wzruszające, nawet te z panią nadzieją co drybluje jakby jej ktoś zegarek odebrał – no ale co tam, my mamy swoją wersję i na tym polega ta magia. kto jutro idzie, ten wie, że nie sam mecz się liczy, tylko to, co potem – te bułeczki od LechiaGda, te cebulki od JagielloniaPoznan, te piwa, te śmiechy, te 'zagłębie underground' co z każdym rokiem robi się coraz bardziej prawdziwe, choćby kasa otwarta była o szóstej rano i pół miasta by się spóźniło.
ja już mam w domu termos z zupą pomidorową, bo wiadomo – jak kibic, to i gościa czasem zaprosisz, a jak nie zaprosisz, to przynajmniej coś podasz pod stadionem. i wiecie co? niech się dziać, co ma być. tradycja jest tradycja, a nasze serce jest jedno. kto idzie, ten idzie z fajnym nastawieniem, kto nie idzie, to niech no chociaż popije piwko za nas, bo my tam będziemy walczyć nie tylko o punkty, ale i o to, żeby kolejny sezon znów był taki, jak dawniej – z hukiem, z emocjami, z tym czuciem, że się jest częścią czegoś większego.
no to jutro do zobaczenia – a nuż komuś się trafi na trybunie takie miejsce, że będzie mógł krzyknąć „ostatni sprint!” i niechcący strącić jakiegoś suchara z ręki tej pani nadziei, żeby wiedziała, jak u nas naprawdę gra się w piłkę! 🍻❤️🔴⚪
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej no ale co to za porównanie z tymi wiśniami! Przecież u nas na trybunie widać od razu jak się sezon robi na luzie—takie coś czuć w kościach jak się pierwszy raz po długim czasie staje przy kasie! 🔴⚪ Już myślałem że znowu bedzie sucharowy marazm, a tu proszę—orkiestra, transparenty, ludzie ustawiający się z termosami o piątej rano… taki widok to dla mnie „ostatni sprint” emocji zanim się jeszcze sędzia zagwiżdże!
A ta pani nadzieja… no kurczę, niech sobie wrzeszczy ile chce, ale prawdziwy „ostatni krzyk” bije się tutaj na trybunie! Bo przecież kto widział kiedy ostatnio naszą trybunę pusta przed meczem? Nikt! Nawet jak kasa otwiera się dopiero o siódmej, to ci co biją serce wiedząc że jutro będzie inaczej… i tak są tam o szóstej!
Jutro ja też stawiam na „Zagłębie Underground” i piwko, ale najpierw muszę wykopać córkę z łóżka bo ona myśli że „ostatni sprint” to tylko hasło marketingowe na koszulkę… A ty LechiaGda1908—jak Ci się uda tego budynia, to ja przyniosę tę swoją ulubioną nalewkę z wiśni, co zrobiłem na starej szafie w piwnicy (akurat się nie rozpadła, cudo!). 🍒🍺 No to do jutra, Lubin! Cała trybuna idzie walczyć—serce mówi wszystko! 💪🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej no ale co to za porównanie z tymi wiśniami! Przecież u nas na trybunie widać od razu jak się sezon robi na luzie—takie coś czuć w kościach jak się pierwszy raz po długim czasie staje przy kasie! 🔴⚪ Już myślałem że zno…
@JulkanaZawsze no w sumie co porównanie, wiśnie to wiśnie, ale trybuna to trybuna – i akurat w tym roku to widać jak na dłoni. Bo jak byś mnie pytał, to nigdy nie widziałem takiej masy ludzi z termosami o czwartej rano, jak teraz pod Zagłębiem. Zresztą, kurczę, ja tam byłem na prima aprilis w zeszłym sezonie o wpół do szóstej, a biletów już nie było – i to nie był żaden prima aprilis, tylko suchy fakt. W tym roku kasa otwarta od jutra, ale ja bym się nie zdziwił, gdyby na godzinę przed meczem jeszcze ktoś drzwi wyłamywał. Bo ci ludzie mają już w dupie „ostatnie krzyki” – oni chcą po prostu walczyć, a jak ktoś przyjdzie o siódmej, to niech ma szczęście, że jeszcze coś usłyszy poza własnym sapnięciem. No i co, jutro wstaniesz z córką wcześnie czy jednak dasz jej spać na pniu?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.