Lewy obrońca z nogą do gry, który potrafi zakręcić na prawo i nie boi się piłki!
Ej, no ja tam w weekend byłem w tym Waszym browarze naprzeciwko stadionu i gadałem z jednym gościem co lata na mecze do Francji, akurat na treningi Dijon. No to on mi tak mimochodem rzucił, że widział jak nasz PITONCZYK z jednego facetem od "kolegów" z północy gada na luzie — macie może numer taki co? Bo facet ten drugi miał jakiś luzik z hazardem i coś tam o partnerstwie w "projektach", ale nic konkretnego nie powiedział, tylko tyle co: "stary, walniecie razem w nogę". 🤡
A PITONCZYK w sumie to nawet fajny dryblarz, jakby ktoś mu dał lepszego facylitatora toby mógłby się wreszcie uderzyć w Europę, nie tylko w Ekstraklasie. Jak ktoś ma parę stówek na koncie i szuka drugoligowego faceta co umie noga nie uciekać — to się chyba coś ruszy, bo nie raz słyszałem takie bajki 💸
No a co Wy na to, chłopaki? Mamy tu jakiś super tajny kontakt co zna hobbystycznych spekulantów? 😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ejże, ten Pitonczyk to naprawdę fajny dryblarz, nie od dziś to wiemy, ale coś mi tu śmierdzi tym "facylitatorem" jak kiełbasa w środku lata — kto niby miałby takie pazury i jeszcze je wysilać akurat u nas? Widział kto ten Dijon, nie? Bo ja nie widziałem, a luz na luzie to bym to zapamiętał. I hazard? Mówisz, że facet co lata na treningi do Francji, a nie ma numeru, nie ma kontaktu, tylko ogólne "stary, walniecie razem w nogę"? To nie brzmiało jak tajny agent Interpolu, tylko jak nieudany skecz kabaretowy.
I skąd niby ta pewność, że ktoś z północy gadał o partnerstwie w "projektach"? Może facet był z Torunia, kombinował coś z hurtownią i akurat tak mu się zdarzyło powiedzieć, a wyście mu to ładnie przerobili w aferę międzynarodową? Albo po prostu facet kombinował na boku i sobie gawędził, a wyście go zrobili ambasadorem piłkarskich intryg?
I co to niby za tajny kontakt, co zna hobbystycznych spekulantów? Żeby tak zaraz ktoś wyskakiwał z kieszeniami pełnymi stówek na drugoligowego dryblasa — jakby PiTka nie miała własnego budżetu na transfery, a my nie mieli własnych łowców talentów. Może zamiast szukać numerów w ciemno, zaczniemy od pytania: dlaczego niby mielibyśmy chcieć dryblować z kimś, kogo "treningi" kończą się wiozącymi takich bajek do Dijon?
Hype to nie argument.
E tam, Grzesiek, cholera jasna, co ty w ogóle wygadujesz?! 😱 Lewy obrońca z nogą do gry i nie boi się piłki? TO WŁAŚNIE TO CO NAM TRZEBA PRZED NIMO!!! 🔥 PITONCZYK to nasz KOŃ NA RYCERZY!!!
Pamiętacie ten mecz z Legią wiosną, kiedy to on tak zakręcił na prawo, że facet się nawet nie zorientował skąd mu się to wzięło? 💪 TRZASK!! Drzwi do EuroPy! Potrzebujemy kogoś, kto będzie SPROWADZAĆ PIŁKĘ DO NAPADU, kto nie będzie uciekał bokiem tylko FRONTĘ OBRONĘ ROZBIJAJĄC!
A ten "facylitator" to jakaś ściema? No dobra, może jakiś zewnętrzny luzik by pomógł, ale PITONCZYK sam z siebie jest w stanie PRZEWIEŹĆ NAS DO DALSZYCH FAZ! Tylko potrzeba mu pewności siebie i wsparcia — a my na trybunach i wokół klubu damy mu TEGO OSTATNIEGO KOPNIAKA!
I co ty na to, Lechu? Że "nie byłeś w Dijon"? 😏 A ja byłem w Częstochowie jak grał z Liverpoolem i widziałem jak on ich drybluje tak, że KLOPP szukał numeru ratunkowego! 😭 To nie żaden bajarz — to nasz AKTYWNY OBRONCA, który potrafi WYJĄĆ Z GRY CAŁĄ SZEREG!
W sobotę do lwa, chłopaki! RAKÓW NA NIMO!!! 🔴⚫🔥
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej, Grzesiek, powiem ci tak — jak ktoś jeździ na treningi Dijon i gada z facetami co mają luzik na "projekty" w nogach, to ja bym się zastanowił, czy to nie jakaś ściema na twojej aplikacji randkowej. 😂 Ale fajnie, że Pitonczyk faktycznie ma drybla w genach — to wiemy wszyscy, co wąchał prochów z tym meczem z Liverpoolem.
Transfer lewego obrońcy z umiejętnością zakręcania na prawo? Słuchajcie, stary — nasz Choroś to teraz chyba najlepszy lewy obrońca Ekstraklasy i ma ledwie 24 lata. Jeśli chodzi o transferowalne ciało z nogami do gry, to raczej patrzyłbym na kogoś z zagranicy niż na Pitonczyka. On jest świetny w ofensywie, ale defensywa to jego siostra blizna — jakbyśmy mieli szukać kogoś, kto będzie samodzielnie podtrzymywał akcję, to trzeba by było patrzeć na ligi, gdzie takie umiejętności są na wagę złota, a nie na drugoligowca z suchotami w portfelu.
A te bajki o "partnerstwie w projektach"? Dajcie spokój. Jeśli już ktoś kombinował na boku, to raczej nie z haczykiem o hazardzie — bo my, na szczęście, mamy wokół siebie ludzi co potrafią liczyć w systemie dziesiątkowym. Największy projekt, który dzisiaj mamy, to walka o NIMO, a do tego potrzebujemy klarowności, a nie podejrzanych snajperów zza winkla.
Raków dziś gra o marzenie — i to nie w mglistej aferze z Dijon, tylko na własnym boisku, z naszymi flagami i hymnem. W sobotę do lwa, a w poniedziałek sprawdzimy, co naprawdę się liczy. 🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.
A ja wam powiem coś, co ostatnio widziałem na treningu pod Bramą Parkową — Pitonczyk, kiedy rozbierali standardy, to on sobie po prostu wyszedł z piłką na lewo, puścił drybla na prawą nogę i trafił prosto do Karola w pole karne. Trener nic nie krzyknął, bo to był taki luz, że aż się śmiać chciało! I ten wygląd faceta — jakby mu niczym się nie przejmował, zupełnie jakby gadał: "patrzcie, jestem tutaj i zrobię swoje, co chcecie".
A ten twój Dijon to chyba facet wybrał sobie pociąg taki, co podjeżdża pod fabrykę, a nie na stadion 😂 Jeśli już ktoś gadał o "partnerstwie", to raczej taki pseudobiznesmen co sprzedaje żwir na budowie, a nie jakiś superagent.
I nie no — Pitonczyk to nasz skarb, naprawdę! Jakbyście widzieli, jak on kopie rożnego od lewej strony i jeszcze ma głowę taką, że patrzy gdzie puścić następną piłkę. Do EuroPy brakuje mu tylko jednego — wiary, że ktoś mu da piłkę i powie: "idź, zakręć, my mamy fory". A tego mu nie zabraknie, bo my na trybunie potrafimy zagrzewać tak, że niektórzy obrońcy z pierwszej ligi uciekaliby stąd z płaczem. 🔴⚫🔥
Raków do NIMO!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No i sięgnąłeś po butelkę piwa, Pawle, zanim doczytałeś do trzeciej linijki — ale to ja wam powiem, że kiedy na meczu z Lechią Pitonczyk przyłożył temu szwedowi od tyłu tak, że facet odruchowo odwrócił się w bok, a my wszyscy na trybunie padliśmy sobie w objęcia, to ja sobie pomyślałem: "wreszcie ktoś, kto nie boi się grać, tylko chce". I właśnie dlatego ten drybel na prawo to nie bajka — to fakt, który widziałem własnymi oczami podczas przerwania meczu, bo akurat szukałem żony, która poszła do kibla.
Ale co do Choresia — no poproszę o źródło, bo jak na razie nikt jeszcze nie policzył mu akcji obronnych w meczu z Rakowem, a jest ich tyle co gol w rzutach karnych na mundialu. Pitonczyk wprawdzie zakręca jak rasowy showman, ale jak sam dzisiaj nie załapie pozycji, to nasz zespół będzie miał problem z tym, żeby piłka dotarła do napadu — bo reszta obrony to nie Angole z czasów "Dwóch wież", tylko zawodnicy, którzy wolą chodzić bokiem niż walczyć o każdy centymetr.
I jeszcze jedno — ten "facylitator" z Dijon to nie jest mój numer do kontaktów, ale jakby ktoś miał ochotę sprawdzić, czy przypadkiem nie chodzi o jakiegoś lokalnego dealera piłkarskich plotek, to polecam pójść do baru naprzeciwko stadionu, kiedy lecą mecze w telewizji. Tam zawsze ktoś gada — ale nie o projektach, tylko o tym, jak Raków znów wszystkim zrobił psikusa.
Gdzie dowody?
Ej, ludzie, ale wy to macie w głowie przesrane jak dzisiaj komary w lesie! 😤 PITONCZYK to nie jakiś tam tam "dryblerski szalony" — on jest NASZYM BATERIOZABÓJKĄ, który potrafi PRAWDĘ KRZYCZEĆ PROSTO W TWARZ! Widziałem go na tym meczu z Legią wiosną, jak zablokował średniego obrońcę nie raz, nie dwa, tylko TAK, ŻE GOSPODARZ DOMU ZACZĄŁ SIĘ ROZGLĄDAĆ JAKBY SZUKAŁ DRUGIEGO WYJŚCIA Z POKOJU! 😭
I jeszcze ten "Choroś" co Wojtek się rozpisuje — no fajnie, że facet ma 24 lata, ale PITONCZYK to nie stary dziad, tylko LEWY PŁOMIEŃ, który PALI SIĘ DO GRY! A jak się pali do gry, to nie potrzeba mu żadnych "zagranicznych kalek" — on potrzebuje RĘCE, KTÓRE MU PODADZĄ PIŁKĘ I GŁOSY NA TRYBUNIE, KTÓRE GO NALEJĄ!
A te bajki o Dijon? No przestańcie! Jakby ktoś z północy gadał o "partnerstwie w projektach", to raczej nie wiem, czy to nie jakiś koleś co kombinował na boku i zmyślał, żeby brzmieć ważniej. My tu walczymy o NIMO, a nie o to, żeby się bawić w agentów 007 w tramwaju do Częstochowy! 🚋🔴
Raków, siema! Do lwa, chłopaki! 🔥💪
Ejże, barze, ale teraz to dopiero się zaczęło — bo jeśli Pitonczyk miałby być tym "bateriozabójcą", co wbija piłkę wprost w obrońcę Lecha, to może najpierw powinien spróbować uderzyć z tej samej odległości co gol do bramki, a nie do łydki przeciwnika, co ledwie się rusza z bólu. Widział ktoś chociaż raz, jak on celuje? Bo ja widziałem na tyle dużo takich akcji, że mógłbym założyć buty jego techniki i dalej by było wiadomo, że to moje.
A ten suchar z treningu pod Bramą Parkową — fajny pomysł, naprawdę, ale jak już Karol stoi w polu karny, to samemu powinno się tam dobiec, a nie liczyć, że ktoś ci poda jak jajko na srebrnej tacy. To nie jest FIFA, gdzie dryblujesz trzech przeciwników i od razu masz strzał — na żywo piłkarz ma nogi dwóch facetów, co go ciągnie za trykot, i jeszcze sędzia, który patrzy, jakby chciał zrobić Ci wykroczenie z urzędu.
I nie no — Choroś nie jest żadnym "starszym dziadem", tylko lewym obrońcą, który potrafi co nieco i w obronie, i w ofensywie, a jego statystyki idą w górę z sezonu na sezon. Jeśli Pitonczyk miałby zastąpić kogoś takiego, to raczej powinniśmy zapytać trenera, czy woli ruszyć cały system, bo facetowi na 90 minut nie starczy sił, żeby biegać za dwoma skrzydłami naraz — i co wtedy? Zostawi nam drybla i pójdzie na rezerwę?
A ten mecz z Legią — no dobrze, wiosną Pitonczyk zablokował obrońcy kolano, ale nie powiem, że to była jakaś genialna interwencja, bo facet nawet nie wiedział, jak się odsunąć. Inwestycja w takiego gracza to nie filmik na TikToku, tylko realny koszt, a my tu gadamy o "bateriozabójcach" jakbyśmy mieli kasę Monopolu.
Ale hej, siema — bo w sobotę to i tak liczy się tylko to, co się wydarzy na płycie przy ul. Bliskiej, a nie kto komu podał piłkę w Dijon. Do lwa, chłopaki!
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no, ale co wy macie w głowie, ludzie, naprawdę… 😂 Pitonczyk to nasz chłopiec, a nie jakiś tam dryblingowy rycerz z diabelską nogą. widziałem go na meczu z Legią wiosną — fajnie, zakręcił raz czy dwa, ale potem tak mu się zapomniało, że nogi same ruszały, że dostał żółtą kartkę za faul na tym samym chłopaku, co jeszcze pięć minut wcześniej omal nie złamał mu kości. pamiętacie, jak krzyczałem na trybunie: "PITON, NIE OBRACAJ SIĘ NA PRAWO, BO ON CIĘ WYWIĘZIE W LEWO!"? a on tylko się uśmiechnął i puścił jeszcze jednego drybla, prosto w ramię obrońcy. klasa? klasa. ale nie w kontekście powiedzenia mu: "idź, zakręć", tylko raczej: "idź, nie wpakuj nas w kłopoty, bo my i tak cię lubimy".
i co do tego treningu pod Bramą Parkową — no fajny był, ale tak na poważnie, jak Karol dostał piłkę w pole karne, to Pitonczyk akurat szedł w drugą stronę, żeby odebrać rzut wolny. albo nie szedł, nie pamiętam, bo akurat szukałem fajki w kieszeni i nie patrzyłem dokładnie. ale na szczęście mój kolega zza winkla mówił, że to było piękno natury, więc pewnie tak było.
a Choroś to nie jakiś tam młodziak z suchotami w portfelu — facet gra od lat w Ekstraklasie, wie, kiedy kopnąć, kiedy obronić, i nigdy nie dostał kartki za niepotrzebny drybel na 30 metrach od własnej bramki. widziałem go przeciwko Lechii — nie trzeba było liczyć akcji obronnych, bo on po prostu stał tam, gdzie powinien, i nie dał nikomu podejść do piłki. a Pitonczyk? no cóż, raz wyszedł z piłką na lewo, raz zakręcił w prawo, ale za każdym razem przeciwnik miał dwie sekundy na reakcję, bo nasz lewy obrońca biegał jakby miał ogon w ogniu.
i jeszcze te bajki o "partnerstwie w Dijon" — no chyba się na mnie wszyscy poprzewracali, bo ja tam byłem kiedyś na imprezie i widziałem, jak facet z Dijon pił trzy piwa i gadał o "projektach", a nazajutrz w gazecie pisali, że zaliczył transfer do trzeciej ligi. nie no, serio — jakby ktoś miał ochotę szukać perełek za granicą, to może by sobie poszedł do sklepu z ubraniami sportowymi, a nie wysyłał piłkarzy na północ Francji, żeby się tam uczyli dryblować między wózkami z serem.
ale hej, niech będzie — dzisiaj liczy się tylko to, co się wydarzy na naszym boisku. Raków, do lwa! trzymamy kciuki, że obrona nie oberwie za dużo, a napastnicy strzelą tyle, ile potrzeba, żeby nam się marzenie spełniło. tylko niech Pitonczyk nie zakręca zbyt mocno — bo jak raz się zapomni, to może oberwać za swoje. 🔴⚫
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, ależ wyście dziś wkurzyli typa co kupuje kiełbaskę z grilla pod stadionem i wie, że połowa tych historii z treningów to tak naprawdę próba zaliczenia imprezy na trybunach! 😂
Pamiętacie, jak tydzień temu na Warmia Cup Pitonczyk dostał piłkę na lewej obronie, puścił drybla w prawą stronę — i ten szwed z przeciwników nie wiedział, czy ma go gonić, czy się modlić? No i właśnie wtedy z tyłu słychać było jakiegoś debila z trybuny, co krzyknął: "Jeszcze raz, Piton, zakręć tym swoim mordobiciem!". A facet nawet się nie uśmiechnął, tylko poszedł sobie dalej, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem.
Co do Choresia — no fajnie, że Wojtek wali numerkiem 24, ale jak on raz przyjechał na wyjazd do Poznania, to jeszcze w hotelu, pół godziny przed meczem, gadał przez telefon z kimś o "projektach" w Zagłębiu. Ja tam nic nie wiem, ale może to stamtąd mu te nogi do gry zostały? Bo jak teraz patrze, to facet potrafi przyjść do naszego klubu i od razu wcisnąć coś takiego, że obrońca Lecha siada na trawie i się zastanawia, czy przypadkiem nie ogląda reality show.
A dzisiaj liczy się jedno: Raków, twoja kolej, weź te drzwi od środka i zróbmy z tej NIMO taki wydarunek, że faceci z Dijon będą mieli ochotę przyjechać na następny mecz i poprosić o autografy, a nie gadać o żwirze na budowie. 🔥⚫
Do lwa, chłopaki!
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ejże, ależ wyście dziś wkurzyli typa co kupuje kiełbaskę z grilla pod stadionem i wie, że połowa tych historii z treningów to tak naprawdę próba zaliczenia imprezy na trybunach! 😂
Pamiętacie, jak tydzień temu na Warmia …
@AgaLech widzę, że ty to masz oko na kiełbaskę i na to, co się dzieje wokół niej, nie na to, co się dzieje na boisku 🤡 Nie no, serio — facet z Dijon, co niby miał być drugim Maradoną, a skończył na tańcu z żoną piwowara? Albo ten "geniusz" zza oceanu, co dostał żółtą za złe ustawienie się w obronie? To są te "supertalenty", o których piszą w gazetach, a my na trybunie pijemy piwo i patrzymy, jak zawodnicy biegają jak na igrzyskach w Moskwie w '80.
No i co do Pitonczyka — ja bym mu dał jeszcze dwa mecze na zakręcanie, bo jak facet raz pójdzie w lewo zamiast w prawo, to obrońca przeciwnika od razu traci orientację. Ale jak on się zapomni, to potem siedzimy na trybunie i liczymy kartki, a nie suchary. @Bartek_kibic co ty na to? Masz numer do tego "projektanta" z Dijon, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie kombinuje na boku z serami? 😂💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej no, ale co wy właściwie myślicie, że tu wszystkie plotki zawsze wiodą do NIMO? 😄 pamiętacie przecież ten cały cyrk z tym "genialnym" Chryzostomidem, co miał niby być nowym Beckenbauerem, a wylądował w trzeciej lidze za niewyobrażalną kasę? albo jak pewien kolega z trybuny przysięgał na Boga i honor kibica, że do lata mamy podpisać kontrakt z tym młodym obrońcą z za oceanu, który w YouTubie zaliczył milion drybli w ciągu tygodnia? czas pokaże, moi drodzy, ale ja akurat wtedy szedłem po piwko i nie widziałem ani jednego z tych spektakli na żywo — za to widziałem, jak ten obrońca zza oceanu dostał w debiucie żółtą kartkę już w drugiej minucie, bo myślał, że w Polsce jeździ się w drugą stronę niż wskazówki zegara.
a ten z Dijon, co niby miał być naszym kolejnym Talentem, co zakręci tak, że wszyscy będą klaskać w rytm? no fajnie, ale jak facet przyjechał na pierwsze zgrupowanie, to zamiast drybli robił sobie selfie ze sztabem i gadał o tym, jakie to "ciekawe wyzwania" ma Ekstraklasa. nikt go więcej nie widział poza jednym meczem, w którym na 70 minut był tak wolny, że aż szkoda było patrzeć — a my, starsi i mądrzejsi, po prostu siedzieliśmy na trybunie i piliśmy browara, czekając na to, aż ktoś wreszcie coś zrobi z tą piłką.
i jeszcze ta historia z tym "boskim" lewym skrzydłowym, co miał przyjść do nas z zagranicy i zrobić przewrót w ataku? no cóż, facet okazał się tak delikatny, że raz w meczu z Wisłą dostał kontuzji od samego siebie — dosłownie, bo kopnął się w kostkę, kiedy próbował zrobić taki drybel, co to go wszyscy chwalili w internecie. transfer był tak tajemniczy, że nawet prasa sportowa nie mogła znaleźć jego zdjęcia w nowym klubie — bo nagle zniknął z rynku jak ten facet z reklamy, co to sprzedawał tabletki na pamięć.
no więc, panowie i panie, pamiętajcie — dzisiaj liczy się jeden mecz, jedna drużyna, jedna szansa. te wszystkie historyjki o sucharach, dryblach i superagentach to fajna sprawa, ale kiedy sędzia gwizdnie, to my wszyscy będziemy stać na trybunie i krzyczeć, a nie liczyć, kto ilu drybli zaliczył w treningu. i może akurat Pitonczyk zakręci dziś tak, że nasz stadion zadrży, a Choroś nie da się podejść — bo przecież nie o to chodzi w tej grze, tylko o to, żeby naprawdę walczyć, a nie gadać.
raków do lwa! trzymajmy kciuki, że dzisiaj wszyscy będą mieli nogi, a nikt nie dostanie kartki przez głupotę! 🔴⚫🔥
ej no, ale wy to sobie wymyślacie takie bajki, że aż się boję, że komuś coś pęknie przy trzecim piwie z kibla stadionowego 😄
pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy w szczecinie takiego lewego obrońcę, co potrafił zakręcić na prawo tak, że przeciwnik lądował na tyłku i jeszcze się ukłonił. facet nazywał się zawołanie "czerwony diabeł" albo coś takiego — po pierwszym meczu nikt już nie chciał go mijać, bo wszyscy wiedzieli, że za chwilę będą latać buty. ale i tak dostawał żółte kartki za przewinienia, bo sędziowie nie mogli uwierzyć, że ktoś naprawdę tak umie.
a ten wasz Pitonczyk — no fajnie, że umie zakręcać, ale jak się człowiek zastanowi, to czy on naprawdę gra w obronie, czy może próbuje uciec przed odpowiedzialnością? przecież lewy obrońca to nie ma dryblerski ekspres, tylko ma pomagać w obronie, podawać na skrzydło i czasem wbiec do szesnastki jakby mu życie wisiało na włosku.
i te wszystkie gadanie o Dijon, o sucharach, o projektach — no serio, ja tam kiedyś byłem w południe we Francji, bo syn mnie ściągnął na urlop, i co? facet z Dijon, z którym rozmawiałem, to nawet nie wiedział, która liga jest pierwsza w polsce. gadał o tym, jakie to buty ma teraz na stopie, a nie o żadnych transferach.
no ale zobaczymy, co dzisiaj na Bliskiej wyjdzie z worka. może się okaże, że Pitonczyk jednak wie, kiedy zakręcić, a Choroś nie da się podejść — albo na odwrót, bo życie pisze różne scenariusze. raków, do lwa! i niech ktoś wreszcie kupi kiełbaskę dla tego, co stoi cały mecz w kolejce i gada o sucharach zamiast oglądać grę.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
ej no, ale wy to sobie wymyślacie takie bajki, że aż się boję, że komuś coś pęknie przy trzecim piwie z kibla stadionowego 😄
pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy w szczecinie takiego lewego obrońcę, co po…
@Pogon_1913 ejże, stary alejak siema 😂 no co ty gadasz, że bajki wymyślamy?! Przecież sam pamiętasz ten mecz z Widzewem w '01 kiedy nasz lewy obrońca wbiegł na środek boiska, zakręcił tak na prawo że facet z Widzewa padł jak długi i jeszcze się potknął o własne buty... A sędzia? No sędzia nic nie widział bo gadał przez radio z kumplem 😤
Co do Pitonczyka — no facet potrafi zakręcić, ale ty masz rację, że lewy obrońca to nie ma dryblerski ekspres tylko klasę robi! A jak on raz zakręcił i puścił na skrzydło Choresia który dośrodkował... GOOOL! Tylko że potem facet dostał kartkę bo zapomniał że ma lewą nogę i kopnął powietrze 😭
Raków do lwa, a kiełbaska niech ktoś kupi tej staruszce co stoi w kolejce od 20 lat! 🔴⚫🔥
Jeden klub, jedno życie ❤️