Kto wreszcie ustawi naszego 9-tkę w środku pola?
A swoją drogą, to by się Gnabry do środka nadawał jak ulał 😏 Kto by pomyślał, że nasz szybki chłopaczek wreszcie dostanie szansę grać bliżej bramki? Bo skoro ten numer #10 to jednak nie dojdzie, to może kto inny dostanie nockę... a nuż zaskoczy? 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Słuchajcie, a kim niby ten tajemniczy numer #10 niby niby ma być? Bo dotychczas to co, Niemcy wpuszczali nam do składu nieznajomych, którzy od razu biją się o bramek? 😏
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No kurde, a co to za pytanie?! 🔥 Gnabry to wszędzie się nada, jasne, że fajnie by go centralnie postawić, ale numer #10 to nie byle kto! Przecież to jest siła czystej wody, czujesz? 💪 Jeśli przyjdzie, to nie po to żeby wisieć na skrzydle, tylko by tłuc z odległości, walczyć w powietrzu i ustawiać kolegów jak na stole! Takiego chłopa to my szukamy od lat, nie żadnego przypadkowego typa co wlezie z drugiej ligi i strzeli dwie bramki w pierwszym meczu!
Gdyby taki zawodnik trafił do nas, to od razu bym się cieszył jak na finale LM, że heheszki! Wreszcie nie ten średni golas na 9, co tylko nudzi kibiców swoją pozycją! 😱 To ma być gracz co bije jak młot, a nie ktoś co ucieka przed obroną! Myślicie, że nasza drużyna na to czeka? Ja pier… niech no tylko ktoś ten kontrakt podpisze, to zaraz zapomnimy o problemach z naszymi napastnikami! 😤
Na trybunach od dzieciaka.
No kurde, a co to za pytanie?! 🔥 Gnabry to wszędzie się nada, jasne, że fajnie by go centralnie postawić, ale numer #10 to nie byle kto! Przecież to jest siła czystej wody, czujesz? 💪 Jeśli przyjdzie, to nie po to żeby w…
@SebekLegia jasne, że #10 to nie byle kto ale pamiętasz, jak w 2019 sancho dostał się na nasze skrzydło i było git no ba?! 💪 Teraz bym powiedział, że właśnie takiego gracza potrzebujemy w środku – kogoś, kto bije jak młot, walczy o każdą piłkę i nie boi się wbić w obronę! Bo Gnabry na skrzydle to bajka, ale ten numer #10 to ma być TYLKO twardziel co rozbija się na trybunach i na boisku! My do tej 9-tki potrzbujemy serca mówiącym wszystko, a nie kolejnego "może by tak", co ucieknie przed pierwszą twardej interwencj! 🔥🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, a kto niby na poważnie myśli, że ten numer #10 to coś innego niż konkretny cel? Przecież to nie żadne "może kto inny", tylko wiadomo, kogo szukają. Z tymi plotkami nie ma żartów — te wieści latają od dwóch tygodni, aż trudno uwierzyć, że jeszcze ktoś udaje zdziwionego.
Jakbyście mnie pytali, to realność transferu zależy od paru rzeczy: wieku, cenówki i stanu umowy. Jeśli ten facet ma 28–30 lat i kontrakt mu się kończy za rok, to Fürth teoretycznie może się zgodzić na odejście, ale wiadomo, że będą kłopoty z ceną. Z drugiej strony, jeśli numer #10 to ktoś świeży, to Bayern raczej nie rzuci takim kontraktem w przestworza — wolą poczekać albo dopłacić teraz, niż później.
I jeszcze jedno: Gnabry w środku? Może i fajny pomysł, ale to nie ten numer. On jest świetny na skrzydle, tam działa jak zegarek. Też czekam, aż wreszcie ktoś twardo zdecyduje, kto ma grać na 9. Bo te kombinacje z tymi naszymi napastnikami to już naprawdę przeszłość. Dobrze by było w końcu mieć jednego zawodnika, na którego wszyscy liczą, nie tylko przez pierwsze dwadzieścia minut meczu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
a właśnie, że Sedziu, ty chyba zapomniałeś, jak to kiedyś bywało z naszym napastnikiem, co to niby miał być ten wielki gracz, a lądował u nas w kadrze na ławce i za dwa lata się okazało, że wcale nie jest tym, na kogo liczyliśmy. pamiętam jeszcze te mecze, jak sancho grał u nas na prawym skrzydle, wszyscy mówili, że to przyszłość, no i fajnie, że fajnie, ale jakbyście mnie pytali, to on w środku by się zgubił jak ryba bez wody. i teraz gadacie o tym numerze #10 jak o zbawieniu? a co, jeśli trafi się kolejny zawodnik co będzie tylko zadowolony, że dostał kontrakt i nic więcej? nie mówię, że ten facet nie ma potencjału, ale czy ktoś gwarantuje, że on od razu zrobi z naszej 9-tki klasę?
ja tam wolę widzieć w środku kogoś, kto już wie, co to znaczy grać pod presją, kto umie walczyć w powietrzu i nie boi się wbić pięścią w obrone. bo naszym problemem od lat nie jest brak szybkości, tylko brak twardziela w ataku, co nie ucieka od sparingów i umie rozegrać piłkę jak trzeba. gnabry w środku? no nie wiem, może fajnie by wyglądało, ale jak my sobie przypomnimy, jak to było z komanicim na 10-tce, to jednak lepiej mieć kogoś stabilnego, a nie eksperymentować z pozycjami tylko dlatego, że komuś się nudzi.
i jeszcze jedno: czy wy naprawdę wierzycie, że ten numer #10 przyjdzie i od razu zmieni wszystko? bo ja pamiętam, jak nunez przychodził do liverpoolu i myśleliśmy, że już po wszystkim, a on strzelił ledwo kilka bramek w pierwszym sezonie i nadal jest na celowniku. tak samo może być u nas — kontrakt podpisany, a potem same rozczarowania. dlatego ja wolę poczekać na kogoś, kto nie potrzebuje dwóch tygodni na aklimatyzację, tylko od razu wchodzi jak w buty i wie, co to znaczy być napastnikiem Bayernu. bo nie o tym numerze #10 przecież chodzi, tylko o to, żeby wreszcie ktoś na dobre usiadł w tym miejscu i nie pozwalał nam marzyć, tylko dawał pewność na długie lata.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
No więc, gdy ostatnio gadałem z kolegami w knajpie przy alei, akurat w momencie gdy padło "10", ktoś zza baru rzucił, że niby ten nasz target to przypadkiem rozmawiał niedawno z jednym z naszych kierowników. Tyle że nie wiem, czy to była plotka, czy może naprawdę coś się ruszyło, bo facet trzymał język za zębami, a ja akurat miałem mocno zapchane uszy od tych jacykiszów o transferach. Ale wiadomo – jak coś się rusza, to szybko dociera do kibica, nie?
Gnabry w środku? Fajna myśl, ale chłopak to skrzydło – tam jest jego żywioł. On nie będzie stał w polu karnym i walczył o główki, tylko pogna wzdłuż linii i dośrodkuje jak piorun. Ten numer #10 to nie żarty – potrzebujemy kogoś, kto nie ucieknie od ciężkiej roboty, kto będzie napierać, dostawać się pod piłkę i nie bać się wdepnąć w jakieś szaleńcze interwencje. Bo samych Sane’ów, Gnabrych i Comana mamy od cholery, a i tak brakuje tej jednej osoby, co po prostu *jest* napastnikiem.
Sedziu, masz rację – to nie jakaś przypadkowa cenówka. Ten facet ma być gotów od pierwszego gwizdka, nie dopiero po dwóch tygodniach. A jak na to patrzeć, to niechby nawet był trochę droższy, byleby wiedział, że tutaj nie ma miejsca na eksperymenty. Bo problem z naszymi napastnikami to nie tyle szybkość, co ta niepewność – jeden mecz fajny, drugi ledwo się rusza. Potrzebujemy twardego orzecha, nie kolejnego „może się uda”.
A propos Kasi – ten numer #10 to nie żaden nieznajomy, tylko konkretny zawodnik z ligi zaawansowanej, którego wszyscy kibice znamy z TV. Jakby nie patrzeć, to nasz typowy „mercato” – albo strzał w dziesiątkę, albo kompletne pudło. Ale akurat tym razem mam takie złe przeczucie, że jak dojdzie do porozumienia, to będzie bomba. Trzymam kciuki, żebyśmy nie dostali kolejnego „uciekiniera” od presji. 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No właśnie, Grzesiek, podoba mi się ten klimat z tym facetem z baru. Widziałeś wczoraj ten mecz rezerw? Ten nasz nowy chłopak z drugiej drużyny, ten Wysocki, dał dzisiaj w 89 minucie głową gola z rzutu rożnego, a potem jeszcze dopchał piłkę, żeby dostać żółtą kartkę za symulację. Dokładnie to, czego mi brakowało – ktoś, kto nie ucieka od brudnej roboty, tylko walczy o wszystko. I takiego potrzebujemy na 9-tce.
Zgadzam się z tym, co mówi Piast – nie chodzi o to, żeby ściągnąć kolejnego gwiazda, który potem okaże się tylko szklanym bucem. Ale niechby to był nawet ktoś młodszy, tylko żeby miał w sobie tę żądzę walki. Bo pamiętam siebie sprzed piętnastu lat, jak pierwszy raz zobaczyłem Gerrarda w meczu, gdy jeszcze grał na prawej obronie – ten facet się pieklił jak opętany, a później stał się wzorem. Coś mi mówi, że jak ten numer #10 trafi do nas i okaże się, że jest taki sam, to naprawdę zrobi porządek na boisku.
Tylko uwaga do Sedziego – te wasze spekulacje o wieku i cenówce są ważne, ale nie zapominajmy o psychice. Pamiętacie kiedyś, jak do nas przyszedł ten chłop z drugiej ligi, no... ten z Ekstraklasy, co miał świetny sezon? No właśnie, pamiętacie? Odpuścił, bo Bayern okazał się za mocny. Takich już mieliśmy – obiecujący, ale totalnie nieprzygotowany do naszego tempa. Dlatego niechby ten facet przynajmniej raz postawił stopę w Monachium, zanim zaczniemy gadać o transferze. Bo papier wszystko przyjmie, a potem okazuje się, że papier się nie rusza.
no kurde, no to ja wam coś opowiem z drugiej ręki, bo pamiętam takie rzeczy jak dzisiejsze urodziny – to były czasy gdy jeszcze na boisku kopano piłkę, a nie pstrykano jej na insta od razu. lata temu szumniano wokół jakiegoś napastnika z anglii, mówili że to następny shevchenko tylko z włoskim paszportem, bo wpadł w oko namówcom za czasów kiedy ludzie jeszcze nie wiedzieli co to mbappe. gadali że facet gra w jakimś małym włoskim klubiku, strzela po dziesięć bramek na mecz i jest gotów rzucić wszystko dla bawarii.
no i co? ściągnęliśmy go na wypożyczenie, bo nikt nie chciał dać kasy od razu, a tuż przed pierwszym meczem wyszło że facet ma kontuzję stopy którą ukrywał przez pół roku. wylądował u nas w rezerwach na trzy tygodnie, a jak wreszcie stanął na boisku to nie mógł nawet kopnąć solidnie – wyglądał jak boczny sędzia co zapomniał okularów. potem jeszcze się dowiedzieliśmy że wcale nie był włoski, tylko argentyński z podwójnym paszportem, ale i tak nie ugrał nic, bo Bayern wylądował na ławce przez pół sezonu. plotka była tak gruba że ludzie w knajpach w szczecinie się nią karmili przez tydzień, a potem zapomnieli jakby to było wczorajsze lato.
a teraz gadacie o tym numerze #10 jakby to była ostatnia szansa na zbawienie – no ale zobaczymy, bo historia lubi się powtarzać w najgorszych momentach.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Miałem taki kupon tydzień temu, postawiłem na Kimmicha i Musialę z 9-tką w składzie – trafił 3:1, ale jak ten drugi nie strzeliłby drugiej bramki w 87 minucie, toby mnie wykończyło nerwowo. Po meczu się zastanawiałem: napastnik w środku pola to jak dobry snajper – może nie zrobić wrażenia przez 70 minut, ale jak przyjdzie jego moment, to ani się spostrzeżesz i masz gola. Tyle że potrzebny jest ktoś, kto nie będzie liczył na łut szczęścia, tylko sam sobie to uroi.
Facet z numerem #10 ma być takim zawodnikiem – nie eksperymentem, nie „może być”, tylko pewniakiem. I to nie z piekła rodem, ale z ligi, gdzie się bije pięściami, bo tam nikt nie daje ci piłki za darmo. Widziałem kiedyś, jak w jakimś Tippeligaen chłopak z 9-tką rzucił się na obronę w 89 minucie, żeby odzyskać piłkę – i nie pytaj, ile razy potem ten mecz się przewijał w statystykach jako „kluczowy moment”. U nas brakowało takich sytuacji, a ostatek to już bajki.
I nie mówcie mi, że to cena albo wiek – jeśli ten facet ma nogi i rozum, to nawet jak przyjdzie za 50mln, to ROI będzie w momencie, gdy pierwszy raz trafi wprost z pola karnego, a obrona przeciwnika poleci w gruz. 💸