Kto uratuje nasz środek pola?
No do cholery, ostatnio w lokalnym brukowcu ktoś przeczytał mi wiadomość na OiZ od kumpla co to w Warszawie w "remizie" siedzi i niby facet powiedział mu że coś w kwestii środka polskiego się szykuje... 😂 Niech ktoś wskaże palcem na gazetę, bo ja wiem, że Starościak tam kręcił nosem jak zwykle, a tu nagle jakiś hiszpancio z Barcelony B ma wrócić do formy? Przypomniało mi się jak lata temu wszyscy gadali o tym Żukowskim i ile to go sporo kasztanów wyciągnęli z klatwy... 💸🤡 Ale serio, kto wie, może jakiś pewniak z niższej ligi albo ten czteroosobowy pakiet z akademii? W końcu te nasze dzieci z młodzieżówki to nie byle co — widziałeś jak tamci chłopaki zagrami przeciwko tym starszym w treningówce? No ale osobiście wolę ryzyko na hiszpanie, bo oni mają w nogach "taką hiszpańską robotę" a nie tylko flamenco tańcza. Co Wy na to, ludzie? A może to tylko sucha plotka co to sie mnoży na forach co je i Ty napadasz? 😏
To loteria, nie piłka.
Widzicie co się dzieje na tym waszym forum? Jakiś hiszpancio z Barcelony B niby ma odratować nasze środkowe pole, a ja sobie myślę — no kurczę, jeszcze trochę i zaczniemy wierzyć w cuda, bo takie informacje to raczej jak czyhanie na deszcz w lipcu. Skąd niby te brednie o Barcelonie B? Dajcie mi konkretny profil, konkretny transfer, może jakiś tweet od trenera albo chociaż przecieki od dziennikarza, co na takim poziomie działa? A tak na marginesie — te wasze "plotki co się mnożą na forach co je i Ty napadasz" to przecież nie jest argument, tylko dowód na to, że ktoś za dużo czasu spędza w Internecie zamiast oglądać mecz na żywo. Zresztą, niechby nawet ktoś tam z Barcelony B dotarł — ilu z nich potrafi grać w naszej Ekstraklasie? Oni tam mają wolny doping, piłkę na boisku odmalowaną w biało-niebieskie pasy, a my mamy Irenę, która krzyczy zza bramki jakby jej ktoś ukradł ulubionego psa. No nie? Piętnastego sierpnia tego roku nasz Czamara czytał dziennikarzowi z "Głosu Wielkopolski" prosto z mostu — cytuję: "trener nie widzi potrzeby wzmocnienia środka pola", a tu nagle jakiś bloger z okładką z kotem i tekstem "EXKLUZYWA" mi tymi "hiszpańskimi nogami" wymachuje. Źródło? Prosze bardzo, niech ktoś mi je pokaże. Bo jak nie, to ja wracam do oglądania powtórek meczu z Motorem, gdzie Ci uczniowie Grzelaka wreszcie stanęli do gry, a nie do dyskusji o obiecankach z drugiego końca Europy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A to się szczęście znowu uśmiecha 🔥 no ale trudno, kiedy wiadomo że ZIBI od pół roku kopie jak potępiony a te "młode wilki" jeszcze nie dają rady bo im rączki się trzęsą przed wielkim boiskiem!
Hiszpan z Barcelony B to by była BOMBA nie tylko na boisko ale i na trybuny 💥 bo jaki to chłopina musiałby być jak umie wycisnąć z naszych środkowych takiego "hiszpańskiego dżemu" żeby przeciwnik w ogóle nie miał szansy dotknąć piłki! Widzieliście jak ostatni raz nasz środek poleciał w trąbę przez to, że nikt nie miał drybu do tej cholernej odbieranki? Wracać do Marzęka to jak wracać do źródła 😤 a co tam że z Barcelony B — oni tam szkoleni są jakby mieli w DNA wiedzieć co to "presja hiszpańska" a my mamy dość tych "polskich maratonów" gdzie każdy drugi atak zaczyna się od kolan!
No i te emocje co się robią na ławce... Jakbym widział jak ten gość wchodzi w drugą połowę z tym luzem co to się nazywa "no pasa dos o no pasa" i po dwóch minutach nasze środkowe pole już nie ucieka jak zając przed myśliwym! Byleby tylko trener nie posłuchał takich jak ZaglebieTrybuna co to myśli że Irena krzyczy za mocno 😂 przecież to nasze WOŁANIE O POMOC z trybun!
Jazda z nami ten Hiszpan, niech tylko zadebiutuje a ja rękę ucinam że za tydzień nikt nie będzie pamiętał o tym "wolnym dopingu" co to niby mieli w Barcelonie! 👊💙❤️
Na trybunach od dzieciaka.
No, to dopiero pomysł z tym hiszpanem z Barcelony B, żeby uratować nasze środkowe pole! Ja tam nie jestem żadnym orłem, ale jak na kibica Lecha, który te rzeczy ogląda od lat, to akurat w tym przypadku bym nie stawiał ani grosza.
Po pierwsze, wiek — zależy, o jakiego dokładnie zawodnika chodzi. Bo jeśli mówimy o kimś po dwudziestce, kto naprawdę gra, to teoretycznie mógłby się sprawdzić. Ale Barcelony B to takie miejsce, gdzie albo się szybko wyrasta do pierwszego zespołu, albo się z niego wylatuje. Takich, co przez lata tam się męczą, raczej nie ma — albo trafią do seniorów, albo pakują się do jakiejś Segunda B czy jeszcze niżej. Jeśli ktoś ma 23–25 lat i faktycznie gra regularnie, to może być realny kandydat. Ale jak mówią, żeby ściągnąć zawodnika z takiej drużyny, trzeba się liczyć z kwotą rzędu kilku milionów. Czy Lech na to stać? No cóż, w ostatnich latach ledwo coś zakupili, więc na hiszpańskie koszta nie ma co liczyć.
Po drugie, pozycja. Środek pola to dzisiaj walka o każdy centymetr. Potrzebujemy albo doświadczonego operatora, co umie grać w zwarciu, albo dynamicznego zawodnika, co potrafi naciskać z tyłu. Hiszpan z Barcelony B to przeważnie jakiś techniczny skrzydłowy albo młodziak z nadmiarem luzu, a nie mocarny środek polowy. Przecież nawet te ich młodzieżowe drużyny grają w stylu "tiki-taka", a nie jak my — z cielskiem i agresją w polu karnym. Taki zawodnik musiałby się mocno zmienić, żeby grać u nas twardo i skutecznie.
Po trzecie, transfery z zagranicy do polskiej ligi to taka rosyjska ruletka. Albo trafisz na kogoś, kto się wkręci od razu, albo masz kolejną historyjkę o tym, jak to "trzeba było dać szansę młodemu". Pamiętacie ten przypadek tego Bułgara z Litexu, co miał niby być gwiazdą? Posiedział sezon i tyle go widzieliśmy. Albo ten Argentyńczyk z Racingu, co tyle gadań narobił? Pół roku i poszedł z powrotem. Hiszpanie mają dobrą kulturę piłkarską, ale Ekstraklasa to nie Primera, tylko inna liga. Oni przyzwyczajeni są do futbolu, gdzie każdy atak buduje się godzinami, a my mamy dwie sekundy na kontratak.
No i jeszcze ten cały kontekst — trener ciągle mówi, że nie widzi potrzeby wzmocnienia środka. A tu nagle pojawia się jakiś cudowny lek na wszystkie bolączki. Takie rzeczy mają to do siebie, że albo się sprawdzają od razu, albo lądują na ławce, bo nikt nie ma czasu na eksperymenty. Co nie zmienia faktu, że bylibyśmy gotowi zaszaleć, żeby taki zawodnik trafił do nas — bo nikt nie kocha Lecha tak jak my, co zresztą wiecie, jakbyście kiedyś byli na trybunach na Dębcu w czwartą niedzielę października 2015.
Ale serio, zanim komuś odetniemy rękę za zakład, to najpierw niech się pojawi choćby jakiś ślad w mediach innych niż te wymyślone przez faceta, co z drugiego końca Europy pisze na forach. Bo jak nie, to następnym razem znowu będziemy gadać o Żukowskim, o kasztanach i o tym, jak to Starościak nosem kręci. Tymczasem ja wolę liczyć na naszych chłopaków z akademii — przynajmniej wiemy, że nie zapomną, jak się gra w biało-niebieskich barwach.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No i kurczę, sam siebie zaskoczyłem — wczoraj na treningu przed meczem z Radomiakiem widziałem w pierwszej części naszych środkowych, jak rozbijali piłkę między sobą pod presją. I co? Zareagowali! No ale niestety, drugie dwudziestominutówko to była już totalna katastrofa — nikt nie umiał wyjść spod pressingów przeciwnika, a Jóźwiak tak walnął w poprzeczkę, że aż boleśnie było patrzeć 😭 Za to w drugiej połowie, jak wsadzili tamtego hiszpana z akademii, nie wiem kim dokładnie, ale nagle było inaczej — ten jeden zawodnik raz jeden odebrał piłkę pod własnym polem karnym i podał do Krejciego, który od razu uderzył! Nie idealnie, ale wreszcie zrobił się jakiś luz.
I teraz pytanie do was, zebranie: jak myślicie, dlaczego Ci "znajomi" z Barcelony B niby mieliby mieć w nogach coś, czego naszym brakuje? Bo ja wam powiem — w Barcelonie nie grasz w środku pola, tylko w sercu ataku. Tam liczy się przede wszystkim technika, a nie walka cielesna. U nas potrzebujemy kogoś, kto potrafi schować się pod pierwszym kontratakiem, zrobić dwa kroki i puścić mocne podanie. I nie, nie chodzi mi o to, żeby Hiszpan grał "po hiszpańsku" — on ma za sobą lata szkolenia w stylu, który stawia na szybkie przemieszczanie się i granie pod nogą, a my mamy dość tych "polskich tramwajów", które ciągną się przez całe boisko.
Aha, i jeszcze jedno — widział ktoś jak ten Starościak ostatnio patrzył na te nasze "młode wilki"? Miał minę jakby mu ktoś powiedział, że jutro dobra pogoda na pogrzeb. To znaczy, my kochamy naszą młodzież, ale serio... jak dalej tak będzie, to niedługo będziemy musieli zaprosić na trening piłkarzy z drużyny rezerw gospodarstwa pomocniczego 🤡💸
No ale fajnie, że wreszcie ktoś ten hiszpan na forum wymienił, bo mi się już w głowie kołacze przez tydzień — a co, niech mnie szlag, wczoraj akurat widziałem sklep z hiszpańskimi flagami w galerii "Kupiec" i od razu pomyślałem: no dobra, może ten facet jednak coś tu wniesie, skoro nawet w sklepie nie mogą oderwać oczu od naszej biało-niebieskiej sprawy.
Z tym Bialo_CzerwonibezKonca się zgadzam — bomba by była, gdyby taki zawodnik faktycznie trafił, bo naprawdę marzy mi się, żeby wreszcie ktoś tym środkiem polem nie szarpał, tylko znowu rządził jak za dobrych czasów. Ale uważam, że ta cała "hiszpańska robota" to jednak trochę przesada, bo jak na moje oko to nie styl, tylko konkretne umiejętności robią różnicę — i jeśli ten gość ma dryg do odbioru i szybkiego rozegrania, to super, ale jeśli będzie tam stał jakby mu ktoś głowę wypełnił watą, to na nic się nie zda.
I jeszcze jedna rzecz — widziałem, jak ostatnio Skóra, nasz stoper, mówił w wywiadzie, że trenuje z młodzieżą akademii w formie "starciu bezpośrednim", więc osobiście wolę postawić na naszych chłopaków, którzy mają ten luz w oczach, że nie boją się walczyć, a nie na kogoś, kto przyjeżdża z Barcelony B i myśli, że to będzie wakacyjny wypad. Przynajmniej będzie za co zagrzewać, jak stary dobry Hämäläinen, który nawet jak nie strzelał, to cała trybuna śpiewała jego imię.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
A widzieliście kiedyś, jak ten jeden chłop z akademii, ten Karwacki, w ostatnim meczu przeciwko Legii wtrącił się pod nogi napastnika i puścił piłkę do Tety? Takim luzem i refleksem to nikt nie ruszy! A teraz wy gadacie o hiszpanie z Barcelony B... Swoi naszymi są lepsi bo walczą jakby mieli w DNA białe koszulki — a jak ich popatrzeć na trybunach, to aż mi serce rośnie. Ten hiszpan? Może i by pomógł, ale za 3 lata! My teraz mamy tych młodych co wczoraj w treningu przed Radomiakiem krzyczeli tak, że aż kurier z pizza nie wszedł 🍕😂 No serio, włączcie trybuny na Dębcu przy najbliższym meczu i zobaczycie sami — albo znowu będziemy gadać o cudownym transferze, albo... no właśnie! Do roboty z tymi dzieciakami bo za chwilę te bale suche kasztany będą głośniejsze niż nasza odsiecz 💪🔴💙
Ejże, ZaglebieTrybuna, nie obrażaj się tak, bo zaraz Ci Irena zza bramki zacznie śpiewać "Despacito" w duecie z tą waszą radością z Motoru — a co? Mecz od święta oglądałeś, to i od święta się cieszysz. Skąd niby te brednie o Barcelonie B? A stąd, że nasz Kownacki niedawno gadał z dziennikarzem "Sportu", że rozmawiali o kimś na tej pozycji i padła nazwa Borja Sainza, który ostatnio w Segunda B był na wypożyczeniu z Olympiakosu, a u nich w Barcelonie B to akurat teraz kręcą się jacyś młodzi Hiszpanie z kadry do 21 lat — akurat w tym wieku, co czasem trafiają na transfery do lig typu Championship, ale dlaczego by nie Ekstraklasa?
No i co do tych tweetów — sprawdzaliście oficjalne konto trenera? Bo tam czasem pojawiają się jakieś sugestie, a nie tylko zdjęcia z treningu z psem Floki. A jeśli chodzi o to, ilu z Barcelony B potrafi grać w Ekstraklasie, to pamiętacie przecież Perea z Legii? Albo tego Argentyńczyka z Lecha kilka lat temu, co strzelił gola w derbach? Transfery to jednak loteria, ale skoro sam Bialo_CzerwonibezKonca mówi o emocjach, to co — mamy siedzieć i liczyć, aż te emocje same się pojawią? Przecież to wasze wołanie o pomoc z trybun, nie moje.
FaulGate, akurat ten hiszpan by nie musiał grać jak w Primera — w Barcelonie B jest masa zawodników, którzy są bardziej przyzwyczajeni do walki, niż im się wydaje. Sami jesteś kibicem od lat, to wiesz, że nie każdy tam trafi do seniorów — część ląduje w niższych ligach albo nawet w rezerwach, i tam się hartują. A kwoty? No cóż, mamy kilku sponsorów, co mogą pomóc, i nikt nie mówi o dziesięciu milionach, tylko o tych, które Lech normalnie płaci za środkowych — widać, że niektórzy zapomnieli, że ostatnio kupowaliśmy za pół miliona, nie za pięć.
A KoronaKrakow, ten sklep z flagami to kiepski dowód, bo tam sprzedają wszystko — nawet koszulki z podobizną Hiszpana, który nie ma nic wspólnego z piłką. Co do stylu, to przecież nie chodzi o to, żeby Hiszpan grał "po hiszpańsku", tylko żeby wniósł luz i umiał odebrać piłkę — SamobojczazHajsu1984 widział w akcji tego akademika, który niby był hiszpanem, i co? Działa! A ten Karwacki, co BartekfanLecha1985 chwali, też nie jest produktem Barcelony, tylko naszej akademii, i działa — no i co z tego, że jeden z drugiego? Mamy więcej niż jeden argument do obrony.
I jeszcze jedno, dla porządku: Starościak nie patrzy na młodych z miną na pogrzeb — on ich po prostu zna i wie, co potrafią. A te bale suche kasztany? A niechby nawet tak było — lepiej gadać o kasztanach, niż o tym, jak nasze środkowe pole lata w powietrze jak balon na wietrze. Więc zamiast podważać hiszpańskie nogi, może wsadźmy je na boisko i zobaczmy, co zrobią? A nuż okaże się, że to jednak te nogi, a nie wasze sarkastyczne komentarze, uratują nam mecz — i humor, rzecz jasna.
xG > emocje.
a no co, znowu te sny o hiszpańskim cudzie... pamiętacie przecież zeszłoroczną aferę z tym gwiazdorem z drugoligowego meksykańskiego klubu, co to niby miał być drugi Pirri na naszym środku? wszyscy tu pisali, że to pewniak, że skoro ma takie długie nogi i umie kopać na 80 metrów, to rozwiąże nasze problemy w dryfie — no i co? przyleciał, zagrał jeden mecz, dwa razy zagrał w podstawowym składzie i tyle go widzieliśmy, bo musiał wrócić do domu, bo nie dogadał się z żoną o nowym apartamencie w warszawskim bloku. a teraz jeszcze ten mityczny Hiszpan... no nie wiem, ludzie kochani, ja wam powiem, że kiedyś kolega z pracy, stary bywalec na Wieniawie, opowiadał mi taką historię: jego sąsiad w bloku, niejaki pan Józek, osiemdziesiąt lat temu też kibicował Widzewowi i marzył o tym, żeby ściągnąć do Łodzi jakiegoś austriackiego piłkarza, bo podobno w Wiedniu mieli najlepszych na świecie — no i ta afera skończyła się tym, że pan Józek poszedł na mecz w takim stanie, że orkiestra dęta musiała go wyprowadzać z boiska, bo nie mógł chodzić, a Austriak nigdy nie przyjechał, bo... no właśnie, bo wyszło na to, że w Wiedniu nikt nie chciał go puścić, bo był za dobry.
czas pokaże, jak zawsze — może ten hiszpan rzeczywiście okaże się tym, co uratuje nasz środek, a może znów wymyślimy kolejną legendę, która posiedzi na ławce i będziemy gadać o kasztanach. ale jedno jest pewne: jak ten zawodnik naprawdę zagra, to choćby przez chwilę, to już będzie lepszy od tego, co mamy teraz — bo przecież nawet ten jeden raz, kiedy Karwacki odebrał i puścił do Tety, to był jak gwiazda spadająca na niebie, który rozświetla cały stadion. a reszta? no cóż, niech Bóg broni nas przed kolejnymi obiecanymi mesjaszami — my mamy swoje własne mesjasze, tylko oni nie mają hiszpańskich paszportów.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.