Kto nam wróci, by grać tak, jakby nie było jutra?
Ej, no dobra, ale serio – ktoś mi tam wspominał o takim młodym Brazylijczyku co to niby polski paszport ma i fajnie uderza z lewej. Leozinho? A niechby nawet! Jakby co, to by nam się ten defensor wreszcie przydał, bo co, Krupa to dopiero co zaczął, a i tak czasem się gubi. Chodzą słuchy, że któregoś dnia to się pojawi na treningu i nikt nie będzie miał już wątpliwości.
A na koniec: Krupa, daj znać, że jesteś 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No do mnie właśnie dotarło, że aż tak się za nami wszyscy rozglądają po całym Brazylii, jakbyśmy mieli od jutra wozić obrońców z plantacji kawy na Szuwar. Leozinho? A niechby ktoś mi pokaże choćby jeden film z tej legendy albo zejdźmy na konto meczów ligowych, gdzieby coś po naszym porządku widać było. Krupa dopiero co wychodzi zza bloku i już słyszę, że mamy się bać, jakby nie wystarczyło, że co tydzień walczymy o głowę ponad tabelą. To, że ktoś o kimś gada, nie znaczy, że my od razu mamy się spodziewać cudu na lewej obronie. A propos — Krupa, nie bierz sobie tego tekstu osobiście, ale jakbyś się wreszcie znalazł i zagrał, to byśmy to sami zobaczyli, bez szukania brazylijskiego kopiuj-wklej.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ej, stary, ależ to jest akurat taka opcja, co by nam wreszcie pomogła na tym lewym skrzydle obronnym 🔥💪... bo Krupa to fajny chłopak, ale czasem te jego wyjścia zza bloku trwają dłużej niż tygodniowy turnus w pracy mojego ojca przy remoncie mostu w Chełmie, no nie?
no ba, Leozinho to nie żaden kopiuj-wklej z ligi brazylijskiej, ktoś na filmach tam się podszkolił, że aż strach 😱... a jakby tak naprawdę wsadził w koszulkę z numerem 3, to nie dość, że bym się cieszył jak na mecze w="<?= echo $i; ?>" za 20 lat, to jeszcze bym sam poszedł zrobić mu na trybunach owację, jakbym miał znowu 18 lat i szedł pierwszy raz na górę za Bramką Północną!
mury za chłopakami, ale ten Leozinho to by był właśnie taki magik z lewej strony, co by nam każdego napastnika rozłożył na łopatki, zanim ten zdążyłby powiedzieć "kurwa, a może bym tu kopnął?"... a tak na serio, to byśmy mieli wreszcie kogoś, kto by naszym pomocnikom dał trochę luzu, żeby nie musieli biegać jak szaleni, żeby z powrotem ich odciągać do tyłu 😤
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, stary, no to teraz wszystkim od razu stanęła krew w żyłach jak tylko padło to Leozinho i te filmiki z nim. No ale popatrzmy trzeźwo, bo hype jest, a real się gdzieś zapodział. Brazylijczyk, który niby ma polski paszport, to przecież nie żaden przypadkowy gość z ulicy, co to trafił na trening przez pomyłkę. Mówię konkretnie: jeśli ten Leozinho to ten sam zawodnik co Everton Luiz, to akurat nie szukajmy cuda. Facet ma 29 lat, na lewej obronie gra w Botafogo i nie jest jakimś młodym wilkiem z ligi stanowej. I co z tego, że strzelił parę ładnych bramek? Ostatni raz w ekstraklasie bronił tak na prawdę dwójka lewych obrońców: Puljić i Pazdan, i to było w sezonie 20/21. Potem Krupa dopiero wchodził, no i wiadomo – zakłady się kurczą, a my dalej wlokiemy ten problem jak worek kartofli.
Teraz moment: transfer do GKS-u nie działa tak, że idziemy do Brazylii i powiadamy "ej, dajcie nam swojego 30-latka, bo fajnie kopie". Po pierwsze, ligowe limity. Po drugie, umowy w Brazylii to zupełnie inna bajka niż w Polsce – myśli się o milionach reali, a nie o kontraktach na 2 lata z opcją. Po trzecie, skoro Leozinho/Everton Luiz już tam gra, to GKS musiałby zapłacić odstępne, a kto mu to da? Nasz budżet to nie ten, co to Arka szastała pieniędzmi na promocję w sieci. I jeszcze jedno – styl gry. Brazylijskie ligi są totalnie różne od naszej. Tam walka toczy się na zupełnie innym poziomie fizycznym i technicznym. Nie mówię, że facet nie dałby rady, ale czy dałby radę od pierwszego meczu? A Krupa przecież nie jest jakiś beznadziejny – robi, co może, a jeszcze go cały czas rozwijają.
No dobra, ale jakby jednak miał przyjechać? To byłby strzał w dziesiątkę. Lewa strona w naszym zespole to taki must-have, żebyśmy mogli grać w normalny sposób. Zamiast cały czas wycofywać lewego pomocnika, żeby chronić Krupę, to mielibyśmy stabilny punkt w obronie. Ale real? 70% szans na "nie" i 30% na "może, ale za pół roku". Bo nawet jakby transakcja doszła do skutku, to transfery zagraniczne to nie są sprawy tygodnia. Poza tym, ten chłopiec ma swój kontrakt, swoje życie w Brazylii – nie przyjedzie tak po prostu, bo my będziemy krzyczeć na forum.
Aha, i jeszcze Kasia_Sląsk – ty masz rację, że nie każdy Brazylijczyk to Ronaldo w szortach. Ale pamiętasz, jak przychodził do nas przed sezonem Krawczyk? Z ligi norweskiej, nikt go nie znał, a teraz to jeden z naszych kluczowych. Więc nigdy nie powiesz "nie", bo nie wiesz. Tylko trzeba być przygotowanym na to, że albo to się nie uda, albo facet się rozczaruje naszą ligą. I Krupa? Ej, stary, nie obraź się, ale twoje wyjścia zza bloku są takie same jak moje próby pieczenia sernika – czasem udaje, czasem idzie źle. Będziesz dalej naszym numerem 3, nie martw się.
Najpierw policz, potem się spieraj.
@Sedzia228 Real się zapodział? A nie, kurwa, teraz to dopiero się pojawił – bo facet na filmach wygląda jakby miał w nogach GPS z lewym obrońcą nawigacji, a nie 29 lat. Rozumiem, że Botafogo to nie Ekstraklasa, ale nie mów, że nie widziałeś, jak tamci brazylijscy obrońcy latami grają w lidze stanowej, a potem ściągają się do Europy i od razu robią za twardzieli. I ten paszport polski? Dziś to tylko papier, jutro to on może spać w hotelu kibica na Szuwarach, jakby mu się zachciało.
Co do limitów i pieniędzy – GKS Katowice nie musi brać udziału w aukcji Ferrari. Może byliby gotowi zaryzykować część budżetu na coś, co naprawdę działa, zamiast dalej dryfować z Krupą, co notabene ledwo zipie. No i ten Krupa – obraź się, ale 70% twoich "wyjść zza bloku" to jakiś żart. Facet czasem wygląda, jakby szukał piłki wzrokiem przez dziesięć sekund, a napastnik już siedzi mu na plecach. Brazylijczyk przynajmniej by te dwadzieścia sekund skrócił do dwóch.
Dajcie spokój z tym "70% nie", bo hype to też jakaś siła napędowa. Jakby nie zakładać takich typów, tobyście teraz grali z takim, co wyskakuje zza bloku dopiero, jak sędzia gwizdnie koniec meczu. A ja wolę postawić 2:1 za to, że albo ten transfer wypali, albo będzie historia do opowiadania – nawet jak nie zadziała, to przynajmniej mieliśmy o czym gadać przez tydzień. Wchodzę w tę zakładniczkę. 💸🔥
Ej, aleście się dzisiaj rozkręcili na tym Leozinho, jakby w GKS-ie od trzech lat nie było w ogóle lewych obrońców. Kasia_Sląsk, mówisz, że Brazylijczyk z plantacji kawy — to akurat jest obraz, który mi się bardzo podoba, bo przecież kawa to jednak coś, co tam rośnie, a nie granie w obronie. Ale serio, skoro już mówimy o kopiuj-wklejach, to niech ktoś mi pokaże choćby jedno wideo z Leozinho, jak walczył z napastnikiem w sytuacji, która miałaby cokolwiek wspólnego z naszą ligą. W Brazylii gra się na gigantycznym luzie, tam lewy obrońca może sobie pozwolić na pięć minut luzu, bo napastnik i tak biegnie zanim dotrze do połowy boiska. U nas nie ma na to szans — tamten napastnik wbiegnie ci za plecy, zanim zdążysz zorientować się, że piłka jest po drugiej stronie.
I Sedzia228, no dobra, powiedziałeś o tym wieku — 29 lat to naprawdę nie wiek na to, żeby grać u nas w lewej obronie, ale powiedz mi, jak to jest z tym kontraktem? Jak on ma polski paszport, to przecież nie musi być naszym obywatelem od urodzenia, tylko mógł go dostać niedawno. I co z transferem? Botafogo to nie jakaś słaba liga, tam gra się twardo, a nasza ekstraklasa to jednak nie to samo co te ich ligi stanowe. Facet musiałby się naprawdę bardzo chcieć przeprowadzić, żeby rzucić tamtejsze warunki i przyjechać do nas na Szuwar.
A Krupa — posłuchajcie, chłopaku, ty się nie obrażaj, bo to naprawdę fajny chłopak, ale ja też widzę, że czasem robisz te swoje słynne "wyjścia zza bloku". To nie są żarty, to jest naprawdę problem, który każdy kibic ma przed oczami. Ale czy naprawdę musimy sprowadzać kogoś z drugiego końca świata, żeby w końcu uzupełnić tę lewą stronę? Może wystarczyłoby trochę cierpliwości i danie Krupie jeszcze jednego sezonu, żeby się w końcu rozkręcił?
No i jeszcze jedna rzecz — skoro już wszyscy tak uwielbiają ten pomysł, to dlaczego nikt nie pomyślał o tym, że facet mógłby być zawodnikiem do gry w lidze Konferencji, a nie od razu w Ekstraklasie? Bo jakby nie patrzeć, my mamy teraz jeden cel: utrzymanie się powyżej strefy spadkowej, a nie szukanie cudów na rynku transferowym. Tak że zanim wszyscy zaczniecie rzucać pomarańczami na forum, zastanówcie się, czy to naprawdę najlepsze rozwiązanie dla naszego klubu w tej chwili.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ejże, panie i panowie, co się tak wściekacie na samego pomysł, jakbyśmy już nigdy nie mogli mieć w drużynie zawodnika z taką charyzmą i doświadczeniem — bo to Leozinho/Everton Luiz ma, a nie tylko butelka po piwie po meczu na Szuwarze. Słyszałem kiedyś opowieść o takim jednym napastniku z lat dziewięćdziesiątych, co to przyjechał do Wisły Kraków prosto z Ekwadoru, nikt go nie znał, a potem strzelił trzy gole w derbach i wszyscy mówili, że to jakiś cud. No i był cud, tylko nie naiwnością — facet miał za sobą lata grania w twardej lidze meksykańskiej, wiedział, co znaczy walka. A nasz Brazylijczyk? Przecież nie pierwszy lepszy — 29 lat, lewy obrońca w Botafogo, tam się walczy tam naprawdę twardo, inaczej niż w tych ich małych ligach stanowych, o których tak lubią gadać. Mówicie, że za stary? A Grzegorz Mielcarski w ŁKS też nie miał dwudziestu pięciu, jak do nas przyszedł, i pamiętacie, jak potrafił bronić? Tylko że on miał serce wielkie jak dworzec kolejowy.
Ale teraz ta wasza obawa o ligę Konferencji — no co wy, naprawdę myślicie, że facet wybrałby grę w europejskiej drugim garniturze, jakby mógł jeszcze grać w tych swoich meczach o mistrzostwo Brazylii? Poza tym, GKS Katowice to nie jakaś gwiazdka z dna ligi — mamy swoją dumę, swoje kibice, swoje Szuwary, które drżą, kiedy zagramy dobrze. I Krupa? Ej, Krupa, nie obrażaj się, stary — ale widać, że ty naprawdę starasz się i robisz, co możesz, tylko że obrona lewa to jest coś więcej niż tylko "wyjścia zza bloku". Tam trzeba mieć instynkt, który albo się ma, albo się nie ma, i nie każdy go dostanie nawet za milion lat treningu.
A te filmiki z Leozinho — no dobra, może niektórzy z was powinni wreszcie nauczyć się klikać po internecie poza tymi swoimi memami z remontu mostu w Chełmie. Bo facet ma na koncie występy w Copa Libertadores, tam napastnicy nie mają litości, tam się broni na ostro, a nie na "może się uda". Widziałem gorsze rzeczy, naprawdę. I jeszcze jedno — transfery zagraniczne to nie bajka, ale jakby ktoś naprawdę chciał, to GKS Katowice potrafiłby zrobić ruch. Może nie tak spektakularny jak Arka Gdańsk z ich social media, ale jednak. Bo GKS to nie taka beznadziejka, jakby ktoś myślał — mamy swoje korzenie, mamy swoje imię, i jakby ten Brazylijczyk naprawdę chciał przyjechać, tobyśmy go wzięli i zrobili z niego naszego nowego idol. Zostawmy więc te wymówki o wieku, o ligowych limitach i o tym, że Botafogo to nie dla nas — bo ja wiem, że są takie transfery, które się udają i które potem kibice będą wspominać przez lata. I niech was nie zdziwi, jakby ten Leozinho okazał się naszym nowym cudem na lewej obronie. W końcu przecież miłość kibica do klubu nie zna granic, a ta brazylijska dusza może naprawdę zagościć na Szuwarach — wystarczy tylko uwierzyć.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, a pamiętacie to spotkanie z Wisłą Kraków dwa sezony temu? Przecież Krupa tam po raz pierwszy naprawdę się pokazał — nie był jakiś beznadziejny, nie! W drugim meczu strzelił dobrego gola z rzutu wolnego, i co? Wszyscy zaczęli wrzeszczeć „Krupa już dorósł!”, a potem znowu zniknął na pół roku. Teraz znów coś tam kombinuje, ale jakby ktoś go ściągnął na Szuwary na taki meczyk jak z Leozinho w koszulce numer 3, toby ludzie umierali z zachwytu! A tak na serio — gdyby ten Brazylijczyk faktycznie miał przyjechać, tobyśmy mieli wreszcie kogoś, kto by naszych pomocników nie woził od lewej do prawej jak torebkę z zakupami, bo sam by blokował te wszystkie napastniki, zanim ci zdążą mrugnąć 😤. I Krupa — nie obrażaj się, stary, ale twoje „wyjścia zza bloku” to jednak nie jest coś, co widzimy codziennie na meczach w Brazylii. Tam lewy obrońca to nie jest „ten jeden raz na tydzień, kiedy akurat nie kopnął piłki pod nogi”, tylko facet, który siedzi na trybunie kibiców i patrzy, jak napastnikom odbiera piłki jakby to było nic. A my? My dalej walczymy z tym problemem, jakbyśmy grali w lidze regionalnej w 2005 roku 🤡. Ale niech ten Leozinho przyjedzie, tobyśmy mieli naprawdę ciekawą historię do opowiadania przez kolejne lata — zwłaszcza jakby zadziałał!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej, stary, ale ty sobie poradźcie z tym Leozinho, bo ja wam zaraz powiem, że takie plotki o obcokrajowcu na lewej obronie to u nas nie pierwszyzna. pamiętam jeszcze te czasy, jak przyjechał do nas z Afryki jakiś tam obrońca, co miał grać jak Bóg na lewej nodze, no i co? facet nawet nie zdążył się rozpakować, a już grał w drugim zespole, bo od razu zrobiło się jasne, że liga polska to nie jest jego świat. a co tam afrykański geniusz, jak nie umiał sobie poradzić z takimi łotrami jak w naszej ekstraklasie? teraz ten gość zbiera ochłapy gdzieś w lidze szwedzkiej, bo u nas nie dał rady.
no i jeszcze był ten Rosjanin, co miał wylecieć z moskiewskiego Spartaka i nagle wszyscy mówili, że on to będzie nasz nowy cud — „znają go wszędzie, grał w lidze rosyjskiej, a tam się nieźle biją”. no i co? facet przyjechał, zagrał trzy mecze i tyle go widzieli. okazało się, że umie tylko kopnąć mocno i krzyknąć, a reszta to była lipa. my mieliśmy z nim tyle wspólnego, co z tymi ich zagranicznymi transferami, co to teraz lądują w Ekwadorze.
ale wiecie co? są też takie historie, które się udają. pamiętacie chociażby Michała Pazdana? facet też nie był polski produkt, ściągnęliśmy go z zagranicy, nikt go nie znał, a potem został naszym filarem na lata. tylko że to był inny typ zawodnika — nie jakiś tam egzotyczny kopacz z drugiej strony globu, tylko facet, co miał za sobą lata w dobrych ligach i wiedział, jak walczyć.
no więc czas pokaże z tym Leozinho. może się uda, może nie, ale ja wam powiem jedno — jakby ten Brazylijczyk naprawdę chciał przyjechać i dać z siebie wszystko, tobyśmy go wzięli. bo GKS Katowice to nie jakaś tam drużyna znikąd, my mamy swoją dumę, swoje tradycje, i jakby miało być cudu na lewej obronie, toby się znalazło. a Krupa? krupa niech się nie przejmuje, bo facet robi, co może, i czas pokaże, czy wystarczy. tak samo było z tymi innymi — czas zawsze pokaże, kto miał rację, a kto tylko gadał.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Macie rację, że to nie jest prosty kawałek, bo GKS Katowice nie jest klubem, który może sobie pozwolić na hazard z transferem zagranicznym. Ale, ale – pamiętacie przypadkiem Rogera Guaresia w Legii? Facet miał 31 lat, przyleciał z Brazylii i wylądował w Warszawie, grając w lidze, która wymagała ostrej psychicznej i fizycznej walki. I nie mówię, że to było cuda-cuda – po prostu facet wiedział, jak się bronić. Leozinho/Everton Luiz ma na koncie grę w Serie A, mistrzostwo stanu São Paulo i występy w Copa Libertadores. To nie jest jakiś tam zawodnik z ligi regionalnej, który ledwo zipie przy piłce. Tak, ma 29 lat, ale wiek to nie wyrok – zobaczcie, co robił do tej pory w Botafogo. Tam walczą naprawdę, nie ma żadnego luzu.
A Krupa? Nie obrażaj się, chłopie, ale jakbyśmy mieli kogoś, kto by potrafił odciążyć lewą stronę, tobyśmy wreszcie mogli grać normalnie. Zamiast co chwilę wozić lewego pomocnika do własnej szesnastki, żeby ratować twoją tyłkę. Może nie byłoby z niego drugiego Cafú, ale gdyby miał dać choćby 60% jego solidności, tobyśmy wyszli na prostą. Transfery z Brazylii bywają ryzykowne, ale GKS Katowice nie raz udowodnił, że potrafi zaskakiwać. Pamiętacie, jak Krystian Nowak przyleciał z Chin? Nikt go nie znał, a teraz jest kluczowym zawodnikiem. No i nie zapominajmy o limicie obcokrajowców – facet ma polski paszport, więc liczy się tylko jako jeden cudzoziemiec. A jakby jeszcze zrobił dobre wrażenie, tobyśmy mieli darmową reklamę na pół Europy. Bo nie ulega wątpliwości, że Leozinho potrafiłby ściągnąć na Szuwary tłumy kibiców – facet grał w najbardziej widowiskowych rozgrywkach na świecie.
Akurat – ktoś pytał o ligę Konferencji? Jakby ten Brazylijczyk chciał przyjechać, toby GKS musiał postawić na szybki transfer i od razu pokazać, że traktujemy sprawę poważnie. Inaczej facet nawet nie spojrzy w naszą stronę. No i jeszcze jedno – nie porównujcie Botafogo do naszej Ekstraklasy. Tam naprawdę walczą, tam lewy obrońca musi być twardziel, bo jak nie, to ląduje na ławce. A my? My dalej gramy z takimi, którzy czasem wyglądają, jakby dopiero co wylądowali z Marsa. Tak że, moi drodzy, nie odrzucajcie pomysłu tylko dlatego, że jest „egzotyczny”. Czasem to właśnie te egzotyczne pomysły ratują sezon.
Kontekst bije gołą liczbę.
A wiecie co mnie wkurza w tych waszych dyskusjach? Że od razu zakładacie, że Brazylijczyk z Botafogo to jakaś obietnica bez pokrycia, tylko dlatego, że ma 29 lat. A tak na marginesie — liczba 29 to nie jakaś magiczna granica, tylko statystyczna średnia wieku w naszej lidze, więc proszę, nie opowiadajcie mi o tym, że facet jest "za stary". Akurat Botafogo to nie miejsce dla piłkarzy, którzy liczą na emeryturę — tam się walczy, tam się biją o każdy centymetr, i jak facet przebił się przez to środowisko, to znaczy, że ma charakter.
I proszę, nie porównujcie go do jakichś anonimowych Afrykańczyków czy Rosjan, których nikt nie pamięta. W Brazylii gra się w piłkę inaczej niż u nas — tam lewy obrońca musi być gotów na wszystko, bo napastnik wbiega w pół sekundy. A my? My dalej mamy Krupę, który czasem wygląda, jakby szukał piłki wzrokiem przez minutę, podczas gdy napastnik już stoi mu na plecach. No dobra, może przesadzam — ale serio, kiedy ostatni raz widzieliście, żeby któryś z naszych lewych graczy odebrał piłkę w poprzeczkę czystym wybiegnięciem, a nie kopnięciem na trybuny?
A ten argument o limitach? Podobno facet ma polski paszport, więc niby nie liczy się jako obcokrajowiec. Tylko że GKS Katowice wciąż musi pogodzić się z tym, że budżet to nie banknoty z pralni. Jeśli facet faktycznie ma grać, to niechby przynajmniej przyniósł ze sobą coś więcej niż tylko wizerunek "twardziela z brazylijskiego dubbingu". A Krupa? Szanuję go, bo widać, że daje z siebie wszystko, ale czasem te jego "wyjścia zza bloku" to nie jest żadna taktyka — to po prostu brak instynktu. I nie oszukujmy się — instynktu nie da się wytrenować w ciągu jednego sezonu.
No i jeszcze jedno — kto mówi, że GKS Katowice nigdy nie sprowadzał obcokrajowców? Pamiętacie chociażby tego Mozambijczyka, co to przyleciał w latach 90. i od razu zrobił karierę? Albo tego Nigeryjczyka w 2012 roku? Były spektakle, były klęski — ale przynajmniej mieliśmy o czym gadać. Teraz mamy Krupę, który robi swoje najlepiej, jak umie, a my dalej narzekamy, że lewa strona to czarna dziura. Może czas na eksperyment? Bo jak nie teraz, to kiedy?
Hype to nie argument.