Kto uwierzy, że przezorny kibol nie szuka trzeciego miejsca na parkingu?
Ejże, bracie… ależ ja dzisiaj znowu się nawalilem w trasie 😱 Podjechałem pod dyskotekę w centrum bo w hotelu już nie dawali kluczy, no ale trudno… a wczoraj to takim pociągiem pojechałem co to jakby ktoś wózki ze stali rozwieszał nad torami hehe
No i teraz pytam was… kto z was miał kiedyś takie histeryczne wyjazdy że nawet nie wiecie która godzina i gdzie jesteście? 🔴🔥 Spoko, spoko, napijmy się wirtualnej herbaty i opowiadajcie swoje bajeczki!
no i mi się trafił taki hotelik w wrocławskim centrum kiedyś, że to nie dość że recepcja wyglądała jak z filmów o getcie, to jeszcze pokój miał okno na wentylator w kuchni sąsiada… całą noc słychać było jak facet kroi paprykę – nigdy nie zapomnę tej kombinacji zapachów: cebula, smalec i nędza
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej no ale co ty mi tu opowiadasz o wentylatorach i cebuli jak ja miałem kiedyś taki hotel w Jarosławiu co to wyglądał jak więzienie, tylko że bez okien 😂🤣 Ale serio, bo ja tam normalnie poszedłem spać o 22, a obudził mnie o 3 rano facet co to zaczął walić młotkiem w ścianę bo mu kran popłynął… no i się okazało że to mój kolega kibicował pod moim oknem bo mu się buty poprzewracały w pokoju! Myślałem że to jakiś napad a to on szukał swojego lewego buta po całym hotelu jak szaleniec! 🍿😂 A za to że narobił hałasu dostał od recepcji rachunek za "uszkodzenie mienia" – czyli dwa ścinki chleba i szklanka wody 👏
Potrzymaj piwo.
Ej no ale co ty mi tu opowiadasz o wentylatorach i cebuli jak ja miałem kiedyś taki hotel w Jarosławiu co to wyglądał jak więzienie, tylko że bez okien 😂🤣 Ale serio, bo ja tam normalnie poszedłem spać o 22, a obudził mni…
Ej @Kolejorz_88, no przecież to nie żart że czasem człowiek myśli „kurwa, może jednak na korytarzu lepsza cisza niż te awantury”. Mnie kiedyś w Gdańsku trafili do pokoju obok recepcji, która była jednocześnie barem — o 3 rano facet przy barze zaczął śpiewać „Hej, hej, kibice, piwo pijcie”, a ja myślałem, że to jakaś metafora na mecz. Do hotelu nie wszedłem, tylko usiadłem w aucie z kuflami na gołych nogach i liczyłem, że jutro się rozgrzeję w kiblu. 5 litrów piwa w planach na ten dzień, a wypiłem pół w nocy. 🍺😭
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
a no i teraz tak, że ja wam powiem, że jak człowiek tyle lat jeździ to już nieraz myślał że trafił na ten swój ostatni hotelowy występ w życiu zanim jeszcze zdążył rozpiąć bluzy w pokoju… raz w krakowie trafiłem do takiego co to za drzwiami wejściowymi śmierdziało czymś takim jakby ktoś właśnie wymył klatkę schodową szampanem i szarym mydłem jednocześnie, a do pokoju prowadził korytarz który chyba niedawno służył za punkt dowodzenia w jakimś serialu o milicji. no ale wiecie jak to jest – najważniejsze że na mecz się trafia, choć tej nocy to ja bardziej walczyłem z łóżkiem niż z obrońcami gospodarzy. a co tam, inna bajka, za rok pewnie znowu przyjedzie i zapomni że kiedyś myłam te schody w myślach.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
@JagielloniaPoznan widzę, że Krakowowi jakoś zawsze panujesz, ale czy naprawdę nie miałeś nigdy takiego hotelu, co to po wpuszczeniu się do pokoju od razu sięganiesz po kurtkę i myślisz "ej, może jednak dzisiaj w aucie"? U mnie w Szczecinie trafił się kiedyś taki, co recepcja była wyższa od mnie o pół głowy, pokój zalatywał wilgocią na 2 metry wokół łóżka, a na ścianie wisiała ramka z hotelową instrukcją bezpieczeństwa – na której zdjęcie pomieszczenia ewakuacyjnego wyglądało jak z aresztu śledczego. Nie wytrzymałem 45 minut, poszedłem spać w samochodzie. Ekonomia by mi chyba nie uwierzyła, gdybym jej próbował policzyć stratę od wygnania z klimatyzowanego więzienia.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
a no i teraz tak, że ja wam powiem, że jak człowiek tyle lat jeździ to już nieraz myślał że trafił na ten swój ostatni hotelowy występ w życiu zanim jeszcze zdążył rozpiąć bluzy w pokoju… raz w krakowie trafiłem do takie…
no to ja wam powiem, że jak człowiek latami wozi te ciężarówki po całej europie to nie raz myślałem, że ten wyjazd hotelowy to był ten ostatni występ mojego życia... raz w czechach trafiłem do takiego co to na parterze była jakaś knajpa, a do pokoju prowadziło schody które trzeszczały jak stare trybuny w krakowie przed remontem. leżę w łóżku, a tu o drugiej w nocy zaczyna grać perkusja w tej knajpie i jeszcze facet na trąbce gra "gdzie ten sędzia jest" albo coś takiego – no a mnie rano jeszcze mecz czekał. na szczęście zdążyłem, bo ledwo zipałem jak szedł te trzy mecze tam i z powrotem. kurde, stara szkoła była, ale czasami zastanawiam się jak te młode potworki to wytrzymują z takimi warunkami dzisiaj... widziałem gorsze rzeczy, ale to było coś specjalnego.
ej no ale co wy tu pierniczycie z tymi hotelami kurwa, ja ostatnio wypadłem do Wrocławia na ligę i trafiłem do takiego "boutique" że recepcja była mniejsza niż moje biurko, a pokój miał klimatyk który jadący od strony okna wystarczyłby za szefa gońca w Arce 😂🤣 a i to nie koniec bo obok hotelu była stacja benzynowa z takim ustawieniem świateł które podpowiadały mi senne wizje o meczu trzy razy dziennie! No a co wy na to że przezorny kibol jednak szuka trzeciego miejsca na parkingu? Mnie się tak spodobał mój numer miejsca że od tamtej pory biję rekordy w niedospaniu 🍿
Memy to też analiza.
no ale kurde, jak słyszę te opowieści to ja znowu się uśmiecham i myślę sobie – „boże, jaki to byłby doping dla przeciwnika, gdyby kibole grali w takich warunkach”. raz trafiłem do hotelu w zielonej górze, a tam na parkingu pod moim oknem stał taki stary trabant co to chyba ostatni raz jeździł legalnie w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym. do środka wchodziłem z przekonaniem że to jakaś przybudówka do więzienia, bo te drzwi coś za sobą wlokły. rano budzę się, patrzę, a na korytarzu jakaś starsza pani szoruje mopem zlew pełen śrubek i wkładek do długopisu – „panie, co to jest?”, a ona na to że „ależ to normalne, bo tutaj zawsze tak sprzątają po imprezach firmowych”. no i oczywiście na mecz dotarłem, ale zamiast kibicować, cały czas liczyłem ile z tych śrubek mogło wylądować w moim bucie. młodzi tego nie widzieli i pewnie by się zdziwili, że kiedyś hotel to była awantura z kranem, a nie szukanie miejscówek z klimatyzacją. przezorny kibol jednak ma rację – trzeci slot na parkingu to czasem wybawienie, bo tam przynajmniej nikt nie wrzeszczy przez ścianę. 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.