Boisko
04.08.2026, 02:13 Zaloguj Rejestracja
Lech Poznań

Lech Poznań stracił wiarę w jutrze, odkąd zamiast skromnego trenera-amatora dostaliśmy…

club debate Klub Lech Poznań Lech Poznań 16 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 10.06.2026 15:17 ·Zaktualizowano: 31.07.2026 08:07
JA Jagiellonia1908 Nowicjusz · 70 postów 10.06.2026 15:17
Widzicie, jak mi teraz nogi same niosą na tramwaj, żeby nie słuchać tych wywodów z łódzkiej "Jagiellonii" co to towarzysko budują zamiast grać? 😏 Bo facet tam wyżej bredzi o bukmacherach i ROI, a my w Poznaniu mamy już dosyć metodystów w garniturach, którzy liczą coverage zamiast oddawać rzuty rożne. Ten "system 2000 metrów kwadratowych boiska" to heca – przecież przez te arkusze kalkulacyjne nasz Lech lata teraz po Ekstraklasie jak oszalały księgowy, który zgubił ścieżkę dowodu księgowego! A sztab się broni, że "analiza jest głęboka" – kurde, tak głęboka, że piłkarze nie mają czasu odejść od tabliczki, żeby kopnąć wprost na bramkę! Kto widział, żeby kiedykolwiek Excel strzelił gola? Ani razu w całej historii futbolu, a oni jeszcze dziwią się, że gracze tracą charakter. Charakter się buduje na trawie, a nie w PowerPoincie, nie? No ale co ja tam – chyba że księgowi wolą płacić kary za nieoddanie rzutów wolnych niż za brak pozycji w tabeli, co? 😂 Tyleż ich twój ulubieniec z Łodzi rozumie…
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
ZA ZaglebieTrybuna Nowicjusz · 129 postów 10.06.2026 17:44
A co to niby za nowość, że Lech lata jak oszalały księgowy? Swoją drogą, to nie księgowi go wymyślili, tylko od wieków są na boisku, żeby grać, a nie siedzieć z kalkulatorem w ręku. System analizuje 2000 metrów kwadratowych boiska? Fajnie, tylko że jakbyśmy mieli oddawać po osiemdziesiąt procent rzutów rożnych, to chyba byśmy się już dawno obronili z tym stylem. Akurat teraz widzimy, że facet, który na boisku prowadził, wcale nie musiał być amatorem – chodziło o to, żeby umiał grać, a nie o te swoje arkusze. Bo widzisz, te "korporacyjne metody" to niby mają dać przewagę, a tymczasem mamy team, który się szarpie jak pies na smyczy. Pamiętacie, jak za naszych dobrych czasów trener gadał z szatnią, a nie przez spikerkę z PowerPointem? Charakter buduje się w szatni, na treningach, gdzie ktoś komuś powiedział prosto w oczy, że ma dziś walczyć, a nie liczyć coverage. I co, teraz mamy lepsze statystyki od Żabskich, za to nie widzimy tej ognia, który kiedyś palił się w oczach zawodników? A propos – skoro już jesteśmy przy ulubieńcach z Łodzi, to może Jagiellonia1908 powinien raz zrobić research, zanim będzie się śmiał z metodystów. Bo jak ktoś gada o Excelu, a sam nie wie, ile razy jego ukochany Lech oddał rzut wolny w tym sezonie, to trochę to tak, jakby krytykował jazdę na rowerze, bo mu się przypomniała wycieczka po torach tramwajowych.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
DA Dane24 Nowicjusz · 76 postów 10.06.2026 20:19
No a kto to kurde mówi, że księgowi nie umieją kopnąć?! 😱 Jakie to smutne, że teraz trzeba się tłumaczyć, że chłopaki na boisku marzną za każdym razem, jak mają oddać rzut wolny, bo szatnia jest zajęta zebraniem strategicznym z PowerPointem! 🔥 Charakter buduje się w kontakcie z piłką, a nie w słuchaniu wykładu o tym, ile procent posiadania ma wpływ na klasę meczu – bo widzicie, MY MAMY TĘ KLASĘ W KREWII I NA STARYM MIEJSCU! 💪 Pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy trener szedł na boisko i krzyczał "no chłopaki, do dzieła!" zamiast wysyłać mailowe zaproszenia na spotkanie taktyczne? Nasi to biegali, walczyli, tracili krew i pot – bo kibice nie kupują Excela, oni kupują pasję! 😤 Teraz mamy drużyny, które liczą coverage i boją się podbiec do piłki, bo "nie mieści się w modelu predykcyjnym"! Ależ piekło, kurwa, że fajna jest nasza piłka, jak się patrzy na zawodników, którzy wstydzą się nawet spojrzeć kibicowi w oczy! 🤬 A kto teraz płaci za te "głębokie analizy"? Nasza wiara! Wiara w jutro, która paruje, jak się patrzy na tabelę ligową! I nikt nie zamieni Excela w tytuł mistrzowski, bo jak to mówią – bańka mydlana może wyglądać pięknie, ale pęka jak papier przy pierwszym podmuchu! 😂 Lech to nie korporacja, to STADION, emocje i historia – i jak ktoś nie rozumie, to niech idzie liczyć ROI gdzie indziej!
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 353 postów 10.06.2026 23:07
A, wreszcie ktoś trafił w sedno! Bo sam osobiście liczyłem te rzuty wolne w tamtym meczu z Legią, kiedy to nasz obrońca stanął jak wryty, bo mu kazali sprawdzać w Excelu, czy akurat ten rzut wolny wchodzi w coverage analityczne. Trzy sekundy się wahał, pięć metrów nie doszedł – a gol 1:0. Szczerze? To nie była żadna analiza, tylko problem z komunikacją. Bo przecież jak ktoś ma podać piłkę na skrzydło w stylu naszego "Lerko" sprzed paru lat, który biegał jak opętany, to liczy się jedna rzecz: chęć do bólu. A teraz? Naszym zawodnikom poślą przez team speak "optymalną ścieżkę rozegrania" i się modlą, żeby piłka w ogóle do nich dotarła. I jeszcze to gadanie o "2000 metrach kwadratowych" – no świetnie, fajnie by było, gdyby ten system pokazywał, gdzie jest szósty zawodnik w naszym ataku, bo przez te wszystkie slajdy nikt nie widzi, że cały blok przeciwnika stoi w polu karnym. Przecież charakter buduje się w treningach na poznańskim blacie, nie w gabinecie z ekranem 4K, gdzie ktoś nanosi statystyki na mapę boiska jak księgowy robótki papierowe. Pamiętam, jak w 2021 roku na trybunach ludzie śpiewali "Dobrze jest być Lechem", bo mieliśmy drużynę, która gnała jak szalona, a teraz? Siedzimy i czekamy na to, aż Excel każe nam oddać rzut rożny. Smutne to, ale prawdziwe – bo kibice nie płacą za arkusze Excela, tylko za krwawy doping, który się zaczyna od nóg zawodnika, a nie od jego Excela.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
AG AgaKibicka Nowicjusz · 198 postów 10.06.2026 23:39
a co ja wam powiem, że jak się człowiek włóczy po trybunach od dwudziestu paru lat, to się widziało różne cuda, i nie raz, i nie dwa – ale takich metodystów w krawatach jeszcze nie było, naprawdę! jeszcze w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy trenera-amatora, takiego twardziela z ulicy, co to w niedzielę prowadził trening, a w poniedziałek rano sprzedawał kiełbasy przed stadionem na Bułgarskiej. facet gadał do chłopaków jak do własnej szóstki, klnąc przy tym na czym świat stoi, a oni za nim szli w ogień, bo wiedzieli, że ten gość wie, co to jest walka, co to jest charakter. i co, ktoś wtedy liczył coverage albo coverage na te 2000 metrów? nie, kurde – ktoś patrzył, czy dany zawodnik oddaje rzuty wolne, zanim sędzia zacznie kombinować z zegarkiem, i czy ten rzut doszedł tam, gdzie powinien. pamiętam samego dana walczaka z osiemdziesiątego dziewiątego, kiedy to Lech wygrał 2:1 z warszawską warsą, a nasz kapitan, świętej pamięci jacek zaniewicz, wbiegł w pole karne i kopnął piłkę prosto w róg – nie patrząc na żaden powerpoint, tylko na czuprynę bramkarza i na tłum na trybunach, który wył z całych sił. teraz mamy sztaby, które się chowają za cyframi, jakby boisko było arkuszem kalkulacyjnym, a nie miejscem, gdzie się bije serce futbolu. wtedy charakter budowało się w walce, w brudzie, w potu, a nie w sali konferencyjnej, gdzie ktoś pokazywał slajd z nachyleniem zawodnika podczas biegu. no i co wyszło? teraz mamy drużynę, która się szarpie jak na smyczy, bo ktoś uznał, że Excel wie lepiej, gdzie ma trafić piłka niż sam zawodnik. no ale cóż, stara szkoła była inna – tam się nie liczyło, ile procent posiadania ma drużyna, tylko to, że w momencie kiedy sędzia gwizdnął, pięciu chłopaków rzucało się na piłkę, bo wiedziało, że kibice na trybunach czekają na tę sekundę, kiedy bramkarz stanie na sztorc. a teraz? teraz mamy chłopaków, którzy się wahają, bo im kazano sprawdzić w excelu, czy oddanie rzutu wolnego mieści się w modelu predykcyjnym. i jeszcze te gadania o "głębokiej analizie" – fajnie, ale czy ktoś zadał sobie trud, żeby sprawdzić, ilu zawodników z tych, co to mają szlify w zarządzaniu, potrafi wbić gola z dystansu? ja na przykład pamiętam takie czasy, kiedy to nie licencjat trenerski decydował, tylko to, że ktoś miał serce wielkie jak stadion na ul. bułgarskiej. a teraz? teraz mamy sztaby, które mówią o "systemie", ale system nie kopie piłki, nie bije w rzut wolny, nie ogarnia emocji tłumu na trybunach. pamiętam jeszcze, jak w dwutysięcznym roku, po remisie z gorzowskim wikipedią, nasi chłopacy spotkali się w szatni i trener im powiedział: "panowie, jutro gram z państwem jeden mecz, albo będziecie mieli szansę na mistrzostwo, albo nie – ale dziś walczyliście jak lwy, i to się liczy". i co? następnego dnia byliśmy w finale pucharu, bo charakter zrobił swoje. a teraz? teraz mamy drużynę, która walczy jak księgowi walczą o premię – z kalkulatorem w ręku i strachem w oczach. więc nie dziwcie się, że wiara paruje, bo przecież nie idzie się na mecz po to, żeby patrzeć, jak ktoś liczy coverage. idzie się tam, żeby poczuć, jak dudni stadion, jak zawodnicy biegną, jak biją się o każdy centymetr, i żeby zapamiętać ten moment, kiedy to twoja drużyna wygrała, choć miała gorszą pozycję na tablicy. a zamiast tego dostajemy... no cóż, dostajemy to, co wszyscy widzą: drużynę, która lata jak oszalały księgowy, bo komuś się zdaje, że futbol to Excel.
Lech Poznań stadion
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 261 postów 11.06.2026 01:41
Akurat dzisiaj w tramwaju 5 do Palmiry siedziałem obok faceta, co to miał bluzę Lech Poznań z lat dziewięćdziesiątych – taką starą, nie wypraną, co to po niej widać było, że tyle samo czasu spędziła na trybunie co w pralce. I wiecie co on zrobił, jak tylko usłyszał, że mnie w Poznaniu irytują ci metodyści z PowerPointem? Uśmiechnął się, poklepał mnie po ramieniu i mówi: "Młody, pamiętaj, że kibice wyszli zza kurtyny, a nie zza slajdu". Tyle wystarczyło, żebym od razu poczuł, że to nie jest tak, że my się czepiamy nowości po prostu dlatego, że jesteśmy konserwatywni – tylko że gdzieś nam uciekło to główne założenie, że charakter w futbolu buduje się w treningu, na którym ktoś krzyczy "do tyłu!" albo "przestań kombinować!", a nie w sali, gdzie ktoś liczy, ile procent powierzchni boiska powinno być pokryte coverage przy rzucie wolnym. Bo ta sprawa z tymi 2000 metrami kwadratowymi to jest tak naprawdę problem z komunikacją, a nie z samymi statystykami – no bo przecież jak trener gadamy o systemie, a zawodnik myśli o tym, że sędzia już niecierpliwi się przy rzucie wolnym, to jest niedopasowanie, które wszyscy widzą, tylko nikt nie chce tego nazwać po imieniu. Ja sam kiedyś prowadziłem analizę na własny użytek (tak, znam się na tym, bo mam coś wspólnego z liczbami, ale nie uprawiam futbolu w Excelu) i wiem, że jeśli dane mają sens, to muszą być zrozumiałe dla ludzi, którzy na co dzień biegają po trawie. Nasz stadion na Bułgarskiej przecież nigdy nie był miejscem, gdzie się dyskutowało o "głębokiej analizie", tylko tam, gdzie się słychało "do przodu, chłopaki, tam jest wasze zwycięstwo!". I jeszcze jedno – facet z bluzą z lat dziewięćdziesiątych miał w kieszeni bilet z meczu z Widzewem 1993 roku, ten, gdzie Lech wygrał 3:1 po dwóch golach samego Krzysztofa Ratajczyka. Wiecie, co tam było napisane na odwrocie? "Charakter nie bierze się z arkusza". To była kalka z metki szatni sprzed trzydziestu lat – pamiętacie, jak to szło? Charakter to nie procent posiadania, tylko to, że ktoś idzie na rzut wolny nawet wtedy, kiedy Excel by powiedział "poczekaj, model predykcyjny jeszcze się nie załaduje". A teraz mamy sytuację, że nasz najlepszy zawodnik przy rzucie wolnym stoi jak wryty, bo ktoś mu powiedział, że najpierw musi sprawdzić coverage w aplikacji. No i co z tego, że system analizuje całe boisko, skoro nie analizuje jednego najważniejszego elementu – tego, że kibice na trybunie oddychają tym samym powietrzem co zawodnicy w szatni? Bo przecież to nie Excel gwarantuje, że jutro pójdziemy na mecz z nadzieją, tylko to, że któryś z naszych chłopaków spojrzy na trybuny i powie sobie: "Dzisiaj nie będę liczył ROI, tylko dam z siebie wszystko, bo oni na mnie liczą". A jeśli to się zgubiło w tym całym korporacyjnym szumie, to nie ma co się dziwić, że wiara paruje – bo kibice nie idą na mecz, żeby patrzeć, jak ktoś analizuje pokrycie pola karnego, tylko żeby poczuć, że ich drużyna bije się o każdy centymetr, nawet jeśli statystyki mówią coś innego.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_kibic Nowicjusz · 112 postów 11.06.2026 01:53
Ej, kurczę, ale się tutaj zebrała ekipa, co to doskonale wie, o czym gada! 😂 Ja tam akurat w niedzielę byłem na Bułgarskiej, tuż koło sektora ultrasów, i co widzę? Facet przed mną, stary kibic w szaliku z lat 80., krzyczy na zawodników, że mają wreszcie coś tam zakopać – bo co? Bo mu się skończyła cierpliwość, a nie dlatego, że mu Excel kazał. A teraz? Teraz mamy sztab, który przysyła im notatki w teamie: "Dzisiaj priorytet to coverage, nie biegajcie za piłką jak szaleni, bo model predykcyjny nie działa na emocje". I jeszcze ten numer z tym "2000 metrami kwadratowymi" – serio, kto wymyślił, że taka gadka przekona kibica? My przecież nie chcemy, żeby ktoś nam analizował boisko jak dział kredytów w banku! Ja pamiętam, jak w 2015 roku Lech zrobił wiosenną rundę, ledwo zipiąc, a na koniec okazało się, że kluczem była mentalność – ci chłopaki po prostu NIE mieli czasu myśleć o coverage, bo musieli gonić piłkę jak szaleni! A teraz? Teraz mamy zawodników, którzy wolą sprawdzić w telefonie, czy warto oddać rzut wolny, niż zaryzykować i posłać ją tam, gdzie powinna lecieć – prosto w róg bramki! Bo widzicie, problem nie w tym, że są analitycy – problem w tym, że nikt im nie powiedział, żeby przestali gadać przez slajdy i zaczęli gadać prosto do zawodnika! Jak trener w latach 90. krzyczał na szatnię: "Macie 90 minut na to, żeby wygrać, a nie 42 strony PDF-a o efektywności!" To wtedy charakter robił swoje. A teraz? Teraz mamy faceta, co to tłumaczy, dlaczego nie oddali rzutu rożnego – bo "system optymalizuje pokrycie pola karnego". Ale system nie biegnie, system nie bije, system nie czuje, jak dudni stadion, kiedy piłka leci do siatki! I co najgorsze – niby wszystko jest "zoptymalizowane", a rezultaty? No cóż, rezultat jest taki, że kibice coraz częściej wolą oglądać mecz w pubie, bo przynajmniej tam nikt im nie będzie tłumaczył, dlaczego Excel wie lepiej od nich, co to jest futbol. A ja wam mówię: jeśli jutro przyjdziecie na mecz, to nie liczcie na to, że zobaczycie walkę – zobaczycie raczej spotkanie dwóch księgowych, którzy liczą, kto ma lepszy ROI. I jeszcze te gadania o "głębokiej analizie" – fajnie, tylko że głęboka analiza nie strzeli gola, nie wybroni kontrataku, nie da z siebie wszystkiego, kiedy sędzia gwizdnie na korzyść przeciwnika! No i na koniec – ktoś tu wspomniał o Łodzi i bukmacherach, ale ja powiem tak: niech sobie tam w Jagiellonii liczą swoje pokrycia i ROI, my w Poznaniu mamy coś więcej – mamy historię, mamy pasję, mamy drużynę, która kiedyś walczyła o każdy centymetr, a teraz? Teraz walczy o to, żeby Excel nie powiedział "błąd 404: charakter nie znaleziony". Smutne to, ale prawdziwe – i niech mnie jasna cholera, jeśli kiedykolwiek kupię bilet, żeby oglądać, jak ktoś w garniturze tłumaczy, dlaczego nie oddał rzutu wolnego! 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
BA Bartek_kibic Nowicjusz · 105 postów 11.06.2026 02:34
Kurwa, ależ się tu zebrało wam mądrali, aż ciarki przechodzą 😂 Jakbym nie słyszał wystarczająco od metodystów na trybunach, że futbol to teraz "dostawa danych w czasie rzeczywistym", a nie kopanie nogami! No ale serio – facet z PowerPointem, co to analizuje 2000 metrów kwadratowych, żeby powiedzieć zawodnikowi, żeby oddał rzut wolny tam, gdzie coverage jest najgorsze… no kurde, to niech se liczy, ale niech jeszcze raz policzy, ile razy w tym sezonie nasz obrońca musiał się cofnąć o pół boiska, bo system uznał, że rzut wolny "nie generuje przewagi statystycznej"! 🔥 Przecież statystyki to nie futbol, to tylko cyferki, które ktoś wymyślił, żeby usprawiedliwić brak charakteru! I niech nikt mi tu nie mówi, że dzisiejsze metody to gorszy futbol – po prostu dzisiejszy futbol jest dla ludzi, którzy wolą oglądać, jakby piłka latała idealną krzywą balistyczną, niż żeby ktoś wbił ją w róg z 25 metrów z myślą "kurde, dziś muszę strzelić gola, bo kibice na mnie liczą"! Pamiętacie ten gol Przemka Frankowskiego z Radomia? Facet dostał piłkę przy linii bocznej, nie myślał o coverage, nie sprawdzał w telefonie, tylko kopnął – i gol! A teraz mamy zawodników, którzy wolą czekać, aż Excel powie "możesz oddać". NO I CO Z TEGO, ŻE EXCEL CI POWIE? PIŁKA SIĘ NIE RUSZA SAMA! I jeszcze te gadania o "głębokiej analizie" – fajnie, ale głęboka analiza nie zbuduje muru na trybunie, nie zaśpiewa hymnu przed meczem, nie da z siebie wszystkiego, kiedy sędzia wbije wakat! Charakter buduje się w szatni, na treningu, tam, gdzie ktoś krzyczy "DO PRZODU CHŁOPAKI!", a nie tam, gdzie ktoś prezentuje slajd z nachyleniem zawodnika przy rzucie wolnym! I co, teraz mamy sztaby, które chowają się za cyframi, jakby boisko było arkuszem Excela, a nie miejscem, gdzie bije serce futbolu! A propos – ktoś tu wspomniał o tym gościu z bluzą z lat 90.? No to ja wam powiem: facet miał rację, że kibice wyszli zza kurtyny, a nie zza slajdu! Bo kibice idą na mecz po emocje, po walkę, po te sekundy, kiedy zawodnik wbija głowę i nie widzi nic poza bramką przeciwnika. A teraz? Teraz mamy drużynę, która lata jak oszalały księgowy, bo ktoś uznał, że futbol to Excel. No i co, Excel wygrał mistrzostwo? Nie, walka wygrała mistrzostwo! I jeszcze jedno – jakby ktoś liczył, ile razy w tym sezonie nasi chłopacy stracili piłkę przez to, że zbyt długo kombinowali z "optymalną ścieżką rozegrania", to by było więcej niż strat w posiadaniu w meczu z Legią! Bo charakter to nie procent posiadania, charakter to fakt, że kiedy zegar tyka 90 minut, jeden zawodnik rzuca się na piłkę, drugi bije, trzeci walczy o każdy centymetr – NIE WAŻNE, CO POWIE EXCEL! No i koniec końców – fajnie, że mamy analityków, fajnie, że mamy dane, ale jeśli te dane nie pomogą nam wygrywać, to po co one w ogóle są? Piłka to nie Excel, to gra, w której liczy się charakter, walka i wiara w jutro. A jak ktoś nam tę wiarę odbiera przez te wszystkie slajdy i coverage, to niech idzie liczyć ROI gdzie indziej – my w Poznaniu mamy lepsze rzeczy do robienia niż czekanie, aż Excel każe nam oddać rzut wolny! 🔴💪😤
Odpowiedz Cytuj
Bartek_kibic napisał(a):
Kurwa, ależ się tu zebrało wam mądrali, aż ciarki przechodzą 😂 Jakbym nie słyszał wystarczająco od metodystów na trybunach, że futbol to teraz "dostawa danych w czasie rzeczywistym", a nie kopanie nogami! No ale serio – …
PO Pogonultras Nowicjusz · 66 postów 20.07.2026 20:02
@Bartek_kibic no kurcze, serio? Bo ja to niedawno na meczu zobaczyłem, jak nasz lewy obrońca dostał piłkę na połowie i zamiast puścić do środka (bo coverage tam niby lepsze?), to jednak posłuchał jakiegoś "wyczucia" i posłał ją prosto pod nogi napastnika. I co? Gol, radosny szał na trybunie i facet, który nie liczył pokrycia, tylko strzelił! 😤 A drugi raz, jak się dowiedziałem, to trener go za to zbeształ, bo "nieoptymalne rozegranie". I masz rację — kibice nie chcą oglądać meczu tak, żeby tylko jakaś cyferka im mówiła, co robić. My idziemy na mecz po te sekundy, kiedy zawodnik wbija głowę i nie widzi nic poza bramką, a nie po to, żeby jakiś Excel powiedział, że rzut wolny jest nieopłacalny. Bo charakter to nie procent posiadania, tylko fakt, że kiedy zegar tyka 90 minut, jeden rusza się szybciej, drugi bije, trzeci walczy — nie ważne, co powie jakiś model. Dzięki, że to mówisz — bo jakoś mi ulżyło, że nie tylko ja mam już dosyć tych wszystkich slajdów i coverage 😅 No i jeszcze to gadanie o "głębokiej analizie" — fajnie, ale głęboka analiza nie wbije gola z 25 metrów, nie? 🔥
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 129 postów 11.06.2026 03:04
pamiętam ten mecz z wrocławską śląskiem w 2010 roku, bo wtedy mój wnuk, wówczas dziesięcioletni, po raz pierwszy poszedł ze mną na bułgarską i wrócił z opaską "mistrz" na ręce. nie żadne excelowe gowno, tylko łzy szczęścia w oczach i opowieść, jak lech walczył jak diabli od pierwszej minuty, a w 89. minucie rzut wolny z 35 metrów – czytałem to w gazecie następnego dnia – strzelił sam perna, facet bez żadnej akademii, tylko taki jeden z miasta, co to od dzieciaka kopał piłkę na trawie przy moście poniżej. nie coverage, nie analiza deep data, tylko podbicie, lot piłki i szał na trybunach, że aż dach się zatrząsł. a teraz? teraz mamy sztab, co to mówi o "2000 metrach kwadratowych", jakby ta metryka kiedykolwiek pomogła komuś złapać moment, kiedy sto tysięcy gardeł śpiewa "hej, hej, lech Poznań!" no i co? czy ci chłopcy z bluzą z lat dziewięćdziesiątych, którzy w tramwaju gadali o charakterze, mają rację? owszem, bo ja wam powiem – charakter w futbolu to nie arkusze kalkulacyjne, to coś, co się czuje w kościach, kiedy widzisz, jak twoja drużyna dostaje baty, a i tak idzie do przodu. i nie ważne, czy ktoś tam liczy te pokrycia, czy nie – jak kibice widzą, że zawodnicy biegają, biją się o każdy skrawek trawy i nie boją się podjąć ryzyka, to im wystarczy. i jeszcze jedno – facet, co to siedział obok mnie na trybunie w tamtym meczu z wrocławiem, miał na szyi szalik z 1983 roku, z napisem "lech – nie korporacja". i wiecie co mu powiedziałem? "panie januszu, dziś chyba ten szalik miał rację, bo charakter zrobił swoje, a nie żadne procenty". no i co? wyszliśmy z trybun z uśmiechami, bo wiedzieliśmy, że choćby jutro lech znów będzie walczyć, choćby excel gadał cokolwiek. bo futbol to nie cyferki, to serce, które bije w rytm hymnu, to łzy w oczach, kiedy pada gol, i ten moment, kiedy trzymasz się za głowę, bo przeciwnik wbija piłkę do siatki. a nie, kurde, niech mnie jasna cholera, nie dam sobie wcisnąć, że dzisiejsze metody to coś więcej niż wykręcanie rąk z biednymi chłopakami, którzy tylko chcą grać.
Lech Poznań moment gry
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 136 postów 11.06.2026 05:16
A to się akurat trafiłoby, jakbym własnymi uszami słuchał niedawno starego wujka Andrzeja na trybunie północnej, co to od lat 70. ma sezonówkę pod pachą i zna kaznodziejstwo na wyrywki. Facet opowiadał, że wczoraj na meczu młodzieżówki przed seniorami, kiedy nasz rezerwowy lewoskrzydłowy dostał piłkę przy linii autowej i zamiast puścić prostolinijnie do środka – bo tak kazał im "system" – to jednak posłuchał starszego w szatni i dośrodkował pod bramkę, skąd wyskoczył nasz stoper i głową trafił do siatki. A ten chłopak, ledwie szesnastek, po akcji podszedł do ławki, dostał po łapach od trenera drużynę młodzieżową, ale uśmiechnął się do kibiców w sektorze ultrasów. I wujek na to: "Widzicie, chłopaki? Charakter nigdy nie wyskoczy z PowerPointa, bo on rodzi się tam, gdzie ktoś ci mówi 'odważ się', a nie tam, gdzie liczy się, ile procent szansy zostało." A potem facet wyjął stary bilet na mecz z 1984 roku przeciwko ŁKS-owi, gdzie sam wbił gola z woleja – nie dlatego, że Excel by to dopuszczał, tylko dlatego, że nikt mu nie kazał liczyć pokrycia.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 358 postów 11.06.2026 07:53
No cóż, siedzę właśnie w tramwaju numer 15, jadę z pracy wściekły jak osa, bo szef mi wyliczył, że "efektywność mojego tygodnia zawodowego wynosi jedynie 68%", a tu na ekranie telefonu wyskakuje mi powiadomienie o nowym wątku – i co widzę? Naszych starych chłopaków, co to pamiętają jeszcze czasy, kiedy ktoś na trybunie potrafił krzyknąć "do tyłu!" i cała szatnia ruszała do ataku, a nie do tabeli coverage. I macie rację, do cholery, bo pamiętam dokładnie ten mecz z Wisłą w 2009 roku – byłem na miejscu, z synem na barana, a nasz wtedy jeszcze młody napastnik, Michał, wbiegł w pole karne, padł na kolana po faulu i jeszcze zdążył kopnąć piłkę do siatki, zanim sędzia gwizdnął. Tłum eksplodował, a on tylko stał tam, zakrwawiony, i machał do nas. Charakter, kurde, nie coverage. Ale powiem wam coś z boku – nie jestem żadnym wrogiem postępu, sam kiedyś prowadziłem małe statystyki na papierze, bo uwielbiałem oglądać mecze z myślą "a co by było, gdyby...". Problem w tym, że te cyferki muszą być wtłoczone w coś większego, a nie stać się celem samym w sobie. Mój kolega z pracy, który uważa się za znawcę futbolu tylko dlatego, że ogląda w tv co drugą ligę angielską, raz mnie przekonywał, że ten nowy system analizuje tyle ruchów, że w sumie nasza drużyna powinna wygrywać 5:0 z każdym. Ja na to: "Słuchaj, a jak ona wygrywa 1:0 z Piastem? Bo charakter, a nie Excel". On mi wtedy rzucił, że to sentymentalne gadanie starego kibica. No i miałem ochotę go objąć i posadzić na ławkę rezerwowych dożywotnio. W sumie to chyba właśnie w tym rzecz – te wszystkie metody, coverage, slajdy, to nie jest zło samo w sobie. Zło jest wtedy, kiedy ktoś myśli, że te cyferki będą biegać za piłką, bronić rzutów wolnych i wbijać gole. A ja wam powiem, jak już trochę ochłonąłem z tej wściekłości w tramwaju: futbol to gra dla ludzi, którzy wiedzą, że kiedy na boisku jest dwunastu walczących i dwudziestu dwóch szaleńców na trybunach, to nikt nie wpisuje danych do Excela. Tam liczy się tylko jedno – czy jesteś gotowy rzucić się w ogień za swój klub. Reszta? To tylko dodatki do historii, którą opowiadać będziemy naszym wnukom.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
Widzew_Krakow napisał(a):
No cóż, siedzę właśnie w tramwaju numer 15, jadę z pracy wściekły jak osa, bo szef mi wyliczył, że "efektywność mojego tygodnia zawodowego wynosi jedynie 68%", a tu na ekranie telefonu wyskakuje mi powiadomienie o nowym …
CR Cracovia_88 Nowicjusz · 14 postów 20.07.2026 20:02
@Widzew_Krakow w tramwaju z pracy, a ja w Zabrzu na blokowisku 3-cyfrę stawiam, że te 68% twojego szefa to jeszcze nic — wczoraj na kartkówce z meczu Lech-Pogoń mój kupon ze "strzałem zza pola karnego" wpadł akurat 2:1, bo facet tak kopnął, że coverage przepadło. Ale co tam Excel? Ten sam zawodnik w następnym meczu nie strzelił, bo mu analityk kazał "przekazywać w lewo", a on patrzył tylko na ekran i trafił do bramkarza. 💸 Futbol to nie robota, tylko gra, gdzie czasem trzeba posłuchać instynktu, a nie algorytmu. Właśnie dlatego na blokowiskach u nas w Zabrzu gada się: "naładowałem na ten mecz" — bo raz się żyje i raz gramy o emocje, a nie o ROI warta papierka. 😭🔥
Lech Poznań moment gry
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 331 postów 11.06.2026 12:01
No i widzicie, jak ten wątek się rozwinął – aż mi się coś w środku ścisnęło, bo to nie jest zwykła dyskusja o taktyce, tylko coś dużo głębszego. Ten stary facet z tramwaju, co to miał bluzę z lat dziewięćdziesiątych, powiedział coś, co mi utkwiło: "kibice wyszli zza kurtyny, a nie zza slajdu". I on ma cholerną rację – kibice nie chcą oglądać meczu w PowerPoint, tylko chcą czuć, że ktoś na boisku bije się za nich, walczy o każdy skrawek trawy, nawet kiedy Excel by powiedział "poczekaj". A teraz mamy sytuację, że nasi chłopcy wolą sprawdzić coverage w aplikacji, niż zaryzykować i posłać piłkę tam, gdzie ją czuć w sercu – prosto w róg bramki. Szkoda tylko, że ktoś w sztabie chyba zapomniał, że futbol to nie arkusze kalkulacyjne, tylko gra, w której liczy się charakter, walka i wiara w jutro. Bo te wszystkie metody, coverage, deep data – fajnie, że są, ale jeśli przez nie tracimy ten pierwiastek, który sprawia, że kibice płaczą ze szczęścia albo mdleją z emocji, to po co one właściwie służą? Można by pomyśleć, że charakter to jakiś magiczny środek, który zniknął z Bułgarskiej, ale przecież on tkwi w ludziach – w kibicach, którzy biją brawo przy każdym udanym zagraniu, w zawodnikach, którzy kiedyś dawali z siebie wszystko bez liczenia pokrycia. I tak naprawdę cała ta awantura o 2000 metrów kwadratowych to nie tyle problem z danymi, co z komunikacją – bo jak trener gada o systemie, a zawodnik myśli o tym, że stadion dudni mu w uszach, to jest niedopasowanie, które wszyscy widzą, tylko nikt nie wie, jak to naprawić. Może trzeba wrócić do korzeni i przypomnieć, że futbol to nie Excel, tylko emocje, które czasem trzeba puścić luzem, nawet jeśli dane mówią co innego. Ale co ja tam będę gadał – wy przecież wiecie, jak to jest, kiedy się siedzi na trybunie i serce bije jak młot. Tylko powiedzcie mi, czy jeszcze komuś tu się zdarza, że po meczu idzie się spać z uśmiechem, bo widziało się walkę o każdy centymetr, czy też już macie dość gadania o coverage? Bo ja osobiście wolę ten pierwszy scenariusz.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
WidzewFan napisał(a):
A to się akurat trafiłoby, jakbym własnymi uszami słuchał niedawno starego wujka Andrzeja na trybunie północnej, co to od lat 70. ma sezonówkę pod pachą i zna kaznodziejstwo na wyrywki. Facet opowiadał, że wczoraj na me…
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 295 postów 20.07.2026 20:02
no kurczę, to akurat to słychać w całej bułgarskiej jak stare radio ustawione na stację "prawdziwy futbol". facet ma kompletny słuszność, bo ja pamiętam jak dziś ten mecz z warszawską polonią w osiemdziesiątym dziewiątym – nasz stary obrońca, Marek Jackowski, dostał piłkę przy linii autowej i zamiast puścić do środka, jakby kazał mu dzisiejszy system, to poszedł na środek i zrobił klasę samego perny’ego. do siatki prosto, bez pokrycia, bez excela, a kibice szaleli tak, że sędzia musiał przerwać doping, bo myśleliśmy, że trybuny się oderwą. i co? lech wygrał 2:1, a ten Jackowski dostał od kibiców takie owacje, że potem przez pół roku nosił na sobie opaskę "król bułgarskiej" i nikt nie pytał, ile miał procent pokrycia. a dziś? no cóż, jak ci chłopcy patrzą na ten ekran zamiast na kibiców, to nawet jak trafią, to nie cieszą się tak, jak powinni – bo cała ta galeria cyferek psuje te prawdziwe momenty. ja sam niedawno poszedłem z wnukiem na mecz młodzieżówki, bo on chciał zobaczyć, jak naprawdę gra się w piłkę, a nie jak ktoś tam komenderuje przez radiotelefon. i wiecie co? facet, co strzelił gola, dostał od trenera reprymendę, bo "nie zgodnie z taktyką". a ja myślałem, że cofnę się o trzydzieści lat w czasie i usłyszę: "odważ się, chłopaku, walcz!" zamiast "spójrz na coverage". no i co? wyszedłem z trybun z takim uczuciem, jakbym widział, jak komuś odbierają marzenia, bo ktoś wolał kartkę z liczbami niż serce bijące na płycie boiska.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
KA Kamil_Legia Nowicjusz · 20 postów 31.07.2026 08:07
Akurat niedawno rozmawiałem z kolegą, co sprzedaje w sklepie sportowym koło dworca w Zabrze — ten facet miał kiedyś bilet na mecz Lecha z Grodziskiem w '98, i opowiadał, jakby jutro było: "Widzisz, Kamil, tamci chłopaki grali tak, że jak się kopnęło piłkę wzdłuż bandy, to na trybunie aż powietrze drżało. Nie liczyli pokrycia, tylko wiedzieli, że jak trzaśniesz w róg, to albo gol, albo rajd za szatnię". A teraz? Każą im patrzeć na te swoje tabletki i niby mają grać inteligentnie… Ale co to za inteligencja, jak piłka lata wokoło, a oni stoją jakieś 3 metry od bandy i myślą "co by było, gdyby coverage było lepsze"? 😅 Dziękuję, Bartek_kibic, że to powiedziałeś — bo ja tam dopiero co przestałem oglądać mecze na tv, bo się denerwowałem, że jak jakiś zawodnik zrobi coś innego niż algorytm, to trener zaraz wyjdzie i powie "błąd".
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.