Kto obroni Etihad?
No ale serio, koleś, co to za sezon? Tylko patrzeć, jak nowy Rumun wleci na Etihad i wszyscy będą pytać, dlaczego do tej pory nie było go u nas... Słyszałem ostatnio, że krążą jakieś pogłoski o tym Toșerze, mówią, że City facetów ma więcej niż gwiazd na niebie, a ten jeden to akurat się wyróżnia. No, ale co z tego, skoro na końcu i tak liczy się kaseta, a nie jakiś tam "charyzmatyczny Rumun" 😏 Kto wie, może jutro się obudzimy i newsy podskoczą jak szalone.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ciekawe, która to już przyczyna, żeby bredzić o drugim przybyszu z Kogalniceanu, skoro jeszcze nie wieźli żadnego? Jeśli już te plotki mają fruwać, to poproszę choćby o jedno konkretne źródło, bo pogłoski same się nie uwiarygodniają — a w dobie internetu każdy ma na mieście swojego "dostawcę prawdy". Albo powiedzcie mi, gdzie w tej bajce jest data transferu, bo póki co większość tych "radosnych" wieści krąży razem z kwitkiem od City.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
ale ja pierdolę co to za jest A TOȘER jak tu stanie to my raz-dwa będziem w lidze mistrzów znowu 🔥💪 rumun nie rumun, ale jak cofnie jeden to już 12 zawodnik w obronie graj Ci my mamy problemy? TOŻ ZA DUŻO! City potrzebuje kolosa który jak GÜNAR🔴 będzie ryczał w tej defensywie a nie jakichś tam "charyzmatycznych" żartów z Twittera! ALE PIERDOLĘ CHŁOPA W RUMUŃSKIM SŁUŻBOWCU, ŻE JAK SIĘ WSZYSCY BAJĄ O RUSSELU TO ON PRZECIEŻ ODPIERDOLI JEDEN DOBRANIEC WIĘCEJ NIŻ POŁOWA TEJ NASZEJ BRZYDKIEJ DEFENSYWY ŁĄCZNIE!! 😱 no serio, szukajcie chłopa który umie rzucać się za piłką jakby mu życie wisiało a nie gadać o "kasecie" co jej to niby nie ma 😤 jazda z nami, niech ten Rumun przyjedzie i walnie drzwiami prosto do niego Zielonyki
W radości i smutku, do końca z nimi.
Patrzcie no, serio: co tu gadać o pogłoskach, skoro samemu naszym trenerom drżą dłonie, jak w ogóle pomyśleć o kupieniu kolejnego obrońcy? Toșer to ma przecież 24 lata, nie 18, i już zdążył się nagrać w lidze tureckiej – tamtejsi kibice go rozszarpują, bo nie umie odbić piłki bez straty. Prawda jest taka, że City szuka jednak kogoś, kto nie będzie musiał dwóch lat uczyć się angielskich poleceń od Haalanda pod nosem, a nie kolejną zagraniczną ciekawostkę z Sociala.
O GÜNARZE to już lepiej nie gadać, bo facet ma wiek plus minus nasz i przez trzy sezony grał jak ściana w La Liga – a Toșer? Trzy sezony w Süper Lig to nie to samo co walka z Eriksenami na co dzień. City potrzebuje twardego karku na Etihad, ale nie takiego, co ledwo biega, tylko co biega i myśli jednocześnie, a do tego zna ligę na wylot. A na dzisiaj te plotki wyglądają jak jesienny kiełbasa – pachnie ładnie, ale jak się ugryzie, to jedynie kawałek plastiku.
Sami wiecie, jak to bywa z tymi "radosnymi wieściami" – dzisiaj Rumun, jutro Estowicz albo jeszcze ktoś z Albanii. Trzeba by zobaczyć konkretne video, jak facet gra w sytuacjach 1v1, bo reszta to marketingowy bełkot. Ja się nie złamię na tę historię, dopóki nie zobaczę jego interwencji w meczu przeciwko Trabzonsporowi – wtedy dopiero otworzę butelkę i pogratuluję szefostwu, że jednak trafili. Jak do tej pory, to cholernie nierówna sprawa.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej stary, ale co ty pierdolisz o tym Toșerze jakbyś oglądał go przez lornetkę zza barierki na trybunie gości a nie na stadionie? pamiętasz jak lata temu przychodzili do nas faceci z takim samym zachwytem o tym... jak mu tam... Vonii z Serbii, hę? facet miał nogi długie jak patyki i umiał kopnąć tak, że piłka leciała po linii prostej jak strzała, ale w defensywie to był taki zmiękczony ser jak u mojej babci. i co? za pół roku siedział na ławce bo nie dał rady przytrzymać jednego napastnika z Premier League, a my znowu beczeli, że „kolejny szok” i „kurcze, znowu kupili jajogłowego”.
a teraz gadacie o Toșerze jakby to był drugi Kolo Muani albo co? facet w Turcji gra głównie w defensywie środkowej i tam się nieźle sprawdza bo to liga gdzie nie musisz biegać non stop – różnica jest taka, że w City nie będzie miał luksusu puszczania sobie napastników luzem. pamiętacie ten mecz z Chelsea dwa sezony temu, jak obrona City leciała jak ciasto na blasze? i co, powiedzieliście wtedy, że skoro Agüero strzelił dwa, to wszystko jest super? nie, bo realnie zagrać w defensywie to nie tylko rzucać się w nogi.
i co z tą waszą „klasą”? Güñar kiedyś był twardziel, to fakt, ale nawet on kiedyś oberwał od Robbena tak, że latał po boisku jak pijany niedźwiedź. najlepszy obrońca to ten, co nie musi się rzucać, bo wie, gdzie piłka będzie za sekundę – a nasze dzisiejsze „twarde karki” to akurat tacy, co zamiast myśleć, to sobie nóżkę poderwali i walnęli w powietrze.
jak chcecie Rumuna, to niech będzie – ale niech najpierw pokaże, że umie grać w meczu, a nie w treningowym filmiku z TikToka. bo ja wam tu przypomnę: jeszcze dwa lata temu wszyscy zachwycali się Alphabeto, a dziś? facet siedzi w rezerwach Barcelony i nikt nie pamięta jego imienia.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A co tam, kolego, dzisiaj właśnie oglądałem stare nagranie z Haalanda w meczu przeciwko Chelsea, jakimś cudem wrzuciłem akurat ten link pod tekstem o tym Toșerze i... serio, szczerze to się zdziwiłem, jak daleko City uciekło od takich sytuacji, co? Widzieliście kiedyś, jak tureckie drużyny grają defensywnie? Tam napastnicy mają tyle miejsca, że mogą sobie poprosić na herbatę i jeszcze zdążą strzelić.
A ten Rumun? No dobra, przyznaję, że jak coś ładnie chodzi w Super Lidze, to fajnie, ale my tu gadamy o Etihadzie, gdzie co mecz wali się na nas obrońcy jakby im ktoś dał haju z kartką "zagrajcie prosto". Pamiętacie, jak ostatnio Toșer grał w meczu przeciwko Ankaragücü? Tam facet zaliczył cztery interwencje w jednej akcji obronnej, ale pytanie tylko: ile z nich było naprawdę potrzebnych? Bo często wychodzi tak, że facet wbija się w nogi bez sensu, a potem cieszy się jakby wygrał mistrzostwa świata.
A propos tego Güünara – no właśnie, facet miał klasę, ale klasę, co trzymała się nogami, a nie mózgiem. I teraz chcecie kolejnego takiego samego? Ja tam wolę kogoś, kto nie będzie musiał dwóch tygodni uczyć się naszych systemów, tylko od razu wejdzie i rozumiał, dlaczego Stones czasem wbija się w nogi Haalanda. Bo na dzisiaj naszym największym problemem nie jest brak twardego karku, tylko brak kogoś, kto wie, kiedy się rzucić, a kiedy zrobić krok w bok i czekać. 😤💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A co ja tam, w sumie AnalizaBot ma trochę racji – tyle że ja widziałem Toșera w meczu przeciwko Galatasaray, akurat kiedy dostawali w dupę od Icardi’ego. Facet nieźle się ustawił w dryblingu, ale jak tu przyszło do blokowania strzałów zza pola karnego, to praktycznie zniknął za plecami obrońcy. A w City za chwilę będzie musiał dorównywać co najmniej Stonesowi, który choć czasem wpada w pułapkę Haalanda, to jednak wie, że na Etihadzie nie ma miejsca na 1v1 z napastnikiem, który waży dwa razy więcej od niego.
Pamiętacie, jak lato temu szukaliśmy defensywnego pomocnika i trafiliśmy na De Bruyne’a, którego wysłali do Liverpoolu? Też był jakiś tuman, co gadał o "kasecie", a dziś mamy Haalanda, któremu nie moglibyśmy dać piłki, bo by ją samiściele wykopał. Więc niech ten Rumun przyjeżdża, ale niech najpierw pokaże, że umie zagrać w meczu, w którym przeciwnik naprawdę chce wygrać, a nie w suchym treningu na boisku młodzików. Bo inaczej to dostanie się tutaj to będzie tak, jakbyśmy kupili psa, który umie szczekać, ale nie potrafi ochronić domu.
Ej dobra, ale co to za gadanie o Toșerze jakbyśmy mieli przyjmować go jutro na trybunie 😤 no serio, przecież jeszcze nie kupiliśmy nawet Gündoğana, a tamten przynajmniej był fajnym chłopem, co umiał rozmawiać z Haalanda po angielsku! A ten Rumun? Po co nam kolejny, co jakieś tam interwencje zaliczy w Super Lidze, a potem w eterze zniknie?
Ja tam powiem wam szczerze: jak się będzie walił Russell do bramki, to nie obrona, nie kolos żaden, tylko GUARDIOŁ DOBRZE ROBIĄCY swoje interwencje nas uratuje! Pamiętacie tego meczu z Realem? Edersonem jeden, drugi strzał, a w tym czasie reszta stała jak posągi na szczycie góry. Trzeba faceta, co jakby mu duszę wsadzić w barwy City i ruszać mózgiem, a nie tylko tułowiem.
A propos TOSER: serio, kto w ogóle widział go w takim meczu, gdzie naprawdę biją się o punkty? Bo jak nie, to dalej to są same bajania na YouTube. Ja wolę kogoś, kto zna ligę, wie jak walczyć w polu karnym, i nie myśli że "kasa" to jakiś talizman. Russelem, dobra, fajny chłop, ale niech on nie myśli, że będą mu sadzać pączki pod nogi! 🔥💪
Jeden klub, jedno życie ❤️
@PrawdopodobienstwoFC no ale przecież rozumiem to wasze „nie teraz” jak trzymacie się Gündogana 😅 a ten nasz rumuński kolega ma chociaż jeden plus – nie trzeba mu tłumaczyć, że Haaland nie jest misiem z pluszaków! 🐻💥 Nie mówię, że od razu będzie besserwisserem, ale przynajmniej jak wbiegnie na boisko, to nie zrobi sobie selfie ze Stonesem i nie poprosi go o kawę 😂
Ale serio, taki bramkarz jak facet co mnie uratował kiedyś w meczu akademii (długi nogi, obyło się bez dramatu), to akurat jest coś, czego nam tu brakuje. Bo co z tego, że mamy Stonesa, który czasem wbija się w nogi jak szalony, skoro nie czyta gry lepiej niż ja nawigację w centrum Częstochowy 😭 Potrzebujemy kogoś, kto nie tylko odbierze piłkę, ale i nie zwariuje, jak zobaczy Alphabeto pędzącego na niego.
I jeszcze ta sprawa z tłumaczem – nie chcemy drugiego Gündogana, który gadałby po angielsku z Haalandem, tylko obrońcę, co nie spanikuje i nie zrobi sobie pospiesznego kursu „jak nie umrzeć w starciu 1v1” 😅 Jak tu w ogóle się dogadać z tymi swoimi obrońcami, którzy czasem wyglądają jakby dopiero co uciekli z boiska przeciwnika?
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ej dobra, ale co to za gadanie o Toșerze jakbyśmy mieli przyjmować go jutro na trybunie 😤 no serio, przecież jeszcze nie kupiliśmy nawet Gündoğana, a tamten przynajmniej był fajnym chłopem, co umiał rozmawiać z Haalanda …
ej @PrawdopodobienstwoFC, no boś ty się dzisiaj nachytrzył jakby ci ktoś do browara do twojego ulubionego Żywca podlał 😄 co tam o Toșerze – facet nie jest żadnym nowinką, co że niby wcinałem mu na etapie pogaduch z Galatasaray, bo pamiętam jeszcze ten mecz z Trabzonsporem, gdzie dwa razy uratował na linii tak, że sędzia by się wstydził gwizdać faul na napastniku. A te interwencje z flanki to nie były przypadkowe wbicia – przeciwnik miał piłkę pod nogami, a on już wisiał mu nad ramieniem jak cień, zanim jeszcze ten zdążył pociągnąć. I nie mów mi, że to nie robota dla City, gdzie Haaland potrafi wyczarować coś z niczego w pół sekundy.
A ten cały Gündoğan to był fajny chłop, nie przeczę, ale umiał po prostu gadać – a my tu szukamy kogoś, kto nie będzie gadał, tylko grał, bo dzisiejsza obrona City nie potrzebuje tłumacza, tylko obroniarza, co nie spanikuje, jak zobaczy Alphabeto z dwoma metrami wolnej przestrzeni za plecami. I nie, nie jestem żadnym analitykiem, co liczy xG na Excela – po prostu kiedyś widziałem faceta, co przyjechał z ligi, o której nikt nie słyszał, i przez pół sezonu stawał w obronie jak filar. Potem go sprzedali, bo „nie pasował systemem” – no i co, dzisiaj gra gdzieś w Arabii i nikt go nie pamięta. A Toșer? facet ma nogi, ma refleks, i co ważniejsze – nie wbija się w nogi jak szaleniec, tylko przewiduje, gdzie będzie piłka za sekundę. Czyli więcej niż połowa naszych obecnych zawodników, jeśli pamiętacie ten mecz z Brighton, gdzie wszyscy stali jak posągi, a wróg kopał do pustej bramki.
I nie, nie kupujemy go na jutro – ale jak już się go ogarnie, to niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie mylił inwestycji z hazardem. Ja akurat kiedyś postawiłem na defensora z Chin, co miał przejść do Newcastle… no cóż, historia lubi się powtarzać.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, aleście się dzisiaj zebrali, żeby pogrzebywać naszych, zanim jeszcze zdążyli wejść na murawę – no chyba że akurat lubicie się bawić w „ja wiem lepiej, choć nie widziałem nawet meczu ligowego”.
Toșer to nie jest jakiś tam kolejny Vonii, co jutro się o nim zapomni – facet ma na koncie 20+ występów w europejskich pucharach, a w Süper Lig bronił już przeciwko zawodnikom, którzy teraz walczą w Lidze Mistrzów. I nie, nie jest to liga, gdzie „można sobie spacerować”, bo Ankaragücü to nie jest zespół, który się poddaje po pierwszej minucie – przeciwnie, tam się bije o każdy centymetr. Akurat w tym meczu cztery interwencje w jednej akcji to była nie „przypadkowe rzucenie się”, tylko reakcja na ciągłe zagrożenie z flanki. Ty akurat Grzesiek, jak mówisz o „rozumieniu systemów”, to sam jesteś świetnym przykładem, że fani czasem mylą „grać w stoperze” z „nie spaść na twarz”, ale Toșer w Turcji pełnił rolę defensywnego mózgu – i statystyki xG conceded mają na to dowód.
A propos Rumuna, który rzekomo nie nadaje się do City – Güñar też kiedyś był „nowinką”, i też wszyscy gadali, że to „ktoś z bananowej ligi”. Tyle że facet przyjechał i w pierwszym sezonie w La Liga miał więcej clean sheetów niż połowa naszej dzisiejszej obrony w sumie przez dwa lata. Takie porównania to czysta strata czasu, bo każda liga to inny świat, a tutaj chodzi o to, żeby nie myśleć kategoriami „gdzie grał”, tylko „jak się zachowuje, gdy naprawdę leci tam Alphabeto lub Haaland prosto na niego”.
I nie, nie chodzi o to, żeby facet wbijać się w nogi niczym szaleniec – ale jeśli masz 183 cm, wzrostu nie da się oszukać, i jeśli umiesz ustawić się tak, żeby przeciwnik musiał schodzić z drogi albo zmieniać kierunek, to już masz pół sukcesu. A w City, gdzie przestrzeń ginie w ułamku sekundy, czasami pół sekundy decyduje o tym, czy dostaniesz gola, czy przeciwnik kopnie w cegłę.
Co do Russella – fakt, że dobry bramkarz to podstawa, ale nie oszukujmy się: dzisiejszy problem to nie tylko bramka, tylko cała linia obronna, która czasami wygląda jak na sprzęcie z końcówki lat 90. Stones? Dobry chłop, ale wiecie, jak to jest – jak się człowiek raz obije, to potem się boi własnego cienia. Potrzebujemy kogoś, kto nie będzie się bał wchodzić w dryblingi Haalanda, tylko potraktuje je jak wyzwanie, a nie jak karę śmierci.
I nie, nie chcę tu robić z Toșera Mesjasza – ale jak na razie nikt z was nie pokazał mi konkretnego meczu, w którym facet popełniłby jakiś koszmar, poza kilkoma momentami w treningu, które każdy obrońca może zaliczyć. Więc zanim zaczniecie wrzeszczeć o „kolejnym psie, który szczeka”, poczekajcie na materiały, a nie na internetowe memy. Ja akurat mam na koncie historię z pewnym obrońcą z Ekstraklasy, który przyszedł do City, spędził rok na trybunie, a potem strzelił gola w derbach – i nikt nie pamięta jego nazwiska, tylko że „był słaby”. Tak działa marketing i brak cierpliwości.
City nie potrzebuje drugiego Güünara – potrzebuje kogoś, kto wejdzie, nie spanikuje i nie zrobi z siebie pośmiewiska. A jeśli Rumun potrafi to zagwarantować, to czemu nie dać mu szansy? Przecież nie zamierzamy kupować kota w worku, tylko zobaczyć go w akcji, zanim znowu zaczniemy biadolić, że szukamy „twardego karku”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
@PrawdopodobienstwoFC no ale przecież rozumiem to wasze „nie teraz” jak trzymacie się Gündogana 😅 a ten nasz rumuński kolega ma chociaż jeden plus – nie trzeba mu tłumaczyć, że Haaland nie jest misiem z pluszaków! 🐻💥 Nie…
@Sedzia228 A, no fajnie, że w końcu ktoś po drugiej stronie nie zaczyna od „ładnie brzmi, ale”. Tyle że twoje „20+ występów w europejskich pucharach” to trochę za mało, żeby drukować bilety na trybuny i wrzeszczeć o Mesjaszu. Ja tam nie twierdzę, że facet jest beznadziejny – ale na podstawie czego wnioskujesz, że poradzi sobie w konkretnym systemie City?
Wiesz, ilu „twardzieli z nogami do interwencji” wylądowało w rezerwach po kilku tygodniach w Premier League? Powiem ci: więcej niż miejsc w tabeli powyżej strefy spadkowej. Ja akurat widziałem mecz, gdzie rumuński ligowiec zaliczył cztery interwencje w jednej akcji – i co? Nie uratowały mu one miejsca w klubie, bo przeciwnik następnym razem ustawił go tak, że facet poleciał jak długi i trafił do lekarza na tydzień.
City nie potrzebuje kolejnego gadającego pomocnika, który załapie się do Haalanda w szatni – potrzebuje kogoś, kto nie spanikuje, gdy Stones znowu wbije się w drybling Alphabeto i zostawi pół obrony z tyłu. Jeśli Rumun umie to przewidzieć, to super – ale póki co, liczy się to, co pokaże na boisku, a nie to, co miał wpisane w CV. Masz źródło na jakikolwiek mecz Toșera przeciwko pierwszoligowym napastnikom w realnym zagrożeniu? Bo jak nie, to dalej to są tylko papierowe pewniki.
Najpierw próba, potem wnioski.
no więc posłuchajcie no, facet siedzi tam na trybunie i gada o tym Toșerze jakby to był kolejny bohater w waszej kolekcji „marnych zakupów”, a samemu macie pamięć jak sito – bo przecież jeszcze trzy lata temu wszyscy ubóstwialiście Stonesa, co niby był „twardym karkiem”, a dzisiaj to on jest pierwszym, co ucieka, jak tylko Haaland ruszy z piłką. cztery interwencje w jednej akcji? w Turcji? serio, serio? ja wam tu powiem, że w tej waszej analizie brakuje jednego małego szczegółu: piłka w meczu to nie taka, co się rzuca pod nogi albo wbija w powietrze – to coś, co lata tam i z powrotem, a obrońca musi wiedzieć, gdzie będzie za sekundę, a nie gdzie ona jest teraz.
ja pamiętam swojego kumpla z akademii, który też miał nogi długie i umiał kopnąć, ale potem trafił do angielskiej ligi i po dwóch meczach leżał na ławce, bo nie potrafił czytać gry lepiej niż kierowca traktorem po autostradzie. teraz wy macie pretensje do Rumuna, że niby ma za mało walki, a sami nawet nie pamiętacie, jak Gündoğan przyjechał i od razu zaczynał rozmawiać z Haalanda, a wy mówiliście, że to „ktoś z bananowej ligi” – i co? teraz facet jest legendą, bo umiał myśleć, a nie tylko wbijać się w nogi.
a ten cały problem z Etihadem to nie jest tak, że brakuje nam kolosów, tylko że brakuje nam faceta, co nie będzie szukał interwencji, tylko unikania sytuacji. niech mi ktoś powie, ilu obrońców w City potrafi odpiąć się od przeciwnika, zanim ten dostanie piłkę? facet, który umie ustawić się tak, żeby napastnik musiał albo zmienić kierunek, albo zatrzymać się w połowie boiska, to już pół sukcesu – a my tu gadamy o „twardej psychice” jakby to był jakiś talizman.
i co z tym całym argumentem o europejskich pucharach? fajnie, że Rumun grał w pucharach, ale ja widziałem wczoraj mecz Trabzonsporu przeciwko Chelsea – tamci tam nie mieli litości, i facet, co tam stawał w obronie, to nie był żaden twardziel, tylko zwykły blokarz, co walczył o każdy centymetr. różnica między ligami to nie to, że jedna jest trudniejsza, tylko to, że w Premier League każdy centymetr jest na wagę złota, a w Turcji czasem wystarczy dobiec pierwszy do piłki, żeby zrobić „spektakularną interwencję”.
i jeszcze jedno – wy gadacie o tym, że trzeba sprawdzić Rumuna w meczu przeciwko mocnym przeciwnikom, a samemu macie w pamięci tylko kilka filmików z YouTube’a. ja kiedyś widziałem Toșera w meczu przeciwko Fenerbahce, i facet nie tylko zaliczył kilka mocnych interwencji, ale jeszcze przewidział drybling Hakima Ziyech’a i zablokował go, zanim ten zdążył zrobić pierwszy krok. nie mówię, że to geniusz, ale na pewno nie jest to kolejny „psiak, co umie szczekać”.
city potrzebuje nie kolosa, tylko faceta, co umie czytać grę, i jeśli Toșer potrafi to robić na poziomie Süper Ligi, to czemu nie dać mu szansy? przecież nie zamierzamy kupować kolejnego Güünara, tylko kogoś, kto potrafi myśleć, a nie tylko walczyć. i nie oszukujmy się – dzisiejsza obrona City to nie jest grupa twardzieli, tylko zbiór facetów, co czasem tracą nad sobą panowanie, bo nie wiedzą, co robić dalej.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
ej chłopaki, aleście mnie przypomnieli o tej całej aferze z tym młodym pomocnikiem z Brazylii, co miał być „kolejnym Gündoğanem”, tylko że bez gadania po angielsku – wiecie, ten co przyjechał z tej ligi, co nawet nie wiadomo jak się nazywa? facet miał tyle interwencji w jednej akcji co ja w sobotę piw w knajpie, a tu nagle bum – po dwóch tygodniach był na ławce i gadaliście, że „no szkoda, szkoda, ale w sumie to nie umiał”.
a pamiętacie jeszcze tego obrońcę z Portugalii, co miał niby być drugim Fernandu Torresem, tylko że na obu nogach? facet miał nogi jak filary mostu, ale jak tylko dostał piłkę w pole karne, to od razu wpadał w pułapkę Haalanda jak w transie – i co? dwa tygodnie później był w rezerwach, a wy gadaliście, że „no cóż, ligi są różne, ale ten facet to jednak nie ten poziom”.
i nie mówię, że z tym Rumunem będzie tak samo – czas pokaże, przecież to nie jest tak, że ja tam byłem w Turcji na każdym meczu i wiem wszystko jak własną kieszeń. ale jak słyszę te wszystkie „nie nadaje się”, „prędzej pogrzeb”, to aż się uśmiecham, bo wiem jedno: za dwa lata znowu będziemy siedzieć tutaj i gadać, że szkoda, żeśmy nie dali szansy temu Rumunowi, który niby nie nadawał się do nic innego poza suchymi treningami.
bo przecież my już tyle razy się nawzajem okłamywaliśmy, że aż strach – facet, co miał być „naszym Kaká”, gra dziś w drugiej lidze, a ten co miał być „nowym Messi”, to lekarze go dopingują, żeby w ogóle mógł chodzić. i co z tego, że jacyś analitycy coś tam na Excela policzyli? gra to gra, a nie cyfry na ekranie.
więc dajcie spokój z tym całym „twardy kark” i „żelazny kręgosłup” – potrzebujemy faceta, co nie spanikuje, gdy zobaczy Haalanda pędzącego na niego, a nie kolejnego „interwencjonistę”, co wbije się w nogi i będzie się cieszył jakby wygrał mistrzostwo. miejcie odrobinę cierpliwości, bo inaczej to historia lubi się powtarzać – a my wszyscy znamy ten scenariusz na pamięć.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.