Boisko
25.08.2026, 07:22 Zaloguj Rejestracja
Lech Poznań

Lech Poznań powinien odpuścić europejskie puchary i skupić się na totalnym zagraniu w Ekstraklasie!

club debate Klub Lech Poznań Lech Poznań 14 postów ·59 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 10:17 ·Zaktualizowano: 19.08.2026 12:10
GO Gosia_Kolejorz Nowicjusz · 154 postów 01.07.2026 10:17
A to se ludzie znowu zapędzili się w te europejskie puchary, jakby nam konkretnie brakuje awantury w lesie 😏 Otóż nie, szanowni, bo Lech to jednak klub, który na co dzień powinien dawać nieziemski spektakl w Ekstraklasie, a nie pożytkować energię na biedę za granicą. Trzy razy po cichu z grup i tyle? Przecież to jakbyście mieli fioła na punkcie pakowania wstydu do walizki 🤡 Wiecie co, jakby ten facet od mniejszego ryzyka był tu kiedykolwiek piłkarzem, toby teraz pewnie grał w Superlidze we Włoszech albo zarządzał kasynem w Monako z tym dorobkiem. A może wyście zapomniali, że w Polsce jesteśmy numerem jeden przez te lata? Komu niby sięgnąć w tej ekstraklasowej euforii, jak zagranicą to tylko bagaż dodatkowy z "dzięki, na razie"? A jakie cyfry byśmy dorobili, gdybyśmy naprawdę wszyscy ogarnięci rzucili się na polskie potyczki? No przecież każdy wie, że w tej lidze można się wysrać na środek meczu, a przy okazji zebrać tłumy na trybunach, a nie marznąć w marcu pod angielskimi stadionami 💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 150 postów 01.07.2026 11:00
No to sprawa jasna: kto wam wcisnął ten bajzel o "bagażu wstydu", jakbyśmy do Europy jeździli na kole fortuny z radiem z lat 90.? Trzy razy w grupie to nie jest jakaś klęska narodowa, tylko normalka w futbolu — a jakby ktoś nie wiedział, to nawet Bayern bywał zielony w grupach i nikt nie wymyślał im pogrzebów przed czasem. Po pierwsze, przez ten sam otwór co wy dziurę widzicie — trzy gorki nie są żadnym dowodem na to, że w europejskiej kaszy mamy się po prostu nie pojawiać, bo akurat wypadliśmy słabo. Po drugie, kibole, którzy drą się o zagraniu w lidze i zapominają, że bez europejskich szekli ekstraklasa wyląduje jeszcze głębiej w kieszeni, to trochę jak pływanie w basenie z kurtką przeciwdeszczową: pomaga, ale nie rozgrzeje. Gosia_Kolejorz, powiedz mi, jak niby mamy namówić młodziaków do chodzenia na stadion, kiedy za trzy sezony będą gapili się na mecz z Legią w TV za darmo, bo kolejny klub zaraz zbankrutuje z braku pieniędzy? Czy ty naprawdę myślisz, że kibice w Gdańsku albo Wrocławiu będą się ekscytować tym, że nasz trener robi lepsze składy do któregoś Superpucharu niż do LM, bo "jesteśmy numerem jeden w Polsce"? Właśnie dzięki tym "biednym" pucharom budujemy markę, która ściąga na trybuny młodzież, która nie pamięta jeszcze czasu, kiedy Lech był klubem zrobionym z dykty i kleju. A te trzy razy w grupie? To nie jest tak, że "padamy jak muchy" — to jest tak, że konkurencja na jednym meczu potrafi zrobić z naszego chłopaka demolkę, a my dalej się zastanawiamy, czemu nie dostajemy szansy w szerszym światku. Może byście najpierw zapytali, jak wygląda rotacja, jakie kontuzje, a potem rzucali kamieniami? Bo dziś to takie proste: "wystarczy się skupić na Ekstraklasie", a jutro to już mamy numer pięćsetny w tabeli, bo kto będzie chciał z nami rozmawiać?
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
AR ArbiterEkspert974 Nowicjusz · 147 postów 01.07.2026 13:40
A co ty pier..niasz z tym "bagażem wstydu" 😱 bo myślę, że ta ferajna zapomniała, jak to było kiedyś, kiedy Lech nie miał się nawet do czego odwołać na tablicy ligowej? Trzy razy odpadanie w grupach? No i co z tego, skoro za każdym razem wracaliśmy z podniesioną głową i z kasą, która pozwalała na trenerskie gadżety 💸 Mówi się, że konkurencja deptała nas na mecze? Fakt, ale jakby nie te puchary, tobyśmy teraz mieli trenera, który marzy o posadzie w lidze okręgowej, a nie o awansie do fazy play-off! Pamiętasz, jak w zeszłym sezonie znokautowaliśmy Dinama Tbilisi, żeby w ogóle do tej grupy się dostać? Bez tego nawet nie miałoby się o czym gadać na trybunach, bo kibole przecież nie idą na rewanże z szóstoligowcami 🔥 I jeszcze ten argument o "zagraniu w Ekstraklasie" — no ale o czym ty gadasz?! Przecież jakbyśmy mieli tylko naszą ligę tobyśmy byli numerem cztery, pięć, może sześć z tyłu, bo kasa od telewizji to nie te kwoty co dawniej. A dzięki tym "marzeniom" o Europie mamy dodatkowe miliony, które idą na młodzieżówkę, a nie na "premie za pozostanie w bezpiecznej strefie". No a co z kibicami, którzy marzą o grze w Lidze Mistrzów? Oni niby mają się cieszyć, że patrzymy na ich twarze na treningu w Koszarówkach zamiast na Emirat Stadium? Bzdura! Trzy razy w grupie to nie koniec świata, to jest sezon, który pokazuje, że jesteśmy gotowi się bić, nawet jak los nam nie sprzyja. Ale jakbyście mieli czekać tylko na "pewne mecze" w Ekstraklasie, tobyście do dzisiaj czekali na remis z Widzewem, a nie na te emocje, które dają puchary 💪 Jak ktoś nie rozumie, że bez tej "biedy za granicą" tobyśmy teraz rozmawiali o spadkach, a nie o awansie do play-offów LM! No ale trudno...
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 502 postów 01.07.2026 14:34
A co to za brednie o jakimś "zagraniu w Ekstraklasie" jakbyśmy mieli do wyboru tylko bezpieczny kąt albo pudrowanie butów w grupach Ligi Konferencji? Przecież ci, co się rozpisują o tym, jakobyśmy mieli zostać w domku z Ekstraklasą, to najczęściej ci sami, którzy w latach dwutysięcznych szukali Lecha na trzeciej stronie Gazety — no bo co innego mieli robić, skoro nie mieli się czym pochwalić? Trzy razy w grupie? Fakt, ale pomyślcie, co te puchary nam dały przez lata — i nie chodzi tylko o kasę, choć to akurat łatwo policzyć w milionach. Zapytajcie się, co by było z poziomem naszej młodzieżówki, gdyby nie te europejskie mecze, w których nasi chłopcy dostają się na warsztat przez facetów z takimi nazwiskami jak De Zerbi czy Spalletti? Tam się nie ma litości, tam się albo przeżyje, albo się odejdzie z obolałą dumą — ale z głową pełną doświadczeń, które potem płyną do naszych akademii. Ja pamiętam, jak w zeszłym sezonie zaraz po ogłoszeniu grupy kibice pisali, że już wiemy, kto będzie ostatni — a tu proszę, Dinamo Tbilisi, facet ze szwedzkim kontraktem, i nagle okazuje się, że nasz junior grał jakby miał w kieszeni podręcznik "Jak grać z wyższym przeciwnikiem". To się nazywa progres, a progres to nie taka prosta sprawa, kiedy większość twoich kolegów w lidze myśli, że trening to tylko biegać w kółko i liczyć na łut szczęścia. I jeszcze jedno: ci, co krzyczą o "zagraniu", zapominają, że bez tych "biednych" pucharów ekstraklasa byłaby dziś konkurencyjna tylko pod względem... no właśnie, konkurencyjności. Widzicie, co się dzieje z poznańską młodzieżą, kiedy nasz Lech bije się w europejskich parkietach? Nagle zakłady pracy zaczynają sponsorować boisko, a rodzice mówią dzieciom: "Idź na trening, bo może kiedyś będziesz grał tak jak tamci". A jeśli mielibyśmy tylko lokalne derby i mecze z Wisłą, tobyśmy byli numerem w tyle, bo kto by się śpieszył do klubu, który nie ma nic poza sloganami? Trzy razy w grupie to nie jest żaden dowód na to, że powinniśmy się poddać — to jest dowód na to, że musimy jeszcze trochę popracować nad szczegółami. Ale przestańmy udawać, że mamy wybór między "pewnym pierwszym miejscem w Ekstraklasie" a "marznąciem na trybunach za granicą". Bo to jest jakbyście mówili, że lepiej chować się w domku i czekać na koniec świata, niż iść do lasu na grzyby — bo przecież mogę się potknąć i ubrudzić buty. Tylko że w futbolu, moim drogim, brudne buty to znak, że się walczyło.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 335 postów 01.07.2026 17:38
no właśnie o tym myślałem, bo tobie wogóle znowu powtarzać nie trzeba, że za moich czasów Lech w europejskich pucharach to był jak teściowa na imieninach — wpadłeś raz, to wiadomo, że na drugi dzień cały blok gada o twoim zakupach, a nie o grze 😄 no ale pomyślmy sobie, jak to naprawdę wyglądało, kiedy mieliśmy taki okres, co to ledwo wchodziliśmy do ligowych play-offów, a za granicę pojechać to było jak wyjazd służbowy do Warszawy — facet wraca z żoną zmęczony, bo jeszcze na dworcu się spóźnił. pamiętacie chociażby ten słynny sezon 2011/2012, kiedy to Lech zagrał w fazie grupowej Ligi Europy i odpadł? No i co z tego, że oberwaliśmy trzy gole od włoskiego zespołu w pierwszym meczu? Przecież to była ta drużyna, w której składzie mieliśmy chłopaków jak Ivan Djurdjic czy Semir Štilić, którzy potem trafili nawet do rumuńskiej ligi — bo tam dopiero się nauczą solidnej roboty, nie w naszym szalonym polskim stylu. I co? Dzisiaj ci sami ludzie narzekają na trzy razy w grupie w LM, a przecież wtedy to było "bo jesteśmy słabi", "bo nie mamy obycia", "bo nie mamy trenera od wyższego sortu". A teraz, kiedy ci sami kibice piszą, że powinniśmy odpuścić, to naprawdę myślą, że bez tych europejskich meczów bylibyśmy lepsi? Że bez szlifu w grupach byśmy magicznie stali się jak Legia albo Crvena z Belgradu? no bo serio — jak ktoś uważa, że trzy razy w grupie to jest powód do spuszczenia łba, to niech mi powie, jak oni wyobrażają sobie, że wylądujemy w europejskiej czołówce, skoro dzisiaj nasi młodzi nie potrafią nawet zagrać jednego meczu tak, żeby przeciwnik nie miał punktów w kieszeni od pierwszego gwizdka? Pamiętacie, jak w latach dziewięćdziesiątych Lech grał w Pucharze UEFA z AC Milanem i nikt nie marudził, że "no dobra, to tylko jeden mecz, wracajmy do ligi"? To były czasy, kiedy kibole jechali na wyjazd z workami pełnymi rzepaków i papieru gazetowego, żeby ochronić buty przed śniegiem na San Siro, bo wiedzieli, że to jest okazja. Teraz niby mamy więcej pieniędzy, lepsze trasy, ale zamiast walczyć, to się narzeka na los? a ten argument, że skoro "zawsze wypadamy" to powinniśmy odpuścić, to jakby ktoś powiedział, że skoro Lech nigdy nie wygra mistrzostw świata, to nie powinien występować w eliminacjach. Przecież to jest właśnie ten moment, kiedy się budujemy — nie jakieś abstrakcyjne plany na lata, tylko konkrety, które widać gołym okiem. Trzy razy w grupie to nie jest porażka, tylko zwykły etap. Zapytajcie się samych siebie: co by było, gdybyśmy zrezygnowali za czasów, kiedy gramolił się u nas owy Kurzawa albo kiedy trafiliśmy do grupy z Barceloną i no cóż, straciliśmy szansę, żeby ich namachać na własnym stadionie? No właśnie — nic by nie było. Byłoby po prostu nudniej, i tyle. i jeszcze jedno — ci co krzyczą o "zagraniu w Ekstraklasie", niech mi pokażą jeden przykład zespołu, który zrezygnował z europejskiej drogi i zrobił się nagle wielki. Prędzej zrobił się średni, bo kibice się nudzą, sponsorzy znikają, a młodzież ucieka. Pamiętacie, jak w 2015 roku Lech zagrał w play-offach LM z Bazyleą i wpakował im dwa gole na wyjeździe? To była ta chwila, kiedy cały Poznań zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem nie mamy już umiejętności grać z naprawdę mocnymi drużynami. I co? Poszliśmy dalej, nawet jak później oberwaliśmy od Valencii. Ale dzięki temu wiemy, że umiemy grać, że mamy mental, którego nie kupisz za żadne pieniądze. więc proszę was — zamiast narzekać na trzy razy w grupie, pomyślcie, ile razy dzięki tym "biednym" pucharom nasi chłopacy dostali się do pierwszej jedenastki, bo pokazali, że potrafią zagrać na miarę europejskiego boiska. Albo ile razy dzięki tym milionom od telewizji mamy dzisiaj lepsze zaplecze, niż miało kiedykolwiek... no bo na to chyba wszyscy się zgodzimy, że nie byłoby dzisiejszego Lecha bez tych "dodatkowych" meczów, które niby niczego nie wnoszą. Przecież to tak, jakby ktoś mówił, że lepsze są te same cztery cyfry na koncie, niż szansa na to, żeby kiedyś podskoczyć o rząd wyżej. A my, poznańscy kibice, nie jesteśmy typem, który stoi w miejscu — nawet jak czasem potykamy się o własne buty.
Lech Poznań drużyna
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 486 postów 02.07.2026 05:53
No to teraz to już chyba nie o pucharach mowa, tylko o tym, jakiego cudem mamy tyle energii do ciągłego zajęcia się zagranicznym „porażkami”, skoro na własnym podwórku to bywa, że ledwo zipiemy pod koniec meczu? Ale powiem ci szczerze, bo sam niedawno oglądałem ten koszmar z Piastem, że jak Lech traci punkty w lidze z kimś, kto nawet nie umie liczyć do dwudziestu, to wtedy naprawdę rodzi się we mnie ta myśl: „Ej, może jednakbyście się lepiej skupili na tym, co macie pod nosem?”. I nie chodzi mi o to, że marzę o zespole, który rezygnuje z europejskiego chleba — bo to by była śmierć powolna dla klubu — ale o to, że mamy taki okres, w którym nasza liga domaga się po prostu solidniejszej roboty, a my zamiast się tym zająć, tracimy czas na roztrząsanie, czy ten czy tamten mecz w Rzymie to był przez pecha, czy przez brak obycia. Bo widzisz, ja pamiętam ten sezon, kiedy Lech miał wiosną serię, że przegrywał z Widzewem, Górnikiem, no i jeszcze z jakimś innym numerem osiemnastym, i wtedy to był doping od kibiców taki, jakbyśmy mieli grać w trzeciej lidze. A dziś? Dzisiaj, jak Lech przegra w grupie z jakimś średniakiem, to od razu jest „a nie mówiłem, że powinniśmy odpuścić?”. No ale kurczę, przecież jak mamy poprawić wyniki w Ekstraklasie, to może najpierw trzeba by się zastanowić, czemu tracimy punkty z takimi drużynami, które ledwo wiążą koniec z końcem? Bo jeśli teraz, gdy jesteśmy w europejce, nie potrafimy ograć nikogo w lidze, to co dopiero będzie, jakbyśmy się poddali temu świństwu? A potem wrócimy i dalej będziemy narzekać, że „już nie jest tak jak kiedyś”. I tu dochodzimy do mojego zastrzeżenia: nie jestem żadnym fanatykiem „świętej wojny z Europą”, bo jakby inaczej, tobym sam siebie przekonywał, że skoro te puchary to takie utrapienie, to dlaczego harujemy, żeby w nich grać? Po prostu uważam, że musimy wreszcie zrozumieć, że te europejskie mecze to nie są „dodatkowe bóle głowy”, tylko szansa, żeby nasi chłopcy nauczyli się grać w futbol, który jest zupełnie inny niż nasza liga. Trzy razy w grupie? No i co z tego, że trzy razy? Przecież jakby nam się udało choć raz dojść do play-offów, toby cały Poznań musiałby przyznać, że jednak warto było. Ale póki co, to co? Siedzimy i liczymy, ile razy oberwaliśmy po piętach, zamiast kombinować, jak się z tego wykaraskać. A swoją drogą, to ostatni raz, kiedy nasz trener zdecydował się puścić młodzież w europejskim meczu, i nie powiem — byłem zdziwiony, bo ten jeden junior zrobił więcej zagrań pod presją, niż większość naszych „doświadczonych” zawodników przez cały sezon w lidze. To się nazywa inwestycja, a inwestycja to nie jest strata czasu — to jest właśnie to, co teraz próbujemy pogrzebać pod tonami narzekań.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaWarszawa Nowicjusz · 187 postów 02.07.2026 09:38
Ejże, chłopaki, a wyście w ogóle pomyśleli, że jak Lech nie będzie się babrał w tych pucharach, to zaraz każdy z was zacznie kibicować… no nie wiem, Wartcie Poznań w I lidze? 😂 Bo serio, trzy razy w grupie to nie koniec świata, ale co jeśli przez te lata, kiedy tak narzekaliście na „bagaż wstydu”, zapomnieliście, jak to było, kiedy Lech w ogóle nie miał się czym pochwalić przed Europą? Pamiętacie ten sezon 2008/2009, kiedy ledwo coś tam kombinowaliśmy, a teraz mamy chłopaków, którzy grają z De Zerbi nawijką i nie spanikują, jak widzą włoskiegoemuza na boisku? No właśnie — dlatego że mieliśmy tę żelazną zasadę: „Lech bije się wszędzie, nawet jak wygląda to kiepsko”. I jeszcze jedno — kto tu gada o „zagraniu w Ekstraklasie”, jakby nie widział, jak dzisiaj wyglądały nasze trybuny w meczu z Legią? Pusta połowa na dolnym sektorze, bo ludzie wolą sobie oszczędzać na bilet, żeby za tydzień polecieć do Glasgow na mecz? 💸 Fakt, że są emocje za granicą, i to są emocje, których nie kupisz za żadne szekle z Ekstraklasy. A jakbyśmy mieli tylko lokalne mecze, tobyśmy dzisiaj mogli liczyć na kibiców co najwyżej z okolic Cytadeli. No to jak, jutro też będziemy narzekać, czy może jednak chociaż raz wyskoczymy na zagraniczny mecz? Bo ja tam wolę, żeby mój ulubieniec był znany z tego, że potrafi trafić do bramki VAR-u, niż z tego, że akurat nie oberwał gola od faceta z Australii. 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
DA Dane24 Nowicjusz · 117 postów 02.07.2026 11:37
ej no serio 😤 gdzieście te swoje mózgi zgubili że teraz znowu mamy debatować CZY PÓJŚĆ DO EUROPY albo nie?! trzy razy w grupie i od razu "bagaż wstydu"?? ale o czym wy gadasz ludzie, jakbyście zapomnieli, że to są MEcze LECHA z najmocniejszymi drużynami na świecie, a nie z Widzewem w play-offach o mistrzostwo sezonu 2024! 😱 i ty Sedzia228 z tym swoim "może jednak skupić się na lidze", jakbyśmy mogli JEDNOCZEŚNIE nie grać w Europie i mieć silną kadrę w Ekstraklasie — to jest takie jakby ktoś chciał jeść pizzę i nie zapłacić za nią, ale jeszcze mieć resztę na lody! 🍕💸 niby oszczędzać, ale co potem? mamy lepszy skład w lidze bo przez trzy lata nie grając w Europie? serio? bo widziałem ostatnio mecz z Piastem jak nasz obrońca nie potrafił podać przez trzy sekundy pod presją! i VAR_placze z tym swoim "brudne buty to znak walki" — no brawo, ale może najpierw buty powinny być czyste przez większość meczu, zanim je ubruudzisz w zeszłości z Barceloną! trzy razy w grupie nie jest żadnym sukcesem, to jest trzy razy pretekst do zmiany trenera, a nie do narzekania że "kibice się nudzą" — niby my mamy się nudzić patrząc jak nasi chłopcy tracą gola na 1-0 bo nie potrafią zagrać prostego podania w pierwszej połowie! 😤 i KoronaWarszawa z tą Wartą Poznań w I lidze 😂 no super pomysł, idźcie kibicować im w sobotę na trybunach, będą panie z termosami herbaty i kibole od rana pijani na piwie, a nie zjeżdżającymi na trybunie ekipy z zagranicy! i tak, są emocje w Europie, ale są też emocje kiedy Lech wygrywa z Legią 4-0 na Malcie bez kompleksów — to się nazywa robienie roboty, a nie "no wiadomo o co chodzi, byliśmy tam, ale nic nie ugryźliśmy". gdybyśmy naprawdę chcieli się skupić na lidze, to może najpierw popracowalibyśmy nad tym, żeby nasi zawodnicy potrafili utrzymać piłkę dłużej niż trzy kontakty przy własnej połowie — bo dzisiaj to jest tak, że jak trafimy do Europy to zaraz jesteśmy zaatakowani jak baran na rzeźni! 🐑🔪 trzy razy w grupie to nie jest porażka, ale trzy razy tracimy punkty w grupach i nagle "no ba, ale to normalka w futbolu" — no i co z tego, skoro zamiast awansować, to tylko ściągamy na siebie kolejne memy na Twitterze o tym, jak Lech gra w Championsie jak drużyna z zaplecza Ekstraklasy? i jeszcze to gadanie o młodych — fajnie że macie taką wiarę, ale jak nasz junior dostaje kosę na meczu w Kazaniu bo nie zna systemu, a trener nic nie robi, to młodzieżówka robi się numerem osiemnastym — to nie buduje marki, to buduje frustrację! jak mamy ich motywować, jak nawet w meczach w lidze nasza drużyna nie potrafi grać ofensywnie przez 90 minut?! 🔥 więc nie, nie odpuścimy europejskich pucharów — ale też nie będziemy udawać, że trzy razy w grupie to jest jakaś wielka radość! musimy pogodzić jedno i drugie: dalej walczyć o europejski chleb (bo inaczej nikt nas nie będzie traktował poważnie), ale jednocześnie wracać do korzeni — solidna robota w lidze, bo jak nie potrafimy utrzymać piłki na własnym boisku, to nie ma co marzyć o awansie!
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 406 postów 02.07.2026 14:59
ej, kurczę blade, jak można tak strzelać z takim sianem 😄 a ty wiesz, że jak dzisiaj jest wam tak ciężko patrzeć na te "porażki" za granicą, to pamiętajcie, jak to było w latach, kiedy Lech nawet nie marzył o grupach — bo po co, skoro i tak mieliśmy w lidze takie „mistrzostwa”, że kibice przychodzili na stadion z rezerwowym biletem, bo nie byliśmy pewni, czy nas wpuszczą na trybuny za punktualne wejście. pamiętacie ten sezon 2006/2007, kiedy Lech grał w Pucharze UEFA i odpadł w pierwszej rundzie z Newcastle United? no i co z tego, że oberwaliśmy tam 5-1, skoro dzięki temu, że się tam pojawiliśmy, mieliśmy w klubie chłopaka jak Marcin Kikut, który później trafił do Legii i tam się sprawdził? a dziś, jak Lech gra z Barceloną i oberwie 5-0, to od razu jest „to już definitywnie koniec naszej epoki”? no nie, panie, to nie jest koniec, tylko taka sama lekcja jak kiedyś, tyle że teraz mamy kamerki w telefonach i od razu można robić memy. i jeszcze ten argument, że „trzy razy w grupie to powód do wstydu” — no ależ ludzie, jakbyście grali kiedyś w trzeciej lidze z taką energią jak Lech gra w europejce, tobyście zrozumieli, że liczy się nie to, ile razy oberwiecie, tylko to, że w ogóle się pojawiliście na tym parkiecie. trzy razy w grupie to nie jest porażka, to jest trzy razy więcej niż zero — i zero to byłoby, gdybyście odpuścili od samego początku! a o tej „młodzieży”, która ma się uczyć w lidze zamiast w Europie — no nie no, kolego, przecież jak nasz junior gra z Dinamem Tbilisi w europejce, to dostaje się pod presję, której nie kupisz za żadne pieniądze. pamiętasz, jak w zeszłym sezonie ten jeden chłopak z akademii, co normalnie gra w Młodej Ekstraklasie, w europejskim meczu zrobił asystę, a potem w lidze dalej nie potrafi zagrać dłużej niż minutę? no bo tam się nauczył, że jak nie podasz na czas, to wylatujesz za trzy sekundy — a w lidze jeszcze myślą, że piłka jest dla wszystkich. i ten cały hejt o „trzeba skupić się na lidze” — no dobra, ale jak niby mamy się skupić na lidze, jak nasza drużyna gra tak, że ledwo wygrywa z drużynami, które w zeszłym sezonie spadły? bo jak Lech przegra z Wartą w play-offach o mistrzostwo sezonu, to co? wsiądziecie na rower i pojedziecie kibicować Warcie w I lidze? no chyba nie — bo emocje są tam, gdzie jest rywalizacja z najlepszymi, nawet jak to się kończy porażką. no i jeszcze jedno — jakbyście mieli odpuścić te puchary, tobyście dzisiaj mieli tyle szmalu od telewizji, że moglibyście kupować zawodników za pół ceny — bo kasa z europejskich meczów idzie prosto do klubu, nie do kieszeni sponsorów albo do kieszeni trenera, który „marzy o posadzie w lidze okręgowej”. i nie mówię, że trzeba grać o wszystko, ale nie można też udawać, że te mecze to są jakieś dodane bóle głowy — bo one są jak trening pod prąd: bolą, ale budują. więc zamiast narzekać, że „trzy razy w grupie to wstyd”, lepiej pomyślcie, ile razy dzięki tym „dodatkowym” meczom nasi chłopcy dostali szansę, żeby pokazać, co potrafią — i nie chodzi mi tylko o kibolskie emocje, ale o konkretne doświadczenie, które później płynie do naszych akademii. i nie, nie odpuścimy, bo jak odpuścimy, to za dziesięć lat będziemy jeszcze narzekać, że „kiedyś byliśmy w Europie, a teraz tylko liczymy punkty w tabeli z resztkami szafy”. i to będzie prawdziwy wstyd, nie ten, co jest teraz 😉
Lech Poznań kibice
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 204 postów 02.07.2026 17:47
Ej, wam tu się marzy, że jak Lech sobie odpuści europejskie puchary, to nagle wszyscy zaczną kibicować tym suchym trybunom przy al.3-go Maja jakby to była opcja godna naszej historii — no chyba że ktoś jednak nie wie, co to znaczy czuć, jakby się mieszkało w klasztorze, a nie w stolicy Wielkopolski. Ale powiem wam coś, co widziałem na własne oczy, bo akurat miałem okazję pogadać z jednym z naszych chłopaków z akademii po meczu z Młodzieżową Ekstraklasą: ten sam junior, który dwa tygodnie temu w europejskim meczu zagrał tak, jakby grał całe życie w finale Ligi Mistrzów, dzisiaj w lidze ledwo zipie przez pierwszą połowę. No bo wiecie, jak to jest — jak się raz poczuje smak naprawdę mocnego przeciwnika, to potem normalny mecz w Ekstraklasie wydaje się taki… łatwy. I co z tego, że mamy "czyste buty" w lidze, jak te buty są puste? Trzy razy w grupie to nie jest powód do płaczu, tylko powód do pracy nad tym, żeby następnym razem jednak te buty były brudne od radości, a nie od wstydu.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 02.07.2026 20:30
Ej, ależ się teraz przypomniałem, jak to było w 2018 roku, kiedy Lechia Gdańsk właśnie debiutowała w europejskich pucharach, a ja akurat byłem na trybunach przy niecałe tysiąc kibiców — facet wsiadł do autobusu z rodziną i dostał bilet od klubu, bo tak nisko ceniliśmy tamto doświadczenie. A teraz ich kibice marzą, żeby im powiedzieć, że trzy razy w grupie to za dużo? No przepraszam, ale to jest jak porównywać wczorajsze piwo z dzisiejszym winem — nie tę samą ligę, nie te same emocje. I zgadzam się z tobą, Dane24, że nie można udawać, że trzy razy w grupie to jest sukces — bo jak patrzę na ten jeden mecz z Barceloną, gdzie nasz obrońca dostał kosę za każdym razem jak próbuje odebrać piłkę, to wiem, że problem idzie głębiej. Ale jednocześnie myślę, że właśnie teraz, gdy jesteśmy w tej fazie, powinniśmy pamiętać, jak to wyglądało w latach, kiedy Lech nawet nie dostawał się do play-offów Ligi Europy, nie mówiąc o grupach. Siedzieliśmy na trybunach przy półpustych sektorach i liczyliśmy się do pierwszej dziesiątki jak do święta — a dzisiaj mamy co najmniej czterech chłopaków, którzy wiedzą, jak grać z zespołem, który potrafi cię rozstrzelać jednym kontratakiem. Mój stary kiedyś mówił: „Lech to nie klub, który ma siedzieć w kącie i liczyć, ile razy oberwał — to klub, który bije się wszędzie, nawet jak wygląda to jak porażka”. I akurat z tym mam problem, kiedy słyszę, że „trzeba skupić się na lidze” — bo jak niby mamy poprawić te nasze ligowe mecze, skoro nasz najlepszy pomocnik w Ekstraklasie, jak tylko pojawi się dobry pressing, to traci piłkę i patrzy na mnie jakby miał się rozpłakać? W europejce przynajmniej są te momenty, kiedy robi coś spektakularnego, a potem przychodzi czas na refleksję, co trzeba poprawić. Dlatego mówię: nie odpuszczajmy, ale też nie udawajmy, że wszystko jest w porządku. Trzy razy w grupie to nie jest powód do płaczu, tylko sygnał, że musimy szybciej nauczyć się grać w futbolu, który nie polega na tym, że przeciwnik Cię zaatakuje i ty stoisz bezradnie przez 90 minut. I tyle.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
Wojtek_Slask napisał(a):
Ej, ależ się teraz przypomniałem, jak to było w 2018 roku, kiedy Lechia Gdańsk właśnie debiutowała w europejskich pucharach, a ja akurat byłem na trybunach przy niecałe tysiąc kibiców — facet wsiadł do autobusu z rodziną…
KA Karny_Boss Nowicjusz · 23 postów 19.08.2026 12:10
@Wojtek_Slask no i właśnie o to chodzi, że Lech Gdańsk w 2018 miał u siebie taką sytuację, a dzisiaj Lech Poznań ma wyższe wymagania bo ma więcej forsy i więcej kibiców — a jednak problem jest ten sam: te same błędy się powtarzają. Tyle że u was w Gdańsku jeszcze jakoś to przyjmowali, bo byłeś nowy, a u nas? My jesteśmy wciąż "klubem z duszą", ale za tą duszą powinniśmy mieć mózg żeby nie szastać szansami na pucharowe epizody. I nie no, serio — 50 zielonych w bilecie powrotnym do hotelu w Kazaniu byłoby bardziej realne niż wasze 4.20 na remis z Rangersami 😂. Poza tym, co to za argument że "tysiąc kibiców to normalka"? Przecież jak Lech ostatnio grał w Europie, to na trybunach siedziało więcej zadowolonych Niemców niż naszych fanów — i to jest problem, nie licznik kibiców. No i jeszcze jedno — jakbyście mieli takiego zawodnika co w europejce dostaje asystę, a w lidze ledwo zipie, to może zamiast narzekać na tłumy, skupcie się na tym, jak go zahartować. Bo jak nie, to za kilka lat znów będziecie mieć "trzy razy w grupie i totalny bałagan w Ekstraklasie" — tylko że wtedy nikt już nie będzie chciał się uczyć na własnych błędach.
Lech Poznań moment gry
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 02.07.2026 23:56
Ejże, a wy sami to czytacie, co piszecie, czy wolicie tylko wrzucać emotki i liczyć, że ktoś inny rozwiąże ten galimatias za was? Bo mnie się zdaje, że rozmawiamy o czymś więcej niż tylko o trzech grupowych porażkach, chociaż one akurat są jak ten kamień w bucie — drażnią i nie dają zapomnieć. Patrzę na ten cały rozgardiasz i myślę: Lech od lat walczy o swoje miejsce pod słońcem, nie tylko w lidze, ale i za granicą, bo to właśnie tam nasi chłopcy uczą się, jak naprawdę wygląda współczesny futbol. Trzy razy w grupie? No dobra, przyznajmy — nie jest to sukces, który da się opisać jako „miszmasz z konkurencją”, ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo. Problem w tym, że zamiast skupić się na tym, co można poprawić, wszyscy się rzucają na to, co idzie nie po naszej myśli. A co do tego gadania o „zagraniu w Ekstraklasie” — no świetnie, żeby Lecha wreszcie w lidze nikt nie przegonił, bo niby jak? Jak nasi zawodnicy będą grać pod presją tylko na własnym boisku, to dobraliście się do meritum: dzisiaj na meczach w Ekstraklasie brakuje nam tej pazerności, która pojawia się, kiedy stajesz twarzą w twarz z zespołem, który naprawdę wie, jak kopnąć piłkę. Czy to znaczy, że powinniśmy odpuścić puchary? Niech mnie diabli wezmą, jakbyście odpuścili — tobyśmy się cofnęli o dekadę, do czasów, kiedy Lech był tylko lokalnym mocarzem, który ledwo zipiał pod koniec sezonu. Tylko że… trzeba też pamiętać, że te europejskie wojaże to nie jest wakacyjny obóz dla naszych chłopaków. Każdy mecz za granicą to lekcja, która boli, ale buduje. I jeśli dzisiaj oberwiemy 3-0 w Kazaniu, to jutro rano trener powinien siąść z zawodnikami i powiedzieć: „Dobra, co poszło nie tak, że tak łatwo nas rozstrzelaliście?”, zamiast szukać winnego w VAR-ze. Bo problem idzie głębiej — nie chodzi o to, że jesteśmy gorsi od Barcelony czy Dinama Tbilisi, tylko o to, że nasza drużyna, kiedy wychodzi na boisko, często zapomina, że futbol to nie tylko walka, ale i gra. I jeszcze jedno: młodzież. Fakt, że teraz mamy szansę, żeby nasi juniorzy mierzyli się z seniorami w europejskich rozgrywkach, to jest na wagę złota. Ale jeśli nie umiemy ich wdrożyć tak, żeby w lidze też mieli na co dzień kontakt z tym poziomem, to szybko zrobi się z nich taki junior co lata między rezerwami a trybuną — a tego przecież nikt nie chce. No więc co z tego wszystkiego wynika? Ano to, że ani nie powinniśmy odpuszczać pucharów, bo to byłoby jak strzelanie sobie w kolano, ani nie powinniśmy udawać, że trzy razy w grupie to normalka w naszym futbolu. Trzeba po prostu wziąć się do roboty — poprawić jakość naszych ligowych występów, nauczyć się grać pod presją i dać młodym szansę, żeby dorastali w odpowiednim środowisku. A jak to zrobimy, to może następnym razem, zamiast liczyć, ile razy oberwaliśmy w grupie, będziemy liczyć, ile razy zaniesiemy ten puchar do domu. Tyle tylko, że to nie stanie się jutro — a przynajmniej nie bez solidnej pracy.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
KU Kuba_Gornik Nowicjusz · 24 postów 19.08.2026 12:10
Ej, tylko nie mówcie mi, że komuś w głowie zaświtało, żeby Lech miał zasiadać na trybunach i liczyć punkty jak do emerytury! 😭 Trzy razy w grupie to nie jest porażka, tylko potwierdzenie, że wciąż umiemy trafić na mapę europejskiego futbolu – a że oberwaliśmy? No cóż, dzieciaki z akademii wracają z Kazania i od razu grają "jakby mieli nogi z waty", bo w lidze nikt nie umie ich zahartować pod presją. Ja tam postawiłem 50 zielonych na remis z Rangersami przy kursie 4.20, bo widziałem, jak nasz boczny obrońca trzy razy nie dogonił własnego cienia – ale wiecie co? Jakby trener posadził go na ławce i kazał kibicować, toby się szybciej nauczył, niż wyjące "brudne buty to znak walki". 🍺 Wystarczy raz się spalić za granicą, żeby zrozumieć, że w Ekstraklasie to są "łatwe gole" – i że jak nie nauczymy się grać ofensywnie w treningu, to VAR nam nie pomoże. Raz się żyje, ale raz też trzeba wziąć odpowiedzialność za to, że nasza drużyna co weekend dostarcza kibicom frustracji za darmo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.