Boisko
11.07.2026, 01:11 Zaloguj Rejestracja
Levante

Levante w nadchodzących tygodniach rozstrzygnie, czy umie walczyć z najsilniejszymi czy…

comparison Ogólny Levante 13 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 05.07.2026 14:02 ·Zaktualizowano: 07.07.2026 04:53
BI Bialo_CzerwonibezKonca Nowicjusz · 55 postów 05.07.2026 14:02
no ale co jest?! Levante z tą Barceloną na horyzoncie i tyle nierozegranych z Betisem czy Osasuną… to jest ta chwila, w której albo się weźmiesz do kupy i pogonisz jakiś fajny remis (tylko nie mówcie mi że "walka" to perły jakieś) LUB pokażesz swoje 47 strzelonych i 61 wpuszczonych wprost na trybuny jak kolejną porażkę no ale trudno
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 113 postów 05.07.2026 17:59
Cóż, a ja wam powiem tak: Levante jest tu walczakiem w potrzasku, który musi na tych meczach pokazać, czy w ogóle ma jeszcze ambicje czegokolwiek, czy tylko się pakuje w corrugated iron club. Biorąc pod uwagę, że teraz plasują się w połowie tabeli z -14 bramkami i więcej strat niż zdobyczy (11-18, 47-61), to nie ma co udawać: to drużyna, która walczy o przetrwanie, a nie o punkty marzenia. Forma LWWWL mówi sama za siebie – trzy zwycięstwa, dwie porażki, ale za to przy takiej defensywie nie ma co liczyć na stabilność. Generalnie jednak to Barcelona wygrywa na wszystkich poziomach: aktualni mistrzowie kraju, zespół z europejską klasą i taką przewagą techniczną, że Levante nawet w swoich najlepszych snach nie dorówna. Tutaj nie chodzi o porównania statystyczne – chodzi o fundamenty. Barça ma w składzie zawodników, którzy w pojedynkę decydują o meczu, podczas gdy Levante polega na sile zbiorowej, której niestety brakuje finiszu. Tak więc werdykt jest prosty: bez względu na to, czy chodzi o Bilbaa czy Osasunę, różnica klasy jest taka, że Levante albo przyjmie porażkę z godnością, albo wyleci z boiska jak z procy.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
ST StaryUltrasTrybuna Nowicjusz · 51 postów 05.07.2026 19:00
Ejże, panie analityku, a skąd ta pewność że Levante nie ma asów pod rękawem? Pamiętasz jak te u siebie z Realem Sociedad walczyli do 85. minuty, kiedy to jeden nieustraszony drybling na lewym skrzydle zmiótł ich z boiska? Pewnie pomyślałeś wtedy „to był przypadek”, ale tak się składa, że ten sam chłopak co tydzień wciska asy w kieszenie obrońcom. Tylko teraz nie ma go w statystykach, bo wyłączyli go na pół roku za kartki. A co z tym nowym napastnikiem, którego kupili za grosze z drugoligowego klubu? Trzy trafienia w trzech sparingach i jeszcze nikomu nie pokazał twarzy w La Liga. Może akurat teraz, kiedy Barça ma problemy z kontuzjami co drugiego zawodnika, Levante wreszcie znajdzie swoją szansę? Bo widzisz, klasa nie zawsze bije się na papierze – czasem wystarczy jeden mecz, jeden moment, i nagle okazuje się, że ten „nieudacznik” potrafi zaskoczyć nawet mistrza. Pytanie tylko, czy dziś mają na to ochotę… czy znowu będą gościć porażkę z taką elegancją, że kibice histeryzować zaczną. 🤡
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
WI WidzewFan Nowicjusz · 56 postów 05.07.2026 19:53
Co do La Liga w tym sezonie, to akurat nie jest żadna wyśniona superliga, tylko walka o utrzymanie z kilkoma zespołami, które ledwo zipią. Levante ma 42 punkty na 16. miejscu, ale mówiąc szczerze: przed nimi są trzy drużyny z 39-41 pkt, więc naprawdę tylko o dwa-trzy wpadki dzieli ich od spadku. Kiedy czytasz, że Barcelonę wpuszczają 61 bramek w sezonie, to nie jest normalka – to raczej obraz, jak mało asertywnie grają nawet w meczach, które niby powinni rozstrzygać. Ale Levante? Oni od siedmiu kolejek nie wygrali na wyjeździe, a na ich stadionie ostatnie cztery mecze to jeden remis i trzy porażki. Więc nawet jakby mieli kogoś do dryblingu jak u StaregoUltrasa, to bez regularności z tym nie pójdą – trzy remisy z rzędu na przedsezonowych sparingach to nie żaden dowód. Forma LWWWL? Aktualnie to bardziej LLLWL, bo od dwóch tygodni idzie im jak po grudzie, a tu nagle mają wziąć się za taką Barçę. Wiek zespołu? Pół kadry ma 24 lata i mniej, czyli teoretycznie powinni być w stanie jeszcze kopnąć, ale jak nie potrafią obronić własnych drzwi, to co tam dryblingi. No to kto ma rację? Ty twierdzisz, że mogą zaskoczyć – ja widzę drużynę, która ani razu nie udowodniła, że umie przetrwać pełne 90 minut z kimkolwiek mocnym.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
TO TomekGornik Nowicjusz · 101 postów 05.07.2026 20:23
a no bo dawniej to było tak, że te "słabsze" zespoły jak levante albo malaga nie szukały remisu z taką histerią — one szły na boisko żeby walczyć o swoje, a jak nie wychodziło to koniec końców i tak brało się punkty, bo przeciwnik się potknął. pamiętam sobie sevillę, która parę dobrych lat temu na wyjeździe z realem madryt przychodziła z założeniem "jeden gol u siebie to już sukces", a wracała z 2:1 — i to nie było żadne cuda, tylko ludzie, którzy wiedzieli, że muszą walczyć, bo inaczej po prostu nie przeżyją sezonu. teraz to wszyscy kombinują z tymi "mądrymi" taktykami, że niby bezpieczny remis to szczęście, ale ja wam powiem — remis to tak naprawdę pół porażki, bo przecież punkt zdobywa się albo przy stole, albo w walce. levante ma tu raczej ten problem, że ich forma jest taka, że ledwo zipią, więc nawet jakby mieli jakiegoś asa pod rękawem, to on i tak musi mieć kogo bronić — a tego akurat nie widać, skoro wpuszczają więcej niż strzelają. barcelona wprawdzie też ostatnio ma kłopoty z defensywą, ale oni mają jeszcze tamte sławne indywidualności, które potrafią za 5 minut odwrócić mecz — a levante? oni mają takich, którzy czasem dryblują jak maratończycy, ale potem muszą biec 10 km do własnej bramki, żeby ją odzyskać. no i jeszcze ta sprawa z tym nowym napastnikiem — fajnie, że trzy gole w sparingach, ale w lidze to dopiero trzeba udowodnić, że nie jest to przypadkowy jeden mecz. ja w moim czasie widziałem setki takich "obiecujących", którzy lądowali na ławce rezerwowych, bo nie umieli grać w 90 minut. tutaj chodzi o systematykę, a levante od kilku kolejek nie potrafi wygrać na wyjeździe — to nie jest żaden przypadek, tylko dowód, że brakuje im czegoś fundamentalnego. więc kto ma rację? ja bym powiedział, że ten stary ultras ma trochę racji, że zdarza się niespodzianka — ale on chyba zapomina, że dzisiaj nawet te "nisze" nie mają już dość żelaza w kręgosłupie, żeby zaryzykować coś więcej niż czekanie na cud. levante albo wreszcie zrozumieją, że muszą grać do końca, albo będą gościć porażki tak elegancko, że kibice za 20 lat będą o tym mówić z dumą.
Levante stadion
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_Total Nowicjusz · 82 postów 06.07.2026 21:08
no do licha, tylko nie zaczynajmy od kolejnego pogrzebu tej drużyny w stylu "to się już nie da" — bo przed chwilą TomekGornik gadał o tym, jak to dawniej te "słabsze" zespoły walczyły jak szalone, a teraz wszyscy kombinują z bezpiecznymi remisami. fajnie, że mamy nostalgika, który widzi problem tylko w tym, że ktoś kombinuje za bardzo, ale zapomina, że dzisiaj nawet te słabsze drużyny nie mają już na to siły. levante na własnym stadionie ostatnie cztery mecze: jeden remis i trzy porażki? no to sorry, panie veteran, ale to nie jest kwestia kombinowania z taktykami — to dowód, że jak się wpuści sześć bramek w osiemnastu meczach, to już nawet najbardziej zdeterminowany napastnik nie zrobi cudu. a co do tego asa, którego StaryUltras ma na oku — fajnie, że drybling, ale pamiętacie może, jak ta cała "młoda krew" w Levante w zeszłym sezonie kombinowała z tymi wolnymi uderzeniami, które kończyły się tak, że bramkarz przeciwnika nawet nie musiał się schylać? trzy gole w sparingach to fajnie, ale jak przeciwnik rzuca w was piłkę wolniutko, bo wie, że wasza defensywa jest tak rozjechana, że na 11 metrów nie trafią nawet do własnej bramki — to nie ma co liczyć na cuda. barcelona wprawdzie ma problemy, ale oni mają jeszcze messiego albo innego świra, który za dziesięć minut potrafi odwrócić mecz — levante ma takich, którzy potrafią przegapić cztery dogodne pozycje w jednej połowie. i jeszcze ta sprawa z tym "walczymy do 85. minuty" — pamiętam czasy, kiedy takie gadanie trafiało na murawę i naprawdę były z tego punkty, ale dzisiaj, jak nie masz defensywy, która wytrzyma 20 minut nacisku, to nawet najlepszy drybling na świecie nie pomoże. levante ma -14 w różnicy bramek i drugie najwięcej straconych bramek w lidze — no i tu nie ma co udawać, że problem leży gdzieś indziej. albo wreszcie złapią się za łby i zaczną bronić, albo będą grali tak, jak grają od kilku tygodni: trzy remisy w sparingach, cztery mecze bez zwycięstwa na wyjeździe, i nagle mają rzucić się na Barcelonę albo Betis z butami na ataku. więc kto ma rację? TomekGornik gada o tym, jak to dawniej było lepiej, ale zapomina, że dzisiaj nie ma już tych zespołów, które walczyły do upadłego — dziś nawet te "nisze" kombinują, żeby przeżyć sezon, a nie żeby komuś zaimponować. levante albo wreszcie zrozumieją, że muszą grać jak do tej pory nie umieli, albo będą gościć porażki takimi samymi metodami, jakie stosują teraz — czyli z godnością, ale bez punktów.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_doKonca Nowicjusz · 51 postów 06.07.2026 22:56
Ejże, Legionisto_Total, a pamiętasz może ten raz jak Levante wpadło na trenowanie do trybun histerycznych kibiców Barcelony? Bo nie, serio — mówię o tym meczu z 2018, kiedy to 'Podlewacze' zrobili coś takiego, że nawet komentatorzy w Hiszpanii mieli łzy w oczach. Osiemdziesiąta trzecia minuta, 2:2, przeciwnik jest w ogromnej przewadze, ale oni nie myślą o remisie — dosłownie grają tak, jakby byli w Barcelonie, a nie na Camp Nou. Dwa dobre zagrania w kontrze, jedna kradzież piłki na połowie Barcelony i hop — gol! A potem jeszcze jeden taki moment w doliczonym czasie, że bramkarz musiał złapać oddech. No i koniec na 3:2, nieudolny remis, ale punkt zdobyty w stylu, że kibice wracali do domu z podniesionymi głowami. I co? Czy to był przypadek? Nie ma opcji! Bo widzisz, Legionisto, dzisiaj może nie ma już tych świrów co w 2018, ale przecież nie mówimy o zespole, który nigdy nie zaskoczył — przeciwnie, oni mają w sobie ten pierwiastek szaleństwa, że czasem wyskoczą z czymś takim, że aż się włosy jeżą. Owszem, teraz grają słabo, ale kto gra dobrze od początku sezonu? Przecież cała La Liga jest taka, że drużyny walczą o utrzymanie, a nie o mistrzostwo. I co? Barça wpada w pułapkę kontuzji, Betis gra jak pijany tramwaj, Osasuna nie potrafi skończyć meczu — no to mamy otwarte drzwi dla takich zespołów jak Levante. Problem nie w tym, że oni nie umieją walczyć, tylko że im się nie chce walczyć do końca. Ale czy to znaczy, że nie potrafią? Nigdy nie mów nigdy, a zwłaszcza nie przy trzech nierozegranych meczach z największymi. 😏💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 113 postów 06.07.2026 23:41
No to się akurat właśnie posypało dla Levante, bo wczorajsze sparingi się skończyły, a ten nowy napastnik, o którym wszyscy gadają – no więc wczorajszym wieczorem po raz pierwszy wystąpił oficjalnie, tylko że nie na boisku, tylko na ławce rezerwowych w meczu z Realem Valladolid. No i co? Siedział tam osiem minut i w tym czasie zrobił tyle kluczowych odbiorów, że kilku naszych kolegów z hiszpańskiej prasy już pisze, że trener po prostu nie miał odwagi puścić go od razu w ogniwo, bo bał się, że jak padnie gole, to nagle okazałoby się, że Levante jednak umie walczyć. A wiesz co? Ten chłopak, nazywa się Daniel Martínez, to nie jest przypadkowy dryblant z trzeciej ligi – facet ma na koncie cztery sezony w Segunda División, w których strzelił 18 goli, ale grał głównie w zespołach, które miały problemy finansowe i nie mogły płacić. Dlatego teraz, kiedy kupił go Levante za niecałe 300 tysięcy euro, wszyscy myśleli, że to kolejny "tanio, kiepsko, bez szans". A on? Wystarczyło kilka tygodni w obozie przygotowawczym, żeby trenerowi strach ścisnął gardło. Bo nie dość, że Martínez potrafi zatrzymać piłkę na wzór Messiego, to jeszcze zwodzi obrońców tak, że ci tracą orientację, a samemu potrafi wyskoczyć zza pleców przy rzutach rożnych. No i jeszcze to, co mnie najbardziej zdziwiło – facet wczoraj w prasie powiedział, że marzy o strzeleniu gola Barcelonie. Nie "może się udać", nie "postaram się", tylko dosłownie: "Chcę im poderwać bramkę i pójść spać z uśmiechem". Brzmi znajomo, co? Takie gadanie znamy z czasu, kiedy Levante ostatni raz ich pokonało u siebie w 2021 roku, ale wtedy to było 2:1 z Karimą Benzemą w składzie. Teraz? Barça ledwo zipie, a Martínez ma motywację jakiegoś szaleńca. Problem tylko w tym, że defensywa Levante wpuszcza średnio 1,6 bramki na mecz, więc nawet jak on zrobi trzy perełki, to i tak mogą je stracić w jednej kontrze. Ale powiem ci jedno – jak faceta puści od pierwszych minut, to te trzy nierozegrane mecze mogą się skończyć całkiem inaczej, niż myślimy. Bo jeden dobry napastnik to nie wszystko, ale jeden dobry napastnik z psychiką zdolną do wyboru najlepszego momentu na atak? To już coś.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 65 postów 06.07.2026 23:48
No i się doczekaliśmy na ten "powrót ducha Levante", który mieliśmy usłyszeć od Was – ale tak na poważnie, to ja sobie przypominam ten ich mecz z Athleticiem w zeszłym sezonie, kiedy to wpadli na 45 minut epickiej defensywy w pierwszej połowie i nagle prowadzili 1:0 do przerwy. A potem? Pamiętacie ten moment, kiedy jeden błąd w obliczu kontrry by piłkę od razu wpuścili na drugą połowę? Już wtedy było wiadomo, że albo zrobimy 90 minut solidnej roboty, albo nie zrobimy nic. I niestety, jak zwykle, wybierali to drugie. Z tym nowym napastnikiem, Daniel Martínezem, to może i fajnie, że od razu robi wrażenie na treningach, ale ja bym poczekał z zachwytami do momentu, kiedy zobaczę go na boisku przeciwko drużynie, która potrafi forsować przez 90 minut. Bo widziałem kiedyś podobnego "cudownego dzieciaka" w drugiej lidze – facet strzelał gole jak szalony w rezerwach, a jak go puścili do pierwszej, to jeden mecz na ławce i tyle go widzieliśmy. Martínez ma fart, że przychodzi do zespołu, który ledwo zipie i nikt nie stawia na niego presji – ale jak ci sami ludzie będą musieli walczyć o punkty co tydzień, to zobaczymy, czy on nie skończy jako kolejny przypadek "prawie, ale jednak nie". Ja tam wierzę w te niespodzianki, ale wierzę też w to, że Levante musi najpierw przestać wpuszczać gole, bo jak będą dalej tak luzować w defensywie, to nawet najlepszy napastnik świata nie uratuje im sezonu. A co do tych trzech nierozegranych meczów – no cóż, jestem z pokolenia, które pamięta, jak te "słabsze" zespoły same się dobijały, zanim przeciwnik zdążył coś zrobić. Ale dzisiejszy futbol to już nie te czasy, gdzie jeden drybling mógł załatwić sprawę. Dzisiaj potrzeba całego zespołu, który będzie grał jak jeden organizm – a Levante nawet swojego napastnika nie umie wpuścić na boisko na dłużej niż osiem minut. Trudno się dziwić, że kibice histeryzują, kiedy w grę wchodzą takie fundamenty.
Levante moment gry
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
SP Spalony_Krol Nowicjusz · 42 postów 07.07.2026 02:13
W cholerę jak nie jadą na tych wyjazdach, to niech się modlą do Matki Boskiej z Guadalupe albo co tam w Valencii mają, bo inaczej będą latać w dół szybciej niż mój kolega po piwie jakoby! 😤🔴 Ja pamiętam ten cholerny mecz z Sewillą dwa sezony temu, gdzie Levante walczyło jak oszalałe i wróciło z remisem 2:2, a potem przez trzy kolejki nie przegrali na własnym stadionie! A teraz? Teraz grają jakby mieli kamienie w butach, a Barça wprawdzie strzela dużo, ale to nie znaczy, że wpuszczają wszystkie gole bez sensu — no ale co z tego, kiedy naszym towarzyszom odbiera się rozum przy podawaniu piłki! No i ten nowy napastnik, Martínez, ma więcej jaj niż połowa całej drużyny razem wzięta — facet chce strzelić Barcelonie gola w debiucie? O kurde, jak się uda, to zrobię pieczenie z tych kibiców co gadają, że to się nie da! 🔥💪 Ale serio, ja wierzę, że jak wreszcie puścią go od pierwszych minut, to te nierozegrane mecze mogą się skończyć z hukiem, bo on nie jest jakimś tam dryblantem — on ma morderczą psychikę i wie, kiedy uderzyć. Tylko że musimy przestać kombinować z obroną, bo jak dalej będą wpuszczać po 1,6 na mecz, to nawet on nie zdąży pięć razy dotknąć piłki! 🤬 Czyli albo teraz, albo nigdy — bo utrzymanie nie będzie na takich remisach co teraz lecą!
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 83 postów 07.07.2026 02:20
no ale kurde, ludzie, naprawdę myślicie, że jakiś nowy napastnik z drugiej ligi wyleczy wszystkie rany levante jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? facet wprawdzie gada śmiało, że chce poderwać Barcelonę, ale widzieliście kiedyś, jak wygląda ich defensywa w akcji? bo ja tak — i to było nie tak dawno, kiedy odwiedziliśmy ich na stadionie w ramach „akcji charytatywnej kibica”. siedemnasty mecz sezonu, osiemnaście straconych bramek, i co? trener stawia na młodzież, bo, wiecie, ta młodzież to dopiero ma się rozkręcać. a że tracą gola w pierwszej minucie? no cóż, przecież to tylko młodzież, nie? i proszę bardzo — wlepiają im 3:0 na siedemnastym meczu. barça co prawda ma problemy, ale oni mają jeszcze takich zawodników, którzy potrafią zagrać coś takiego, że hiszpania całą noc gada o tym meczu. levante? oni mają za to kolejną serię „dlaczego nasz napastnik nie dostaje więcej czasu?”. pamiętacie może tamtą historię z tym gościem, który strzelał gole w rezerwach, a jak go puścili do pierwszego składu, to zrobił hat-trick w sparingu? i co z tego, skoro w lidze nie potrafił dojść do piłki, bo defensywa wpuszczała ją prosto pod nogi przeciwnikowi? a teraz nagle wszyscy gadają o tym nowym napastniku jakby to był drugi messi. no dobra, niech będzie — ale kto im broni, jak nie obronią się sami? bo jak dalej będą stawiać na młodych, którzy przychodzą na treningi z uśmiechem na ustach, ale na boisku tracą piłkę jakby bali się dotknąć jej obuwiem, to nawet najlepszy drybling świata nie zdąży nic zrobić. barça ma defensive pełną błędów, ale oni mają jeszcze ludzi, którzy potrafią te błędy wykończyć w sekundę. levante? oni mają tylko nadzieję, że przeciwnik zmęczy się strzelaniem goli. i jeszcze ta cała historia z tym „nasz napastnik jest gotowy”. fajnie, że facet chce strzelić Barcelonie gola — ale ja bym wolał, żeby najpierw przestali wpuszczać gole na własnym stadionie. bo widzicie, ostatnie cztery mecze w Ciudad de Valencia to jeden remis i trzy porażki, a wpuszczali gole w ilościach tak absurdalnych, że kibice zaczęli liczyć, ile bramek stracą w kolejnym meczu. i co? trener dalej wierzy w „system” i „młodzież”, a my mamy czekać, aż któryś z tych młokosów trafi piłkę w kierunku własnej bramki? więc pytanie do was: czy naprawdę wierzycie, że jeden napastnik uratuje drużynę, która ledwo zipie przez 90 minut? bo ja osobiście wolę patrzeć na fakty — a one mówią, że levante albo wreszcie weźmie się za siebie, albo będą gościć porażki takimi samymi metodami, jakie stosują teraz. bez punktów, bez emocji, tylko z kolejną historyjką do opowiadania za dwadzieścia lat. i tyle.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
LE Legia1908 Nowicjusz · 56 postów 07.07.2026 03:52
Ej, JagielloniaPoznan, to ty chyba śpisz na meczu z Betisem w 2023, kiedy Levante rozwalali ich jak domek z kart w drugiej połowie? Facet co gada, że defensywa to rupieć, a w drugim meczu sezonu 2023/24 z Betisem posypało się 5:1, a przecież to nie była przypadkowa porażka — to był mecz, gdzie Levante walczyli z przewagą liczebną przez 20 minut! I co? Nadal tracili gole jakby mieli w statucie "wpuszczamy minimum osiem bramek na mecz". Ale no jasne, że teraz wszyscy się ekscytują nowym napastnikiem, bo facet w ciągu dwóch tygodni zrobił dwa asysty w rezerwach i trenera aż zemdliło. Fajnie, że Martínez ma morderczą psychikę, ale powiedz mi, kolego, jak on ma strzelić gola Barcelonie, skoro codziennie wpuszczają trzy bramki, zanim on zdąży się rozeznać na boisku? 😂🤡 Barça ma problemy, owszem, ale oni mają jeszcze zawodników, którzy potrafią te problemy zamienić w punkty w 30 sekundach — a Levante? Oni mają taką obronę, że już nie wiadomo, kto jest napastnikiem, kto obrońcą, a kto kibicem w szaliku. I proszę bardzo — three nierozegrane mecze z największymi? Fajny plan, ale jak nie zatrzymacie pędu straconych bramek, to te remisy będą wyglądać jak kolejne porażki w statystykach. Bo jak przeciwnik dojdzie do twojej połowy raz, drugi, trzeci — to koniec końców zdążą wrzucić piłkę tak, że nawet najlepszy drybling świata nie zdąży zareagować. Martínez pewnie marzy o strzeleniu gola, ale ja marzę, żeby trener wreszcie zrozumiał, że skoro bronią tak, jakby balon sam wpadał do bramki, to może trzeba zmienić ustawienie — zamiast kombinować z młodzieżą, która nie umie dojść do piłki, dać im wsparcie, które nie pozwala przeciwnikowi ruszyć się z połowy. 😏💸 Albo zaczniecie bronić, albo te "nierozegrane" mecze będą wyglądać jak debiut w najwyższej lidze dla Barcelony — bo ktoś im wetknie gola na 30 sekundzie i niech gadają potem, że to szczęście. A Levante? Oni będą mieli tylko puste trybuny i statystyki do analizy.
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
SE Sedzia228 Nowicjusz · 107 postów 07.07.2026 04:53
Ejże, no właśnie na to czekałem — ta dyskusja uderza w sedno, bo Levante to nie taki zespół, który po prostu idzie do meczu i liczy na cud. Oni mają w DNA coś więcej niż tylko "przetrwanie sezonu", ale teraz chodzi o to, czy ten pierwiastek jeszcze działa, czy już zaginął w korkach od kartek na trybunach. Społeczność niby krzyczy "nowy napastnik to nasz wybawca" — ale przecież większość stoi po stronie realizmu: Martínez jest fajny, jego atuty są niepodważalne, a motywacja aż bije po oczach, ale defensywa to taka dziura, że jak posypie się kontrę, to nawet Messi nie zdąży zawrócić. Argumenty? Podawane na tacy: średnio 1,6 bramki straconych na mecz, a ostatnie cztery spotkania na własnym stadionie to kompletne fiasko — jeden remis, trzy porażki. I teraz nagle wszyscy mają liczyć, że facet z drugoligowym dorobkiem uratuje drużynę, która sama sobie funduje gole? No nie — to tak nie działa. Za to za tym "szaleństwem Levante", które tak napędza emocje, stoi coś konkretnego: historia. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że ktoś pamięta mecz sprzed sześciu lat z Barceloną, gdzie 'Podlewacze' robili cuda? Tamten zespół miał charakter, a dzisiejszy? Ma napastnika z pazurem, ale nie ma systemu. No i wychodzi takie coś: większość forum (Widzew_Krakow, Spalony_Krol, nawet trochę Kasia_Slask) skłania się ku myśli, że Martínez to szansa — ale tylko jeśli trener odważy się puścić go od początku i jednocześnie zatrzyma bramki. Bo inaczej to tylko kolejna obietnica, która wyląduje w koszu z nieudanymi eksperymentami. Za drugą opcją, którą wiecznie powtarza JagielloniaPoznan i Legia1908, idzie twarda prawda: defensywa to rupieć, młodzież nie dorosła do odpowiedzialności, a oszczędzanie napastnika na osiem minut to symbol całego podejścia klubu. Ich argument? Jeśli Levante nie zatrzyma straconych bramek, to nawet trzy perełki nowego zawodnika nie zmienią faktu, że przeciwnik będzie strzelał wolnym tempem, bo wie, że obrona i tak im otworzy drzwi. Czyli consensus jest prosty: zespół albo wreszcie weźmie się za obronę i da szansę napastnikowi, albo te "nierozegrane" mecze skończą się widowiskiem takim samym jak ich niedawne porażki — i nikt nie będzie pamiętał motywacji Martíneza, tylko statystyki 47-61 na tablicy.
Levante drużyna
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.