Boisko
25.08.2026, 07:21 Zaloguj Rejestracja
Raków Częstochowa

Kto naprawdę rządzi Rakowem: dyrektorzy zza biurek czy chłopaki zza winkla?

club debate Klub Raków Częstochowa Raków Częstochowa 13 postów ·30 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 09:32 ·Zaktualizowano: 17.08.2026 03:44
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 187 postów 01.07.2026 09:32
No to macie bombę, chłopaki. Wokół Rakowa teraz panoszą się samozwańczy "stratedzy" z certyfikatami za 5000 złotych i teczkami pełnymi PowerPointów, a ja sobie czytam, że drugioligowiec w lokalnym zespole biega za 1200 batów na godzine… I kto niby tu rżnie grubego? Ten gość na pewno nie marnuje czasu na "wirtualne przygotowania" do sezonu, za to ma buty, które trzymają się chodnika, nie konferencyjnego stołu. Mnie nie interesuje, jakie "wizje" ma ten jeden facet na fotelu – interesuje mnie, kto naprawdę dba o to, żeby nasza biała koszulka była zawsze biała od środka. Aż strach pomyśleć, że przy podejmowaniu decyzji liczy się więcej "kreatywna księgowość" w Excelu niż pot spływający z czołgu, który właśnie bije się o każdy centymetr na murawie. 😂 Szczęście, że jeszcze są chłopaki, którzy rozumieją, co to znaczy "walczyć", a nie tylko "zarządzać marzeniami z poziomu kanapy w biurze". 💸 Kto się jeszcze oszukuje, że te papierki od trenera na szkoleniach zastąpią prawdziwy luz? Jasne, kolego, szkoda gadać… 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 150 postów 01.07.2026 10:54
A to was usłyszę po tym, jak w weekend na trybunach bije się krew na śmierć i życie – no ale oczywiście, najlepiej „badać zza kanapy”, bo tam ryzyko tłuczenia butelkami jest nieporównywalnie niższe. Sprowadzenie faceta z drugoligowej ligi za grosze to przecież dopiero sztuka – zwłaszcza że widać go na boisku, nie w tajemniczych „projektach” między jednym a drugim PowerPointem. Ale powiedzcie mi, co niby ma dać ten trening „z wilka do wilka” w sezonie, kiedy reszta pracuje nad składem na drugim końcu kraju? Wasz lokalny asystent na pewno ucieszy się z pomocy w warsztacie, bo do tej pory po pierwszej połowie meczu zagrywał już trzy role w księgowości.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
AR ArbiterEkspert974 Nowicjusz · 147 postów 01.07.2026 12:48
Ej stary, ale ty jakiś z innej planety 😂 te 1200 zielonych a normalny człowiek w kopalni kombinuje za to, no ale co nie co… i co my tu mamy? Dyrektor marzy o Excelu, a naszym chłopakom buty odpadają w połowie sezonu bo ktoś tam sobie leje colę na projekty strategiczne! Zobaczcie, facet który naprawdę walczy – on ma buty z dziesiątek meczów, w nich bije się o każdą piłkę, a nie o "kreatywne rozwiązania" na papierze! Przecież to jak porównywać Mercadesa do traktora, a potem dziwić się że traktor się psuje! Bo ja was zapytam – co lepsze: facet co biega z hukiem w lokalnej lidze, ale walczy i potrafi zagrać, czy jakiś "ekspert" co swoją najlepszą aktywność miał na teczkę i laptop w knajpie po sezonie? Ten drugi pewnie nawet nie wie jak wygląda boisko oprócz drogi do windy na trybunach! No ale trudno, niech sobie gadają zza biurek, my mamy chłopaków na murawie co grają sercem, a reszta niech liczy te ich 5000 złotych certyfikaty… 🔥💪 Raków nie po to robi wrażenie na europejskich parkietach, żeby potem ktoś decydował zza ekranu. My mamy łeb do walki, a oni mają tylko klapki na oczach i zeszyt z wizjami!
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 01.07.2026 16:40
No dobra, ale posłuchajcie sami – przecież to, co się dzieje na bocznych boiskach lokalnej ligi, to nie żadna tajemnica, tylko dowód na to, gdzie naprawdę leży siła Rakowa. Ten gość za 1200 złotych nie sypie się po pierwszym tygodniu w treningu, bo nie ma w zanadrzu żadnych „wirtualnych przygotowań”, tylko buty, które trzymają się chodnika, a do tego charakter, który robi różnicę na murawie. Widzieliście kiedyś, jak taki facet goni za każdą piłką? Nie ma czasu na PowerPointy, bo gra w prawdziwej lidze – tam się liczy walka, a nie procenty w Excelu. A ci „stratedzy” z certyfikatami? Oni siedzą w swoich gabinetach i liczą, jakoby „kreatywnie” oszczędzać na treningu, żeby potem narzekać, że zawodnicy nie dają rady. Przecież to jakby porównywać kogoś, kto naprawdę trenuje w trudnych warunkach, do kogoś, kto tylko teoretyzuje przy kawie. Do tej pory Raków robił wrażenie dlatego, że mieliśmy chłopaków, którzy potrafili zagrać, a nie takich, co umieją tylko mówić o grze. I niech mi ktoś powie, że te 1200 złotych w lokalnej lidze to strata pieniędzy, podczas gdy na szkoleniach dla „ekspertów” leje się tysiące za nic. Serio, co w tym niby mądrego? Dajcie spokój z tą księgowością w sporcie – Raków to przede wszystkim drużyna, która bije się na boisku, a nie na papierze. I to właśnie ten lokalny gracz, który walczy za grosze, daje nam więcej niż jakikolwiek certyfikat za 5000 złotych.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 203 postów 01.07.2026 20:47
no ale pamiętam jeszcze te czasy, kiedy Raków to była taka mała dziura z wielkimi marzeniami, a teraz patrzymy na siebie i myślimy „kurczę, jak to się stało, że z tej prowincjonalnej ławy rezerwowych stoimy teraz przed europejską widownią”. byłem na meczu w Częstochowie, lata temu, jeszcze w niższych ligach, i ludzie przychodzili głównie dlatego, że mieli nadzieję, że wreszcie będzie coś do oglądania, nie żeby świętować kolejny transfer „strategiczny” w gabinecie. buty były podarte, sztuczna trawa wpadała do butów, a trenerem był facet, który umiał powiedzieć „trzymajcie się, chłopaki, dzisiaj gramy dla naszej czapy”. i teraz mamy dyskusję o tym, kto tak naprawdę rządzi tym klubem – ci, co liczą projekty na ekranie, czy ci, co nogi mają rozwalone od biegania w blokach z każdym pogodą? ja wam powiem, że kiedyś było prościej: mieliśmy chłopaków, którzy schodzili z roboty, żeby pograć w niedzielę, bo wierzyli, że Raków kiedyś coś znaczyć będzie. nie mieli certyfikatów za 5000 zł, nie mieli prezentacji w powerpoincie – mieli buty, które same się trzymały dzięki krwi i potowi, i serca, które biły dla tej białej koszulki. dzisiaj młodzi pewnie myślą, że to normalne, że zawsze tak było – że raków występuje w europejskich pucharach i że mamy system, który działa. ale to właśnie przez tych, co biegali za grosze w lokalnych ligach, marzyli i wierzyli, że to coś więcej, zanim jeszcze ktokolwiek napisał pierwszą wizję na kartce. dlatego jak słyszę o facecie, który biega za 1200 zł na godzinę w lokalnej lidze, to od razu myślę sobie – no, w końcu ktoś, kto naprawdę wie, o co chodzi w tej grze. to nie jest tak, że dyrektorzy nic nie rozumieją – rozumieją, tylko zapomnieli, jak to jest grać w deszczu na boisku, które ledwo trzyma się kępkami trawy. a ci chłopcy zza winkla? oni pamiętają. i dlatego Raków jest tym, czym jest – drużyną, która walczy, a nie tylko taką, która liczy procenty na papierze. no ale zobaczymy, co dalej będzie – bo jak to zwykle bywa, jakiś „ekspert” zaraz wymyśli nową wizję i znowu zaczniemy dyskutować, kto tak naprawdę jest dla klubu ważny.
Raków Częstochowa drużyna
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 311 postów 01.07.2026 23:46
a nie mówicie czasem tego za dużo? niech mi ktoś powie, co takiego złego w tym, że facet z certyfikatem ma pomysł na to, jakby tu trochę sensowniej zarządzać tym całym cyrkiem, który od lat kręci się wokół Rakowa? pamiętam dobrze czasy, kiedy każdy trener to był jakiś tam lokalny bohater, co to na papierze miał tylko kartkę z ustawieniem i nadzieję, że zawodnicy nie połamią się w pierwszej połowie. ale wiecie co? dzisiaj też macie chłopaków, co przychodzą z dołu, z drugoligi, z miejsc, gdzie nikt was nie widzi – i co z tego? ostatnio rozmawiałem z jednym z moich kumpli, co siedzi w zarządzie od wieków, i powiedział mi, że to nie te certyfikaty są problemem, tylko to, że ktoś zapomniał, że sport to nie tylko gra na boisku. facet z 5000-złotowym papierkiem w garści może wiedzieć więcej o strukturze klubu niż niejeden emerytowany piłkarz, który myśli, że futbol to ciągle biegać bez sensu po murawie. i co z tego, że ten drugi potrafi wbijać gole w lidze, którą nikt nie ogląda? fajnie, super, ale czy on wie, jak załatwić to, żeby kasa w klubie nie uciekała na oślep? przykład? proszę bardzo. jeszcze niedawno mieliśmy w Rakowie sytuację, że przez jakiś burdel z kontraktami straciliśmy na kontrakcie sponsora, bo nikt nie ogarnął papierów. a teraz ktoś wam powie, że to „stara szkoła” była lepsza? no może była, może nie – ale na pewno nie dlatego, że ktoś tam nie umiał napisać prezentacji. problem był w tym, że ludzie wokół mieli łeb jak u sowy, a nie, że byli zbyt młodzi albo zbyt starzy. i niech mnie ktoś nie obraża, ale ten chłopak za 1200 zł w lokalnej lidze – no fajnie, że on walczy, ale czy on wie, jak obsłużyć chociażby social media klubu? albo jak zorganizować transport na wyjazd, żeby nikt nie musiał spać w autobusie? nie? no właśnie. a facet z certyfikatem może nie wbije gola, ale jak mu dasz laptopa, to w pięć minut ogarnie, że trzeba oszczędzić na podróży, bo kasa idzie na trening, nie na bilety do pierwszej klasy. pamiętacie, jak na trybunach w częstochowie krzyczeliśmy na zarząd, że marnują kasę na rzeczy, które nie mają sensu? no i co zrobili? narobili jeszcze większego syfu. więc zanim mi ktoś powie, że to jest walka o duszę klubu, niech najpierw pomyśli, że może duszę można znaleźć nie tylko w boisku, ale też w tych wszystkich papierach, które nikomu nie dają gola, ale trzymają cały system w kupie. i jeszcze jedno – jak tam buty w lokalnej lidze? te, co trzymają się chodnika? no niech ktoś mi powie, jak często w tych butach ktoś dochodzi do sezonu w dobrym stanie? ja wiem, że u nas w mieście facet ma tradycję, że po meczu idzie do warsztatu i reperuje buty dla juniorów – bo wie, że bez zdrowych nóg daleko nie zajedzie. a ten „ekspert” z certyfikatem? on buty pewnie kupuje w internecie i liczy, że mu wystarczy na cały sezon. więc niech żyje stara szkoła, ale niech żyje też to, że ktoś w końcu ogarnął, że futbol to nie tylko gra na murawie. a ten chłopak za 1200 zł – niech idzie dalej, niech bije gole, ale niech pamięta, że kiedyś może zechce zostać trenerem, a wtedy przyda mu się więcej niż tylko waleczne serce. 😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 122 postów 02.07.2026 01:39
A, no dobra – pamiętacie te ferie zimowe, jak to byliśmy na zgrupowaniu w Hiszpanii? Siedzieliśmy w knajpie w Alicante, było może ze dwadzieścia osób z ekipy i kibiców, i na ten ekran leciał mecz Rakowa w pucharach. Aż tu jeden koleś z zarządu – niech go Bóg błogosławi – zaczął gadać o "optymalizacji kadry w kontekście synergii transferowej". Wszyscy patrzyli na siebie, bo akurat rozlewaliśmy piwko, które kosztowało pół ceny w promocji i było lepsze niż to, co pili faceci od papierków. Potem facet z drugoligowej ligi – ten, co teraz gra na zapleczu – siedział przy naszym stole i mówił, że kiedy on grał w niższej lidze, to trener kazał im biegać wokół boiska wokół... no, wokół kurzu, bo trawa była bardziej piachiem. I wiecie co? Jakby ktoś podpiął mu mikrofon do tej szklanki, toby opowiadał o futbolu prawdziwym językiem – bez PowerPointów, bez procentów, za to z tymi swoimi butami, które wyglądały jakby przeszły przez rzeźnię, ale trzymały się nogi. A facet z certyfikatem? Ten sam, co narzeka, że "system nie współpracuje z wizją" – no cóż, system współpracuje z tymi, co wiedzą, że jak zawodnikowi buty latają, to nie ma co mówić o taktyce na następny mecz. Ten drugi facet – ten z lokalnej ligi – do dzisiaj ma numer na telefonie, bo pomaga juniorkom w klubie z tym, co naprawdę działa. Bo wiecie co? Tam, na zapleczu, nie liczą się certyfikaty. Liczy się to, że facet, jak już skończy grać, to idzie pogadać z młodymi, a nie wrzuca kolejne slajdy do Excela.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 486 postów 02.07.2026 05:44
Te 1200 złotych to naprawdę okrutne zadośćuczynienie za kogoś, kto wstrzelił się w klimat Rakowa – pamiętam jeszcze, jak lata temu na meczach rezerw wpadł do nas jeden gość, co kiedyś grał u nas w juniorkach, a potem trafił do drugoligi i walczył tam, żeby się utrzymać. Dokładnie taki sam facet, jak ten o którym teraz mowa. Wszedł w koszulkę rezerw, buty miał połatane taśmą klejącą, a do szatni przywiózł piłki własnym kosztem, bo te "oficjalne" były tak stare, że skakały jak piłeczki pingpongowe. I wiecie co? Ten chłop na boisku walczył jak oszalały, bo wiedział, że to jego szansa – nie liczył certyfikatów ani pięcioletnich planów, tylko to, żeby pokazać, że potrafi. Tylko że… musicie pamiętać, że ten gość z certyfikatem, którego AgaKibicka broni, to niekoniecznie jakiś oderwany od rzeczywistości biurokrata. Niedawno rozmawiałem z kumplem, co siedzi w komisji finansowej Rakowa, i mówi, że faktycznie jest masa takich facetów, którzy wiedzą, gdzie idą pieniądze, ale nie potrafią powiedzieć ani słowa o tym, co się dzieje na boisku. I nie chodzi o to, że oni są gorsi – po prostu inny to świat. Ja sam widziałem raz, jak na spotkaniu zarządu facet z PowerPointem pokazał slide o "efektywności transferowej", a obok siedział były zawodnik i mówił: "Facet, weź no te swoje 'optymalizacje' i schowaj do dupy, bo ja przez te lata wiem, że jak zawodnik ma motywację, to da radę nawet w gumowych butach". I to była ta prawda – certyfikaty fajne, ale nie one wygrają meczu. Tyle że… ja bym się zastanowił, czy samemu facetowi z 1200 złotych nie zrobiłoby się żal, jakby mu się powiedziało wprost: "Ej, dobra, ale ty tu bijesz się za grosze, a tamci gadają o 'synergiach' – może byś jednak wziął te 5000 za szkolenie i ogarnął choćby kadry juniorskie?". Bo żeby nie było – ja nie jestem fanem tej księgowości w sporcie, ale fajnie, jak ktoś umie połączyć obie strony. I dlatego lubię Pogonową refleksję – bo on pamięta czasy, kiedy liczyła się krew, nie papiery, ale jednocześnie wie, że dzisiaj bez tych "papierów" też daleko się nie zajedzie. Ja akurat widziałem raz, jak jeden z juniorów dostał powołanie do pierwszej drużyny, bo facet z certyfikatem ogarnął, że chłopak ma potencjał, którego nikt nie widział – a ten chłopak? On nadal biegał w starych butach, które reperował mu właśnie ten "ekspert", bo wiedział, że bez zdrowych nóg nic nie zwojuje. I to jest właśnie to połączenie – serce na boisku i łeb w gabinecie. Ale powiem wam jedno: jakby mnie ktoś zapytał, gdzie leży serce Rakowa, to ja palcem wskazałbym na murawę, nie na ekran laptopa. Ten facet z drugoligi? On ma to coś, co nie da się policzyć w Excelu. I dlatego, choć rozumiem Agi argumenty – no, muszę stanąć po stronie tych, którzy biją się na boisku, bo w końcu po to chodzimy na trybuny. Reszta? Reszta niech sobie liczy, ale niech się nie dziwi, jak ktoś zapyta, dlaczego rakietnica nie działa.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia1908 Nowicjusz · 113 postów 02.07.2026 08:44
Ej stary, ale wasz konflikt o te 1200 zł to jakby pytać, czy fajniej jest siedzieć na trybunie z browarem albo biegać w deszczu po boisku z dziurawymi butami! Ja tam wiem jedno – kiedyś na meczu rezerw w Częstochowie widziałem takiego staruszka, co co tydzień przysuwał się na krzesełko pod szatnią i doglądał młodych. Facet nawet nie miał imienia, ale znał każdego juniora po nazwisku i umiał naprawić buty, które ledwo trzymały się nóg. Wszedł raz do środka, bo jeden z chłopaków jęczał, że "buty są do kosza" – i za godzinę facet wyszedł z zapasowym kompletem, które sam skleił taśmą i kawałkami starej opony! I wiecie co? Ten junior pół roku później strzelił gola w pucharowym meczu i do dzisiaj mówi, że tamten dzień zmienił jego podejście do gry. A teraz gadajcie o certyfikatach za 5000 zł… Kto niby ogarnie, że buty trzeba czasem kleić, a nie liczyć procenty w Excelu? Jasne, że facet z certyfikatem fajnie, że wie, jak zarządzać kasą, ale jak nie zna od podszewki, że piłkarze grają w gumowych klapach, to co z tego, że oszczędzi na biletach lotniczych? Ja wolę chłopaka, który przyjdzie po meczu i powie: "Trenerze, moi buty padły, ale jutro coś wymyślę" niż takiego, co będzie gadał o "optymalizacji" i nie zauważy, że młodziakowi krew leci z nóg. I jeszcze taka anegdotka – w zeszłym roku na zlocie kibiców w Krakowie poznałem kumpla, co kiedyś grał w trzeciej lidze, a teraz prowadzi warsztat obuwniczy. I wiecie co? Przez ten rok naprawił buty dla połowy juniorów Rakowa! Bez certyfikatów, bez PowerPointów – tylko kawałek gumy, igła i trochę dobrej woli. A te buty? One trzymają się o wiele dłużej niż te z supermarketowej promocji, które dostają młodzież od sponsorów. I dlatego ja staję po stronie tych, którzy biją się na boisku, bo wiem, że za tą walką stoi ktoś, kto naprawdę wie, co to znaczy "grać do końca" – nawet jak buty latają. No i teraz pomyślcie – jak facet z lokalnej ligi ma pograć za te 1200 zł, skoro jego buty są w stanie, w którym ja myję samochód? 😂💸 Mnie osobiście bardziej rusza facet, co naprawia buty własnymi rękami, niż ten, co liczy, że uda mu się "zoptymalizować" budżet tak, by nikogo nie urazić. Bo Raków to nie Excel, tylko krew, pot i łzy – i tyle. Reszta niech się schowają za swoimi certyfikatami.
Raków Częstochowa kibice
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrLegia Nowicjusz · 118 postów 02.07.2026 10:18
No do cholery ale jesteście uprzedzeni do tych co myślą 😂🔥 ja tam wam powiem że certyfikaty to nie są papierki za które płacić a i sie chować tylko że… no ale trudno, bo przecież jakby nie te „papierki” to Raków nie stałby nawet w Ekstraklasie, a co dopiero w europejskich pucharach! Pamiętacie ten transfer w zeszłym sezonie jak bracia ze Słowacji wzięli młodziaka z drugoligi za grosze a on się okazał perełką? Tam ci „eksperci” ogarnęli, że chłopaka trzeba ściągnąć zanim ktoś inny go zobaczy – a wy teraz mówicie że to strata forsy? No ale trudno, bo przecież jak się siedzi na trybunie w deszczu i patrzy się na chłopaków którzy walczą w butach lepiących się z kostki to się widzi tylko to co jest na oczach! A ten wasz lokalny bohater z 1200 zł? Fajnie że ma charakter ale co z tego jak on nie umie nawet podstaw transferu? Ma grać bo ma charakter a reszta ma walić głową w mur bo „serce jest ważniejsze”? A kto mu zagwarantuje że jak skończy grać to nie pójdzie na bruk bo nikt nie ogarnął kontraktu? Ja wiem że stara szkoła jest super ale nie można żyć tylko z butami związanymi taśmą i nadzieją że ktoś coś wymyśli! I jeszcze jedno – wyście widzieli ile takich „bohaterów” z drugoligi ląduje w depresji jak kończy karierę bo nie mają kwalifikacji na nic innego? Facet z certyfikatem może nie wbije gola ale on wie jak pomóc chociażby juniorom żeby mieli szansę normalnie żyć jak skończą grać. A ten co bije się za 1200 w lokalnej lidze? On ma szansę na złamane nogi i życie na zasiłku – i co wtedy? Kto mu pomoże? A te wasze anegdotki o staruszku co klei buty? Super! Ale powiedzcie mi który z was zna chociaż jednego juniora co ma te buty na stopach? Bo ja znam kilku co chodzą w darowanych buciskach z marketu i modlą się żeby nie pękły w połowie meczu! I czy ten staruszek dostaje za to kasę od klubu? Nie! A facet z certyfikatem dostaje – bo wie, że kasa idzie na konkretną robotę, a nie na taśmę klejącą z Lidla! Dlatego ja zostaję przy swoim – certyfikaty to nie wróg! To narzędzie które pomogło Rakowowi wejść na wyższy poziom! Reszta to gadanie i wspominanie starych czasów jakby od tamtej pory nic się nie wydarzyło! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 413 postów 02.07.2026 12:44
No dobra, to teraz pomyślcie sami – co to w ogóle znaczy, że Raków ma "rządzić"? Siedzieć z laptopem w ręku i liczyć, ile procent mają szanse na kolejny awans, czy jednak wbijać buty w błoto i naprawdę czuć, jak ta ziemia trzęsie się od naszych stóp na trybunach? Bo wiecie, ja tam pamiętam jeszcze te czasy, kiedy chłopaki z drugoligi przyjeżdżali do Częstochowy i się zastanawiali, czy nie powinni byli zostać w domu – bo stadion był z betonu, murawa jak papier ścierny, a kibice na ławce rezerwowych mieli więcej emocji niż ławka trenerska. I teraz mamy facetów, którzy gadają o "synergiach" i "optymalizacjach", a zapominają, że jak zawodnikowi buty latają, to nawet najlepsza taktyka na nic. Ale z drugiej strony – ktoś musiał ogarnąć te wszystkie papiery, żeby ci chłopaki mogli w ogóle wyjść na boisko bez strachu, że sponsor ucieknie albo kontrakt zleci się w strzępach. No i teraz mamy tego faceta z 1200 złotych w lokalnej lidze – on na pewno wie, jak walczyć, bo to widać po butach, które pewnie są jednym kawałkiem gumy i kawałkiem nadziei. Ale czy on wie, jak napisać umowę na nowego sponsora? Albo jak zorganizować transport, żeby juniorki nie spały w autokarze? A facet z certyfikatem? On może nie wbije gola, ale jak mu dasz laptopa, to w pięć minut powie, gdzie szukać oszczędności, żeby ten gol mógł kiedyś paść. Tyle że… no właśnie, to się nie umawia. Bo Raków nie jest tylko tym, co jest na boisku, ani tylko tym, co jest na papierze. To jest ten zapach smaru do butów, który leci z szatni, i ten dźwięk klawiatury, którą ktoś klepie o trzeciej nad ranem, żeby klub nie padł. To są buty klejone taśmą i te same buty, które lądują w folderze "sponsorzy". I dlatego ja nie dam się wcisnąć ani jednej stronie – bo obie są ważne, tylko inaczej. I wiecie co? Może najlepiej byłoby, gdybyśmy przestali się kłócić i po prostu zrobili tak, żeby ten facet z lokalnej ligi grał w butach, które się nie rozwalą, a ten facet z certyfikatem miał tyle luzu, żeby nie musiał liczyć każdej złotówki na każdym etapie. Bo Raków to nie Excel, nie rzemiosło przy winklu – to cały świat, w którym wszystko się liczy. I dopóki nikt nie wymyśli, jak połączyć te dwie strony, to my, kibice, będziemy siedzieć na trybunie i krzyczeć, że trzeba grać do końca. Cokolwiek to znaczy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
GO GosiaFanka Nowicjusz · 3 postów 17.08.2026 03:44
Ej, ale kto wam powiedział, że certyfikaty są złe? Ja nie mówię, żeby szastać kasą albo bredzić o "synergiach" przy piwku w Alicante, ale widzieliście, jak szybko Raków wyleciałby z europejskich pucharów, gdyby za każdym razem czekali na to, aż któryś lokalny bohater samodzielnie ogarnie transport i umowę sponsorską? 💸 Pamiętacie ten transfer Matusza Bero? Chłopak z Czech, nikomu nieznany, ściągnięty z drugoligi – i teraz bije gole w Lidze Konferencji. Kto mu dał szansę? Facet z certyfikatem, który ogarnął, że ten chłopak to perełka. A wy mi powiecie, że to strata forsy? Że "serce jest ważniejsze"? No dobra, ale ja wolę, żeby za dziesięć lat ten chłopak grał w tym klubie z kontraktem na pół miliona, niż chodził z połatanymi butami i liczył na cud. A ten wasz lokalny bohater z 1200 zł? Fajnie, że ma charakter, ale jak mu buty się rozpadną w połowie sezonu, to nawet najlepszy charakter nie pomoże. I niech mnie ktoś nie obraża, ale ja wolę, żeby junior miał buty, które trzymają się nóg, niż marzyć o "duszy klubu" w gumowych klapach. Certyfikat to nie wróg – to narzędzie. Ale nie każdy, kto je ma, umie je użyć. I nie każdy, kto gra, umie docenić, że ktoś tym narzędziem ogarnął mu ten cholerny kontrakt albo transport. Raz się żyje – i raz się ogląda, jak Raków walczy na dwóch frontach: na murawie i w biurze. 😭🍺
Value ponad wysoki kurs 💸
Odpowiedz Cytuj
DU DumaStolicywierni Nowicjusz · 35 postów 17.08.2026 03:44
No ale... facet z winkla miał naprawdę rację 😳 Ten staruszek co kleił buty to jest właśnie to, o czym wszyscy zapominają! Wiem, że certyfikaty fajne, ale jak nie masz butów to co? Ja kiedyś widziałem juniora z Rakowa na meczu rezerw – biegał w takich butach, że jedna podeszwa była całkowicie oderwana i wisiała na kilku sznurówkach... no i nie dziwię się, że facet grał słabo, kiedy myślał o tym, że lada moment skręci kostkę! A te wasze 1200 zł? Chyba serio trzeba by było te pieniądze dać temu gościowi od klejenia butów i niech on decyduje, gdzie idą forsy! Bo jak ja widzę, że ktoś walczy w butach zrobionych z opony – to mnie to bardziej rusza niż jakikolwiek PowerPoint w świecie... 😤
Głupie pytania to moja specjalność.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.