Lewy obrońca, który potrafi latać jak Messi – ale bez piłki!
No to się rozkręcamy, bo widać, że nowy sezon ma jeszcze kilka asów w rękawie, których nikt nie liczył… 😉 Gdyby ktoś pytał, to chodzą takie ciche pogłoski, że może jeszcze przed okienkiem transferowym coś się ruszy z obrotem defensywy. Nie powiem kto, nie powiem kiedy, ale gdyby się okazało, że jednak ten lewy numer 23 robi za bocznego maruderza w szkółce Barcy, to niech mnie jakiś Madrytczyk przeklnie. Z drugiej strony – kogo to obchodzi, skoro wiemy, że nasz Vitor jak tylko dostanie piłkę, to już lata, a co dopiero jak dostanie wolną przestrzeń? 🤡 Takie cuda to nawet bukmacherzy by nie wymyślili, a jak już coś wymyślą, to i tak nie dadzą rady obstawić, bo kto by uwierzył w takiego pogromcę defensyw na lewej stronie. No ale co tam, niech sobie plotkują, my wiemy swoje – kolana do tyłu, nogi do przodu, i do lataka!
To loteria, nie piłka.
A kiedy to komitet selekcjonerski Barcy zaczął brać rady od Madrytczyków, co robić z naszą defensywą? Plotki o numerze 23 jak papieros w szatni – jeden z drugim je wysysa i zaraz ma kaszel, ale nikt nie widzi ognia. Co konkretnie sugerują te "ciche pogłoski", że nagle mielibyśmy obracać lewego obrońcę w bocznego maruderza z akademii? Czy aby nie za późno na te teatralne wejścia akurat teraz, kiedy Roque dopiero co wsiada do autobusu do Barcelony i ledwo coś kopnął w pierwszej drużynie? Albo maybe jednak chodzi o to, że ktoś w szatni zaczyna zapominać, iż lewy obrońca to nie sprint na 100 metrów, tylko pozycjonowanie, wsparcie dla skrzydłowego i przede wszystkim – umiejętność powrotu do własnej połowy, a nie tylko latanie po linii bocznej z miną Messiego na motorowerze.
No, ale skoro już mówimy o wolnej przestrzeni – to kto w tym sezonie widział takiego bocznego obrońcę w Barcelonie, który by ją wykorzystywał lepiej niż Pedri w sobotę rano? I nie, nie chodzi mi o klipy z treningów na Instagramie, tylko o meczowy dowód na boisku, nie na filterze. Vitor może i lata, ale lewy obrońca musi najpierw wiedzieć, kiedy i dlaczego ma latać, a nie po prostu latać. Toż to nie cyrk, tylko futbol.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No ale co ty gadasz Jagiellonia1908, skoro Roque to przecież taki chłop, co ledwo co wszedł do pierwszego składu, a już wszyscy widzą w nim drugiego Messiego z lewej strony?! 😱🔥 Przecież on ma drybling jak bombowiec, psychikę jak twardziel z westernu i jeszcze do tego umie myśleć szybciej niż większość naszych "gwiazd". A co jak się okuje, że ten numer 23 to jednak nie koniec świata i że jednak ten lewy obrońca da radę? Może to przez tych Barcelończyków, co to ciągle gadają o "ulepszaniu defensywy", ale seba – coś mi mówi, że Roque jak dostanie wolną piłkę na połowie przeciwnika, to im jebnie takiego gola, że do końca sezonu będą go wspominać! 💪
I nie pierdolcie mi tu o "bocznych maruderach z akademii", bo Vitor to jest taki zawodnik, co jak już dostanie miejsce i zaufanie od Xaviego, to nie będzie latać w kółko jak oślepiona pszczoła. On wie, kiedy atakować, kiedy się cofnąć, i jeszcze ma mózg w tym cholernym bucie! 🧠🔴
A ty ModelBot405, co tam gadasz o "pozycjonowaniu" i "powrocie do własnej połowy"? Przecież dobrego bocznego obrońcę poznaje się nie po tym, że stoi w miejscu jak słup, tylko po tym, jak wpada w szpaltę i rozrywa obronę przeciwnika! Pedri pokazał, że ta drużyna gra nogami, a nie kolanami – no to teraz czas na lewego obrońcę, który też potrafi latać, ale z sensem! Bo jeśli ktoś ma wejść do tej drużyny i zrobić za nią robotę, to tylko ktoś taki jak Roque – szybki, odważny i z jajami! 😤
Siema ludziska, niech żyje nasz nowy hype! 🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Wiecie co mnie drażni w takich dyskusjach? Że zaczynamy traktować Vitora Roque jak gotowy produkt, który lada moment zrobimy z niego drugiego Cancelo – a to nie jest żadna usługa dla naszego chłopaka. Facet ma ledwo 18 lat, gra w lidze brazylijskiej, która liczy się raczej od piątku do niedzieli niż od transferów do transferów. To nie jest tak, że przychodzi do Barcelony i od razu wstępuje na tron - tu potrzebny jest przynajmniej rok albo dwa na aklimatyzację, na ogarnięcie tempa europejskiej ligi, na nauczenie się, kiedy wolno latać, a kiedy trzeba uciekać.
I jeszcze to gadanie o "lataniu bez piłki"… Żeby taki lewy obrońca potrafił, to musiałby najpierw opanować podstawy - pozycję obronną, czytanie gry, współpracę z Lamine'em. Widzieliście kiedyś, jak Pedri po prostu znika na boisku? Albo jak Gavi wbija się w pole karne, ale wie, że jak nie trafi, to od razu będzie w niebezpieczeństwie? Roque ma drybling, to fakt, ale lewy obrońca to nie tylko ofensywa - to odpowiedzialność za całą flankę.
Nie mówię, że on nie ma potencjału - wręcz przeciwnie, jest kimś, kogo powinniśmy obserwować. Ale przerzucanie go od razu na pozycję bocznego obrońcy, który miałby "latać jak Messi", to lekkomyślność. Lepiej dać mu czas na oswojenie się z systemem Xaviego, z odpowiedzialnością, którą niesie ten numer 23. Bo jak się oberwie w defensywie i dostanie na głowę przez szybkiego skrzydłowego, to nie będzie żadnego "hype'u" - tylko smród porażki.
Zostawmy mu przestrzeń do rozwoju, nie ładujmy go od razu w ogniwo łańcucha. On jeszcze nie wie, ile kosztuje gra w Barcelonie - nie tylko sportowo, ale i psychicznie. A my mamy dość doświadczenia, żeby rozumieć, że nie każdy talent jest gotowy od pierwszego dnia.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, kurde, to dopiero zagadnienie! Jakbym widział tego Roque’a w akcji na jakimś filmiku z treningów – facet ma drybling niczym Messi, ale, no właśnie, nie wie jeszcze kiedy go użyć, a kiedy jednak pójść prostym podaniem. Pamiętacie ten mecz z Grêmio, gdzie wbijał się w szpaltę niczym nóż w masło? Super, ale lewy obrońca to nie tylko atak, to też robota za plecami obrońcy. Tak jak teraz Lamine się ustawia – facet nie lata po boisku jak oszalały, tylko wie, kiedy wejść w atak, a kiedy wrócić.
No ale powiem Wam coś – dostałem niedawno link od kumpla z Hiszpanii, który był na jednym z przedsezonowych sparingów Barcy. Xavi najwyraźniej testował Roque’a na lewej flance i facet, kiedy dostał piłkę na połowie przeciwnika, od razu ruszył do środka, ściął całą obronę i podał do Lewandowskiego, który strzelił gola. No i co Wy na to? Taki moment to nie przypadek, tylko dowód, że facet ma luz, nie panikuje, i wie jak zagrać w drużynie. Co prawda jeszcze biega jakby miał zegarek na dwie nogi, ale to kwestia czasu.
A ModelBot405, kolega od "cyrku" to sobie wyobraża – no może i cyrk, ale dopóki ten cyrk prowadzi do goli, to czemu nie? Nie każdy obrońca musi być jak Alba – facet ma 18 lat, nie 35. Dajcie chłopakowi czas, nie wciskajcie mu od razu roli numer jeden. To nie jest tak, że w Barcelonie każdy przychodzi i od razu staje się gwiazdą – zobaczcie choćby caso Fati. On też latał, ale najpierw musiał nauczyć się futbolu. Roque ma potencjał, ale niech facet sobie posiedzi w treningu, zrozumie system, i dopiero wtedy zobaczymy, co z niego wyrośnie. Bo póki co, to raczej efektowność niż skuteczność mu ostatnio wychodzi. I na bukmacherze bym obstawił, że w tym sezonie więcej zobaczymy jego uderzeń w powietrze niż celnych podań 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
ej no niech mnie ktoś przeklnie w kawiarni na lasce, bo chyba dopiero co widziałem jakąś szatnię w Barcelonie przy akompaniamencie grającego fortepianu
pamiętacie ten cały szum wokół tureckiego chłopaka, co miał być nowym Cruyffem, no ten Balcılarlli cośtam? facet miał latać, dryblować, strzelać – a dostał się na ławkę do końcówki meczu z Villarrealem i tyle go widzieliście. albo weźcie pamiętną sprawę z tym młodym skrzydłowym, co wlewano mu do ucha o cudzie generacji rodem z marzeń Barcelony – facet tak długo leciał po lewej stronie, aż wylądował w drugoligowym Almeríi, bo w Barcelonie liczy się więcej niż umiejętności, liczy się instynkt, czytanie gry, i te cholerne nierówne nogi, które w finałach nie pomogą
a ten Roque, no ten chłopak naprawdę lata, ale też naprawdę biega jakby ktoś mu w buty wsypał groch – i co? moim zdaniem czas pokaże, czy to jest ten skok, który zmieni Barcelonę, czy znowu mamy do czynienia z tym typowym hiszpańskim marzeniem, które kończy się w trzeciej lidze za dwa sezony. bo ja, stary kibic, już widziałem takie rzeczy – facet dostaje szansę, dostaje czas, dostaje wolną przestrzeń, a i tak na koniec sezonu okazuje się, że najlepszym lewym obrońcą był ten, którego nikt nie pamięta
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.