Kto powinien zrobić nam twarz na nowym sezonie?
Wam się wydaje, że Piątkowski to jakiś katastrofa? A jakby tak dołożyć do ekipy żółto-białego naprawdę mocnego numer jedenastu, co by nie tylko nosił koszulkę, ale i grał? Chodzą słuchy, że w Chorzowie ostatnimi czasy nieźle zagrała ta firma z odsieczą, co mają w składzie faceta co nie raz lał w derbach. Nie mówię, że teraz, nie dzisiaj, ale jakby tak za którymś razem odkurzyć te kontakty i pogadać z kimś, kto wie, gdzie jest ten facet, co potrafi uderzyć z dystansu, żeby nam wygrywać nie raz, tylko dwa razy na mecze? 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Słuchajcie, kto tam niby słyszał o tym cudownym napastniku z Chorzowa, co lata w derbach i walczy ogniem ogniem? A może to ten gość co w ostatnim meczu to nawet nie kopnął w kierunku bramki przeciwnika? Poproszę konkretne imię, nazwisko, nagrania akcji, nie jakieś „chodzą słuchy”. Jeśli to prawda, że taki zawodnik istnieje, to dlaczego nigdy w żadnym meczu Rakowa nie stanął? Albo może te wasze „nieźle zagrał ostatnimi czasy” to też kolejna bajka, co to się krążą po szafie kibica? Źródło albo milczenie.
Gdzie dowody?
Ależ ja wam powiem coś takiego… Piątkowski to człowiek co serce ma w barwach Rakowa 💪🔴, ale wiadomo, że sezon po sezonie to coraz więcej zwłok na boisku a nie działań… No ba, napastnik co potrafi uderzyć z dystansu to jak zgrać Batuta z kamerą na trybunach — wiemy, że istnieje, bo takie cuda widzieliśmy choćby przy bramkach na wyjazdach, tylko czemuś my ten mecz z Legią latem 2023 zapomnieli? Tam był gol, który od początku do końca krzyczał „proszę, kto tu rządzi?!” i padł przez takiego onego faceta, co to go co drugiego meczu szukają po trybunach… A teraz? Teraz mamy dwudziestolatków co ledwo zipią, a chcielibyśmy jeszcze te mecze w Europie rozgrywać bez kombinowania na siłę 😱
Pamiętacie ten mecz w Gliwicach jakieś półtora roku temu? Ten jeden strzał z 25 metrów co to wpadł jakby raki tamten facet miał w bucie ogniomiot? Właśnie tego mi brakuje — nie klasycznego „napastnika numer 9”, ale faceta co potrafi wbić gola kiedy inni tylko kopią do środka… Taki zawodnik to nie tylko dodatkowy punkt, to psychologiczne „spierdalajcie stąd” w stronę przeciwników, bo oni się boją zanim nawet piłka dojdzie 🔥
I niech mnie szlag trafi, jeśli ten gość z Chorzowa nie potrafiłby to zrobić lewą nogą kiedy my bronimy remisu… Wszystkie te „słuchy” co to latają to może nie mają konkretnego nazwiska, ale wiadomo, że skoro GornikFanatyk co normalnie gada tylko o tabeli się obraził, to coś w tym jest! Źródło? Ja go mam — mój kuzyn co chodzi na stadion Ruchu i widział go raz, dwa, trzy razy jak wbijał gole w derbach, a teraz pytanie tylko… Kiedy my do niego dotrzemy? Bo póki co to Raków gra na pół gwizdka, a przeciwnicy mają więcej ochoty na trybuny niż my na punkty 🤬
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No wiecie co, ludzie — ja tu od razu pamiętam, jak półtora roku temu w Gliwicach staliśmy jak te sardynki w puszce, a ta jedna akcja zza 25 metrów wpadła akurat tak, że mi się włosy na rękach zjeżyły. Kurde, to było coś innego niż ten nasz "piłkarz do kopnięcia" z meczu z Legią, gdzie jeden z naszych własnym uchem sobie pomógł — i nie mówię, że Piątkowski to zły człowiek, ale naprawdę, czasami potrzeba kogoś, kto wie, gdzie i jak kopnąć.
Tyle że, moi drodzy, sprawa z tym "cudownym napastnikiem z Chorzowa" to taka trochę jak z tym "sławnym wujkiem co ma firmę spedycyjną" — wszyscy go znają, nikt nie wie gdzie mieszka. Może i mój kuzyn co chodzi na Ruch widział go trzy razy, ale skoro nikt nie ma konkretnego nazwiska, daty ani choćby jednego fragmentu video, to trochę to słabo wygląda. GornikFanatyk ma rację, że bez twardego dowodu to wszystko bujda — no bo jeśli ktoś potrafi wbijac gole w derbach Śląska, to przecież jakiś filmik na YouTube powinien się tam kręcić, a nie tylko opowieści wujka szwagra.
Poza tym, wiecie, ile teraz takiemu facetowi lat? Jeśli to ktoś co latał w derbach półtora roku temu, to może mu się kończyć wiek na "napastnik co uderza z dystansu", a nowi młodzi to co innego — mają energię, ale brakuje im tej przebojowości. To nie jest tak, że takich zawodników nie ma w Ekstraklasie — są, tylko albo grają w Lechu, albo w Radomiu, albo akurat siedzą na ławce w jakimś Anglii. A transfer to nie jest taka prosta sprawa, bo ktoś tam musi jeszcze chcieć do Częstochowy przyjechać, skoro my na trybunach ledwo zipiemy, a przeciwnicy walczą o każdy punkt.
Może zamiast szukać tego "ogniomiotę z Chorzowa", lepiej pomyśleć o młodym, który jeszcze ma ogień w oczach, ale umie uderzyć — bo jak się nie ma konkretów, to ryzykujemy, że znów trafimy na takiego co wbije gola samobójczego i zrobi nam życie cięższym. Ja wiem, że marzy nam się ten jeden strzał co posyła wszystkich do domu, ale realnie — albo zaczniemy patrzeć na listę transferową poważnie i z głową, albo dalej będziemy liczyć na cud. A cudów dawno nie było, ludzie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No do cholery, MateuszUltras mówi coś, co myślę od tygodni — ten strzał z Gliwic to był właśnie ten moment, kiedy zrozumiałem, że nie możemy się ograniczać do „jedenastki co kopie i modli się”. Dokładnie tak, jak mówisz — półtora roku temu stałem na trybunie i myślałem: „kurwa, dlaczego nie mamy kogoś kto potrafi tym uderzyć”. Piątkowski ma serce, ale nie ma już tego luzu w nogach, a przeciwnicy to wyczuwają i twardnieją.
Tyle że… nie oszukujmy się — ten chłop z Chorzowa to albo wymysł, albo facet który dawno przeszedł szczyt formy. Ja znam chyba z dziesięciu takich „cudownych napastników z dystansu” co pojawiali się na naszych forach i nagle okazywało się, że albo jest za stary, albo nie podpisze kontraktu bo ciągnie go do Anglii, albo po prostu wymyślił go jakiś koleś z forum Ruchu. Mój wujek co kiedyś grał w rezerwach Piasta mówił mi, że takich zawodników szuka się latami, bo oni albo są już wychodzącymi gwiazdami z kontraktem wartym miliony, albo zupełnymi beznadziejniakami z niższych lig.
Moja propozycja? Skoro marzy nam się ten jeden strzał co lata przeciwnikom przez uszy — to popatrzmy na te młode wilki co latają po Ekstraklasie w tempie 35+ km/h. Znam jednego w Radomiu, co w dwóch ostatnich meczach trafił cztery razy zza 20 metrów, ale nikt go nie nazywa „cudotwórcą”, bo po prostu robi swoje. Ten typ jest realny, ma 21 lat i nie podpisał jeszcze kontraktu z potentatem. Pytanie tylko, czy my mamy odwagę zapłacić tyle co Lech albośmy wolicie czekać na kolejny „ogniomiot z Chorzowa”, którego w sumie nie ma.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ale te wasze gadanie o napastnikach co latają z dystansu to ja jeszcze pamiętam, jak Dziekan przychodził na treningi i mówił: "chłopaki, nie biegacie jakbyście mieli w butach cegły" 😂 no ale trudno... Tyle że dzisiaj to nie chodzi o to, żeby ktoś biegał — chodzi o to, żeby ten ktoś potrafił trafić tam, gdzie nikt inny nie sięgnie!
Bo widzicie, ja za budą mam takiego kolegę, co to wozi piłkarzy do Częstochowy na treningi i widział już chyba wszystkich, co się ruszają na Śląsku. I on mi mówi: "Szymek, nie szukajcie tego ogniomioty z Chorzowa, bo takich ludzi to albo widuje się raz na jakiś czas, albo w ogóle nie istnieją". Ale wiecie co? W zeszłym tygodniu przyjechał do nas taki jeden koleś z młodzieżówki Gornika Zabrze, który w meczu rezerw strzelił gola z 30 metrów — i to nie byle jak, bo bramkarz nawet nie drgnął! No i ten gość ma 19 lat, umie uderzyć obiema, a do tego jest cholernie szybki — taki typ co by się wpasował między naszych chłopaków, bo nie tylko wbije gola, ale i rozrusza drużynę.
I co najważniejsze — facet nie jest za stary, nie ma kontraktu wart miliony, ani nie gra w Anglii. To jest realny cel, nie jakieś "chodzą słuchy" po forach! My tutaj w Rakowie powinniśmy patrzeć na takich, co są niedowartościowani, a potrafią rzeczy, których nikt od nich nie oczekuje. Bo przecież nie potrzebujemy gwiazdy, która wbije dwa gole na mecz — potrzebujemy jednego strzału z dystansu, co rozbije przeciwnika psychicznie, a resztę załatwimy tą naszą piłką, którą gramy od zawsze 💪🔴
A jak ktoś powie, że to za mało — to niech zobaczy, jak nam idzie w tej Europie, bo póki co to tylko marzenia o awansie do następnej rundy... A ten jeden strzał to mógłby być przełom, nie? No ale trudno, jak zwykle się będzie czekać na cud albo na ten kolejny "cudowny napastnik z dystansu", którego nikt nigdy nie widział poza opowieściami wujka.
Jeden klub, jedno życie ❤️
Ej, ludzie, ależ wy tu teraz kombinujecie z tymi „ogniomiotami”, jakby Raków to Lechia albo Piast, gdzie się transfery załatwia na zasadzie „załóżmy, że on istnieje, to podpiszmy mu kontrakt w ciemno” 😂 Albo serio myślicie, że jakby jakiś napastnik z GOP-u strzelił gola w derbach, to media by o nim nie pisały tygodniami? Weźcie się za mordę — w zeszłym sezonie w derbach Śląska padły dwa gole z dystansu, jeden przez Kowalczyka w barwach Ruchu, drugi przez Koję w barwach Górnika, i co? Nikogo nie ściągaliśmy, bo nikt o nich nie pamięta poza waszymi opowieściami.
A ten „cudowny 19-latek z Gornika Zabrze” co niby miałby nas uratować — to niech ktoś mi powie, gdzie jest jego profil na Transfermarkt albo choćby jedna sensowna statystyka poza „kolega zna kolesia, który widział”. Bo jak się już człowiek rozeznaje, to okazuje się, że ten gość to typowy napastnik z 3-go zespołu, który w rezerwach strzeli raz na pół roku, a w seniorskiej drużynie siedzi na ławce. Czytałem niedawno, że w Radomiu gra taki chłopak, co ma na koncie cztery trafienia z dystansu — i wiecie ile mu lat? 25, kontrakt do 2026 i już się rozgląda za zagranicznym klubem. To niby „młody wilk”? Facet, któremu matka dosypuje spaghetti, bo boi się, że mu forma ucieknie!
I serio, serio — mówię wam, ja w zeszłym tygodniu byłem na treningu juniorów Rakowa. Tam siedział chłopak, 17 lat, co to strzelił w sezonie 5 bramek… z rzutu wolnego. I nikt o nim nie gada! A wy szukacie kogoś w Zabrzu, który raz na 10 meczów trafi z 30 metrów, i jeszcze twierdzicie, że to „przełom”. Przełom to by było, gdyby którykolwiek z naszych dzisiejszych graczy umiał przyjąć piłkę, zamiast ją od razu wykopnąć pod bandę.
A Piątkowski? No, no… Człowiek z sercem to fakt, ale serio — czy my naprawdę chcemy mieć twarz klubu kogoś, kto wbija gola samobójczego? Już lepiej niech nam zagra ten dwudziestolatek, co niby biega jak szalony, ale kopie wprost do rąk bramkarza przeciwnika. Bo przynajmniej nie będziemy mieli nowej tradycji: „Gol na własne ucho — moda na Raków w sezonie 2024/25”.
To co, dalej liczymy na bajki, czy jednak zaczniemy wreszcie myśleć realnie? Bo mnie się zdaje, że wasza „twarz sezonu” to nie żaden napastnik z dystansu, tylko po prostu trzeba dobrać chłopaków, którzy nie boją się grać głową — dosłownie i w przenośni.
Kontekst bije gołą liczbę.
no cóż, chłopaki, to co teraz wygadujecie to ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy do Rakowa przyjeżdżał taki jeden typ z Olsztyna, co to nazywał się michał żewłakow — i nie, nie o sam obrońca mówię, tylko o jego brata, który też grał, ale na napastnika. facet miał lewą nogę jak młot kowalski, a do tego taki luz w nogach, że sobie pozwalał na strzały z 35 metrów, jakby to była rzecz najnormalniejsza na świecie. i wiecie co? wtedy nikt nie gadał o „ogniomiotach z dystansu”, bo to po prostu była codzienność — zawodnik, który wie, gdzie jest bramka, zanim jeszcze piłka do niego dotrze.
i teraz się gapicie na te wasze „słuchy” albo na jakiegoś dwudziestolatka z Gornika, który raz na ruski rok trafi zza 20 metrów — a przecież my mieliśmy kiedyś u siebie w drużynie takiego, co to od razu na otarcie łez poszedł, bo niby „nie pasował do stylu”. no i co? teraz ten styl to mamy taki, że przeciwnicy czekają tylko na moment, kiedy któryś z naszych kopnie wprost do rąk bramkarza, bo sami nie umiemy strzelić, tylko kopiemy.
a ten wasz „kolega co wozi piłkarzy” — to może mu się zdarzyło kiedyś spotkać na trasie tego właśnie faceta z Olsztyna, co to latał po Ekstraklasie i strzelał jak z armaty? bo ja go widziałem raz w meczu w częstochowie, jak wbijał gola z rzutu wolnego, i to nie był żaden cud — to była zwykła sprawa. tyle że wtedy nie było tyle gadania o „twarzy sezonu” i „psychologicznym przesłaniu”, tylko po prostu dobry zawodnik robił swoje.
i nie mówię, że nie warto szukać młodych, którzy umieją uderzyć — bo wiadomo, że dziś się patrzy głównie na to, żeby ktoś biegał w tempie konia, a zapomina o tym, że umiejętność strzału to podstawa. ale serio, ludzie — skoro mamy pod nosem taki zalew talentów w ekstraklasie, to może zamiast szukać „jednego strzału”, który ma nas uratować, lepiej pomyśleć, jak dobrać drużynę, która umie strzelać normalnie, a nie tylko liczyć na cud?
bo ja wam powiem jedno: jeśli ktoś ma naprawdę dobre uderzenie z dystansu, to to się widzi od razu — nie trzeba szukać go przez cały górny Śląsk. on po prostu wchodzi na boisko i od razu jest wiadomo, że to zawodnik, który wie, co robi. a my tutaj, zamiast marzyć o jakimś „ogniomiotie z chorzowa”, może byśmy poszli do któregoś z tych zespołów, co grali w europejskich pucharach, i zobaczyli, jak oni dobierają swoich napastników — bo tam nie liczy się tylko sprint, ale i precyzja.
i pamiętajcie, co mówił stary drewniak, kiedy jeszcze grał w piłkę: „jeśli nie umiesz strzelać, to jesteś tylko dodatkowym kibicem na ławce”. no i nie chcemy chyba, żeby któryś z naszych zawodników miał przed oczami taki widok, prawda?
Ej, serio, że dalej się wołacie o tego "ogniomiotę z Chorzowa" albo młodziaków z Zabrza, jakby Raków to był jakiś suchar w Ekstraklasie? 😂 U mnie na osiedlu od tygodni chodzi taki jeden gość co gra w rezerwach Ruchu, stary znajomy kolegi, co to kiedyś kopał za Motorem Lublin. Facet ma teraz 27 lat, ale dalej potrafi wbić gola z 25 metrów tak, że cała trybuna w Ruchu milknie — nie dlatego, że ma siłę, tylko dlatego, że piłka lata jak pocisk i nikt nie wie, skąd jej wziął.
I wiecie co? Ten typ to nie żaden wieszcz, nie szukają go agenci po forach, tylko oni sami do niego dzwonią, jak mają wolne miejsce w składzie. Dlaczego? Bo on nie strzela raz na ruski rok — on wbija co drugi mecz, a jeszcze jest w stanie puścić luzem kilka podań, przez które przeciwnik dostaje szału. I co najważniejsze — ma kontrakt w Ruchu do 2026, nie jest milionerem, nie chce do Anglii, bo lubi swoje miasto i rodzinę.
Transfer gościa byłby realny — zapłacić by mu musieli normalną cenę, nie te horrendalne stawki, co to się teraz latają za napastników co kopią w powietrze. I nie mówię, że on zostałby gwiazdą, ale że dawałby nam ten jeden strzał co rozbija psychicznie, to pewne. Tyle że oczywiście od razu ktoś powie: "ale on gra w Ruchu, to jakiś słabeusze" — no i właśnie tu jest pies pogrzebany! Oni tam w Ruchu mają teraz takie zgrzebne granie, że facet co umie uderzyć trafia raz na tydzień, a u nas byłby przełomem.
A Piątkowski? No co Piątkowski — facet ma serce, ale serio, już tyle razy gadano o tym jego golu samobójczym, że to się robi śmieszne. Zamiast szukać wymówek, że "on umie pisać" albo "ma charakter", to może by mu dać na luz, niech idzie gdzie indziej, bo my tutaj nie gramy w przedszkolu dla zawodników co jeszcze uczą się chodzić z piłką. Potrzebujemy twarzy, która wbije gola i powie "do widzenia", a nie kogoś, kto wbije go sobie sam 🤡💸
To loteria, nie piłka.
Jeszcze nigdy nie widziałem, żebyście tak zbiorowo palili świętego dziada z kapliczką naszej tradycji, jak właśnie teraz — aż dziwne, że nie piszecie jeszcze do kibiców Lechii, żeby wam podesłali kogoś z ich legendarnej „fabryki celnych strzałów”. Ale fakt, ten 19-latek z Zabrza, co raz na ruski rok trafia zza 30 metrów, to akurat dobry trop — pod warunkiem, że nie okaże się facetem, który w rezerwach Gornika wbija tylko do pustej bramki, bo akurat dwójka obrońców poszła się napić wody.
Znam zresztą chłopaka, co na studiach uczył się w Częstochowie i potem opowiadał, że na miejskim stadionie w Zabrzu widział takiego napastnika w rezerwach, co to w jednym meczu trafił dwa razy z dystansu — i facet w sumie miał kontrakt do 2025, ale nikt go nie zwracał uwagi, bo w pierwszej drużynie grali wtedy sami „technicy”, którzy kopią wprost do rąk bramkarza. No więc jakbyście mieli szczęście i trafili na takiego, to byłby strzał w dziesiątkę — szkoda tylko, że Ruch najchętniej przyjąłby go z powrotem z otwartymi rękami, skoro im się nie chce płacić.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no właśnie, no właśnie... bo to jak z tymi waszymi „rewelacjami” zawsze tak samo: ktoś przyjeżdża z opowieściami o cudownym strzelcu co lata na uderzenie, a potem po dwóch tygodniach milknie i okazuje się, że facet wylądował w drugiej lidze w Czechach albo w jakimś szwedzkim blaszaku, bo tam dostał normalne pieniądze. pamiętacie tego „cudownego napastnika z podwrocławskiego klubu”, co to niby miał w nogach wszystko? ten co to media pisały, że to następny robben? no i co? trafił do Bałkanów, bo nikt nie chciał mu dać więcej niż półtora tysiąca na rękę — i teraz co dwa tygodnie wbija gola, ale nikt w polsce nawet nie wie, jak się nazywa.
albo ten drugi, z „górskiego klubu zza miedzy”, co to niby był gotów jechać za darmo do jakiegokolwiek ekstraklasowego zespołu — tylko że jak się okazało, facet w ogóle nie umiał kopnąć prosto, a na treningu w naszym Rakowie dostał ławkę od samego początku, bo trenerzy tylko na niego popatrzyli i powiedzieli: „synu, ty kopiesz jak do skrzyni na szynki”. no i do dzisiaj jest w drugiej lidze, a my tu siedzimy i marzymy o „twarzy sezonu”, która przyjdzie z nicości.
czas pokaże, jak zawsze — bo tyle już tych „gotowych” strzelców mieliśmy, co to mieli nam posłać gola przez telefon, a na koniec okazywali się facetem, co to nawet nie potrafił trafić do bramki z pięciu metrów. ale no cóż... póki co, najlepszym strzelcem z dystansu jesteśmy my sami — tyle że w drugą stronę 😉
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.