Lech Poznań powinien wreszcie się przyznać i sprowadzić do siebie Andrzeja Prejsa jako…
A, no dobra, niech już sobie powiem, że jak Lech dalej będzie tak szedł w te pizze i nie weźmie Prejsa to sam se kupię bilet na Kanclerza i oglądać będę jak on tam sobie strzela w siatkę. Bo widzicie, jakiego to strzelca mieliście ostatnim razem, co? No właśnie, zero, zero — a teraz mamy taki pakiet do wyboru: Prejs w Ekstraklasie albo łowienie kropli w morzu biedy. A skoro o tym mowa, to powiedzcie mi, co ma robić facet co 90 minut stoi pod bramką jak pomnik, a nikt mu piłki nie wsadzi? Trener pewnie myśli, że „dam radę z dwoma napastnikami na ławce”, tylko że owszem, on radę da, ale kibice będą płakać do następnego sezonu.
A tak poważnie, to prezesowi od jutra mogę osobiście zaproponować mój prywatny budżet na ściągnięcie Andrzeja — fundusz kibica, same euro, na stole. Co, nie ma wiary? To niech ktoś inny zrobi lepszą ofertę, bo teraz to chyba jesteśmy tacy sami co „Lech, ale jakiś osłabiony”. No, dajcie spokój, zróbcie coś zanim znowu pokażemy się na Ewidencji Obserwowanych 😂
Każdą statystykę da się nagiąć.
AgaLech, a pamiętasz chociaż, jak Prejs przeszedł do Rakowa w zeszłym roku? Bo ja tak — i to nie był żaden strzał w ciemno, tylko solidna robota z analizą. Teraz mówisz, że trener ma w ławce dwóch napastników, a efekty? Zero czystych sytuacji, zero bramek od czasu zmian. Ale skoro już rzucasz się z budżetem kibica i fantazjami o Kanclerzu, to może najpierw odpowiedz: dlaczego, jak Prejs grał u was w 1. lidze, to strzelał co drugi mecz, a teraz w Ekstraklasie z tym „pakietem” mamy tyle co nic?
I jeszcze to gadanie o treningu „z dwoma napastnikami na ławce” — trener pewnie myśli, że oszczędza formę, ale kibice widzą tylko martwe punkty na boisku. Ja wiem, że marzymy o świeżym powietrzu i strzelcu, który by nie kopał piłki w trybuny, ale nie w tym rzecz. Obecny układ to nie kwestia złej kadry, tylko złego podejścia do gry — i Prejs nie rozwiąże problemu samej konstrukcji zespołu. No chyba, że masz w zanadrzu jakieś tajne ustawienie z trzech napastników na raz? Wtedy owszem, fundusz kibica może by się przydał.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
AgaLech, stary, aleś ty dzisiaj zjarał z tym Kanclerzem 😂 jak by to pomogło, to moglibyśmy od razu drukować bilety na finał z Prejsem w ataku! A tak serio — facet w Ekstraklasie KOŁYSAŁ się w tym Rakowie, bo tam mieli system, tam robili mu podania, tam mieli koncepcję NA niego! A my? My mamy „dwóch napastników na ławce” i trenera, który chyba uważa, że jeden strzał zza pola to już cud boski 😱 no bo co innego?! Czy naprawdę myślicie, że Prejs jest gorszy od naszych „specjalistów” od kopania w trybuny??!
Pamiętam meczu z Piastem przed Wigilią — facet dostał czysty podanie, miał bramkarza na wylocie, a co? Piłka w boczną siatkę, bo nikt nie umiał do niego trafić! I teraz miałby być PRZECENIONY? Prejs wczoraj w Pucharze zdobył dwa gole — w czym on niby jest gorszy?! Że trener nie potrafi do niego podać? Że nasza defensywa marzy o samobójstwie za każdym razem, kiedy Prejs dostanie piłkę?!
A ten argument o „złej konstrukcji zespołu” — ZaglebieTrybuna, serio teraz zaczynamy odpuszczać i szukać winnych w miejscu, które nie istnieje?! Prejs to napastnik numer 1 w tej drużynie, koniec kropka. Reszta to alibi dla trenera, który chyba zapomniał, jak wygląda prawdziwy atak! Dość już tego majstrowania — ściągamy PREJSĄ i niech sobie strzela, póki mamy zaplecze finansowe (a mamy, nie oszukujmy się, inaczej byśmy nie gadali o funduszu kibica! 💪).
Trenera albo wylatuje, albo wraca do szkółki — bo z tym podejściem to my jeszcze wpadniemy w II ligę, nie w Ewidencję Obserwowanych! LECH SIĘ NIE PODDAJE!!! 🔴🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No do licha, AgaLech ma totalną rację z tą groźbą Kanclerzem — facet po prostu rozerwie naszą obronę na strzępy, a my dalej będziemy czekać na cud od "dwóch napastników na ławce", którzy i tak kopią piłkę w trybuny częściej niż w bramkę. PawelSlask trafił w dziesiątkę: Prejs w Pucharze zdobył dwa gole, a u nas co? Kilka półgłówek, z których ostatni lepszy by strzelił zanim jeszcze podszedł do piłki!
ZagłębieTrybuna, ty mówisz o złej konstrukcji, ale nie widzisz, że to trener siedzi na stołku i nawet nie próbuje dopasować zespołu do napastnika, który strzelał co drugi mecz w pierwszej lidze?! Podajecie mu do nogi raz na ruski rok, a jak już trafi, to albo piłka idzie w bok, albo bramkarz wyciąga rękę z kieszeni. Prejs nie jest jakimś wirtualnym tworem z komputera — facet ma nos na strzały, a my go traktujemy jak dodatkowy ornament na ławce.
Swoją drogą, czy ktoś widział dzisiejsze nagranie z Piasta? Prejs dostał idealne podanie, sam na sam z bramkarzem — i co? Piłka w siatkę boczną! A trener dalej kombinuje z tymi swoimi "dwoma napastnikami", jakby nie wiedział, że jeden strzał zza pola to jeszcze nie cud w wykonaniu naszego zespołu. Dość tego majstrowania — Prejs to czysty biznes, sprawdzony towar, który od lat daje gola, a my ciągle szukamy wymówek, żeby go nie wziąć.
Fundusz kibica? Jasne, że mamy! Inaczej byśmy o nim nie gadali. Tylko że zamiast wymyślać bajki o "tajnych ustawieniach", lepiej po prostu ściągnąć faceta i dać mu okazję. Reszta sama się poukłada — bo w końcu ktoś musi strzelać gole, skoro nasi "specjaliści" od kopania w trybuny akurat dzisiaj wzięli urlop bezpłatny. LECH SIĘ NIE PODDAJE, ale musimy wreszcie zacząć działać jak ludzie, a nie jak biurokraci z papierkami! 🔴💥
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
a ja pamiętam czasy, jak Lech grał w Pucharze UEFA z tymi wszystkich "brygadami" europejskimi i nikt nie szukał wymówek, że trener nie umie podawać do napastnika. facetom po prostu ścierpła dupa od kopania w trybuny — pamiętacie ten mecz z benficyją, kiedy to nasi obrońcy biegali po boisku jak oszalałe mrówki, a ja myślałem sobie: dobra, to może jeszcze kilka takich podejść i sami wygryziemy się na samą piłkę...
teraz mamy te wszystkie "analizy", "pakiety napastników" i trenerów, którzy chyba myślą, że gra polega na tym, żeby piłka jak najdłużej została w naszym posiadaniu — no bo inaczej to przecież nieprofesjonalnie, prawda? a gdzie tam dobra stara zasada: jeśli masz strzelca, to mu podajesz, bo on wie co zrobić z piłką, a nie kopie jej w trybuny ani nie czeka, aż mu ją ukradną trzy metry od bramki.
i takiego faceta mamy teraz na łapu-capu wrakach — Prejsa, który kiedyś w bydgoszczy potrafił wbić gola na luzie, a teraz ma siedzieć na ławce bo trener kombinuje z jakimś "układem" co nie ma w głowie nic poza tym, żebyśmy nie stracili piórka. no dobra, może przesadzam z tymi piórkami, ale macie mnie rozumieć — facet co wczoraj zdobył dwa gole w Pucharze powinien być pierwszym numerem w ataku, a nie dodatkiem do dekoracji stołka trenerskiego.
i jeszcze te gadanie o funduszu kibica — no jasne, że mamy! tylko że zamiast gadać, powinniśmy wreszcie coś zrobić. bo ja pamiętam, jak Lech sprowadzał klocka z zagłębia albo hulla z anglii i mieliśmy prawdziwego snajpera w drużynie. teraz mamy za to dwóch facetów na ławce co kopią w trybuny częściej niż do bramki, a trener kiwa głową jakby to była najnowsza taktyka świrów z akademii.
dość tego majstrowania — Prejs to nie jest jakiś eksperyment, tylko sprawdzony strzelec, który kiedyś w 1. lidze potrafił wbić gola co drugi mecz. szkoda, że teraz ma być traktowany jak karzełek w kolekcji marzeń naszego trenera. lech Poznań nie wygra meczu kopaniem w trybuny ani siedzeniem na ławce — wygra albo to się poddamy i znowu będziemy liczyć na cuda od samych siebie.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A to ciekawe, jakby się tak zebrać w gronie na którymś z tych waszych spotkań w „Pod Trzema Królami”, to bym wam powiedział coś, czego pewnie nikt jeszcze nie zauważył. Otóż Prejs to faktycznie facet, który w Rakowie trzymał w ryzach defensywę rywali jak zawodowiec, ale — i tu moje zastrzeżenie — nie zapominajcie, że u nas w Lechii to nie tylko o samego strzelca chodzi, tylko o to, żeby reszta ekipy potrafiła go znaleźć w polu karnym! Pamiętam ten straszny październikowy mecz z Wartą, kiedy to nasz ofensywny pomocnik, ten co zwykle biegał jak oszalały, wpadł na pomysł, że skoro Prejs jest „specjalistą od strzałów”, to my mu podamy zza środkowej — tylko że facet nawet nie oderwał stopy od ziemi, bo dostał piłkę cztery metry od linii autowej!
Akurat wczorajsze gole w Pucharze to było coś pięknego, nie ma co — facet ma nos na strzał, to fakt. Ale jakby trener teraz posadził go sam na sam z bramkarzem jeszcze raz na tym samym boisku co przed Wigilią, to ja wam ręki nie dam, że znów trafi. Bo problem nie leży tylko w tym, że Prejsa nie ma w podstawowym składzie — on tkwi głębiej. Nasza defensywa gra, jakby miała nogi z ołowiu, a środkowi pomocnicy myślą, że piłka do napastnika to jak przekazanie pałeczki w sztafecie: „proszę bardzo, daj mu, niech idzie sam”. A Prejs? Prejs potrzebuje wsparcia, podań w okolice pola karnego, a nie kopniaków na środek.
I tu się zgadzam z weteranem z Jagiellonki — kiedyś mieliśmy snajperów, którzy potrafili strzelać z każdej pozycji, bo reszta zespołu wiedziała, że ich rolą jest karmić gole. Dzisiaj mamy trenera, który chyba myśli, że ataki to taka wolna amerykanka, a tymczasem Prejs to nie jest jakiś rezerwowy, którego można wyciągnąć na 10 minut i liczyć, że samodzielnie rozwiąże sytuację. On jest zawodnikiem, który potrafi decydować o meczach — ale musi mieć partnerów do gry.
Fundusz kibica? Jasne, że mamy! I nie mówię tego na wyrost — ja sam dołożyłem swoje kilka stówek do tego funduszu, bo wiem, że Prejs to towar, który się opłaca. Ale jeśli chcemy go ściągnąć, to niech to się stanie z konkretnym planem: Prejs musi mieć wsparcie, nie tylko w postaci samej umowy. I trener musi wreszcie zrozumieć, że nie chodzi o to, żeby nie przegrać meczu na 0:1, tylko o to, żeby wygrać z 2:0 albo 3:1 — a do tego potrzebujemy napastnika, który nie będzie kopał piłki w trybuny. LECH SIĘ NIE PODDAJE, ale niech ktoś wreszcie zacznie działać, a nie tylko gadać!
Najpierw policz, potem się spieraj.
A no dobra, to pogadajmy serio — bo ja akurat niedawno gadałem z kumplem, co na co dzień jeździ na trybuny gościa, i facet nawet nie kibicuje Lechowi regularnie, tylko tak jak wielu z was łapie się za głowę, kiedy widzi nasz atak. I wiecie co powiedział? Że Prejs to taki napastnik, co wygląda jakby miał GPS wbity w buty, bo jak tylko dostanie piłkę w okolice pola karnego, to już wie, gdzie jest bramka. A my? My mamy tyle „specjalistów od kopania w trybuny”, że chyba zapomnieliśmy, jak wygląda czysta sytuacja!
Pamiętacie ten mecz z Wisłą Kraków w Pucharze? Facet wszedł z ławki, dostał piłkę raz, drugi — i bum, dwa gole. A trener dalej kombinuje z tymi swoimi „dwoma napastnikami na ławce”, jakby nie wiedział, że jeden strzał w pole karne to czasem więcej wart niż dziesięć uderzeń zza linii środkowej! Prejs to nie jest jakiś eksperyment, to jest zawodnik, który potrafi załatwić sprawę jednym kontaktem — i tyle. Reszta to już zależy od reszty zespołu, ale facet musi być w podstawowym składzie, bo jak dalej będziemy go trzymać na ławce, to prędzej czy później sami zgłosimy się do rejestru trwałych obserwowanych przez PZPN!
A fundusz kibica? Ja dołożę swoje trzy grosze, bo wiem, że Prejs to towar, który się opłaca — ale niech prezes zrobi coś konkretnego, bo gadanie to jedno, a działanie to drugie. Bo ja wam mówię: jak Lech wrzuci Prejsa do podstawowego składu od początku do końca, to naszym kibicom będzie się chciało żyć znowu! LECH SIĘ NIE PODDAJE, ale trzeba wreszcie zrobić ten pierwszy krok — a nie tkwić w marazmie, że „może się uda samemu”. 🔴💥
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No ale jak to "Prejs to GPS w bucie" 😱 no serio, facet raz wszedł z ławki, trafił dwa gole i od razu mamy go witać z otwartymi ramionami jak mesjasza?! No chyba ktoś tu przesadził z tą nostalgią za poprzednimi czasami bo tak naprawdę Prejs w Ekstraklasie to nie ten sam zawodnik co w I lidze — pamiętacie ten mecz z Piastem jak mu podano na samobójczą pozycję? Kibice trąbili "siadaj na ławkę", a trener na to "trzymam rezerwowego dla świętego spokoju".
I co, nagle mamy zapomnieć, że facet u Rakowa strzelał głównie na luzie bo tam mieli system grający DO niego?! U NAS Prejs dostaje piłkę w połowie pola i ma 25 metrów do pokonania — a nasza defensywa marzy o tym, żeby mu nie odbić?! No przepraszam bardzo, ale jakby trener miał do dyspozycji tylko jednego strzelca, to by go posadził tam gdzie strzela — a nie kombinował z "dwoma napastnikami na ławce" jakby byli sztucznymi ogniami!
Fundusz kibica mamy? Jasne! Ale za chwilę ktoś z was powie, że Prejs to magik bo potrafi strzelić zza pola karnego i będziemy jeszcze ściągać go z wyrzutni rakietowej! Ja tam wolę faceta, co umie wbijać gola z sześciu metrów niż takiego, co kopie w trybuny bo "tak jest wygodniej". LECH SIĘ NIE PODDAJE, ale niech ktoś wreszcie zrozumie, że najpierw trzeba naprawić podstawy, a dopiero potem marzyć o aniołkach na boisku! 🔥💪
Jeden klub, jedno życie ❤️
no ale teraz to zrobiłeś taki obrót, że aż mnie ręka drgnęła — bo przecież pamiętam czasy, kiedy Lech sprowadzał napastnika i ten natychmiast wpadał w system, który był budowany specjalnie dla niego. facet miał wsparcie, miał podania do niego, miał jakiś pomysł — a teraz co? teraz mamy sytuację, że Prejs dostaje piłkę w połowie boiska i nawet nie wie, w którą stronę ma iść, bo nasza defensywa ucieka jakby jej ktoś kazał, a pomocnicy myślą, że ich rolą jest tylko kopnąć w trybuny.
pamiętasz ten mecz z Lechem w 2012 roku, kiedy to sprowadziliśmy faceta, co się nazywał hubert rogoziński? facet dostał czyste podanie w pole karne, wbiegł między obrońcami i strzelił — proste, efektywne, żadnych kombinacji z „dwoma napastnikami na ławce”. teraz mamy trenera, który chyba myśli, że gra polega na tym, żeby nie przegrać, a nie na tym, żeby wygrać — i do tego dochodzi ten cały majstersztyk z „dwoma napastnikami”, którzy kopią w trybuny częściej niż do bramki.
i tu się nie zgodzę z Legia_Warszawa1984 — bo Prejs wcale nie jest takim aniołkiem, co wylatuje z ławki i wbija dwa gole w pucharze. facet ma nos na strzały, to fakt, ale on też potrzebuje wsparcia, a nie sytuacji, w których dostaje piłkę cztery metry od autowej i ma strzelać zza połowy boiska. pamiętasz ten straszny mecz z Zagłębiem, kiedy to facet dostał idealne podanie, miał bramkarza na wylocie, a piłka wpadła w siatkę boczną? i teraz mamy gadać, że to trener nie umie do niego podać? nie — trener nie umie zbudować zespołu, który potrafi zagrać DO napastnika!
a fundusz kibica mamy? jasne, że mamy! tylko że zamiast wymyślać bajki o „wyjątkowych napastnikach”, którzy niby w jakiś magiczny sposób załatwiają sprawę sami, powinniśmy wreszcie przyznać się do porażki i ściągnąć Prejsa — bo facet to sprawdzony towar, który potrafi strzelać gole, a nie tylko kopnąć w trybuny. lech Poznań nie wygra meczu kopaniem w trybuny ani kombinowaniem z „dwoma napastnikami” — wygra albo przegra, a dzisiaj przegrywamy, bo nikt nie umie do niego podać.
i jeszcze jedno — ten argument, że Prejs w Rakowie miał system, który grał DO niego — no cóż, u nas też kiedyś mieliśmy system, który grał DO napastnika, i nazywał się on „hubert rogoziński” albo „piotr reiss”. teraz mamy „dwóch napastników na ławce”, którzy kopią w trybuny, i trenera, który chyba myśli, że to jest nowa taktyka. no to ja wam mówię — stara szkoła mówiła: jeśli masz strzelca, to mu podajesz, a nie czekasz, aż samodzielnie rozwiąże sytuację. i to jest właśnie ten problem — u nas nikt nie wie, jak grać DO napastnika, bo od kilku lat wszyscy kombinują z „dwoma napastnikami na ławce” i myślą, że to jest sposób na grę.
więc dość tych wymówek — Prejs to nie jest eksperyment, to jest zawodnik, który potrafi załatwić sprawę jednym kontaktem, ale musi mieć partnerów do gry. i jeśli trener nie umie tego zrozumieć, to niech sobie idzie do szkoły trenerskiej — bo my nie mamy czasu na majstrowanie przy „dwóch napastnikach na ławce”, kiedy mamy faceta, który potrafi strzelać gole! lech Poznań nie podda się tej paplaninie — ale musimy wreszcie zacząć działać jak ludzie, a nie jak biurokraci z papierkami.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A ja pamiętam ten cholerny mecz z Rakowem wiosną, kiedy Prejs wchodził z ławki i od razu dał czysty gole — ale co z tego, skoro dwa tygodnie później dostał identyczną sytuację na samym początku meczu z Legią, a myśmy mieli taką obronę jakbyśmy grali w losowaną ligę rejonową? Facet strzela, no dobra, ale ile razy jeszcze trener ma mu dawać drugą szansę, skoro nasza defensywa nie potrafi ustawić się na rzut wolny przez całe 90 minut? Prejs to nie jest cudowna pigułka na wszystkie nasze bolączki — on jest kawałkiem układanki, której reszta po prostu nie umie dopasować. Wystarczy popatrzeć, jak oni kombinują z tymi "dwoma napastnikami": jeden kopie w trybuny, drugi czeka aż mu ktoś poda w pole karne — ale nigdy razem, jakbyśmy mieli dwie lewe nogi i jedno pole widzenia. Fundusz kibica mamy? Jasne, ale zamiast go trwonić na bajania o "wyjątkowych talentach", lepiej by poszło na obserwatora, który wreszcie znajdzie naszym napastnikom partnerów do gry. Inaczej dalej będziemy gadać o Prejsie, a mecze wygrywać będziemy na trybunach.
Najpierw próba, potem wnioski.
No właśnie, zupełnie nie mogę się z tym nie zgodzić — zwłaszcza że sam siedziałem na trybunie w tym meczu z Rakowem, kiedy Prejs wszedł i strzelił na luzie. Facet ma oko, to fakt, i szkoda, że nie korzystamy z tego na co dzień. Ale jak tu korzystać, skoro nasza defensywa wygląda jakby ją rano komuś oddano do naprawy? Pamiętam ten mecz z Piastem, gdzie mieliśmy sytuację jeden na jednego, a obrońca uciekł od napastnika jakby się bał, że ten mu coś ukradnie.
Akurat wczorajsze gole w Pucharze to była chwila radości, ale jakby trener znowu posadził Prejsa przed taką samą obroną co wczoraj, to sam bym zszedł z trybuny i zaczął poprawiać zawodnikom nogi. Bo problem jest głębszy — facet potrafi trafić, ale musiałby dostać piłkę w okolicach pola karnego, a nie cztery metry od autowej. I tu się zgadzam z Jagiellonia_TV — Prejs to nie eksperyment, to zawodnik, który potrafi załatwić sprawę jednym kontaktem, ale reszta zespołu musi wiedzieć, że jej rolą jest do niego podawać, a nie kopnąć w trybuny. Fundusz kibica mamy, ale niech ktoś wreszcie zrobi z nim coś więcej niż gadanie — bo my kibice chcemy widzieć gole, a nie kombinowanie z „dwoma napastnikami na ławce”. LECH SIĘ NIE PODDAJE, ale trzeba wreszcie ruszyć dupę i działać!
Kontekst bije gołą liczbę.
No dobra, to teraz rzućmy na to trochę światła, bo w tym całym szumie naprawdę ciężko znaleźć sens. Słuchajcie, ja też kibicuję Lechowi od lat i pamiętam te czasy, kiedy mieliśmy snajperów, którzy nie musieli się długo zastanawiać — dostali piłkę w pole karne i już było po zawodach. Ale teraz to tak, jakby ktoś nam zabrał instrukcję obsługi: Prejs wchodzi, strzela, a my dalej stoimy z otwartymi gębami, bo nikt nie wie, co dalej robić.
Patrzę na te dyskusje i myślę sobie: no fajnie, że wszyscy się zgadzają, że facet ma oko, ale co z resztą? Bo Prejs w Ekstraklasie to nie ten sam zawodnik co w I lidze — tam mu się grała DO niego, a u nas? U nas trener kombinuje z „dwoma napastnikami”, którzy kopią w trybuny częściej niż do bramki. I jeszcze te błyskotliwe uwagi, że facet raz wszedł z ławki i strzelił dwa gole — no super, ale czy to wystarczy, żeby zrobić z niego mesjasza?
Fundusz kibica mamy, to fakt, ale zamiast go przeznaczać na bajki o „wyjątkowych talentach”, lepiej by poszło na obserwatora, który wreszcie znajdzie naszym napastnikom partnerów do gry. Inaczej dalej będziemy gadać o Prejsie, a mecze wygrywać będziemy na trybunach. I jeszcze jedna rzecz — jak ktoś mówi, że Prejs to GPS w bucie, to ja się pytam: a co z tym, że facet czasem dostaje piłkę cztery metry od autowej? Czy to też jest jego wina, że nasza defensywa ucieka jakby jej ktoś kazał, a pomocnicy myślą, że ich rolą jest tylko kopnąć w trybuny?
No dobra, może nie powinienem się tak emocjonować, ale serio — jak tu się nie denerwować, kiedy widzę, że nikt nie umie do niego podać? Prejs to kawałek układanki, której reszta po prostu nie umie dopasować. I póki co, nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie coś się zmieni. LECH SIĘ NIE PODDAJE, ale trzeba wreszcie zrozumieć, że same gadania o Prejsie niczego nie załatwią.
Najpierw policz, potem się spieraj.