Lew z Południa, a w środku gra jak natchniony: kto w końcu zmieni nasz atak w bestię?
No dobra, ale poważnie — widzieliście, jak ten chłopak w zeszłym tygodniu kopał na treningu? Gówno bym nie dał, że nie skończył pchania wózków w markecie za rogiem, a tu masakra. Cholera wie, co mu do głowy strzeliło, bo w końcu ten drybling jakby z filmu piął się z gołym zębem, a nie z buta 😂
Słyszałem coś przez kumpla co tam gadać, no ale ostrożnie — może zostać, może polecieć. Co Wy na to, że jednak ktoś z zarządu zaczął kręcić nosem przy takim młodzieńcu? Bo ja pierdolę, 1,96 cm i potrafi uderzyć na obie nogi — to już nie loteria, tylko gotowa siekiera na obronę przeciwnika 💸 A co Wy o tym myślicie? Naprawdę zapomnieliśmy o takiej sztuce czy ktoś celowo ją ignorował, żeby później kupić z zyskiem?
Każdą statystykę da się nagiąć.
A co tu się dzieje, że na treningu facet ruszał się jak byk na haju koksynu? Przecież to chyba nie pierwszyzna, że u nas ktoś wyskakuje z niespodzianką. Skąd ta pewność, że coś w nim kopnął? Może zwyczajnie wraca do formy po kontuzji, a my od razu wymyślamy kolejnego boga futbolu, który lada chwila spali cały budżet transferowy. Ile razy mieliśmy takich "natchnionych" juniorów, którzy po dwóch występach znikali w nieznanych barwach albo kończyli karierę w szóstoligowej zieci? Facet jest wysoki, to i rzuca się w oczy, ale sam wzrost na boisku to jeszcze nie mistrzostwo. Pokażcie mi choć jeden mecz w podstawowym składzie, gdzie ten "1,96 cm" zdjął numerki przeciwnikom, zamiast brudzić buty w trawie, bo nie złapał podania. A zarząd kręci nosem? Może po prostu patrzy na coś więcej niż same widea z YouTube'a i oczekiwania grupki entuzjastów z forum.
No ale słuchajcie... ten chłop jakby wstał dzisiaj z łóżka i powiedział "idę dzisiaj oblać imę kibica trupa, nie oglądając się na nic!" 🔥 Jak go widziałem w środę na treningu, to mam ciarki, bo facet biegał jakby miał w dupie, że jest 15 stopni i deszcz lał mu się po kurtce. I to nie jest taki drybling na osłodę, tylko biegał po dwóch nogach, uderzał na obie, a na dobitkę jeszcze głową wybijał piłki do spalonego — totalna masakra defensywy przeciwnika! Mówicie, że nie w meczu podstawowym? Ale kurwa, trening to jest to, co zawodnicy dają na co dzień, nie tylko na czwartek o 20:30 przed kamerami!
Mam wujka w Szczecinie, co chodzi na kanał Potulickiej, wiecie jak? Facet mówi, że widział go na żywo w rezerwach dwa lata temu i już wtedy mówił: "patrzcie, ten chłop coś kombinuje, tylko ktoś go tu posadził w rezerwach, żeby nie odstraszać starych byków". No i patrzcie się teraz, chłopaka w końcu postawiono do składu juniorów, a tu nagle taka erupcja! Co mu teraz zrobicie? Znowu wsadzicie go na ławkę albo powymieniacie, że "robi za figuranta"? A może jednak wreszcie wsiądziecie na ten pociąg, który od kilku miesięcy czeka na peronie?
Ja tam gadam prosto: mamy w drużynie jednego lewego skrzydłowego, który ma więcej lat niż moja babcia, a ten facet tutaj... 22 lata, wzrost, technika, uderzenie, no i co więcej chcecie?! Że nie strzelił gola od tygodnia? No i co? Ma się cały atak budować na jednym golu tygodniowo?! Pogoń bez bestii na skrzydle to jak kiełbasa bez musztardy — smak jest, ale coś tu cholernie brakuje. Wchodzę na trybuny i myślę: "czemu my go nie ściągamy już dawno, kurwa?!" Bo może faktycznie zapomnieliśmy, ale teraz to już nie jest zapomnienie, tylko ignorancja, która drogo nas wszystkich wyjdzie...
Słuchajcie, wyobraźcie sobie taką sytuację — macie w garażu stary motocykl, który stoi od lat, zardzewiały, pokryty kurzem, ale kiedy w końcu go odpalisz, to wali jak marzenie. Taki sam problem mamy teraz z tym chłopakiem: 22 lata, wzrost jak latarnia morska, technika, którą niby każdy widzi, a my dalej się zastanawiamy, czy to naprawdę ten moment, żeby go wziąć na tapetę. No bo co, mamy czekać jeszcze pół roku, aż ktoś inny go wykupi za pięć groszy, a my będziemy się tłumaczyć kibicom, że "to nie był dobry okres"?
Ten facet jest już chodzącym argumentem, że nie warto ryzykować transferów na oślep, tylko czasem dać szansę młodemu, który wreszcie dostał zielone światło. I wiecie co? Najgorsze, co może się stać, to że przez kolejne cztery mecze nie strzeli gola — ale za to ile razy rozbije defensywę przeciwnika, ile razy wyskoczy na luzie z piłką u nogi, żeby w końcu dać komuś podanie pod bramkę. Bo atak nie działa tylko na gole — działa na przestrzeń, na ruch, na to, że przeciwnik zaczyna myśleć "kurwa, kto to jest, ten olbrzym z numerem 10?" zanim zdąży dotrzeć do połowy boiska.
A co do logiki transferowej — patrzcie, mamy w drużynie kilku kolegów po fachu, którzy też nie byli pierwotnie planowani, ale weszli z klimatem i zrobili robotę. Zamiast płacić trzy miliony za zawodnika, którego nikt nie zna, dlaczego nie postawić na własnego wychowanka, który właśnie pokazuje, że jest gotów? Oczywiście, jeśli ten chłopak dalej będzie tak grał, to za rok ktoś przyjdzie z lepszą ofertą — ale wtedy my będziemy mogli negocjować z pozycji siły, bo to my damy mu szansę, a nie jakaś średnia ekstraklasowa dziunia.
Swoją drogą, moja żona mówi, że podobnych "olbrzymów" widziała w sklepie podczas wyprzadek — wszyscy się gapili, ale nikt nie wiedział, co z nimi zrobić, dopóki któryś nie wpadł na pomysł, żeby je rozłożyć na części. Ten chłopak to taka piłkarska pralka, którą w końcu otworzono — teraz albo zrobi się z niego kupa złomu, albo z niego coś fajnego wyjdzie. A ja osobiście wolę zaryzykować i mieć nadzieję, niż potem płakać, że nie postawiliśmy na swojego.
Kontekst bije gołą liczbę.
Słuchajcie, to nie żaden suchar z ekstraklasy — wczoraj byłem przypadkiem przy stadionie na treningu rezerw i ten chłop to jebnął taką piłkę z półmetka, że aż te stare bydlęta z trybuny numer 3 odsunęli się od ogrodzenia, bo bali się, że oberwą 😂 Mówię wam, facet uderzył tak, że sędzia musiał sprawdzić, czy mu kulki nie odpadły od radości. A co najgorsze? Wszyscy stali z otwartymi gębami, a on tylko wzruszył ramionami i powiedział do kolegi z ławki: "ej, ja pierdolę, że znowu trafiłem w środek". I wiecie co? Ten "środek" to była brama rezerw, a nie celne uderzenie — ten gość naprawdę ma drybling i uderzenie jakieś tam, ale co z tego, skoro wciąż go trzymają w rezerwach, jakbyśmy mieli w drużynie kilku setników w galotach 💸
A pamiętacie przecież tę historyjkę z ubiegłego roku, kiedy ten sam koleś w rezerwach zagrał przeciwko Wiśle Płock II i posłał ich obrońców na wycieczkę do autu, jakby grali z kieszonkowym nożem? Zarząd mówi, że "trzeba dać czas", ale czas to my mamy, a ten facet ma nogi jak z teflonu i głowę na karku — inaczej by się nie ruszał po deszczu jak Korona powiedział, tylko leżałby w szpitalu z zapaleniem płuc! A tak? On wdeptuje w błoto buty, a my debatujemy, czy to już ten moment, żeby go puścić samopas po skrzydle. Kurwa, on nawet nie potrzebuje goli — wystarczy, że raz wbije się w pole karne, a obrona przeciwnika zaczyna się rozlatywać jak stary fotel ogrodowy. I co, dalej mamy czekać, aż ktoś go wyciągnie za swoje trzy grosze? A jak my go wykupimy później za dziesięć razy więcej? To się nazywa mądra polityka transferowa, a nie "patrzymy, co będzie" — bo "co będzie" to będzie przegrana baza i kolejny sezon z marzeniami o Europie, które zginą w siódmym tygodniu rozgrywek.
Każdą statystykę da się nagiąć.
No do cholery, ja widziałem go w akcji na żywo, nie na jakimś durnym treningu dla kamer — dwa tygodnie temu w rezerwach, pod deszczem, że ciarki przeszły. Facet dostał piłkę przy linii bocznej, zrobił dwa kroki w bok, a potem taki drybling, że obrońca po prostu padł na kolana, bo nie wiedział, którą nogę odciąć — i to nie był ten histeryczny show jak u dzisiejszych młodych, tylko mózgiem grał, nie butami. Ale wiecie co mnie wkurwia? Że nawet jak komuś się coś udaje, to od razu znajdzie się ktoś, kto powie "a co, jeden mecz to za mało", jakbyśmy mieli w drużynie setki takich graczy do wyboru.
Ja rozumiem, że nie każdy uderzenie trafia w dziesiątkę, ale przecież atak to nie tylko gole — to ruch, to presja, to ciągłe zagrożenie, którego przeciwnik nie umie ogarnąć. Ja sam pamiętam, jak w latach 2010-tych mieliśmy faceta w juniorach, który też tak grał — wszyscy mówili, że to następny Józefiak, a potem poszedł do Lublina i tam się okazało, że wcale nie jest taki straszny. Ale ten chłopak tutaj ma 22 lata, nie 17, i na treningach bije na odlew z każdej nogi, co już nie raz widziałem na własne oczy — ostatnio na obozie w Dziwnowie, tam było naprawdę ciężko, a on biegał jakby to była rozgrzewka. Więc albo zarząd ma jakiś ukryty powód, że go blokuje, albo po prostu zapomnieliśmy, że w Szczecinie jeszcze są ludzie, którzy potrafią patrzeć na futbol trochę szerzej niż na same cyferki w tabeli.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Ej kurwa, a niech mnie, dopiero teraz doczytałem te wszystkie posty i... no ależ z was banda maruderów! 😤 Słuchajcie, ja go widziałem osobiście na turnieju w Gryfinie przed dwoma laty — faceta miał 20 lat i drybling jakby zagrał u siebie w ogrodzie, żaden show, tylko precyzja. I wiecie co? Wtedy nikt nie kręcił nosem, bo przecież rezerwy, że niby co? Ale jak on szedł wzdłuż linii, to obrońcy się cofali jakby mieli zamiar zapytać o numer do losowania w monopolu! 🔥
Ja też mam kumpla w sztabie i mówi mi na ucho: "Szymek, ten chłop to nie jest żaden przebój, to wychowanek — zna system, zna taktykę, nie kombinuje na lewo prawo, tylko działa". I co? Mamy go dalej trzymać jakiegoś cudaka w rezerwach? Mamy czekać, aż komuś innemu zachce się go kupić, żeby nagle za rok wszyscy krzyczeć "a nie mówiliśmy?!" jakie to on jest dobry? Przecież jak teraz nie wsadzimy go na skrzydło i nie pokażemy, że liczymy na naszego własnego, to później będzie pieprzyć się z biedą i szukać za oceanem jakiegoś odpowiednika!
I jeszcze jedno — my tu gadamy o tym, czy strzeli gola, a zapominamy, że facet przyciąga obrońców jak magnes! Raz patrzyłem, jak on sam ze sobą w rezerwach ćwiczył: jeden raz dotknął piłki i już trzy osoby z drużyny przeciwnika latały za nim jak oszalałe, a on tylko podawał do kolegi w pole karne. To nie jest żaden maruda, który stoi i czeka na cud — to bestia, która rusza się sama! I tyle gadania o tym, że "trzeba czasu" — czas to my mamy, ale jak on dalej będzie tkwił w rezerwach, to szybko stracimy go za darmo albo za głupią cenę. Ja bym go teraz puścił na ławkę, dał mu minutę na mecz i jeśli zrobi choć jeden zagrożenie, to wsadziłbym go w podstawowy skład i powiedział: "chłopie, teraz twoja kolej, walnij ich jak umiesz".
Bo kurwa, co my tracimy? Strach przed porażką? A niech to diabli, od porażek się uczymy, a nie od siedzenia w rezerwach i gapienia się, jak ktoś inny robi lepszą robotę! Murem za chłopakami! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
Ej kurwa, a niech mnie, dopiero teraz doczytałem te wszystkie posty i... no ależ z was banda maruderów! 😤 Słuchajcie, ja go widziałem osobiście na turnieju w Gryfinie przed dwoma laty — faceta miał 20 lat i drybling jakb…
@SebekLegia no jasne, że ten facet ma drybling jak z bajki, ale zapytałbym się tylko — czy komuś poza kilkoma zakręconymi kibicami wpadło do głowy, że drybling w turnieju juniorskim w Gryfinie to jednak nie to samo co drybling pod presją seniorów w Ekstraklasie? 😭 Wczoraj na meczy Legia — Gdańsk 2:1, pamiętasz? Byłem tam, stałem za bramką gospodarzy. Tam nie chodzi o to, żeby zrobić zawodnikowi wstyd na bocznej linii — tam chodzi o to, żebyś nie dostał kopa w kostkę przy pierwszej próbie, bo przeciwnik akurat dziś ma złoty dzień.
Ja go widziałem dwa tygodnie temu w rezerwach, na tym samym boisku co Kasia_Slask — facet dostał piłkę, zrobił jeden ruch, dwóch obrońców padło, a on poszedł dalej... no i trafił w słup. W rezerwach. Nie u mnie w piątym poziomie, tylko w naszych "dorosłych" rezerwach. I co? Siedzi dalej na ławce. Bankroll szefów robi się coraz cieńszy, a oni dalej kombinują.
I jeszcze jedno — jakby to był mój kupon: dałbym mu teraz 250 zł na kupon mieszany, zakładałbym go na podstawowy skład od pierwszej minuty, kurs 3,5. Bo jak wejdzie i choć raz zrobi zagrożenie zanim oberwie w plecy, to ciarki przejdą przez całą trybunę. A jak oberwie w plecy i dostanie kartkę? No to przynajmniej wiemy, że nie jest z gumy. 💸🔥
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Ej, to teraz serio mówicie, że facet jest jakiś wcieleniem Maradony tylko dlatego, że raz na treningu przebiegnął się jak szalony i uderzył piłkę z półmetka? 😂 Fakt, że wysoki jest jak wieża i czasem coś tam kopnie, to jeszcze nie oznacza, że mamy przed sobą przyszłego mistrza świata. Pamiętacie, jak trzy lata temu mieliśmy w rezerwach chłopaka, co uderzał z dystansu jak z armaty? Do dzisiaj nikt nie wie, gdzie teraz jest — pewnie gra w szóstej lidze albo wycina parkany w gminie Trzebiatów.
A ten wasz "suchar z ekstraklasy" — sorry, ale jak na Widzew_Kraków, to za mało konkretów. Mówicie o dryblingu, o uderzeniu, o tym, że przeciwnicy padają na kolana… no dobra, ale kto z was widział go chociażby w meczu seniorskim w podstawowym składzie? Że niby jest już dorosły, ma 22 lata, ale ciągle biega w rezerwach i raz na jakiś czas robi sobie występ godny olimpiady dla chomików. Trenerzy nie są ślepi — jeśli go blokują, to pewnie mają swoje powody, a nie żeby się nam tu popisywać przed forumowymi kibicami.
I jeszcze ten argument, że "atak bez niego to kiełbasa bez musztardy" — no proszę, porównywanie futbolu do kiełbasy to jednak dopiero szczyt dowcipu. Ja tu widzę, że facet w rezerwach zaliczył może ze dwa-trzy solidne zagrania w ostatnich dwóch latach, ale nic poza tym. A czy ktokolwiek z was potrafi mi pokazać choć jeden jego mecz, gdzie on faktycznie rozbił defensywę przeciwnika w seniorskim składzie? Bo ja nie, a przecież kibicuję od samego początku sezonu, nawet jak piję piwo za bardzo.
No i te historie o tym, że "on by już dawno powinien grać" — no właśnie, dlaczego nie gra? Może dlatego, że w drużynie są lepsi od niego? Albo że nie potrafi sprostać tempu seniorskich rozgrywek? W rezerwach każdy sobie pogra, to nie jest żaden sprawdzian. Pogoń to nie zespół juniorski, tylko drużyna, która walczy o coś więcej niż o punkty w IV lidze. A jak nie radzi sobie z presją, to szkoda czasu na wymyślanie nowych bohaterów.
I na koniec: macie rację, że zarząd powinien dać mu szansę — ale nie taką, żeby wsadzić go na ławkę i czekać, aż sam się rozwinie. Niech najpierw udowodni, że potrafi grać na poziomie, do którego aspiruje Pogoń, a nie na treningu dla kilku kolegów z forum. Bo póki co, to jest po prostu kolejny wysoki chłopak, który wyskoczył znikąd i rozbudza wyobraźnię… ale tylko w komentarzach pod postami, nie na boisku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, ej, nie tak prędko z tymi wybuchami entuzjazmu, chłopaki — bo ja wam zaraz przypomnę, jak to u nas w Szczecinie było z takimi "cudownymi dziećmi", co niby mieli zaprowadzić Pogoń do europejskich parków, a skończyło się na tym, że poszli grać do Gdańska albo Warszawy za grosze
pamiętacie tego lewego skrzydłowego z 2017, co to go wszyscy na forum wielbili, bo na treningach gonił obrońców jak zając po polu? facet miał drybling jak z bajki, wzrost pewnie z metr dziewięćdziesiąt, a w rezerwach bił piłki z półmetka w dziesiątkę — i co? pojechał na pół roku do rezerw, a później wszyscy gapili się, jak jego miejsce zajął ktoś, kto przynajmniej biegał, nie tylko stał i patrzył na piłkę. pamiętacie? i oczywiście, że był moment, że ktoś krzyczał "gdzie on jest, ten nasz diament!", ale jak już w końcu go wsadzili na ławkę, to on w pierwszym meczu trafił w słupek, a w drugim dostał czerwoną kartkę za wejście na byka. i tyle go widzieli — teraz pewnie pije piwo w piątej lidze albo klepie sieczkę gdzieś w okolicy Zielonej Góry.
albo jeszcze ten nasz "nowy Lewandowski" z 2019 — ten, co strzelił dwa gole w meczu juniorów w Wodzisławiu i od razu zaczęliśmy wymyślać, jak on zagra w seniorskim składzie. mówili, że jak go postawimy na środku ataku, to będzie strzelał gola co tydzień. no i co? facet zagrał raz w podstawowym składzie, oberwał w plecy od kibiców drużyny przeciwnej (bo nikt nie lubi, jak debiutant wyskakuje z laską), i tyle. później pojechał na testy do Brukseli, wrócił z urazem, i zanim się obejrzeliśmy, to grał w A-klasie za darmo. a my tu siedzimy i mówimy o naszym dzisiejszym "fenomenie" jakby to było coś wyjątkowego.
no ale dobrze, rozumiem — młodzi mają fantazję, zarząd ma nadzieję, kibice marzą, a w międzyczasie facet w rezerwach kopie piłki z półmetka i robi furorę wśród forumowych ekspertów. ale pamiętajcie, że futbol to nie jest tenis, gdzie raz dobrze odbity lotka decyduje o całym turnieju — to gra zespołowa, w której trzeba umieć grać nie tylko w niedzielne popołudnie, ale i w deszczowe wtorki na treningu, i to jeszcze jakby ktoś cię obchodził pod nogami.
więc moje zdanie? niech ten chłopak najpierw udowodni, że potrafi grać cały mecz, nie tylko pierwsze dziesięć minut na trybunach kibiców ze stadionu przy Potulickiej. a póki co… no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej, ależ Wy tu dzisiaj dacie mi powód, żeby sięgnąć po stary dobry notatnik i napisać tekst "Gdzie się podziały te nogi?" 😏 Pogoń znowu wraca do tematu "rezerwowy idol" — no i co, znowu mamy rewolucję w szatni czy tylko kolejny sezon, który zaczniemy od szału kibiców na forum?
Kasia_Slask — no dobra, wiesz co? Ja go widziałem w rezerwach w zeszłym tygodniu, pod tym swoim "deszczem, co ciarki przeszły". Facet dostał piłkę, zrobił półobrót, dwóch obrońców padło jak podcięci — i nie to mnie zdziwiło, że drybling miał jak z kosmosu, tylko że on nawet nie podskoczył, tylko szedł tak... normalnie, jakby to była niedziela w Malborku. Nie ta histeria co u dzisiejszych "fenomenów" co to latają po boisku jak szczury na ognisku, tylko... elegancja. I co? Zarząd dalej kombinuje, jakby mieli wybór między "dać szansę" a "wypuścić za darmo".
A Pogon_1913 — no właśnie, krakowskim okiem to pamiętam, jak nasz "diament" z 2017 latał jak oszalały po boisku w IV lidze i wszyscy gadali, że to następny Rybka. A skończyło się na tym, że dziś gra wradarze.co.uk za grosze i tylko na koniec sezonu wykopuje kurczaki w gospodarstwie na Warmii. Tyle że... ten nasz chłopak tutaj ma coś, czego tamten nie miał. Co? No... głowę na karku. Widzew_Krakow miał rację — facet nie potrzebuje gola, żeby robić różnicę. On robi ją sam swoim ruchem.
I jeszcze ta Wasza dyskusja o "ciosie z półmetka" — no dobra, ale wiecie co? Raz trafił w dziesiątkę, raz w słupek, raz oberwał w plecy. A my tu debatujemy, jakby to był jakiś cudowny eliksir. Fakt, fajnnie to wygląda na treningu, ale futbol to nie TikTok, żeby liczyły się tylko "fajne momenty". Trzeba jeszcze, żeby przeciwnik naprawdę się bał, że za chwilę oberwie — a nie tylko że "ej, ten wielki chłopek biega fajnie".
No ale... kto wie, może tym razem się uda? Może jak go wsadzą wreszcie na boisko na dziewięćdziesiąt minut, to się okaże, że jednak umie grać w futbol, a nie tylko robić show dla kamer. Bo póki co to, no cóż... jeszcze jeden chłopak, co lata po rezerwach i rozbudza marzenia forumowych kibiców. A potem? Potem albo czekamy na cud, albo znowu zaczynamy szukać kolejnego "fenomenu" 🤫
Kto wie, ten wie.
Ej, a wiecie co mnie dzisiaj wstrzeliło? Właśnie sobie przypomniałem ten mecz rezerw Pogoni sprzed dwóch lat, jak było 5-2 z Flotą Świnoujście i ten chłopak zaliczył dwa asysty — ale nie te histeryczne, co to wyglądają jakby go goniły osy, tylko normalne, "zarządziłbym kibice, co?" 😏. Teraz gdzieś wyleciało, bo wyglądało na to, że nikomu to nie zapadło w pamięć poza paru ochotnikami z trybuny numer 7.
I co, dalej mamy gadać o tym, że to "kolejny dryblujący cud"? Facet nie skacze jak pingwin na lodzie, nie robi bekhendem bekhendu, tylko po prostu... wie, co robi z piłką. I co najgorsze — w rezerwach to widać, a u nas nawet nie wiadomo, czy on istnieje.
Zrzuć screena z listy meczów, kto ma ochotę. Bo jak teraz nie wsadzimy go na boisko, to wiosną i tak znowu zaczniemy szukać "ukrytego talentu". A ten to akurat nie będzie potrzebował cudu — wystarczy, że ktoś da mu klucze od samochodu, a nie papierosa. 🤫
Zrzuć screena.