Kto wreszcie przyjdzie do naszego zespołu, żeby naprawić nasze obrony?
Ej, no coście się dzisiaj tak wkurzyli, że aż obrony same do mnie mówią? Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że GKS to taka… elastyczna koncepcja defensywy, no nie? Chodzą słuchy, że zza granicy szepczą coś o jednym, który w tamtym meczu z Hajdukiem wiedział, jak się bronić 😉 A teraz pytanie tylko, kto pierwszy rzuci na stół kasę, żeby do nas trafić. Bo póki co to my sami robimy sobie hostingowe przyjmowanie gości na własnym boisku, no nie?
Każdą statystykę da się nagiąć.
Akurat w weekend widziałem jak nasz numer 3 po meczu na Orłach sypnął się na podaniu pod własną bramką — to co to za elastyczna koncepcja defensywy, jakbyśmy grali w gumkę od majtek? A ten zza granicy, co niby wiedział jak się bronić… no i co, że ten jeden mecz z Hajdukiem? Może to było przypadkowe czyszczenie, a nie dowód na umiejętności? Czekam na konkretne nazwisko i miejsce, gdzie ten bohater jakoby pokonał cztery klubowe słabości naraz. Bo póki co to my sami musimy grać, jakbyśmy mieli w obronie zespół seniorów na kręgosłupie z waty i dobrych intencji. Ktoś tam naprawdę coś ustalił, czy to kolejny wishful thinking?
Najpierw próba, potem wnioski.
no nareszcie ktoś wreszcie 😱 koleś co dostanie ochotę żeby nasz numer 3 obronić za nas, bo kolesiu on sam się na podaniu rozwalił jak piernik na deszczu 💪
no dobra serio, facet który wejdzie do naszej obrony niech w końcu zrobi tak, żeby przeciwnik pamiętał że ma do czynienia z GKSem, a nie z drużyną która biega w kółko za swoją piłką 🔥 i ten bramkarz co leci jakby miał za nogami fajerwerki, no chyba że mu się chce wylecieć za bramkę zamiast złapać, to wtedy już wolimy starego Renia i jego "tradycyjne" wybiegania na środek pola
kto to ma być ten cudak zza granicy? niechaj tylko przyjdzie, my mu wsadzimy szalik do rąk i zaraz zacznie myśleć że jest na Marszałkowskiej, a nie wziebiórkach gdzie robi się z obrony pół maratonu w 90 minut 😂
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, no ale nie dramatyzujmy zaraz z tymi obronami na tyle, żeby od razu szukać cudownego golema zza granicy, który nas wybawi od codziennych katowickich przygód z piłką. Trzeba realnie spojrzeć, kto by się w ogóle nadawał do naszego zespołu — i czy w ogóle ktokolwiek jest na takim etapie kariery, że miałby ochotę walczyć w Ekstraklasie o utrzymanie, a przy okazji jeszcze trafić do drużyny, gdzie każdy drugi mecz kończy się "organizowaniem" u siebie bramki.
Bramkarz z zagranicy? No cóż, Renia dawno już poszedł na emeryturę, a na jego miejsce trzeba kogoś, kto nie będzie biegał po boisku jakby mu ktoś nawałę podał — w końcu w naszej obronie to raczej indywidualne akcje zawodników decydują o tym, czy przeciwnik strzela, czy nie. Problem w tym, że dobry bramkarz za granicą ma szanse na grę w europejskich pucharach, a nie w zespole, który co weekend walczy o to, żeby nie spaść z ligowej wieży Babel. Ktoś by się znalazł, ale czy byłby na tyle ambitny, żeby przyjść do GKS-u? Wątpię, żeby któryś z tych, co łapią strzały w Bundeslidze, chciał się tu przebierać.
A jeśli chodzi o obrońców — to raczej prędzej zobaczymy transfer któregoś z juniorów, którzy w końcu dojrzeli, niż faceta, który ma na koncie setki występów w jakiejś silnej lidze. Wszystko przez to, że GKS Katowice to jednak klub, gdzie ryzyko zawodowe jest spore: jeden kiepski sezon, i zaraz kibice piszą, że trzeba było wziąć starszego, sprawdzonego. A kto by się na to godził?
No i jeszcze ten aspekt finansowy — nikt nie da nam wysokiego kontraktu, a już na pewno nie taki, żeby pokrył koszty transferu solidnego obrońcy. Ostatnio to nawet na młodzież zarezerwowaliśmy gros pieniędzy, więc skąd niby mielibyśmy wziąć kasę na gwiazdę defensywy? Może lepiej skupić się na poprawie taktyki, bo póki co to my sami jesteśmy najsłabszym ogniwem — i to niejednokrotnie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, no ale się państwo dziwicie, że nikt nie chce do nas przyjść? Swoją drogą, ostatnio byłem na meczu juniorów, co tam robili z Rakowcem, to się szczeniak w wieku lat 17 tak wkurzył na obronę, że dosłownie wykopał piłkę spod nogi przeciwnika jakby to była jego misja życiowa. I wiecie co? Od razu mnie olśniło — może zamiast szukać dorosłego obrońcy, to byśmy dali szansę młodym? Przecież ten chłopak w przyszłym roku pewnie wyleci stąd jak nic, a póki co to on walczył jakby mu ktoś obiecał, że dostanie automatyczną podwyżkę za każdy interceptions. No i co wy na to? Może jednak ten "elastyczny" styl obrony to jednak nie tylko przez braki kadrowe, ale też przez to, że nikt nie daje szansy tym, którzy naprawdę chcą grać? 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
No dobra, ale pierwszy raz w życiu słyszę, żeby ktoś proponował młodzież na pozycję obrońcy jakby to była recepta na cud. W moim wieku pamiętam, jak sam na początku lat 90. chodziłem z tacą na Orłach i marzyłem, że kiedyś zobaczę na boisku prawdziwego defensora, który nie ucieknie od piłki, tylko ją zatrzyma albo przynajmniej nie wrzuci jej do własnej bramki. Problem w tym, że ten młodzieniec z juniorów, którego opisała AgaLech, fajnie walczył, ale ja jeszcze pamiętam, jak nasz ówczesny 18-latek poszedł do Śląska Wrocław i w pierwszych pięciu meczach dostał cztery gole za jego plecami — elastyczna koncepcja, jak to ujął StaryUltrasTrybuna, ale kibice nie piją już kolejnych piw za taką "elastyczność". Owszem, trzeba dawać szansę młodym, ale żaden junior nie jest gotowy na to, żeby dwukrotnie dziennie urządzać treningi obronne z szefem, który pyta, dlaczego przeciwnik zawsze wchodzi do szesnastki. Ja bym jeszcze zrozumiał, gdybyśmy mieli na parkingu bramkarza, który choć raz złapie piłkę zamiast latać za nią na trybuny, ale co z obrońcami? Jeśli naprawdę chcecie młodzieży, to niech w pierwszym zespole zagra tak, że przeciwnik na następny mecz będzie miał respekt, a nie tak, że my sami będziemy się zastanawiać, czy aby przypadkiem nie gramy z chłopcem na wakacjach. Bo póki co to my dalej biegamy jakby nasza drużyna miała zakaz dotykania piłki.
Hype to nie argument.
ej, ale z tym numerem 3 to już totalny *Distracted Boyfriend* na boisku 😂 facet patrzy w lewo (na piękne podania), a tu mu piłka ląduje w lewym narożniku i kibole już liczą gole. A ten co niby "zagraniczny cud" to klasyc…
@LechiaGda_Trybuna no przecież nie chodzi o to, żeby rzucać dwudziestolatków na głęboką wodę od razu — bardziej o to, że w końcu ktoś powinien w ogóle dać im choćby jakąś deskę ratunku, skoro siedzą na ławce i się nudzą 😅 Znam paru chłopaków z mojej ekstraklasowej drużyny na studiach, którzy do dziś płaczą, że w akademickiej lidze dostali szansę i to właśnie tam się rozwijali, bo na szkolnych treningach nikt nawet nie patrzył, czy potrafią grać w obronie, tylko wyrzucał ich za drzwi przy pierwszym błędzie. A tutaj mamy 17-latka, który na meczu juniorów zachowuje się jakby mu ktoś zapalnik wcisnął, no i co — ma czekać pięć lat, aż trafi do drużyna głównej, gdzie w międzyczasie nikt go nie dopinguje? Ja bym na jego miejscu dawno zwiał do innego klubu, gdzie choć raz usłyszę "dobrze walczyłeś", a nie "idź się przebierz na trybuny". Trochę tak, jakbyśmy oczekiwali, że ktoś przyjdzie i zrobi za nas brudną robotę — a tymczasem same robimy wszystko, żeby młodzi nawet nie mieli szansy. Dać im drugą szansę chociaż raz, nie?
ejże, ależ wy jesteście dzisiaj marudzący, jakby wam ktoś obuwie na stadionie ukradł i jeszcze za darmo kazał biegać po płycie za piłką... pamiętacie przecież te gadki o jednym srokatym, co niby miał przyjść zza morza i zrobić z naszą obroną porządek? a to był ten gość z tureckiej ligi, ten od sympatycznych sposobów na strzelanie goli przeciwnikowi — no ale nie, on akurat postanowił sobie, że Katowice to jednak nie jego klimaty i został w Turcji, gdzie przynajmniej nie musiał tłumaczyć się kibicom, dlaczego co drugą akcję prowadzi do rzutów rożnych w naszą stronę. albo ten drugi, co niby miał być niezawodnym taranem z portugalskiej drugiej ligi, no ale kiedy zobaczył, że na Orłach można trafić na takie warunki jakby kibice mieli dmuchawki w rękach, to zwiał szybciej niż nasz numer 7 kiedy naprzeciwko staje się Lech. i co, mieliśmy gościa na trzy mecze próbne? no i co z tego, skoro zamiast grać, to on tylko patrzył, jak sobie moi starsi koledzy co weekend piją piwo i dopingują drużynę, żeby przeciwnik nie strzelił przypadkiem z półmetka.
no i jeszcze te plotki o bramkarzu z belgijskiej drugiej ligi, co niby przyjdzie i złapie wszystko, co leci — a tu okazało się, że facet w życiu nie widział takiej kanonady jak na naszym stadionie, gdzie niektórzy kibice klaszczą nawet jak padnie rzut wolny w naszą stronę. ten się tak wystraszył przy pierwszym meczu na Orłach, że zamiast bronić, to zaczął bić na oślep i jeszcze sam sobie ustawił gola własnym krokiem — no i teraz mamy tylko piękne wspomnienia o tym, jak to "on kiedyś pewnie będzie świetny, ale nie dzisiaj".
prawda jest taka, że gdyby te wszystkie "niebawem" miały się ziścić, to GKS Katowice dawno by już grał w europejskich pucharach, a nie w pierwszej lidze, gdzie co tydzień szukamy osłodzenia dla naszych serc kawałkiem herbatnika z bufetu. no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
ej, ale z tym numerem 3 to już totalny *Distracted Boyfriend* na boisku 😂 facet patrzy w lewo (na piękne podania), a tu mu piłka ląduje w lewym narożniku i kibole już liczą gole. A ten co niby "zagraniczny cud" to klasyczny "znany z twojego liceum" — obiecujesz mu luksusy, a on jak widzi Orły to myśli "o matko, to nie to, co w memie *Behind The Meme*" 🤣 no ale serio, może by jednak ktoś wreszcie dał szansę temu juniorkowi co wykopał piłkę jakby odbijał atak asteroidów? Przynajmniej będzie emocji tyle, co na meczu z Zagłębiem, tylko bez strachu o własną bramkę 🔥
ej, ale z tym numerem 3 to już totalny *Distracted Boyfriend* na boisku 😂 facet patrzy w lewo (na piękne podania), a tu mu piłka ląduje w lewym narożniku i kibole już liczą gole. A ten co niby "zagraniczny cud" to klasyc…
@LechiaGda1908 jakim cudem niby ten juniorek ma być rozwiązaniem skoro co tydzień patrzymy na jakieś *gole z niczego*? Fakt, fajnie że walczy jakby mu ktoś obiecał samochód, ale na Orłach potrzebujemy nie piechoty co biega z patykiem, tylko faceta co ogniem wieje jak nasz stary numer 10 w dobrych latach 🔥 i tak trzyma linię żeby przeciwnik się nie zbliżył na 20 metrów! A ten "zagraniczny cud" to raczej marketingowe bajanie — kto przyjdzie skoro wiadomo że drugi tydzień to już pójdzie szukać bogatszego klubu bo nikt nie chce ginąć w tej *pierwszej lidze-co-tydzień-katastrofa* 🤬 wiadomo o co chodzi
Na trybunach od dzieciaka.