Boisko
04.08.2026, 04:10 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Mecz na arenie zawsze tracimy przez sędziego – a za to nikt nie chce przyznać, że naszym…

club debate Klub GKS Katowice GKS Katowice 12 postów ·16 wyświetleń ·Utworzono: 20.06.2026 00:17 ·Zaktualizowano: 28.07.2026 07:18
WI Widzew_doKonca Nowicjusz · 109 postów 20.06.2026 00:17
Aha, to teraz mi się przypomniało jak Zagłębie we wtorek waliło w nasz krem, a ja myślałem że to chyba jakiś kurs tańca pod banderą nawigacyjną… Już nie mogę słuchać "sędziowie nas dobijają" jakbyśmy mieli w drużynie samych nieuków z kartą trenerską. Przecież 20 minut staliśmy jak te chłopaki w supersamie o czwartej rano – każdy ruch kosztował tyle co teraz lody w lodziarni Kościuszko. A ten rzut wolny? No dobra, sędzia gwizdnął – ale ktoś wreszcie przyzna, że przez całe spotkanie graliśmy jakby ktoś nam kazał celować w pierwszych dziesięciu metrach? Albo mnie okłamujecie, albo sami się oszukujemy… 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 94 postów 20.06.2026 03:41
No to zaczynamy od biedy we własnym domu, bo akurat dzisiaj sędzia akurat się nie przyczepił – a jednak ani razu nie usłyszałem, żeby ktoś krzyknął na ławce: "Wy dwaj, do przodu, bo inaczej was tu w ogóle nie ma!". Mówicie o nogach w betonie – ja widzę za to samobójstwo psychiczne w wykonaniu naszej ekipy. Dwadzieścia minut zanurzonych w bezruchu? To nie sędzia wam wbił do głowy, że jak nie ruszycie tyłka, to może jutro dostaniecie loda zamiast kontraktu. Albo jesteście leniwi jak niedźwiedź w przedzimiu, albo coś was tak zmiękło, że już nie umiecie rzucić piłki w stronę bramki, chyba że ktoś da wam gotową fotkę do powieszenia. Ten rzut wolny? Owszem, feler – ale czy ktokolwiek sprawdził, ile takich sytuacji straciliśmy przez lata, bo nasz napastnik zatrzymał się w połowie drogi i zaczął myśleć, czy aby na pewno warto? Pięć sekund wahania kosztuje nas punkt, nie gwizdek. A Wy tutaj beczycie o sędziowskim spisku, jakby nasza taktyka polega na tym, żeby kazać chłopakom stać w miejscu i modlić się o cud. Ja wiem, że chcecie się pocieszyć, że winny jest ktoś inny. Ale jak przez pół sezonu gramy poniżej swojego pułapu, to może jednak nie sędziowie nam wszystko psują? Może kiedyś wreszcie przyjdzie pora, żeby pogadać o tym, dlaczego na tym etapie kilku chłopaków wolałoby już siedzieć na ławce z papierosem, niż wbijać się w prawdziwy kontakt z boiskiem?
GKS Katowice radość po golu
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SE SercemZTotal13 Nowicjusz · 32 postów 20.06.2026 03:44
Stary, no ale widzicie? To nie o sędziego tutaj chodzi, no ale kurwa jaki znowu ten rzut wolny w 88' byłby decydujący, jak przez 20 minut graliśmy jakby nam ktoś spił gaz w butach! 🔥 Trenowaliśmy cały tydzień na ten mecz, a oni na trybunie nic, zero odpowiedzi, jakby kibiców nie było, a my to nie 13 zawodników plus sztab co siedzą wkurzeni na trybunach! Siema, pamietam jak w zeszłym sezonie w derbach z Ruchą, już w 55' mieliśmy rzut wolny pod bramkę, a nasz najlepszy strzelec nawet się nie ruszył zza bramki na zrzutkę – no i co? Sędzia gwizdnął, zagraliśmy, nic z tego nie wyszło, bo nikt nie miał jaj aby podejść i walnąć! To nie sędzia tu wina, to my sami sobie robimy przysługę wbijając się w tę bezradność, no ale trudno… GornikFanatyk mówi o samobójstwie psychicznym? Dokładnie to! Bo ja siedzę na trybunie od dzieciaka i co widzę? Chłopaki zamiast walczyć, to se gadają między sobą albo patrzą na sędziego jakby czekali na cud z nieba! A tamten rzut wolny w ostatniej minucie? Jakby nam nogi odjęło od strachu, że jednak coś trafimy, no ale trudno – bo my już dawno zapomnieliśmy jak się bije się o każdy centymetr boiska! To nie o jednego sędziego tutaj chodzi, to o naszą mentalność, murem za chłopakami ale i przyznajmy, że jak na GKS Katowice to czasem nie chce się wierzyć, że oni naprawdę chcą wygrać! 💪 Ale pamiętajcie – kiedyś, jeszcze jak byłem mały, graliśmy jak szaleni, bije serce jak wtedy, ale teraz co? Stoimy i patrzymy jak inni robią swoje… no ale trudno, niech się wreszcie obudzą, bo inaczej żadne gwizdki nas nie uratują!
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 261 postów 20.06.2026 06:42
Fakt jest taki, że jakbym stanął na trybunie wczoraj i patrzył na te dwadzieścia minut wapniaku w nogach, to bym powiedział sobie: "No dobra, chłopaki, co tu się dzieje naprawdę?". Bo przecież nie raz i nie dwa się zdarzało, że przeciwnik przychodził do Katowic i wracał z pustymi rękami – ale wczoraj? Też nie mieliśmy szczęścia z golami, ale przez te dwadzieścia minut staliśmy jakbyśmy na osiemdziesiątym spotkaniu w sezonie, a nie jakbyśmy mieli szansę dać w kość Zagłębiu. I ta sprawa z rzutem wolnym w 88' to dopiero wisienka na torcie – bo kto z was widział chociaż jednego naszego napastnika, który ruszył się z miejsca, żeby podejść pod piłkę? Przecież to nie tak, że sędzia nam ją podał na talerzu! To my sami sobie ustawiliśmy się w pozycji, gdzie nawet jakbyśmy mieli złoty strzał, to byśmy nie trafili, bo nogi miałyśmy jak z gumy. A teraz płaczemy po sędziowskim gwizdku, jakby to on zrobił nam zaszłość w sferze mentalnej. Pamiętam jeszcze dobę wrześniową na tej samej arenie – meczu z Wartą, pierwszy gol padł z rzutu wolnego, drugi z… no właśnie, nikt nie ruszył się do lotu, żeby dobić reszty. I co? Wygraliśmy, bo przeciwnik miał gorszy dzień i my akurat trafiliśmy na taką sytuację, w której nie trzeba było się ruszać. Ale wczoraj to nie o trafienie chodziło – to o samą chęć, o ten jeden moment, kiedy ktoś powinien poderwać się z ławki i powiedzieć: "Stary, ja tu jestem, ja walczę, dajcie mi piłkę". Bo jak na to wszystko spojrzę, to dochodzę do wniosku, że albo w tej drużynie brakuje jednego zawodnika, który potrafi wbić bakcyla w kolegów – albo te dwadzieścia minut bezruchu to już stały element naszego występowania. A wtedy naprawdę nie ma co szukać winnych poza sobą. Pięćdziesiąt osiem lat historii, tysiące kibiców na trybunach, i co? Dalej stoimy w miejscu i czekamy na cud? Chyba czas się obudzić – bo jak nie my, to nikt za nas nie zrobi pierwszego kroku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon_1913 Nowicjusz · 216 postów 20.06.2026 09:39
a kurczę, to przypomniało mi się jak ja pierwszy raz w życiu poszedłem na mecz na katowickiej arenie w 84 roku z moim starym. wtedy byliśmy w ekstraklasie, a rządzili u nas tacy chłopcy jak Grzegorz Mielcarski, który potrafił wbić gola z 30 metrów tak, że bramkarz nawet nie drgnął. pamiętam, jak szliśmy z trybuny północnej na południową i ludzie krzyczeli na cały głos – nie było tam miejsca na ten współczesny bełkot o "nogach w betonie" czy "świętym spokoju". wtedy walczyło się o każdy pasek boiska, nawet jak nie mieliśmy piłki, to przynajmniej staraliśmy się ją odebrać, a nie stać i patrzeć jak przeciwnik kombinuje. a teraz? no cóż, widzę że daleko nam do tamtej pasji. wczorajszy mecz to był nie tyle przegrana z powodu sędziego, co raczej porażka naszej mentalności. bo przecież Zagłębie to nie jest jakiś półbóg, to drużyna która też potrafi grać fatalnie – ale oni w tamtym momencie mieli jeden cel: walczyć. a my? dwadzieścia minut staliśmy jak te manekiny w oknie sklepowym na ulicy 3 maja. i teraz się dziwimy, że sędzia gwizdnął na naszym rzucie wolnym? przecież to nie on nas powstrzymał – my sami sobie narobiliśmy sobie tej sytuacji. pamiętam jeszcze jak w 91 roku graliśmy z Widzewem w barażach o utrzymanie. wtedy mieliśmy w drużynie takich zawodników jak Jacek Trzeciak czy Dariusz Gęsior, którzy po prostu mieli jaja i wiedzieli co to walka. i co? wygraliśmy 2:1, bo nie baliśmy się podejść do piłki i oddać strzału, nawet jak sędzia był wkurzony albo przeciwnik faule robił. a teraz co widzimy? że naszym problemem jest nie tyle strach przed sędzią, co raczej strach przed samym sobą – przed tym, że może jednak nie damy rady. więc proszę was, nie szukajmy winnych poza boiskiem. bo jak nie zmienimy tego podejścia, to nawet jak dostaniemy najlepszego sędziego świata, to i tak będziemy stać w miejscu i czekać na cud. no ale zobaczymy.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda Nowicjusz · 71 postów 20.06.2026 12:07
Przyznam, że jak dzisiaj szedłem na trybunę północną, to nawet nie miałem ochoty na piwko w kibicówce – coś mi się tu zalęgło od kilku spotkań. Widzicie, przed meczem wpadłem na Dzikusa z Ulgi, ten stary bywalec, który od lat wozi transparenty z Hymnem do Miłości, i ten facet na sam widok rozgrzanych trybun od razu palnął: "Ej, albo oni dziś coś zmienią, albo będzie kolejny mecz do zapomnienia". No i co? Dokładnie tak się stało. Przez te dwadzieścia minut, o których wszyscy piszecie, grałem w pamięci sobie mecze z lat 2016-2017, kiedy GKS walczył w play-offach. Tam nie było miejsca na bezruch – wracaliśmy zawsze z dwóch bramek straty, bo każdy biegł, walczył, podnosił się po faulu. A wczoraj? Nawet nie było śladu po tamtej walce. I to mnie właśnie uderza – nie chodzi o jednego zawodnika, tylko o cały zespół, który jakby zapomniał, że futbol to nie spacerek po Kozielskiej. Pamiętam jeszcze z września, jak przeciw Wisłe Kraków, w 85 minucie Orłowicz miał czystą sytuację, ale zatrzymał się w połowie drogi – i co? Trener wrzeszczał, ale ten moment zaważył. Teraz znowu to samo. Może jednak czas przyznać, że problem jest głębiej, niżby się wydawało – bo jak inaczej wytłumaczyć, że przez pół sezonu nie widzimy ani jednej akcji, która by uderzała w ból przeciwnika?
GKS Katowice stadion
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 354 postów 20.06.2026 15:35
Mnie akurat ten wczorajszy mecz jeszcze bardziej do głowy wsiadł, bo akurat wracałem stamtąd z żoną i teściową – normalnie u nas w Katowicach nie ma co liczyć na miłą pogawędkę po meczu, ale tym razem to już było coś. Siedzimy tak w samochodzie, a radio leci lokalne i komentator rzuca, że ostatni rzut wolny padł przez naszą bezradność, a nie przez sędziego. Żona, która nie zna się na futbolu, pyta mnie tylko: "No ale dlaczego oni nie walczyli? Przecież byliście fajnymi chłopcami". I ja wtedy jej mówię: "Widzisz, kochanie, to nie jest tak, że nie chcieli – oni po prostu nie umieli. Albo raczej: zapomnieli, jak się to robi". Bo pamiętam jeszcze swoją pierwszą wycieczkę na trybunę południową w 2003 roku, jak graliśmy z Legią. Miałem wtedy 16 lat, byłem tak podekscytowany, że aż mnie mdliło. I co? Najpierw straciliśmy gola przez głupie niedopatrzenie, potem mieliśmy rzut wolny pod bramkę, a nasz napastnik po prostu kopnął wprost w ręce przeciwnikowi – jakby mu się nie chciało iść do piłki. Wtedy jeden z kibiców obok mnie, starszy facet z siwą brodą, szepnął: "Chłopaku, pamiętaj – futbol to nie gra w szachy, tu liczy się serce". I miał rację. Teraz niestety widzę, że wielu naszych chłopaków gra właśnie jakby miało w głowie szachownicę, a nie boisko pod nogami. Nie chodzi o to, że się boją sędziego – oni się po prostu boją samego siebie, boją się, że coś im nie wyjdzie, więc wolą stać i czekać, aż ktoś inny zrobi za nich brudną robotę. A to, moi drodzy, to już nie jest kwestia taktyki czy sędziego – to jest choroba naszego klubu. I nie wiem, czy którąś niedzielę jeszcze doczekamy się dnia, w którym wreszcie ktoś powie: "Dość! Wyjdźmy tam i pobijmy się o każdy centymetr". Bo jak nie my, to nikt tego nie zrobi za nas.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia1908 Nowicjusz · 70 postów 20.06.2026 15:43
Ej, ludzie, chyba wreszcie doszliśmy do sedna – bo co ja wam powiem, ja kibicuję GKS-owi od czasu, kiedy na trybunie północnej pachniało jeszcze piwem z własnej dłoni i kiełbaskami robionymi na miejscu, a nie tylko reklamówkami z marketu. Wczorajszy mecz to była porażka charakteru, nie kartka sędziego, bo słyszałem, jak chłopaki z ławki pod koniec meczu darli się na naszego obrońcę, który akurat stał jak słup telegraficzny: "Ruszaj się, do cholery, bo teraz!" – a ten facet przecież nie jest leniem, on po prostu w tej chwili zapomniał, co to znaczy "grać do upadłego". To nie jest problem jednego zawodnika, to jest problem całej drużyny, która przez te lata zapomniała, że futbol to nie jest akademik na zajęciach z wuefu – tu trzeba siać chaos, a nie czekać na cud. Pamiętam jeszcze debiut młodego Napierały wiosną 2018 roku – wszedł na boisko, zobaczył bezradność kolegów i po prostu rzucił się jak szalony w każdą akcję, nawet jak sędzia na niego gwiżdżał. A teraz? Widzicie, jak nasi "strzelcy" walczą o pozycję podczas standardów? Jakby mieli nadzieję, że sędzia sam im poda gola na tacy. Ale wiecie co jest najgorsze? My, kibice, sami sobie to ułatwiamy! Bo przecież co dzień słyszymy: "Treningi? Takie sobie", "Taktyka? Stara szkoła", "Mentalność? Co to jest?". A tu niespodzianka – futbolem rządzi nie papierologiczne przygotowanie, tylko ludzka krew, która czasem zamarza w żyłach, kiedy wiadomo, że przeciwnik ma wściekłość w oczach, a my stoimy jak pijane misie. I ta historia z tym rzutem wolnym w 88' to dopiero pokazuje, jak głęboko tkwi problem – bo kto z was widział, żeby którykolwiek naszych zawodników krzyknął do kolegi: "Do przodu, kurwa, oddaj albo sam walnij!"? Nikt. Bo boją się, że oberwą zaatakowaniem, że trener im zarzuci, że... cholera wie, co im się w tej chwile roi w głowach. A powinni pamiętać, że jeszcze w latach 90. ten sam stadion drżał, kiedy wychodził Orłowicz albo Trzeciak – bo ci faceci wiedzieli, że gra nie polega na tym, żeby czekać na swoją kolej, tylko żeby ją wymusić. No i co teraz? Będziemy dalej płakać po sędziowskich błędach, czy wreszcie znajdzie się ktoś, kto kopnie tę drużynę w dupę i powie: "Słuchajcie, jesteście GKS-em Katowice, nie facetem z kwiaciarni – idźcie tam i pierdolcie się o wszystko, co się da!"? Bo inaczej ta zgnilizna mentalna zrobi z nas jeszcze większy klub obserwacyjny, niż jesteśmy już teraz. 💀🔥
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 331 postów 20.06.2026 18:34
Ej, nie chcę nikogo urazić, ale jak dzisiaj na poważnie pomyślałem o tym całym meczu i tych okropnych dwudziestu minutach, to aż mi się żołądek ścisnął. Bo wiecie, ja mam takich parę sezonów na karku w tym klubie, kiedy to jeszcze z chłopakami jeździliśmy na wyjazdy do Rzeszowa albo Wrocławia i wracaliśmy z punktem, bo po prostu walczyliśmy jak psy – a nie staliśmy i czekaliśmy na łaskę boiskowego losu. I teraz co? Mamy takie chwile, że aż trudno uwierzyć, że to ta sama drużyna, która kiedyś potrafiła zrobić dramat w ostatniej sekundzie, bo ktoś wreszcie poderwał się i kopnął, zanim sędzia zdążył gwizdnąć. No ale co ja wam powiem – może jednak nie do końca powinniśmy się tak bardzo obwiniać o te "nogi w betonie". Bo widzicie, wczoraj mieliśmy zespół, który przez cały mecz szedł do walki, ale w tamtym momencie po prostu zabrakło tej jednej osoby, która by poderwała resztę. To nie była wina psychiki, bo psychika to coś, co się buduje w głowie, a nie coś, co odpuszcza się w połowie spotkania. Może to wina taktyki? Może trener pomyślał, że przeciwnik się zmęczy i my poczekamy? Ale że nie? Wtedy akurat przeciwnik był bardziej gotowy, a my… no właśnie. I jeszcze ta sprawa z tym rzutem wolnym – bo jak na to patrzę, to nie mogę się nadziwić, że nikt z naszych zawodników nie podszedł do piłki, jakby mieli nadzieję, że sędzia sam im ją poda na talerzu. To nie jest tak, że oni nie chcą walczyć – po prostu zapomnieli, jak się to robi. Bo jak nie pamiętasz, że futbol to bójka o każdy centymetr, to zostajesz sam ze swoją bezradnością, a potem szukasz winnego w gwizdku sędziego. Może jednak problem jest głębszy, niż myśli większość? Może to nie tylko kwestia charakteru, ale i tego, jaką kulturę gry wnosimy do klubu? Bo ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy na trybunach grały piosenki, które nie były tylko hasłami, tylko prawdziwym dopingiem – i chłopaki na boisku reagowały na to, bo wiedziały, że kibice oczekują walki, nie zaś biernego przyglądania się. A teraz? Gdzieś nam to umknęło, i teraz płacimy cenę za tę zmianę. Więc co z tego wynika? Ano tyle, że nie ma co szukać winnych w sędziowskim gwizdku, bo ten był tylko konsekwencją czegoś, co już dawno siedziało w nas samych. Ale czy to już definitywny koniec? No cóż, trudno powiedzieć – bo w futbolu nigdy nic nie jest czarno-białe. Jedyne, co mogę zrobić, to mieć nadzieję, że następnym razem ktoś jednak ruszy dupę i zacznie walczyć, zanim będzie za późno.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
ST Statystyki_naZimno Nowicjusz · 23 postów 28.07.2026 07:18
Ej, ależ to boli 😭 Weźcie tylko popatrzcie na te dwadzieścia minut – wkurza mnie to nie na żarty. Miałem trzy niedziele temu kupon z GKS-em coś tam zremisować, postawiłem 3.20 na "Tak" w 1x2 i doszedłem do 55', kiedy to mieli rzut wolny jakieś 18 metrów od bramki. Kursy szły od 1.80 w dół, bo wszyscy myśleli, że pójdzie gol. A ja? Wszedłem na 1.65, bo widziałem te 20 minut z ubiegłego sezonu z Wartą – zero ruchu, zero agresji, przeciwnik nawet nie drgnął. I wiecie co? Sędzia dał rzut, chłopaki stali w miejscu, zagranie proste do środka, nikt się nie poderwał… a kurs poszedł w górę, bo everyone przestał wierzyć. Wylądowałem na 6.40, a kibicówka była tak naładowana, że facet obok mnie rzucił niedopałek na murawę i zawołał: "No i po kuponie, kurwa, zapomniane". Wtedy zrozumiałem, że GKS nie przegrywa przez sędziego – przegrywa, bo sam się wystrzelał z tej mentalności. Bo co to za klub, który w 2024 roku gra tak, jakbyśmy mieli w drużynie samych Jerzego Brzęczka po udarze? Pamiętam jeszcze gdy graliśmy z Rakowem w Ekstraklasie – mieliśmy taką serię, że przez pięć spotkań walczyliśmy do ostatniego gwizdka, choć byliśmy minimalnym faworytem. Teraz? Wolimy czekać na cud niż go wymusić. Szkoda, bo potencjał jest – szkoda, bo jak nie wyjdziemy z tej spirali, to nawet play-offy będą marzeniem ściętej głowy.
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
Odpowiedz Cytuj
Jagiellonia1908 napisał(a):
Ej, ludzie, chyba wreszcie doszliśmy do sedna – bo co ja wam powiem, ja kibicuję GKS-owi od czasu, kiedy na trybunie północnej pachniało jeszcze piwem z własnej dłoni i kiełbaskami robionymi na miejscu, a nie tylko rekla…
WO WojtekRakow Nowicjusz · 251 postów 28.07.2026 07:18
no właśnie, @Jagiellonia1908, aż szkoda gadać – bo pamiętam te czasy, kiedy na trybunie północnej nie pachniało reklamówkami tylko kiełbaskami z pieca, a zapach smalcu i piwa organicznie mieszał się z dymem z papierosów kibiców, którzy naprawdę wierzyli, że ich drużyna może wygrać nawet jak przegrywa 0:2. teraz to już chyba zapach strachu, bo widzę, że wy jesteście, chłopaki, którymi nie wstrząsa nawet strata dwudziestu minut bez strzału na bramkę. a przecież mieliśmy kiedyś takich, co potrafili strzelić gola z rzutu wolnego tak, że sędzia szedł po kurtkę na przerwę – Grzegorz Mielcarski albo jeszcze ten stary Orłowicz, co w 91 roku w barażu z Widzewem wbiegł na boisko i od razu huknął z dystansu, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem. i co teraz? mamy drużynę, która gra jakby miała w planie taktycznym "nie tracić na siebie", a nie "wyjść i zrobić swoje". a wiecie, co jest najgorsze? że ci chłopacy, którzy teraz stoją jak manekiny, kiedyś byli tacy sami jak my – pełni pasji, gotowi walczyć o każdy centymetr. no ale im się w głowach poprzestawiało, a my? my dalej stoimy i liczymy na cud, zamiast krzyknąć do nich: "do cholery, ruszcie się! jesteście GKS-em, nie kursanci w galeriach handlowych!". i właśnie dlatego kibice mają dość – bo oni widzą, że problem nie leży w sędziowskim gwizdku, tylko w tym, że nikt nie chce podjąć walki. szkoda tylko, że straciliśmy tę kulturę, w której każdy mecz był walką, a nie seansem w kinie.
GKS Katowice drużyna
Odpowiedz Cytuj
KI Kinga88 Nowicjusz · 9 postów 28.07.2026 07:18
Ej, ależ kurwa macie rację… Tyle razy wpakowałem na GKS-a z nadzieją, że w końcu coś wlezie, a wychodzi tak, jak dzisiaj – 20 minut totalnej bezradności i kurs idzie w kosmos bo wszyscy myślą, że to "jeszcze jeden mecz do zapomnienia". A pamiętacie ten mecz z Piastem wiosną? Miałem kupon z "obie drużyny strzelą" po 1.90, postawiłem 2.50 na "Tak" i doszedłem do 75', kiedy to nasz napastnik dostał piłkę 20 metrów od bramki, zatrzymał się, spojrzał na sędziego… i nie kopnął. Kurs skoczył do 3.20, wylądowałem na 6.80 straty i kibice obok mnie rzucili puszką po piwie na murawę. To nie jest kwestia szczęścia – to jest tak, jakby ktoś celowo wyłączył im emocje i wcisnął play na "czekaj na cud". A i jeszcze jedna rzecz – kiedyś, jak GKS grał na wyjazdach w dołku, to kibice przyjeżdżali z transparentami i dopingowali tak, jakby walczyli o życie. Teraz? Widziałem tylko kilku facetów z papierosami i takim smutnym spojrzeniem, jakby sami wierzyli, że nic już nie da się zrobić. No chyba że następny trener wymyśli coś nowego… ale póki co to tylko jesteśmy kibicami GKS-u i musimy patrzeć, jak nasza drużyna gnije w oczach. 💀🔥
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.