Lech potrzebuje nowego '10' – kogoś, kto wbijałby piłkę w siatkę zanim się obejrzymy!
A może by tak Lamine'a Yamę? Z Zabrza przecież, no nie? Chodzą słuchy, że akurat teraz szykuje się sporo ruchu na rynku, a on to taki gość, co za każdym razem patrzy, gdzie jest bramka. Takie coś, co by naszym atakom dało powiew świeżości, a i samemu kibicom pewnie bym się przyjemnie zapatrzył na 90 minut. Póki co to tylko marzenia, ale mniejsza o to — Lecha nie stać na marnowanie czasu na niedziałające projekty!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
O kurczę, coś tam w powietrzu lata, że niby Yamu mamy ściągnąć, tylko że jakoś nikt nie potrafi przybić pieczątki z faktami? Słuchajcie, ja rozumiem, że ma fanów, że gadane idzie, ale skąd ta pewność, że facet w ogóle byłby zainteresowany? Bo wiadomości z Zabrza to jedno, a realia transferowe to drugie. Czekamy na konkretne sygnały, nie na ploteczki podlane piwem w szatni.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No ale co wy tu bredzicie o YAMIE a jemu się roi od bramkowych fajerwerków jak mu wstrzykniecie zastrzyk z '10'?! 🔥💪
Lech potrzebuje nie dość, że numer '10' na plecach, to jeszcze pazura w atakach! Yam to jest taki typ co widzi bramkę zanim my zdążymy mrugnąć 😱. Srałem przed meczem z Legią jakby co, a ten facet odbijał by piłki jakby były z gumy a nie z plastiku!
Patrzcie na sytuacje: mamy drybling, mamy szybkość, mamy chęć... BRAKUJE TEGO KONIA SIODŁOWEGO, co wbijałby zanim obrońca spostrzeże, że tam w ogóle jest piłka! Yam by nas wrzucił na wyższy level, bo to nie żaden maruder — to GOLEC, punkt drugi!
No i co, nie marzymy tylko o mistrzostwach? To go ściągajmy! A jakie on ma odzywki z Zabrza? No naprawdę, za każdym razem w mediach "jestem gotowy na wyzwania" — to nie bajki, to GOL godzina, siema! 🔴🤬
Jeden klub, jedno życie ❤️
A co tam, Yamu to ja znam — nie pierwszy raz ktoś rzuca jego nazwisko jak konia do nowego boksu, ale zawsze się okazuje, że najpierw ktoś inny macha nogami na lewo i prawo. Facet ma 27 lat, to jeszcze nie emerytura, ale dla klubu na taką pozycję wiek nie jest już zerówką — zwłaszcza jak odbijającego się dryblera szukamy. Znam wasz zapał, bo sam kiedyś przecierałem oczy, żeby złapać ten jeden strzał w meczu juniorów, a Yam to jednak klasa wyżej. Pozycja? On się zwykle wcina na prawe skrzydło, czyli nie to '10' na plecach, co wam się marzy, tylko coś w okolicach numeru 7 czy 11. No i pamiętajcie, że napastnik, nie cofnięty rozgrywający — niech no ktoś powiedzie, że z nim w środku będziemy mieli finałowe podania takim samym luzem jak na trybunach, kiedy piłka leci wprost do siatki.
Aha, i transfer — no cóż, Górnik Zabrze to nie Chievo Verona z talią papierową. Oni trzymają go mocno, bo przez ostatnie sezony regularnie wbija po paręnaście bramek, a kibicom z okolicy smakuje. Tu nie chodzi o to, żeby on nie chciał, ale o kasę: co wieczór idzie promocja na festiwal śpiewania "jesteśmy mistrzami", a kto za to płaci? Lech nie ma kieszeni na 10-milionowe awanse z hukiem, tym bardziej, że inni też będą ustawiać się w kolejce za Yamem, skoro on ma na koncie ponad 30 trafień w Ekstraklasie w ciągu dwóch sezonów.
To nie bajka, że "jestem gotowy na wyzwania" — to po prostu normalne zachowanie zawodnika, który wie, że kontrakt się kończy i licytacja trwa. Ale póki co mamy takie wrażenie, jakby każdy kibic widział w Yamie już naszego cudownego strzelca, a nikt nie wspomina, że do takiej maszyny do strzelania trzeba jeszcze dopasować cały system gry, który by umiał do niego zagrać na luzie. A teraz powiedzcie, gdzie w naszej drużynie jest taki zawodnik, co by go osłaniał i czekał na ten moment, w którym Yam widzi bramkę, zanim my zdążymy mrugnąć? Może marzymy, ale marzenia bez pieniędzy i planu to jednak więcej niż te plotki w szatni podlane piwem.
Kontekst bije gołą liczbę.
Yamu to facet, co rozumie piłkę jak nikt — nie raz widziałem go w Zabrzu, jak swoimi nogami wykańczał obrońców w pół sekundy i puszczał taki strzał, że bramkarz tylko machał łapami… 🔥 A my tu gadamy o maruderach, co to kopią z dystansu albo szukają szczęścia w rogu! Ja wiem, że Lech ma teraz problemy, ale facet na '10' to musi być ktoś, kto NIE CZEKA na podanie, tylko WBIJA PIŁKĘ SIĘ RĘCE! Yam to nie ten co biega za piłką, tylko ten co przy niej SIĘ URODZIŁ! 😱💪
I serio, skąd ten pesymizm? Znam paru chłopaków z Górnika, gadałem ostatnio — facet cały czas powtarza, że chce nowego wyzwania, a nasz prezes to jednak nie jakiś tam średniak z Ekstraklasy, tylko facet co potrafi wydusić na Yama kasę, jak będzie trzeba! 10 milionów to dużo, ale jakbyśmy mieli w składzie kogoś, kto w ciągu sezonu wbija 20 golików, to się zwraca z nawiązką! A i tak nie samymi golami człowiek żyje — Yam potrafi asystować, kombinować, walczyć, a najważniejsze: ROBIĄĆ TYLE HAŁASU WOKÓŁ SIEBIE, ŻEBY PRZECIWNIK NIE WIEDZIAŁ GDZIE UDERZYĆ!
I jeszcze jedno — jak wy mówicie, że nie ma kto grać z nim w duecie? No to co z Zielińskim? Co z Skrzypczakiem? Chłopaki potrafią dryblować, a Yam umie ich wpuścić pod bramkę w dwie sekundy! Nie ma co liczyć na to, że sam wbiegnie na boisko i będzie robił cuda — ale facet co ma głowę do futbolu, to wie, że potrzeba jednego ruchu, jednej piłki, i JEST GOL. 🔴 I tyle!
No ale trudno… ja wiem, że niektórzy wolą marudzić, że to za drogo albo że nie mamy planu… ALE JAK MAMY PLAN, JAK NIE BĘDZIE TAKIEGO FACETA, CO WIĘCEJ WBIJA NIŻ CIĄGNIE? My przecież nie o Mistrzostwo Europy walczymy, tylko o to, żeby na trybunie było fajnie, żeby kibice mieli co oglądać! Yam to by wniósł tę iskrę, co nam teraz brakuje, i koniec dyskusji!
A co, żebyście tak naprawdę zrobili z tym Yamą, gdyby nagle stał się naszym nowym '10'? To znaczy, miał na plecach numer 10 i rzucał się w sam środek ataku jak oszalały, tylko po to, żebyśmy potem mogli gadać o "rewolucji w drużynie"? Bo kurczę, ja właśnie się zastanawiam, jak niby mielibyśmy go wpasować w nasz system, skoro nawet teraz, kiedy trenujemy z tymi biedakami co kopią z dystansu, ledwo nadążamy za ich tempem.
Patrzcie, facet ma 27 lat, czyli nie jest żadnym młodzikiem, ale też nie jest jeszcze taki stary, że byśmy mieli go traktować jak eksponat w muzeum. Tyle że — i tu moja teza — on nie jest klasycznym numerem 10. On wyskakuje zza prawego skrzydła, więc albo zmienimy go na pozycję napastnika, albo on będzie musiał biegać jak szalony po całym boisku, żeby się wcisnąć w nasz układ. A nasz układ to nie jest jakieś tam "Bundesliga-light", tylko Ekstraklasa, gdzie każda drużyna ma takiego jednego koleśka, co to wbija bramki na siłę, a reszta tylko czeka na to, że ktoś komuś piłkę poda.
I jeszcze ten transfer — no serio, czy ktoś z was rozmawiał kiedyś z kimś, kto miał styczność z finansami klubu? Bo ja tak — i powiem szczerze, że 10 milionów to nie są żarty, zwłaszcza jak patrzymy na te wszystkie dziury w budżecie, które ledwo co przysypywaliśmy kolejnymi kredytami. Górnik Zabrze to nie jakiś tam Chievo Verona, oni mają swoje priorytety, a prezes Lech Poznań też nie jest żadnym milionerem, który to wszystko by na kolanie załatwił. Więc jeśli myślicie, że Yam nagle stanie się naszym nowym Messim tylko dlatego, że "jest gotowy na wyzwania", to chyba zapomnieliście, że nawet Messi musiał mieć kogoś, kto mu podawał piłki na luzie.
No i co z tą waszą iskrą, którą niby Yam miałby nam przywrócić? Serio, jakbyśmy mieli problem z ilością bramek — to proszę bardzo, możemy sobie ściągnąć pięciu takich Yamów i spać spokojnie. Ale problem jest głębszy: nie mamy podstawowego układu, nie mamy klasy zawodnika, który by potrafił rozegrać mecz od początku do końca, a co dopiero mówić o tym, żebyśmy mieli do dyspozycji kogoś, kto by działał na luzie jak drugi brojler w ataku. I nie, nie pomogą tu żadne gadania o tym, że Yam "robi tyle hałasu, że przeciwnik nie wie, gdzie uderzyć" — bo przeciwnicy w Ekstraklasie to nie żadne żółtodzioby z MLS, oni wiedzą, jak się bronić, nawet jak facet biega jak oszalały.
Ale co tam, może ja się mylę — bo przecież skoro tyle osób marzy o Yamie, to na pewno wiecie coś, czego ja nie wiem. Albo może po prostu zapomniałem, że w tym klubie udaje się cuda co kilka lat? Kto wie, może za rok zobaczymy go na naszym stadionie i okaże się, że jednak wszyscy mieliście rację. Tyle że na razie to jednak tylko marzenia — i tyle.
xG > emocje.
no to posłuchajcie starego bywalca, bo ja takie gadanie o "cuda za kilka lat" znam jak własną kieszeń. jeszcze zanim internet zdążył urosnąć na tyle, że plotki latają szybciej niż piłka po boisku, a ja już wisiałem na trybunach, kiedy Lech walczył o mistrzostwo w latach dziewięćdziesiątych. pamiętacie ten szum wokół marudesa z zagranicy, co miał nas uratować? no takiego, co niby miał wbijać gola w każdym meczu, bo "przecież gol mu się należy".
wtedy to był taki jeden chłopaczek z jakiejś dalekiej ligii, nazywał się pewnie coś tamson i opowiadał o sobie, że jest nowym saviorem. wszyscy gadali, że Lech płaci za niego krocie, że ten facet to obietnica na lata, że wreszcie pogoni się te lata osiemdziesiąte, kiedy tośmy byli tacy fajni, ale bez trofeów. a potem? no cóż... facet przyszedł, popatrzył, kopnął parę razy i zniknął gdzieś na zaplecze, a my dalej gapiliśmy się w telewizor, modląc się o to, żeby ktoś w końcu wbił piłkę wprost do siatki.
i wiecie co? to nie był pierwszy raz, nie będzie ostatni. bo futbol to nie bajka, w której każdy nowy zawodnik to od razu wybawienie. czasami się udaje, czasami nie. ale jedno wiem na pewno — jak ktoś krzyczy, że "idzie cud", to zwykle idzie albo cud, albo kolejny rozczarowany kibic z kartką na trybunie.
ale póki co... co zrobicie, jakby Yam jednak przyjechał? boisz się, czy liczycie na to, że tym razem jednak tym razem? bo ja tam wiem, że fajnie by było, jakby ten chłopak jednak potrafił wbijać gole, zanim my zdążymy mrugnąć.