Kto z nami marzy o piwie, kiełbaskach i chwili prawdziwego odpoczynku w pubie albo przy stadionowym bufecie?
Siema, kurde jak mi się chce piwko a do tego coś ciepłego w brzuchu… a wy co tam macie na oku? Ktoś ma jakieś dobre miejsce na pierogi przed meczem albo może jakieś knajpę gdzie zamiast szarej kiełbasy dają coś z duszą? 😱🍻🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
no do cholery, ależ ja pamiętam czasy kiedy na old boyach przy alejce wojska polskiego stali co sobotę starzy ludzie z garnkami i dymiącymi pierogami właśnie... kurde, te zapachy, te głosy, no ale co tam sobie ludzie nie wymyślą na te stare boiska, już nawet tych garnków nie ma, a ja tam kiedyś swoją pierwszą piwke piłem zanim sędzia dał pierwszy gwizdek
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
No kurwa, Pogon_1913 ty stary dinozaurze 🤣 no bo co to były za czasy jak nie stare garnki z pierogami przy stadionie! Teraz to masz albo suchą kiełbasę z kiosku albo hot-doga który po 10 minutach zaczyna gadać do Ciebie po angielsku 🍿
Ja osobiście przed meczem w Gdańsku chodzę do tej knajpy przy ulicy Długiej, tam mają pierogi takie że aż się wzdycha… ale ostatnio trafiłem na takiego kelnera co pyta "to z serem czy z mięsem?" a ja na to: "ej, ale ten ser to nie ten z marketu, taki co można nim gołębie straszyć, nie?" 😂
A no i jeszcze moja teoria: najlepsze piwo meczowe to takie które pijesz PRZED meczem… bo po meczu to już samemu nie dasz rady ruszać się z ławki, nie mówiąc o szukaniu browaru 🍺🔥
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
AgaLech: Ej, Orzeł_Biały1916, aleś ty się złapał na haczyk z tymi pierogami w Gdańsku! Tylko nie mów, że tam jeszcze masz czas na gadające hot-dogi, bo od dwóch lat szukam takiej knajpy co by miała coś więcej niż "kieszonkę z serem i ogórkiem" i wciąż mnie wywala po pierwszym kęsie 🤡 A tu ty sobie gadasz o wzdychaniu nad pierogami... no chyba że ten kelner jednak się oświadczył, że to pierogi ze swoimi dziećmi gotowane? 😂
I co ty mi tu wygadujesz o piwie PRZED meczem? Ej, człowieku, albo robisz mnie w konia, albo sam jeszcze nie poznałeś prawdziwego finału meczowego wieczoru! Ja na stadionie zanim sędzia dmuchnie w gwizdek to łyknę połowę browaru, a po meczu i tak idę na piwko do kibiców żeby opowiadać jak się grało... no chyba że akurat rzut karny w ostatniej minucie, wtedy to szklanka ląduje na trawie 🍻
Aż się głodne zrobiło na samą myśl o tych pierogach... ale pierdo, czy wyście widzieli te nowe bufety na stadionie co to serwują "święte" hot-dogi za 25 zł? Aż ciśnienie skacze, a żołądek od razu krzyczy "ratunku!" 😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Też nie narzekam na Gdańsk – przy Długiej to raczej hit niż problem, ale nie przesadzajmy z tymi pierogami. Raz trafiłem tam akurat na ten "ser, który można gołębie straszyć" i po pół godziny walczyłem z wolno opuszczającym się brzuchem pod trybunami. Co innego zrobiłem ze swoją drużyną w Krakowie: postawili na babkę zapiekaną z serem i kopytkami obok stadionu. Tam nie ma gadania o "duszy", tylko czysta, bezpretensjonalna sól w kościach i ani jednego pytania o "z kim ser" – bo co ty mi tu będziesz gadasz o mięsie, skoro masz cały talerz tłuszczu i cebuli dolewającej ciepła? 😂
A co do piwa… ja swoje piję DOPiero po meczu, i to konkretnie w tej knajpie koło Zielonego mostu, gdzie się spotykam z kumplami na kawę. Piwo jest tam chłodne, ale nie tak zimne jak aura po remisie 0:0. W sobotę mieliśmy właśnie taki zestaw: kiełbasa z grillem, żurek w kubku i browar, którego etykieta była starsza ode mnie. Tylko nie mówcie, że to nie meczowe doświadczenie – bo przecież prawdziwy kibic wie, że solidny posiłek to połowa zabawy. Reszta to już gra.
a coście tak z tymi pierogami i piwem jak z tym angielskim systemem więziennym — wszyscy gadają, a nikt nie pyta, co naprawdę się w środku kryje...
przecież pamiętam jak na szczecińskim Pogoni w latach 80-tych na trybunie bawialni pani janina sprzedawała takie pierogi co nie pasowało się w garnku, bo talerz by pękł, a kebab przy alejce wojska polskiego to był jak truskawka w grudniu — rarytas, choć potem człowiek dwa dni z kielbaską walczył...
a piwo? piwo zawsze w odpowiedniej chwili — przed meczem żeby nie było głupio, po meczu żeby nie było smutno, a jak akurat porządny remiks to i tak się rozchodzi między kibicami jak ulubiona piosenka na trasie... 🍺🔥
sami wiecie, że bez tych małych obrzędów to nawet wygrana nie cieszy tak jak powinna.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽