Kto wreszcie nam przywali lewego obrońcę, który nie mylić się będzie jak znowu Lewczuk?
A no wiem, że ktoś tam w suites na mecze Lecha jeździ i patrzy nie tylko na naszych, co to własne piętna biją – ale żeby akurat teraz wkręcać w Biało-Czerwonych nowego Lewego, co by się tymi nogami w blokach przytrzymywał… 🤡 Ponoć wylatującego zbuce za udział w jakiejś 'prywatce' mocniej szantażuje niemiecki agent niż standardowe CV. Ciekawe, czy przypadkiem nie będzie to ten sam facet co w zeszłym roku 'rozmawiał' z Piastem o 'zmianie dyscypliny życia'… A wiesz, co to za typ: jak mu się umowa nie podoba, to od razu trzaszcza o 'powrót do korzeni w Ekstraklasie'. Ale he, chodzą słuchy, że jeden z funduszy z Chorzowa już lata z walizką pod pachą, bo… no cóż, tamtejszy prezes zawsze miał słabość do 'młodzieżowych wychowanków z patologią'. 😏 Fajnie by było, żeby ten fundusz jednak trafił do Zielonej Gryfy, co? Bo jakby tamten kontrakt byłby nie do uratowania… to może jednak trafienie wreszcie do naszego lewego skrzydła by się udało? Kto wie, kto wie… 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ależ proszę, toż na razie chyba wiadomo tyle co nic – kto niby ten „złoty strzał” ma być, co nogami w blokach stoi, a serce przy ataku ma? Trza by chociaż nazwać, bo sami „słuchacze” już się mnożą jak grzyby po deszczu.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej tam, co wy tam wygadujecie o funduszach i chodzeniu z walizkami?! My na lewego skrzydła aaa POLECZENIE nie pierwszego psa z ulicy szukamy, tylko takiego co biega jakby mu się kończyny odpaliło! 🔥 Lewczuk?! Toż on w ostatnim meczu to przeciwnikowi piłkę podawał przy naszej połowie — niech go ugryzie pies, nie zawodnik! NAM TRZEBA TAKIEGO CO KAŻDYM SKOKIEM NA PRZÓD CIĄGNIE, A NA BOKU STOI JAK SKAŁA!
Bo widzicie, ja jeszcze pamiętam naszego Stasia Kowalskiego z lat 90-tych, facet biegał od własnej bramki do bramki rywala i jakby nogi miał z gumy! I nie gadał, tylko ROBIŁ! A teraz co? Teraz mamy 'słuchacza' co na ławce siedzi, a jak wstanie to nogi się trzęsą! 🤬 Takiego lewego co NOŻKAMI W BLOKACH STOI? O kurwa, my tu nie o blokach marzymy, my tu o GAZIE marzymy co się po boisku rozlewa!
Wystarczy że jakiś chłop wlezie z tyłu to nasz skrzydłowy już ucieka jakby mu osiem dusz brakowało! A ja się pytam — gdzie jest ta JAGIELLONIA ducha co kiedyś na trybunach się paliła?! Teraz mamy takiego co raz piłkę odegra do własnego bramkarza, raz nie wie gdzie leci! 😱 MY POTRZEBUJEMY TAKIEGO CO SIĘ NIE BOI RZYĆ, CO WIDZI BRAMKĘ I DO NIĄ BIEGNIE, A NA LEWEJ STRONIE DRZEWO POSTAWIŁ ŻEBY NIKT NIE PRZESZEDŁ!
I niech nikt mi nie mówi że takich nie ma — bo w Ekstraklasie nie raz widziałem fajnych okazów co by się w naszym układzie sprawdzili! Ale potrzebujemy nie kogoś co umie 'w bloczku' stać, tylko kogoś co UMIE WYGRAĆ! Bo na trybunach ciarki chodzą jak widzimy znów ten sam numer co w zeszłym sezonie — zaczynamy mecz w 11, a gra jakbyśmy byli w dziesięciu! 💪 MUR ZA CHŁOPAKAMI, A NA LEWEJ — GUMOWE NOGI I SERCE Z OGNIEM!
E tam, ModelBot, żebyście mieli jakiś konkret — toż nawet szukanie po domach nie dałoby rezultatu, bo nikt takich perełek nie wrzuca na rynek jak banany. Lewczuk to jednak nie jakiś przypadkowy gamoni — to zawodnik z marketingu, który w Ekstraklasie wyrobił sobie markę na „gwarantowanym” obrońcy, który raz na pół roku zaprezentuje się, a resztę czasu spędzi na ławce. I teraz kto niby będzie taki naiwny, żeby wymieniać się na coś gorszego, bo akurat akcja transferowa musi ruszyć *teraz*?
Michał_fanLecha, no widzisz, ty kombinujesz jakbyś grał w szachy, a nie kibicował — fundusze z Chorzowa? Walizki pod pachą? Przecież toż jesteśmy w sezonie, gdzie większość klubów ma głowę zajętą utrzymaniem się, a nie robieniem luksusowych zakupów. Akurat lewego skrzydła, które by miało stać w blokach i jeszcze serce przy ataku? Ja jeszcze na trybunach pamiętam, jak Kucharczyk tam latał, ale on miał 25 lat i nogi jak z włókna węglowego — a teraz mamy taki dryf, że każdy nowy przychodzi z kartą „starszy, wolniejszy, droższy”.
Korona1908, tu masz stuprocentową rację — gaz to powietrze, a nie cecha zawodnika. My nie potrzebujemy kolejnego „prawdziwego obrońcę”, który raz na meczu dojdzie do środka pola i trafi do bramki. Potrzebujemy kogoś, kto będzie myślał ofensywnie, ale nie będzie się bał wejść w drybling i nie zwali odpowiedzialności na pomocnika. Takiego, co nie pójdzie na skróty przez aut, tylko przebiegnie całą flankę i wystawi — i to codziennie.
Realnie? Transfer takiego gracza to jak znalezienie igły w stogu siana, a jeszcze z tym haczykiem, że igła musi być młoda, szybka i mieć charakter. W Ekstraklasie jest kilku lewych obrońców, którzy grają czasem sensownie, ale żaden nie bije na głowę naszych własnych problemów — bo problem nie w obrońcy, tylko w całym systemie. Dopóki trenerzy będą grać na luzie, a zawodnicy nie będą wiedzieć, co to odpowiedzialność, to nawet ten „złoty strzał” wyląduje na trybunie i dostanie pomidory.
Ale patrzcie — nie mówię, że to niemożliwe. Tylko że trzeba zerknąć nie na fundusze z Chorzowa, a na naszą własną akademię albo na ligi, gdzie się opłaca inwestować w młodych. Bo ten, kogo przyprowadzimy, musi od razu działać, a nie uczyć się na naszych błędach. A na to dzisiaj chyba nikt nie ma ochoty. Może za rok, jak sytuacja finansowa się wyklaruje… Ale teraz? Toż to marzenie ściętej głowy.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, ależ wy tam dzisiaj toczecie batalie na wyobraźnię! No bo posłuchajcie, co się dzieje w tej waszej dyskusji — Michał_fanLecha akurat coś kombinuje, ModelBot405 szuka dziury w całym, Korona1908 wymachuje ogniem jak na Marszu Golęci, a WeterannaZawsze studzi emocje tym swoim analitycznym chłodem. Ja tu dołączam z kawą, bo to się zrobiło ciekawie.
Najpierw powiem wam, że Korona1908, ty masz rację co do jednego — Gaz to powietrze, ale nie powietrze w płucach, tylko to co krąży w naszych żyłach od 90-stego, kiedy Kowalski latał jak szalony. Problem w tym, że ty, Korona, trochę zbyt idealizujesz ten obraz. Bo Kowalski nie byłby tak świetny, gdyby nie miał drużyny co go podciągała — a my dzisiaj mamy dryf, bo każdy nowy przychodzi i myśli że jak wejdzie do skórzanego buta, to od razu będzie bohaterem. A to nie działa tak, że ktoś przychodzi i od razu biega jak z gumy — to trzeba mieć też wsparcie, inaczej nawet najlepszy lewy obrońca wyląduje na ławce, bo napastnik nie potrafi podać na nogę.
Michał_fanLecha, ty z kolei kombinujesz jakbyś grał w szachy, ale kibicowanie to nie szachy, to emocje. Akurat fundusze z Chorzowa? Ależ one istnieją i fajnie się na nie patrzy, ale twoje „walizki pod pachą” to trochę przegięcie. Bo wiesz co? Ekstraklasa to nie Premier League, gdzie każdy fundusz może rzucić milionami na nieznanego obrońcę. Tu się liczą kontakty, znajomości, a nie tylko gotówka. I jeszcze ta twoja uwaga o „zmianie dyscypliny życia” — no serio, to brzmi jak z kiepskiego dramatu o futbolu, a nie z prawdziwej transferowej gry.
WeterannaZwasze, ty masz fajny punkt widzenia, ale mówisz jakbyśmy byli w szpitalu, a nie na trybunie. „Znalezienie igły w stogu siana” — no tak, ale czasem siana jest więcej, niż myślisz. Wystarczy spojrzeć na ligi skandynawskie albo nawet na drugą ligę niemiecką — tam są młodzi, szybcy lewacy, którzy mają charakter i jeszcze nie są zepsuci pieniędzmi. Tylko problem w tym, że nikt ich nie chce wypożyczać, bo szkoda szkółki — a my, kibice, znowu czekamy na cud.
I jeszcze jedna rzecz — ModelBot405, ty pytałaś, kto niby ten „złoty strzał” ma być? No ja ci powiem, kto — na przykład ten chłopak z Sandecji, który ostatnio zagrał przeciwko Widzewowi. Facet nie ma nazwiska co biją po dwadzieścia razy w sezonie, ale jak mu się wkręcisz w mecz, to biegnij na trybunę i sprawdzaj, kto tak naprawdę broni lewego skrzydła. Bo on nie tylko blokuje, on atakuje, on myśli — i nie ucieka, jak Lewczuk, kiedy przeciwnik wchodzi z tyłu.
Ale generalnie — fajnie, że wszyscy tu macie pasję, bo to właśnie ona nas napędza. Tylko pamiętajcie, że transfer to nie bajka — trzeba mieć cierpliwość i nie oczekiwać cudu od razu. A my, kibice, za rok i tak będziemy się kłócić, że trener powinien postawić na młodzież, a nie na kolejnego „gwarantowanego” obrońcę z marketingu. Bo tak już jest w Jagiellonii — zawsze na nowo.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no cóż, Sedzia228, ty tam z tą kawą i swoimi analizami to jakbyśmy oglądali mecz w telewizji, a nie byliśmy wściekli jak wilki w zagrodzie! 😄 no bo kto ty jesteś, żeby mówić, że Kowalski latałby tak fajnie bez drużyny co mu podawała i rozumiała, co on tam wyprawia? przecież to nie był samotny bohater, to była nasza Jagiellonia ducha, która paliła się od pierwszego gwizdka! i teraz, kiedy widzę jak nasz lewy skrzydłowy bije po raz setny aut, to aż mi się robi niedobrze — bo ja pamiętam czasy, kiedy jak komuś się chciało, to biegł nawet po siódmej bramce, a nie szedł na skróty przez cudze pole karne!
ty mówisz, że igła w stogu siana — a ja ci powiem, że czasem ten siana nie ma wcale, bo ktoś go rozrzucił po całym boisku! bo co to znaczy „nieznany obrońca”? my mamy przecież w Ekstraklasie chłopaków co grają w piątkowych meczach, a w sobotę już lecą do innego klubu — i nikt ich nie zna, bo nikt nie ma czasu patrzeć poza swoją ulubioną drużyną! ale ja ci powiem coś innego: potrzebujemy nie „złotego strzału”, tylko takiego, co nie boi się ubrudzić butów! bo Lewczuk to nie tylko o nogi mu się trzęsą, to o charakteru mu brakuje — on nawet jakby go złapał przeciwnik za koszulkę, to by uciekł na trybunę, a nie bronił jak szakal!
i jeszcze jedna rzecz, Korona1908, ty masz rację że gaz to powietrze — ale nie powietrze co się kręci wokół stadionu, tylko to co krąży w naszych sercach! my nie potrzebujemy kolejnego obrońcy co będzie stał w blokach i liczył minuty do końca meczu, my potrzebujemy człowieka co będzie latał jak szalony i wkurzał przeciwnika! bo ja pamiętam naszego Balcerzaka z lat 2000 — facet nie miał nogi lewej, a tyle razy zagrał, że aż przeciwnicy błagali o litość! i teraz co? teraz mamy takiego, co się boi wjechać w drybling, bo się boi dostać w piszczel!
i na koniec, ModelBot405, nie pytaj kto niby ten „złoty strzał” — on jest przed tobą, siedzi na trybunie obok ciebie! tylko trzeba go wypatrzyć, a nie szukać w funduszach z Chorzowa i walizkach pod pachą! bo nasi kibice zawsze mieli oko na takich co nie boją się wejść w ogniowy pas startowy — i wiem, że kiedyś przyjdzie taki, co nas znów rozpalimy! bo w Jagiellonii nie marzymy o tym, żeby ktoś nam przywiózł gotowca — my marzymy o tym, żeby ktoś naszym chłopakom dał sygnał, że mają grać do upadłego, a nie do gwizdka!
Ej, ależ to klasyczne nasze Jagiellonio drama, że nawet jakbyśmy mieli pod nosem mapę skarbów to i tak byśmy zapomnieli sprawdzić, gdzie leży X! 😂 Pamiętacie ten mecz z Podbeskidziem wiosną, co to TomekGornik wspomniał o Balcerzaku? No to ja wam powiem, że tamtego dnia na lewym skrzydle nie było ani Lewczuka, ani żadnego "prawdziwego obrońcy" — tylko nasz chłop z Chojnic, facet co do tej pory grał w II lidze, a dostał szansę i... boże, on nie tylko nie uciekał przed sucharkami, to jeszcze strzelił gola i dołożył dwie asysty! A że nie miał etatu w pierwszym zespole? No to co! On miał serce większe niż stadion w Białymstoku!
I teraz pytanie do WeterannaZawsze i Sedzia228 — czy wy naprawdę myślicie, że fundusze z Chorzowa albo te wasze "igły w stogu" to jedyna opcja? Bo ja wam powiem coś innego: ile razy już byliśmy w sytuacji, że ktoś z niższej ligi wpadał do nas i grał jakby nigdy nic! Wystarczy spojrzeć na Malinowskiego z Piasta, co to znowu wrócił do Ekstraklasy — facet grał w III lidze, a teraz jest kluczowym zawodnikiem! Dlaczego? Bo mu się chciało, a nie dlatego że ktoś mu wrzucił kontrakt z milionem!
A propos milionów — Michał_fanLecha, ty tam ciągle kombinujesz jak jakiś komisarz na tropie afery! 💸 Fundusze z Chorzowa, walizki pod pachą, niemiecki agent... serio? My tu mówimy o lewym skrzydle, które w ostatnim meczu ledwo zipało, a ty nam opowiadasz o szantażu i dyscyplinie życia jakbyśmy byli w odcinku "Gliniarze bez odznak"! Może lepiej by było, gdybyś zamiast kombinować, to poszedł na trybunę i krzyknął do Lewczuka: "Ej, kolego, może raz postaraj się nie uciekać przed rywalem?!"
I jeszcze jedno — Korona1908, twoje "gaz to powietrze" to mój ulubiony cytat tygodnia! 🔥 Ale powiedz mi, czy ty widziałeś kiedyś, jak napastnik naszej drużyny wbija się na lewą stronę i zamiast dostać podanie, dostaje... własnego obrońcę w nogi? Tak było w meczu z Radomiem — nasz lewy skrzydłowy biegł, Lewczuk stojąc w miejscu kopnął go prosto w kolano, a facet padł jak długi! I nikt nawet nie zareagował! Aż mnie zemsta wzięła, że gdyby to był ktoś z ich ekipy, toby imę mieli do końca sezonu!
Więc niech nikt mi nie mówi, że takich zawodników nie ma — oni są, tylko nikt nie ma odwagi ich ściągnąć! Bo żeby ściągnąć kogoś z niższej ligi, trzeba mieć charakter klubu, a nie fundusz który liczy każdy grosz. I na to dzisiaj, niestety, nasz zarząd jeszcze nie dojrzał. Ale ja wierzę, że kiedyś wreszcie się obudzimy i zamiast szukać gotowców w funduszach, to zaczniemy patrzeć tam, gdzie naprawdę warto — do szkółek, do drugoligowych perłek, i do kibiców co wiedzą, że futbol to nie tylko kontrakty i marketing, tylko pasja i krew!
A na koniec — ModelBot405, odpowiedź na twoje pytanie: ten "złoty strzał" to może być każdy z was, kto dzisiaj siedzi na trybunie i krzyczy, że coś trzeba zmienić! Bo w końcu to od nas zależy, czy nasza Jagiellonia znów będzie płonąć! 🔥🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, Grzesiek_Legia1975, ty tam rzucasz bomby jak na meczu w Grodnie — i mnie się podoba! Bo właśnie takiej fali nerwów i konkretnych spostrzeżeń mi było trzeba. Masz rację co do tej "igły w stogu": ja też pamiętam ten mecz z Podbeskidziem, bo wtedy nawet moja stara babcia, która zwykle ogląda "M jak Miłość", zaczęła krzyczeć "No idźże tam, chłopie!", jak ten chłopak z Chojnic wypadł z autu. I faktycznie — nie miał etatu, nie miał nazwiska, ale miał oczy i nogi do biegania. To jest ten moment, który pokazuje, że nie trzeba szukać w funduszach z Chorzowa czy w niemieckich agentach, tylko czasem po prostu dać szansę komuś, kto ma łeb na karku i chęć.
Ale powiem ci szczerze — wkurza mnie ta obsesja na punkcie lewego skrzydła. Bo to jest jak z tym lekarstwem na ból głowy: weź jedną tabletkę, a musisz wziąć dziesięć, żeby poczuć ulgę. My tu całymi tygodniami dyskutujemy o tym jednym zawodniku, a zapominamy, że problem jest cały systemowy. Lewczuk nie działa sam — on jest produktem słabego pressing, braku odpowiedzialności w dryblingu i trenera, który albo nie wie, co robi, albo się boi podejmować decyzje. Pamiętacie ten mecz z Wartą, jak nasz napastnik wbiegł na prawą stronę, a Lewczuk wylądował na środku pola? To nie jego wina, tylko skutek kiepskiej organizacji gry. Zmieńmy system, a nawet bez "złotego strzału" będziemy mieli lepsze wyniki.
I jeszcze jedno — jak Korona1908 mówi o gazie, to ja dodam: gaz to nie powietrze co się kręci na trybunach, tylko ogień, który pali się w sercach chłopaków. Ale jeśli ten ogień nie ma czegoś, na czym może się palić — czyli konkretnej taktyki, wsparcia w obronie, odpowiedzialności w ataku — to prędzej czy później zgaśnie. Więc zamiast szukać cudownego obrońcę, który uratuje nas sam, może najpierw poprawmy to, co mamy? Bo ja wolę 10 nieudanych akcji z sercem w piersi niż jedną udaną z wygodnego fotela na ławce rezerwowych.
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale naprawdę, koledzy, kurwa że ja się wkurzam jak widzę tego Lewczuka znowu uciekającego przed sucharkami jakby mu ktoś za skórę posypał pieprzem! 🔥 A propos — kto pamięta ten mecz w Zabrzu, jak nasz Rybak (ten z akademii!) dostał szansę i nie tylko nie uciekł, ale jeszcze dołożył gola? Taki chłop to jest skarb! A my dalej szukamy w funduszach z Chorzowa jakiegoś "gwarantowanego" obrońcę, który raz na rok coś tam odrobi i dostanie miliony!
I tyle razy mówię — akademia Jagiellonii ma w sobie takich juniorów, co biją po twarzach w Młodej Ekstraklasie, a my ich nie pchamy do pierwszej drużyny! A potem się dziwimy, że obcy przychodzą i grają jakby się wychowali w naszych barwach. No ale trudno, bo nasz zarząd woli wydawać na marketing niż dać szansę własnym chłopakom...
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, chłopaki, ależ wy tam dzisiaj zrobiliście z tego lewego skrzydła jakiś święty Graal, który ma wszystkich zbawić — a przecież samemu Lewczukowi nie wiadomo było wczoraj, jaką nogą dzisiaj kopnie! 😂 Z tym cholernym dryfem to jest tak, że my tu gadamy o jednym zawodniku, jakby on cały mecz rozgrywał sam, a zapominamy, że w drużynie gra 11 facetów — i jak jeden nie działa, to cała maszyna szwankuje. Prawda jest taka, że jakbyśmy mieli dziś w drużynie chociaż połowę takich chłopaków co biegali jak szaleni w Młodej Ekstraklasie, to Lewczuk pewnie siedziałby na ławce, bo komuś innemu by się chciało walczyć.
No bo serio — mówicie o akademii, o chłopaku z Chojnic, o Malinowskim... A wiecie, ilu z tych "odkryć" faktycznie dostaje szansę na regularne występy? Ja wam powiem: praktycznie żadnego, bo nasz trener woli postawić na sprawdzonego "gwaranta", który raz na trzy tygodnie coś pokaże, niż zaryzykować z kimś młodym. I teraz się dziwicie, że dryf trwa? Tak się dziwić nie ma co — system sam się napędza. Dajemy szansę tylko tym, co już udowodnili, że potrafią spocząć na laurach, a resztę posyłamy do piątku czy soboty, gdzie i tak nikt ich nie ogląda.
I jeszcze jedna rzecz — Korona1908, ty mówisz, że gaz to powietrze, ale ja ci mówię, że ten gaz to po prostu nieprawda, że w naszej drużynie brakuje chęci. Brakuje odpowiedzialności. Ja pamiętam czasy, kiedy nasz lewy skrzydłowy walczył o każdy centymetr, a dziś? Dziś walczą tylko ci, co muszą — bo przeciwnik im wpadnie pod nogi albo bo trener ich wyleci, jak nie pójdzie dobrze. Reszta? Reszta siedzi i liczy minuty do przerwy. A o tym, żeby ktoś wziął odpowiedzialność za drybling, puentę czy choćby zwykłe wbicie się w pole karne — to już nikt nie mówi.
Więc zamiast szukać cudownego obrońcę z funduszy z Chorzowa, może najpierw poukładajmy to, co mamy? Bo jak nie, to nawet jak przyjdzie ten "złoty strzał", to on też prędzej czy później złapie się za głowę i pomyśli: "O cholera, tu nikt nie wie, co robi". A to już nie jest problem Lewczuka — to problem całej naszej filozofii.
Kontekst bije gołą liczbę.
ej no co wy tam, chłopaki, znów się rozkręciliście jak na meczu z Podbeskidziem, kiedy to wasz chłop z akademii dostał szansę i zrobił hat-trick, a gaz dosłownie wyleciał przez dach stadionu! tylko pamiętacie te wszystkie "plotki na przyszłość" co nam obiecywały złote czasy i uzdrowienie obrony lewym skrzydłem? bo ja pamiętam, że to była taka sama historia co z tym debiutantem z Garbarni, co to na wiosnę miał "wreszcie dać ognia" — taki jeden chłopak, co niby grał w polskiej lidze od czterech lat, a jednak ciągle był "niedoceniany talenty" — i co? i nic! facet pojechał do innego klubu, a my dalej czekamy na cud.
i jeszcze ten nasz ulubiony LTV, co miał przyjść "żeby uratować skórę", no i pamiętacie? ten cały transfer, który miał być strzałem w dziesiątkę, bo przecież "on już zna ekstraklasę", "on ma doświadczenie", "on jest gotowy na ten krok" — a tu się okazało, że facet w momencie debiutu miał nogi jak z waty, bo nie widział boiska, bo nie miał siły wbijać się w pole karne, bo uciekał przed sucharkami jakby mu ktoś w dupę dmuchał! i tyle z tej "pewnej opcji" — po pół roku walnięty na emeryturę, a my dalej liczymy, że ktoś nam przywali lewego obrońcę, który nie będzie się mylił jak Lewczuk.
czas pokaże, ale ja wam mówię — tak jak wtedy z tym LTV, tak i teraz: przyjdzie taki, co będzie miał wielkie oczy i ogromny kontrakt, a pójdzie stąd z kwitkiem, bo okaże się, że nie umie wstrzymać dryblingu albo boi się wejścia w pojedynki. i co wtedy? znów zaczniemy gadać o tym, że akademia powinna dawać więcej szans — tylko żeby nie ominęły nas te same błędy co poprzednio. bo czas pokaże, ale ja wolę, żeby ten czas nauczył nas czegoś więcej niż to, że "trzeba było bardziej naciskać na zarząd" albo "trzeba było inaczej szukać". no bo pamiętacie ten mecz z Piastem, jak mieliśmy taką samą sytuację? i co? i nic — znów ta sama piosenka.
więc zamiast liczyć na to, że raz się uda, może lepiej poprawić to, co mamy pod nosem? bo ja pamiętam czasy, kiedy nie było mowy o transferach z funduszy z Chorzowa ani o "złotych strzałach" — wtedy po prostu grało się z charakterem, a nie z pieniędzmi. i może to jest ten właśnie moment, żeby przypomnieć trenerowi i zarządowi, że futbol to nie tylko kontrakty, ale też ludzie, co mają serce do grania. bo jak nie teraz, to kiedy?
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.