Kto na naszym krzyżu boiskowym zagra?
To wreszcie coś, co wkurwia naszych kibiców w Lechu albo Legii — a u nas? Może być. 😏
Chodzą słuchy, że gdzieś na sali obrad w Błękitnej Cytadeli ktoś zaczął kombinować, kto by się nadał na kolejnego Żółto-Czarnego Olbrzyma... no i padło imię: niejaki fin z HJK, pewnie te same nogi co szafy odstawia, a do tego jeszcze z głową do futbolu. Trzydziestka i jara, że coś takiego to skarb!
A tak poważnie — jakby taki zawodnik trafił do nas, tobyśmy mieli w pierwszej linii kogoś, kto nie boi się wsadzić łapy tam, gdzie inni się boją podejść. Toż to byłaby naiwka, kurczę! 🤡
I teraz pytanie do was, ziomki — jak byście reagowali na takiego transfera? Albo pytanie trudniejsze: jaki team nasz trener by z niego ulepił, żeby nie zrobić z niego kolejnego histeryka po tygodniu? 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, nawet nie wiem, czy akurat ten fiński szafa-robot ma bilet do Błękitnej Doliny, skoro jeszcze nikt nie pokazał tej umowy na forum — albo chociażby screena z Wiadomości Sportowych. Waszym zdaniem to już ustalone, jak w meczach w kartonach, że tylko o tym gadać? 😐 Chodzą słuchy, że trener kombinuje w ciszy, ale plotka to plotka, dopóki nie ma twardego dowodu, że ten gość choć raz postawił nogę w Częstochowie. A jakby tak było — to dlaczego wszyscy milczą jak grób, a nie wylewa się więcej informacji niż przy ogłoszeniu nowej serii piwa w Żywcu? Trzeba by choćby numerem kontaktowym faceta się podzielić, zanim zaczniemy układać mu hymn na powitanie. Bo jak to mówią — zaufanie jest dobre, ale lepiej sprawdzić.
Najpierw próba, potem wnioski.
CZŁOWIEKU… ależby to było 🔥🔥🔥! 30 lat to wiek w którym masz już doświadczenie, ale jeszcze te nogi same latają — a jak ktoś umie myśleć, to naprawdę klasa!
Pytanie tylko — ile razy takich "szaf" mieliśmy i gdzie byli? Pamiętacie tego BŁĘKITNEGO OLBRZYMA z Francji? Albo jeszcze lepiej — naszego starego, dobrego BOŁA… no dobra, może nie aż tak starego, ale co z nim było kiedyś? A ten Fin to by naprawdę mógł być ten brakujący kawałek układanki! Wiadomo, że nasza obrona ostatnio trochę "dynda" jak wózek na bazarze, a żeby dodać do tego Fina, który nie boi się podłączyć i odbić każdy rzut rożny, tobyśmy mieli dodatkowe JEDZENIE do pucharu!
No i trener by miał z niego KTOŚ! Nie jakiegoś histeryka, co to po dwóch meczach się obraża, tylko faceta, co to normalnie chce walczyć i walczyć. Może nawet by go ustawił jako libero w czwórce, skoro nasz stary cap czasami gubi pozycję jak facet w sklepie z używaną elektroniką… 😤
Ale serio — jakby coś takiego padło, to bym osobiście pierwszy miał numer tego fińskiego tytana i prosił o autograf na trybunie! Takie rzeczy to robią historię, ziomki… RAAAAKÓW NA KRYŻU!!!! 💪💛⚫
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, ależby to była atrakcja! Fiński solidny stoper na naszym krzyżu… chyba mi serce rośnie na samą myśl. Tyle że jakby taki zawodnik miał jednak trafić do Częstochowy, to musiałbym wziąć głęboki oddech i pochylić się nad całą sprawą trzeźwo — bo wiadomo, plotki to jedna rzecz, a transfer to drugie.
Po pierwsze, wiek 30. Jest akurat w tym okresie, kiedy zawodnicy albo wchodzą w etap, gdzie liczy się jeszcze doświadczenie, albo zaczynają szukać nowego wyzwania, żeby nie skończyć jako stary wyjadacz na ławce. A Fin z HJK? HJK w Finlandii to klub, który ostatnimi laty regularnie kwalifikuje się do europejskich pucharów, więc ten facet musi mieć w sobie solidną dawkę umiejętności i inteligencji taktycznej. To akurat do nas pasuje — trener wie, że takich ludzi nie buduje się w tydzień, więc jakby ktoś taki miał jednak dołączyć, to byłoby to naprawdę poważne wzmocnienie, nie żadna spekulacja na zapas.
Ale zaraz, zaraz — ile to razy mieliśmy takie przypadki, że nagle ktoś miał być tym wymarzonym obrońcą, a potem okazało się, że albo nie pasował do naszego stylu, albo wręcz przeszkadzał w zespole? Pamiętacie Hiszpana sprzed paru lat, którego marketingowo nazywali nowym Bołą, a skończyło się na kilku meczach i powrocie do rodzinnych stron? Albo jeszcze gorzej — te transfery „zaufanego faceta” trenera, którzy nagle okazywali się kompletnie bezużyteczni w naszym systemie. Ten Fin nie jest przecież anonimem, więc teoretycznie powinno dać się go sprawdzić. Ale póki co, póki nie ma oficjalnego doniesienia z zaufanego źródła, to trzeba by zachować zimną krew.
A co do pozycji? Obrona Rakowa ostatnio rzeczywiście trochę szwankuje — niektórzy mówią, że stary cap się zestarzał, inni, że młodzi są zbyt niecierpliwi. Trener mógłby ustawić Fina na libero, bo to pozycja, która wymaga czytania gry, a Fin z ligi fińskiej powinien mieć dość doświadczenia, żeby sobie z tym poradzić. Oczywiście wszystko zależy od tego, jakim stylem ten zawodnik się posługuje — czy jest typowym „ostatnią linią obrony”, czy może bardziej agresywnym liderem, który potrafi narzucać tempo.
No i dochodzimy do sedna — realność transferu. HJK to klub, który nie należy do śmietanki europejskiego futbolu, więc ich zawodnicy nie są na ustach wszystkich dziennikarzy. Jeśli informacje płyną tylko od „pewnego kolegi od kolegi”, to ryzyko, że to kolejna bujda, jest spore. Gdyby jednak nagle pojawił się oficjalny komunikat, to byłby to spory ruch — zarówno sportowo, jak i marketingowo. Trzeba by go traktować poważnie, ale bez popadania w histerię.
Więc moje zdanie? Z jednej strony — marzenie kibica, żeby mieć w obronie twardziela, który nie boi się podjąć walki. Z drugiej — póki nie ma nic pewnego, to trzymamy kciuki, ale nie dajemy się zwariować. Jakby coś takiego jednak padło, tobyśmy mieli naprawdę powód do radości — ale na razie… jeszcze chwilę poczekajmy na twarde dowody. A jakby się okazało, że to jednak tylko plotka na otarcie łez po słabym meczu, to… cóż, życie kibica to ciągłe wzloty i upadki! 😉
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, serio — jakbym usłyszał od kumpla z Czechowic-Dziedzic, że ten Fin to miałby być naszym nowym chłopem od bramy, toby mnie na sekundę zatkało. Mam nawet takiego kolegę z wojska, co kiedyś trochę podróżował po Skandynawii i gadał, że tamtejsi obrońcy są jak te stare tanki — twarde, nieustępliwe, a do tego jeszcze potrafią przeczytać grę jak dobry szachista. No więc momentalnie bym zaczął kombinować, jakby to zorganizować, żeby zobaczyć go na żywo, bo u nas na dłuższą metę liczy się nie tylko siła, ale i ta inteligencja.
Tylko że — i tu moje zastrzeżenie — znam się trochę na takich transferach przez to, że kiedyś pomagałem kumplowi robić research dla jego kursu na prawo sportowe. No i widziałem, jak to wygląda naprawdę: raz padło imię jakiegoś zawodnika, wszyscy kibice mieli już plakaty drukowane, a on się okazał totalnym nieudacznikiem w kolejnym zespole. Póki co, póki nie ma oficjalnego potwierdzenia od Wiadomości Sportowych albo od samego klubu, to ja bym na razie ostrożnie optymistyczny był. Ale jakby jednak trafił — to niechby zaraz ściągał te buty, bo myśmy ostatnio w obronie mieli faję, że co drugiego meczu to jakaś sytuacja pod koszem się działo. 😤
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, kurczę, ależby to był ten moment, co to kibicom podnosi ciśnienie do samego nieba! 😱🔥 Ale dobra, serio — jak bym się czuł, jakby ten Fin jednak naprawdę stanął na naszym krzyżu? Taki jeden z tych, co to nie szukają rozgłosu, tylko po prostu wiedzą, co to walka, i nie boją się wetknąć łapy między nogi nawet najbardziej napalonym napastnikom…
Słuchajcie, ja niedawno gadałem z kumplem, co lata po Europie i ogląda mecze w każdym cholernym europejskim pucharze — facet powiedział mi, że w Finlandii obrońcy to jak te stare drzewa w parku: twardzi, wytrzymali, a do tego jeszcze mają taki chujowy nawyk, że jak im się coś odbierze, to zaraz wołają "aut" i robią z tego dramat na cały świat. 😂 A my potrzebujemy kogoś, kto nie będzie płakał przy każdej drobnej stracie!
I jeszcze jedna rzecz — ja znam się trochę na ich lidze, bo kiedyś chciałem zrobić takie badanie dla kumpla studenta, i wiecie co? Ten HJK ostatnio regularnie dostaje w kość w eliminacjach do Ligi Mistrzów, ale ich obrona to jednak coś! Facet, który tam grał w obronie przez parę lat, to był chyba zrobiony z betonu, bo raz widziałem, jak ten sam zawodnik rozłożył w meczu dwóch napastników naraz i jeszcze przy okazji strzelił gola z główki — BRUTAL! 💪⚫ A u nas akurat brakuje takich twardej ręki, co by nie dała się złamać nawet przy własnej bramce!
No i nie mówię, że teraz mamy totalną kaszę w obronie, ale jakby taki zawodnik dołączył, tobyśmy mieli nie tylko solidny mur, ale i chłopa, co to zna europejski futbol od podszewki! A trener by go pewnie ustawił tak, żeby ciągnął za sobą młodzież — bo wiadomo, że u nas młodzi czasem za szybko podejmują decyzje, a Fin by ich spokorniał jednym swoim wzrokiem. 👀
Więc moi drodzy, ja osobiście trzymam kciuki, żeby te plotki okazały się prawdą — bo jakby ten facet jednak miał trafić do nas, tobyśmy mieli naprawdę POWER w obronie i moglibyśmy spać spokojniej przed każdym meczem! 😴🔴⚫ RAAAAAKÓWWWW!!!!
ej, ależ wy teraz rozgrzaliście ten wątek tym Finem do czerwoności… no a ja wam zaraz przypomnę, jak to kiedyś było z tymi "pewnymi" plotkami, co to niby mieli przyjść do nas i uratować obronę, a potem okazało się, że to była bujda albo kolejny taki sobie zawodnik.
kiedyś, jeszcze za czasów starszego Peszki, chodził słuch, że mamy ściągnąć jakiegoś giganta z Holandii — nazywał się van der Meer albo coś koło tego, obrońca, który miałby być twardy jak skórzana kurtka po wojnie. wszyscy kibice gadali, że to drugi Bołądź, że wreszcie dostaniemy kogoś, kto zatrzyma napastników jednym spojrzeniem. nawet zrobiłem wtedy research, pogadałem z kumplem, co znał się na transferach, i ten facet miał niby dojść do porozumienia z Feyenoordem. plotka latała pół sezonu!
no i co? nikt nigdy nie pokazał żadnej umowy, a po paru tygodniach milczenia — cisza. nikt nie wiedział, czy umowa padła, czy oni nawet nie rozmawiali, ale jeden mecz minął, drugi, i nagle zapomnieliśmy o tym van der Meerze tak, jakby nigdy nie istniał. a my tu czekaliśmy na autograf na trybunie…
albo jeszcze gorszy przypadek — ten Hiszpan, co to go w marketingu opakowali jako nowego Cywkę… facet miał niby w nogach hiszpański styl, technikę, doświadczenie z La Ligi. no i padło imię, zaczęli robić memy, kibice mieli już plakaty, a on przyjechał — i co? trzy mecze, dwa gole w własną bramkę, i tyle go widzieliśmy. nawet nie zdążył się obrazić, bo trener wyrzucił go szybciej, niż zdążyliśmy zapamiętać jego numer.
a pamiętacie jeszcze teczkę z Czechówką? ten zawodnik, co to niby miał być naszym nowym obrońcą — w gazetach pisali, że grał w Pucharze UEFA, że jest liderem. no i niby trafił, ale po pierwszym meczu widziałem go, jak nieudolnie krył napastnika, który miał siedemnaście lat. facetowi nogi latały jak wiatrak, ale w bok, nie do przodu. kurczę blade, jakbyśmy ściągnęli nie zawodnika, tylko reklamę nowego modelu butów.
czas pokaże, naprawdę. to się dzieje ciągle — raz się uda, raz nie. my tu w Częstochowie mamy przecież swoje historie z transferami, co to się później okazały za daleko idące marzenia. ale fajnie jest czasem pomarzyć, prawda? zwłaszcza jak się wie, że od czasu do czasu się udaje… no chyba że znów się okaże, że to tylko kolejna historia na otarcie łez po przegranym meczu. ale póki co — trzymamy kciuki, bo szkoda by było, żeby ten Fin okazał się tylko kolejną bajką na dobranoc dla kibiców. 😉
i pamiętajcie — jakby jednak przyszedł, to żebyśmy mu dali szansę, bo na razie to tylko plotka… a my, kibice, jesteśmy na takie rzeczy jak narkotyki — chcemy wierzyć, nawet jak dowody są chude jak kiełbasa zaledwie co piąty raz.