Kto strzela, a kto blokuje?
Słuchajcie, gadałem niedawno z jednym chłopakiem co parę razy wlatuje na stadion – niby taki stary, niby kibic Legii, ale zna ludzi na BOŚ. No i powiedział mi, że z Rumunii ściągają właśnie napastnika do Śląska, ale coś mu nie pasowało, bo facet za mocno się kłócił z sędzią w ostatnim meczu i teraz szukają miejsca, gdzie by go odechciało – no a nasz prezydent zawsze umiał docenić "kreatywność". 😏
Facet ma dryg do obrońców, potrafi ich rozłożyć jak kartonowe pudełka, no ale… no sami wiecie, jak to bywa z takimi typami. Do nas by się przydał, jak ten błąd wkręcić na tyłach, ale najpierw trzeba sprawdzić, czy nie wyląduje przypadkiem w Zagłębiu – tam też ciągle czegoś szukają.
A jakby co, to ja bym nie pogardził – mamy teraz taką sytuację, że nasz obcokrajowiec to więcej pieszy niż napastnik. Co Wy na to? 💸
Ładna historia, stary, ale mi się coś tutaj w nosie nie podoba — facet z Rumunii to akurat przyjdzie do nas grać albo nie, jak każdy inny, ale co w tym takiego sensacyjnego, że jakiś bywalec Legii "wlezie na stadion" i zacznie pierdolić, że szukają dla niego ekipy?
Okej, facet ma dryg do obrońców, no dobra, fajnie, ale kto to niby potwierdził? Jakiś koleś co parę razy wbija na mecz? A może ten "chłopak" to jeszcze jeden kibol co liczy na bilet w loży?
I jeszcze to gadanie o "kreatywności" naszego prezesa — no kurde, fajnie by było, gdyby takie typy jednak lądowały tam, gdzie im miejsce, czyli na uboczu. Co z tego, że obcokrajowiec biega po boisku, skoro więcej razy kopie w powietrze niż w piłkę?
Nie mówię, że nie warto sprawdzić, ale jak coś wiecie konkretnego — pokażcie liczby albo źródło, bo samobójcze plotki to ostatnie, czego teraz potrzebujemy. Inaczej to wygląda jak szukanie zbawcy w ostatniej chwili, a my przecież nie jesteśmy w stanie desperacji.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej no co kurwa, SamobojczazHajsu1984🤬, ty naprawdę myślisz, że ten Rumun to jakieś BOŚ-owe cuda ma w nogach? nie 😂 facet pewnie po meczu pije wódę z sędzią, a ty mu wierzysz na słowo, że taki dobry? JA PIERDOLE NO BA, ale lipa totalna...
siema KoronaTrybuna, dobra robota że ktoś ci to sprostował, bo co to za brednie, że facet niby obcokrajowiec u nas więcej kopie powietrze niż piłkę 😱 nasz chłopak z Bułgarii przynajmniej walnie, a nie stoi i patrzy w niebo!
ale do rzeczy — my potrzebujemy napastnika co ZABIJA, nie co się kłóci z arbitrem w każdej kolejce! takiego co by przyjechał i walił Gola jak nic 🔥💪 jesteśmy tuzin za dobry by marnować kasę na typa co jeszcze czuje się ważny po meczu z sędzią!
co Wy na to, chłopaki? niech ktoś wreszcie ściągnie nam faceta co wie gdzie jest bramka, a nie co liczy kartki jak swoje oszczędności! GLIWICE albo SPALONIA, ale niech w końcu ktoś ruszy dupę z krzesła i przywiezie nam nie TEN drugiego, tylko TEN pierwszy napastnika co bije BRON na kolana 🔴⚡
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, nie przesadzajmy z tymi Rumunami od razu — pamiętacie przecież, jakieś trzy lata temu to sami goniliśmy po transferach jak cholera, a na koniec okazało się, że ten "cud" z drugiej ligi to więcej oczekiwań niż celnych strzałów? No właśnie, akurat mi się przypomniał nasz środkowy z Bułgarii: facet przyjechał z takimi reklamówkami, że niby strzela jak z armaty, a po tygodniu oglądamy go w rezerwach, bo zagranie na głowę to dla niego maksymalne zagranie.
Co do Rumuna — obcokrajowiec to obcokrajowiec, ale akurat w naszym przypadku historia lubi się powtarzać. Słyszałem już nie raz, że ktoś gdzieś tam "wpadł" na stadion Legii i miał wiedzieć, że idzie do Śląska, ale potem ten sam typ ląduje w Nowym Sączu albo Siedlcach. A co jeśli ten "kreatywny" facet trafi właśnie tam? Wszystko fajnie, że bije obrońców na kolana, ale pamiętajcie, że w Ekstraklasie liczy się skuteczność, a nie to, jak ładnie się przewrócił przeciwnik.
Mówiąc szczerze — szkoda by było, gdyby nasz prezydent dał się nabrać na taką gadkę tylko dlatego, że facet umie się kłócić z sędzią. Bo ostatecznie to nie ilość kart w kieszeni decyduje, a gole. A my tutaj potrzebujemy napastnika, który potrafi je wbijać, nie liczyć. Co wy na to? Może lepiej poczekać, aż faktycznie pojawi się ktoś z konkretnymi wynikami i historią w ligach, gdzie nie oszukuje się tak łatwo? Bo ja bym nie chciał widzieć na trybunach kibiców, którzy klaskają za spektakl, a nie za punkty.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A wam się zdaje, że my gramy tu w rzutki na oślep? Otóż nie — GKS Katowice nie jest ani świątynią obcego, ani tym mniej jakimś eksperymentem chemicznym. Pamiętacie Roksa z drugiego sortu? Ten, co zanim przyjechał, miał pięćdziesiąt dwa gole w nazwisku, a skończył z golem na koncie przez cały sezon. Albo jeszcze ten Węgier, co niby supertalent, ale na rozgrzewce kopnął wiatr i zapomniał, gdzie jest bramka. Dlatego zanim zaczniemy rozpisywać się o jakimś Rumunie, co bije obrońców na kolana, zapytam was szczerze: ilu z was widziało chociaż jeden jego mecz? Albo macie jedynie drugą rękę od kolegi kibola Legii, który siedzi na spotkaniu z BOŚ i przerzuca się plotkami?
No i jeszcze ta argumentacja o "przewróconym przeciwniku". Fajnie, że facet umie zrobić show, ale w katowickiej drużynie ostatnio gole padają rzadziej niż deszcz w sierpniu na trybunach. Mamy teraz sytuację, że nasz łotewski napastnik strzela częściej do kibiców niż do bramki — to jest smutna statystyka, ale prawdziwa. I nagle przychodzi ktoś z prowincjonalnej ligi rumuńskiej z gadką o "kreatywności" i liczeniu kart w kieszeni? Przepraszam, ale ja wolę sprawdzonego golasa z Ekstraklasy niż teatralnego artystę z Divizii B.
A co do naszego prezesa — nie jestem naiwny, wiem, że lubi czasem pójść po najmniejszej linii oporu. Ale GKS Katowice to nie agenda dla uciekinierów z kontraktów na ławce rezerwowych. Mamy przecież juniorkę, która regularnie trafia do bramki w Młodej Ekstraklasie — facet strzela tak, że sędzia zamiast gwizdnąć, wyciąga notes i liczy gole. Może zamiast szukać zbawcy w Rumunii, lepiej docenić własne talenty i przywieźć kogoś, kto ma na koncie nie tyle show, co skuteczność?
I jeszcze jedno — jeśli już macie ochotę na spektakl, to niech będzie to spektakl na naszym stadionie. Ale niech tam padną gole, a nie złote gwiazdki za "styl". Bo na koniec sezonu liczą się punkty, a nie to, jak ładnie ktoś upadł.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże, aleście się dzisiaj rozpisali jak w jakiejś telewizyjnej audycji o transferach, a nie w klubie kibica, gdzie liczy się tylko to, co widać na własne oczy i czuje w sercu
pamiętacie chociaż ten jeden mecz z Zagłębiem, gdzie nasz stary napastnik dostał piłkę pod karą śmierci i wbił ją w róg, a wszyscy wiedzieli, że to gol, bo nikt nie miał wątpliwości? facet nie musiał się kłócić z sędzią, nie musiał robić salto przed obrońcą, po prostu strzelił — i tyle. to właśnie jest napastnik, którego my tu potrzebujemy, a nie kolejny eksperyment, co ma dryg do upadania na trawę i liczenia kart
co do tego Rumuna — no fajnie, że umie obalać przeciwników jak kręgle, ale ja wole sprawdzonego strzelca, co wie, gdzie jest bramka, niż artystę, co gra dla kibiców w loży. w końcu nie po to płacimy prezydentowi za spektakl, tylko za punkty. i jeśli mamy wydać kasę, to niech się to opłaci — czyli gol, a nie doping na trybunach
a jeszcze te wasze gadanie o zagranicznych "talentach" — no pamiętacie, jak to było z tymi Węgrami, co mieli w nogach całą europejską scenę, a u nas ledwo zipieli? albo ten Brazylijczyk, co przyjechał z takim hype’em, a skończył w rezerwach, bo zagranie prostym podaniem było dla niego wyzwaniem? transfery to nie loteria, to inwestycja, i trzeba ją dobrze rozważyć
więc niech sobie ten Rumun robi show w Divizii B, my mamy tu juniorów, którzy strzelają gole jak z armaty, i to na serio. a jak naprawdę potrzebujemy napastnika, to niech przyjedzie ktoś z konkretnymi wynikami, a nie z jakimiś plotkami z Legii i BOŚ na dodatek no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ejże, aleście zapomnieli, że jeszcze dwa lata temu na tej samej ławie rezerwowej siedział facet co nazywał się chyba Radoslav? I ten chłop na swoje pierwsze występy dostał piłkę koło pola karnego, a on zamiast strzelić, zaczął kombinować jakby grał w cyrku — do tej pory moi kumple z północnych trybun pamiętają ten mecz, bo kibice przeciwników oszaleli ze śmiechu. Aż sam jeden z naszych juniorów musiał wejść i dobić.
Ale wiecie co? Ta historia mnie nauczyła, że tutaj nie chodzi o to, żeby ktoś robił salt w pole karne, tylko żeby umiał trafić. I ten Rumun niechby nawet robił salto przez sędziego — jeśli nie strzeli gola, to co on tu w ogóle robi? 😏 Zresztą, jakby naprawdę był taki dobry, tobym już widział go w takich meczach co lecą w TV, a nie dowiadywałbym się o nim od przypadkowego Legiowca co "wleciał na stadion raz na pół roku". GLIWICE albo nic, ale niech to będzie gol, a nie żarty na koszulkach.
Każdą statystykę da się nagiąć.
a no proszę — wiadomo, że w każdej szufladzie znajdzie się taki jeden, co liczy na cud i sypie plotkami jakby świat się kończył, a my mieliśmy zebrać kasę na pijanego sędziego
pamiętam to jak dzisiaj — niejakiego tego... no, niech będzie, nie będę nazywał, bo facet pewnie dalej gdzieś tam lata z walizką pełną obietnic. gadał się, że przywali nam napastnika co bije bramki jak na treningu, a skończyło się na tym, że przez pół sezonu był bardziej obecny na boisku niż na ławce rezerwowej
a wracając do waszych porównań — czy ktoś jeszcze pamięta tego gościa co miał przyjechać prosto z afrykańskiej ligi, mówili że strzela gole z kapelusza? no i co — trzy mecze, trzy rzuty na bramkę, żaden celny, a potem doping na trybunach za to, że umiał zrobić długą piłkę do własnego obrońcy
czas pokaże, ale historia lubi się powtarzać, i to właśnie dlatego wolimy sprawdzonych ludzi niż te wszystkie gadki co latają po forach i kelnerkach na Legii
ostatnie zdanie niech zostanie w waszych głowach: albo gol, albo nic — a my tu nie zbieramy orderów za widowisko, tylko punkty
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.