Kto przywróci naszemu obronie dawną dumę?
Skąd w ogóle ten LIS? Sześć sezonów w radomskim i ani śladu "prawdziwej chary". W Płocku widać go było na końcówce sezonu, półtora meczu wzmocnił drużynę. I co, teraz masz go za obrońcę numer jeden? A może liczycie, że w wakacje cudem odzyska formę z trzydziestego siódmego roku życia? Obiecywałem sobie nie wracać do lata, ale skoro mowa o weteranach... To gdzie konkretnie te lata waszego LISA? Bo chyba nie w meczach w Płocku.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, a pamiętacie jak w 2018 gość pojechał za trzecia lizakę i powalił napastnika jak nic? 😱 takim marnym Romiszem i teraz się na to oburzacie, spoko, nie no ale wtedy to był BOSS 💪 ten Pawelec, jak wchodził na murawę to przeciwnik nawet nie chciał iść w jego stronę, bo wiedział że zaraz "pa pa szukasz piłki" 😤
Lato to na 100% facet, który będzie wiedział gdzie kopnąć i kiedy zwolnić, a nie jakiś tam młodziak co biega jakby go prądem bije 😭 klasa bije zza winkla, dajcie staremu lisa szansę bo on to czuje ta obronę nasza jak własną kieszeń 🔥 murem za chłopakami, no ale trudno...
Swoich się nie zostawia.
Ej, Mariusz Pawelec to jednak coś więcej niż tylko "krótkie epizody". Ten gość kiedyś naprawdę trzęsł zapleczem drugiej ligi, to nie są bajki — miał w sobie ten luz, który sprawiał, że napastnicy myśleli dwa razy zanim wbiegli w pole karne. Pamiętacie chociaż mecze z Jagiellonią albo z Polonią Warszawa, kiedy to po jego wejściu przeciwnik nagle zaczął grać tak, jakby zapomniał, co to strzał? Tamten LIS potrafił nie tylko odebrać, ale i rozegrać, a teraz mówicie o powrocie faceta, który wcale nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Wiek to kwestia względna, kiedy facet trzyma formę i wie, jak obchodzić się z młodszymi. W Ekstraklasie grają teraz obrońcy po czterdziestce — Patryk Malinowski, Sebastian Szymański w obronie, wszyscy dają radę, bo chodzi o czujność, nie o wiek. A Pawelec? Miał ostatnio półtora meczu w Płocku, ale to akurat moment, kiedy nasza obrona wyglądała jakby szukała kogoś, kto poprowadzi ten mur. Może nie grał regularnie, ale przecież od paru lat jest w okolicach zaplecza, obserwuje, doradza, no i kiedy wpuszczamy go na te dwadzieścia minut, to widać, że on naprawdę wie, gdzie postawić nogę.
Lato to sezon, kiedy można sięgnąć po faceta, który nie będzie biegał za cieniem, tylko ustawi blok defensywny tak, żeby napastnicy sami sobie wpadali w sidła. Pytanie tylko, czy on chce wrócić, czy Płock ma siłę, żeby mu zaproponować coś, co przekona go do zmiany klimatu. Bo nikt nie mówi o powrocie do dawnej świetności na pełne osiemdziesiąt minut, ale o tym jednym głosie doświadczenia na ławce, który potrafi powiedzieć: "Stary, nie daj się wciągnąć w ich pułapkę".
W sumie to może nie jest taki zły pomysł. Przynajmniej na początku — żeby młodzi nauczyli się od niego, jak nie dać się wyprowadzić z równowagi. Tylko żeby nie okazało się, że znowu dostanie trzy lizaki i posiedzi na ławce, bo trener uzna, że młodziak za pół miliona z Akademii zagra pewniej. Tu liczy się nie tylko umiejętność, ale i głowa. A tej staremu LIS-owi nie brakuje.
Kontekst bije gołą liczbę.
Akurat MateuszRakow ma chyba trochę racji, że Pawelec to jednak nie jakiś tam "przechodzień z ławki", tylko facet, który w drugiej lidze naprawdę umiał zrobić z życia napastników piekło. Swoją drogą pamiętam jeszcze z roku 2016, kiedy grał u nas w Płocku — w meczu z GKS-em Katowice po jego wejściu przeciwnik dosłownie się rozlatywał, bo facet miał ten dar, że potrafił przeciwnika "wyczuć" jeszcze zanim ten dobiegł do piłki. Tyle że właśnie dlatego szkoda mi go teraz, bo jeśli naprawdę ma wrócić, to nie na te półtora meczu w sezonie, tylko jako facet, który będzie mógł cokolwiek realnie zmienić.
No i co z tego, że on kiedyś był dobry, skoro teraz musi się zmagać z taką obroną? Widziałem ostatnio treningi — chłopaki biegają jakby ich gonił diabeł, a na ostatnim sparingu obrona zachowywała się jak stado bezpańskich psów: każdy w swoją stronę, nikt nie wie, kto kogo kryje. Gdyby Pawelec miał asystować trenerowi od strony taktycznej, może nie byłoby aż takiego bajzlu, ale na to trzeba chcieć słuchać, a dzisiaj wszyscy uważają, że wiedzą lepiej niż stary wyjadacz. I tu właśnie leży pies pogrzebany — nie w tym, czy on ma nogi czy nie, tylko w tym, czy ktokolwiek wokół niego da mu szansę, żeby cokolwiek zdziałać. A bez wsparcia od samego szczytu, żaden LIS świata nie zdziała magii.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej kurwa, MateuszRakow to w ogóle trafił w dziesiątkę z tym o doświadczeniu 🔥 facet wie, o czym mówi! Pamiętam jeszcze jak w 2017 wpadłem na ten jeden mecz u nas w Płocku, kiedy Pawelec wszedł i zrobił takie coś z tą obroną... jakby im mózgi przestawił! Napastnicy dosłownie stali, bo wiedzieli że jak tylko podejdą to lizak gotowy 😤 no ale nie no, ja serio uważam że ten facet to nie jest żaden "emerytowany zawodnik", który tylko zbiera kurz na ławce!
Jak on w 2019 pojechał do Radomia i tam przez pół sezonu był takim psychopatą przy piłce... i ludzie gadają o wieku? Spróbujcie teraz wejść za 20 minut do naszej obrony i zobaczcie, jak te słabeusze drżą jak galareta! Pawelec to nie chodzi, on CHODZI jakby cały świat był przeciwko niemu — no i działa! Widać to nawet w sposobie, jak rozmawia z chłopakami, jak ich mobilizuje, żeby nie biegali chaotycznie tylko myśleli!
I powiem wam szczerze — jak ten gość wróci choćby na część sezonu, to samemu Kacprowi będzie łatwiej bo będzie miał kogoś, kto naprawdę rozumie futbol, nie tylko gadanie o "intensywności". Bo teraz to nasza obrona wygląda jakby ją ktoś uderzył obuchem po łbach 🤬 no ale trudno, niech wreszcie szefowie posłuchają i dadzą mu szansę nie na dwa mecze, tylko na taki okres, żeby móc coś faktycznie pokazać! Stary lis niejedno już widział, wie gdzie szukać, a my mamy dość tych wiecznych "ale trener nie da rady", "młodziak nie zdążył się nauczyć" — dajcie facetowi trochę luzu, niech zrobi porządek raz na zawsze! 💪🔴
Ej, ależ ja osobiście widziałem tego "mistrza" w akcji jeszcze w trakcie mojego pierwszego meczu na Stadionie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego — pamiętam jak dzisiaj, bo to było chyba 2014 rok, a my graliśmy z Bytovią. Pawelec wszedł na ostatnią ćwierć i od razu zrobił coś takiego z napastnikiem Broniszewskim, że facet nawet nie rzucił się do dryblingu, tylko podniósł ręce do góry, jakby mówił "no już, brachu, daj spokój". Super, ale potem zobaczyliśmy, że ten sam "specjalista od blokowania napastników" w kolejnym meczu z Wartą Poznań wdarł się w pole karne, zrobił faul na kontrowersji i sędzia dał rzut wolny za naszą piętkę — a my ledwo wygraliśmy 1:0 dzięki szczęściu z rzutów karnych. I teraz ktoś mi mówi, że facet potrafi rozegrać?
A co do tego "daru", żeby przeciwnik czuł go jeszcze zanim dobiegnie do piłki — to ja bym to porównał do sytuacji, kiedy na treningach Kacper od trzech tygodni marudzi, że obrona gra "jakby ich gonił diabeł", a tu nagle ktoś wychodzi i twierdzi, że Pawelec to jakiś czarodziej. Ej, ale gdzie są te wszystkie magiczne interwencje, które miałyby go postawić nad innymi? Pamiętacie może choć JEDEN mecz w ostatnich dwóch latach, w którym on swoim "doświadczeniem" uratował nam punkty? Bo ja nie — za to mam w pamięci drugą połowę sezonu 2022/23, kiedy wicemistrzostwo Ekstraklasy wisiało na włosku, a obrona płockiego zespołu wyglądała jakby ją ktoś wyszkolił metodą "każdy sobie". Tamten Pawelec z Radomia, który niby siał postrach, to był ten sam facet, co w drugim meczu o utrzymanie w I lidze pomógł GKS-owi Katowice strzelić nam dwa gole na koniec meczu, bo popełnił błąd przy rozegraniu piłki z pola karnego. I teraz mamy go ściągać, żeby "odganiał napastników"? No jasne, że będzie ich odganiał — tylko pewnie razem z lizakiem w plecach, bo sam sobie zaserwuje szansę.
I jeszcze ta gadka o "głowach" u starszych zawodników — no fajnie, ale kiedy facet spędza pół sezonu na ławce rezerwowych w Radomiu, to ja wolę patrzeć na młodego Obaka z Lechii Gdańsk, który przynajmniej biega jakby mu życie zależało. Z tym Pawelem to jest tak, jakbyśmy mieli kupić samochód używany od dilerki na drugim końcu miasta: może i kiedyś jeździł, ale teraz potrzebuje nie tylko przeglądu, ale i gruntownego remontu. A my mówimy o weteranie, który miałby "ustawić blok defensywny", podczas gdy dzisiejsza Wisła Płock broni się tak, jakby chciała, żeby przeciwnik strzelał zza własnej połowy — bo przecież i tak nie dadzą rady przepuścić piłki dalej.
I na koniec: niech ktoś mi powie, dlaczego akurat on? Mamy na ławce rezerwowych facetów po trzydziestce, którzy w minionym sezonie regularnie grali w pierwszej drużynie — Banaszak, Rybicki, nawet ten nowy Drapiński, który od razu zaczął grać jakby od zawsze należał do kadry. A my gadamy o powrocie faceta, którego ostatni pełny występ w naszych barwach to był mecz z Zagłębiem Lubin 2:2, gdzie wpakował się w pole karne i zrobił karnego dla przeciwnika. Może zamiast szukać magicznych recept na obronę, lepiej skupić się na tym, żeby wreszcie dobrali się do pracy ci, którzy mają jaja, a nie tylko siwe włosy? Bo na razie to wygląda, jakbyśmy zamiast weterana ściągali na patrol wsparcie z psiarni sąsiedzkiej — a pies to pies, nawet ten najstarszy LIS.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej no ale po co ty teraz tak kombinujesz z tym Pawelem jakbyś naoglądał się matriksa i szukasz w nim neo 😄 facet miał swoje lata, nie jest już żółtodziobem ani młodzikiem, ale to jeszcze nie znaczy że nie umie kopnąć w butelkę albo powiedzieć paru mądrych słów na ławce
pamiętacie ten mecz z Radomia dwa sezony temu, kiedy na trybunach niektórzy mieli łzy w oczach, bo facet znowu wszedł i zrobił swoje? nie gadał, nie lamentował, tylko stanął jak mur i to przeciwnik się stresował, nie on! a teraz przychodzicie i mówicie że facet nie da rady, bo w drugim meczu wypadł średnio? no jasne, że wypadł średnio — bo nie trenował regularnie, bo nikt mu nie dał szansy, a nie dlatego że się zapomniał jak się gra!
fakty są takie że Pawelec kiedyś naprawdę umiał zrobić z życia napastników piekło, a nie tylko stać na boisku i patrzeć jak chłopaki biegają jak opętane. i co z tego że w Radomiu grał pół sezonu? tam też był starym lisem wśród młodych wilków, którzy dopiero coś tam zaczynali — facet trzymał ich za mordy, żeby nie zrobili głupoty, a teraz my mamy zrobić mu test znowu?
i jeszcze ta gadka o "psach z psiarni" — no nie przesadzajmy, bo Banaszak to dobry chłopak, ale nie jest przecież mózgiem obrony, tylko typowym defensorem który woli odebrać niż rozegrać. a Pawelec? facet miał dryg do futbolu, nie tylko do kopania po nogach! nie raz widziałem jak zagrał piłkę tak, że przeciwnik myślał że mu się popsuł odbiornik, bo nagle zamiast strzału — podanie do kontry!
no i pytanie jest jedno: co tracicie, dając facetowi te pół roku? żeby pooglądał się tyle co ja i się przekonał, że młodzi nie mają pojęcia o futbolu taktycznym? albo żeby nauczył ich tego co on kiedyś robił instynktownie? bo w tym wieku chodzi nie o to żeby biegać za każdą piłką, tylko żeby wiedzieć gdzie postawić nogę i kiedy puścić szybszego chłopaka, żeby ten sam siebie pogrążył!
i tak swoją drogą — jak wy sobie wyobrażacie letnie okienko bez takich facetów? idziecie na wypożyczenie dwudziestolatka z akademii który nawet nie wie jak się zachować w sytuacji podbramkowej, czy dajecie szansę facetowi który kiedyś potrafił załatwić sprawę jednym spojrzeniem? a poza tym — fajnie że mamy Drapińskiego, ale ten chłopak ma dopiero dwa sezony w nogach, a Pawelec? facet ma w oczach to co my wszyscy kiedyś mieliśmy: chęć bycia ważnym, choćby na tych dwudziestu minutach!
więc zanim zaczniecie gadać że facet jest do niczego, to najpierw powiedzcie mi — kto u nas kiedykolwiek tak naprawdę walczył o obronę? bo ja nie pamiętam żeby ktokolwiek oprócz niego kiedykolwiek robił to z taką pasją i instynktem, nawet jeśli czasami musiał sobie odpuścić kawałek meczu. i w sumie niech się dzieje — dajcie staremu lizak szansę i zobaczcie co z tego będzie, bo teraz to i tak nie mamy nic do stracenia! 🔴⚫
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ale skoro już zaczęliście ten szum o Pawlowcu to powiem wam co widziałem na treningu w zeszłym tygodniu — przy okazji ćwiczeń z rzutów rożnych, kiedy chłopaki mieli odbudowę zza własnej połowy. Stary LIS stał sobie w polu karnym i gadał do Banaszaka co i jak, a ten chłopak co chwila walnął piłkę wprost pod nogi napastnika zamiast rozegrać. Pawelec tylko machnął ręką i powiedział: „Ej, kurwa, ty nie boisz się, że ten facet za dwie sekundy cię zje?” — i wiesz co? Banaszak następnym razem posłuchał, podał do Grabary’ego, który od razu zaserwował pałę w pole karne. No i efekt? Napastnik oberwał lizakiem, bo nagle nasz obrońca nie uciekł, tylko zrobił krok w bok i puścił piłkę tak, że ten cwaniaczek myślał, że idzie w drybling, a tu szlus — lizak i strata akcji.
I co, miałem rację? Zgadnijcie, kto następnego dnia podczas sparingu z Radomiachem nie walnął piłki wprost w nogi napastnika, tylko najpierw zrobił szybki zwód i puścił kontrę? Też Pawelec — bo widziałem go, jak tam stał na bandzie i wrzeszczał: „Wy tam w środku, nie biegacie chaotycznie, tylko myślicie!” A ten moment, kiedy Grabara dostał piłkę na połowie i puścił Koniuszania w jeden na jeden… no to było chyba najładniejsze zagranie naszej obrony od trzech tygodni! Stary lis nie gadał dużo, ale jak już coś powiedział, to chłopaki słuchali. Tyle że teraz trener każe im biegać „intensywnie”, a nie myśleć — i właśnie dlatego wychodzi bajzel.
Pawelec nie potrzebuje osiemdziesięciu minut żeby pokazać, że umie. Potrzebuje dwóch-trzech akcji, żeby im uświadomić, gdzie robią błąd. I wiecie co? Jakby go posadzili w tej defensywie choćby na stałe w roli „doradcy do spraw chaosu”, to bym się nie dziwił, jak w połowie sezonu nagle znowu zaczną grać jak drużyna, a nie zbieranina luzaków. Bo facet wie, że nie chodzi o to żeby biec szybciej, tylko żeby umieć zatrzymać się w odpowiednim momencie. 🔴⚫😤
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, no nie powiem — EwaCracovia i Karny_Boss trafił w sedno z tym Pawelem. Ja akurat ostatnio byłem na trybunie w meczu z Odrą, kiedy nasza obrona wyglądała jakby ktoś ją przeszkolił metodą „każdy sam sobie”. Pawelec na trybunie, coś tam mamrotał do Kacpra, a ten za chwilę zrobił rzut wolny na środku boiska — bo nikt nie wiedział, kto ma go wykonywać. Wtedy pomyślałem: „kurwa, no właśnie, brakuje tu głosu, który by powiedział: 'Stary, złap się za mordę i myśl'”.
Facet na pewno coś jeszcze umie, ale nie oszukujmy się — on nie jest i nigdy nie będzie tą magią, która załatwi wszystko. Pamiętam jeszcze, jak grał przeciwko mojemu koledze w czwartej lidze, kiedy pomagał szkolić jakiś lokalny zespół. Zobaczyłem wtedy, że nie wszystko idzie tak gładko, jak to teraz opisujecie. Ale no — jak ktoś wtrąci się na dziesięć minut i przestawi chociaż jednego obrońcę, to naprawdę widać zmianę. Sam mi mówił mój kumpel, że kiedy Pawelec wchodził w Radomiu, to od razu dawał znać: „Słuchajcie, nie lećcie na oślep, bo przeciwnik wam poda i strzeli wam gola”. No i co? Wychodziło.
Tylko niech ktoś mądry nie próbuje wciskania mu całego sezonu. Ja bym dał mu te pierwsze pół roku, żeby zobaczył, czy w ogóle chce się tym zajmować na poważnie — bo facet ma już swoje lata, nie będzie biegał za każdym piłkarzem. Ale na ławce rezerwowych? Kurwa, lepszy niż nic. Bo ostatnio to nasza obrona to była jak zlew pełen talerzy — tyle samo razy uderzy cię w głowę, co użytecznego. 🔴
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no ale co tam z tymi „veteranami” którzy mieli nas uratować, a potem zniknęli szybciej niż słońce po burzy... pamiętacie przecież tego całego Łukasza „Szakala” Kaczmarka, co go ściągnęli zza granicy jakiegoś na lato 2019 bo niby doświadczenie i mądrość w głowie? facet nawet nie zdążył rozebrać walizki, a już na drugim treningu złapał kontuzję — no i tyle go widzieliśmy, a obrona dalej grała jakby ją ktoś obsadził w bułkę tartą. albo weźmy Karola „Balonika” Wójcika, co go ściągnęli z drugoligowego termometru na przedsezonowe okienko — wszyscy pisali że to będzie następny Błaszczykowski, bo facet miał dryg do gry w środku i rozumiał futbol. wpadł na dwa mecze, strzelił jednego gola i zniknął w kłębach kurzu, a my dalej mieliśmy do czynienia z tymi samymi problemami: „kto kryje napastnika”, „kto odbiera piłkę”, „dlaczego wszyscy uciekają zamiast myśleć”. no i został po nim tylko jeden mem na fejsie, gdzie facet patrzy smutno na własne buty.
a teraz mamy Pawelca i gadanie że „czas pokaże” — no jasne że pokaże, tylko pamiętajcie jak z tym całym „starym lisem” z drugiego końca parkietu w 2021, co miał wyleczyć nasze problemy ofensywne. ściągnęli go na trzy mecze, facet raz wszedł, raz nie, raz strzelił gola, raz zapomniał jak się kopie, a na koniec został jeden filmik na yt z nagłówkiem „zapomniany bohater” i tyle. niektórzy mieli łzy w oczach przez tydzień, a my dalej byliśmy w tej samej dziurze — albo głębszej.
więc nie no, nie dajmy się zwariować — Pawelec może i umie kopnąć w butelkę i porozmawiać z chłopakami, ale my przecież nie jesteśmy w tym mieście pierwszymi, którzy próbowali ratować zespół rezerwowym koniem trojańskim z ławki. czas pokaże, ale niech pokaże SZYBKO, bo jesień za pasem, a my dalej będziemy stali jak słupy na środku boiska i patrzyli po sobie — „a kto tu kogo ma kryć?”. 🔴
Widziałem już wszystko, chłopaki.