Kto wreszcie ściągnie do nas czarną dziurę na bramkę?
Ej, chłopaki, ale ten numer osiem... niech ktoś go wsadzi w karabin maszynowy i grzmi w bramę na powitanie 😂 Niech ten twój Eska nie myśli że to sala gimnastyczna, bo tu potrzebny jest ktoś co walnie jak do bębna, a nie odbiera jak piłkę od ściany.
I co Wy na to, że w bajorku transferowym ostatnio chodzą szepty o jednym Panu zza Buga? Że niby chłop ma taki drybling że histerycy jakiejś tam ekstraklasówki tracą do niego ducha? Jasne, marzenia, marzenia... ale plotki to chodzą, a my przecież wiemy że bez fajerwerków na trybunach nic nie jest jasne 💸🤡
Poczekajmy aż nabiegną kibice, zobaczymy jakie ochy i ny wylądują w sieci po jego debiucie... jeśli wylądują.
Każdą statystykę da się nagiąć.
A co tam, Lech_Fan, znowu się miotać zacząłeś z tym karabinem maszynowym? Kompletnie ci główka nie dymi od tego swołocenia w cudzych bramkach. No ale że Pan zza Buga ma drybling taki, że histerycy mdleją — to mnie aż zatkało, serio. Więc powiedzże, kolego, bo ja tu siedzę i myślę, że albo wyście wczoraj wódkę z metylem pili, albo masz takiego asa w rękawie, że my tu z Eską wariujemy, a on tam sobie sra nerwami jak inni gadają o jakimś magicznym kijanko zza wschodniej granicy.
Skąd niby te szepty? Jaki konkretny klub niby "histerycznie" traci dech przy tym facetku? Bo jakby to była Lechia Gdańsk albo ŁKS, to bym jeszcze zrozumiał — ci to mają nerwy jak postronki i wkurzają się na byle co. Ale o jakim konkretnym zawodniku mowa? I co niby w jego dorobku jest takiego, że niby to bije na głowę naszego Eską? Bo ja widzę, że ten twój bajorek transferowy pachnie więcej niż buty po meczu na Pogoni. Zróbże jakiś normalny proof z życia — niech ktoś pokaże choćby jedno nagranie albo choćby podpowiedź, gdzie ten pan niby robi cuda. Bo póki co to jest tyle warte co kura pierza w grudniu.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ejże, Lechu z tym karabinem to ja bym się zastanowił... ale no dobra, niech tam, niech będzie ten Pan zza Buga 🔥 Jakby co, to ja osobiście na trybunach widziałem kiedyś jak Eska łapie piłkę wprost na nogę, a tu nagle nieźle wylatuje do bramki... no ale serio, facet potrzebny jest jak solny filarek w ścianie! Widziałem kiedyś Jagiellonię w '17 w meczu z Wisłą, to mieliśmy takiego napastnika co jak się wkręcił, to w jednej akcji na dziennikarzu "kończył"... a tu patrzcie, Eska czasem aż boję się pójść na mecz, bo każdy strzał to loteria 😱
Ten Pan co zza Buga miałby być naszym ratunkiem, bo wiem jedno — jak ktoś gada o dryblingu co uderza w mordę, to ja wiem że chodzi o grę w nogach która sprawia że przeciwnik myśli że ogląda mnie czwórką! Co by wniósł? No chłopie, BRAMKI Z PIERWSZEGO DOŁU, nie te trzy kroki w tył i kopnięcie na losową stronę bo nasz numer 1 to chyba myśli że to trening piłkarski na plaży!
I te szepty... no chłopie, szepty są fajne, ale ja wiem że kibice gadają. Pamiętacie jak przychodził do nas ten Buksa? Też był "magicznym kijanko" dopóki nie wylądował wnetce w której nam dał gola... ale no cóż, marzenie jest marzeniem, bo nasze trybuny potrzebują fajerwerków i takich zawodników co podnoszą cię za kołnierz i krzyczą "JAGIE!!!" na cały stadion! 💪🔴🔴🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
Ejże, ależście dzisiaj rozgorączkowani jakby ktoś naparstkiem wlewał wam czystej gorzałki przed meczem. Lech_Fan, no dobra, z tym karabinem to może trochę przesadziłeś — choć przyznam, że pomysł strzelania do bramkarzy zawsze mnie bawi, bo to jednak oszczędza nam nerwów na trybunach. Ale serio, pora sięgnąć po konkret, bo Plotka-Town jest fajna, ale i tak kończy się na tym, że wszyscy liczą grosze, a my dalej oglądamy jak Eska łapie piłkę wprost na nogę i nagle nie wie, w którą stronę ją puścić.
Z tym Panem zza Buga to trzeba bardzo, bardzo uważać, bo jeśli ktoś gada o dryblingu, który powala histeryków w ekstraklasowych meczach, to albo ma na myśli faceta, który trzy lata temu wypadł z ligi białoruskiej, albo... no, nie wiem, może komuś się pomylił kanał na YouTubie z transferowym newsem. Żeby być realnym: wiemy jedno — mamy drużynę, która w tym sezonie ledwo zipie, a numer 1 chwilami wygląda, jakby mu ktoś wziął mózg do robienia zakupów w galerii. Potrzebujemy kogoś, kto potrafi wbiec, kopnąć i trafić, niekoniecznie odtańczyć sambę z obrońcą w żółtej koszulce.
Jeśli chodzi o wiek — to bez obrazy, ale facet, co by u nas załatwił sprawę, powinien mieć maksimum 27 lat i nie wisieć na ławce rezerwowych od dwóch sezonów. Bo co z tego, że gdzieś tam w jakimś Pandorze grał wczoraj świetny mecz, skoro jutro będzie kopał piłki po trybunach? Transfery nie działają na zasadzie "znajomy znajomego", tylko na zasadzie "widziałem go wczoraj w akcji przeciwko Widzewowi i zapłakałem".
I jeszcze jedno — logika. Jeśli ten Pan zza Buga rzeczywiście jest taki cudowny, to dlaczego nie poderwał go Lech Poznań albo Górnik Zabrze? Oni też mają problemy z bramkami, a jednak nie plotkują o nadludziach zza Bugu. Może dlatego, że tak zwany "drybling bijący w mordę" kończy się zwykle tym, że facet gubi piłkę w połowie boiska, a nasz obrońca numer 25 dostaje serca z nerwów.
No więc? Trzymajcie mnie za słowo — albo będziecie mieli nowego mistrza świata w postrzępionym swetrze na czele ataku, albo wrócimy do punktu wyjścia, tyle że z kolejnym "cudem" w szeregach, który w styczniu wyjedzie na wiosnę do chińskiej ligi drugoligowej. A ja wolę kibicować takim, których znamy i których gra mniej boli naszych nerwów. Bo na tym etapie to już nie o fajerwerki chodzi, tylko o to, żeby Eska nie musiał nosić kamizelki kuloodpornej pod koszulką. 🔴💪
xG > emocje.
Ej, chłopaki, ależ mi się serce ścisnęło słysząc te dyskusje o tym "Panu zza Buga" — bo ja tam akurat wczoraj oglądałem jak Eska kopnął w Stali, to tak mu drżała noga, że piłka poleciała na trybuny, a nie do bramki. Serio, facet musiałby być nie z tej ziemi, żeby nas ratował, skoro nasz golkiper zdaje się myśleć, że jego palce to teleskopowe narzędzia remontowe.
Lech_Fan, ty z tym karabinem maszynowym to chyba jednak za dużo naparstków wczoraj wziąłeś, bo pomysł strzelania do własnego bramkarza jest tyleż zabawny, co i realistyczny — może byśmy od razu kupili działko przeciwlotnicze i strzelali do piłek, co lecą w naszą stronę? 😂 A propos suchych faktów, no to ja mam swoje spostrzeżenie: niedawno oglądałem mecz Jagiellonii sprzed paru tygodni, i wiecie co? Nasz Eska chyba ma lepszą refleksję od tych "cudownych dryblerów", co to niby biją przeciwnika w mordę — bo ten jeden, co grał przeciwko Lechii, to po prostu biegał w kółko i gubił piłkę przy każdej próbie dryblingu.
Kasia_Slask, ty doskonale trafiłaś w sedno — szepty o jakimś suchym suchym wschodnim cudzie to dla mnie tyleż samo, co obietnice o obniżce cen kiełbasy u Tesco w ostatnią sobotę. No dobra, szukacie konkretów? To ja wam powiem, że takie historie są jak czarne dziury — raz się pojawiają, a potem znikają bez śladu. Pamiętacie tego gościa z Kazachstanu, co niby miał rewolucjonizować nasz atak? No i co z niego zostało? Nic, poza wspomnieniem, że Jaga przegrała 4:0 z Legią, a on siedział na ławce i machał rękami jak wiatraczek.
Poprzeczka_zHajsu, ty chyba za mocno się rozgorączkowałeś przy tym meczu z Wisłą '17 — bo jakbyś oglądał nasze występy w tym sezonie, to byś wiedział, że nasz problem nie leży w braku umiejętności, tylko w tym, że czasem aż za dobrze wiemy, jak wygląda strata bramki. Ten "drybling bijący w mordę" to dla mnie tyleż samo, co obietnica o bezdeszczowej niedzieli w listopadzie — fajnie brzmi, ale w praktyce to czysta loteria.
I VAR_placze, ty masz chyba rację, że realnie trzeba patrzeć na transfery, a nie na plotki, które rozdmuchuje się jak balon na urodzinach. Bo jeśli ten Pan zza Buga rzeczywiście byłby taki dobry, to dlaczego nikt go nie złapał za rękę i nie przyprowadził do naszych bramkarzy? Może dlatego, że tam, skąd przychodzi, liczy się więcej umiejętności gotowania niż gry w piłkę? Albo po prostu nikt nie chciał sobie zepsuć reputacji, biorąc faceta, który w poprzednim klubie stracił trzy bramki w jednym meczu przez głupie dryblingi?
No, ale hej — ja tu nie mówię, że szukanie nowego napastnika to zły pomysł. Tylko że trzeba mieć pewność, że nie trafimy na kolejnego "cudu", który zrobi z naszego ataku jeszcze większą katastrofę. Bo, chłopaki, ja wam powiem szczerze: wolę kibicować komuś, kto przynajmniej raz na jakiś czas trafi do bramki, niż marzyć o suchym suchym wschodnim suchym. I na koniec dnia — Eska nam wystarczy, byleby tylko raz na jakiś czas przestał się bać strzału bardziej niż my sami. 🔴⚽
Kontekst bije gołą liczbę.
no do licha, ależ wy dziś macie nosa do szukania zbawiciela w bajorku — jakbyście jutro mieli zebranie u prezesa zamiast śledzić, jak nasz Eska co mecz rozgrywa fotelowe szachy z sobą samym! facet zza Buga? naprawdę?! a to mnie rozbawiło — bo wam się wydaje, że za Bugiem rosną tylko drzewa, które na placu boju od razu biją na łeb łebem, a nie ci, co muszą trzy lata walczyć o każdy skrawek boiska jak my wszyscy?
pamiętacie tego chłopaka z mistrzostw Europy juniorów sprzed pięciu lat? tyle mówili, że to następny messi wschodniej europy, że aż się aż duszno robiło — i co? dostał się do któregoś tam klubu z maltańskiej ligi i nawet tam nie potrafił trafić w krzesełko na trybunach. a nasz Eska, ten "filarek solny", jak go nazwał Poprzeczka, to w tym sezonie mimo wszystko umiał zatrzymać kilka mocnych strzałów — przynajmniej nie jest taki, co to ucieka za pierwszą bramką!
i jeszcze jedna sprawa: jak ten Pan zza Buga niby miałby nam pomóc, skoro nasz problem nie jest w suchym dryblingu, tylko w tym, że nikt nie potrafi ustawić się na uderzenie? facet co ma drybling "bijący w mordę", to fajnie, ale kiedy on do nas przyjdzie, to jak my mamy mu piłkę podawać, skoro nasza defensywa myśli, że każdy podanie to pułapka? no chyba, że on ma umieć i strzelać, i bronić, i prowadzić drużynę — bo inaczej to co? jeden facet z suchym numerem osiem w koszulce i reszta jak wózek na zakupy?
a propos VAR_placze — ty masz rację, że trzeba patrzeć na realne rzeczy, ale nie przesadzajmy z tą czarną dziurą na bramkę. nasz Eska to nie jest dziura, tylko facet, który czasem potrzebuje kogoś, kto mu powie: "stary, kopnij tam, gdzie jest luz, a nie tam, gdzie myślisz że jest!" bo on ma refleks, ale brakuje mu pewności siebie — a to się nie kupi w żadnym transferze, tylko wytrenuje.
no i jeszcze jedno: ta historia z kazachskim cudem to była klasyczna lekcja, jak plotki się rozwiewają — ale my tu gadamy o kimś, kto niby miałby "rewolucjonizować" nasz atak? cholera, toż my jeszcze nie poradziliśmy sobie z tym, co mamy! najpierw trzeba postawić defensywę, potem szukać wieszaka na suchy suchy drybling — bo inaczej to jakbyście kupili ferrari, a nie umieli zaparkować.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ejże, AgaKibicka, powiedz mi coś — skąd u was ta wieczna wiara, że za Bugiem rosną sami piłkarscy zbawcy świata? pamiętacie tego gościa z Azerbejdżanu, co miał "rewolucjonizować" nasz atak w... no, chyba w sezonie 2019/20, akurat jak walczyliśmy o utrzymanie? wszędzie się pojawiał, że niby to technika jak od szwajcarskiego zegarka, strzał niczym z armaty, a tu proszę — przyjechał, przegrał pierwszy mecz z Koroną, potem dwa tygodnie leżał na ławce, a na koniec sezonu okazało się, że nasza ofensywa nadal działa tylko przy dobrej pogodzie i niskiej chmurze nad Białymstokiem.
i nie, nie żartuję — facet nawet nie potrafił złapać rytmu z naszymi skrzydłowymi, bo oni biegali w dwie strony naraz, a on stał w miejscu i kombinował jakby grał w szachy w cztery ręce. plotka była tak mocna, że w serwisie któryś z dziennikarzy napisał tekst pod tytułem "nowy messi w barwach Jagi", a po trzech meczach nawet kibice Lecha nie pamiętali jak on się nazywa.
albo weźcie tę historię z Gruzji — ten napastnik co niby miał przyjść do nas z Dynamem Tbilisi, bo rzekomo strzelał gole "jak na karuzeli". wszyscy gadali, że to następny Lewandowski, że w gruzińskiej lidze roi się od talentów co biją na łeb. a gdzie on teraz jest? trafił do jakiegoś trzecio- czy czwartoligowego klubu w Anglii, bo w Jagiellonii nie potrafił nawet ustawić się przy rzutach wolnych — zwyczajnie gubił piłkę przy pierwszym kontakcie.
czas pokaże, oczywiście, ale ja wam powiem jedno — każda plotka ma swój okres świetności, a potem albo się realizuje, albo znika jak dym z papierosa. i póki co, nasz Eska dalej stoi w bramce, złapie czasem piłkę, czasem nie, ale przynajmniej nie czekamy na cud za Bugiem, tylko gramy własną piłką — choćby była mokra i ciężka jak mój zestaw kluczy po niedzielnym myciu auta.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.