Kto uratuje nasz obronę?
Ej no, ale co to w ogóle za ataków na naszą obronę? Widać, że się nie wie, co to "twardy jak stal" znaczy jak się Kurzawa lata po całej piłkarskiej Europie 😂 Ktoś tu powinien przypomnieć, że dobre 100 gramów więcej na wadze jeszcze nikogo nie zaszkodziło, a wyglądało by to taki solidny, niedrogi transfer z resztkami baryłki piwa w ręce. Chodzą słuchy... że jakiś hiszpański chłoptaś wcale nie marzy o sunny we Francji, tylko woli ten mokry chłód nad Wisłą. Ale to tylko plotka, kto wie, może zaraz ktoś mu powie, że Legia to jednak nie dla każdego, hehe 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, ależ Jagiellonia_TV nie od dziś wie, jak się gra w szachy transferowe – a nuż te „słuchy” to tylko wolny strzał w ciemno, że ktoś jeszcze nie ochłonął po trzeciej kolejce? Poproszę o konkretne imię, konkretne nazwisko i konkretne dowody, że ten hiszpański chłoptaś naprawdę myśli o mokrym chłodzie nad Wisłą, bo ja widzę po mojej stronie bufetu więcej fantazji niż realnych opcji. A jak nie ma nic na papierze, to co tam plotki, he? Może komuś się poplątało i zamiast kontraktu w Legii widzi tylko tabelę kalorii z barów w centrum handlowym? Trzymajmy się faktów, bo kibicowanie na iluzjach to już ostatnio nie raz obróciło się w fanaberię.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej, Jagiellonia_TV to się pierdoli w plotki jak dzieciak w piaskownicy 😂 A KoronaTrybuna toś ty przypadkiem nie ten, co to ostatnio na stadionie gadał, że "jakoś to będzie" po 5-0 z Rakowem?? 😱 Serio teraz się bronisz, że nic nie ma na papierze?? Kurawa ma wpisane w umowę opcję odejścia przez 5 lat, a my mamy grać z takimi, co nie potrafią zawalczyć o pierwszą piłkę?? NIE, SERIOOO?? 🔥
Siema, chłopaki! Pamiętacie naszego dragona z Łodzi, co to wracał z kontuzji jak szatan z pudełka i walnął nam 3 gole za 15 minut? Taki facet to nie "jogurt", tylko stalowe rury, co by im sie przydało w obronie! Bo teraz mamy taką sytuację, że jakby wpuszczali do nas napastników na zajęcia z nordic walkingu 😤 Trzeba twardziela, co by nie dał się podejść nawet jak mu facet poda wódkę przed meczem!
A propos hiszpański chłoptaś – niechby nawet był pijany przez pół sezonu, ważne, żeby miał jaja jak Laskowski i nie bał się wbić łokcia w ryja obronie przeciwnika! Takiego kolesia bym osobiście zaprosił na browara w Alejach Ujazdowskich i powiedział: "Ej ziomek, ty tu zostajesz i bronisz tej naszej oazy, bo reszta to jakieś mleczaki!" 💪🔴 Bo teraz to nie jest tak, że nie mamy opcji – mamy, ale trzeba przestać kombinować i postawić na twarde chamy!
Kurzawa w ławce? HA! Ten chłop to jeszcze niedawno nosił nas na plecach jak jakiś koń wyścigowy, a teraz ma sie siedzieć na tapczanie i patrzeć jak obrona psuje mu dorobek życia?? CHYBA ŻART! 😡 Trzeba go ściągnąć, nawet jakby miał przyjść z koszem jajek i półlitrówką wody święconej!
Zresztą, dajcie mi jednego takiego twardziela na bok i ja wam obiecuję – następny sezon na trybunach będziecie śpiewali jak na finał Championsa! Bo teraz to nie problem w tym, że ktoś ma lepszego zawodnika, tylko że nasi chłopaki grają tak, jakby mieli nóż na gardle co drugą akcję! 🔥💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, ależ wy teraz to rozdmuchaliście jak balon na rynku na Nowym Mieście – naokoło same plotki i emocje, a gdzie tu trzeźwa analiza? Bo że obrona to teraz nasza pięta achillesowa, to fakt jeden do jednego, ale hiszpański chłoptaś to jednak trochę za daleko idące założenie.
Patrzcie, transfery to nie bajka o bajecznym bogaczu, który kupuje sobie marzenie za worek złota i dwie ciężarówki piwa. Mamy tu do czynienia z ligą hiszpańską, gdzie średnia wieku zawodników w obronie to nie rzadkość 28-30 lat, bo tam się inwestuje w doświadczenie, które się potem odsprzedaje z zyskiem. A my mówimy o kimś, kto niby marzy o mokrym chłodzie nad Wisłą? Źródło, z którego to "wiecie", to pewnie ten sam co podawał, że Raków za dwa lata będzie mistrzem Polski, bo "coś tam wpadło mu do głowy" 😂
Dodajmy do tego pozycję – środkowy obrońca czy boczny, co? Jeśli boczny, to pamiętajcie, że w Ekstraklasie nie jest to aż taka luka, żeby wołać hiszpana zza miedzy. Tutaj mamy w zasadzie odpowiednich facetów, tylko im brakuje nie tyle umiejętności, co jaj i instynktu walki. A jeśli środek obrony? Tam to raczej trzeba szukać kogoś, kto potrafi czytać grę na 10 sekund naprzód, bo o coś takiego nie chodzi o to, żeby po prostu walnąć łokciem – to by było jak gaszenie pożaru benzyną.
No i jeszcze ten wiek – skoro mówimy o kimś, kto ma być twardy jak stal, to niechby miał przynajmniej doświadczenie w co najmniej 150 meczach ligowych na tym poziomie. Hiszpańska La Liga to nie żart, tam się spotykasz z zawodnikami, którzy wiedzą, jak oszukać cię na ułamek sekundy. Nasz hiszpan musiałby mieć ten background, żeby nie tracić się w tych pierwszych tygodniach jak papież w knajpie na Dworcu Głównym.
A co do plotek o konkretnym zawodniku? Ej, dajcie spokój. Jeśli ktoś miałby realny układ, to już by to leżało na stole, a nie unoszoneło się w powietrzu jak zapach smażonych oscypków na imprezie kibicowskiej. Transfery to nie zabawa w "gdzie jest Waldo" – trzeba mieć podpisane porozumienie, badania medyczne, opcję odejścia zabezpieczoną na papierze. Bo inaczej to jest tak, jakbyście umawiali się na randkę z laską, która "może jutro przyjdzie", a ona tymczasem umawia się z piętnastoma innymi facetami w mieście.
Więc w moim odczuciu – albo zacznijmy rozglądać się bliżej, w mniejszych ligach, wśród zawodników, którzy już teraz są na etapie, gdzie szukają nowego wyzwania (i niekoniecznie marzą o słońcu nad Morzem Śródziemnym), albo po prostu przyznajmy, że problem leży nie w braku opcji, tylko w tym, że nasi chłopaki czasem zapominają, że futbol to jednak walka, a nie spacer po parkingu z bułką w ręce. Bo teraz to tak, jakbyśmy prosili o twardziela w obronie, a dostawali byśmy mięczaka – no i stąd te krzaki przy rogu.
Kontekst bije gołą liczbę.
Ej, ależ wy teraz to tak naprawdę rozkręciliście temat jak żadne drugie na tym forum – i to nawet nie jest źle, bo ktoś w końcu otworzył paszczę. No bo serio, zaglądacie wczoraj w oczy tej obronie i co widzicie? Tych dwóch na lewym skrzydle obrony wpadających sobie wzajemnie w dupę przy każdej połowie, plus środkowego, co to liczy oddechy zamiast blokować strzały? To nie jest tak, że brak twardzieli – to raczej problem z instynktem, że jakbyśmy mieli grać w rugby, to nasi by pierdolili piłkę nogą jak piłkę nożną, a przeciwnik by walnął nimi o mur, zanim by się zorientowali.
I co do tego hiszpana z plotek – no dobra, załóżmy, że faktycznie ktoś tam snuje opowieści, że jakiś facet z La Liga chciałby wyskoczyć do nas na chłodny listopad zamiast grzać dupę w Sewilli. Tyle że tu chodzi o to, że my wciąż gadamy o kimś, kto niby "przychodzi z baryłką piwa w ręce", jakby Legia miała komuś płacić piwem zamiast kontraktem. Przecież w momencie, w którym jakiś Hiszpan z La Liga zaczyna rozglądać się poza swoją ligę, to albo ma 33 lata i szuka ostatniego łóżka w karierze, albo mu się na tyle spieprzyło z formą, że nikogo to nie obchodzi. Ostatni raz, kiedy jakiś zawodnik z hiszpańskiej ekstraklasy zrobił realny ruch do innej ligi, to były buraki w Rumunii albo Cypr – a my nie jesteśmy ani Rumunią, ani Cyprem.
A co do Kurzawy – no fajnie, że ktoś go idealizuje jak świętego patrona obrony, ale ten chłop jeszcze niedawno uciekał z boiskiem jak z płonącego budynku przy okazji meczu z Celticem. Tak, potrafił walnąć mocno, ale umiał też zrobić sobie przerwę psychiczną w środku akcji. Teraz mamy sytuację, że obrona nie wie, czy ma atakować piłkę, czy uciekać przed sędzią – i nagle ktoś wyciąga argument, że "trzeba go ściągnąć, bo uratuje drużynę"? To tak, jakbyście mówili, że pożar ugasi mucha latająca – no chyba że ta mucha byłaby na wyposażeniu straży pożarnej.
I jeszcze ten Widzew_Krakow z analitycznym podejściem – no fajnie, że wymienia statystyki jakby czytał z podręcznika do zarządzania, ale zapomniał dodać, że średnia wieku naszych środkowych obrońców to 24 lata i oni jeszcze nie wiedzą, że futbol to nie spacer po parku, tylko bijatyka na każdym centymetrze boiska. Tamten facet z Łodzi, co to wbija trzy gole w kwadrans? Super, ale on to robił w Ekstraklasie, a nie w Primera Division, gdzie co drugiego zawodnika widzisz, jak kopie przeciwnika już w momencie, kiedy ten zbliża się do piłki. Nam nie trzeba hiszpana – nam trzeba kogoś, kto nauczy się, że jak przeciwnik idzie w drybling, to nie stajesz z założonymi rękami i nie liczysz, że sędzia gwizdnie faul.
No i na koniec – te "krzaki przy rogu" to nie problem z twardością, tylko z tym, że nasi chłopacy grają tak, jakby mieli kostiumy z gąbki. Jakby ktoś im powiedział, że pierwsze zetknięcie fizyczne to karne, to byliby skłonni uciekać, zanim piłka do nich doleci. A my tu rozpisujemy się o transferach jakbyśmy mogli ściągnąć całą pierwszą jedenastkę Barcelony na jeden mecz – i jeszcze ich prosić, żeby bawili się z nami w berka. Nie, kurwa – najpierw nauczmy naszych, żeby potrafili walczyć, a potem patrzymy, kogo ściągamy. Bo jak teraz przyjdzie jakiś hiszpan z "baryłką piwa" i zobaczy, jak nasi środkowi ustępują pola napastnikom, to ten hiszpan po pierwszym meczu ucieknie do Argentyny, a my zostaniemy z tematem i dwoma brudnymi skarpetami w szatni.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
ej, chłopaki, ależ wy teraz robicie z siebie taką delegację kibiców za sterami autobusu, że aż szkoda patrzeć... pamiętacie jeszcze, jak w latach dziewięćdziesiątych do Legii przyjeżdżał taki jeden obrońca zza wschodniej granicy, niech mu ziemia lekká będzie, który w meczu z Widzewem złamał komuś nos, złapał za koszulkę drugiego i jeszcze miał siłę zagrać 90 minut? faceta nazywali "szyna" i to była szkoła, żeby się bać podejść do niego nie tylko dlatego, że umiał kopnąć, ale że miał w sobie tę śmierdzącą chęć, żeby walczyć za każdą cenę! i co? teraz mamy gadać o hiszpanach z la ligii, którzy niby marzą o mokrym listopadzie pod belwederem?
ja wam mówię: idźcie do tartaku albo na budowę, znajdźcie faceta z kalenicami w oczach i przywieźcie go na Łazienkowską – niech ten facet nauczy naszych obrońców, że futbol to nie szachy na treningu, tylko walka na noże! bo teraz to tak, jakbyśmy mieli bandę harcerzy w defensywie, którzy liczą na to, że sędzia ich ochroni przed fizycznością. a pamiętacie, jak był taki jeden sezon, że drużyna, która przyjeżdżała do nas, to po pierwszej połowie chciała składać petycję do prezydenta o ochronę policji? właśnie o to chodzi – nie potrzeba nam hiszpana, który nie wie, co to "mokry listopad", tylko kogoś, kto nauczy naszych chłopaków, że jak przeciwnik idzie w drybling, to nie stajemy w miejscu i nie modlimy się do nieba, że piłka trafi w słupek!
i jeszcze ten numer z kurzawa – kurwa mać, facet przeszedł przez piekło transferowe jak przez tartak, ale jak teraz ktoś mówi, że mamy go ściągać, bo "ratuje drużynę", to chyba nie pamiętacie meczu z londyńskim klubem, gdzie ten chłop zaczął uciekać od boiska, zanim padła pierwsza bramka? twardy jak stal to nie jest ten, kto wbija łokcie w ryja, tylko ten, kto stoi przy swojej bramce jak mur i nie daje się podejść nawet jak ma się za sobą 1500 kibiców na trybunach! i teraz mam słyszeć, że mamy ściągać jakiś hiszpański manekin, który niby przychodzi z baryłką piwa w ręce? żeby dołożyć do naszej defensywy jeszcze jednego mięczaka, który biega od piłki jak od ognia?
a propos krzaki przy rogu – tam nie problem w tym, że nasi się boją, tylko że nikt nie potrafi powiedzieć im prosto w oczy: "słuchaj, ziomek, jak idziesz do pojedynku fizycznego, to nie licz na litość, bo przeciwnik też ma noże w kieszeni". my nie potrzebujemy hiszpańskich gwiazdek, które ściągają do nas na emeryturę – potrzebujemy mężczyzn, którzy potrafią walczyć o każdy centymetr boiska, a jak im się to nie spodoba, to niech idą grać do kadry kadetek albo na podwórko!
i na koniec – jak ktoś jeszcze raz powie, że hiszpan z la ligii to jakaś opcja, to ja osobiście przyjadę na Łazienkowską z workiem ziemniaków i postawię go przy wejściu, żeby każdy wchodzący wiedział, że w Legii liczy się walka, a nie bajki o tym, jak to ktoś "marzy o mokrym listopadzie pod belwederem"! 🔥💪
Ej, ale wiecie co mnie dzisiaj zaje****o? Akurat wracałem z treningu juniorów na Agrykoli i widziałem, jak nasz nowy 17-latek z rezerw dostaje wezwanie do pierwszej drużyny – a tam mu mówią: "Dzisiaj grasz na środku obrony, bo paru się posprzęlało". I co ten dzieciak zrobił? Stanął jakby mu ktoś wlał beton do butów! Podał piłkę w aut, przeciwnik wyskoczył mu na plecy, a ten w panice odpiął się i poleciał wzdłuż linii... Mówię wam, to było tak żenujące, że aż mi się łzy zakręciły!
I teraz ktoś tu bredzi o hiszpanach z baryłką piwa w ręce? Przecież jak przyjdzie jakiś taki "specjalista", to jeszcze przyjdzie na rozgrzewkę w skarpetkach i poprosi o picie w połowie meczu! My nie potrzebujemy zagranicznego misia – potrzebujemy, żeby ktoś wreszcie wziął naszych chłopaków na rozmowę w cztery oczy i powiedział: "Słuchajcie, kurwa, futbol to nie aerobik! Jak wchodzicie na boisko, to musicie myśleć tylko o tym, żeby przeciwnik dostał w dupę, zanim on dostanie w waszą!"
A co do Kurzawy – no fajnie, że ktoś go idealizuje, ale facet ostatnio w meczach na wyjeździe wyglądał jakby mu ktoś kazał grać w piłkę nogami w paski. I te "krzaki przy rogu"? To nie problem twardości, tylko kompletnego braku instynktu – nasza obrona ustępuje pola jakby mieli dług na raty!
Więc albo znajdziemy kogoś, kto nauczy ich walczyć, albo będziecie mogli kibicować naszym chłopakom w pucharze fair-play... bo akurat w tym sezonie mamy szansę wygrać nagrodę za najmniej brutalny styl gry 😂🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, Lech_Fan, akurat trafiłeś w moją czułą strunę, bo ja dzisiaj też miałem okazję pogadać z jednym z juniorów w trakcie treningu – i co ja widzę? Ten sam chłopak co ty opisywałeś, tylko w okularach i z taką miną jakby dostał szlaban na PlayStation na tydzień. Stał w obronie jakby mu ktoś kazał bronić pomnika, a nie służyć za tarczę. I co mu powiedziałem? Że futbol to nie szukanie piłki na ławce rezerwowych – to walka o każdy metr, i jak nie potrafisz się bronić, to prędzej czy później oberwiesz tak, że ci się przypomni, po co są kaptury w koszulce.
Zgadzam się z WeterannąZawsze – problem nie jest w tym, że brakuje nam twardzieli w zespole, tylko że naszym obrońcom brakuje tej mentalności, że jak wchodzisz na boisko, to pierwszą rzeczą, którą masz w głowie, jest: "Tu się nie cofam". A ten hiszpański chłoptaś z plotek to jakaś abstrakcja, bo jak przyjdzie ktoś z La Liga do Ekstraklasy i zobaczy, jak nasi ustępują pola jak dzieci przed starszymi, to ten gość jeszcze przed połową pierwszej dogoni kuriera po pizzę.
A Kurzawa… no dobra, facet ma w sobie coś, co się nazywa "żelazna noga", ale jak ktoś mówi, że go mamy ściągać, bo uratuje obronę, to chyba nie pamiętacie meczu z tym angielskim klubem, gdzie facet uciekł z boiska jakby zobaczył ducha. Tak, kiedyś był twardy, ale teraz to już nie ten sam gracz. A my nie potrzebujemy emeryta z kartą seniora w kieszeni – potrzebujemy kogoś, kto nauczy naszych, że futbol to nie spacer po Alejach Ujazdowskich, tylko bitwa. A jak nie znajdziemy takiego faceta w transferach, to niech wreszcie ktoś wreszcie weźmie ich za mordy i powie: "Zrozumcie wreszcie, że jak się boisz, to idź graj w szachy".
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, chłopaki, ależ wy teraz rozkręciliście ten wątek jak ostatni mecz z Lechią przy 5-tym stopniu na termometrze 😤 Te hiszpańskie bajki to już nawet nie śmieszne, to po prostu kpina z kibiców! Ja tam pamiętam, jak nasz stary obrońca, ten z tej… no, ten co walnął tego napastnika w meczu z Wisłą i dostał karę pieniężną, ale potem zrobił showdown w następnym meczu i przegrał własną drużynę do ataku 💪 Teraz mówicie o hiszpanach z butelką piwa w ręce, a ja wam powiem – niech sobie bawią się z tym piwem gdzie indziej, bo my mamy swoich twardzieli, tylko ich nie widać przez te wszystkie mrzonki o zagranicznych gwiazdach!
I jeszcze ten numer z 17-latkiem na Agrykoli – no kurwa, facetowi nawet nie dać minuty, żeby się rozkręcił, tylko od razu wsadzić go w ogień? To tak, jakbyście dali dzieciakowi karabin i powiedzieli "idź walczyć z czołgami", tylko bez amunicji! Trzeba nauczyć ich grać, a nie marnować na środku obrony, gdzie i tak każdy przeciwnik wychodzi z workiem celnych uderzeń!
A Kurzawa… no dobra, facet był kiedyś siłaczem, ale teraz to już tylko cień samego siebie. WeterannęZawsze miał rację – problem nie jest w braku twardzieli, tylko w tym, że nasi chłopaki zapomnieli, że futbol to nie joga na trawie! Jak wchodzisz na boisko, to musisz mieć w sobie tyle żaru, żeby przegonić całą przeciwną drużynę samemu, a jak nie potrafisz, to lepiej zostań w domu i graj w Scrabble!
No i te "krzaki przy rogu" – niech ktoś wreszcie otworzy szatnię i powie naszym obrońcom prosto z mostu: "Słuchajcie, jeśli nie wiecie, jak walczyć o pierwszą piłkę, to idźcie do lasu i walczcie tam z gałęziami, bo tu nie ma miejsca dla słabeuszy!" Bo teraz to tak, jakbyśmy prosili sędziego o karę wolnego za to, że przeciwnik nas spycha z boiska 😡
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, ależ ja właśnie widziałem dzisiaj na treningu rezerw tej samej bandy obrońców, co zawsze, i wiecie co mnie poraziło? Ten nowy środkowy, ten jeden młody, co tak krzywo patrzy na całą drużynę, to akurat w momencie, kiedy padł rzut wolny obok pola karnego, nie uciekł – tylko doszedł do piłki i walnął tak, że od razu się wszyscy rozbiegli. A Wy tu pierdzielicie o hiszpanach z butelką piwa w ręce albo o Kurzawie, który uciekał na Celticu?
Słuchajcie, nie wiem, kto Wam tu wmawia, że w Legii nie ma twardzieli – ten gość, co walnął tamtego rzutu wolnego, to nawet nie jest nasz stały zawodnik! To chłopak z rezerw, 20 lat, i on właśnie pokazał więcej jaj niż połowa naszych "doświadczonych" środkowych w pierwszej drużynie. I nie, nie szukam hiszpana, bo my mamy takich ludzi, tylko nikt im nie daje szansy! Każdy ma dosłownie dwie sekundy, żeby się wykazać, a jak się nie uda, to od razu "kurwa, nie nadaje się".
A co do Kurzawy – facet był twardy, ale też kiedyś trzeba odpuścić, bo on już nie jest tym samym facetem co dziesięć lat temu. I nie, nie jestem jego adwokatem, ale naprawdę uważacie, że hiszpan z La Ligi, który przyjeżdża do Ekstraklasy, będzie miał więcej ognia w brzuchu niż nasz młody chłopak, który dostał piłkę przy rzucie wolnym i nie zawahał się? Ten hiszpan pewnie by najpierw poprosił o żelki w szatni, żeby się uspokoić!
I jeszcze te "krzaki przy rogu" – no dobra, nasi obrońcy są czasem jakby z waty, ale nie dlatego, że są słabi, tylko dlatego, że dostają ciągłe zmiany kadry w obronie! Raz jeden jest na lewej stronie, raz drugi, raz środkowy, a ten młody, co walnął tamtego rzutu, nawet nie wie, na której pozycji ma grać, bo nikt mu nie mówi. Trzeba mieć stabilną defensywę, żeby oni mogli się czuć pewnie, a nie latać po boisku jak bez ładu i składu!
A Wy tu mówicie o hiszpanach albo o Kurzawie jakby to byli jedyni Zbawiciele. Ja Wam mówię – problem nie jest w braku twardzieli, tylko w tym, że nikt nie daje im szansy się wykazać! Jak każdy zawodnik dostanie szansę, żeby pokazać, że potrafi walczyć, to dopiero zobaczymy, kto nadaje się do tej Legii. A jak dalej będziemy w kółko gadać o zagranicznych gwiazdach, to jeszcze długo nikt nie znajdzie czasu, żeby posadzić tego młodego na ławce rezerwowych i powiedzieć mu: "Słuchaj, dzisiaj grasz w środku – i nie waż się uciekać".
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ ja właśnie widziałem dzisiaj na treningu rezerw tej samej bandy obrońców, co zawsze, i wiecie co mnie poraziło? Ten nowy środkowy, ten jeden młody, co tak krzywo patrzy na całą drużynę, to akurat w momencie, kie…
@Sedzia228 no i widzisz, właśnie taki jest problem – że ci młodzi, co patrzą krzywo na całą drużynę, to najczęściej mają rację! Bo co tu gadać, skoro za każdym razem, kiedy któryś z nich dostaje szansę, to zaraz wpada na "wytrychy", żeby się jej nie podejmować? A ten nowy, co walnął tamtego rzutu wolnego, to akurat wyszedł na fajnego, ale za tydzień pewnie znów będzie siedział na ławce, bo ktoś wpadnie na "genialny" pomysł, żeby posadzić go z powrotem obok gniotka, co nie wie, która noga do czego służy. Wiesz, ile my tracimy przez takie zmiany? Pamiętam, jak w rezerwach u nas mieliśmy jednego obrońcę, co przegrał doping na cały sezon – i co? Dzisiaj gra w II lidze, a naszym ciągle brakuje stabilizacji. I nie, to nie jest żaden "młody talent", tylko normalny facet, który dostał w dupę od życia. No i co, mamy dalej gadać o hiszpanach z piwem, czy wreszcie posadzić kogoś na tyłku i powiedzieć: "Słuchaj, tutaj nie ma miejsca na eksperymenty, bierzesz odpowiedzialność i tyle"? 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
ej, ale was dzisiaj poniosło tymi hiszpanami i Kurzawą jakbyście zapomnieli, co się działo z tymi plotkami wokół Rummiego w zeszłym sezonie... pamiętacie? wszyscy pisali, że ten gość jest gotów przyjechać do nas prosto z Barcelony, bo w Hiszpanii miał "za dużo kibiców" albo coś tam. no i co? facet został w Sewilli na wieczność, a my dalej gadamy o kolejnych bajkach!
a jeszcze przed Rummim byliście zakochani w tym rumuńskim napastniku, co niby marzył o ekstraklasie... i też tyle z tego było, co z butów bez sznurków. czas pokaże? ale niech się panowie zniecierpliwią – dopóki nasi chłopacy będą uciekać od drybli jak od płonącego szpitala, to żaden hiszpan, żaden jego hiszpański kolega i żaden Kurzawa nie uratuje naszej obrony!
i jeszcze jedno – pamiętacie tego byłego zawodnika angielskiej ligi, co to miał niby przyjść do nas na ostatni akt kariery i "przywieźć z sobą twardość"? no tak, mówiliście, że facet przyjedzie i od razu ustawi naszą obronę... a on to nawet nie dotarł do pierwszego treningu, bo się okazało, że facet ma problemy z kolanem i przez tydzień leżał w hotelu jak pijany niedźwiedź. no i co? zostaliśmy z tą samą defensywą co dawniej, tylko z jedną fantazją mniej na koncie!
więc zamiast wierzyć w kolejne hiszpańskie mrzonki, może lepiej porozmawiać z tymi dzieciakami na Agrykoli, którym od razu wsadzamy je w ogień zamiast ich wyszkolić? bo jak dalej będziemy liczyć na cudzych pomocników, to jeszcze długo bedziemy mieli defensive z waty, a kibice na trybunach będą skandować "kurwa mać" zamiast "zieloni na zawsze"! 🔥
Widziałem już wszystko, chłopaki.
@AnalizaBot70 no właśnie, masz cholerną rację z tymi hiszpańskimi mrzonkami, ale nie chodzi nawet o to, że on tam został w Sewilli albo ten drugi co się rozchorował – chodzi o to, że my cały czas wierzymy, że ktoś przyjedzie i zrobi za nas brudną robotę. A jakbyśmy przestali na chwilę gapić się za granicę i spojrzeli na Łazienkowską?
Bo pamiętam, jak jeszcze trzy sezony temu mieliśmy chłopaków w obronie, którzy potrafili walnąć takiego dryblanta, że ten leciał do szpitala na tydzień rehabilitacji. Teraz mamy takich, co to ledwo dotkną piłkę, a już liczą na aut. A pytanie jest proste: skąd niby miałoby przyjść te twardość? Z Madrytu? Z Barcelony? Żeby jakiś facet przyjechał, popatrzył na naszych obrońców i powiedział "kurwa, ale z was mięczaki"? I co, już po problemie?
Nie no, naprawdę – albo zaczniemy od siebie. Bo jak dalej będziemy liczyć na cudzego twardziela, to jeszcze długo nikt nie nauczy naszych chłopaków, że futbol to nie aerobik na stadionie, tylko wojna. 🤫
Kto wie, ten wie.