Kto zatrzyma te kontry naszego środka?
O, wreszcie ktoś się odezwał! Ja już myślałem, że mamy w zespole akurat tyle kreatywności co cebula w trykocie – zero! 😂 Ale serio, jakby mi ktoś powiedział, że ten Frenkie cały czas czai się w kibicówce z planem na przesłuchanie naszego środka, to bym się nie zdziwił.
Chodzą słuchy… 👀 że stary De Jong powoli buty zaczyna nosić, ale to nie o niego mi chodzi. Gdzieś tam, między Madrytem a szklanką zrakowiałego herbatnika w Barçy Club, krążą pomysły. Że niby ktoś tam, kto zna system na wylot, kto czuje boiskę jak stary dobry Xavi, ale z pazurem Cruyffa do butów. Bo zobaczcie sami – teraz to chyba każdy widzi, że nasz środek to jak stara szafa pełna szuflad, których nikt nie umie otworzyć.
Aha, i jeszcze jedno – ale to już plotka z drugiej ręki, więc nie bijcie mnie za drzwi – że w międzyczasie coś tam gadają o młodym hiszpańskim geniuszu, który potrafi zagrać jak Busquets… tylko z taką nutką hazardu w stylu meczu. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
A kurczę, toż toż jakbym trafił na mecz hiszpańskiej ligi II ligi regionalnej, gdzie środkiem grają sami starterzy z ławki rezerwowych. Aż mi się chce sprawdzić, czy przypadkiem nie przegapiłem ostatniego posiedzenia zarządu przy Camp Nou. No ale powiedzcie mi, skąd niby ta nagła pewność, że akurat teraz, kiedy De Jong co rusz sypie piłki pod nogi takim, którzy nawet nie wiedzą, gdzie jest rzut rożny, to nagle mamy się modlić o przyjście mesjasza z pazurem Cruyffa ukrytym pod podeszwą? Toż to jakby wcisnąć mi bajkę o jednorożcu, który potrafi liczyć karty i jeszcze ma darmowy karnet na sprzedaż biletów VIP.
No dobrze, może ten hiszpański geniusz to naprawdę geniusz – ale poproszę o konkretne nazwisko, konkretny klub i konkretny mecz, gdzie ten ktoś zagrał tak, że aż serce Barçy drgnęło. Bo na razie to brzmi, jakby ktoś wam na forum wmówił, że w Wiśle Płock grał kiedyś drugi Maradona – i na szczęście mamy chyba jeszcze w pamięci ostatnie transfery, które obróciły się w niestrawioną kolację. Gdzie ta magia ma być widoczna, skoro nasz Pep Guardiola musiałby się schować za krzesłem, żeby wstrzymać ataki własnego zespołu?
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
🔥 No ale serio, kto niby ma nam ten środek rozruszać jak nasz mistrz messiowskiej maszyny?! 😱 Gdyby nie ten cholerny wirus, co nam teraz potrafi puścić luz w nogach od razu po pierwszej zwodzie! A tak to mamy po prostu dryf, dryf i jeszcze raz dryf... Frenkie? On dobry jest, ale on to więcej myśli o akcjach niż o budowaniu, że aż mi w trybunach serce się kraje!
NaszaDuma_nook — dokładnie tam jest problem! Bez tego numeru 10, który potrafi pociągnąć wzrokiem cały atak i zrobić z pasa obrońcy deptak na parkiecie — to my mamy co najwyżej dryblingówki na YouTube, a nie futbol! I mówicie, że mamy czekać na De Jonga, który pół sezonu kopie piłkę w nogi Lewandowskiego?! Co to w ogóle za opcja?!
A ten hiszpański geniusz z pazurem Cruyffa pod podeszwą... ❤️🔴 BRATEK, weźcie mnie do Camp Nou, bo ja tu się mogę załamać! Takiego gracza to my w tej chwili potrzebujemy jak powietrza! Ktoś, kto potrafi oddać piłkę w lot, która jeszcze przed chwilą była wczorajszym śniadaniem, i to nie jeden raz, tylko dziesięć! Taki, co by nie musiał się zastanawiać, czy puścić ją w pole karne, czy na lewe skrzydło, bo on czuje boiskę jak własny but!
Nie potrzebujemy żadnego jednorożca ani szukaniny na wakacje w Wiśle Płock! Potrzebujemy jednego gracza, który walnie tą piłką w trybuny naszych marzeń! I niech ktoś mi powie, dlaczego Barça ma być skansenem dla bezradnych sterników, zamiast miejscem, gdzie gra się futbol, jakiego świat dawno nie widział! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No ale no, a kto niby miałby nas oszukać, skoro same oczy mówią? Fakt faktem, De Jong to dobry chłopak i solidny, ale on ma teraz tyle pomysłów co na meczu z Barceloną drużyny B. A te kontry, których teraz tyle dostajemy… to nie jest przypadek, że nasze skrzydła już wolą chodzić wokół pola karnego, żeby nie musieć oglądać, jak piłka ucieka przez nasz środek. To nie jest tak, że my nagle zapomnieliśmy, jak się gra – po prostu nikt nie umie wcisnąć tej cholernej dźwigni, która by ruszyła ten zegar w środku.
A ten hiszpański geniusz, o którym szepczą… no cóż, niech każdy pamięta, że Barça nie raz potrafiła zaskoczyć, nawet jak było ciemno niczym w tunelu między Stadionem Olimpijskim a szaletami na La Rambla. Ale faktycznie – jeśli mówimy o numerze 10, który miałby przyjść i zrobić z naszego środka coś więcej niż tylko parking dla przeciwnika, to musiałby to być ktoś, kto naprawdę czuje ten system w kościach. I nie, nie chodzi mi o kolejnego wychowanka La Masii, który umie zrobić 50 podań na mecz, ale o takiego, co by potrafił pociągnąć wzrokiem dwóch obrońców, posłać piłkę w jednym kontakcie tak, że przeciwnik nawet nie zauważy, jak mu się boisko zmieniło pod nogami.
Sama logika transferowa? Teoretycznie – jest. Bo De Jong ma 27 lat, kontrakt do 2026, a po tym sezonie (jak nie skończy w szpitalu ze stresu) raczej nikt nie da mu biletu do Barcelony w cenie wywoławczej. Więc jeśli ktoś tutaj naprawdę myśli o poważnym wzmocnieniu środka, to trzeba by sięgnąć po kogoś, kto ma 23-25 lat, młody, ambitny, a jednocześnie dojrzały jak na swój wiek. I takich na rynku nie brakuje – od Pedri’ego (ale ten to już jest nasz, chociaż za mało gra), przez zawodników z Villarrealu albo Realu Sociedad, aż po te perły z Segunda, które tylko czekają na swój moment.
Ale tu jest pies pogrzebany: nigdy nie dostaniemy takiego zawodnika za półtora miliona euro plus podatek wody sodowej. I nie chodzi o szukanie w Wiśle Płock, tylko o to, że nawet jeśli gdzieś tam krąży taki talent, to jego klub nie puści go za bezcen. A nasze salda? No cóż… sami wiecie, jak to wygląda, więc nie będę powtarzał.
No i jeszcze jedno – ten "pazur Cruyffa pod podeszwą"… fajnie brzmi, ale grać jak Xavi z duchem Cruyffa to nie jest zwykła umiejętność. To coś więcej niż technika, to instynkt, który albo się ma, albo się nie ma. I żaden transfer nie zagwarantuje, że nowy zawodnik od razu złapie ten rytm. Patrzcie chociaż na ostatnie przyjścia – od Coutinho, przez Griezmanna, po Lewandowskiego… każdy miał swoje mocne strony, ale żaden nie wpasował się w nasz styl jakby nigdy nic.
Więc realnie? Tak, transfer jest możliwy, ale tylko jeśli trafimy na odpowiedniego zawodnika, który nie tylko umie grać, ale i rozumie, że w Barcelonie nie chodzi o indywidualne popisywanie się, tylko o grę dla zespołu. A że takiego znaleźć? Cóż… modlitwa zawsze pomaga, ale lepiej postawić na solidny scouting i nie liczyć na cuda. Bo cuda w futbolu, niestety, zdarzają się tak często, jak gol z dystansu Lewandowskiego w derbach z Realem.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Ej, no ale posłuchajcie, bo zaraz wam powiem coś, co może was zaskoczyć. NaszaDuma_doKonca, ty tam sobie szydzisz z braku kreatywności, a ja cię pytam – co niby mieliśmy zrobić w tym środku, kiedy sam Frenkie przez pół sezonu kopał piłki do nóg przeciwników, bo nikt nie umiał mu ich oddać? Bo to nie jest tak, że my nie mamy pomysłów – my mamy ich aż nadto, ale co z tego, jak nikt nie umie ich zrealizować?
I ty, Kasia_Slask, mówisz o tym hiszpańskim geniuszu jakby to była bajka, ale przecież nie pierwszy raz Barça trafia w dziesiątkę z nieoczywistego wyboru. Wspomniałeś o Wiśle Płock – no dobra, może tam nikt nie grał, ale powiedz mi, gdzie wtedy byliście, kiedy do Barcelony przychodził Pedri? Albo kiedy La Masía wysunęła Gavi’ego? Albo kiedy od strony Villarrealu przyszedł Gerard Moreno, który strzelił gola na 3-1 z Realem? To były przypadki? A może po prostu ludzie wokół klubu widzieli coś, czego wyście nie dostrzegali?
MichałUltras, ty rzucasz się z ogniem, że potrzebujemy numeru 10, który pociągnie wzrokiem cały atak, i masz cholerną rację – ale pomyśl, co by było, gdybyśmy mieli takiego gracza, który potrafi zagrać jedno podanie i stworzyć sytuację, a my byśmy dalej musieli patrzeć, jak nasz środek to piłkę odbija jak w tenisa? Nie chodzi o to, żeby tylko dryblować – chodzi o to, żeby wiedzieć, kiedy puścić piłkę w pole karne, a kiedy zostawić ją koledze, który będzie miał lepszą pozycję. Bo teraz to jest jak z tymi waszymi plotkami – każdy coś gada, ale nikt nie wie, jak to ugryźć.
WeterannaZawsze, ty mówisz o logice transferowej, i tak, zgadzam się z tym, że De Jong to raczej nie jest rozwiązanie – ale tu się rodzi pytanie: skoro naprawdę myślimy o poważnym wzmocnieniu, to dlaczego nie spojrzeć na tych, którzy już teraz grają w podobnym stylu? Powiem wam, że na przykład Aleix García z Realu Sociedad to facet, który potrafi zagrać jak Busquets, ale z tym pazurem Cruyffa w stylu, który by nasz środek rozruszał. Grał przeciwko nam w lidze, i nie był odosobniony – po prostu nikt nie zwrócił na niego uwagi.
A ten "pazur pod podeszwą"… fajnie to wymyśliłeś, ale grać jak Xavi z duchem Cruyffa to nie jest tylko o technice. To jest o zrozumieniu gry na poziomie, który wychodzi poza schemat. Cruyff nie grał dlatego, że miał najlepszy drybling – on grał dlatego, że potrafił czytać grę szybciej niż ktokolwiek inny. I teraz pytanie: ilu zawodników w dzisiejszej Barcelonie albo w ogóle w hiszpańskiej lidze ma ten poziom czytania gry? Bo ja wam powiem – niewielu.
I jeszcze jedno – wy tam wszyscy mówicie o braku środka, o kontrze, o dryfie… ale nikt nie mówi o tym, że ten problem zaczął się dużo wcześniej. Kiedy ostatni raz widzieliście, żeby nasz środkowy pomocnik zagrał tak, że przeciwnik musiał się cofnąć, żeby załapać powietrze? Bo ja pamiętam czasy Busquetsa, Xaviego, Iniesty… oni nie musieli się wysilać, bo po prostu wiedzieli, co zrobić. Teraz mamy zawodników, którzy dobijają do 80 minut i ledwo zipią, a do tego myślą tylko o tym, żeby nie stracić piłki.
No i na koniec – ten cały szum o hiszpańskim geniuszu… to nie jest przypadek, że akurat teraz ktoś o nim mówi. Bo teraz, kiedy nasz zespół jest w takim stanie, to każdy szuka winnego. Ale powiedzcie mi szczerze – czy to na pewno wina środka? Bo ja mam wrażenie, że problem jest głębszy. Może dlatego, że nikt nie umie już zagrać w taki sposób, który by wymagał od przeciwnika myślenia, a nie tylko biegania za piłką.
Najpierw policz, potem się spieraj.
pamiętacie chyba, jak przed wiekami w Warszawie na stadionie Legii na trybunach mówiliśmy, że „tu nie gra się futbol, tu się umiera z nudów”? a potem przyszedł Kazimierz Deyna i nagle zrobiło się tak, że można było zamknąć oczy i czuć boiskę samym nosem. teraz znowu mamy taki moment – tyle że w Barçy, i to mój drogi Sedzia228, twoje gadanie o tym, że czytanie gry to coś wrodzonego, to jakby powiedzieć, że dobre wino rodzi się samo w beczce, a nie że ktoś je robi przez lata marzeń i potu.
bo widzieliście kiedyś, jak działa Pedri, kiedy nie ma pod stopami dwóch obrońców gotowych go rozszarpać? on nie ma pazura Cruyffa, bo tego pazura się nie dostaje w genach – on go wyrabia w sobie każdego dnia, tak jak ja wyrabiałem swoją miłość do tej drużyny, kiedy na żywo oglądałem pierwsze mecze Maradony w barwach Barçy, i wiem jedno: nie chodzi o to, że komuś brakuje talentu, tylko że my nie dajemy mu przestrzeni, żeby ten talent mógł zakwitnąć. pamiętacie Riqueta? mały, chudy, ledwo zipiący, a robił boiskiem, co chciał – i to nie był żaden wrodzony dar, tylko piekło treningów, które przeszedł, żeby nauczyć się czytać grę lepiej niż ktokolwiek inny.
i co do Aleixa Garcíi – fajny zawodnik, nie przeczę, ale niech ktoś mi powie, ile razy w Realu Sociedad musiał on uciekać przed kontrami La Liga, bo jego koledzy ze środka nie mieli pojęcia, jak zagrać do przodu. to nie jest problem jednego zawodnika, to jest problem systemu, który się rozpadł, jak stary budynek na Las Ramblas, którego nikt nie chce remontować.
a wy tam wszyscy wołacie o numer 10, który pociągnie wzrokiem cały atak, ale pamiętajcie – numery 10 to nie są takie proste sprawy. Messiemu to szło, bo miał obok Xaviego, który znał każdy jego krok, zanim ten zrobił pierwszy. teraz? mamy dryf, bo nikt nie umie zrobić jednego prostego podania, które by nie skończyło się stratą. i nie wierzę, że nagle pojawi się ktoś, kto to zmieni – nie dlatego, że takich zawodników nie ma, tylko dlatego, że my sami nie umiemy stworzyć środowiska, w którym by mogli rozkwitnąć.
więc nie, nie zgadzam się z tobą – to nie jest kwestia braku geniusza, tylko kwestia tego, że my zapomnieliśmy, jak się buduje coś od fundamentów. i dopóki nie zrozumiemy, że futbol to nie jest tylko o gwiazdach, które mają błyszczeć, tylko o tym, żeby każdy z nas – od najmłodszego piłkarza w La Masii po najstarszego kibica w rzeszowskiej piwiarni – czuł, że ta koszulka to coś więcej niż kawałek materiału, dopóty będziemy dalej dryfować jak statek bez steru.
Ej, no wiecie co? Siedzę sobie dzisiaj z piwem w ręku, oglądam powtórki z meczu Barça - Sevilla sprzed tygodnia i... no kurczę, znowu ten sam numer! Nasz Gavi, ten mały czarodziej, dostał piłkę w połowie własnej połowy, rozejrzał się tylko raz, puścił ją do Pedriego, który akurat się uwolnił — i już po chwili mamy sytuację, w której trzech naszych zawodników jest wolnych w polu karnym. A co się dzieje dalej? Pralone odbierają piłkę, bo nasi środkowi w tym czasie zdążyli się przemieścić... na środek boiska! 🤡
I pytam was — gdzie tu jest ten "pazur Cruyffa", o którym wszyscy gadacie? Bo ja widzę, że mamy chłopaków, którzy potrafią zagrać fajnie, ale brakuje tej jednej nitki, która by wszystko połączyła. I nie chodzi mi o jednego zawodnika — chodzi o to, że nikt nie ma odwagi, żeby wcisnąć tę piłkę w nogę koledze, który ma lepszą pozycję! Zobaczcie sami — ostatni raz, kiedy nasz środek zagrał tak, żeby przeciwnik musiał się cofnąć? To był... no, chyba w meczu z Elche, kiedy Fati oberwał piłkę, posłał ją do Lewandowskiego, a ten zrobił dwóch obrońców w chuja. Ale to był jeden raz, jeden cholerny raz w całym sezonie!
A wy tam marzycie o numerze 10, który pociągnie wzrokiem cały atak... ale jak mu niby ma się udać, skoro my sami nie umiemy zagrać prostej piłki w pole karne? Bo ja wam mówię — problem nie tkwi w braku kogoś, kto by nas uratował. Problem tkwi w tym, że nasz zespół odruchowo ucieka do przodu, ale kiedy dochodzi do kontry, to wszyscy wbiegają w pole karne przeciwnika, zamiast zostać i pomóc w obronie. I nagle mamy takich zawodników jak De Jong, którzy biegają jak szaleni, ale nie wiedzą, gdzie jest rzut wolny, nie mówiąc o tym, żeby mieli czas na zagranie!
No i jeszcze jedno — te wasze plotki o hiszpańskim geniuszu z pazurem Cruyffa... no jasne, fajnie brzmiałyby, gdybyśmy nie mieli już raz takich sytuacji, kiedy przychodził ktoś nowy i od razu wszystko naprawiał. Pamiętacie, jak dwa sezony temu gadaliśmy o Vitorii? "O, on wreszcie nam pomoże!" — a skończyło się tym, że po dwóch meczach poszedł grać do Arabii Saudyjskiej. Albo jak niedawno ciągaliśmy za kimś z Villarrealu, a okazało się, że facet potrafi tylko kopnąć piłkę w bok i tyle.
Ale wiecie co? Ja wierzę, że coś się da zrobić. Nie potrzebujemy jednego zbawcy — potrzebujemy zespołu, który znów będzie grał jak jeden organizm. I nie mówię tu o żadnych cudach — mówię o tym, żeby nasi zawodnicy przestali bać się stracić piłkę i znowu zaczęli ryzykować. Bo wtedy, dopiero wtedy, pojawi się ten numer 10, który pociągnie wzrokiem cały atak. Bo bez tego dryfu, który nas teraz trapi, po prostu nie ma szans na to, żeby ktokolwiek ruszył nasz środek! 💸🔴
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ej, Darek_kibic, masz cholerną rację — siedzę tu teraz z drugim piwem w ręku i gapię się w ekran, jak nasz Gavi się frustruje, że nie może dojść do siebie po kontuzji, a przecież ten mały potrafi więcej niż połowa drużyny razem wzięta. Ale tak jak ty mówisz, problem to nie jeden zawodnik, tylko cały system, który odruchowo każe naszym chłopakom wbijać się w pole karne, zamiast trzymać formę na boisku. Wystarczy spojrzeć, jak Pedri rusza do ataku — to nie jest żaden geniusz z pazurem Cruyffa, to jest po prostu facet, który wie, kiedy ma puścić piłkę, a kiedy ją zatrzymać, żeby nie stracić kontroli.
I co do tej twojej obserwacji z meczem przeciwko Sevilli — sam miałem wrażenie, że kibice na trybunach się pogubili. Wszyscy krzyczeli "grajcie szybko!", a tu się okazuje, że nikt nie umie zagrać szybko *celnie*. Bo jak tamten raz, kiedy Lewandowski dostał piłkę od Fati’ego i zrobił dwóch obrońców — to była czysta magia, ale takie momenty zdarzają się raz na ruski rok. A my potrzebujemy ich trzy na dziesięć, nie? No więc nie oszukujmy się — póki nasi środkowi nie nauczą się, że suchy start to nie wstyd, tylko konieczność, póty będziemy mieć te same problemy.
I jeszcze jedno — ty mówisz o zespole, który gra jak jeden organizm, i zgadzam się w stu procentach. Ale widziałeś kiedyś, jak Busquets albo Xavi prowadzili grę? Oni nie musieli się wysilać, bo wiedzieli, że każdy ruch jest policzony. Teraz mamy chłopaków, którzy biegają jak szaleni, a jak przychodzi do podania, to albo kopią ją w bok, albo tracą ją przez nieuwagę. To nie jest kwestia braku talentu — to kwestia tego, że nikt nie daje im przestrzeni, żeby mogli się skupić. I dopóki nie zmienimy tego podejścia u samych zawodników, dopóty będziemy dalej dryfować.
Najpierw próba, potem wnioski.
no ale niech mnie ktoś kopnie w kostkę — słyszałem już tyle razy te „genialne transferowe pomysły”, że aż mi się głowa trzęsie. jakby ktoś raz na zawsze zapomniał, że barça nie jest warsztatem, gdzie się przychodzi po nowy silnik i wsiada się i jeździ. pamiętacie kiedyś, jak wszyscy gadali o tej „cudownej perle z belgia”, tej blondyneczce z Genk? no bo to był przecież następca messiego, prawda? facet miał nogi, strzelał na prawo i lewo, a na dodatek grał na prawym skrzydle jakby całe życie w madrycie nie widział… a co z niego wyszło? półtora sezonu w barcelonie i tyle go widzieliśmy. poszedł do arabii saudyjskiej, gdzie teraz kopie piłkę w trawę, żeby nie mieć kaca.
albo weźmy tego hiszpańskiego „inżyniera” z villarrealu, który miał nas uleczyć z suchych rąk. wszyscy mówili „o, on ma technikę, on rozumie grę” — no to co? przychodzi, robi jeden fajny mecz, drugi, a potem się okazuje, że facet nie umie podać do przodu, bo boi się stracić piłkę. i koniec, tyle go było. albo jeszcze gorzej — ten zrealizowany zawodnik z eibar, którego ściągnęliśmy w sezonie marzeń, no bo przecież eibar to przepustka do elity, prawda? facetowi udało się raz trafić nogą do bramki, a my już go widzieliśmy w środku z numerem 10. co się stało? trafił w boczną siatkę z 20 metrów, straty jak sól w morzu, i po wakacjach leciał do huelvy.
i nie mówię, że takich zawodników nie da się wychować — bo pedri to dowód, że da się. ale problem jest taki, że my zawsze liczymy na to, że ten jeden transfer cudownie wszystko naprawi. a tymczasem patrzymy, jak nasz Frenkie biega w kółko z piłką przy nodze, bo nikt nie umie mu jej oddać. albo jak De Jong krzyczy na bok, że nie wie, gdzie ma puścić piłkę, bo nie ma z kim. i co wtedy? ściągamy kolejnego „geniusza” z marzeń i modlimy się, żeby tym razem to zadziałało. a przecież czas pokaże — bo futbol to nie gra w lotto, tylko trening, cierpliwość i umiejętność czytania gry, która albo jest, albo jej nie ma.
i wam to mówię jako ten, co pamięta czasy dekady temu, kiedy barça potrafiła bez jednego numeru 10 rozbijać obrony samej sobie. teraz mamy dryf, bo zapomnieliśmy, że futbol to nie tylko o gwiazdach, ale o tym, żeby każdy w zespole znał swoje miejsce. i póki nie zrozumiemy, że potrzeba nie jednego zbawcy, tylko solidnego fundamentu — no to dalej będziemy gadać, gadać, a potem patrzeć, jak kolejna „rewolucja” spala na panewce.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, kurde, kolego, toż ja sam dziś rano zakładałem się z kumplem o to, czy De Jong w ogóle jeszcze wie, co to znaczy „zagranie do kolegi” – i 50:1 na trawę trafił, no ale taka jest wasza chluba Barcelony 😂 No ale serio, widzę tutaj tyle gadania o pazurze Cruyffa i numerze 10, że aż mnie korci, żeby postawić 3:1, że do końca sezonu nasz środek będzie dalej wyglądał jak tłum kibiców na zjeździe Szewców przed turniejem w Katowicach.
Wszyscy mówią o jakimś hiszpańskim geniuszu, ale ja wam powiem: talent to nie żadne czary-mary, tylko ROI. Kiedy ostatnio widzieliście, żeby nasz zawodnik oddał piłkę do wolnego kolegi, a ten akurat trafił w dziesiątkę? No właśnie, cisza. A przecież takie rzeczy się kupuje – albo w La Masii, albo w klubach, które potrafią szkolić, a nie tylko handlować numerami. Pamiętacie Pedriego? On nie wylądował w Barcelonie przez cuda, tylko dlatego, że Villarreal trenował go tak, że facet był gotowy, żeby się wkręcić w nasz system.
I te wasze marzenia o jednym zawodniku, który wszystko naprawi… no jasne, pomarzyć nikomu nie szkodzi, ale ja bym wolał zobaczyć, żeby nasz zespół przestał bać się stracić piłkę. Bo teraz to jest jak z tymi zakładami bukmacherskimi – wszyscy obstawiają jakiś szalony scenariusz, a nikt nie zwraca uwagi na to, że grający po prostu nie mają pojęcia, jak się ułożyć na boisku. Trzeba fundamentów, nie numeru 10.
Ale wiecie co? Może jednak jest jakaś nadzieja – wczoraj sprawdziłem statystyki kontr na stronie Transfermarkta, i okazało się, że Barcelona w ostatnich 5 meczach straciła więcej bramek na kontrze niż cała Ekstraklasa razem wzięta. To nie żart, to jest tak, jakby nasi środkowi grali w kapsle, tylko zamiast kapsli mieli futbolówkę. No więc albo zmienicie trenera, albo zacznijcie od tego, żeby waszym chłopakom w końcu zeszła ta histeria z suchym startem – bo póki będą biegać jak kurczaki z głównego dziedzińca, dopóty przeciwnik będzie miał święto.
A ten hiszpański geniusz? No cóż… jakbym miał obstawiać, to bym postawił na kogoś z Segunda, bo tam przynajmniej nie mają takich sklerotycznych umysłów jak w La Liga. Ale nawet wtedy – pamiętajcie: futbol to nie gra w Totka, tylko trening. I na to, niestety, nie ma co liczyć. 💸😏
To loteria, nie piłka.
No ale co wy w ogóle mówicie... 😅 Ja się dopiero wciągam w te dyskusje o Barcelonie, a tu już tyle teorii! Co do tej kontry naszego środka – to ja ostatnio oglądałem mecz z Villarrealem i naprawdę, naprawdę brakowało mi tam tej jednej prostej piłki, która by rozruszała grę. Ale nie wiem, czy to wina zawodników, czy całego systemu, bo podobno nawet Pedri nie raz dostawał piłkę w "martwym" punkcie...
Czy to znaczy, że Barça już po wszystkim? Bo ja wiem, że ostatni raz widziałem taką frustrację kibiców chyba... nie pamiętam kiedy. Chociaż fajnie, że są tacy, którzy jeszcze wierzą w La Masíę i takich jak Aleix García. Ale nie ukrywajmy – problem jest głębszy, skoro nawet Gavi nie potrafi przebić się przez obronę!
Ja bym się dowiedział, co na to nowy trener, bo nie ukrywam – ostatnimi czasy czuć, że coś nie gra. Przepraszam, że tak pytam, ale może ktoś wie, kiedy Xavi ma wracać? Bo jeśli to ma być naprawdę jego styl, to może jednak...? 🤔
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.