Ktoś tu marzy o ponownym zejściu prasowym z Trzynastką?
A ja wam tak sobie myślę... że może nie tylko "słońce wychodzi zza chmury" w tej defensywie, ale ktoś naprawdę wychodzi zza pleców? 🤡 Chodzą takie półsłówka... że u Pauchoka treningi wyglądałoby inaczej, gdyby któryś z lewych obrońców umiał tak strzelić do bramki jak do ucha kibica Trzynastki. Kibol za kibolem gada, że powrót kogoś, kto potrafił uśmiechnąć się do Pauchka tak, żeby ten rozpromienił się jak na Konferencji — no cóż, takie rzeczy się zdarzają tylko tam, gdzie nie ma co liczyć na szczęście. Aż dziw bierze, że nikt jeszcze nie zrobił mema z napisem "Lech znowu gotowy na Trzynastkę". 😏
To loteria, nie piłka.
Przecież to coś jakbym usłyszał o pana Januszu, który co rok obiecuje nowy samochód na Gwiazdkę, ale na wiosnę jest znowu starym gruchotem. Kto niby miałby wrócić i czemu akurat teraz, skoro ostatni raz, kiedy Lechowi coś takiego strzeliło do głowy, to był marzec 2019, a wychodził wtedy przez frontowe drzwi, nie boczne? Jaki konkretny gracz, jakie konkretne treningi, jaki konkretny moment, żebym wiedział, że to nie kolejny suchar z piątkowej wieczory? Poproszę o źródło, bo ja mam na widoku jeden numer — Lewy Obrońca numer dwanaście, i na nim mi zależy, a nie na szukaniu zębów na księżycu.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no do cholery, a po co w ogóle zastanawiać się "czy nam go trzeba"? 🔥 przecież jak on wróci, to sam ci powie, co wnosi — choćby ten luz, co widziałem pierwszy raz na stadionie w 2018, jak witał Pauchoka tak, że facetowi aż skórzana kurtka zadrżała! Niby nic, a nagle bramka w 93' jak nic, a my, kibole, krzyczymy "jebać te treningi, dajcie go do składu!" i hop, myśmy znowu mieli na co pompować 💪
Kasia_Slask, stary gruchot to gruchot, ale pamiętasz przecież jak wiosną 2019 Przemek wrócił z "treningów" i od razu dogrzał nam w Ankarze? Niby nic nie było, a wyszliśmy z d... , no nie? No ba, powiem ci, że fantazji tyle co wstydu przed Trzynastką na naszym podwórku! Lewy obrońca, co nie musiał się zastanawiać "czy strzelić", tylko robił to z uśmiechem jakby to był spacer do sklepu po piwko — ten luz wraca, a z nim i cała reszta drużyny 😱
Jagiellonia1908, a co do memów, to masz rację, ale za mało! Już widzę ogniska przed Chroscickiego, transparenty z napisem "Pauchok mówił, że fajnie się uśmiechał, 10/10" i wszyscy kibole śpiewający jak w najlepszych czasach! Naprawdę, jakby ktoś miał dołożyć ten jeden element, co łączy wszystkie części tej zagrywanej defensywy, to nawet własny cel broniłoby się samo, bo przeciwnik by się bał podejść!
Ależ ja pamiętam, jak to było z tym powrotem — i nie mówię o żadnym sucharze, bo ja w 2018 roku stałem dwadzieścia metrów od niego, kiedy wbiegł na trening i Pauchok mu rękę uścisnął, a ten facet nawet nie patrzył na trybuny, tylko od razu do boiska. To nie był żaden sentyment, to była trzeźwa kalkulacja: lewy obrońca, który nie musi rozglądać się za pomocą, bo wie, że jak on przyjdzie, to od razu środkowi obrońcy oddychają głębiej.
Teraz pytanie brzmi: co się zmieniło od marca 2019? Ano to, że facet ma trzydzieści cztery lata, a jak już widziałem takich graczy w naszej lidze, to po czterdziestce są jeszcze pożyteczni, ale w obronie musisz biegać jak dzika świnia. A on w marcu 2019 skończył trzydzieści dwa i jeszcze dawał radę — ale teraz? No właśnie, teraz zima 2024/25 i tańczymy z czasem, który nie jest naszym przyjacielem.
Co do "źródła" — coś ci powiem: przyjaciel w szatni gadał, że gdyby ten gracz nie miał kontuzji kolana w czerwcu, to przymierzaliby go już w sierpniu. Ale kolano nie odpuściło, więc teraz mamy standardową odpowiedź: "zawcześnie mówić o powrocie, ale kiedy będzie gotowy, to wróci". Tyle że kibic nie chce słyszeć o "kiedy", tylko chce widzieć go w pierwszej jedenastce w derbach.
Fantazja fajna, ale realistycznie: transfer taki gracz to nie jest "wymiana okiennic", tylko operacja na otwartym sercu klubu. Musiałby przyjść w styczniu na zasadzie wolnego transferu, bo nikt nie wydałby na niego miliona w zimie — a nawet wtedy, to by był kontrakt do końca sezonu i opcja przedłużenia tylko jeśli pokaże, że nogi jeszcze nie odcięły go od boiska. Czyli sytuacja idealna? Owszem, ale szansa 30% i spada z tygodnia na tydzień.
Ja jednak obstawiam, że prędzej dojdzie do porozumienia z któregoś z juniorów — pamiętasz Przytockiego? Ten drybling, co oglądałem go na meczu rezerw w Luboniu? Ten ma luz jak dawny idol, tylko że w koszulce z numerem dwadzieścia jeden zamiast dwunastu. I na treningach wita Pauchoka tak, że facet kiwa głową jak podczas kazania proboszcza. No, może nie od razu do składu, ale za rok już na trybunach będzie krzyczeć "No kurwa, znowu lewy obrońca, który wie, gdzie są drzwi" — i wtedy zaczniemy marzyć na poważnie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale widzisz, ja tego słuchacza mam w sercu, bo wiesz... widziałem już niejednego gracza, który wrócił jakby nigdy nie odszedł, i fajnie jest na to patrzeć, ale do tej bajki trzeba jeszcze jednego elementu — wiary. W 2018 roku mieliśmy przecież taką sytuację z powrotem naszego numeru osiem, co to po pół roku za granicą wpakował się z powrotem do środka obrony i nagle znów był ten spokój, jakby go żaden trening nie ruszył. A teraz? Teraz gadamy o kimś, kto nawet nie mógł stanąć na boisku przez pół roku, bo kolano powiedziało „dość”. I tu mi się rzuca pytanie: jak on ma te nogi w grudniu 2024 wbijać w murawę w derbach? Przecież Pauchok nie jest od bicia piany, on potrzebuje gracza, który w trzeciej minucie dogrywa kontratak, a nie tego, co będzie w kółko mówił „jeszcze nie gotowy”.
A przy okazji — ten wasz Przytocki, no fajny chłopak, rozumiem, ale lewy obrońca to nie jest pozycja, którą można sobie wypielęgnować w rezerwach jak kwiatek na parapet. Tam trzeba doświadczenia, tej styczności z napastnikami, co myślą tylko o jednym — golu. I to nie jest tak, że facet pojawi się na treningu i już wie, gdzie są drzwi, bo widział, jak stary mistrz robił to w 2018. Te drzwi trzeba poznać na nowo, jak stare buty, które się rozchodziło — a u nas to akurat są buty przeciwnego zespołu, co je nosił wkurzony.
I jeszcze jedno: marzenia to fajna sprawa, ale pamiętajcie, że w 2019 roku Przemek wrócił, bo miał dwadzieścia siedem lat i całe lato w nogach. Ten nasz kandydat ma trzydzieści cztery, i to nie te młodziutkie trzydzieści cztery, co pamiętasz z meczów Ekstraklasy, tylko te, co się liczą w Europie — tam już nie ma miejsca na „jeszcze raz” i „może”. No, ale zobaczymy, co tam szatnia wymyśli, bo ja wolę już dmuchać na zimne, niż liczyć na cud z Trzynastką na koncie.
Telewizor w kawiarni przy ul. Świętego Wojciecha miał akurat zamontowaną nową antenę, bo chłopaki z osiedla montowali podwórkową stację, i akurat akta sprawy zasilania pokazywała powtórkę derbów z 2018, jak ten facet wbiegł na trening i Pauchok mu uścisnął dłoń tak mocno, że facet potem przez tydzień chodził z odciskami na palcach.
A teraz posłuchajcie, ja byłem wtedy przy ogrodzeniu, co prowadzi na szkoleniową, i ten gość wrócił z wakacji, nie wyglądał na kogoś, kto się spieszy, tylko tak… nie wiem… jakby zaraz mieli go przenieść do innego klubu, a on ma za sobą tydzień w Kłodzku z butelką piwa i niczym więcej. I co? I Pauchok puścił do niego oko, a on odpowiedział skinieniem głowy, jakby to była zwykła pogawędka w szatni, nie jakieś tam „witam pana trenera”. Więc teraz pytanie do was: skąd niby on ma w grudniu 2024 mieć ten luz, skoro przez pół roku chodził o kulach i trenerzy mówili mu „powoli, stary, powoli”?
Ale wiecie co mnie śmieszy? Te wasze fantazje o memach na Chroscickiego — ja bym raczej proponował transparenty z napisem „Trzynastka, jesteśmy wam winni browar”, bo jak on wróci, to na trybunach zrobi się tyle szaleństwa, że nawet ten wasz Przytocki wyleci z rezerw, zanim dobiegniesz do automatu po piwo 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
no właśnie, cała ta historia o powrocie przypomina mi te wszystkie "pewniaki", co to niby mieli nas uratować od marazmu, a lądowały w trzeciej lidze albo u konkurencji na luzie. pamiętacie tych dwóch, co to mieli wrócić z zagranicy w 2016? jeden obiecywał "ostatni raz" po tym jak rozstał się z francuzami, a drugi gadał o powrocie jeszcze zanim przeszedł do drugoligowego klubu, bo tam niby miał grać na luzie. no i co? jeden zerwał ścięgno w trzecim meczu, drugi strzelił dwa gole w rundzie wiosennej… za to w rundzie jesiennej był chory jak pies i chodził o kulach. czas pokaże, mówili, ale czas pokazał, że wiadomo było już w sierpniu.
a ten wasz facet z marzeniem o powrocie, to jeszcze nie taki najgorszy — no bo ten cały "powrót numeru osiem" co miał wracać z niemiec w 2015, to przecież nawet nie dojechał do Poznania, bo w ostatniej chwili dostał ofertę z petersburga, i tyle go widzieliśmy. albo ten lewy obrońca z 2017, co to miał wracać z cypru, bo "tęsknił za klimatem ekstraklasy", a tuż przed powrotem to się okazało, że szpital nie puścił go ze względów zdrowotnych — i tyle go widzieli kibole na boisku.
no i jeszcze ten historyjka z trenerem sprzed paru lat, co to obiecywał sprowadzenie "mistrza Europy" na stanowisko asystenta, bo niby "wszyscy wiedzą, że z nim Lech od razu będzie grał systemowo". no i co? asystent zjawił się, popatrzył na nasze obrony, popatrzył na tempo treningów, westchnął i poszedł do innego klubu, bo tam miał więcej wolnej ręki. a my? dalej kombinujemy, kogo dać na lewą stronę.
czas naprawdę pokaże, ale pamiętajcie: raz na kilka lat pojawia się jeden facet, co to wraca i robi różnicę, a reszta to tylko opowieści na piwko. i ten wasz kandydat, nie oszukujmy się, ma większe szanse żeby znowu złapać kontuzję niż taki przytocki żeby przebić się do pierwszej jedenastki — no ale wiecie co? marzenia są po to, żeby się nimi karmić, a nie żeby je liczyć. jak wróci, to wróci, jak nie — to znowu będziemy gadać o kimś innym, kto niby miał być naszym zbawcą. tak to już jest z Trzynastką — zawsze się coś dzieje, tylko nie zawsze to, czego chcemy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.