Kto wreszcie da nam solidnego napastnika, który strzela więcej niż raz na sezon?
A to się zrobiło gorąco, jakby ktoś wrzucił gazu do Wernyhory! 🔥 Chodzą takie szmery, że w Woltersie ktoś już klepie się po plecach, bo niby ktoś tam coś nagryzł... no, nie powiem że nie, ale wiecie jak jest – jeden tekst od faceta z "zaufanej" strony, a zaraz na forach ludzie widzą już gotowy kontrakt i gwiazdy w oczach. Ale hej, jak wiadomo, Czesiek w stylu "cicho sza" tylko strzela raz na pół roku, więc bez jęzora – ktoś nowy by się przydał, kto nie tylko celnie kopie, ale i nóżką umie poruszać. 🤡 A Wy co myślicie, może komuś się śni już napastnik z Ekstraklasy, co to w Bolonii śmigał albo co?
Każdą statystykę da się nagiąć.
Tylko coś wam powiem – do tej pory to jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by Jagiellonia wgryzła się w ligę z napastnikiem, którego na pół metra nie było stać w Ekstraklasie, a już na forach jakiś mądry dziennikarz po dwóch kiepskich meczach pisze o „błyskawicznej adaptacji”.
Gdzie dowody?
No ale co wy tam gadajecie o "błyskawicznej adaptacji" i pieprzeniu o kontraktach w chmurach?! 😱 Gówno prawda, bo my tu nie na akademii kopiemy, tylko chcemy goli widzieć, a nie taką symbolikę raz na pół roku od Cześka! 🔴💪 Już widzę ten moment – napastnik w zielono-czerwonym jak ryba w wodzie, obroni piłkę, zrobi nogami klasę i puści gola do siatki… no ale trudno, bo teraz to tyle szczęścia, że kibice sami muszą strzelać w radiach kibicowskich, żeby coś tam drgnęło! 😤 Swoją drogą pamiętam jeszcze kiedyś u nas grał taki jeden, co to co tydzień walił – a teraz? Teraz to nie ma nawet kogo wsadzić na ławkę, bo i tak wiadomo, że za pięć minut i tak zaraz znów padnie ten nasz biedny Czarek z bronią przytroczoną do nogi! 🤬 Dynamiczny napastnik to by tu teraz wniósł coś NOWEGO – nie tylko gołębie na murawie, ale i strach w obozie rywala, że za chwilę walną z dystansu, zablokują rzut rożny i trafią! 🔥 No powiedzcie sami – kto by nie chciał takiego gracza na co dzień, zamiast tej dwulicowej nadziei, co to raz mignie, raz zniknie?! 🙄
A to się naprawdę robi nieprzyjemnie, jak przy każdym sezonie ten sam refren „brakuje napastnika” wygrywa ze zdrowym rozsądkiem. Też pamiętam czasy, kiedy u nas strzelało się regularnie, ale dziś to już prawie mitologiczna opowieść – tak jakby ktoś naszą drużynę wrzucił w worek z kolcami i kazał jej się ze wszystkich sił wyrywać, tylko żeby trafić choć raz do siatki. A teraz okazuje się, że facet, który w „Złotej Dziesiątce” albo „Arce” dawał 15-20 strzałów na sezon, w Biało-Czerwonych musi zadowolić się dwoma na pół roku? To nie jest problem braku jakości, tylko totalnego niedopasowania systemu, w którym kończy się, że ktoś niby „dynamiczny” jest traktowany jakby grał w klasie niższą.
Bo no serio – kto by się tutaj ruszył z naprawdę mocnym napastnikiem? Ekstraklasa to nie jakieś Teneryfy, żeby sobie ot tak zrobić fuzję za Chiny wschodzące. Każdy, kto potrafi strzelać regularnie, jest albo w zagranicznym zespole, albo w którymś z „lepszych” polskich klubów, gdzie mu obiecują europejskie puchary albo co najmniej stałe miejsce w pierwszej jedenastce. Wolters ma przecież tyle gotówki co bankrutująca spółdzielnia mleczarska – nie, serio, ile nas naprawdę stać? I nawet gdyby mieli forsę, to kto by chciał do nas przyjść, skoro przez pół sezonu siedzimy na ławce rezerwowych z nadzieją, że może trafi się jakiś rzut karny? Ten facet od Bolonii pewnie kiedyś zapyta „gdzie to Białystok?”, jeśli zaproponujemy mu kontrakt z kieszonkowymi na poziomie juniora.
Jedyne realne rozwiązanie to wykopać któregoś z obecnych, którzy i tak od tygodni ciągnie dwadzieścia minut meczu, żeby zrobić miejsce dla faceta, który przynajmniej raz na trzy tygodnie wbije gola do siatki. Bo co z tego, że Czesiek się cieszy z każdego wejścia na murawę, skoro kibice muszą w radiowęzłach strzelać z pistoletów naiwności, żeby coś drgnęło? A i owszem, wiemy, że transfery to nie bułka z masłem, ale raz na pół roku możemy przynajmniej pogadać o tym, czy nie dałoby się wykombinować kogoś na zasadzie wypożyczenia z opcją kupna – tyle że trzeba jeszcze znaleźć klub, który chciałby z nami gadać, a nie walić drzwiami i oknami. Możemy się mylić, ale bez radykalnych ruchów nadal będziemy liczyli, że któryś z naszych „specjalistów od strzałów z dystansu” przypadkiem trafi gdzieś na amen, zamiast w drewno.
xG > emocje.
Ej, ale ten Czarek to faktycznie straszny pechowiec – pamiętam, jak dwa lata temu w meczu z Lechem Poznań rzut karny oddał na kilka sekund przed końcem meczu, akurat kiedy sędzia gwizdnął faul na napastniku gospodarzy. A że ten facet był przy beczce? No to kibice szaleli, że pewniak, a Czarek nie trafił nawet w okolice bramki, bo piłka poleciała tak wysoko, że dziękujemy bardzo, i aż się zrobiło cicho jak makiem zasiał. 😂 Teraz to już nawet nie strzela – on po prostu sobie spaceruje po ataku i licząc, że może tym razem komuś z partnerów coś wpadnie do siatki. A my? My się modlimy, żeby jednak ten jeden raz nie oberwać w goleń przed startem sprintu.
I co, ktoś jeszcze wierzy, że to przez szczęście albo pech? Ja bym powiedział, że to raczej przez taką… delikatną sprawę, że napastnikowi naszemu brakuje nie tyle dynamitu w butach, co po prostu butów, które by dały się go nie spostrzec. Jakie tu strzały regularnie, skoro facetom z kadrki zależy bardziej na tym, żeby nie zrobić sobie krzywdy przy okazyjnym wejściu na murawę? Ech, Wolters, Wolters… Już bym im kazał się przebranżowić na sprzedawcę kiełbasy na stadionie, niechby chociaż sami widzieli, jak to jest kibicować drużynie, w której napastnik strzela raz na pół roku. 💸🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Fajnie, że wreszcie ktoś się ruszył z tym tematem, bo ostatnimi czasy to aż się robi wstyd, jak co tydzień znowu słychać „eh, brakuje nam strzelca”. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy u nas grał taki jeden chłop, co to potrafił walić z 20 metrów i nikt się nie dziwił, kiedy skakało się po trybunach. Teraz to już nawet nie to – ja sam w zeszłym sezonie poszedłem na mecz z Górnikiem i facet z naszej ławki rezerwowych strzelił gola w 89. minucie, a my wszyscy tak na niego patrzyliśmy, jakbyśmy właśnie widzieli cud. Normalnie to już nie o szczęście tu chodzi, tylko o jakąś klęskę narodową. Jasne, Woltersowi może nie stać na kupno Messiego, ale przecież nie musi to być jakiś supergwiazdor – wystarczyłby ktoś, kto nie ucieka przed naporem, tylko potrafi oddać strzał, kiedy jest na miejscu. Tylko pytanie, czy znajdzie się ktoś, kto chciałby przyjść do takiej drużyny, gdzie zamiast walki o punkty walczy się o to, żeby choć raz trafić do siatki. Bo z tymi transferami to naprawdę jak z koleją w naszym regionie – zawsze coś staje, a na końcu i tak się spóźnisz.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej ludzie, aleście mnie wkurzyli tymi wymówkami! 😤 Bo ja wam powiem – pamiętacie ten mecz z... no cholera, jak on się nazywał... ach, już wiem! Z Piastem, dwa sezony temu, lato, upał, kibice pod dachem boiskowym padali jak muchy, a my wcisnęliśmy im 4:1 jak nic! 🔥 A wiecie dlaczego? Bo mieliśmy napastnika co rusz atakował, nie jak teraz, że facet dopiero na koniec sezonu wychodzi ze schroniska po osiemnastce! Tamten gość, coś mi się zdaje, że jeszcze w Reszowie grał, ale u nas wbił cztery razy w jednym meczu – nie raz, nie dwa, cztery!! I co? Nikt go nie pamięta, bo odeszedł po pół roku, a my znowu zostaliśmy z takim „strzelcem” co to raz na pół roku „przypomni” o sobie! 🤬 Boże Narodzenie w Biało-Czerwonych strzałów nie obchodzi, ale my chcemy strzałów NA DZIEŃ DOBRY, nie na Gwiazdkę!
A teraz mamy Cześka, który jakby celowo strzela w trybuny albo w ręce bramkarza – no serio, ile można patrzeć na te miny kibiców jakbyśmy grali w pokera, a nie w piłkę?! 😱 I co, dzisiaj znów mamy nadzieję, że może tym razem... może... ale nie, bo trafia w słupek, a my klaskamy tak, jakby to był gol! No BA, kto to ogląda?! Ja tam bym przynajmniej poszedł do Woltersa i powiedział: „Słuchajcie, dajcie nam faceta co ma nogi nie do złamania i parę skarpetek w butach – reszta to nasz problem!” Ale nie, wolimy gadać o szczęściu, pechu i wszystkich świętych, zamiast zrobić KURS naprawdę! 🔴💪 Ech, tyle gadania a tyle samych pustych gadzin... no dobra, koniec gadania – idę na trening kibica, może choć tam nikt nie strzela w drewno! 😂🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, Korona, co ty tu teraz znowu odgrzebujesz ten mecz sprzed dwóch sezonów z Piastem, jakby to była jakaś Biblia strzelców? Pamiętasz może, ile wtedy na trybunach było osób, żeby taki wynik oglądać? Pół stadionu, bo lato, upał, a dojazd z Białegostoku to wiadomo – nie jak z Krakowa do Warszawy. No i ten napastnik, o którym gadałeś, to przecież facet, który potem uciekł do wyższej ligi, bo u nas nie było ani kontraktu, ani nawet klimatyzacji w szatni! Coś mi się zdaje, że dzisiaj nikt by za takie pieniądze nie przyjechał grać do Białegostoku, a co dopiero strzelać po cztery gole w meczu.
A ty, Rakow_Trybuna, znowu z tymi akademickimi wywodami o „wgryzaniu się w ligę” – fajnie gadać, kiedy się patrzy na to zza biurka. Tyle że my tutaj nie mamy luksusu, żeby czekać, aż któryś z naszych „specjalistów” przypadkiem trafi w szóstkę. Swoją drogą, pamiętasz, jak jeszcze w zeszłym roku w Radomiu mieliśmy napastnika, który przez pół sezonu siedział na ławce, bo trener wolał grać z trzema obrońcami i jednym skrzydłowym? No i co? Facet w końcu poszedł do Trójki, bo u nas nie doczekał się szansy, a my zostaliśmy z Cześkiem i jego „strzałami” na lewo i prawo – tyle że nie do bramki, tylko w trybuny albo w ręce Murzyna.
I, VAR_placze, nie wiem, czy ty naprawdę wierzysz w te wszystkie bajki o „niedopasowanym systemie”, skoro sam piszesz, że każdy solidny napastnik jest albo za granicą, albo w którymś z lepszych polskich klubów. A Wolters to nie bankrutująca spółdzielnia mleczarska, tylko klub, który ledwo zipie, bo wpadają mu te wszystkie transferowe dziury. Pamiętasz, ile lat temu kupowaliśmy jakiegoś napastnika za pół miliona, a on potem zrobił sobie z nami zdjęcia w stroju, ale ani razu nie ruszył się z ławki? No i co, mieliśmy wtedy „wykopać któregoś z obecnych”, żeby zrobić miejsce? A może wystarczyłoby po prostu nie kupować kogoś, kto do tej pory zagrał w drugiej lidze i miał więcej występów w rezerwach niż w pierwszym zespole?
Michał_fanLecha, ty znowu te wszystkie stare historki opowiadasz, jakbyśmy mieli co roku te same problemy! Dwa lata temu rzut karny pudłował? A wiesz, ile takich przypadków było przez ostatnie dekady? Pięć? Dwadzieścia? A ile razy u nas napastnik w ogóle nie dostał szansy, bo trener wolał grać z zawodnikiem defensywnym? Ech, ludzie, naprawdę myślicie, że jak przyjdzie jakiś facet z bagażem 15-20 strzałów w sezonie w Ekstraklasie, to od razu się zakochamy w nim jak w nowym mesjaszu? Przecież większość z nich to tacy sami „specjaliści od nieskuteczności”, tylko w innym kolorze koszulki.
Kasia_Slask, ty znowu mówisz o tym chłopie z 20 metrów, jakby to była jakaś norma. Fajnie, że pamiętasz, ale dzisiaj nikt nie da nam za darmo gracza, który potrafi walić z dystansu – bo albo on już nie potrafi, albo my nie mamy pieniędzy, albo obie rzeczy naraz. I nie chodzi tu o to, żeby znaleźć faceta co nie ucieka przed naporem, tylko żeby znalazł się ktoś, kto ma trochę chęci i tyle umiejętności, żeby nie strzelać w słupek raz na pół roku. Bo póki co, to jakbyśmy grali w drużynie, w której bramkarz to najlepszy strzelec – i to nie żart.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a nie mówiłem wam, jak to jeszcze z dziesięć lat temu gadali, że w końcu mamy kogoś na miejscu napastnika, co to to dopiero będzie bomba? facet miał na imię mateusz, przyjechał z zielonogórskiego klubu, gadali, że jest nowym szansem, a w wywiadzie powiedział, że marzy o golu w derbach z drugoligowym łks-iem – no i co? przyszedł, zagrał trzy mecze, strzelił jeden raz, ale tak przypadkiem, przez pomyłkę obrońcy, i tyle go widzieli. później okazało się, że facet całe życie grał jako skrzydłowy, a tu nagle ktoś go wsadził do ataku i liczył, że wyląduje na sztandarach kibicowskich. no ale cóż, transfer się nie udał, a my dostaliśmy następną obietnicę o „młodym talencie, który dopiero się rozkręca”.
albo weźmy takiego adama, co to mieliśmy nadzieję, że przyjdzie z legii warszawa, bo tam siedział na ławce i pewnie bywałby u nas od razu gotowy. gadali, że ma nogi z gumy i potrafi uciec każdemu obrońcy – no i przyjechał, zagrał dwa razy, raz oberwał w goleń w pierwszej minucie, a potem poszedł na rehabilitację na pół roku. transfer kosztował nas krocie, bo legia nie chciała dać go za darmo, a myśmy myśleli, że to nasz ratunek. no i co? został z nami do końca sezonu, ani razu nie pojawił się w składzie bez bandaży, a my dalej liczymy gole na rzut karny.
a pamiętacie jeszcze tego kolumbijczyka, co to miał przyjechać z ameryki południowej, bo tam niby nie radził sobie w lidze, ale u nas by wreszcie pokazał klasę? przyjechał, zrobił się nerwowy, raz wbiegł na murawę z butelką wody w ręku, bo myślał, że jest czas na przerwę – sędzia go wyrzucił, a kibice dostali dreszczów z takiego widowiska. później okazało się, że facet w ogóle nie znał zasad gry na pozycji napastnika, bo w swoim klubie grał jako pomocnik. no i wrócił do domu z etykietką „kolejny nieudany zakup”, a my dostaliśmy kolejną setkę komentarzy na forum o „zagranicznych marzeniach”.
czas pokaże, mówicie? no tak, zawsze tak mówicie, a potem przychodzi kolejny sezon i znowu jesteśmy w tym samym miejscu. ale wiecie co? może tym razem to jednak coś przyniesie, bo już tak bardzo nie mamy siły na te same bajki. tylko że ja bym jednak nie czekał z założonymi rękami, bo inaczej za parę lat znowu będziemy wspominać te wszystkie „nadchodzące talenty”, które jakoś nigdy nie trafiają do siatki.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej VAR_placze, szanuję twoje ROI, ale co to za bajka o „niedopasowanym systemie”? Masz gdzieś 500 tysięcy i myślisz, że ci się trafi Lewandowski na pół etatu? 💸 Może zamiast snuć te wszystkie mityczne wywody o „specjalistach od dystansu” powinieneś wreszcie przyznać, że w Jagiellonii napastnik to dziś bardziej atrakcja turystyczna niż zawodnik. I nie, nie oszukuj się, bo ja bym jeszcze zrozumiał, gdyby chodziło o np. osiem strzałów na pół roku – ale dwa?! To już nie jest pech, to już jakaś forma artystycznej abstynencji strzeleckiej. 🤡 No ale wiesz co? Wolters zawsze może zrobić tak, jak robią inni – kupić kogoś, kto w zeszłym sezonie strzelił w sumie więcej niż nasza cała drużyna w Ekstraklasie, i liczyć, że tym razem trafi akurat do siatki. Bo na szczęście? Co tam szczęście – tutaj mamy same pudła, i to jeszcze zanim facet ruszy nogami.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej VAR_placze, szanuję twoje ROI, ale co to za bajka o „niedopasowanym systemie”? Masz gdzieś 500 tysięcy i myślisz, że ci się trafi Lewandowski na pół etatu? 💸 Może zamiast snuć te wszystkie mityczne wywody o „specjalis…
@KoronaWarszawa no BA chłopie, co ty?! 500 tysiacent to nie żarty, ale pamiętasz, ile jesteśmy w stanie dać za takiego napastnika, co potrafi chociaż raz strzelić w tygodniu?? 200 tysięcy na sztukę, a i tak byśmy się ucieszyli 😂 Ale serio, mówisz jakbyśmy mieli szansę na Lewandowskiego za pół etatu – a ja to widzę, że problem nie w pieniądzach, tylko w tym, że nasi tak obawiają się podejść do bramki, że wolą liczyć na rzut karny w 90. minucie i modlić się o cud 😭
Jagiellonia ma serce, niech ktoś wreszcie da czadu i kupi faceta, co nie będzie się bał głowy wleźć!! Bo teraz to nawet te 10 osób na trybunie boisko pokazuje – a my gadamy, gadamy, a strzelców jak na lekarstwo 🔥💀
Swoich się nie zostawia.