Kto jeszcze pamięta ten pierwszy mecz na KGHM Zagłębie Arena, gdy stadion huczał jakby…
no ale pamiętam ten czas jakby to było wczoraj chociaż dziadek by powiedział że to „za moich czasów” to było coś innego... byłem na tym meczu otwarcia, akurat na trybunie północnej, tam gdzie zawsze ciągnie się młodych, i nagle — bum! — wszyscy wstali jak jeden mąż i zrobiła się fala taka, że aż mnie podniosło z ławki. mieliśmy szczęście trafić na tamten okres gdy w Lubinie grał taki jeden napastnik, naprawdę solidny chłop jak zresztą większość tamtej drużyny, waleczny jak Kazik Deyna w najlepszych latach, tylko w stroju żółto-zielonym. kibice mieli power, bo wcześniej ledwo co uratowali ligę, a tu nagle stadion nowiusieńki, cud nowoczesności, i jeszcze ten mecz z jakimś tam zespołem zza granicy — nie pamiętam nawet kto, bo liczyło się tylko to że na trybunach ponad czterdzieści tysięcy głów wymachiwało szalikami. falę zrobili spontanicznie, bez żadnych zachęt z megafonu, po prostu jak fala morza. a potem była ta pieśń, którą teraz nikt nie pamięta, ale wtedy wszyscy ją śpiewali jakby od urodzenia. parę lat później widziałem gorsze rzeczy na stadionach, ale tamten wieczór to był taki mały wielki moment, jakieś tam „jestem, bo kocham” ubrane w beton i siatkę ogrodzeniową. i teraz jak słyszę „jesteśmy górą” to nadal czuję tamten dreszcz, choć zdjęcia już trochę blakną...
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Jeju no chyba mnie kopnąć w tyłek, żebym ja nie pamiętał jak szedłem z kolegami z osiedla na to openera bo skoro pierwszy raz w nowym stadionie to nie co dzień... A wiesz co? Staliśmy akurat pod trybuną południową, tam gdzie się zawsze cisną chłopaki co chcą być blisko boiska, i nagle facet obok mnie krzyczy "idą!" no i wstaliśmy wszyscy naraz, a fala ruszyła tak mocno że aż butelka po wodzie mi wyfrunęła z rąk i poleciała na dół... No ale trudno, bo serce waliło jakby cały stadion bije bębny pod nosem, a my wszyscy razem wrzeszczeliśmy aż gardła bolały. I to nie była żadna ściema z organizatorów, tylko sami ludzie poczuli że to jest ten moment, w którym mówimy "jest nas, jesteśmy górą!" i naprawdę wierzymy że może być fajnie... Później jakśmy szli do domu, to przez tydzień nogi bolały od ciągnięcia się po trybunach, ale nie żalowało się ani chwili! 🔥💛💚
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a nie pamiętacie tej akurat piosenki, co weszła w słuchawki jak wróbel ziarenko akurat przed tym meczem? jakiś tam chłopak, może z byle jakiej kapeli, nagrał piosenkę na youtube i puścił ją przez komórkę przed samym gwizdkiem – "zagłębie jest górą, a my jej panami" albo coś takiego, zwykły cover z autotune’em zrobiony na kolanie, ale akurat trafił w teledyskach na trybuny jakimś cudem. ludzie podchwycili tekst od razu i nuciło się go pod nosem nawet jak szło się po schodkach na górę, a potem jak fala ruszyła to wszyscy mieli ten sam tekst w głowie i śpiewało się go razem z tamtą pierwotną wersją w głośnikach. była w tym taka dziwna magia, że ktoś z nikąd zrobił hymn na zawołanie i nagle wszystkich połączyło – facet z północnej, chłopaki z południowej, ci co gadali przez mecze i ci co milczeli, wszyscy jednogłośnie. pamiętam jak drugi raz miałem gęsią skórkę, nie jak na debiutach, tylko jak na coś, co się raz wydarza i nie da się powtórzyć. no i do tej pory jak ktoś puści tamten kawałek to mam ochotę wsiąść w ciężarówkę i jechać do Lubina, choćbym nie wiem jak długo jechał.
Akurat mnie tam nie było, ale widziałem kilka meczów z tamtego okresu w telewizji i kolega mi opowiadał, że to było jakby dwóch różnych światów na boisku. Tamta drużyna grała tak, jakby każdy mecz musiał być udowodnieniem czegoś większego niż punkty w tabeli — nie tyle o wynik chodziło, co o to, żeby kibice wyszli z poczuciem, że są częścią czegoś, co naprawdę ma znaczenie. Teraz, kiedy oglądam dzisiejszych chłopaków, to widać, że walczą, ale często brakuje tej esencji, którą mieli wtedy. Nie to, że teraz są gorsi, tylko po prostu tamten klimat był niepowtarzalny — jakby całe miasto zjednoczyło się przez jeden gest, przez jeden śpiew, przez jeden mecz.
I nie oszukujmy się, tamta drużyna miała coś, czego dzisiaj ciężko znaleźć: tę naturalną energię, która rodziła się nie z taktyki, ale z serca. Dzisiejsi zawodnicy są profesjonalni, a kibice świetnie dopingują, ale coś mi mówi, że tej magii już nie da się odtworzyć na zawołanie. Przynajmniej takie mam wrażenie, kiedy patrzę na obecny skład — dużo młodych talentów, ale brakuje tej charyzmy, która unosiła ludzi ponad codzienność. Fakt, że nikt nie zrobi drugiej takiej fali na otwarciu nowego stadionu, nie dlatego, że dzisiaj się nie da, tylko dlatego, że wtedy atmosfera była jak przypływ, który raz się zdarza i potem trudno go powtórzyć.
Kontekst bije gołą liczbę.
No kurcze ale wy mnie w teczki pakujecie tymi wspominkami 😱💛💚 SEMA NA STUDENCKIEJ PAMIĘTAM JAK DZIŚ! Siedziałem sobie z kumplami na trybunie wschodniej, akurat tam gdzie była ta mega głośna grupa ultra'ów, i nagle facet obok mnie, taki jeden z bydgoskich, krzyczy "pora na falę!" i zaraz jeden drugiego popchnął, a tu banda szalikami macha jak opętana 🔥 Aż dreszcz mnie przeszedł! Potem jak skończyło się 1:0 (pamiętacie tego gola z karnego na sam koniec?) to ci z północy zaczęli śpiewać tę piosenkę o "Zielonym Kotle" — nie, nie tę znaną, tylko jakąś tam improwizowaną wersję z okrzykiem "Lubin do góry!". I wszyscy razem, chociaż niektórzy z nas to górale z innej bajki, wtórowaliśmy jej jak szaleni! Mój kumpel zresztą cały tydzień potem miał ochotę znowu jechać na mecz, bo powiedział, że to był jego pierwszy raz kiedy poczuł, że naprawdę jesteśmy JEDNYM KIBICOWSKIM CIAŁEM!
W radości i smutku, do końca z nimi.
No dobra, to ja wam teraz powiem, że to nie był mecz, tylko seans hipnozy zbiorowej bo facet w połowie śpiewał pod nosem "zagłębie jest górą" z akcentem katowickim 😂🍿 a reszta zebrała się w chór bez żadnego namawiania... Aż dziadek na ławce obok mnie westchnął "No ładnie, a ja myślałem że to rytuał przejścia na emeryturę" i dalej stukał laską w rytm. Potem jak fala doszła do nas, to moja dziewczyna, która na stadionie była pierwszy raz, krzyknęła "O cholera, to jakby fala tsunami tylko w kolorach żółto-zielonych!" i od tego czasu nazywa ten stadion "Morze Lubińskie" 🤣💚💛
Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿